Dodaj do ulubionych

jak to sie dzieje ...???

IP: *.prem.tmns.net.au 27.01.09, 11:16
czytajac watek o nitrafionych przepisach..

taka mysl wyklulam w mojej glowie:

jak to sie dzieje, ze np. slynna karkowka w soli i musztardzie,
ktora bije rekordy popularnosci ( sadzac po liczbie wpisow w watku),
ma takie sobie, ba, negatywne notowania , ale w watku same ochy i
achy???

ja rozumiem, ze "pozytywny feedback", "takt" i "grzecznosc szeroko
rozumiana" panuja na GP (no ja sie czasami wrednie wylamuje ;(( )

ale jaki jest sens w wypisywaniu: "Och, to musi byc rewelacyjne!!" ,
czy "zaslinilam sie czytajac przepis", czy inne
podobne "grzecznosciowo-egzaltowane" bzdury, jesli przepisu sie nie
sprawdzilo???

czy to tylko nieswiadomosc wlasnego braku kulinarnej wyobrazni (stad
niemoznosc wnioskowania o smaku potrawy bazujac na przepisie)...czy
raczej przemozna potrzeba udowodnienia wszystkim innym "chamskim"
forum gazety, ze jestesmy inni: grzeczni, taktowni, 'emocjonalnie
inteligentni" ....

musze przyznac ze ta druga "notion' jakos do mnie nie przemawia -
jest po prostu nieuczciwa i wazeliniarska... i nie wiem czemu ma
sluzyc

nawet argument, ze osobie przygotowujacej smakuje, do mnie nie
przemawia ... z wielu wzgledow

ale najpierw chcialabym uslyszec Wasze opinie


PS.do zadania takiego pytania natknelo mnie poniekad forum "wnetrza
mieszkan" , gdzie ludzie dosc ostro (czasami ZBYT ostro) dyskutuja o
forumowych prezentacjach ...wg mnie wnosi to nowa jakosc ,
weryfikuje popularne, obiegowe, gusta uczestnikow
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 11:27
      Mozna grzecznie i taktownie wyrazic watpliwosci. Ale w zwiazku
      panujacej na forum histerii pt 'grupa wzajemnej adoracji' nawet
      calkiem niewinny wpisik nie wyrazajacy zachwytu moze zniszczyc
      watek - tzn zaczac lawinowe przepychanki, polajanki itd.

      Pamietasz awantury o Brysia? Generalnie kazda krytyczna uwaga
      powodowala cala powodz wpisow w rodzaju 'nie podoba sie, to nie
      komentuj'.
    • bobralus Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 11:27
      ja zadnych achow nie umieszczalam:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,75534534,87012313.html
      wydaje mi sie, ze nie bylo to ani niegrzeczne, ani niekulturalne, ale jakos
      nikomu otuchy nie dodalam, bo zaraz mnie zalala fala zachwytow. dziwne, bo
      karkowka ta przoduje pod wzgledem "przepisow nieudanych", a jednoczesnie na
      fotoforum pod wzgledem uwielbienia. lekkie "rozdwojenie jazni", a szkoda, bo
      forum nie jest tylko po to, zeby wystawiac laurki, ale zeby sie tez czegos
      dowiedziec. mysle tez, ze wypadku karkowki zadzialal mechanizm "wiekszosc nie
      moze sie mylic" - skoro tyyylu ludziom tak smakowalo, to przeciez nie moglo byc
      zle.
    • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 11:49
      Senin, jednak wolałabym, żeby na GP nie było tak jak WM.
      Zwłaszcza po ostatniej łazienkowej awanturze.
      Oczywiście - ja dopuszczam krytyke, tyle tylko, że hmmmm......
      krytykę niekoniecznie chamską. Tzn, wiele osób, korzysta
      z "anonimowości" netowej (o jakże złudnej....) i wali bez pardonu.
      Najciekawsze jest to, że w realnym życiu nigdy - wyrażając swoją
      krytykę - nie użyliby podobnych słów mówiąc osobie krytykowanej te
      słowa w twarz
      (chociażby mieli najszczerszą chęć....) w necie - kompensują sobie
      te niemożność....

      z drugiej strony - pamiętam, że akurat wątek o karkówce pojawił się
      na stronie głównej gazety.... no i stąd też wysyp nicków, które
      zwykle nie wypowiadają sie na GP....

      no i jeszcze jedno - a jeżeli wyrażający tam swoje pochlebne opinie -
      naprawde rozsmakowali się w tym mięsie???? no przeciez gusta są
      różne...9i całe szczęście).
      Jeden lubi karkówkę na soli, ale nie tkne sushi.... dla innego na
      odwrót :)


      Wiesz - zawsze stoje na stanowisku, słowo pisane w internecie
      powinno być mocno stonowane. Przecież najgorszą krytykę można
      wyrazić w kulturalny sposób...Ja nie znam osób piszących . Nie widzę
      ich "mowy ciała", nie znam ich charakteru. Nie wiem czy "jaja sobie
      robią" czy są poważne...Widzę tylko tekst. I (emotikiony nie zawsze
      oddaja w pełni intencję osoby piszącej, choć są pewna wskazówką)

      Z innej zaś strony - czasami po prostu milczę. I danie, które mi nie
      odpowiadają - pozostawiam bez komentarza.
      Nie chce mi się, nie widzę poytrzeby....
      Czasami po prostu - lepiej nic nie mówić/pisać na zasadzie - mowa
      jest srebrem, milczenie złotem :)
      Co nie zmienia faktu, że mam swoje zdanie :) Ttyle tylko, czy zawsze
      muszę je prezentować? Czasami lepej nie...(np strasznie mnie
      zdegustował wątek o sp M Kuroniu. Potrzebne to było?)
      I czy zawsze muszę "stawiać na swoim" Są ludzie, którzy muszą mieć
      ostatnie zdanie w dyskusji. postawić na swoim.. Ja do nich nie
      należę... Mam inne pola działalności na których moge się wykazać.
      niekoniecznie fora internetowe :)
      Zreszta niektóre "dyskusje" są po prostu śmieszne - zwłaszcza, gdy
      przeradzają sie w takie - gdy jeden z wypowiadających ze wszystkich
      sił stara sie udwodnić adwresarzowi że jest głupkiem. Tyle tylko, że
      przy tej okazji sam (nieświadomie?????) satwia się no w hmmmm.....
      niezbyt korzystnym świetle.... -


      • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 11:52
        aha - tzn nie zawsze rozumiem wyrażania typu To musi być pyszne! Ja
        mogę skomentować po wypróbowaniu..
        Choć pewne zdjęcia mogą się podobać.... Ostatnio podobały mi się
        słodkie pieczarki. Choć ich nie skomentowałam....
        • bobralus Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 12:05
          no tak, tylko ludzie milcza lub sie zachwycaja, a potem przy innej okazji mowia,
          ze to ich no 1 nieudanych przepisow. chyba wtedy jednak cos jest nie tak?
          przejrzalam ten watek jakas chwile temu i na 200 wpisow byly chyba maks 3
          srednio pochlebne opinie - bodzi, moja i jeszcze kogos chyba. w watku o
          nieudanych przepisach na 40 wpisow bylo ich przynajmniej dwa razy wiecej.
          pewnie, ze ta karkowka moze ludziom smakowac, a jesli nie smakuje i nie chca
          tego komentowac, to "niech zamilkna na wieki", a nie robia czegos takiego, ze na
          foto sie zachwycaja i slodza lub nic nie pisza, a tutaj mowia, ze nie smakowala.
          ja swoja opinie wyrazilam wydaje mi sie w miare grzecznie, chociaz to naprawde
          no 1 moich nieudanych dan, nie wchodzilo to nam do tego stopnia, ze skoczylam
          juz w trakcie obiadu po sos instant pieczeniowy czy grzybowy, zeby dalo rade.
          ale jakos awantury nie wywolalam.
          • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 12:07
            oczywiście - stoje na stanowisku, że jeśli im nie smakowało i nie
            dali temu wyrazu w odpowiednim wątku no - te wątki są aktywne przez
            dosyć długo!)- to powinni spuścić kurtyne milczenia.
          • Gość: senin Re: jak to sie dzieje ...??? IP: 144.138.113.* 27.01.09, 12:49
            bobralus napisała:

            > no tak, tylko ludzie milcza lub sie zachwycaja, a potem przy innej
            okazji mowia
            > ,
            > ze to ich no 1 nieudanych przepisow. chyba wtedy jednak cos jest
            nie tak?


            ODP
            o wlasnie takie "wmocnienia pozytywne" mi chodzi...

            szkoda, bo w sumie mierna potrawa urasta do rangi kulinarnej
            rewelacji tylko dlatego, ze ludzie ktorzy na temat kuchni maja
            wiecej niz 'tradycyjno-regionalne' poglady (mam na mysli:troche
            jadali poza imieninami u cioci Zosi- przepraszam jesli ktos poczuje
            sie tym dotkniety - wbrew podejrzeniom nie jestem snobka) chca sie
            koniecznie tymi upodobaniami podzielic...

            jest to OK, maja dp tego prawo, ale nie rozumiem dlaczego, ci ktorzy
            uwazaja potrawe za pzryslowiowy GNIOT musza trzymac jezyk za zebami,
            bo albo zarzut snobstwa, albo przynaleznosci do TWA lub innej
            organizacji ich czeka

            uwazam ze ta ochrona delikatnych i nadwrazliwych na swoim punkcie
            jest nieco dziecinna i niepowazna

            nie, nie zgadzam sie na chamstwo, ale uwazam, ze nalezaloby wyrazac
            swoje szczere opinie - ta galeria ksztaltuje gusty kulinarne, czy
            tego chcemy, , czy nie, dlaczego mialaby promowac mierne wzorce w
            imie tzw. 'grzecznosci'

            mozna przeciez napisac: fajne zdjecie,skladniki ni przypial ni wypial

            albo:" i zdjecie i skladniki nie robia wrazenia.. wiec jesli masz
            wiecej niz 14 lat, to popracuj na tym, jesli mniej, idz do mamusi i
            poplacz sobie troche, nastepnym razem pocwicz nalesniki i daj
            przepis na szkolnego bloga" ;)))
            • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:04
              hmmmm....

              no tak. rozumiem o co Ci chodzi....
              tyle tylko, że mi się czasami po prostu nie chce.... (no nieczuję
              misji ;) ). Tak moja cecha osobnicza. Mozże dlatego, .że fora
              traktuję no, nie całkiem poważnie. To dla mnie rozrywka...
              ale też nie wywlekam tego w innych wątkach.
              Gp może i nudna.... ale jakoś chyba tę nudę wolę niż takie jazdy
              jak na Wnetrzach...


              a co do watku Kasi - jakoś tak głupio zeszło na GP. Ona pytała
              ogólnie o przpisy..... A zeszło naGP.

              I wyciąganie negatywnych opinii o potrawach z GP w tym wątku jakoś
              tak nie podoba mi sie
              :)
        • amused.to.death Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 13:11
          > aha - tzn nie zawsze rozumiem wyrażania typu To musi być pyszne! Ja
          > mogę skomentować po wypróbowaniu..

          a ja rozumiem:)
          czasami widzę połączenia, które lubię i tak sobie właśnie mówię (więc dlaczego
          tego nie napisać?)
          Poza tym - człowiek jednak też 'je' oczami - więc czasami przy atrakcyjnych
          zdjęciach można pomyśleć 'to MUSI być pyszne'.

          Ja tam się dopisywałam do kilku wątków mówiąc, że mi nie smakowało - nie widzę w
          tym nic złego lub dziwnego.
          Co ciekawe dokładanie te same potrawy, które mi nie smakowały chętnie zjadali
          moi znajomi:)
    • alinka_li Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 12:01
      W sumie nie za bardzo rozumiem pytanie. No bo fakt, że coś komuś smakuje, a
      innemu nie, jest chyba oczywisty? Z wątku z karkówką wynika, że chyba większości
      smakowała. Tu na FK był założony wątek na temat potraw, które NIE smakowały,
      więc wypowiadały się tylko te osoby, które miały takie odczucia.
      Nie sądzę, żeby chwalenie potrawy wynikało z lizusostwa czy wazeliniarstwa,
      naprawdę ludzie różnią się gustami. A co do wyobraźni na temat smaku
      ewent.potrawy- niektóre zdjęcia mocno działają na apetyt, nie widzę w tym nic
      złego, by to napisać w komentarzu, a po przygotowaniu i sprawdzeniu - odezwać
      się raz jeszcze i dołączyć swoje zdjęcia.
    • gargamelja Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 12:01
      Podejrzewam, że powodów jest wiele. Część osób nie widzi sensu
      pisania, że im nie smakuje bo i tak zostaliby zakrzyczeni, więc bo
      co mają brać udział w pyskówce na forum. Część osób "żre" byle co
      przez cały tydzień i szuka super łatwych przepisów, żeby je
      wykorzystać w weekend i uspokoić sumienie, że jedzą domowo i
      smacznie /prawie wszyscy moi znajomi z pracy tak robią, w tygodniu
      fast foody, gorące kubki i zupki chińskie, ale w sobotę "gotują"-
      sensację wzbudził przepis na ryż polany sokiem wielowarzywnym na
      ciepło + serek wiejski + prażone migdały albo słonecznik/. Dla
      takich ludzi "karkówka smakosza" - pewnie jest szczytowym
      osiągnieciem kulinarnym i smakowym.
      A teraz o mnie, ja jej więcej na pewno nie zrobię /pisałam o tym w
      wątku z nietrafionymi przepisami/, ale o dziwo mojemu mężowi nawet
      smakowała i kuzynce, która nas wtedy odwiedziła też - przynajmniej
      tak mówiła.
      Nie widzę więc sensu, żeby pisać, że przepis jest do bani, bo
      widocznie należę do tej mniejszości, której po prostu nie smakuje. A
      inni niech się zachwycają i jedzą na zdrowie.
    • Gość: soniaq Re: jak to sie dzieje ...??? IP: *.velo.com.pl 27.01.09, 12:46
      Forum kulinarne GW (łącznie z galerią) systematycznie oglądam od
      mniej więcej roku. Sporo przepisów wykorzystałam dosłownie, sporo
      potraktowałam jako inspirację. Miałam nawet ochote sie zalogowac,
      ale szczerze mówiąc odwiodła mnie od tego atmosfera panująca na tym
      forum. Jak dla mnie,mam wrażenie, że na forum są dwie grupy ludzi:
      jedni to że tak powiem "szaraczki", ktorzy lubią jeść i lubią
      gotować. Pokazują oni potrawy, które smakowały im, smakowały ich
      znajomym. I według mnie właśnie to, że coś komuś smakowało jest dla
      nich najważniejsze - a nie konkursowy wygląd potrawy czy
      profesjonalnie zrobione zdjęcia. Nie chodzi mi o to, zeby pochwalac
      niedbalstwo, ale jak dla mie, wystarczy mi, że potrawa jest pokazana
      w sposób estetyczny i zachęcajacy do zrobienia - nie każdy
      wielbiciel kuchni jest mistrzem carvingu, że o umiejętności i
      możliwościach robienia profesjonanych zdjęć nie wspomnę. Nie od
      rzeczy będzie tu dodać, że przepisy tej grupy ludzi to w wiekszości
      potrawy z gatunku tzw. codziennych i nagrody za oryginalność pewnie
      by nigdzie nie dostały. Ale juz za wykonanie - niewykluczone że tak.
      I jest tez druga grupa ludzi, nazwę ją umownie "górną półką" - to
      jak dla mnie sa pasjonaci gotowania. Tu poziom jest wysoki - zarówno
      pod względem doboru przepisów jak i prezentacji wykonania. Według
      moich obserwacji, te dwie grupy ludzi nie do końca potrafią się
      zaakceptować. Cześć tych "szaraczków" podchodzi do "górnej półki" z
      wielkim nabożeństwem, własnie z tymi achami i ochami - nie zawsze do
      końca uzasadnionym. Część - przeciwnie, dopatruje sie tej wzajemnej
      adoracji w ramach grupy. Relacje odwrotne (przypominam ze to
      wszystko sa moje własne odczucia) też są dwojakie.
      Jedni "górnopółkowcy" najchetniej zablokowaliby
      niektórych "szaraczków", zeby nie profanowali sztuki gotowania. Inni
      podchodzą do nich z lekka rezerwą troche tak jak do dzieci
      próbujących jeść samodzielnie - probójcie,nie zniechęcajcie sie,
      kiedyś bedziecie to robic jak ludzie. Według mnie brakuje tu
      zwykłego ludzkiego zrozumienia- że to, co dla jednych jest pasją
      wymagająca wszelkich należnych jej starań, dla drugich jest tylko
      zwykłą przyjemnością. Ci pierwsi będa dążyc do mistrzostwa, tym
      drugim wystarczy zwykłe zadowolenie z uzyskanych efektów. A
      najważniejszw przy tym jest to, że wiele osób wydaje się nie brac
      pod uwagę tego, że w gotowaniu podstawową wartościa jest smak- który
      jest rzecza względną, zależną od gustów. I to co jednemu tylko
      smakuje, u drugiego wzbudza wstręt, a u jeszcze innego - kulinarny
      orgazm. Te moje dość długie przemyślenia miały byc podstawą do mojej
      opinii o słynnej karkówce: wzbudza ona zachwyt osób którym
      rzeczywiscie smakowała, którym w mięsie czasem wystarczy po prostu
      smak mięsa. Wzbudza zachwyt osób, dla ktorych równie ważna oprócz
      smaku jest prostota tego przepisu. Rozumiem także krytykę tych,
      którym karkówka nie smakowała - bo miała prawo nie smakować, chocby
      z powodów przeciwnych do powyszszych - za prosta, za mało wyszukana,
      jednym słowem - nic specjalnego. Nie rozumiem natomiast tych, który
      zadają pytania typu, jak to sie dzieje że.... dlatego ,że nie
      bardzo rozumiem, co tego typu pytania miałyby wnieść. Ci, ktorzy
      wyrazali swoje opinie o samej karkówce - pozytywne czy negatywne,
      uzasadnione czy nieuzasadnione - zrobili tak, bo sie odnosili do
      tego konkretnego przepisu. Moge powiedzieć, że coś mi smakuje bądź
      nie, podoba mi sie badź nie podoba, akceptuję coś czy nie akceptuje-
      bo to jest moje zdanie, do którego mam prawo. Ale dziwienie sie, że
      inni moga mieć swoje zdanie i je na swój własny sposób wyrażać- to
      właśnie dla mnie jest niepojęte i bardzo niegrzeczne, bo to świadczy
      o moim wybitnie pogardliwym stosunku do tych innych. Bo mnie wolno,
      a im to już nie...
      • Gość: senin chyba paktycznie pytanie nie jasne bylo IP: 144.138.113.* 27.01.09, 13:03
        ja pytalam, dlaczego GP tak niechetnie przyjmuje wypowiedzi
        negatywne na temat przepisow...

        nie mam nic przeciwko tym pozytywnym, jak komus smakuje to ok!
        szkoda tylko, ze ci ktorym nie smakuje nie sa tak otwarci w
        wypowiadaniu swoich opinii - moim zdaniem ma to zwiazek z
        tzw "specyficzna kultura" tego forum: o przepisach, jak o zmarlych -
        tylko pozytywnie ;))



        i ..nie jest to bynajmniej vegetarianska aluzja ;))

        uwazam ze takie ka wlasnie kultura GP czyni to forum STRAAAASZNIE
        NUUUDNYM!!

      • bobralus Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 13:04
        soniaq nie za bardzo rozumiem, do czego zmierzal Twoj post? przeciez nikt nie mowil o checi odbierania ludziom prawa do zachwycania sie owa karkowka chociazby, mowa byla o falszywosci chwalacych, o tym, ze na watku dotyczacym karkowki wszyscy prawie co do joty zachwycaja sie tmy przpepisem, jakby odnalezli jakas nowa prawde w swiecie pieczenia mies, ale kiedy juz mowa o nieudanych przepisach, to owa wspanialosc okazuje sie niewypalem numer jeden sporej grupy osob. nikt tu nikomu nie odbiera prawa do wlasnego gustu, masz racje, ze czesto padaja chamskie komentarze. chodzi o to, zeby ten gust wyrazac, a nie mowic, ze smakowalo, jak nie smakowalo, a potem dowalac przy innej okazji.

        co do zachwycania sie zdjeciami, to tez nie mam nic przeciwko, np. nie wykonalam jeszcze salatki pani serwusowej z peczaku, czy soczewicy, ale wiem, ze po prostu beda mi baaaardzo smakowac, kiedy w koncu sie za nie zabiore, bo sa tam wszystkie skladniki, ktore uwielbiam i wygladaja przepieknie. tak samo wiedzialam, ze ny style pizza na puszystym spodzie, z chrupiaca skorka, dobra mozzarella i sosem pomidorowym po prostu m u s i byc pyszna i sie nie pomylilam.

        senin - bardzo trafna uwaga, naprawde popularnosc owej karkowki jest dla mnie kuriozalna, nie tylko z powodu mojego wlasnego gustu smakowego, ale wlasnie z tego powodu, ze jak sie okazuje nie jestem jedyna, ktorej sie ten przepis nie spodobal, ale jestem prawie jedyna, ktora dala temu wyraz. a potem sie nagle okazuje, ze "krol jest nagi".
        • Gość: SONIAQ Re: jak to sie dzieje ...??? IP: *.velo.com.pl 27.01.09, 14:08
          bobralus - głównym zamierzeniem mojego postu było to, że fajnie
          byłoby, gdyby forumowicze podchodzili do innych z większym
          zrozumieniem, bez patrzenia przez pryzmat swojego ego. Mnie się
          podoba a innym nie, ja rąbię prosto z mostu moje zdanie - inni
          widocznie nie odczuwają takiej potrzeby - przecież jeżeli ktoś nie
          komentuje rzeczywistości, to nie znaczy ze jej nie zauważa. Mamy
          prawo zarówno do wyrażania swoich opinii (negatywnych czy
          pozytywnych, wsio ryba) jak i do ich niewyrażania. Tak więc ci co
          chcą pisac opinie pozytywne, niech je piszą, ci co chcą negatywne -
          też jak najbardziej, a my nie dziwmy sie ani jednym ani drugim i nie
          oceniajmy, czy sa zasadne i czy sa we właściwych (albo czy w ogole
          pozostaja w jakiś) proporcjach, bo to wlaśnie jest kwestią
          subiektywną. Ty i senin macie o karkówce opinie negatywne no i
          bardzo dobrze, miałyscie ochote te opinie wyrazić- tez super. Inni
          maja inaczej - czy to od razu znaczy, że źle?
          A tak ode mnie jesli o bohaterkę owych dywagacji chodzi - i ja ową
          sławetną karkówke zrobiłam. I nic nie napisałam. Bo uznałam że nie
          ma co - żadnych skrajnych emocji we mnie nie wzbudziła. Ani sie
          zbytnio nia nie rozczarowałam (bo w końcu czego można oczekiwac od
          karkówki z musztardą?), ani nie zachwyciłam. Jak będę miała gosci
          wybitnych mięsożerców i brak checi do sporzadzania wymyślnych dań,
          to może ja nawet kiedyś zrobie jeszcze raz. A może nie.
      • alinka_li Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 13:59
        Soniaq, bardzo podobał mi się twój post, myślę, że w pewnym stopniu wyrażał to,
        co mi się tam gdzieś plącze po głowie:)
        A co do fałszywości osób chwalących te nieszczęsną karkówkę- myślę, że to opinia
        krzywdząca. Zadałam sobie trud i sprawdziłam, czy osoby krytykujące potrawę tu
        na FK chwaliły ją w GP- wynik negatywny;)
        We wcześniejszym poście napisałam, że nie widzę w GP wazeliniarstwa w
        komentarzach. Owszem, wazeliniarstwa nie, ale jest grupa osób wzajemnie
        zachwycających się swoimi przepisami. Wchodząc w wątki określonych osób wiem, że
        będą tam same przemiłe opinie innych określonych osób:) Pewnie właśnie to wg
        niektórych to słynne TWA:)
        Z tym, że mnie to w ogóle nie przeszkadza. Przecież oczywiste i ludzkie jest, że
        jak ludzie są na jednym forum od x lat, to się zazwyczaj lubią i nadają na tych
        samych falach. Ponadto podobny styl gotowania również zbliża, i to jeszcze
        mocniej niż staż, więc trudno się im dziwić.
        A karkówkę kiedyś zrobię i napiszę szczerze, czy mi smakowała czy nie.
        Przyznaję, do tej pory jak coś mi nie smakowało, to raczej milczałam, a to chyba
        błąd:)
    • Gość: Azazelle Re: jak to sie dzieje ...??? IP: 195.90.102.* 27.01.09, 13:42
      Bywam tu sobie na gościnnych występach, bo mnie oglądanie żarcia i czytanie o
      żarciu fantastycznie odstresowuje, i też też niejednokrotnie zastanawiałam się
      nad fenomenem wpisywania pochlebnych opinii o wielu przepisach jak leci.
      Przyznaję się, że z przepisu tak, jak jest podany, korzystam rzadko, częściej
      się inspiruję. Szaraczkiem jestem, trudno ;-) Czasami język do d*** mi ucieka,
      gdy patrzę na jakąś fotografię, ale raczej rzadko rzucam się do klawiatury, by
      wyrazić zachwyt.
      Wolałabym, żeby było szczerze. W pisaniu o tym, jak strasznie coś wizualnie się
      podoba, nie widzę nic złego, ale jak ktoś już swoje wrażenia wzrokowe
      zweryfikuję, nie obraziłabym się za szczerość. Za opinię: za słone, za mdłe, coś
      mi nie wyszło, tu miałam wątpliwości; mnie smakowało, teściowej nie, za dużo
      imbiru, czy coś w tym guście. Każdy ma w końcu inny smak i to, co dla kogoś
      stanie się pozycją obowiązkową na domowym stole, dla kogoś innego może okazać
      się niezjadliwe. Po to są, kurczę, fora internetowe, żeby było na nich coś
      więcej niż gołe, opatrzone artystycznymi zdjęciami, przepisy. Dyskutować,
      ulepszać, ostrzegać, chwalić - ale nie głaskać się po głowach, bo to bez sensu.
    • pani.serwusowa Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:11
      Nie twierdze, ze chcialabym, aby GP byla podobna do forum
      wnetrzarskiego, choc rozumiem zirytowanie niektorych jego
      uzytkownikow np. z powodu ‘betononiarstwa’ niektorych pytajacych o
      rady. Wracajac do GP. Kilka razy cos mi sie nie spodobalo w
      przepisach prezentowanych w GP i dalam temu w grzeczny sposob wyraz,
      po czym zostalam potraktowana kontragrumentem z d...py (czyt. TWA
      itp.). Nie krytykuje zdjec, choc jest sporo takich, ktore mi sie nie
      podobaja, bo uwazam, ze sama nie jestem perfekcyjna i o robieniu
      zdjec musze sie jeszcze sporo nauczyc. Czasem nawet nie o sama
      jakosc zdjecia chodzi, a np. o pochlapane brzegi talerza itp. Staram
      sie jednak siedziec cicho. Dlaczego? Zniesmaczylo mnie uzeranie sie
      na privie z osobami, ktore wyplakiwaly mi sie i zarzucaly, ze jestem
      niemila itp, bo primo - napisalam cos krytycznego doborze
      skladnikow, zasugerowalam, ze moznaby inaczej, lepiej; secundo - bo
      nic nie odpisalam na jakis post, w ktorym nawet nie bylo zapytania
      dot. przepisu, a jedynie cos w stylu ‘ale fajny ten ryz’. Toz to
      kuriozum!
      Poza tym ja niemila? Ludzie! Poczytajcie kilka dyskusji na forum
      wnetrzarskim, to GP bedzie balsamem dla Waszych strapionych dusz.
      Pieknie to ujela Senin – uwazam, ze ta ochrona delikatnych i
      nadwrazliwych na swoim punkcie jest nieco dziecinna i niepowazna.
      Racja, tylko ja juz czasem watpie, czy napisac cos, a moze kolejny
      raz wdawac sie w dyskusje, ktora zostanie predzej czy pozniej
      wycieta. Tacy ‘delikutasni’ i tak beda zyli dalej z swoim swiecie z
      poczuciem krzywdy wyrzadzonej przez czlonkinie TWA czy GTW, czy
      jeszcze innej.

      To wszystko powoduje, ze czasem poprostu mi sie nie chce komentowac
      w niektorych watkach. Z drugiej strony pamietam grecka galaretka
      Pinos, ktora wyszla mi strasznie lipna (moze moja wina, moze
      przepisu...) i marsowy sernik Liski, ktory mi nie smakowal za
      bardzo. Napisalam o tym i afery nie bylo. Czemu? Ano temu, ze z tymi
      uzytkownikami mamy juz inny poziom dyskusji, bez obrazania sie itp.

      Momas ma racje, ze czesto w niektorych watkach jest wysyp nickow,
      ktore w GP nic nie publikowaly, pojawialy sie jednorazowo i dla mnie
      osoby kryjace sie pod tymi nickami nie sa opiniotworcze. Moga i byc
      super szefami kuchni, ale ja na forum zawsze bede bazowac na
      opiniach nickow, ktore znam, ktore wypowiadaja sie na tyle
      regularnie, ze jestem w stanie wydedukowac, jaki maja gust i ktore
      wiem co publikowaly.

      Natomiast nie zgodze sie ze zdaniem Momas, ze nie mozna wyrazic sie
      pochlebnie o czyms, czego sie nie probowalo. Otoz mozna. Widzac
      skladniki, czytajac przepis mozna z duza doza prawdopodobienstwa
      stwierdzic, czy cos jest smaczne, czy nie. Choc bywaja pomylki (u
      mnie sernik z marsa).

      Co do wypowiedzi Soniaq. Hmmm... Co to tzw gorna polka? Czy Rafal i
      Bodzia gotujacy rzeczy, za ktore ja bym sie pewnie nie zabrala primo
      z lenistwa, secundo z braku praktyki w takich akurat daniach jakie
      oni prezentuja, to gorna polka? A moze sushi to gorna polka? Jesli
      tak, to dlaczego jest tam tak wiele wpisow i zdjec? Dla mnie gorna
      polka to np. Kikkera ze swoimi pieknymi zdjeciami i wyszukanymi
      przepisami, ale takze Bodzia, moze nie z tak pieknie zaaranzowanymi
      zdjeciami, ale za to z wyobraznia co ugotowac uzywajac produktow,
      ktore jej sad czy ogrod przyniosl (choc przyznaje, ze na poczatku
      nie docenialam takiego podejscia).
      • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:29
        :)


        no tak - widać tylko słowa :)
        az sie sama na tym złapałam :), ale to przez mój przeklety zwyczaj
        pisania na szybko i nie czytania przed wysłaniem :(

        oczywiście - na podstawie listy składników można przewidzieć, czy
        będzie to smakować, czy nie.
        Jednak w przypadku tej nieszczęsnej karkówko (bo o to mi chodziło),
        czy ktoś mając na liście składników karkówka, sól, musztarda
        spodziewał sie innego smaku niż karkowka z musztardą? Ze niby sposób
        pieczenia na soli miał zmienic smak na coś innego? na karkówkę z
        chrzanem?
        No ten co lubi mięcho z musztardą to to zrobi.... ten który tego
        połączenia nie lubi - nie zrobi...




        zresztą napisałam - że NIE ZAWSZE rozumiem
        :)
        • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:33
          a co do przewrażlionych - też i tacy sie trafiają, niestety....jak w
          życiu...
          i nie uważam za konieczne rozpinanie parasola ochronnego nad nimi.
          tylko, że zawsze zależy to od sposobu w jaki się krytykuje. Ale o
          tym już pisałam....
        • pani.serwusowa Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:40
          Aaa, zwracam honor Momas. To Senin napisala. Poknocilo mi sie. ;)

          Karkowki nie probowalam, choc lubie proste przepisy i lubie miecho z
          musztarda. :) Ale rzeczywiscie, po musztardzie, soli i kawalku
          tlustego miesa nie spodziewalabym sie niczego innego jak kawal miesa
          upieczonego w musztardzie. ;)
      • cipcipkurka Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 14:43
        Serwusowo, myślę, że Soniq chodziło o ludzi, którzy wymagają od
        jedzenia czegoś więcej niż zaspokojenia głodu na przyzwoitym
        poziomie. I wtedy nieważne, czy jesz sushi czy modro kapustę---
        chodzi o podejście.
      • Gość: soniaq Re: jak to sie dzieje ...??? IP: *.velo.com.pl 27.01.09, 15:29
        pani.serwusowa - piszac o tym forum wyrażałam moją subiektywną o nim
        opinię i określenia użyte do jej przekazania również są jak
        najbardziej "moje". Nie ośmieliłabym sie nazwać je definicjami, jak
        równiez twierdzić, że rzeczywiście obrazują sytuację panującą na
        forum, zwłaszcza, że sa one bardziej intuicyjne niz racjonalne. Moim
        zamierzeniem było odróżnić pasjonata-miłośnika-hobbystę od kogoś,
        kto po prostu lubi daną rzecz robić (cześciej czy rzadziej). Ja nie
        robie zdjęć moim potrawom, nie opisuję ich bo sie tym nie pasjonuję -
        ale chetnie czytam to forum, kupuję ksiązki kucharskie i takie też
        gazety, bo lubie gotować i myślenie o tym, co zrobie na obiad jest z
        reguły przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem - no chyba ze mi sie
        nie chce gotować w ogóle. A wymienione przez ciebie - jak równiez
        sama ty - osoby to jak najbardziej górna półka:) I wiele innych
        niewymienionych również. I nie ma znaczenia, czy robia sushi czy
        pierogi - jedno i drugie traktuje z równym nabożeństwem, chociaz
        pierogi lubie, a sushi nie za bardzo.
        • bobralus Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 16:41
          "I wyciąganie negatywnych opinii o potrawach z GP w tym wątku jakoś
          tak nie podoba mi sie"
          rozumiem, ze zarzut odnosi sie do mnie? nie za bardzo rozumiem, o co chodzi?
          przeciez dalam linka do swojego komentarza, aby pokazac, ze nie jestem, mocno
          mowiac, hipokrytka, ktora na foto zachwala, a tu daje ten przepis jako numer
          jeden na liscie swoich niewypalow (bo napisalam o tym w watku o nieudanych
          przepisach). nie mowie, ze inni sa hipokrytami, chcialam jedynie odniesc sie do
          opinii senin, ze tam same ochy i achy, a tu z najwyzsza frekwencja na liscie
          niewypalow. napisalam tez, ze opinie zmaiescila bodzia, bo jest to osoba, ktorej
          przepisy znam i cenie. nie mialam zamiaru prowadzic batalii pt.: "dowalic
          karkowce i autorowi przepisu, niech ma za moj zmarnowany obiad pol roku temu" z
          innymi uczestnikami forum w roli tarczy. jezeli negatywna opinie napisalam tam,
          to chyba moge ja tutaj tez zacytowac, chyba, ze faktycznie na tych forach nie
          wypada nic krytykowac?

          ktos napisal tez, ze bylo duzo zachwytow, bo duzo postow, ale istnieje cos
          takiego jak rozklad normalny - jezeli jest duzo postow, to powinno byc nie tylko
          duzo pozytywnych,ale tez sporo negatywnych.

          wcale nie mowie, ze trzeba wszystkim dowalac, czepiac sie kazdego szczegolu, ale
          w przypadku owej karkowki dysonans miedzy pozytywami na foto i negatywami tu
          wydal mi sie tak niezwykle wyrazny, ze lekko sie zirytowalam. i nie chodzi o to,
          ze te same osoby tam zachwalaja, a tu dowalaja, tylko o to, ze opinie
          niezadowolonych pozwalaja z jakas doza prawdopodobienstwa przypuszczac, ze wsrod
          ludzi wykonujacych ten przepis byl wiekszy procent srednio zadowolonych niz owe
          1,5procent (3osoby na 200postow) i mnie osobiscie dalo to falszywy obraz tego
          dania, bo spodziewalam sie czegos super bombowego.

          ja tez lubie mieso z musztarda, lubie karkowke i czytajac pelne zachwytu posty
          kilkudziesieciu osob, dla ktorych, jak rozumiem nie byla to pierwsza karkowka w
          zyciu i jesli te posty sugerowaly, ze oto osiagneli karkowkowa ziemie obiacana,
          to faktycznie sie na to skusilam, a nie piekac nigdy niczego w/na soli nie
          moglam przewidziec konsystencji, struktury, stopnia soczystosci, nasolenia i
          przejscia ostroscia musztardy miesa itd. z musztardy mogla sie zrobic smaczna
          chrupiaca skorupka, zrobilo sie bezsmakowe, lekko przypalone cos nie dodajace
          nic smakowi miesa. w tym przepisie clou mial byc sposob obrobki termicznej, a
          nie skladniki. tak samo we wspomnianym schabie z majonezem, pieczarkami i
          marchewka. lubie schab, marchewke, pieczarki, majonez, ale czy to od razu
          znaczy, ze bedzie mi smakowala to danie. chyba wszyscy jak tu jestesmy wiemy, ze
          danie to cos wiecej niz suma skladnikow i ze z tych smaych wyjsciowych produktow
          mozna stworzyc calkowicie rozne dania. wiec gdyby tam padly komentarze tego
          typu, co tutaj w watku o niewypalach, to przynajmniej bym wiedziala, ze cos w
          tym przepisie moze mi nie pasowac (brak wyraznego smaku, soki wyplywajace z
          miesa, niesmaczna spalona skorupa z musztardy) i 1)byc moze nierobilabym teog
          przepisu 2)nie uwazalabym siebie za dziwadlo, ktore nie wie co dobre. oczywiscie
          pisze to z przymruzeniem oka, bo jakos nie spedzalo mi to snu z powiek. naprawde
          nie chce nikogo oskarzac, narzucac, ze ma cos krytykowac, ze tu jest potrzebna
          100% uczcciwosc, ale po prostu mysle sobie, ze cos musi byc na rzeczy, skoro na
          foto naprawde znikoma liczba osob napisala, ze cos jej nie pasowalo, a tutaj
          nagle spory wysyp. moze z racji przyszlego zawodu taka analityczna jestem, nie
          wiem, ale naprawde nie chcialam nikogo urazic czy narzucac mu formy bytnosci na
          forum.
          • momas Re: jak to sie dzieje ...??? 28.01.09, 09:45
            bobralus napisała:

            > "I wyciąganie negatywnych opinii o potrawach z GP w tym wątku jakoś
            > tak nie podoba mi sie"
            > rozumiem, ze zarzut odnosi sie do mnie? nie za bardzo rozumiem, o
            co chodzi?
            > przeciez dalam linka do swojego komentarza, aby pokazac, ze nie
            jestem, mocno
            > mowiac, hipokrytka, ktora na foto zachwala, a tu daje ten przepis
            jako numer
            > jeden na liscie swoich niewypalow (bo napisalam o tym w watku o
            nieudanych
            > przepisach). nie mowie, ze inni sa hipokrytami, chcialam jedynie
            odniesc sie do
            > opinii senin, ze tam same ochy i achy, a tu z najwyzsza frekwencja
            na liscie
            > niewypalow. napisalam tez, ze opinie zmaiescila bodzia, bo jest to
            osoba, ktore
            > j
            > przepisy znam i cenie. nie mialam zamiaru prowadzic batalii
            pt.: "dowalic
            > karkowce i autorowi przepisu, niech ma za moj zmarnowany obiad pol
            roku temu" z
            > innymi uczestnikami forum w roli tarczy. jezeli negatywna opinie
            napisalam tam,
            > to chyba moge ja tutaj tez zacytowac, chyba, ze faktycznie na tych
            forach nie
            > wypada nic krytykowac?



            chyba za bardzo bierzesz wszystko do siebie ;)
            Czy ja Ci zarzuciłam hipokryzję????
            Owszem - Ty dałaś wyraz swemu niezadowoleniu z potrawy w GP.
            Chodziło mi o jedno - w wątku Kasi wypowiadają sie ludzie, którzy
            pod przepisem nic nie napisali, jadnak na Kuchni o tym informują.
            I to mi sie niezbyt podonba. Jest to moje subiektywne odczucie do
            którego mam chyba prawo?
            Oczucie nie równa się ocenie ludzi... To nie to samo.
            Przecież piszę o tym co mi sie nie podoba. Nie oceniam ludzi
            nazywając ich hipokrytami.

            Tyle gwoli wyjaśnienia.
            :)
        • pani.serwusowa Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 16:51
          Dobrze, teraz rozumiem. Skumala Cie od razu Kurka,jak widze. :)
          Dziekuje za dodatkowy 'rozjasniajacy' komentarz. No i za
          komplement. :D

          Podzielam Twoje zdanie, ze widac w GP, kto jest pasnojatem,
          hobbysta, gotuje z namaszczeniem. Podoba mi sie, ze mimo, ze nie
          lubisz pewnych rzeczy, to potrafisz docenich ich wyglad, wklad pracy
          itp. Wnioskuje po Twoich wypowiedziach, ze nie mialabys problemu z
          tym, ze ktos w Twoim watku napisalby (grzecznie), ze ma watpliwosci
          co do przepisu, albo wykonania, czy nawet zdjecia i nie zabralabys
          swoich zabawek do innej piaskownicy. A tak sie niestety dzieje i to
          powoduje, ze np. ja coraz rzadziej komentuje potrawy, co do ktorych
          wykonania mam watpliwosci, bo zamiast merytorycznej dyskusji
          spotkalam sie kilka razy z histeria. :(
    • cipcipkurka Nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi, Senin. 27.01.09, 14:37
      Nie wiem, dlaczego w wątku o karkówce są same ochy i achy. Nie
      zaglądałam do niego albo wcale, albo raz czy dwa na samym początku
      (nawet nie chce mi się tam zajrzeć, żeby sprawdzić, czy
      skomentowałam przepis lub zdjęcie ;-)). Natomiast wiem, że niektóre
      rzeczy do mnie przemawiają z tego lub innego względu (na przykład
      uwielbiam tarty i na to hasło zapala mi się lampka) więc do takiego
      wątku zaglądam i przeważnie coś tam na ten temat napiszę. Czasem
      piszę też w wątkach, które uważam za fajne, może bez odlotu, ale
      stanowiące pozytywną odmianę od modnych trendów
      (torty_z_przerostem_formy_nad_treścią są dobrym przykładem---tortów
      nie lubię szczególnie, ale gdy pojawia się tort "normalny" i ma 2
      wpisy, to mi żal, że nagle wszyscy oszaleli na punkcie formy
      zaniedbując treść i wtedy daję temu wyraz). Natomiast nie komentuję
      czegoś, co jest dla mnie obojętne, czego na pewno nie wypróbuję, bo
      i po co strzępić sobie język? Strata czasu. Podobnie jak pisanie o
      czymś, co uważam za niejadalne---no Senin, po co pisać, że zupka
      chińska w majonezie nie jest dla mnie ok? Dziewczynie smakuje,
      koleżanka z pracy piała z zachwytu, mam pisać, że są lepsze rzeczy?
      Są, ale dla mnie. Nic to nie wniesie.
      O, nie komentuję też rzeczy, które są ładne, pomysłowe, które do
      mnie przemawiają, ale są już wychwalone---moje "ach, cudne!" jest w
      takim wątku zbędne.
      Natomiast jeśli ktoś wypróbowuje jakiś przepis i uważa, że można
      lepiej, smaczniej, zdrowiej, niech napisze. Tylko z kolei pisanie:
      wiesz, no wypróbowałem, do de ten Twój przepis... jest niekulturalne
      i trochę bezsensowne imho, bo dyskutujemy o gustach.
      • Gość: Azazelle Re: Nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi, Senin. IP: 195.90.102.* 27.01.09, 14:54
        Kurczę, ale można napisać po tym, jak się wypróbowało i nie pasowało, nie że
        jest do de..., ale "dla mnie połączeniu tych smaków jest takie, a takie,
        wolałabym, żeby...", etc. I to już coś wnosi. Chyba.

        Zatkało mnie, że odchodzą dyskusje na privie.
    • nobullshit Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 15:16
      Co do karkówki.
      Myślę, że to w dużej mierze kwestia statystyki. Wątek długi, rzucający się w
      oczy, dużo osób robiło - większe prawdopodobieństwo, że komuś nie będzie
      smakować. Zwłaszcza że, jako potrawa niezbyt wyszukana, mogła zachęcić do
      produkcji osoby o mniej wyrobionych upodobaniach kulinarnych. (Zaraz się ktoś
      obrazi.) Stąd - znowu - większe prawdopodobieństwo rozminięcia się oczekiwań i
      efektów.
      Ale dopóki nikt, kto chwalił karkówkę na GP, nie zjechał jej na FK - a Alinka
      zadała sobie trud, żeby to sprawdzić, i okazało się, że nie - to chyba wszystko
      jest okay?
      Owszem, byłoby lepiej, gdyby osoby rozczarowane jednak wypowiedziały się w GP,
      bo może skłoniłoby to do zastanowienia innych i oszczędziło dalszych
      rozczarowań. Ale rozumiem mechanizm - wobec tylu zachwytów trzeba mieć odwagę,
      żeby zawołać "król jest nagi".

      Co do pisania "To musi być pyszne".
      Piszę tak, bo WIEM, albo przynajmniej przeczuwam, że będzie pyszne.
      Co najmniej od czasu, kiedy czytam to forum, nie ugotowałam nic, co byłoby
      niejadalne. W 99,999999 % przypadków było smaczne. W 75% przypadków -
      ekstatycznie smaczne (albo cierpię na egzaltację kulinarną). Potrafię ocenić na
      podstawie przepisu, co mi będzie smakować, a co nie. Ewentualnie napiszę, że
      okay, ale bez tego czy owego składnika, bo wolę inny. Albo pochwalę samo
      zdjęcie. Wydaje mi się, że jestem szczera, nawet omawiając własne dokonania -
      jeżeli uważam, że coś, co zrobiłam, było smaczne, ale niewarte nakładu pracy,
      albo że przepis trzeba dopracować - mówię o tym.

      Dlaczego wypowiadam się, ZANIM wypróbuję przepis?
      Po pierwsze, patrz wyżej. Po drugie, żeby zrobić komuś przyjemność. Tak po
      prostu. Po trzecie, bo sama publikując w GP, oczekuję komentarzy - nie bądźmy
      hipokrytami, po to się tam pokazujemy, żeby się pochwalić - więc uważam, że
      powinnam komentować w zamian.

      Kiedy nie piszę / dlaczego nie krytykuję?
      Jeśli coś zupełnie nie jest z mojej bajki. Nie będę dyskutować o gustach. Mogę
      najwyżej delikatnie (?) napomknąć, że "fajne, ale wolałabym - masło / świeże
      zioła / nie hartowałabym makaronu / brokuł jest rodzaju męskiego / ten kolorowy
      obrus odwraca uwagę od potrawy. Ale robię to rzadko, obawiając się
      niezrozumienia. To obce osoby, nie znam ich, nie wiem, jak zareagują. Nie mam
      misji.
      Raz na kwartał, widząc jakieś totalne kuriozum, nie wytrzymuję i piszę
      dokładnie, co myślę naprawdę. Ale... nic z tego nie wynika. Poza tym, że się
      ktoś obraża.

      Co do TWA :)
      Na pewno chętniej dopisujemy się do wątków osób, które znamy z realu, z
      korespondencji, z długiej bytności na GP albo z jakiegoś forum prywatnego. Ale
      przecież to ludzkie. Imho nie ma w tym nic złego, dopóki nie oznacza to
      chwalenia wyłącznie "swoich" i krytykowania "obcych". Owszem, klaka, zwłaszcza
      nieuzasadniona merytorycznie, bywa zabawna, ale to wszystko. Nikogo nie obraża.
      Poza tym wystarczy uważniej spojrzeć do GP, aby zauważyć, że jeśli "nowa" osoba
      pokaże coś fajnego - czy będzie to super przepis czy super zdjęcie - dostanie
      mnóstwo komentarzy. Więc jak z tym TWA?

      Górna półka / dolna półka
      Zgadzam się z Panią_S, że "górnych półek" jest co najmniej kilka - tyle, ile
      rodzajów kuchni. Każda ma swoich entuzjastów. I fajnie jest patrzeć w GP na
      swojskie śląskie czy leniwe obok langustynek czy sushi.

      Chyba chciałam napisać coś jeszcze, ale nie pamiętam :)
    • nobullshit Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 15:20
      Przypomniało mi się.
      Senin, GP jest "straaasznie nuuuudna"? Pomijając ciekawe przepisy i piękne
      zdjęcia, na pewno znasz powiedzenie / klątwę "Obyś żył w ciekawych czasach".
      Niech sobie GP będzie taka nudna, jak jest.
      Jak dla mnie momentami jest tam nawet zbyt "ciekawie". Ale zasadniczo nikt tam
      nie pisze, że wszystkiemu winni są Żydzi, jakiej profesji była czyjaś matka, i
      jaki kto ma iloraz inteligencji itd, itd.
      • 363636r Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 17:33
        100% racji, Nobullshit!
        Gdyby wszyscy w realnym życiu byli dla siebie tak nudni, jak zazwyczaj są na GP,
        to życie byłoby dużo przyjemniejsze.
        Szkoda życia na wykłócanie się o pierdoły :0)
        • coralin Re: jak to sie dzieje ...??? 27.01.09, 17:56
          Racja .
          Co do karkówki to akurat z tego przepisu nie robiłam , bo chyba już ktoś gdzies
          pisał, ze to nie filozofia zrobic soczystą karkówke. Nie musze paciać ją
          słoikiem musztardy i kilogramem soli(?).
          Rzadko komentuje słodkosci, bo nie przepadam (moge skomentować jakąś najprostsza
          szarlotke, kruchy placek ze sliwkami jak ktos wrzuci jesienia, sernik i
          makowiec). Jeśli ktos wklei taki miodownik czy piernik z najzwyklejszą masa
          budyniowo- grysikowa to tez sie zachwycę, bo zjadłabym kawałek:)
          Do rzeczy słono- wytrawnych mam wyczucie i wpisuję sie często kiedy wiem jak
          smakuje, robię podobne.
          Nie wpisuję się do watków z przepisami nie w moim guście, ale takimi co, do
          których wiem, że maja sporo zwolenników. Np sałatki majonezowe z fasolą
          czerwoną nie smakuja mi.
    • afrozyna Re: jak to sie dzieje ...grupa wsparcia 27.01.09, 21:36
      Na forum goszczę niezbyt często, ale także zauważyła i doświadczyłam
      (!)diałnia tutejzej "grupy wzajemnej adoracji", która może i
      wyraża "ochy i achy" wobec siebie ale rzuca blotem i jadem przy
      każdym, kto nie wyraza zachwyów lub co gorsze, ma odmienne zdanie -
      włacznie z próbami "wywalania" z forum. Myślę, że każdy głos przeciw
      "grupie" jest cenny i trzeba go wespzeć. Zazwyczaj ludzie nie mają
      odwagi lub "grupa" ich zawrzeszczy.
      • pani.serwusowa Re: jak to sie dzieje ...grupa wsparcia 27.01.09, 21:55
        afrozyna napisała:

        > Na forum goszczę niezbyt często, ale także zauważyła i
        doświadczyłam
        > (!)diałnia tutejzej "grupy wzajemnej adoracji", która może i
        > wyraża "ochy i achy" wobec siebie ale rzuca blotem i jadem przy
        > każdym, kto nie wyraza zachwyów lub co gorsze, ma odmienne zdanie -

        > włacznie z próbami "wywalania" z forum. Myślę, że każdy głos
        przeciw
        > "grupie" jest cenny i trzeba go wespzeć. Zazwyczaj ludzie nie mają
        > odwagi lub "grupa" ich zawrzeszczy.

        A jak sie to ma do braku negatywnych komentarzy chocy w watku
        karkowkowym?
    • Gość: ab Re: jak to sie dzieje ...??? IP: *.ghnet.pl 28.01.09, 10:45
      ja znając składniki i sposób przyrządzenia potrafię sobie wyobrazić ogólny smak
      albo wiodącą nutę smakową potrawy. Do tego jeszcze na moje zmysły działa wygląd
      potrawy. Uwielbiam też próbować nowe smaki, więc jak widzę nieznany przepis, już
      mi ślinka cieknie. Nawet jeśli przypuszczam ze coś nie przypadnie mi do gustu,
      chętnie bym to spróbowała tak z ciekawości, chyba że bym się brzydziła;)(np
      żabie udka). A ponieważ wiele potraw sobie sama nie przyrządzę to chociaż
      oglądam na forum. Więc nie dziwi mnie ze tak ludzie wpisują, pewnie myślą
      podobnie jak ja. I od razu uprzedzam złośliwe komentarze: nie, nie jestem gruba,
      natura obdarzyła mnie dobrą przemianą materii, mogę jeść co chcę i kiedy chcę.
      • ewa9717 Re: jak to sie dzieje ...??? 28.01.09, 11:15
        Na jednej z popularnych stron już kilkakrotnie zauważyłam taką
        sytuację: pojawia się przepis, pod nim "komentarze", że na pewno
        świetny, skoro zamieściła go XY, są i opisy, jak danie wyjątkowo
        smakowało " wybrednemu mężusiowi, córci czy synusiowi", a potem
        pytanie kogoś, kto naprawdę chciał danie ugotować i dostrzegł, że w
        przepisie brakuje istotnego składnika, bez którego ani rusz.
        Autor/ka przyznaje rację, dodaje zapomniany składnik do przepisu,
        tylko...jakim cudem potrawa tak cudnie się udała poprzednim
        komentatorkom?
        • jo.hanna piszesz o galerii potraw? 28.01.09, 11:34
          czy o czyms innym? Bo jesli o innych stronach, to co nam do tego? I jesli ktos
          napisal "napewno swietny" to nie znaczy ze przepis zrobil, tylko wystawil komus
          laurke za caloksztalt dokonan. A jesli opowiadal o tym jak smakowala pieczen bez
          pieczeni, to moze zamiast opowiadac o tym tutaj powinno sie odezwac w samym watku?
      • Gość: senin zlosliwych komentarzy nie bedzie IP: *.prem.tmns.net.au 28.01.09, 11:52
        bo tak naprawde, to problem 'milej do bolu atmosfery" nie spedza mi
        snu z powiek

        ot czasmi napisze sobie cos "nie w tonie" galerii

        ale co mi tam ;))

        ja wiem co gotuje,co lubie a co pachnie efekciarstwem i takim jest
        (czesto nawet jest to efekciarstwo super poprawne merytorycznie ;))

        czasmi otworze jadaczke i mi se dostanie - zem chamka nieokrzesana

        no coz, z arystokracji sie nie wywodze.. ale nazwisko na 'ski' sie
        konczy ;)) nie powiem

        ot, zaczelam jakes 10 lat temu pisywac na tym forum - malo kto
        wiedzial wtedy, co to jest curry ;)) - ludzie dyskutowali, pytali,
        eksperymentowali - byla w tym wszystkim atmosfera 'odkrywania
        nowego' , dzielenia sie 'nowonabyta wiedza'

        teraz porobilo sie troche 'zachodnio' - niewazne, co wiesz, zatkaj
        ich, moze kupia (mowie tu o dosc wyjatkowych przypadkach - o tych, w
        ktorych nalezy, moim zdaniem sie odzywac)

        innymi slowy podejscie : "if you can't dazzle them with your
        brilliance, baffle them with your bullshit" (wydaje mi sie to mysla
        przewodnia niektorych watkow na GP)


        no i dobrze - moze wylegna sie z tego jakies perelki.

        ale ogolnie wole by nikt nie serwowal mi PRL-owskiej mebloscianki
        jako szczytu nowej estetyki na "wnetrzach mieszkan" i salatek
        puszkowo-majonezowych na GP...byc se moga, ale bez przesady
        czynienia z nich narodowego "Tryndu"

        jesli schabowy i mielony do kosza ida (uwaga!lubie schabowe i szkoda
        ze nie ma na nie dobrych przepisow...i poruszyl mnie doglebnie watwk
        nt kotleciarzy, bo do nich naleze), to "pyszna salatka"(ilez ich tu
        bylo!!!) tez do kosza!!!

        i z czystym sumieniem moge ja (salatke) tam wyslac (kosz)....juz po
        przeczytaniu tytulu , nawet nie zaglebiajac sie w skladniki.. w
        wiekszosci przypadkow , sa do przewidzenia (ot taka wredna jedza i
        czarownica jestem i juz)!

        i rozchodzi mnie sie wlasnie o to, cipciukurko, ze ..no wlasnie..


        a jak tam przy okraglym stole???... wdalszym ciagu zamkniety

        • Gość: senin "przy kuchennym stole' mialo byc ;) nt IP: *.prem.tmns.net.au 28.01.09, 11:57
    • halberek Re: jak to sie dzieje ...??? 31.01.09, 21:37
      Jestem użytkownikiem GP już trzeci rok z rzędu, przeczytałam cały ten sensacyjny
      wątek i rozumiem, że głównym problemem użytkownika senin jest to, że wszyscy są
      dla siebie na ww forum mili.
      Szczerze mówiąc wprawia mnie w osłupienie taka postawa.
      Kilka razy w tej dyskusji pojawia się, chociaż nie wyartykułowana, myśl jakoby
      nie istniało przyzwolenie na krytykę prezentowanych na GP wątków.
      Szczerze mówiąc, bardzo mnie to cieszy, ponieważ chamskie i agresywne, a
      przynajmniej nieprzychylne komentarze w polskim internecie są niemal regułą. I
      bardzo mi fajnie z tym, że GP jest miejscem od nich wolnym.

      Senin, Ty chcesz rozumiem przyzwolenia na negatywne komentarze, ale z drugiej
      strony podkreślasz to, że nudno, że miło nie do zniesienia. I tu tkwi coś z czym
      mam problem.Zgadzam się z tym co napisałaś na początku, że krytyka może
      wzbogacać - jeśli coś nie wyszło, a napisze o tym, to mam szansę dowiedzieć się
      w czym tkwił błąd.
      Ale kiedy narzekasz, że jest nudno i miło, to mam wrażenie, że brakuje Ci
      jakiejś niezrozumiałej dla mnie zadymy. Po co ? Mnie jest szkoda tych wszystkich
      dziewczyn które wklejają przepisy na sałatkę z zupy chińskiej, bo komentarze
      często sugerują, że tu dla nich są za wysokie progi i niech się nie ośmieszają.
      Wierzę w to, że forum i tak je zweryfikuje - niewielka ilość komentarzy
      przesunie je w dół i tyle.
      Krytyka tak, ale krytyka dla krytykowania - to jest już praca dla psychoterapeuty.
      I pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
      • bobralus Re: jak to sie dzieje ...??? 31.01.09, 22:15
        momas wcale nie mowilam, ze zarzucasz mi hipokryzje, tylko, ze ja bylam jedyna
        osoba, ktora "wyciagala" jakies niepochlebne konkretne komentarze z forum foto,
        dlatego tez bylam ciekawa, dlaczego ci sie to nie podoba, bo zrozumialam, ze o
        ten "proceder" chodzi.
        ja tez nikogo nie chcialam nazwac hipokryta, dlatego tez napisalam, ze mocno
        mowiac, chcac jedynie zasygnalizowac, o jaka kategorie zachowan chodzi, ale
        naprawde nie mialam zamiaru nikogo oceniac i nadawac takiego miana.
      • Gość: snin Re: jak to sie dzieje ...??? IP: 144.138.113.* 31.01.09, 23:17
        > Krytyka tak, ale krytyka dla krytykowania - to jest już praca dla
        psychoterapeu
        > ty.

        podobnie jak tego typu stwierdzenia (w koncu sugeruje osobiste -
        moje? - zaburzenia psychiczne) we wpisie (twoim), ktory ma byc
        wywazona, sensowna refleksja na temat funkcjonowania forum

        po co taki personalny prztyczek... dosc ciezkiego kalibru, halberku

        spora rozbieznosc miedzy tym co proponujesz odnosnie zasad
        funkcjonowania forym i tym jakze ladnie wyrazonym "idz sie lecz!"

        > I pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)

        zwazywszy, ze te jakze slodkie pozdrowienia wystepuja bezposrednio
        po odsylaniu innych do psychoterapeuty nalezaloby
        powiedziec "lekarzu,lecz sie sam"

        Caluje vitrualnie i to z potrojnym usmiechem :)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka