Gość: nancy
IP: *.pekao.com.pl
24.03.06, 13:01
Dowiedziałam się niespodziewanie dość, że będę miała jutro gości prawie cały
dzień (znajomi męża, przyjeżdżają z innego miasta, wizyta towarzysko-
biznesowa). A tu koniec miesiąca i totalny brak forsy. Zrobiłam przegląd
zapasów,okazało się, że nazbierało się tego trochę. Na bazie tych artykułów
wymyśliłam menu:
1) na wejście (w porze późnego śniadania/lunchu) – kopertki z mrożonego
francuskiego ciasta z nadzieniem szpinakowo-fetowym, (szpinak z mrożonki) do
popicia albo czerwony barszczyk (z kartonu), albo herbata jak ktoś by nie
chciał barszczu.
2) Obiad – bitki wołowe w sosie grzybowym (z mrożonych podgrzybków), kasza
gryczana (albo ziemniaki?) , ogórek kiszony (z własnych przetworów). A może
lepiej buraczki (z mrożonki)? Deser – lody, kawa.
3) Kolacja typu długie posiedzenie przy wódeczce, na stole przewiduję :
śledzie po kaszubsku (matiasy przegryzają się właśnie w sosie pomidorowo-
cebulowym), pieczeń z piersi indyka na zimno, boczek wędzony gotowany, jajka
w majonezie, sałatka na bazie mrożonki Hortex „sałatka wykwintna” (skład:
marchew, fasola szparagowa, brokuły, papryka, kukurydza) – ugotuję na parze,
wymieszam z sosem vinagrette – czy to dobry pomysł? Ale nie mam nic innego na
sałatkę, ani żadnych świeżych warzyw ani puszek). Dodatki: grzybki
marynowane, żurawina, chrzan. Ewentualnie jeszcze mogę postawić do pogryzania
solone orzeszki. Jak sądzicie – ujdzie, czy jednak za skromnie, za banalnie
i „mrożonkowo” ? Może coś jednak trzeba dokupić?