Dodaj do ulubionych

Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie...

05.04.08, 14:02
...świeżego ciasta!
...Bo kto rozsądny ten przyzna, że ciasto gdy świeże, jo ho ho ho,
najgorsza jest to trucizna!
To tyle cytatów ze słuchowiska "Przygody Piotrusia Pana".

Moja Mama też ostatnio stwierdziła, że drożdżowe na ciepło powoduje
bóle brzucha i inne atrakcje.
Z rodzicielką dyskutować nie będę, ale z Wami chętnie---skąd to
przekonanie, że nie wolno jeść ciepłego ciasta? A pizza? focaccia? o
ile ta druga na zimno da się przełknąć, tak ta pierwsza dla mnie
jest niejadalna, wręcz trująca ;-) Kolejna mądrość ludowa, czy
jednak coś w tym jest?
Obserwuj wątek
    • ilekobietamalat Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 14:09
      ta madrosc o cieplym ciescie cos w sobie ma, jesli mowimy o ciastach
      slodkich,tudziez drozdzowym slodkim wlasnie.. dla mnie takie cieple
      ciasto jest mocno niejadalne i mnie mdli od tego..jakies takie
      ochydnie slodsze jest;D swoja droga, cieple prosto z piekarnika jest
      be, ale podgrzane z lodami waniliowymi to juz zupelnie inna
      historia;>

      • mhr-cs Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 19.04.08, 12:15
        ale pijcie
        wspanialy plyn z wody cieplej,troszku cukru
        i drozdze,pomiemieszac,i czekac
        jak rosnie wymieszac ochlodzic i pic
        cos wspanialego
    • 363636r Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 14:18
      No właśnie, a drożdżowy kulebiak czy pieróg? Najlepsze prosto z pieca.
    • fettinia Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 14:31
      Hmm ogladalam niedawno program kulinarny o takich wlasnie madrosciach
      ludowych:)I tam obalona zostala ta teoria:)Ponoc zostalo to wymyslone aby dzieci
      zbyt szybko nie dobraly sie do cieplego smakolyku zanim trafi na stol:)Ile w tym
      prawdy nie wiem:)
      • ag.gu Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 16:13
        nie wiem ile w tym prawdy,ale kiedyś najadłam się takich ciepłych
        pączków i dobrze to się nie czułam.Wprawdzie nie wiem czy to była
        kwestia ilości czy świeżości,ale do dziś pamietam.
        • dominikjandomin Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 16:34
          ag.gu napisała:

          > nie wiem ile w tym prawdy,ale kiedyś najadłam się takich ciepłych
          > pączków i dobrze to się nie czułam.Wprawdzie nie wiem czy to była
          > kwestia ilości czy świeżości,ale do dziś pamietam.

          Najpyszniejsza rzecz takie świeżo smażone pączki. Kiedyś się łaziło po nie do
          cukierni, ale teraz się zbiesili i ciągle zimne mają. :(

          A u mnie było: Nie jedz ciepłego, bo skrętu kiszek dostaniesz! Do dziś nie wiem,
          co to ten skręt kiszek jest...
          • ba_nita Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 17:13
            Na rogu Świętojańskiej i 10-go lutego mają ZAWSZE ciepłe pączki.
            • dominikjandomin Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 16:02
              ba_nita napisał:

              > Na rogu Świętojańskiej i 10-go lutego mają ZAWSZE ciepłe pączki.

              W Toruniu nie ma Świętojańskiej i 10-go lutego :(
              • ag.gu Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 23:19
                dominikjandomin napisał:
                > W Toruniu nie ma Świętojańskiej i 10-go lutego :(

                Nic takiego nie tracisz.Cały urok tych pączków to tylko ich
                świeżość.Tak naprawdę są średnie,a po ostygnięciu b. średnie.
          • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 18:36
            >A u mnie było: Nie jedz ciepłego, bo skrętu kiszek dostaniesz! Do
            dziś nie wiem, co to ten skręt kiszek jest...<


            Esica
            Z Wikipedii

            "Okrężnica esowata (łac. sigmoideum) - część jelita grubego. Nazwa
            tego odcinka okrężnicy pochodzi od jej kształtu, przypominającego
            literę "S". Jest skierowana początkowo łukiem wypukłym ku stronie
            prawej, a następnie zakręca w dół przechodząc w odbytnicę. Esica ma
            czasem długą kreskę i ulega skrętowi. Skręt esicy jest jedną z
            postaci niedrożności jelit i jako taki może stanowić stan zagrożenia
            życia. Niedrożność jelit ze skręcenia (popularnie nazywany "skrętem
            kiszek", łac. ileus) polega na skręceniu się jelita dookoła osi
            długiej, powodujące jego zatkanie i dodatkowo uciśnięcie naczyń
            krwionośnych, co grozi niedokrwieniem, a następnie martwicą części
            jelita."

            Mnie też straszono tą przypadłością.

            • ba_nita Re:Mojej Teściowej się to przytrafiło. 05.04.08, 20:28
              Sprawa zakończyła się na sali operacyjnej. I nie miało to żadnego związku z
              jedzeniem ciepłego ciasta.Jadła tyle co kot napłakał...
          • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 18:51
            W moim liceum był sklepik a w nim sprzedawano pączki. Gdy przywożono
            je na długą przerwę były tak gorące, że trudno było utrzymać w ręce.
            Do tego można było kupić kubeczek mleka. Przegotowanego nie lubiło
            kilka osób i miła pani ze sklepiku (prywatnie mama jednej z
            koleżanek) trzymała dla nas po znajomości trochę surowego mleka w
            lodówce! Jakież to było wspaniałe, ten parujący pączek i mleko, od
            którego "sztywniały" zęby :) do dziś pamiętam ten smak. Takie drugie
            śniadanie jadłam regularnie przez całe cztery lata i każdego dnia
            wydawało mi się, że już dziś napewno ten skręt kiszek mnie dopadnie.
            Nic takiego się nie stało, żyję do dziś i mam się całkiem dobrze.
            Boleści to chyba dostaje się od ilości spożytego smakołyku bo
            wiadomo, świeże lepiej "wchodzi" i zawsze zje się więcej, czasami
            dosłownie aż do bólu.
          • kocia_noga Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 21:33
            dominikjandomin napisał:


            Do dziś nie wiem
            > ,
            > co to ten skręt kiszek jest...

            U mnie skrętu kiszek dostawało się jedząc przed kąpielą w rzece.Od
            obrywania niedojrzałego agrestu dostawało się czerwonki.
            Acha, i niewolno było jeść zajęczego szczawiu, bo piesek obsikał.
            Gorącego ciasta oczywiście tez niemoznabyło.
    • bodzia50 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 16:59
      Ja wyżeram jeszcze ciepłe drożdżówki własnej roboty,ale fakt mam w głowie ...że
      nie wolno! Głęboko utkwiło ,ale dlaczego to nie wiem
      • Gość: leon/canada Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... IP: *.56-130-66.mc.videotron.ca 11.04.08, 08:40

        jestem?
    • formaprzetrwalnikowa Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 18:11
      e, tam. grunt to, zeby sie nei poparzyć. i tego będę się trzymac.
      mniam swiezutkie, gorące drozdzowe ciasto albo swiezutki gorący
      chlebek, na którym sie masło rozpuszcza.

      mi mama tez mówiła, zeby nie jest całych czeresni albo sliwek z
      pestkami, bo mi drzewo w brzuchu wyrosnie

      ;-)
      • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 18:56
        Moja mama z kolei mówiła, że nie wolno pić zimnego po ogórkch. Przed
        chyba można :) bo jak na obiad jest mizeria i kompot to najpierw
        wypija kompot. Konsekwencji w tym nie ma żadnej bo i tak do jednego
        żołądka to wszystko idzie ale przez całe życie mnie tym straszy.
      • eeela Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 21.04.08, 20:08

        > mi mama tez mówiła, zeby nie jest całych czeresni albo sliwek z
        > pestkami, bo mi drzewo w brzuchu wyrosnie


        Mnie tak Tata raz powiedział, jak połknęłam pestkę, i uwierzyłam w to i płakałam
        wieczorem w poduszkę, aż przyszedł i informację sprostował ;-)
    • hecze_pecze Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 19:19
      Małe dzieci mają niedojrzały układ pokarmowy, a w gorącym drożdżowym cieście
      wciąż może zachodzić fermentacja alkoholowa, więc spożywanie takiego ciasta
      przez dzieci jest niewskazane. Może doprowadzić do silnego bólu brzucha lub
      nagromadzenia znacznej ilości gazów.
      • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 19:58
        >a w gorącym drożdżowym cieście wciąż może zachodzić fermentacja
        alkoholowa,<

