Dodaj do ulubionych

"wyklocacie" sie czy nie?

IP: *.for.connect.net.au 31.05.08, 09:29
tak troche na marginesie watku o pieczarkach i wlasnych
doswiadczeniach

mowie o sytuacjach w sklepie, takich jak mi sie np przydarzyla
dzisiaj

kupilam w supermarkecie kwiaty - ot taki bufet do wazonu, wygladaly
wyjatkowo swiezo i mialy nalepke "50% off marked price" - przy
kasie byly na samym koncu, wiec zerknawszy na ekran z naliczeniami
zauwazylam ze policzonao mi cala "marked price" a nie pol.

(od jakiegos czasu sprawdzam, co mi naliczaja, bo zdazrylo sie juz
pare razy, ze towar na tzw oferte specjalna byl liczony po cenie
normalnej)

niby roznica niewielka - tylko 3 dolary, ale sie zdziebko zezlilam i
przypomnialam panience, ze - bardzo prosze: tu nalepka z cena, tu
zas nalepka z "50% off the marked" panienka zaczela, ze to nie tak
ze ...itd, ja sie wrylam kopytami w ziemie i mowie, ze jak byk
napisane : off MARKED PRICE... panienka na to za telefon - do
kierownika, ladnie sie zapytala ,jak ma naliczac - kierownik kazal
zdjac 50% z ceny


Jeszcze kilka lat temu nie powiedzialabym nic, tylko zaplacila, zeby
nie robic sobie 'obciachu'

teraz jednak zauwazam, ze supermarkety czesto zeruja na takim
podejsciu klientow - kusza ich niska cena na polce, a jak dojdzie do
kasy,to i tak nikt nie sledzi co mu tam naliczaja

wiec od pewnego czasu jestem dosc czujna - a jak zauwaze, ze mi
licza pelna cene tam gdzie miala byc obnizona to sie upominam o swoje

Dume wsadzilam do kieszeni ;))) - a poniewaz moj mozg dziala jak
maly kalkulator to zazwyczaj udaje mi sie wyczaic
supermarketowe "bledy" (w cudzyslowie, bo tak naprawde to nie wieze
iz sa to prawdziwe bledy)
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re:Nie ma "zmiłuj się". 31.05.08, 09:36
      Co prawda grzecznie i uprzejmie bo w końcu nie jest to winą kasjerki w 99% ale
      zawsze. W końcu milion zeta czy dolców składa się z groszy/centów. Do ziarnka,
      ziarnko a bilansując miesiąc okazuje się, że niemała kwota poszła w powietrze.
      • Gość: senin Re:Nie ma "zmiłuj się". IP: *.for.connect.net.au 31.05.08, 09:51
        zgadzam sie,

        zwlaszcza, ze od jakiegos czasu, tutaj w AU po drastycznej zwyzce
        cen zywnosci ceny nagle zaczeto obnizac - rownie drastycznie ;))

        zaczeto tez oblepiac polki etykieTkami "reduced to clear"
        (zredukowane by wyprzedac) , ktore sa ok 10% nizsze od oryginalnych
        (sic!)

        robie zakupy conajmniej raz w tygodniu i w ciagu ostatnich kilku
        miesiecy nie bylo ani jednego razu, by cena wyeksponowana na polce
        jako zredykowana , przy kasie nie okazala sie cena 'wyjsciowa'


        tak, tak - kupuje na "special" bo jesli za poledwice wolowa zamiast
        $30 place $15 z data waznosci kilka tygodni do przodu, to sie nie
        szczypie...lubie taniej :))
        • Gość: mona275 Re:Nie ma "zmiłuj się". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 10:53
          Może nie wykłócam się, bo jestem osobą z natury spokojną, ale
          ostatnio zaczęłam zwracać uwagę na podobne sytuacje i upominać się o
          swoje prawa, nawet w bardzo błahych sprawach. Niedawno w kolejce do
          kasy stały przede mną trzy osoby. Kasjerka z przemiłym uśmiechem
          każdego klienta żegnała słowami: "Będę Panu/i winna grosik". Ja
          oczywiście usłyszałam to samo. Powiedziałam głośno, że wszystkie te
          winne grosiki dadzą niezły utarg w ciągu dnia. Reszta od razu się
          znalazła w kasie...
          • Gość: senin Re:Nie ma "zmiłuj się". IP: *.for.connect.net.au 31.05.08, 11:04
            mowiac o 'wyklocaniu' sie nie mialam na mysli jakichs tam klotni -
            raczej przypominanie kasjerkom, ktore pewnie nie maja pojecia co sie
            dzieje na polkach, o tym ze to co w komputzerze (cena) nie zawsze
            jest tym, co obiecuje sie klientowi - etykietki typu 'oferta
            specjalna'

            biedna kasjerka nie wie o tym co sie dzieje na polkach- ja ma
            przemozne wrazenie ze jest to gra na nieuwadze klientow ... przez
            tyle lat wszystko bylo jak sie nalezey- teraz nikt nie sprawdza,
            wiec mozna zarobic pare groszy




            ... no i te 'grosiki' $X.99- tysiac klientow $100 dziennie

            hehe


    • alinka_li Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 10:59
      Generalnie tak, ale w dużych sklepach reklamacje składam w dziale obsługo
      klienta,nawet jak już przy kasie mi coś nie gra. Kasjerka nie ustala cen, a
      klienci stojący za mną też chcą w miarę szybko być obsłużeni. W mniejszych
      sklepach trzeba niestety być czujnym i reagować od razu, przy kasie.
    • bene_gesserit Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 11:15
      Jesli zauwaze na miejscu, ze cos jest nie tak, nigdy nie macham
      reka. Tak jak ktos wyzej, nie naskakuje na kasjerki, bo te biedule
      nie sa winne zazwyczaj.

