default
08.06.06, 15:24
Wszystkie cytaty z "Chłopów" Wł. St. Reymonta:
Niedzielny obiad u Boryny:
Ale że obiad był syty a długi, to i wrychle zapomniał; bo mięso było, była i
kapusta z grochem, był i rosół z ziemniakami, a na amen postawili niezgorszą
miseczkę kaszy jęczmiennej, uprażonej ze słoniną.
Śniadanie u Boryny:
A na ławie pod oknem już się dymiło jadło; od ogromnego tygla z kapustą
rozchodził się zapach słoniny, jak od jajecznicy, której niezgorsza miseczka
stała obok.
Obiad u wójta:
I wójt siadł do miski, okrytej parą świeżo utłuczonych ziemniaków i polanych
obficie skwarkami, w drugiej donicy stało zsiadłe mleko.
Zaręczyny Jagny i Boryny w karczmie:
Zaraz też na szynkwasie Żyd postawił arak i słodką, i asencję, a do tego
śledzie, placek z szafranem i jakieś wymyślne kukiełki z makiem.
Wesele Boryny:
Dominikowa, synowie, kowal, Jagustynka uwijali się raźno z pełnymi butelkami
i kieliszkami w garściach, a do każdego z osobna przepijali. Józia i kumy
roznosiły na przetakach chleb pokrajany i placki. (…) Kucharki wraz z
drużbami wnosić poczęły dymiące ogromne donice z jadłem i przyśpiewywały:
Niesiem rosół z ryżem-
A w nim kurę z pierzem!
A przy drugiej potrawie:
Opieprzone słone flaki,
Jedzże, siaki taki!
(…)
Kucharki znowu zaśpiewały:
Niesiem miski tłustej jagły,
By se chudzielce podjadły!
(…)
Kucharki znowu z miskami nowymi szły i śpiewały:
Chrząkała, kwiczała, w ogródeczku ryła,
Będzie teraz gospodarzom za szkodę płaciła!
(…)
Podali na ostatku, dla wybranych, krupnik, miodem i korzeniami zaprawiony, a
reszcie szczodrze stawiali tęgą okowitę i piwo.
Obiad przyniesiony przez Hankę do tartaku:
Antek usiadł na jakichś workach pod okienkiem, dwojaki wziął pomiędzy kolana
i łakomie pojadał kapustę z grochem, a potem kluski ziemniaczane z mlekiem, a
Hanka ukucnęła mimo i z rozczuleniem wpatrywała się w niego.
Wigilia
A Jagna, z zakasanymi po ramiona rękawami, miesiła w dzieży ciasto i przy
matczynej pomocy piekła strucle tak długachne, że widziały się jako te lechy
w sadzie, na których pietruszkę zasiewają, to chleby bielsze nieco z pytlowej
mąki - a zwijała się żywo, bo ciasto już kipiało i trza było wyrabiać
bochenki, to zaglądała do placka z serem i miodem, któren wygrzewał się już
pod pierzyną i czekał na piec, to latała na drugą stronę do szabaśnika, w
którym buzował się tęgi ogień.(…)
Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a
potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później
zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również
omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z
gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprużone, a przegryzali to
wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były,
nie godziło się jeść dnia tego.
Wielkanoc
Hanka z Jagusią i Dominikową, ustawiły pod szczytowym oknem duży stół,
nakryty cieniuśką, białą płachtą, której wręby oblepiła Jagusia szerokim
pasem czerwonych wystrzyganek. Na środku, z kraja od okna, postawili wysoką
Pasyjkę, przybraną papierowymi kwiatami, a przed nią na wywróconej donicy
baranka z masła, tak zmyślnie przez Jagnę uczynionego, że kiej żywy się
widział: oczy miał ze ziarn różańcowych wlepione, a ogon, uszy, kopytka i
chorągiewkę z czerwonej, postrzępionej wełny. Dopiero zaś pierwszym kołem
legły chleby pytlowe i kołacze pszenne z masłem zagniatane i na mleku, po
nich następowały placki żółciuchne, a rodzynkami kieby tymi gwoździami gęsto
ponabijane; były i takie specjały z serem, i drugie jajeczne cukrem posypane
i tym maczkiem słodziuśkim, a na ostatku postawili wielką michę ze zwojem
kiełbas, ubranych jajkami obłupanymi, a na brytfance całą świńską nogę i
galanty karwas głowizny, wszystko zaś poubierane jajkami kraszonymi, czekając
jeszcze na Witka, by ponatykać zielonej borowiny i tymi zajęczymi wąsami
opleść stół cały.