        Głowy nie dam ale wydaje mi sie, że to bzdury. Nie wolno jeść
        drożdzy żywych a martwe jak najbardziej. Jeżeli zabija je szklanka
        gorącej wody lub mleka to chyba tym bardziej zginą, jeśli wstawimy
        je do gorącego piekarnika na kilkadziesiąt "zdrowasiek" (jak
        nieszczęsną Anielke).
        • hecze_pecze Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 20:33
          Powyżej 45C drożdże słabną, zaczynają ginąć przy 60C, ale niektóre komórki mogą
          przetrwać aż do 95C. Przy krótkim pieczeniu ciasta drożdżowego w temperaturze
          180C i piekarniku, który nie został uprzednio dobrze nagrzany, temperatura
          wewnątrz ciasta może nie przekroczyć 85C.
          • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 05.04.08, 21:19
            Nie będę się sprzeczała ale nie przekonuje mnie to. Niechby ktoś
            jeszcze potwierdził albo podaj żródło swojej wiedzy, będę wdzięczna.
        • Gość: koc Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... IP: *.aster.pl 13.04.08, 14:50

          > (jak nieszczęsną Anielke).

          Rozalkę...

      • ba_nita Re:No popatrz - nigdy mnie to nie spotkało, ale w 05.04.08, 20:30
        moim domu rodzinnym i domach babcino-dziadkowych nigdy nie było takich
        restrykcji i straszenia.A możliwości były, oj były. O chodzeniu na "pachtę" nie
        wspomnę.
        • matylda1001 Re:No popatrz - nigdy mnie to nie spotkało, ale w 05.04.08, 21:24
          >O chodzeniu na "pachtę" nie wspomnę.<

          A co to takiego ta "pachta"????????
          • ba_nita Re:Korzystanie z zasobów sadu za niewiedzą 05.04.08, 21:39
            jego właściciela. Przynajmniej na Kociewiu, Kaszubach i Małopolsce. Jednak w tej
            ostatnie to wydaje mi się, że ja przyniosłem to określenie, a że rodzina w
            ówczesnym moim wieku duża to się rozpowszechniło. W każdym bądź razie ostatniego
            lata kuzyn mi zameldował, że swojego szura złapał jak się z innymi wybierał na
            pachtę.
          • kocia_noga Re:No popatrz - nigdy mnie to nie spotkało, ale w 05.04.08, 21:41
            Poradnik językowy wspomina:
            "najczęściej jest to iść na szaber (rzadziej iść na pachtę, iść na
            złodziejkę)."

            Myśle, że chodzi o łasowanie w spiżarni.
            • ba_nita Re:Absolutnie nie. Zmienilo się znaczenie z tego: 05.04.08, 21:51
              pacht (niem. Pacht z łc. pactum ‘układ’) daw. dzierżawa lub opłata za nią.
              Pachtowanie w czyjejś spiżarni? To włamanie z kradzieżą.
              • fettinia Re:Absolutnie nie. Zmienilo się znaczenie z tego: 05.04.08, 21:56
                Pacht-to w dalszym ciagu dzierzawa:)
                • matylda1001 Re:Absolutnie nie. Zmienilo się znaczenie z tego: 06.04.08, 15:42
                  >Pacht-to w dalszym ciagu dzierzawa:)<

                  :) Też tak myślałam i zastanowiło mnie dlaczego straszono dzieci
                  dzierżawą. Na Mazowszu łasowanie w cudzym sadzie nazywa
                  się "chodzeniem na jabłka", nawet jak w konsekwencji zżera się cudze
                  gruszki.
                  • kocia_noga Re:Absolutnie nie. Zmienilo się znaczenie z tego: 06.04.08, 17:03
                    matylda1001 napisała:

                    Na Mazowszu łasowanie w cudzym sadzie nazywa
                    > się "chodzeniem na jabłka", nawet jak w konsekwencji zżera się
                    cudze
                    > gruszki.

                    U nas chodziło się na jumy i stało na zeksie , czyli czujce - gdy
                    inni rwali te jabłka.
                    • loola_kr a w Rzeszowie 07.04.08, 16:40
                      chodziło się "na grandę" :)
                      • mili_vanili off topic 13.04.08, 17:37
                        w Wlkp "na harendę" :D
                        • Gość: cicha... Re: off topic IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21.04.08, 21:30
                          u nas na bodbeskidziu chodzi sie na "kroca"
    • hecze_pecze Re:Jak nie rozgrzejesz dobrze piekarnika to będzi 05.04.08, 22:03
      A tu się z Tobą nie mogę zgodzić;)
      Dla większości ciast domowych (nie mam na myśli chlebów) wystarczy rozgrzać
      piekarnik 10 minut przez rozpoczęciem pieczenia, w za wysokiej temperaturze
      drożdże niewystarczająco spulchnią ciasto.
      Białko w cieście ścina się przy 60C usztywniając strukturę ciasta.
      • ba_nita Re:No dajżesz spokój - uogólnienie.nt 06.04.08, 02:44

    • Gość: pinkink Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... IP: *.oc.oc.cox.net 06.04.08, 00:31
      Z tego, co pamietam to rzeczywiscie jedzenie cieplego ciasta bylo surowo
      zakazane bo mialo popwodowac jakies blizej nie sprecyzowane bolesci.
      Dlugo sie tego trzymalam, choc wietrzylam w tym jakis podstep, az wreszcie
      kiedys polaczylam pewne fakty, jak np. gorace kulebiaki, pierozki drozdzowe na
      goraco, paszteciki itp i wyszlo mi, ze ten zakaz to bzdura.
      Poza tym, jako dziecko, przynosilam chleb z piekarni i rzadko dochodzil do domu
      w nienaruszonym stanie.
      A jednak ciagle zylam. (Ale ryzykantka bylam wtedy...)

      Podobnie byl zakaz popijania owocow woda. Do dzis nie wiem jak to jest. Prawda to?

      Najdluzej przetrwal zakaz popijania mlekiem miesa. Zwlaszcza zimnym.(?) O ile
      wiem zakaz ten byl powszechny w moim dziecinstwie w wielu domach i byl bardzo
      kategoryczny.
      Na szczescie porzucilam go dosc dawno jako zupelnie nielogiczny, bo przeciez
      rozne smietanowe sosy ida z miesem jak ta-la-la, no i w innych krajach [np.USA]
      pije sie mleko w kazdych okolicznosciach.

      Wymyslilam, ze w Polsce musialo sie to jakos przedostac z zydowskiego obyczaju
      (nielaczenia mleka z miesem), bo inne rozwiazanie nie przychodzi mi do glowy.

      A pamietacie--to do starszych forumowiczow--jak sie w Polsce opalalo chleb nad
      gazem dla zabicia bakterii?;))
      To chyba bylo podczas jakichs epidemii grypy czy jakos tak...
      • matylda1001 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 16:10
        >Podobnie byl zakaz popijania owocow woda. Do dzis nie wiem jak to
        jest. Prawda to?<

        Na mnie nie działa. Na podwórku mojej kamienicy rosło kilka drzew
        owocowych, własność gospodarza posesji i latem wszystkie dzieciaki
        wyżerały mu te owoce. Pazerny był, pilnował więc trzeba było go
        przechytrzyć, zabawa była przednia. Były tam gruszki, wiśnie i chyba
        jakas jabłonka. Jak człowiek podjadł tych owoców (często
        niedojrzałych) i jak się nie chciało pójść do domu żeby się napic to
        podłączaliśmy się do podwórzowego kranu i piliśmy surową, zimną wodę
        prosto z rurki. Nie pamiętam żeby ktoś z tego powodu ucierpiał.
        Mięsa i mleka nie wolno było łączyć ale na sobie nie doświadczylam
        bo nigdy nie sięgałam po mleko z własnej woli, do dziś nie lubię
        mleka. To zimne mleko z gorącym pączkiem to był wyjątek. To co
        robiłam poza domem nie miało odzwierciedlenia w zwyczajach mojego
        domu. U mnie w domu panowała zasada, że nie łączy się w ramach
        jednego posiłku różnych produktów. Jak kanapka z wedliną to z
        wędliną, jak ser to tylko ser itd. Jak do wędliny to najwyżej
        pomidor, do sera już nie. Ogórków to dzieci w ogóle nie powinny
        jadać bo ciężkostrawne i bez wartości. W moim domu nie jadało sie
        boczku, podrobów, kaszanki a z przypraw to chyba tylko sól, pieprz,
        majeranek, ziele angielskie, cynamon i imbir (do flaków). W ogóle
        monotonne było to jedzenie.
        • jottka Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 17:26
          ale z tego, co mętnie pamiętam, to zakaz niejedzenia ciepłego ciasta nie dotyczy
          wszelkiego ciasta jak leci, a tylko ciasta żytniego, bo ono jest lepkie tuż po
          upieczeniu i może wywołać niestrawność.
          • cipcipkurka Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 19:53
            U mnie zdecydowanie chodziło o drożdżowe, ale oprócz tego mam gdzieś
            zakodowany zakaz jedzenia wszelkiego ciasta na ciepło (co mi się
            ostatnio przypomniało, gdy wsuwałam kolejną gorącą jeszcze
            mufinkę...).
            • jottka Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 07.04.08, 15:13
              cipcipkurka napisała:

              > U mnie zdecydowanie chodziło o drożdżowe, ale oprócz tego mam gdzieś
              > zakodowany zakaz jedzenia wszelkiego ciasta na ciepło

              ale mnie nie chodziło o ustosunkowanie się do zakazu twojej mam, tylko ogólnie
              do zasady, która każe ciepłe, czy raczej gorące ciasto omijać z daleka:) no i
              jest ona słuszna, ale w odniesieniu do wzmiankowanego wyżej rodzaju ciasta,
              natomiast bardzo być może, że w kolejnych przekazach zyskała na uogólnieniu i
              cokolwiek sens straciła.
      • Gość: kinia Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.08, 23:39
        Oczywiscie!Owoce+woda to smierc niechybna,tak samo jak mleko+mieso i
        mleko+owoce;-)))U mnie w domu tak wlasnie bylo!
        • Gość: Ag Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... IP: 78.13.247.* 12.04.08, 10:00
          Popicie czegokolwiek zimną woda powoduje gwałtowne skurczenie się żołądka. Jeśli
          masz żołądek pełen śliwek czy czereśni albo jabłek ze skórką to po prostu
          wypchniesz je z żołądka do dalszej części układu pokarmowego i w efekcie nie
          dość przetrawione, nie dość rozdrobnione jedzenie spowoduje wzdęcie i biegunkę.

          Nie umiera się od tego ;)

          Mięso i mleko to chyba echo kuchni żydowskiej i "nie topienia zwierząt w mleku
          ich matki".
    • fragile_f Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 06.04.08, 22:55
      A ja nie uwazam tego za przesad!

      Mialam moze z 7 lat i zjadlam goraca drozdzowke prosto z pieca, u babci na wsi.
      Tego, co przezywalam w nocy nikomu nie zycze ;) Nie jadlam tego dnia niczego
      podejrzanego, wiec straszliwy bol brzucha i bulgotanie moglo wywolac tylko i
      wylacznie gorace ciasto drozdzowe.

      Od tamtej pory nigdy w zyciu nie zjadlam goracego ciasta drozdzowego. Ostatnio
      probowalam nawet sie zmusic, bo tak pieknie pachnialo, ale po jednym gryzie
      przypomnialam sobie ten uroczy wieczor na wsi ;)

      A, zakaz dotyczyl tylko ciast z cukrem. Wydaje mi sie, ze te drozdze jeszcze
      troche fermentuja i stad sensacje. W pizzy nie ma cukru, poza tym tam ciasto
      jest cieniutkie i ma szanse sie dobrze zapiec. W placku drozdzowym jest go
      jednak ładnych pare centymetrow.
    • Gość: Karolina Ja zawsze jem ciepłe ciasta IP: *.tktelekom.pl 07.04.08, 15:09
      i od kiedy pamietam zajadam się ciepłą drożdżówką, pączkami,
      sernikami. Ogólnie wolę zjęść ciepłe niż zimne. Nigdy nic mi nie
      było.
    • jo.hanna czyli skret kiszek to taka Baba Jaga 07.04.08, 16:36
      kulinarna :-) bo jednych mial lapac po zjedzeniu cieplego ciasta, innych (m.in.
      i mnie) po popiciu owocow woda.
    • loola_kr Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 07.04.08, 16:41
      Moja babcia mówiła, że nie wolno jeść ciepłego chleba bo cały dzień
      w żołądku będzie "stał".
      O cieście nic...
    • menk.a Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 07.04.08, 17:06
      Słyszałam o takich zakazach. Ale ja lubię świeże drożdżowe ciasto,
      pizzę czy chleb (np. ciepły jeszcze chleb, zimne mleko i dżem). I
      mnie nic po takim nie boli. żadne sensacje mi się nie przytrafiają.
      Mam póki co zdrowy żołądek. A jeśli ktoś ma chory, to od niewielki
      ilości i samego patrzenia dostaje bóli. ;))
    • cipcipkurka Mięso plus mleko 08.04.08, 11:29
      A czy to z mięscem i mlekiem nie wzięło się stąd, że mleko utrudnia
      przyswajanie jakichś składników z mięsa? Tak mi gdzieś dzwoni ;-)))
      Na przykład na tabletkach żelaza, które miałam kiedyś nieprzyjemność
      stosować, było wyraźne zalecenie, żeby nie popijać mlekiem. Więc
      może o to chodzi?
      • ptasia Re: Mięso plus mleko 08.04.08, 14:06
        małżowinka mówi, że popijanie tabletek z żelazem mlekiem jest niewskazane, bo
        żelazo potrzebuje kwaśnego środowiska do wchłaniania się, a mleko je zobojętnia
        (jeśli nic nie przekręciłam) - na mięso to chyba nie działa ;) swoją drogą, nie
        spotkałam się z tym (poza nakazami kuchni koszernej).
        natomiast o świeżym cieście słyszałam, moja mama mi powtarzała, choć ciepłe
        ciasto drożdżowe nigdy w moim domu się nie pojawiło, bo mama nie piecze (ale
        babcia piekła, i mama pewnie powtarzała po niej). Teraz ciepłe (no, tak w
        kilkanaście minut po wyjęciu z pieca, i studzone przez ten czas na kratce)
        rogaliki drożdżowe czy ciepłe ciasto - oczywiście! Takie chyba najlepsze.
        o/t do Kurki: co pieczemy chlebowego w ten weekend :)? Jeśli odbierasz pocztę
        gazetową, możemy się ew. tak omówić.
        • cipcipkurka Pobieram i zaraz tam idę ;-) n/t 08.04.08, 14:15

          • ptasia Kurka: poszła @ w odp n/t 08.04.08, 15:28
        • Gość: almond Re: Mięso plus mleko IP: *.aster.pl 08.04.08, 19:46
          Ptasia, może właśnie chodzi o to, ze zelazo z miesa się nie
          wchlania, jesli mięso jest popite mlekiem
        • mhr-cs Re: Mięso plus mleko 15.04.08, 10:18
          ptasia napisała:

          > małżowinka mówi, że popijanie tabletek z żelazem mlekiem jest
          niewskazane, bo
          > żelazo potrzebuje kwaśnego środowiska do wchłaniania się, a mleko
          je zobojętnia
          > (jeśli nic nie przekręciłam) - na mięso to chyba nie działa ;)
          swoją drogą, nie
          > spotkałam się z tym (poza nakazami kuchni koszernej).
          > natomiast o świeżym cieście słyszałam, moja mama mi powtarzała,
          choć ciepłe
          > ciasto drożdżowe nigdy w moim domu się nie pojawiło, bo mama nie
          piecze (ale
          > babcia piekła, i mama pewnie powtarzała po niej). Teraz ciepłe
          (no, tak w
          > kilkanaście minut po wyjęciu z pieca, i studzone przez ten czas na
          kratce)
          > rogaliki drożdżowe czy ciepłe ciasto - oczywiście! Takie chyba
          najlepsze.
          > o/t do Kurki: co pieczemy chlebowego w ten weekend :)? Jeśli
          odbierasz pocztę
          > gazetową, możemy się ew. tak omówić.

          to zalezy jakich tabletek
          to powie lekarka albo lekarz
          antybiotyki bierze sie przed jedzeniem
          i nie popija sie mlekiem
          ale jak ktos naprawde chory nie ma ochoty na mleko
          • Gość: niesia Re: Mięso plus mleko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.08, 10:58
            > to zalezy jakich tabletek
            > to powie lekarka albo lekarz
            > antybiotyki bierze sie przed jedzeniem
            > i nie popija sie mlekiem
            > ale jak ktos naprawde chory nie ma ochoty na mleko

            To czy antybiotyki bierze się przed jedzeniem, czy po, a może również w trakcie- zależy od rodzaju antybiotyków.
    • sabba Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 09.04.08, 11:19
      cieple ciasto to jeszcze ujdzie, ale gorace - nie bardzo:)
      a mnie nie wolno bylo jesc surowego ciasta:) a to najpyszniejsze bylo i jest
      nadal dla mnie:)
      i pic wode po zjedzeniu czerwesni i agrestu.
    • niedzwiedzica_sousie inne, ciekawe pytanie: 09.04.08, 11:39
      a ja mam inne pytanie z tej serii, zapewne mające uzasadnienie
      naukowe, może ktoś wie?
      dlaczego nie można ponownie zamrażać raz rozmrożonego produktu?
      • cipcipkurka Re: inne, ciekawe pytanie: 11.04.08, 20:20
        ""Po przekroczeniu temperatury 0 st. dochodzi do namnożenia
        mikroflory endogennej, szczególnie zimnolubnych bakterii Yersinia i
        Listeria. Po rozmrożeniu żywność traci swoje cechy organoleptyczne,
        swój turgor (strukturę), przyspieszone jest namnażanie
        drobnoustrojów. Ponadto proces zamrażania trwa w czasie, w związku z
        tym mikroflora także ulega zmianie."
        Tyle wyguglałam (pobieżne to było szukanie).
        Jednak rozumiem, że lody i inne produkty, których nie poddajemy
        obróbce termicznej, stają się niebezpieczne, to jasne. Ale co z
        rzeczami, które podgrzewamy? Był tu kiedyś wątek, czy można zamrażać
        potrawy przygotowane z rozmrożonych wcześniej składników. Sporo osób
        twierdziło, że naturalnie, ale część się stanowczo sprzeciwiała.
        W sumie nie znam odpowiedzi, a na wszelki wypadek nie zamrażam tego,
        co się rozmroziło, a do przewożenia mrożonek stosuję torby
        izolacyjne.
        • niedzwiedzica_sousie Re: inne, ciekawe pytanie: 15.04.08, 11:37
          ale co z tego, że się namnażają? jak się rozmrozi i zamrozi to się
          dopiero namnażają? te zmiany temperatury tak nakręcają te bakterie?

          do przewożenia też używam torby, ale zdarzy mi się na przykład wyjąć
          kawałek zamrożonej pieczeni a na drugi dzień coś nam wypadnie i jemy
          w knajpie na przykład i najchętniej schowałabym to znowu do
          zamrażalnika, ale nigdy tego nie robię, bo się boję :(
          • cipcipkurka Re: inne, ciekawe pytanie: 15.04.08, 13:40
            Nie, namnażają się w trakcie rozmrażania. A że taka listeria jest
            zimnolubna, to się namnoży w trakcie rozmrażania, ale potem nie
            ginie po ponownym zamrożeniu. Potem się znowu namnaża i zatrucie
            gotowe.
            No chyba że podgrzejesz, stąd moje wątpliwości (których jednak nie
            rozwiewam próbując ponownie mrozić ;-))
            • niedzwiedzica_sousie Re: inne, ciekawe pytanie: 15.04.08, 13:51
              no to ja rozumiem, że w stosunku do lodów to ma sens, ale w stosunku
              do wszelkich potraw czy produktów, które mają być gotowane?
    • mhr-cs Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 09.04.08, 11:48
      moja moze mowila,nie wiem
      ale jak mi smakowalo i do tej pory smakuje
      niedojzale jablko to jadlam
      to samo sliwki,agrest,truskawki na pol zielone
      to dla mnie cos wspanialego
      banany mosza tez byc troche zielone
      ja wiem ze tego bardzo duzo osob nie zrozumie
      a ten chleb,ciasto to jest najlepsze
      jak gorace


    • mwookash ... stokrotek :-) nt 11.04.08, 11:38

    • e.milia Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 22.04.08, 13:59
      A ja lubię ciasto prosto z piekarnika, nawet słodkie. Każde. Jem i nic mi się
      nigdy nie stało z tego powodu.
      • joko5 Re: Mama zawsze nam mówiła: nie jedzcie... 22.04.08, 22:10
        Jem szarlotkę na ciepło z lodami i nie szkodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka