Dodaj do ulubionych

miesozerni

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.03, 12:53
jestem pierwszy raz na tym forum i zdziwil mnie fakt w jaki obecni tu
wegatarianie sa atakowani przez miesozercow.
udowodniono przeciez ze prawidlowa dieta wegetarianska nie szkodzi, a wrecz
pomaga.

Nie wiem skad bierze sie tyle agresji, przeciez to SWIADOMY wybor kazdego
czlowieka, co i kiedy chce jesc. WYLUZUJCIE

niewegetarianka

ps. przez rok nie jadlam miesa i czulam sie swietnie, a wyniki badan -wrecz
rewelacyjne,
Obserwuj wątek
    • pankracea Re: miesozerni 04.10.03, 20:55
      wydaje mi sie, ze to wychodzi z tego, ze ludzie nie lubia odmiennosci, a
      szczegolnie, jesli odmiennosc jest mniejszoscia, a nas wegetarian jest
      zdecydowwanie mniej. chcociaz nie wiem, co komu przeszkadza, ze nie jem miesa?
      a dlaczego przestalas nie jesc miesa?
    • Gość: dutchess Re: miesozerni IP: *.chello.pl 05.10.03, 12:56
      witaj aniel,

      > jestem pierwszy raz na tym forum i zdziwil mnie fakt w jaki obecni tu
      > wegatarianie sa atakowani przez miesozercow.

      wiesz, mi się czasem wydaje, że te ataki pochodzą od ludzi, którzy osobiście są
      zaangażowani w ten cały przemysł mięsny i w ten sposób wyrażają swój strach
      przed utratą źródła utrzymania.

      pozdrawiam,
      dutchess
      • Gość: hydrogen Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 14:11
        ...wegetarianie żyją w świecie fikcji. Naprawdę uważasz, że przemysł mięsny
        może czuć się zagrożony? Wegetarianizm jest uważany za szkodliwy przez
        większość lekarzy, brak jest również dowodów naukowych, że dieta wegetariańska
        (a ściślej wegańska) jest zdrowa. Co więcej są dowody na to, że tak nie jest.

        Właśnie przeczytałem artykuł w czasopiśmie Nexus pt Mity wegetarianizmu. Autor
        przedsrtawia argumenty przeciw wegetarianizmowi, poparte publikacjami w
        renomowanych naukowych czasopismach.

        Argumenty są bardzo poważne:

        1. Brak witaminy B12 w produktach roślinnych. W niektórych pokarmach roślinnych
        występują jedynie analogi tej witaminy, które nie pokrywają zapotrzebowania
        organizmu. Efekty niedoboru tej witaminy mogą ujawnić się dopiero po pięciu
        latach diety wegańskiej (bo na tyle starcza zapas wit B12 zmagazynowany w
        wątrobie).

        2. Pokarmy roślinne nie zawieraja pełnowartościowej witaminy D zaś jej synteza
        w skórze jest ograniczona, gdyż może zachodzić jedynie w specyficznych
        warunkach (konieczne promienie UVB, które pojawiają się w promieniowaniu
        słonecznuym jedynie okresowo). Są przesłanki pozwalające sądzić, że nawet
        dwugodzine opalanie w optymalnych warunkach (UVB) może nie zapewnić
        dostatecznej dawki tej witaminy.

        3. Produkty roślinne nie zawierają witaminy A, a zawarty w nich Beta karoten
        może być przekształcany w wit A jedynie w ograniczonym zakresie oraz jedynie w
        pewnych warunkach. Konieczna jest mianowicie obecność soli żółci w jelitach, a
        jest to mozliwe jedynie gdy spożywamy tłuszcz.

        4. Autor przytacza również badania pokazujące, że spożywanie mięsa nie wpływa
        na zachorowalność na osteoporozę , choroby nerek i serca oraz raka! Powtórzę,
        że wszystko jest poparte bibliografią z poważnch pism naukowych.

        Autor podaje też przykłady wegetariańskiej manipulacji. Np niejaki Ernst Wynder
        ogłosił w latach 70-tych, że odkrył związek między spożyciem zwierzęcego
        tłuszczu a rakiem okrężnicy. Okazało się jednak, że jego dane dotyczyły owszem
        tłuszczów tyle że roślinnych!

        Często też badania mające dowodzić szkodliwości mięsa jako takiego koncentrują
        się na badaniu szkodliwości pewnych typów wysoko przetworzonych mięs,
        pochodzących z chowu przemysłowego. Zapewne są one rzeczywiście szkodliwe ale
        nie świadczy to przecież o szkodliwości mięsa jako takiego!

        5. Wreszcie produkty zwierzęce w przeciwieństwie do roślinnych zawierają
        komplet potrzebnych mikroelementów i witamin (poza wit.C) co sugeruje, że
        powinny one być obecne w jadłospisie zdrowo odżywiającego się człowieka.

        Polecam lekturę artykułu wszystkim weganom o otwartych umysłach.

        Pozdrawiam
        • Gość: dutchess Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 06.10.03, 09:35
          Gość portalu: hydrogen napisał(a):

          > ...wegetarianie żyją w świecie fikcji. Naprawdę uważasz, że przemysł mięsny
          > może czuć się zagrożony?

          a czy nigdy nie słyszałeś, że w Polsce mamy nadprodukcję wieprzowiny i jak
          bardzo to zasmuca hodowców?

          > Wegetarianizm jest uważany za szkodliwy przez większość lekarzy

          większość to znaczy ile?
          przez których lekarzy? przez laryngologów?
          nauką o racjonalnym żywieniu człowieka zajmują się dietetycy a nie lekarze
          (jako ogół)

          > brak jest również dowodów naukowych, że dieta wegetariańska
          > (a ściślej wegańska) jest zdrowa.

          (rzekomy) brak dowodów potwierdzających tezę nie oznacza, że teza jest
          fałszywa.

          > Co więcej są dowody na to, że tak nie jest.

          to ciekawe, bo w moim świecie fikcji takich dowodów brak.


          • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 22:11
            > a czy nigdy nie słyszałeś, że w Polsce mamy nadprodukcję wieprzowiny i jak
            > bardzo to zasmuca hodowców?

            Rzeczywiście, mamy świńską górkę. Ja miałem na mysli raczej sytuację na całym
            świecie. A naszych rodzimych chodowców nie podejrzewałbym o jakieś subtelne
            metody zapewnienia popytu na ich produkcję, takie jak przekonywanie ludzi, że
            mięso jest zdrowe. Mam wrażenie, że oni raczej staraja się zmusić państwo do
            kupienia tego co wychodowali (najlepiej po cenie wyższej od rynkowej)

            > (rzekomy) brak dowodów potwierdzających tezę nie oznacza, że teza jest
            > fałszywa.
            >
            Jasne, ale fałszywość tezy wynika tu raczej z różnych zastrzeżeń jakie są
            zgłaszane co do diety jarskiej. Trochę z nich przytoczyłem, a można dodać
            jeszcze inne nie mniej poważne.


            Pozdr
          • Gość: misiu Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 08.10.03, 19:09
            Gość portalu: dutchess napisał(a):

            > > ...wegetarianie żyją w świecie fikcji. Naprawdę uważasz, że przemysł mięsn
            > y
            > > może czuć się zagrożony?

            > a czy nigdy nie słyszałeś, że w Polsce mamy nadprodukcję wieprzowiny i jak
            > bardzo to zasmuca hodowców?

            Oto przykład znajomości ekonomii u blondynki pt. dutchess. Nadprodukcja
            wieprzowiny jest może zmartwieniem dla hodowców, ale przemysł mięsny wcale się
            tym nie martwi, wręcz przeciwnie - ma tańszy surowiec do produkcji.
            Gdyby istniała tak prawidłowość, jaką nieprzytomnie przedstawia dutchess,
            piekarze cieszyliby się teraz z mniejszej ilości zboża na rynku. Jest jednak
            inaczej. Dlaczegóż to, blondyneczko?
            • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 19:40
              A mi się wydaje, że producenci mięsa to też przemysł mięsny. Szczególnie tacy
              duzi np Smithfield. Wspólnym interesem całego przemysłu mięsnego jest to aby
              ludzie jedli jak najwięcej mięsa. Jednocześnie producentom zależy na jak
              najwyższych cenach mięsa a przetwórcom na jak najniższych (samego mięsa ale
              niekoniecznie jego przetworów). Pozdr
                • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 21:04
                  No ale co się dzieje z tymi biednymi świnkami od Smithfielda? Przecież chyba są
                  sprzedawane na rynku, a więc po cenie wynikającej ze świńskiej górki?

                  Jeśli chodzi o skup wydaje mi się (na podstawie tego co pamiętam z artykułów w
                  GW), że Smithfield jest jedynie pośrednikiem (ma rzeźnie), zatem jego zyski z
                  tego tytułu nie są tak bardzo zależne od wachań cen, bardziej od "przerobu".

                  Pozdr
                  • Gość: misiu Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 08.10.03, 21:47
                    Świnki od Smithfielda są, oczywiście, sprzedawane na rynku, ale już w postaci
                    przetworzonej. W tym miejscu nie ma już takiego problemu z "górką". Problem
                    mógłby się pojawić, gdyby każdy indywidualny hodowca miał własną rzeźnię i
                    samodzielnie mógł dostarczać swoje kiełbasy do sklepów. Wówczas mogłoby to
                    doprowadzić do znaczącego spadku cen wyrobów mięsnych i stać się zmartwieniem
                    dla Smithfielda. Na to się jednak nie zanosi. Z nadwyżką na świńskim rynku
                    muszą się borykać sami hodowcy, a czasami, zwłaszcza gdy akurat rządzi PSL,
                    również podatnicy.
                    • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.03, 22:39
                      Sugerujesz, że w Polsce jest jakis monopol bądź oligopol na rynku przetworów
                      mięsnych? Wątpię w to. Przecież mamy sporo średnich i małych firm mięsnych. Ja
                      sam kupuję wyroby z rodzinnej firmy z Kóz. Wydaje mi się, że duże firmy nie
                      mogą zawyżać sztucznie cen bo grozi im wypadnięcie z rynku. Konkurencja nie śpi.

                      Oczywiście konkurencji można pozbyć się drogą administracyjną. Najłatwiej można
                      uporać się z małymi firmami (kwestia wprowadzenia odpowiednich norm). Zdaje
                      się, że tak już rozprawiono się z małymi rzeźniami. Gdy już ilość graczy na
                      rynku się zmniejszy i skonsoliduje to można sztucznie zawyżać ceny. Mam
                      nadzieję, że się tego nie doczekamy.

                      Natomiast myślę, że z czymś takim możemy mieć do czynienia np w USA. Pamiętam z
                      artykułu w GW, że podczas gdy cena kg świni spadła z bodajże 75c do 13c (za
                      sprawą działalności Smithfierlda) to ponoć cena np boczku się nie zmieniła.

                      A w ogóle to ciekaw jestem czy Smithfield w Polsce produkuje i sprzedaje
                      wędliny. Jeśli tak to pod jaką marką? Właśnie przeczytałem w necie że w USA
                      sprzedaje pod swoją.

                      www.smithfield.com/products/index.php
                      Ciekawe czy ludzie tam wiedzą w jakich warunkach to mięsko jest produkowane.
                      Chociaż pewnie mięso z chodowli innej niż przemysłowa jest tak drogie, że
                      nikogo na nie nie stać.

                      Pozdr
                      • Gość: misiu Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 08.10.03, 23:27
                        Nie mam na myśli monopolu, choć pewnych praktyk kartelowych pewnie nie można do
                        końca wykluczyć. Walka konkurencyjna między producentami może jednak występować
                        bez względu na poziom cen w skupie. Przecież jeśli ceny świń na rynku spadają z
                        powodu "świńskiej górki", to w jednakowy sposób dla wszystkich producentów, no
                        może z wyjątkiem takich, jak właśnie Smithfield, który sam jest jednocześnie
                        hodowcą. Faktyczną płaszczyzną walki konkurencyjnej są w takim razie nie ceny
                        surowca, a koszty produkcji.
                        W sumie nie ma o co kruszyć kopii, przemysłowi mięsnemu w Polsce nie grozi
                        plajta z powodu "świńskich górek", a już na pewno nie ze względu na garstkę
                        nawiedzonych wegetarian (jak płowowłosa dutchess), którym roi się, że
                        rezygnując z kotleta zbawiają świat. :)
        • Gość: joan Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.10.03, 21:35
          A ja mam jako wegetarianka dla Ciebie kontrargumenty.Ostatnie
          badania:spozywanie miesa powoduje horoby cywilizacyjne,jak:zwiekszone
          cisnienie,zawal serca,diabetyzm..Bialka i witaminy B jest pod dostatkiem w
          nabiale.Dostatek witaminy D masz po 10 minutach przebywania na
          sloncu.
          Inne argumenty:Jedzac mieso,zjadasz rowniez pestycydy,ktore np.krowka zjadla
          z roslinkami.Zwierzatka sa faszerowane antybiotykami,ktore Ty zjadasz z
          miesem.Nie dziwmy sie,ze antybiotyki potem na nas nie dzialaja.Nie jedzac
          miesa przyczyniasz sie do ochrony lasow tropikalnych.Zeby krowki sie tam pasly
          trzeba je wycinac.A co z odchodami naszych zwierzat gospodarskich?Ze wszyskimi
          medykamentami dostaja sie do gleby i wody.Trzeci Swiat produkuje pasze dla
          zierzat gospodarskich do Euroy iUSA.6-10 kilo zboza potrzeba na 1 kg
          miesa.Gdyby to zboze trafilo besposrednio do konsumentow w Trzecim Swiecie,za
          ten Twoj 1 kg miesa kolejny dzien przezyloby 10 do 40 dzieci.A wiec jak
          widzisz, nie chodzi tu tylko o zdrowie.Smacznego!
          • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 22:49
            Ja wcale nie uważam, że mięso jest niezbędne. Rzeczywiście można je zastąpić
            nabiałem. Żółtko jajka zawiera wszystkie witaminy (poza C) i dużo
            mikroelementów, jest również źródłem najwartościowszego białka. Wartościowe
            białko zwierzęce zawierają również sery. Artykuł dotyczył szkodliwości diety
            jarskiej.

            To, że mięso nie jest niezbędne nie znaczy, że należy je uznać za szkodliwe i
            obwiniać o cały szereg chorób trapiących ludzkość. O tym, że zarzuty te są
            bezpodstawne można przeczytać w artykule, który pokrótce opisałem.

            Nie rozumiem też dlaczego niektórzy wegetarianie utożsamiają mięso wyłącznie z
            mięsem pochodzącym z chodowli przemysłowej. Zwierzęta mogą przecież być
            chodowane w humanitarnych warunkach. To czy tak będzie zależy od konsumentów i
            ich wyborów przy sklepowej półce.

            Pozdrawiam

          • Gość: misiu Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 06.10.03, 23:37
            Gość portalu: joan napisał(a):
            > Gdyby to zboze trafilo besposrednio do konsumentow w Trzecim Swiecie,za
            > ten Twoj 1 kg miesa kolejny dzien przezyloby 10 do 40 dzieci.A wiec jak
            > widzisz, nie chodzi tu tylko o zdrowie.Smacznego!

            Znów ten sam, komunistyczny w swej idei bełkot. Nawet gdyby zlikwidować całą
            hodowlę zwierzęcą, nie zmieniłoby to ani na jotę sytuacji Trzeciego Świata.
            Problem nie polega bowiem na tym, że brakuje dla nich żywności, tylko dlatego,
            że nie mają za co jej kupić. Cena zboża nie spadnie nigdy poniżej pewnej
            granicy, która mogłaby być do zaakceptowania dla najuboższych. Najwyżej
            zredukowany zostanie obszar upraw.
            Trzeba troche myśleć, a nie bezkrytycznie powtarzać kretyńską propagandę
            wymyśloną przez ludzi, którym szczytne idee zajęły miejsce normalnie
            przeznaczone na mózg.
            • Gość: dutchess głupiś misiu, głupiś... IP: *.chello.pl 07.10.03, 09:55
              > Nawet gdyby zlikwidować całą
              > hodowlę zwierzęcą, nie zmieniłoby to ani na jotę sytuacji Trzeciego Świata.
              > Problem nie polega bowiem na tym, że brakuje dla nich żywności, tylko
              > dlatego, że nie mają za co jej kupić. Cena zboża nie spadnie nigdy poniżej
              > pewnej granicy, która mogłaby być do zaakceptowania dla najuboższych.
              > Najwyżej zredukowany zostanie obszar upraw.

              Stan porządany: likwidacja/znaczne ogranicze hodowli zwierząt na pokarm.
              sytuacja krajów Trzeciego Świata przed stanem porządanym:
              kraje Trzeciego Świata produkują/eksportują pasze dla zwierząt gospodarskich z
              krajów rozwiniętych --> popyt na zborze (np.) > podaż zborza w kraju
              nierozwiniętym --> brakuje zborza + jest ono drogie
              sytuacja krajów Trzeciego Świata w stanie porządanym:
              ponieważ kraje rozwinięte nie wykazują zainteresowania paszą dla zwierząt,
              zborze, które do tej pory było eksportowane, pozostaje w kraju --> wzrost
              podaży zborza w kraju --> (przy założeniu, że popyt pozostaje stały) cena
              zborza spada, aż do stanu równowagi, w którym popyt = podaży.

              • Gość: misiu Durnaś, babo, durna. IP: *.chello.pl 07.10.03, 10:37
                Potwierdza się jednak na Twoim przykładzie, kwestionowany niegdyś przez Ciebie
                na Auto-moto, niższy poziom kobiecego rozumu. Zamiast myśleć i sprawdzać,
                powtarzasz zasłyszane gdzieś propagandowe bzdury, funkcjonujące w
                wegetariańskich środowiskach jako prawdy objawione. Kraje Trzeciego Świata NIE
                EKSPORTUJĄ produktów roślinnych na pasze, ani gotowych pasz do krajów
                rozwiniętych. Pod tym względem kraje rozwinięte są SAMOWYSTARCZALNE. Proponuję
                Ci sprawdzenie tego w statystykach FAO.
                www.fao.org
                  • Gość: dutchess Re: jesteś zerem IP: *.chello.pl 08.10.03, 09:16
                    w kwestii rozwinięcia tematu:

                    1. przez całe życie byłeś nikim, przez całe życie chciałeś być kimś, teraz
                    jesteś przynajmniej zerem,

                    teraz rady:

                    1. więcej pokory. ja wiem, że w Polsce wszyscy znają się na piłce nożnej,
                    ekonomii,...,ekologii, ale miej świadomość, że czasem natrafisz na człowieka,
                    który z racji np. swojego wykształcenia zna się na czymś lepiej niż ty. i wtedy
                    przydaje się pokora. zresztą wybierając taki ton argumentacji ty sam sobie
                    zdajesz sprawę, że nie masz racji, a samowystarczalna to jest tylko Białoruś,
                    na swój specyficzny sposób.
                    2. na twój kompleks niższości w stosunku do kobiet nie mam rady.

                    czuj się ignorowany
                    EOT
                    • Gość: misiu Góra urodziła mysz IP: *.chello.pl 08.10.03, 10:36
                      Ja mogę być nawet zerem do kwadratu, ale to w niczym nie zmienia faktu, że w
                      Twojej odpowiedzi nie ma żadnej merytorycznej argumentacji, poza epatowaniem
                      swoim rzekomym wykształceniem i znawstwem tematu. Czyli niczym, ponieważ twój
                      wcześniejszy pseudoekonomiczny wywód, jak i ostatni post, dowodzą dobitnie, że
                      na ekonomii znasz się tak, jak struś na archeologii - po dokonaniu eksploracji
                      wierzchniej warstwy saharyjskiej gleby.
                      Najpierw odrób lekcje, a potem bierz sie za prezentowanie swoich racji.

                    • Gość: boza krowka hej Dutchess! IP: *.dip.t-dialin.net 09.10.03, 17:15
                      Pozdrawiam i nie przejmuje sie misiem, a raczej jego poziomem, czy lepiej
                      ustalmy brakiem poziomu. Pamietaj bowiem Dutschess, ze na tym forum agresywni
                      sa oczywiscie no kto? wegetarianie.
                      I daj sobie spokoj z misiem, jest on bowiem nieprzemakalnym misiem o bardzo
                      malym rozumku, jak jego literacki pierwowzor. O krajach Trzeciego Swiata juz
                      kiedys z misiem dyskutowalismy i misiu ma na temat sytuacji tam pare schematow
                      myslowych, poprzetykanych wlasnymi uprzedzeniami. Ale jest dowodem na to, ze
                      mozna dobrze zyc z wlasnymi schematami w ciasnej glowce i paroma uprzedzeniami.
                      BO niby czemu nie?
                      pozdrawiam Cie, Dutchess, serdecznie!
                      • Gość: misiu Re: hej Dutchess! IP: *.chello.pl 09.10.03, 18:28
                        Misiu może sobie być nieprzemakalny jak płaszcz przeciwdeszczowy, z rozumkiem
                        wielkości ziarnka maku, brakiem jakiegokolwiek poziomu i stertą uprzedzeń.
                        Myślenie mogą mu zastępować schematy i stereotypy, a jednak nie potraficie, z
                        blondi dutchess do pomocy, położyć misia argumentacją. Jedyne, co umiecie, to
                        dać wyraz swoim poglądom na inteligencję misia. Nawet do głowy Wam nie
                        przychodzi, że same sobie wystawiacie w ten sposób świadectwo, w dodatku
                        publicznie. :)
                        Jeśli dutchess twierdzi, że krowy i świnie w krajach uprzemysłowionych zjadają
                        zboże wyprodukowane w krajach trzeciego świata, w dodatku w takiej ilości, któa
                        wystarczyłaby do wykarmienia ich głodującej ludności, to powinna podać
                        konkretne dane: kto, do kogo, kiedy i w jakiej ilości owo zboże wyeksportował.
                        Oczywiście z podaniem źródła pochodzenia tych danych. Ja swoje informacje
                        czerpię z ogólnodostępnej bazy statystycznej FAO. Według nich pogląd, iż głód w
                        krajach Trzeciego Świata spowodowany jest zjadaniem wyprodukowanej tam
                        żywności, przez zwierzęta hodowane na mięso dla krajów rozwiniętych, jest
                        wierutnym łgarstwem. Nie zagłuszycie tego faktu, nawet wylewając na misia całą
                        zawartość swoich woreczków żółciowych, która i tak spłynie po misiu, jak woda
                        po kaczce. Uprawdopodobnicie za to przypuszczenia, że dieta wegetariańska
                        powoduje niedożywienie mózgu.
                        • Gość: krystynaopty1 Re: hej Dutchess! IP: *.biaman.pl 10.10.03, 20:50
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          [...]
                          Uprawdopodobnicie za to przypuszczenia, że dieta wegetariańska
                          > powoduje niedożywienie mózgu.

                          ...z totalną niemożnością logicznego myślenia włącznie.
                          Umysł inwalid i nic jakiekolwiek tłumaczenie nie pomoże. Tłumaczyć można
                          komuś, kto ma sprawny narząd do myślenia i rozumowania.
                          Niektórzy wegetarianie mają z tym wielki problem. Ideologiczna samonapędzająca
                          się autodestrukacja. Kamikadze w wege wydaniu... :(
                          Że sami siebie niszczą, trudno, ale wciągają swoją wydumaną ideologią z
                          mirażem lepszego świata, następnych młodych i głupich z głową w chmurach...

                          • Gość: misiu Re: hej Dutchess! IP: *.chello.pl 11.10.03, 20:48
                            I dlatego stawiam dolary przeciwko orzechom, że dutchess & boża krówka Spółka z
                            nieograniczoną nieodpowiedzialnością i ograniczoną inteligencją, pozostawią bez
                            próby dowodu swoje naiwniutkie teoryjki o głodzie w Trzecim Świecie wywołanym
                            przez mięsożerców. Kłamliwa propaganda wegetariańska znajduje wciąż, jak widać,
                            wdzięcznych słuchaczy. Potwierdza się w ten sposób goebbelsowska zasada,
                            głosząca że wielokrotnie powtórzone kłamstwo przybiera pozory prawdy.
                            Przejrzałem trochę wegetariańskich stron i stwierdziłem, że częstokroć
                            powielają one wręcz identyczne teksty. Widać od razu brak jakiegokolwiek
                            krytycyzmu w ich tworzeniu. Tak właśnie powstaje samonapędzająca się
                            wegetariańska mitologia, której ofiarami padają naiwni, młodzi ludzie, o
                            inteligencji królika-miniaturki.
                      • Gość: dutchess hej Boża Krówko! IP: *.chello.pl 10.10.03, 09:36
                        witaj *agresywna* Boża Krówko,

                        *agresywnie* dziękuję za pozdrowienia. misia (czyt. zero) nie traktuję poważnie
                        od czasu mojej pierwszej rozmowy z nim, podczas której pchany wszechpolskim
                        kompleksem prawdziwości w celu likwidacji mojej obłudy postulował rezygnację z
                        używania komputerów i nieudolnie próbował mądrzyć się na temat trwałego
                        rozwoju. + po jego wywodzie na temat krajów Trzeciego Świata wnioskuję, że nie
                        wie on co to TOT i dlatego nie zamierzam z nim dalej dyskutować.
                        wiesz co mnie najbardziej *zachwyca* na tym forum. to jak wielu tu
                        samozwańczych obrońców środowiska naturalnego (z typu *wszystkowiedzących
                        ignorantów*) przed nami wegetarianami. tylko że jakoś żaden z nich nie podjął
                        tematu eutrofizacji i zanieczyszczenia wód powierzchniowych, bo przecież
                        problem zanieczyszczeń pochodzących z hodowli to tylko wymysł...

                        wszystkiego zielonego,
                        dutchess

                        p.s. starałam się z całych sił aby było agresywnie. mam nadzieję, że to
                        docenisz.


              • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 23:31
                Co do kwestii odchodów to myślę, że gospodarstwach ekologicznych teki problem
                nie istnieje gdyż są one używane do nawożenia pól. Chodowla przemysłowa,
                antybiotyki i bóg wie co jeszcze to jakaś patologia ale chyba nie jesteśmy na
                to skazani.

                Krówki wypasające się na miejscu lasów tropikalnych to jakaś niedorzeczność
                rodem z wegetariańskiej strony internetowej, więc ją pomijam.

                Kestia problemów 3 świata nie jest mi bliżej znana więc się nie wypowiadam.
                Sensownie mówi o tych kwestiach misiu.

                Pozdr
              • Gość: misiu Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.chello.pl 11.10.03, 21:57
                Jakoś mi umknęło wywołanie do tablicy. Spieszę się poprawić.

                Gość portalu: joan napisał(a):
                > spozywanie miesa powoduje horoby cywilizacyjne,jak:zwiekszone
                > cisnienie,zawal serca,diabetyzm.

                Choroby cywilizacyjne, jak sama nazwa wskazuje, powodowane są przez czynniki
                cywilizacyjne, a nie przez spożywanie mięsa. Otyłość=>nadciśnienie=>zawały
                serca powoduje nadmiar jedzenia, bez względu na jego pochodzenie. Równie dobrze
                nabędziesz ich na kluchach i kartoflach.

                > Bialka i witaminy B jest pod dostatkiem w
                nabiale

                ...którego nie spożywają np. weganie

                > Dostatek witaminy D masz po 10 minutach przebywania na
                sloncu.

                Dostatek, to znaczy ile i na jak długo wystarczający?

                > Jedzac mieso,zjadasz rowniez pestycydy,ktore np.krowka zjadla
                z roslinkami

                Które Ty zjadasz bezpośrednio w roślinkach. Gdybyś przejrzała miedzynarodowe
                normy dopuszczalnej zawartości pestycydów w żywności, z łatwością
                dostrzegłabyś, że w przypadku produktów roślinnych są często 2-4 krotnie
                wyższe. Zgadniesz, dlaczego?

                > Zwierzatka sa faszerowane antybiotykami,ktore Ty zjadasz z
                miesem.

                Owszem, ale nie prowadzi to do podważenia celowości spozywania mięsa, a tylko
                sposobów jego pozyskiwania.

                > Nie jedzac
                miesa przyczyniasz sie do ochrony lasow tropikalnych.Zeby krowki sie tam pasly
                trzeba je wycinac

                O ile dobrze pamiętam z lekcji geografii w podstawówce, w Polsce nie występują
                lasy tropikalne. Czy się mylę? Nie słyszałem również, abyśmy sprowadzali z
                rejonu ich występowania mięso lub pasze dla zwierząt. Dla stanu tych lasów jest
                zatem obojętny Twój, czy mój ewentualny wegetarianizm. Zresztą, jak już pisała
                Krystyna, lasy tropikalne wycina się zarówno pod pastwiska, jak i uprawy
                przeznaczone dla ludzi.

                > A co z odchodami naszych zwierzat gospodarskich? Ze wszyskimi
                medykamentami dostaja sie do gleby i wody

                Jak to, z wszystkimi? Dopiero co twierdziłaś, że to my je zjadamy wraz z
                mięsem. ;)
                Odchody zwierząt hodowlanych nie są problemem. Problemem jest najwyzej ich
                koncentracja w miejscu hodowli. Słyszałaś na pewno o zamkniętym obiegu w
                przyrodzie? Zwierzęta hodowlane nie są w stanie wytworzyć więcej odchodów, niż
                spożyły pokarmu. Na wytworzenie go, rośliny pobrały ze środowiska pewien zasób
                substancji odżywczych, które wracają tam, m.in. wraz z odchodami zwierząt. Aby
                rozwiazać problem koncentracji zanieczyszczeń, nie trzeba w takim razie od razu
                likwidować hodowli zwierząt, a tylko lepiej ją zorganizować. Podobnie jak
                wypadkom komunikacyjnym nie usiłuje się zapobiec przez likwidację środków
                transportu, tylko przez lepszą organizację ruchu.
          • Gość: krystynaopty1 Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.biaman.pl 10.10.03, 20:31
            Gość portalu: joan napisał(a):

            > A ja mam jako wegetarianka dla Ciebie kontrargumenty.

            A ja też mam jako optymalna dla Ciebie kontrargumenty :)

            Ostatnie
            > badania:spozywanie miesa powoduje horoby cywilizacyjne,jak:zwiekszone
            > cisnienie,

            Mimo jedzenia codziennie mięsa - nadciśnienia nie mam

            zawal serca,

            Nie spotkał mnie, a juz powinien (5 lat DO)

            diabetyzm.

            ? Od mięsa? Cukrzyca?
            Juz sama nazwa wskazuje że jest od nadmiernie spożywanego cukru.

            Bialka i witaminy B jest pod dostatkiem w
            > nabiale.Dostatek witaminy D masz po 10 minutach przebywania na
            sloncu.
            > Inne argumenty:Jedzac mieso,zjadasz rowniez pestycydy,ktore np.krowka
            zjadla z roslinkami.

            Z uwagi na wieloletni staż powinnam juz być nimi zatruta i mieć przynajmniej
            jakąś alergię, czy inne paskudztwo. A jak na złość - nie mam.

            Zwierzatka sa faszerowane antybiotykami,ktore Ty zjadasz z
            > miesem.Nie dziwmy sie,ze antybiotyki potem na nas nie dzialaja.

            Paradoks polega na tym, że na diecie optymalnej wzrasta odporność i
            przestajemy chorować, a nawet się przeziębiać, a więc antybiotyki na nas nie
            działają, bo ich nie mamy potrzeby używać. A jak jest z Wami wegetarianami,
            szczególnie w okresie jesiennych chłodów? Coś mi się wydaje, że przeziębienia
            i antybiotyki was nie omijają...
            Wniosek: Nawet jeżeli świnie są faszerowane antybiotykami, to faktem jest, że
            mimo że ja je zjadam - nie choruję i nie muszę samam siebie faszerować
            antybiotykami. Same korzyści! :)

            Nie jedzac
            > miesa przyczyniasz sie do ochrony lasow tropikalnych.Zeby krowki sie tam
            pasly
            > trzeba je wycinac.

            Bzdura. Krówki pasą się na nieużytkach, sawannach, a lasy tropikalne wycinają
            ludzie pod uprawy roślin! A gdy ziemia staje się jałowa - wycinają następne
            tereny leśne. To są właśnie te wasze wege-mity.

            A co z odchodami naszych zwierzat gospodarskich?Ze wszyskimi
            > medykamentami dostaja sie do gleby i wody.

            Chcesz aby zwierzęta hodowlane zniknęły, chcesz aby ich miejsce zajęli
            wegetarianie? I co się zmieni na korzyść? Wtedy będą zamiast tych zwierząt
            wegetarianie produkować odchody - co za różnica? Hm... chociaż właściwie jedna
            różnica jest. Ilość rozmnażanego bydła jest jednak kontrolowana, liczbę
            rozmnażania się wegetarian ludzkich nie można kontrolować w ten sam sposób,
            co wegetarian bydlęcych.

            Trzeci Swiat produkuje pasze dla
            > zierzat gospodarskich do Euroy iUSA.6-10 kilo zboza potrzeba na 1 kg
            > miesa.Gdyby to zboze trafilo besposrednio do konsumentow w Trzecim
            Swiecie,za
            > ten Twoj 1 kg miesa kolejny dzien przezyloby 10 do 40 dzieci.

            Nie wystarczy napaść brzuszków dzieci krajów trzeciego świata zbożem.
            Dorośli w krajach tych nie mają warunków do płodzenia kilkunastu dzieci
            w jednej rodzinie, a to robią, bezmyślnie płodzą się jak króliki nie dbając
            o zapewnienie godnego życia potomstwu.

            A wiec jak
            > widzisz, nie chodzi tu tylko o zdrowie.Smacznego!

            Dziękuję. Niestety, wykazałaś tu sporo krótkowzroczności i mało wyobraźni.

            Krystyna
        • gienkowy_syn Re: Czasem mam wrażenie, że... 07.10.03, 09:32
          Gość portalu: hydrogen napisał(a):

          > > Właśnie przeczytałem artykuł w czasopiśmie Nexus pt Mity wegetarianizmu.
          Autor
          > przedsrtawia argumenty przeciw wegetarianizmowi, poparte publikacjami w
          > renomowanych naukowych czasopismach.
          >
          ----------------------------

          Zaiste bardzo obiektywny i opiniotwórczy to magazyn.

          Z ich strony internetowej:
          "NEXUS is an international bi-monthly alternative news magazine, covering the
          fields of - Health Alternatives; Suppressed Science; Earth's Ancient Past; UFOs
          & the Unexplained; and Government Cover-Ups"

          Aha - a link do artykułu "mity wegetarianizmu" sąsiaduje z linkami do innych
          fajnych artykułów" "Imperium narkotykowe Busha i Cheneya", "Wall Street, CIA i
          światowy handel narkotykami", "Darwinizm, upadająca teoria", "Spotkania z
          niezwykłymi obcymi" i tak dalej.

          Czy masz może jakieś inne źródła, z których czerpiesz wiedzę o wegetarianiźmie?
          • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 12:41
            Rzeczywiście wydawca magazynu zajmuje się również publikowaniem różnych
            dziwnych rzeczy. Sam Nexus wygląda wiarygodnie, choć dokładnie go nie znam.
            Miałem w ręku tylko jeden numer i czytałem ga na razie wyrywkowo.

            Trzeba chyba jakoś odróżnić ziarno od plew kierując się zdrowym rozsądkiem.
            Artykuł o wegetarianiźmie wygląda mi na dość solidny, poza tym zaopatrzony jest
            w obszerną bibliografię i wszystkie tezy autora można samemu sprawdzić. Zgodne
            są też one z moją dotychczasową wiedzą.

            Dodam jeszcze, że w Nexusie ukazuje się na prawdę wiele bardzo ciekawych
            artykułów "niepoprawnych politycznie" tzn takich które naruszają interesy
            potężnych grup nacisku. Informacji w nich zawartych nie uświadczysz w innych
            mediach.

            Dobrym przykładem jest np artykuł o Stewii. Jest to roślina z której liście są
            200 razy słodsze od cukru, przy czym nie zawierają węglowodanów. Oznacza to, że
            można z niej otrzymać zdrowy, nie tuczący substytut cukru. Roślina ta jest
            szeroko stosowana m in w Ameryce południowej, ale zupełnie nie znana Europie i
            USA. Czyż nie jest to ciekawe? W USA dopuszczenie tej rośliny na rynek zostało
            zablokowane przez FDA (tym razem producenci Aspartamu i cukru zapewne lobbowali
            solidarnie). Dobra wiadomość jest taka, że już niedługo sadzonki Stewii będzie
            nmożna kupić w Polsce.

            Pozdrawiam


            • gienkowy_syn Re: Czasem mam wrażenie, że... 07.10.03, 13:04
              Hydrogenie, parę postów wyżej napisałeś, że cyt.:"Wegetarianizm jest uważany za
              szkodliwy przez większość lekarzy, brak jest również dowodów naukowych, że
              dieta wegetariańska(a ściślej wegańska) jest zdrowa. Co więcej są dowody na to,
              że tak nie jest."

              Ponawiam swoje pytanie - czy wiedzę o szkodliwości wegetarianimu czerpiesz
              wyłącznie z magazynu Nexus, czy też masz inne, bardziej wiarygodne źródła.

              Pytam bez złośliwości. Nie jestem wegetarianinem, mięso co prawda jem, ale
              sporadycznie. Sympatyzuję z humanitaryzmem ideologii wegetariańskiej i szczerze
              przykro by mi było, gdyby badania naukowe wskazywały, że wegetarianizm szkodzi
              zdrowiu.
              • Gość: hydrogen Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 13:30
                Powtórzę jeszcze raz, że szkodliwy jest nie tyle wegetarianizm co weganizm. A
                brak w diecie wegańskiej różnych witamin jest faktem niezależnie od tego czy
                jest publikowany w mniej lub bardziej wiarygodnych pismach.

                Sam wegetarianizm może być zdrową dietą. Trzeba tylko pamiętać o spożywaniu
                produktów zawierających białko zwierzęce (nabiał). Najzdrowszą opcją jest
                połączenie wegetarianizmu z zasadami diety optymalnej.

