Gość: bogema
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.06.08, 09:52
Około 20 lat temu mama koleżanki z klasy poczęstowała mnie potrawą,
której nazwę zapamiętałam jako "sarataż". Oczywiście mogła się też
nazywać "szewrolet", pamięć lubi płatać figle. Była to taka rosołowa
potrawka z kurczaka w kawałkach z papryką, fasolą typu jaś bardzo
dużą i jakimiś jeszcze warzywami. Coś jakby to wszystko udusić w
małym rosole. Wspominam tę potrawę z zachwytem i chętnie bym ją
popełniła. Może Wam się ten opis z czymś kojarzy i wiecie jak to
zrobić?