      Tyle, ze w dziale obslugi klienta zazwyczaj siedza ludzie bez
      szkolen, dla ktorych kazdy, kto chce cos zareklamowc, to wrog. I
      chocby sie bylo nie wiem jak grzecznym, ale jednak stanowczym, to
      trzeba trzymac nerwy na wodzy, bo panie sie jeza momentalnie i w
      ogole to jest przykre przezycie. Ostatnio, kiedy sie upomnialam o
      cene z promocji (naliczono calosc), na odchodnym uslyszalam zamiast
      przepraszam 'kaska, wez cos kerownikowi powiedz z ta promocja zeby
      przebil ceny, bo klienci przylaza i sie czepiaja'.

      Nie winie tych pan tylko ich kierownictwo, ktore zaoszczedzilo pare
      groszy na szkoleniach dla nich. Dlatego one zupelnie sobie z takimi
      sytuacjami nie radza - ani merytorycznie, ani psychicznie. Z reguly
      je zalatwiaja, ale dosc niegrzecznie. Chociaz mojemu przyjacielowi,
      ktory kupil w supermarkecie wuzetke z plesnia, uznano reklamacje i
      zwrocono forse dopiero wtedy, kiedy wyciagnal dyktaforn, powiedzial
      ze jest dziennikarzem i z radoscia nagra cala sytuacje.

      Noale on akurat sam sobie jest winien, bo kto madry kupuje wuzetki
      w supermarkecie. ;)
      • Gość: senin wlasnie o to chodzi IP: *.for.connect.net.au 31.05.08, 11:36
        ja sprawdzam ceny od kilku miesiecy, przez jakies 18 lat nigdy mi to
        do glowy nie przyszlo

        ale kiedy zauwazylam, ze naliczaja mi ceny wyjsciowe na artykulach,
        ktore byly na promocji (zwykle sa to rzeczy tzw. exluzywne, ktore
        kupuje by "sprobowac" np. 'australijski gruyere' czy cos w tym
        rodzaju- zaczelo mnie to intrygowac

        i teraz po prostu patrze, co kupuje, monitoruje zwlaszcza drogie
        artykuly - lososie, krewetki, kurczaki karmione ziarnem itd.

        kupuje je czesto po cenie normalnej i jset to OK , ale czesto lapie
        sie na promocje i..oczywiscie, ze sie z tego ciesze i biore!

        Ja tez nie winie pan przy kasie
        wbijaja kod - wyskakuje cena - OK

        oczywiscie nieswiadome sa trickow kierownictwa

        tu w AU byl niedawno reportaz o kabiecie,ktora placila 20% wartosci
        zakupow - bo prawo przewiduje, ze jesli produkt jest wyceniony
        inaczej na polce niz w komputerze to ... klient dostaje go ZA DARMO


        mnie udalo sie skaorzystac 2 razy z tego przepisu - raz jakies 15
        lat temu, i ostatnio jakies 2 miesiace temu

        troche czulam sie zazenowana - bo zwrocilam tylko uwage ze cena na
        polce jest 50% nizsza niz ta, ktora mi naliczono

        i glupio mi sie zrobilo, kiedy mi powiedzieli, ze dostaje ten
        produkt (ser) za darmo




        • bene_gesserit Re: wlasnie o to chodzi 31.05.08, 11:42
          Moim zdaniem niepotrzebnie ci sie glupio robi.

          Supermarkety nie zbankrutuja nigdy - wiec ich ekonomicznego bytu
          jeden darmowy ekologiczny kurczak dla Senin nie nadgryzie. Ale
          jesli bedzie wiecej takich asertywnych klientow, to zrozumieja, ze
          przestanie sie oplacac cynizm albo niechlujstwo w ich (czyli nas)
          traktowaniu.

          Az pozalowalam, ze takiego prawa nie ma u nas :)
          • westina Re: wlasnie o to chodzi 31.05.08, 23:43
            "..Supermarkety nie zbankrutuja nigdy.."

            a tu bym sie nie zgodzila.

            Ale taki darmowy kurczak jest w kazdym szanujacym sie supermarket jakby
            przeproszeniem klienta. Kazdy klient ma prawo wyboru gdzie kupuje i jak
            najbardziej powinien z niego korzystac.
            Z drugiej strony patrzac, handel nie ma wyboru jakich klientow wpuszcza do
            sklepow i jesli obie strony beda traktowac sie z szacunkiem i uczciwoscia to
            wszyscy beda mieli wiecej usmiechu na twarzy. Czego im i nam zycze! :))
            • bene_gesserit Re: wlasnie o to chodzi 31.05.08, 23:58
              Pisze o Polsce.

              Tu zbankrutowanego supermarketu nie uswiadczysz, podobnie jak
              przeprosinowego gratisowego kurczaka. Za to nadaktywnosc misiow z
              ochrony - i owszem.
              • westina Re: wlasnie o to chodzi 01.06.08, 00:09
                hahaha...
                zbankrutowanego moze nie, ale jak podaja na wszystkich kanalach tv ze stempluja
                tam te kurczaki swiezsza data, to nie badz len i kupuj gdzie
                indziej...zbankrutuja ani chibi...
                a co misie robia? ;)
    • eeela Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 11:44
      > Dume wsadzilam do kieszeni ;))) - a poniewaz moj mozg dziala jak
      > maly kalkulator to zazwyczaj udaje mi sie wyczaic
      > supermarketowe "bledy" (w cudzyslowie, bo tak naprawde to nie wieze
      > iz sa to prawdziwe bledy)


      Co tu ma do rzeczy duma? Że się odmawia dawania jałmużny dobrze prosperującej
      sieci sklepów?
      • senin1 Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 11:56
        masz racje eeelu

        duma jest tu zupelnie nie na miejscu - piszac w ten sposob mialam
        rad=czej na mysli "nie chandryczenie sie o pare groszy"

        i o ile nie chandyczylabym sie w malym sklepiku, to supermarkety nie
        sa absolutnie pod ochrona - tu zapominam o tym, ze 10 groszy nie
        jest warte stresu kasjerki (bo to z reguly nie jej
        wina,tylko 'sprytnego' kierownika') - walcze dla zasady

        mnozenie sie przypadkow "pomylek" cenowych utwierdza mnie w
        przekonaniu ze zeruje sie na NIEUWADZE klientow
        • eeela Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 14:05

          > duma jest tu zupelnie nie na miejscu - piszac w ten sposob mialam
          > rad=czej na mysli "nie chandryczenie sie o pare groszy"

          Jesli ktoś ma ze sobą problem za sprawą chandryczenia się, to dla ulżenia
          sumieniu można wrzucić te dziesięć groszy do puszki caritasu czy coś w tym stylu.

          Tolerancji dla złodziejstwa być nie może. Oczywiście, panie przy kasie czy nawet
          w biurze reklamacji zazwyczaj niczemu nie są winne, więc nie należy na nie
          pohukiwać i marsa srożyć, ale swojego dopiąć trzeba. Sieci supermarketów i tak
          doskonale wychodzą na swoje. Gdyby chociaż podwyzki kasjerkom dali za te
          pokradzione pojedyncze groszaki, to można by było machnąć ręką, ale przecież
          wiemy, że tak nie jest.
    • pani.serwusowa Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 11:54
      Kiedyś też wydawało mi się, że to obciach, ale zaczęłam na to
      zwracać uwagę. Szczególnie przez ostatni rok, kiedy ceny żywności
      poszły mocno w górę.

      Najczęściej jednak zdarza mi się dostać za mało reszty, co
      doprowadza mnie do szału. Skąd mam wiedzieć, czy to zwykła nieuwaga
      kasjera/kasjerki, czy próba zrobienia mnie w bambuko? Z reguły to
      jest kwota 10-20 pensów, ale jeśli kasjerka zrobi to samo kilkunastu
      klientom dziennie, to moze sobie na boku trochę zarobić, prawda?

      Nigdy też nie rezygnuję z reszty 1-2 pensowej - biorę i zawsze te
      drobne wrzucam do charity box - wolę, aby poszły na jakiś cel,
      zamiast zostały w kasie sklepu. Pracowałam kiedyś w sklepie i wiem,
      że te 1-2 pensy, przy dużej liczbie klientów dają miesięcznie kwoty
      kilkudziesięciu funtów na jednej puszce - dla takiego np. Blue
      Cross, to dużo.
      • senin1 najsmutniejsze jest to, serwusowo... 31.05.08, 12:06
        .. ze to nie kasjerka zarabia te centy/pensy - nie ma takiej
        mozliwosci - kasa jest monitorowana - wszystko sie wybija na pasku

        zarabia siec

        milion klientow dziennie - 10 tys zysku

        mnie to wkurza, bo ostatnio wiecej i wiecej tych "pomylek"
        licza na tych, co nie sprawdzaja wydrukow (ja tez nie sprawdzalam
        przez wiele lat - teraz musze,:)))

        no do diabla, jesli natykasz sie na takie pomylki 2-3 razy w
        tygodniu .. to cos jest chyba nie tak?
        • fettinia Re: najsmutniejsze jest to, serwusowo... 31.05.08, 12:38
          Zawsze sprawdzam wszystko dokladnie.Ale wlasciwie w naszej "wsi"to nie musze:)Od
          ladnych paru lat te same kasjerki i nie zdarzylo sie,zeby cos "nabily" na moja
          niekorzysc.Ale jesli wyjezdzam gdzies dalej na zakupy to patrze na "rece"i na
          rachunek dokladnie.Szczegolnie przy owych promocjach.
          • westina Re: najsmutniejsze jest to, serwusowo... 01.06.08, 00:22
            i o to wlasnie chodzi!
            Kupujesz tam, gdzie masz zaufanie!
            I to jest zapewnieniem egzystencji firmy. :)
      • westina Re: "wyklocacie" sie czy nie? 01.06.08, 00:04
        Piszesz, ze pracowalas kiedys w sklepie...i ze majac dyferencje w kasie mozna
        zarobic sobie na boku?? A jak to tak?
        no to teraz wiem, czemu juz NIE pracujesz w handlu.
        W porzadnej firmie kasjerke, ktora ma minusy lub plusy w kasie wywala sie po
        krotkim czasie na zbita buzie. A w twojej bylej firmie "nadwyzki" bralo sie do
        wlasnej kieszeni? No bo wlasnie piszesz, ze mozna sobie tak na boku zarobic!!
        Szok! :((
        • pani.serwusowa Re: "wyklocacie" sie czy nie? 01.06.08, 19:30
          W kwestii wyjaśnienia - nie pracuję w handlu, bo to nie była praca,
          która satysfakcjonowałaby mnie w żadnym stopniu. Była to praca
          tymczasowa, kiedy kończyłam szkołę i szukałam czegoś związanego z
          moimi kwalifikacjami. Twój post jest niegrzeczny w stosunku do mnie
          i nie rozumiem skąd takie sugestie.

          Pracowałam w małym, wioskowym sklepie, którego właściciele byli
          lokalnymi ludźmi, a nie w supermarkecie. Nigdy, przenigdy żadna z
          osób zatrudnionych nie liczyła kasy po zamknięciu sklepu, tylko
          wkładało się pieniądze do sejfu i kasę liczyła szefowa. Zwracała nam
          grzecznie uwagę, jeśli na kasie był minus i prosiła, aby bardziej
          uważać przy wydawaniu reszty, bo uważała, że po prostu ktoś się
          pomylił, a nie kradł. O żadnych nadwyżkach nie słyszałam.

          Po drugie, nie muszę chyba kraść, żeby wiedzieć, że ktoś inny może
          to robić? :) Nie muszę handlować dragami, żeby wiedzieć, że na tym
          można się dorobić. To jak tłumaczenie, że ktoś nie wie, gdzie jest
          most Karola, bo nigdy nie był w Pradze. :) cholera, nie byłam w
          Egipcie, a wiem, że są tam piramidy!

          Stwierdzam po prostu fakt, że jeżeli ktoś wydając resztę, wydaje jej
          za mało c e l o w o, z premedytacją (a niech będzie to 10 pensów
          na kliencie), to wtedy może wrzucić nieco gotówki do własnej
          kieszeni.
          • westina Re: "wyklocacie" sie czy nie? 02.06.08, 16:22
            taka celowosc trzeba jeszcze komus udowodnic..prawda?
            Ja z kolei odbralam twoj post jako niegrzeczny w stosunku do ludzi pracujacych
            na kasach. To ciezka i niewdzieczna praca a jeszcze wychodzic z zalozenia, ze ci
            ludzie oszukuja do wlasnej kieszeni jest nieprawdziwe i niesprawiedliwe.
            A teraz odprez sie i usmiechnij, bo sliczna dzis pogoda. :)
            • Gość: Gosc987 Re: "wyklocacie" sie czy nie? IP: *.pools.arcor-ip.net 03.06.08, 00:25
              westina napisała:

              > taka celowosc trzeba jeszcze komus udowodnic..prawda?
              > Ja z kolei odbralam twoj post jako niegrzeczny w stosunku do ludzi
              pracujacych> na kasach. To ciezka i niewdzieczna praca a jeszcze wychodzic z
              zalozenia, ze ci> ludzie oszukuja do wlasnej kieszeni jest nieprawdziwe i
              niesprawiedliwe.
              > A teraz odprez sie i usmiechnij, bo sliczna dzis pogoda. :)


              Westina, myślisz rzeczywiście ze kasjerki programują komputery cenami w
              markecie? Kasjerka nie jest dziewczynka od bicia czy myślenia.

              Pogoda wkrótce się zachmurzy i przyjdą straszne burze.
              • westina Re: "wyklocacie" sie czy nie? 03.06.08, 10:33
                czytaj uwaznie.dokladnie to samo napisalam. :)
    • ajandgeo Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 12:47
      Zawsze zwracam uwage na ceny i zawsze domagam sie calej reszt nawet jesli chodzi
      o 1 centa.Wszystkie drobne wkladam do swinki skarbonki a po kilku miesiacach
      okazuje sie,ze mam w niej okolo 50 dolarow.Zwracam uwge na wyprzedaze, bo po to
      sa aby zachecic klientow kupowania.A przy kasie zawsze trzeba byc czujnym.
      Zauwazylam tez,ze sklepy manipuluja informacjami na polkach, np.napis o obnizce
      cen na makaron jest umieszczony przy makaronie,ktory nie jest na wyprzedazy a
      jak sie odstoi w kolejce przy kasie to nie chce sie czasami wracac i szukac
      tanszego produktu i chyba na to licza supermarkety.
    • goldfaq Przeważnie nie "wyklocamy sie" 31.05.08, 12:50
      Przeważnie nie"wyklocamy sie"
      W naszym kraju nie ma aż tak dużo złodziei. U nas na ogół szefowie i pracownicy sklepów są uprzejmi, szanują klienta i nie okradają go ;)
      • senin1 jak to milo uslyszec podobna opinie 31.05.08, 13:01
        czy mozesz mam zdradzic tajemnice, co to za wapanialy kraj

        • goldfaq Re: jak to milo uslyszec podobna opinie 31.05.08, 13:01
          POLSKA
          • senin1 Re: jak to milo uslyszec podobna opinie 31.05.08, 13:10
            no popatrz, to juz sie przestane zastanawiac: wracac czy nie wracac

            wroce na pewno:)))

            tylko czy ta uczciwosc kasjerek i kierownikow supermaketow (w ktrore
            nie watpie) zrekompensuje chamstwo zachowujacych sie tak jak Ty w
            tym watku :(((

            watpie


            ale dzieki za 'clue' - polske zam dobrze, ty jednak uswiadomiles mi
            ze nie az tak dobrze ja myslalam - nie przewidywalam glupiego
            szowinizmu i ksenosfobii
    • poszukiwaczarmi Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 15:50
      Zastanawiam się...

      W zasadzie nieczęsto zdarza mi się, żeby kasjer nie nabił rabatu (bo to wydaje
      się od niego zależy - musi wcisnąć w kasie opcję: rabat, wpisać ile procent).
      Może raz czy dwa - ale wówczas w dziale obsługi klienta zawsze sprawa się
      pozytywnie wyjaśniała. Robię zakupy w Bomi i Auchan - dla jasności.

      Swojego czasu nagminne było jednak inne zjawisko: inna cena na półce - inna cena
      na kasie (tu: zawsze wyższa). Prym wiodła w tym procedurze sieć Hypernova, która
      nie dość, że w ten sposób oszukiwała klientów, to jeszcze żadnej wagi nie
      przykładała do jakości zatrudnianego personelu. Teraz tę sieć przejął Carrefour,
      obsługa pozostała tam jednak w zasadzie niezmieniona, co często odczuwam na
      własnej skórze :) Ale bywam niezmiernie rzadko.

      Wykłócać się jednak należy. Cena na towarze zawsze musi się równać cenie
      płaconej przez klienta. Tak mówi prawo, zatem egzekwujmy je - w imię
      przestrzegania prawa i w interesie społecznym :)
    • bobralus Re: Wyklocacie? 31.05.08, 22:20
      mnie a propos wykłocania się zastanawia ostatnio kwestia warzywna - czy jak w
      warzywniaku kupie kapuste, cebule, sałate, papryke czy inne warzywo lub owoc,
      ktore na pierwszy rzut oka może być ładne, a potem na gle w domu się okazuje ze
      pod pierwsza warstwą cebula jest zgniła itd. to czy mam z tym isc z powrotem do
      warzywniaka i zadac zwrotu kasy? bo np mozna kupic ananasa za calkiem niezly
      pieniadz i sie okazuje, ze popsuty. niby się zdarza i niemozliwe jest
      sprawdzanie wnętrza kapusty, ale np. kiedys kupowałam cebulę cukrową i
      notorycznie wlasnie byla zgnila, a cena za nią była niemała. no i jak ewent.
      udowodnic, ze ta wlasnie cebula byla kupiona w tym sklepie. kiedys widzialam
      faceta na targu co przyniosl kapuche z reklamacja i jeszcze opieprzyl faceta, ze
      przez niego goląbkow na obiad nie mial;)
      • westina Re: Wyklocacie? 01.06.08, 00:19
        bobralus,
        reklamowalam ostatnio buty, ktore po 20 minutach noszenia obtarly mi nogi do
        krwi...goscie z Polski przezyli szok.
        Firma wprawdzie sie certowala, ale tu klient to pan...:))
        • pinos Re: Wyklocacie? 01.06.08, 11:48
          Ciekawe czemu, bo u nas w Polsce też takie buty reklamować można.

          A co do zwracania uwagi na niezgodności - zawsze sprawdzam paragon i zawsze
          domagam się wyjaśnienia niejasności na moją korzyść. Nawet jeżeli cena jest pod
          makaronem który nie był na promocji - skoro jest pod tym makaronem, to odnosi
          się do niego (chyba że etykieta ceny jest czytelnie opisana - np. makaron xyz
          400 g, a nad ceną stoi makaron abc 1 kg).
          Zwracam też uwagę na ilości - czy kupuję 1, czy 11 bagietek.
    • Gość: senin 'gazetowo' nie kazetowo mialo byc nt IP: *.for.connect.net.au 31.05.08, 22:28
    • keltoi Re: Wyklocacie? 31.05.08, 22:53
      Gość portalu: senin napisał(a):

      > euroanna napisała:
      >
      > > Wyklocacie?
      > > Inaczyj nie umicie godoć?
      >
      > "godoc"? A coz to za kuriozum jezykowe!
      >
      > jak widac masz problem z zaakceptowaniem jezyka, ktory wybiega poza
      > kazetowo szkolna sztampe i chyba nie bardzo wiesz jaka funkcje w
      > tekscie pelnic moze cudzyslow. Do szkoly wracac czas ;P

      To nie kuriozum, to śląski. ;) Moja rodzina w tamtych okolicach też tak mówi. Nie ma się co irytować ;)
      • Gość: senin Re: Wyklocacie? IP: *.for.connect.net.au 01.06.08, 01:32
        > To nie kuriozum, to śląski. ;)

        no przeca wiem ;)

        ale skoro panna kwestionuje istnienie (chyba?) slowa "wyklocic sie"

        to ja moge zakwestionowac "godoc" - zeby po sprawiedliwosci bylo! ot!
        • keltoi Re: Wyklocacie? 02.06.08, 02:11
          Gość portalu: senin napisał(a):

          > > To nie kuriozum, to śląski. ;)
          >
          > no przeca wiem ;)
          >
          > ale skoro panna kwestionuje istnienie (chyba?) slowa "wyklocic sie"
          >
          > to ja moge zakwestionowac "godoc" - zeby po sprawiedliwosci bylo! ot!

          *giggle* Świnto prowda. :D
    • westina Re: "wyklocacie" sie czy nie? 31.05.08, 23:29
      Jak mowia: kto nie szanuje grosza, nie wart milionow" :)
      A co do supermarketowych bledow to mam nadzieje, ze nie weszysz tu jakiejs
      tajnej akcji przeciwko twojej osobie ;))
      W dobie dzisiejszej techniki i skomputeryzowania prawie calego handlu bledy
      popelniaja zwykli ludzie, ktorzy te komputery programuja...Ta "panienka" jak ja
      nazwalas /brrr!/ ma dokladnie tyle wspolnego z checia wyciagniecia od ciebie
      nieslusznie tych 3 dolarow co przyslowiowy piernik do wiatraka. Po prostu
      programujacy ceny w kasach "zaspal" a z ewentualnej nadwyzki ewentualnie cieszyc
      sie moze Boss firmy...
      Pisze "ewentualnie cieszyc", bo to kiepska reklama dla firmy, jak sie oszukuje
      klienta, a wiadomosci, jak wiesz, rozprzestrzeniaja sie w oka mgnieniu....
      Sumujac, stalas sie ofiara komputeryzacji handlu i jak najbardziej masz prawo
      zrobic "obciach". Tobie tych 3 dolcow w tym sklepie ot tak sobie nie dadza, wiec
      i ty masz prawo protestu jak ci je zabieraja bez twojego pozwolenstwa. Tylko
      plissssssssssss nie uzywaj slowa "panienka" w stosunku do sprzedawczyni.To
      starodawne i niezbyt mile.
      Pozdro! :)
      • Gość: senin Re: "wyklocacie" sie czy nie? IP: *.for.connect.net.au 01.06.08, 01:49
        westina napisała:


        > A co do supermarketowych bledow to mam nadzieje, ze nie weszysz tu
        jakiejs
        > tajnej akcji przeciwko twojej osobie ;))

        Oczywiscie, ze wesze, ba nawet wiem na pewno! zawsze kiedy ide na
        zakupy to taki jeden pan jest w sklepie tuz przede mna i cos tam
        sobie szepcze z kierownikiem - ja tam swoje wiem, mnie nie nabiora.
        Nawet juz sklepy zaczelam zmieniac, i ciagle to samo. Ale do
        pobliskiego miasta to juz nie moge, bo na benzynie tez mnie wciaz
        oszukuja - i finansowo nie wyrabiam ;//




        > W dobie dzisiejszej techniki i skomputeryzowania prawie calego
        handlu bledy
        > popelniaja zwykli ludzie, ktorzy te komputery
        programuja...Ta "panienka" jak ja
        > nazwalas /brrr!/ ma dokladnie tyle wspolnego z checia wyciagniecia
        od ciebie
        > nieslusznie tych 3 dolarow co przyslowiowy piernik do wiatraka.

        A gdzie ja napisalam, ze to wina panienki (no coz okreslenie niezbyt
        eleganckie, prawie tak samo nieeleganckie, jak Twe przytyczki o
        schizofrenii;P)

        Chyba nie przeczytalas dokladnie moich wpisow - ale wcale mnie to
        nie zasmuca

        napislalam, ze coraz czesciej mi sie takie kwiatki udaje
        zaobserwowac.- najciekawsze sa te z napisem "reduced to clear" - co
        zwykle sygnalizowalo obnizke przynajmniej 20% - teraz jest to ok 1-2
        %

        To nie jest oszukiwanie stricte - to raczej tzw 'false advertising' -

        sa to oczywiscie moje obserwacje i schizofreniczne wnioski ;P
        • Gość: alla1000 Re: "wyklocacie" sie czy nie? IP: 121.221.81.* 01.06.08, 13:00
          Produkty w promocji zawsze klade na samym koncu tasmy i uwaznie
          patrze co kasjerka wystukuje. Jesli cena sie nie zgadza zawsze
          dostaje produkt za darmo.Zdarza sie to dosyc czesto i nigdy nie
          musze sie klocic.
          Mieszkam w AU.
          Pozdrawiam
        • westina Re: "wyklocacie" sie czy nie? 02.06.08, 16:16
          No prosze, czlowiek chcial byc dowcipny z przymruzeniem oka i dostal zaraz po
          lapskach...buuu..
    • ewa9717 Re: :) nie razi mnie brak polskich liter; co wię 01.06.08, 15:05
      Odkąd kupiłam np. cebulę w cenie winogron itp. zawsze przy kasie
      sprawdzam paragon i od razu interweniuję. Nie zdarzyło się, aby nie
      uznano mojej racji.
      A co do skomputeryzowania wszystkiego i niewinności kasjerek,
      znajoma sklepowa wytłumaczyła mi, jak można nabijać klientów i przy
      okazji zrobić sobie za darmo zakupy.
      Zresztą, od kiedy jawnie sprawdzam paragony przy kasie w naszym
      wielkim osiedlowym samie, "pomyłek" jest stanowczo mniej, można
      nawet powiedzieć, że się prawie nie zdarzają.
      • keltoi Znam ten przypadek 02.06.08, 02:22
        > A co do skomputeryzowania wszystkiego i niewinności kasjerek,
        > znajoma sklepowa wytłumaczyła mi, jak można nabijać klientów i przy
        > okazji zrobić sobie za darmo zakupy.

        Rodzice pojechali kiedyś do Tesco po jakieś większe zakupy i mieli długaśny paragon, ale Pani Matce coś się nie zgadzało. Usiedli zaraz za kasą na ławeczce i przepatrzyli podejrzaną listę.. Okazało się, że kupili kilo "ekskluzywnej" szynki, sera pół kilo i jakieś kabanosy, na dosyć wysoką sumę. Nie było ich oczywiście w wózku. Sprawa skończyła się przeglądaniem taśm ochrony, bo kierownik nie chciał uwierzyć, że Rodzice nie schowali gdzieś czy nie wynieśli tych kwestionowanych zakupów. Paranoja, ale na ich korzyść - pieniądze spowrotem, jakaś karta rabatowa. Trochę tylko szkoda kasjerki, bo poleciała z pracy z wilczym biletem...

        Ja się wykłócam, szczególnie w przypadku niewłaściwych produktów. Nie dalej jak tydzień temu robiłam szybkie zakupy, a po tamtym numerze z Polski mam nawyk sprawdzania paragonów. Przez lata nic, a tu proszę - zamiast 2x Croissant paris 5,90 miałam naliczone 2x grov limpa 17,90. Zdziwiłam się, bo nawet nie kojarzyłam nazwy. Okazało się, że to takie wielgaśne bochenki chleba żytniego. Pani Kasjerka przeprosiła, zdziwiła się, że dokonuję samolustracji torby i wypłaciła mi różnicę, podając mi świstek do podpisania, że dostałam pieniądze, a mnie oddając potwierdzenie transakcji. Miłe to było. :)
    • fettinia Re: :) nie razi mnie brak polskich liter; co wię 01.06.08, 15:39
      no wiesz Sabrossa-jak mozesz:PPP
      • sabrossa :) cóż ja poradzę na to skojarzenie :D n/t 01.06.08, 16:09
        • ewa9717 Re: :) cóż ja poradzę na to skojarzenie :D n/t 01.06.08, 16:18
          Poniekąd pokulinarne ;-)))
          • sabrossa nie sposób się z Tobą nie zgodzić :) n/t 01.06.08, 19:33
    • szopen_cn Re: "wyklocacie" sie czy nie? 02.06.08, 05:18
      Bez najmniejszego problemu upominam sie jesli cos jest nie tak
      nabijane na rachunek w kasie.

      Niezaleznie czy w supermarkecie czy w jakimkolwiek innym miejscu.
      • poughkeepsie zawsze sprawdzam rachunek 02.06.08, 07:46
        i może się nie wykłócam, ale uprzejmie domagam wyjaśnień i ewentualnego zwrotu
        pieniędzy. W tesco "pomyłki" zdarzają się nagminnie, znajoma kiedyś "kupiła"
        20kg ryby - nie kupiła nawet kawałka. Ja się użerałam masę razy z różnicami w
        cenie na półce i w kasie, z rzeczami, których nie kupiłam a były na rachunku,
        itp. Najlepszy numer mieliśmy kiedyś w lidlu gdzie zamiast 18 zniczy kasjerka
        nabiła 118 :) Ale to była zwykła pomyłka i bardzo nas przepraszała. To był już
        koniec dnia i chyba zmęczona była :) Ale dobrze mieć wyrobiony nawyk sprawdzania
        rachunku zaraz po odejściu od kasy, wtedy nie ma żadnych wątpliwości co do błędów.
        • em_es ja też, niestety z powodu negatywnych doświadczeń 02.06.08, 09:31
          wykłócać mi się zwykle nie chce, ale zawsze patrzę na wyświetlacz podczas
          kasowania, jeśli coś ma inną cenę na półce (nigdy nie robię wielkich czy
          bezmyślnych zakupów, więc zawsze wiem co kupiłam i za ile), to zwyczajnie
          zostawiam to w kasie, wychodząc z założenia, że to ich strata, jeśli nie kupię,
          a mnie szkoda czasu na ustalanie czemu cena jest inna

          dodatkowo zawsze zaraz po odejściu od kasy sprawdzam rachunek, bo niestety mimo
          śledzenia kasowania nieraz zobaczyłam na takim rachunku rzeczy, których nawet na
          oczy nie widziałam, w tym kilka razy śniadanie pani kasjerki w postaci kilku
          bułek czy drożdżówek - tu daleka jestem od twierdzenia, że każdy kasjer
          oszukuje, broń Boże nie głoszę takich teorii! ale niestety ani raz nie był to
          przypadek omyłkowego wczytania kodu czegoś, co kupiłam, zawsze była to dodatkowa
          pozycja na rachunku, a w takie cuda to już nie wierzę, samo się nie wczytało

          w małych sklepach wkurza mnie jeszcze nagminny "brak" drobnych, panie nigdy nie
          mają wydać, więc może by pani coś sobie dobrała..

          podsumowując: pomyłki rozumiem i cierpliwie czekam na wyjaśnienie, natomiast
          jawne oszustwo (czyli inne ceny, dodatkowe pozycje) tępić będę zawsze
    • momas Re: "wyklocacie" sie czy nie? 02.06.08, 10:32
      A ja mam dylematy, które przedstawilam w wątku z pieczarkami.
      Otóż, jeżeli robię zakupy w sklepach w okolicy pracy - różnie bywa.
      Czasami po przyjeździe do domu i sprawdzeniu - nie zawsze się
      okazuje, ze wszystko jest ok.
      np mam mini tak\rg w okolicy (w poblizu domu mam dwa warzywniaki,
      oba oferują towar bardzo słabej jakości). Staram sie kupować warzywa
      i owoce na tym targu.
      Paragonu nie dostaję....(Teoretycznie powinnam.....)
      No i jak mi się trafi zepsuta cebula -co można stwierdzić dopiero po
      jej przekrojeniu - to szczerze mówiąc nie chce mi sie zapylać
      kilkanaście kilometrów by ja reklamować. Zwłaszcza, jak taka
      sytuacja ma miejsce w piątek po południu....
      Z drugiej strony - to są naprawdę bardzo wyjątkowe sytuacje, bo
      targ jest mini i sprzedawcy już rozpoznaja swoich stałych klientów.
      W sklepach typu hangar - zwykle sprawdzam i reklamuję niezgodności.
      Jak zakupy robie sama. Jak z mężem - to czasem odpuszczam w imię
      swietego spokoju (dodatkowe przejscia z osobnikiem cierpiącym na
      wybitną alrgię zakupową) No, ale wtedy jedziemy po rzeczy tzw
      ciężkie typu woda mineralna, cukier, mąka etc (staram się pilnować
      cen i w zasadzie sie zgadzają). Ze dwa razy zdarzyła się obsuwa, ale
      nie robiłam "afery" bo do POK-u były tłumy i widziałam minę męża.
      No, i tu mam niedokońca czyste sumienie -BO WIEM. ZE POWINNAM
      reklamować. Ale - patrz co napisałam wyżej.
      Gdy jestem sama - nie odpuszczam (no tak - podwójna moralność (?)
      ale moje zdrowie psychiczne też jest ważne.)

      W skelpie osiedlowym jakis czas pracowała nowa kasjerka. Parę razy
      nabiła produkty, których w koszyku nie było - cxo więcej - nie
      uzywamy ich (np smietanka do kawy - dla nas nie istnieje)
      Zaczęłam sprawdzac paragony. Nie kryjąc się z tym. Parę razy
      reklamowałam. Zreszta nie ja jedna chyba, bo panienka już nie
      pracuje.


      ech, mam dylematy, bo wiem, zeby poprawić sytuację klientów -
      wszyscy powinniśmy reklamować. A sama - nie zawsze to robię... :(
      I wcale nie czuję się z tym dobrze :(
    • momas Re: "wyklocacie" sie czy nie? 03.06.08, 11:09
      Obawiam się, że nie znasz polskich realiów.

      TEORETYCZNIE każdy sprzedawca powinien dysponowac kasą fiskalną.
      Nie widziałam, by na targu takowe mieli. Tyle PRAKTYKA.
      :)

      Ps. Prywatni lekarze też w pewnym sensie sprzedają usługi zdrowotne.
      Kas fiskalnych u nich nie widziałam :))
      • momas Re: "wyklocacie" sie czy nie? 03.06.08, 11:12
        i jeszcze jedno... nie jestem czuła na oczka kasjerki...
        mam inne preferencje
        :))
        ps. jestem kobietą.
        • mhr-cs Re: "wyklocacie" sie czy nie? 03.06.08, 11:18
          momas napisała:

          > i jeszcze jedno... nie jestem czuła na oczka kasjerki...
          > mam inne preferencje
          > :))
          > ps. jestem kobietą.

          a co to znaczy w naszych czasach
          a moze byl kasjer
      • mhr-cs Re: "wyklocacie" sie czy nie? 03.06.08, 11:15
        ja jestem w polsce od czasu do czasu
        ale nigdy tego nie spotkalam
        bo zawsze dostam kwietek
        czeba uwazac
        u nas tez to samo no i co
        uwaga !!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka