Gość: Bella 58
IP: 213.17.152.*
02.08.03, 18:27
Mam 58 lat,nieżle gotuję,ale ponoć najlepiej gotuję kapustę.Nie jest mi wcale najmilej z tego powodu,wolałabym być dobra w jakimś wykwintnym daniu-a nie być" królową kapusty".Ileż ja się nasłuchałam zachwytów nad kapustą; a to moja teściowa(przyznaj się,co dodajesz...),a to mój wujek,gdy wyjeżdżałam od niego z wakacji(pewnie dopiero za rok będę jadł twoją kapustę..)itd.Najdziwniejsze, że ja nic specjalnego z tą kapustą nie robię!Przepis jak z "Kuchni Polskiej",standard!Ponoć siostra mojej babci,która mnie bardzo lubiła(zmarła,gdy miałam 2 latka),tak gotowała.Cała "familia" opowiadała o kapuście cioci z rozrzewnieniem.Mój mąż po tygodniu bez kapusty chodzi niezadowolony i mówi; ugotowałabyś co dobrego(w domyśle:kapucha z grochem).A ja się denerwuję:znowu w domu "zapachy",gorąco,niezdrowo,długo...Wolałabym mizerię-parę minut i smacznie.Aż jestem zła-kapuściana królowa...