                Swoje informacje czerpię z tego co przeczytam i usłyszę w TV. Jest sporo
                ciekawych stron na temat "mitów wegetarianizmu" w necie. Teraz przyszło mi
                dogłowy np www.beyondveg.com. Szczerze mówiąc nie studiowałem nigdy uważnie
                tych wszystkich informacji. Weganizm sprzeciwia się w moim mniemaniu zdrowemu
                rozsądkowi i tyle (szczególnie pouczające jest porównanie długości przewodu
                pokarmowego zwierząt drapieżnych, roślinożernych i człowieka). Podstawą mojej
                ogólnej wiedzy nt odżywiania są książki dr Kwaśniewskiego z nich mozna
                dowiedzieć się dlaczego weganizm nie jest prawidłową dietą (argumentacja jest
                innego typu niż w Nexusie).

                Pozdrawiam
          • Gość: krystynaopty1 Re: Czasem mam wrażenie, że... IP: *.biaman.pl 10.10.03, 21:21
            gienkowy_syn napisał:

            > Gość portalu: hydrogen napisał(a):
            >
            > Zaiste bardzo obiektywny i opiniotwórczy to magazyn.
            >
            > Z ich strony internetowej:
            > Aha - a link do artykułu "mity wegetarianizmu" sąsiaduje z linkami do innych
            > fajnych artykułów" "Imperium narkotykowe Busha i Cheneya", "Wall Street, CIA
            i
            > światowy handel narkotykami", "Darwinizm, upadająca teoria", "Spotkania z
            > niezwykłymi obcymi" i tak dalej.

            A co to ma do rzeczy z czym sąsiaduje? istotą jest treść samego artykułu i czy
            zawiera sens. Poza tym artykuł jest przedrukiem, więc i podważanie
            wiarygodności pisma NEXUS też jest tu bez sensu. Oryginał jest tu:
            www.PowerHealth.net
            Teraz możesz uczepić się wiarygodności autora tej strony :)
            >
            > Czy masz może jakieś inne źródła, z których czerpiesz wiedzę o
            wegetarianiźmie?
    • docg pytanie 07.10.03, 08:09
      nie wiem, skąd się bierze tyle emocji w dyskusjach pomiędzy roślino- a
      wszystkożernymi. Ja jestem wszystkożerny, ale rozumiem tych, którzy mięsa nie
      jedzą i sam bym przestał z powodów zdrowotnych, ale za bardzo lubię kotlety :-))
      Mam tylko jedno pytanie do wegetarian, a nasunął mi je wątek "wegetariański
      smalec": po co są te potrawy "mięsne bez mięsa" - smalec, kotlety schabowe z
      soi, gulasze itp. Jeśli ktoś nie chce jeść mięsa, to chyba nie potrzebuje też
      jego substytutów? A może zobaczę niedługo w sklepie wegetariańską golonkę i
      boczek???
      pozdrawiam
      • Gość: joan Re: pytanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.10.03, 12:21
        A wiecie,dlaczego tak lubicie jesc mieso?Bo je odpowiednio
        przyprawiacie.Czlowiek ma nieprzeparta chec do soli i czegos twardego do
        ugryzienia.Proponuje sprobowac samego mieska surowego.przeciez podobno
        gotowanie i pieczenie zabija witaminki.Wtedy mozemy mowic o zdrowotnych
        wlasciwosciach miesa.Brakuje nam czegos przyprawionego a dla mnie lepsza
        alternatywa sa substytuty miesa.Bardziej humanitarniej.Pozdrawiam
        • Gość: misiu Re: pytanie IP: *.chello.pl 07.10.03, 13:13
          Gość portalu: joan napisał(a):
          > Proponuje sprobowac samego mieska surowego.przeciez podobno
          > gotowanie i pieczenie zabija witaminki.

          Z miłą chęcią jadam tatara, który jest zrobiony właśnie z surowego mięsa.
          A może Ty zjesz dla odmiany surowej, niczym nie przyprawionej fasoli?
          I czy humanitarne jest wmawianie w siebie, że paskudztwa wyrabiane z soi (np.
          tofu, bleeee!) są pożywne, zdrowe i smaczne?

          • Gość: joan Re: pytanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.10.03, 15:43
            O ile mi wiadomo,tatar zawiera ogromna ilosc soli i dlatego zapewne tak Ci
            bardzo smakuje.Moj znajomy praktykowal w zezni i moze co nieco opowiedziec o
            Twoim tatarku.A ja proponuje Ci samemu cos upolowac i rozerwac zdobycz
            Twoimi "przystosowanymi do tego zabkami.
            • emka_waw Re: pytanie 07.10.03, 15:51
              A ja zapraszam do jedzenia surowego ziarna zbóż, nienamoczonej nawet soi,
              fasoli, grochu oraz surowych ziemniaków i grzybów. Zauważ, że większość
              jedzenia, roślinnego i zwierzęcego, wymaga przetworzenia i doprawienia przed
              spożyciem. A także nie sądzę, że ty to zboże kosisz własnymi zębami czy też
              wykopujesz gołymi rękami ziemniaki.
              • emka_waw Post Scriptum 07.10.03, 17:22
                Czy też przeżuwasz buraki na cukier, a kawę szykujesz jak Pan Turecki w
                Kabarecie Olgi Lipińskiej - z braku młynka sam "zmielił" zębami.

                Wybaczcie mi sarkazm, ale w momencie gdy istnieje tyle racjonalnych argumentów
                za dietą wegetariańską, stosowanie tego typu argumentacji dowodzi tylko, że
                niektórzy, uważający się za wegetarian, tak naprawdę nie wiedzą, o co w
                wegetarianiźmie chodzi.
                  • emka_waw Re: Post Scriptum 08.10.03, 10:01
                    Jak dla mnie, to nie zabijać niepotrzebnie i niepotrzebnie nie przysparzać
                    żywym organizmom (roślinnym i zwierzęcym) cierpień. Bo uniknąć zabijania
                    całkowicie się da, to jest po prostu niemożliwe.

                    Rozwinięcie: jeśli ktoś nie musi jeść mięsa, bo jego organizm świetnie
                    przyswaja wszystkie związki z roślin, niech nie je. Ale są ludzie, których
                    przyswajalność substancji odżywczych z roślin np. żelaza (i żelaza
                    syntetycznego, czyli z piguł) jest zerowa. Nawet na tym forum pisała
                    dziewczyna, która musiała wrócić do jedzenia mięsa bo właśnie taki przypadek u
                    niej wystąpił. Człowiek jest z natury wszystkożercą właśnie, czego nie zmienią
                    najbardziej nawet fanatyczne zapatrywania ideowych wegetarian. Znam wegetarian
                    zdrowych jak ryby, ale znam też ludzi, którym taka dieta tylko nieźle dokopała,
                    począwszy od niestrawności a skończywszy na początkach anemii. Każdy człowiek
                    jest inny, ma inny organizm i co innego mu pasuje.

                    Natomiast jeśli już ktoś chce naprawdę wcielać idee wegetarianizmu w życie,
                    powinien uświadomić sobie, że niejedzenie mięsa to jedynie mały fragmencik
                    tego, i to w dodatku nie najważniejszy. Ja, na ten przykład, chociaz na
                    wegetarianizm nie mogę przejść z powodów zdrowotnych właśnie, nie jem mięsa z
                    hodowli przemysłowiej, bo wiem, jak te zwierzęta są tam taktowane. Ponadto:
                    ograniczam swój konsumpcjonizm, czyli kupowanie tysiąca bzdetów, bibelotów,
                    maszynek do wszystkiego i do niczego itp, bo uważam, że produkcja większości
                    tych rzeczy jest dla środowiska (i żywych organizmów w nim) bardziej szkodliwa
                    i śmiercionośna niż po prostu jedzenie mięsa. Nie mam również zwyczaju
                    marnotrawienia czegokolwiek i staram się wszystko, co posiadam, optymalnie
                    wykorzystać.

                    Uważam również, że organizmy zwierzęce i roślinne są sobie równe, bo są ŻYWE. I
                    tak samo naganne jest dla mnie dręczenie psa jak i obdarcie z kory drzewa i
                    zostawienie go, żeby umarło.

                    Nie da się uniknąć zabijania, chyba, że ktoś zaszczepi sobie chrolofil i
                    przejdzie na fotosynezę. Można to tylko ograniczać, i każdy, tak jak tylko jest
                    to dla niego możliwe, powinien to robić.
                    • Gość: docg w końcu głos rozsądku IP: 212.160.147.* 08.10.03, 12:13
                      rzadko się zdarza słyszeć takie rozsądne argumenty, częściej są to jakieś
                      wymysły o gnojowicy wylewanej na pole i głodnych dzieciach z Etiopii. Mam
                      nadzieję, że Ty chociaż nie robisz kotletów schabowych z soi ani gulaszu
                      wołowego z fasoli :-)
                      pozdrawiam
                      • emka_waw Re: w końcu głos rozsądku 08.10.03, 12:31
                        Jest tyle dań bezmięsnych, że naprawdę nie potrzebuję ich namiastek i udawaczy,
                        chociażby takie, swojskie dania jak pierogi z bezmięsnym nadzieniem, kasze ma
                        sto sposobów, racuchy, placki zmieniaczane, kluski i pyzy, jajka i nabiał... Do
                        tego morze surówek i sałatek, domowej roboty przetwory z owoców i warzyw, a,
                        jak dla mnie, od czasu do czasu kawałek mięsa. I wystarczy. Kotlety z soi
                        jadłam raz w życiu, soczewicę (w tzw. "paszteciku", he, he) też raz, i
                        stwierdzam, że jest to dla mnie PASKUDZTWO.
                        • Gość: boza krowka Re: w końcu głos rozsądku IP: *.dip.t-dialin.net 09.10.03, 17:08
                          Droga Emko, ale niektorzy ludzie (np. ja) lubia kotlety z soi, wiec pozwol im w
                          ramach cwiczen z tolerancji (wiem, ze to dla Ciebie trudne pojecie, ale sie
                          postaraj, moze sie uda?) im je jesc bez Twoich komentarzy i opinii. Nadmieniam,
                          ze kotletow z soi nie jem w ramach namiastki miesa, ale jem , bo mi bardzo
                          smakuja. W ramach czego inni jedza kotlety z soi, nie wiem i w ramach mojej
                          tolerancji nie zajmuje sie tym.
                          pozdrawiam
                          • emka_waw Re: w końcu głos rozsądku 09.10.03, 17:23
                            Nie wytrzymałaś w statecznej godności, jak to "solennie" obiecałaś, musiałaś
                            wylać trochę jadu :))))

                            Naprawdę żółć ci tak oczy zalała, że nie zauważyłaś, że podałam wyłącznie moją,
                            absolutnie osobistą i subiektywną ocenę smaku kotletów sojowych? Nie raz
                            pisałam, niech każdy je, to co dla niego dobre i co mu smakuje, na temat smaków
                            i gustów się nie dyskutuje, bo nie ma o czym. Ale widzę ty znowu stosujesz
                            swoją miarkę: jak ktoś nie ze mną to przeciwko mnie. I ty kogokolwiek
                            chciałabyś tolerancji uczyć, he, he...

                            Ale nie zmienia to faktu, że nazewnictwo potraw wegetariańskich jest momentami
                            kuriozalne, żeby nie powiedzieć śmieszne, typu flaki sojowe, sojowy kotlet,
                            gulasz. I flaki, i gulasz, i kotlet są to potrawy MIĘSNE. Tak samo śmiesznie
                            brzmiałaby zbitka mięsożerny wegetarianin. I owszem, śmieszy mnie takie
                            nazewnictwo, ale bynajmniej nie fakt, że ktoś je takie dania. I nadal pozostaje
                            bez odpowiedzi zadane (nie przeze mnie zresztą, jeśli tego - jak zwykle - nie
                            zauważyłaś) pytanie, dlaczego tak to się nazywa a nie inaczej, i czy to jest
                            wyraz jakiejś atawistycznej tęsknoty za mięsem.

                            Jest takie przysłowie arabskie: postawienie pytania świadczy o ciekawości.
                            Udzielenie odpowiedzi świadczy o mądrości. Kolega/koleżanka był/a ciekawy/a.
                            Będziesz mądra, czy będziesz się wykłócać?
                            • Gość: boza krowka Re: w końcu głos rozsądku IP: *.dip.t-dialin.net 09.10.03, 17:38
                              Droga Emko!
                              Nidy nie obiecywalam, ze zawiesze dyskusje z Toba tutaj, o nie. Czasem mam dosc
                              Twojej agresji i nie odpowiadam na Twoje bunczuczne listy.

                              Oczywiscie ze zauwazylam, ze piszesz o sobie, poprosilam cie o tolerancje,a nie
                              np. wszystkich innych wraz z Toba uczestnikow tego forum, jedzacych mieso. No i
                              komu zalala oczy niezawodna zolc? A Ty owszem narzucasz tu innym swoje poglady
                              uparcie.
                              Dla Ciebie tego typu nazewnictwo jest kuriozlane i smieszne, dla innych nie i o
                              te doze tolerancji wlasnie prosilam. Nie wiem, dlaczego to sie tak nazywa, bo
                              nie jadlam flakow z soi, flakow nie jadlam nigdy. Moze nazwa ma ulatwic
                              skojarzenie do innych znaynch potraw? Bo przeciez mozna nazwac potrawe -
                              kawalki soi w sosie takim a a takim? Lepiej? Koliste kawalki soi, umoczone w
                              bulce i jajku i usmazone? Domyslnie kotlety? Moze tak jest po prostu latwiej?
                              Dla wszystkich? Moze nie zawsze w wegetarianach drzemie atawistyczna tesknota
                              za miesem, nawet jesli chce sie ja bardzo zobaczyc?
                              Nie wyklocam sie, tylko zwracam Ci uwage na (och, wieczne) niedobory Twojej
                              tolerancji.
                              • Gość: docg kotlet schabowy z ziemniaków IP: 212.160.147.* 10.10.03, 09:53
                                wrócę jeszcze raz do początku dyskusji. Moja ciekawość bierze się stąd, że
                                kiedyś, około 20 lat temu (pozdrawiam Pana Olka, ówczesnego dygnitarza PZPR)
                                były świetne czasy dla wegetarian, a gorsze dla mięsożerców, i wtedy w
                                telewizji był taki program, gdzie doświadczona gospodyni domowa radziła, jak
                                zrobić z ziemniaków kotleta, który smakowałby prawie jak schabowy (były też
                                inne przepisy, równie kuriozalne). Ale to były przepisy dla mięsożerców
                                pozbawionych swej strawy, nie dla wegetarian, i dlatego dziwię się, że teraz
                                wegetarianie przejmują ta nomenklaturę. Smalec wegetariański!!! Tego nie
                                wymyśliłaby nawet wspomniana gospodyni, ale to może dlatego, że z tłuszczami
                                też było wtedy krucho :-))
                                pozdrawiam
                              • emka_waw Re: w końcu głos rozsądku 10.10.03, 10:06
                                > Nidy nie obiecywalam, ze zawiesze dyskusje z Toba tutaj, o nie. Czasem mam
                                dosc
                                > Twojej agresji i nie odpowiadam na Twoje bunczuczne listy.

                                Obiecywałaś, obiecywałaś... Skleroza... I gdzie znowu tę agresję widzisz? Znowu
                                mania prześladowcza cię dopadła?

                                >
                                > Oczywiscie ze zauwazylam, ze piszesz o sobie, poprosilam cie o tolerancje,

                                Ja jestem tolerancyjna wobec jedzących inne niż ja rzeczy, tak więc prośba była
                                niepotrzebna.

                                a nie
                                >
                                > np. wszystkich innych wraz z Toba uczestnikow tego forum, jedzacych mieso.

                                Ja pisałam o sobie, jeśli czujesz, że masz potrzebę dyskusji z całą resztą
                                uczestników tego forum to sobie z nimi gadaj bezpośrednio, a nie chowaj się za
                                moimi plecami. Ani ja nie jestem ich rzecznikiem, ani ty nie masz się czego
                                obawiać, nie zjedzą cię!

                                No i
                                >
                                > komu zalala oczy niezawodna zolc?

                                Tobie, oczywiście!

                                A Ty owszem narzucasz tu innym swoje poglady
                                > uparcie.

                                Mówię jakie ja mam poglądy i pytam o przyczyny postępowania innych ludzi. Jeśli
                                nie wiesz, to właśnie nazywa się dyskusją.

                                > Dla Ciebie tego typu nazewnictwo jest kuriozlane i smieszne, dla innych nie

                                A ja się pytam dlaczego nie. Będziesz mądra i odpowiesz?

                                i o
                                >
                                > te doze tolerancji wlasnie prosilam.

                                Czyli pytać się jest nietolerancją według ciebie?

                                Nie wiem, dlaczego to sie tak nazywa, bo
                                > nie jadlam flakow z soi, flakow nie jadlam nigdy. Moze nazwa ma ulatwic
                                > skojarzenie do innych znaynch potraw? Bo przeciez mozna nazwac potrawe -
                                > kawalki soi w sosie takim a a takim? Lepiej? Koliste kawalki soi, umoczone w
                                > bulce i jajku i usmazone? Domyslnie kotlety? Moze tak jest po prostu latwiej?
                                > Dla wszystkich?

                                To jest konkretniejsza odpowiedź. Nie mogłaś od niej zacząć? Tylko, o ile wiem,
                                soja na szeroką skalę używana jest jako składnik pokarmowy w kulturach wschodu
                                od setek lat. Zakładam, że tam powstały potrawy z soi, które mają własne nazwy.
                                Dlaczego ich się nie stosuje?

                                Moze nie zawsze w wegetarianach drzemie atawistyczna tesknota
                                > za miesem, nawet jesli chce sie ja bardzo zobaczyc?

                                Niestety, sądzę że drzemie, bo smak kotleta (czego zapewne jako wegetarianka
                                nie wiesz) w małym tylko stopniu bierze się z mięsa, w większym z przypraw,
                                bułki, jajka i oleju, czyli smażonego cholesterolu, który warunkuje tak
                                apetyczny smak smażonej potrawy. I mam wrażenie, że nawet przechodząc na
                                wegetarianizm podświadomie dąży się do uzyskania namiastki tego, co tak nam
                                kiedyś smakowało.

                                > Nie wyklocam sie, tylko zwracam Ci uwage na (och, wieczne) niedobory Twojej
                                > tolerancji.

                                Mów tak dalej, może w końcu nawet ty w to uwierzysz...
                                • Gość: boza krowka o tym i o owym IP: *.dip.t-dialin.net 10.10.03, 21:48
                                  Agresje, droga emko, widac w tonie Twojego lostu. Ale wiesz, mam dzis dobry
                                  dzien, wiec nie bede sobie Twoimi problemami z agresja zawracac glowy i pomie
                                  milczeniem.
                                  Co do nazewnictwa - jest ono, jak wszedzie kwestia umowna. Jesli zamawiasz o
                                  zupe, nie spodziewasz sie kotleta (nawet, fuj, takiego z soi) i nie rozumiem,
                                  czemu wegetarianie w naszej szekosci geogr. nie mieliby czerpac z bogactwa
                                  nazewnictwa wlasnej kuchni? To przeciez ulatwia wszystko - gotowanie,
                                  kupowanie, korzystanie z przepisow itp.
                                  • emka_waw Re: o tym i o owym 13.10.03, 10:48
                                    > Agresje, droga emko, widac w tonie Twojego lostu. Ale wiesz, mam dzis dobry
                                    > dzien, wiec nie bede sobie Twoimi problemami z agresja zawracac glowy i pomie
                                    > milczeniem.

                                    Bardzo się cieszę, że wreszcie się uspokoiłaś, ale naprawdę nie musisz się z
                                    tego nikomu tłumaczyć.

                                    > Co do nazewnictwa - jest ono, jak wszedzie kwestia umowna. Jesli zamawiasz o
                                    > zupe, nie spodziewasz sie kotleta (nawet, fuj, takiego z soi) i nie rozumiem,
                                    > czemu wegetarianie w naszej szekosci geogr. nie mieliby czerpac z bogactwa
                                    > nazewnictwa wlasnej kuchni? To przeciez ulatwia wszystko - gotowanie,
                                    > kupowanie, korzystanie z przepisow itp.

                                    Zdaję sobie sprawę, że jeśli jakieś zjawisko nie ma własnej historii ani
                                    tradycji, to zapożycza od innych. Ale wegetarianizm to chyba nie jest nowinka
                                    ostatnich lat? A soja nie jest polską rośliną? Dlaczego więc wegetarianie w
                                    naszej szerokości geograficznej nie używają nazewnictwa wymyślonego przez
                                    narody używające soi od stuleci? Dlaczego nie gotują sobie ich potraw? Dlaczego
                                    szukają namiastek potraw mięsnych?
                                    • Gość: boza krowka oj, Emko! IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.03, 19:54

                                      Po pierwsze nie pisalam o tym, ze sie uspokoilam ,ale o tym ,ze nie mam ochoty
                                      na wyjasnianie zrodel Twojej jakze wiecznie silnej agresji. Pozostan ze swoja
                                      agresja sam na sam i nie wmawiaj mi, czego nie napisalam.
                                      A teraz do rzeczy:
                                      po pierwsze wegetarianie nie wymyslili nazw pokarmow. nie chce sie wdawac w
                                      teorie jezykoznawcze (mozesz sobie sama o tym poczytac), ale chodzi o to, ze
                                      nazwa jest znakiem. Kiedy mama gotuje Ci zupe, nie spodziewasz sie kotleta i
                                      vice versa. Wegetarianie jak inni ludzie, bazuja na wspolnym nazewnictwie.I
                                      tylko zupelnie prymitywne jednostki (odnajdujesz sie, Emko?) widza w tym
                                      atawizm i (podswiadoma??) ochote wegetarian na mieso i nazwy jako substytut
                                      tych checi.
                                      • emka_waw Re: oj, Emko! 14.10.03, 10:59
                                        > Po pierwsze nie pisalam o tym, ze sie uspokoilam ,ale o tym ,ze nie mam
                                        ochoty
                                        > na wyjasnianie zrodel Twojej jakze wiecznie silnej agresji.

                                        ???? Nie jestem agresywna, więc jedynym wytłumaczeniem tego, co napisałaś, jest
                                        twoja falowo narastająca i malejąca mania prześladowcza. Widzę, że znowu jesteś
                                        na górze sinusoidy...

                                        Pozostan ze swoja
                                        > agresja sam na sam i nie wmawiaj mi, czego nie napisalam.

                                        No dobrze - ubzdurzyłaś coś sobie, próbowałaś mi to wmówić, a ja zrobiłam tego
                                        własną interpretację. Zadowolona?

                                        > A teraz do rzeczy:
                                        > po pierwsze wegetarianie nie wymyslili nazw pokarmow.

                                        Nigdy, żadnych, w całej historii ludzkości? To od jakiego pokarmu zwierzęcego
                                        pochodzi np. nazwa tofu?

                                        nie chce sie wdawac w
                                        > teorie jezykoznawcze (mozesz sobie sama o tym poczytac), ale chodzi o to, ze
                                        > nazwa jest znakiem.

                                        Ja to wiem od baaardzo dawna, ale że to jest nowość dla ciebie... no,no...

                                        Kiedy mama gotuje Ci zupe, nie spodziewasz sie kotleta i
                                        > vice versa.

                                        Konsekwentnie: jak proszę o kotleta, nie spodziewam się soi czy innego warzywa.
                                        Jak proszę o flaki, nie spodziewam się soi. Jak proszę o smalec, nie spodziewam
                                        się jego roślinnej podróbki.

                                        Wegetarianie jak inni ludzie, bazuja na wspolnym nazewnictwie.

                                        Czyli zapożyczają, tak jak to już pisałam?

                                        I
                                        > tylko zupelnie prymitywne jednostki (odnajdujesz sie, Emko?)

                                        jak zwykle, skończyły ci się argumenty, zaczyna się chamstwo (odnajdujesz się,
                                        Krówko?) Ale ty robisz się żałosna w takich momentach...

                                        widza w tym
                                        > atawizm i (podswiadoma??) ochote wegetarian na mieso i nazwy jako substytut
                                        > tych checi.

                                        Przypomnę ci uprzejmie, bo znowu niedoczytałaś, ja PYTAŁAM SIĘ, czy to jest
                                        atawizm. Jeśli nie, przyjmuję odpowiedź, że nie! Pozostaje ciągle otwarte moje
                                        pytanie: jeśli wegetarianizm ma za sobą stulecia historii, to dlaczego nie
                                        wytworzył własnych nazw potraw i zapożycza od potraw mięsnych?

                                        I tylko zupełnie prymitywne jednostki (odnajdujesz się, Krówko) nie odróżniają
                                        pytania od twierdzenia.

                                        Czas wracać do szkoły, Krówko!
            • Gość: misiu Re: pytanie IP: *.chello.pl 08.10.03, 18:54
              Jak wiadomo, tatar jest surową, zmieloną polędwicą wołową i najczęściej
              wykonuje się go własnoręcznie, z czystego mięsa. Przynajmniej ja tak robię.
              Zawiera więc tylko tyle soli, ile sam wsypię. Nie więcej niż ugotowane
              ziemniaki, które Ty zapewne konsumujesz. Co robił Twój znajomy w rzeźni, guzik
              mnie obchodzi. O moim tatarku nic nie może powiedzieć, bo go na oczy nie
              widział.
              Propozycje samodzielnego upolowania i rozerwania ząbkami zdobyczy są tak
              żenująco głupie, że aż wstyd mi to czytać. To niemożliwe, żebyś należała do
              tego samego gatunku.
            • Gość: krystynaopty1 Re: pytanie IP: *.biaman.pl 10.10.03, 21:30
              Gość portalu: joan napisał(a):

              > O ile mi wiadomo,tatar zawiera ogromna ilosc soli i dlatego zapewne tak Ci
              > bardzo smakuje.Moj znajomy praktykowal w zezni i moze co nieco opowiedziec o
              > Twoim tatarku.A ja proponuje Ci samemu cos upolowac i rozerwac zdobycz
              > Twoimi "przystosowanymi do tego zabkami.

              Następna bzdura. Chęć sporego solenia wystepuje u ludzi z niedoborem w
              organizmie minerałów. Tak się składa, że u optymali nie ma potrzeby sporego
              solenia, a czasem nawet wcale nie solą. Ja jeszcze troszeczkę solę, ale bardzo
              bardzo mało.
          • Gość: krystynaopty1 Re: pytanie IP: *.biaman.pl 10.10.03, 21:08
            Gość portalu: misiu napisał(a):

            > Gość portalu: joan napisał(a):
            > > Proponuje sprobowac samego mieska surowego.przeciez podobno
            > > gotowanie i pieczenie zabija witaminki.
            >
            > Z miłą chęcią jadam tatara, który jest zrobiony właśnie z surowego mięsa.
            > A może Ty zjesz dla odmiany surowej, niczym nie przyprawionej fasoli?
            > I czy humanitarne jest wmawianie w siebie, że paskudztwa wyrabiane z soi
            (np.
            > tofu, bleeee!) są pożywne, zdrowe i smaczne?

            A dla spotęgowania sobie obrzydzenia nazywają tę soję np. flaczki, schabowe,
            gulasz itd.
            Wegetariańska paranoja...
            Mnie by do głowy nie przyszło mięsny gulasz nazwać hm... np. kapusta mięsna :D
            >
      • Gość: krystynaopty1 Re: pytanie IP: *.biaman.pl 10.10.03, 21:02
        docg napisał:

        > Mam tylko jedno pytanie do wegetarian, a nasunął mi je wątek "wegetariański
        > smalec": po co są te potrawy "mięsne bez mięsa" - smalec, kotlety schabowe z
        > soi, gulasze itp. Jeśli ktoś nie chce jeść mięsa, to chyba nie potrzebuje
        też
        > jego substytutów? A może zobaczę niedługo w sklepie wegetariańską golonkę i
        > boczek???

        Bo wegetarianie pasjami uwielbiają bajki... :)
    • Gość: jot6 Re: miesozerni IP: *.chello.pl 07.10.03, 10:11
      nie wiem,czy wiecie,że w uprawie roślin,a konkretnie np drzew owocowych są
      wykorzystywane - z bardzo dobrym skutkiem- odpadki z ubojni kurcząt (zakrzepła
      krew,zakopywana pod drzewkiem)?Do podlewania roślinek domowych też można
      wykorzystywać rozcieńczoną krew po zakupach surowego mięsa!
      • Gość: ayana Re: miesozerni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 14:31
        A ja studiuje ogrodnictwo 3 rok, jestem po przedmiocie 'uprawa roli i
        nawozenie roslin ozdobnych' i pierwsze slysze! Mączka zwierzęca chyba jest
        teraz zakazana ze wzgledu na BSE i inne paskudztwa. A czym sobie nawozisz
        sw.ój sad, to wyłącznie Twoja sprawa, myślę, że na ludzkich trupach też by
        dobrze rosło - cmentarze są zarośnięte
        Pozdrówki
        Aya
        • jot6 Re: miesozerni 07.10.03, 15:13
          jeśli studiujesz ten kierunek, to prędzej czy później przekonasz się, że co
          innego teoria a co innego praktyka.A co do cmentarzy to oczywiście masz rację.
          • Gość: misiu Re: brawo! IP: *.chello.pl 07.10.03, 19:52
            Jakie ty tutaj mity dostrzegasz? Od rozpowszechniania mitów na tym forum są
            osobnicy pt. brumbak, dutchess czy boża krówka. "Specjalista w swojej
            dziedzinie" wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele. Mączka kostna jest
            owszem, zabroniona w Eu, ale jako komponent do pasz dla zwierząt, a mowa była,
            zdaje się, o nawożeniu gleby.
            Poczytaj sobie trochę mitologii o nawożeniu roślin mączką kostną i odpadami
            rzeźnymi:
            www.ekoglob.most.org.pl/krytrerolekol.htm
            • emka_waw Re: brawo! 08.10.03, 10:12
              Czyli, krótko mówiąc wegetarianizm nie idzie w parze z ekologią.

              No, wegetarianie, przyznać się, kto z was kupuje/kupował żywność z gospodarstw
              ekologicznych? ;)
              • docg Re: brawo! 09.10.03, 07:50
                chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że ziemniak nawożony mączką kostną nie
                jest wegetariański?
                Poczytałem sobie o tych gospodarstwach ekologicznych (ale skansen!) i mam
                pytanie, może ktoś wie: czy istnieją jednostki certyfikujące gospodarstwa
                ekologiczne, jeżeli tak, to czy istnieją certyfikowane gospodarstwa, a jeśli
                znów tak, to gdzie można kupić certyfikowaną żywność?
                pozdrawiam
                • emka_waw Re: brawo! 09.10.03, 10:10
                  > chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że ziemniak nawożony mączką kostną nie
                  > jest wegetariański?

                  Kiedyś zadałam tu pytanie, czy z ideą wegetarianizmu nie kłóci się fakt
                  nawożenia nawozami pochodzenia odzwierzęcego (chodziło mi konkretnie o odchody
                  zwierzęce pochodzące z hodowli przemysłowych), i otrzymałam odpowiedź, że
                  owszem, kłóci się, i jak już zlikwidujemy takie hodowle to będą tylko nawozy
                  syntetyczne.

                  Tak jakby gleba nie dość była struta chemikaliami z nawozów.

                  Przy okazji zadałam pytanie, co w takim raju szczęśliwości zrobić ze stadami
                  niezjedzonych zwierząt hodowlanych, jeden z odzewów był fajny: wybić. A tak po
                  za tym żadnych konkretnych propozycji.
                  • Gość: docg ciekawe... IP: 212.160.147.* 09.10.03, 12:44
                    ... co by zrobił taki WW (Walczący Wegetarianin), gdyby się dowiedział, że
                    rolnik, który kopał ziemniaki, miał na sobie buty ze świńskiej skóry! Uwaga,
                    wegetarianie! sprawdzajcie, czy wasze ziemniaki kopał rolnik w gumiakach!!!
                    (byle nie w gumofilcach, bo tam są wstawki pochodzenia zwierzęcego)
                    Pilnujcie,aby wasze buraki nie były transportowane przy użyciu zwierżąt
                    pociągowych! Bądzcie czujni!!!
                    :-))
                    pozdrawiam
                  • Gość: krystynaopty1 Re: brawo! IP: *.biaman.pl 10.10.03, 22:08
                    emka_waw napisała:

                    > Przy okazji zadałam pytanie, co w takim raju szczęśliwości zrobić ze stadami
                    > niezjedzonych zwierząt hodowlanych, jeden z odzewów był fajny:
                    > wybić.
                    ^^^^^^^^^
                    To jest właśnie ta szczątkowa umiejętność logicznego myślenia u wegetarian.
                    Niedożywiony mózg nie może uruchomić wyobraźni.
                    Nie może skojarzyć [prostej zasady natury ścisłego związku między życiem i
                    śmiercią każdego żywego organizmu. A już koszt największej liczby żywych
                    istnień pochłonął w swej przeszłości każdy żywy człowiek (włącznie z
                    wegetarianami) po to żeby sam mógł istnieć. Taka już jest natura, każdy żywy
                    organizm karmi się innym żywym organizmem. Jedyny sens to zadbać o lepsze
                    warunki egzystencji zwierząt hodowlanych i ograniczyć do minimum ich
                    cierpienia zarówno podczas hodowli, jak i w procesie uboju. A nade wszystko
                    skończyć z mitami. Nie ma bardziej szkodliwego zła nad kłamstwa (mity).
                    Ale za to są bardzo wygodne do pielęgnowania w sobie dobrego samopoczucia,
                    że jest się "przyjacielem" zwierząt.

                    Krystyna

            • Gość: ayana Re: brawo! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 20:59
              Nie wiem jak jest w rolnictwie ogólnie, bo tym mnie nie uczyli. Uczyli mnie o
              sadach i warzywach, o nawozach mineralnych i organicznych. Mówili o kompoście,
              oborniku i innych gnojowicach, ale krew po drzewka??? Osobiście po prostu bym
              się bała. I nie ma to nic wspólnego z wegetarianizmem. Po prostu gdyby mi to
              zaczęł gnić, to nie dość, że by śmierdziało, to jeszcze by się w tym zalęgły
              różne owady. A obecność takich owadów w sadzie raczej szczególnie wskazana nie
              jest.
              • Gość: misiu Re: brawo! IP: *.chello.pl 09.10.03, 22:01
                Obornik i gnojówka też raczej nie pachną jak Channel no.5 :)
                Niekoniecznie chodzi o to, aby używać odpadów bezpośrednio. Najpierw trafiają
                do kompostowników. Tego przynajmniej wymaga cytowane rozporządzenie.
                Przyznam jednak, że kiedyś słyszałem o podlewaniu kwiatków doniczkowych wodą
                pozostałą z płukania mięsa. Było to chyba coś w rodzaju "poradnika babuni". :)
                W każdym razie doceniam, że nie zapiekasz się w ślepym uporze, jak to się tutaj
                zwykle zdarza. Przepraszam za uszczypliwość. Każdy się w końcu może pomylić.
                Pozdrawiam
                misiu
                • jot6 Re: brawo! 10.10.03, 10:05
                  nie było moją intencją denerwować kogokolwiek, jeśli tak się stało, to mi
                  przykro. chodziło mi raczej o zwrócenie uwagi na to, że w naturze wszystko się
                  łączy w taki czy inny sposób i jakiekolwiek fanatyzmy w tym szkodzą. fakty
                  przeze mnie opisane obserwowałam w praktyce i widziałam pozytywne tego efekty,
                  nie sądzę jednak,by mogło to być stosowane na większą skalę bez odpowiednich
                  przygotowań. generalnie sprowadza się to do tego, czy roślina zdoła podany
                  pokarm strawić, bo jeśli nie, to rzeczywiście mogą wystąpić problemy. dla
                  jasności obrazu: wegetarianką bywam w zależności od pory roku (ciepło)pzdr
                • Gość: ayana Re: brawo! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 19:08
                  Obornik i gnojówka - owszem, śmierdzą. Ale rośliny je uwielbiają:) Z tym
                  nawożeniem odpadami odzwierzęcymi nadal coś mi nie pasuje. We wszystkich
                  pismach okołoogrodniczych piszą, że na kompost nie powinno się wyrzucać
                  resztek mięsa. Myślę, że chodzi tu głównie o muchy i inne parszywe owady:)
                  Aha, poza tym wydaje mi sie, że nie wszystkie ekologiczne gospodarstwa
                  trzymają zwierzęta, i nie wszystkie nawożą rośliny krwią... (na tej stronie
                  było wyraźnie, że to nawozy uzupełniające.
                  Pozdrowienia
                  Aya
          • Gość: misiu Re: brawo! IP: *.chello.pl 07.10.03, 19:59
            I jeszcze z tej samej beczki - Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi
            z dnia 14 maja 2002 r. w sprawie szczegółowych warunków wytwarzania
            produktów rolnictwa ekologicznego (Dz. U. z dnia 18 czerwca 2002 r. Nr 77, poz.
            699)
            zwróć szczególną uwagę na załącznik nr 2

            www.abc.com.pl/serwis/du/2002/0699.htm
            A "specjalista w swojej dziedzinie" niech się jeszcze trochę poduczy. Siadaj,
            niedostateczny.
            • al3 Re: brawo! 10.10.03, 10:20
              W skandynawi zaobserwowanao ogromna ilosc noworodkow rodzacych sie z chorobami
              skory.Podano diagnoze:
              Brak tluszczu w diecie matek.
              Teraz slonina znika ze sklepow jak "swieze bulki"
      • Gość: krystynaopty1 Re: miesozerni IP: *.biaman.pl 10.10.03, 21:44
        Gość portalu: jot6 napisał(a):

        > nie wiem,czy wiecie,że w uprawie roślin,a konkretnie np drzew owocowych są
        > wykorzystywane - z bardzo dobrym skutkiem- odpadki z ubojni kurcząt
        (zakrzepła
        > krew,zakopywana pod drzewkiem)?Do podlewania roślinek domowych też można
        > wykorzystywać rozcieńczoną krew po zakupach surowego mięsa!

        I pewnie dlatego te jabłka są takie czerwone... ;)))
        Ble... tfu... obrzydlistwo... ;#
        Drogie weguski, na wszelki wypadek od dzisiaj nie jedzcie już czerwonych
        jabłek... ;)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka