Frytki o smaku frytek

IP: *.adsl.inetia.pl 27.02.09, 00:13
Dziwny temat. Byłem na Wyspach trochę czasu temu. Tamtejsze frytki mają smak właśnie...frytek. Taki zapamiętany i na zawsze wdrukowany w kubki smakowe. Kojarzący się z frytkami z PRL. Takich z budek, podawanych w papierowych torebkach. Próbuję takie znaleźć, ale bezskutecznie. Może to sprawa oleju. Kiedyś był tylko rzepakowy...
    • pani.serwusowa Re: Frytki o smaku frytek 27.02.09, 00:23
      Olej rzepakowy ma swoj come back i jest drogi, wiec watpie, ze smazy sie na nim
      frytki. Bardzo dobre frytki jadlam ze stekiem w restauracji, w ktorej zreszta
      przyszlo mi pracowac przez pol roku. :) Ziemniaki byly wstepnie obsmazane w
      nizszej temperaturze, odsaczane, chlodzone, a potem smazone jeszcze raz w
      temperaturze wysokiej, do zarumienienia. Mistrzostwo swiata. Pyszne frytki
      jadlam w innej restauracji, napisane bylo, ze robione w gesim tluszczu - poezja,
      ale jak to jest technicznie rozwiazane to nie wiem. Na pewno gatunek ziemniakow
      tez ma wplyw na frytki.
      A te z PRL pamietam... Sprzedawane w brazowych, papierowych torebkach,
      posypywane sola ze sloiczkow, ktore w zakretce mialy dziury zrobione
      gwozdziem... :) Faktycznie, dobrze smakowaly. :)
      • Gość: mss71 Re: Frytki o smaku frytek IP: *.adsl.inetia.pl 27.02.09, 00:43
        To moze faktycznie gatunek ziemniaków. Nie podejrzewam ze w tamtych
        czsach ktos bawil się w tego typu obróbkę...
        • bobralus Re: Frytki o smaku frytek 27.02.09, 09:46
          ale frytek inaczej sie dobrze nie usmazy, zawsze trzeba je wstepnie "podgotowac"
          w tluszczu o nizszej temperaturze, a potem zrumienic w wyzszej, inaczej wychodza
          gumowate/surowe w srodku/blade. zawsze tak sie smazylo frytki, a moj brat zawsze
          sie zastanawial, dlaczego mu nie wychodza, dopoki nie powiedzialam mu, jak to
          sie robi. mysle, ze w polsce nie ma po prostu odpowiedniej odmiany ziemniakow, a
          w kazdym razie ciezko znalezc miejsce, w ktorym jest wybor. pamietam, ze jak
          bylam dzieckiem i szlo sie na bazarek, to zawsze byly 2,3 rodzaje ziemniakow do
          wyboru i sprzedajacy wiedzial, do czego ktora odmiana sie nadaje, jaki ma smak,
          a teraz jest po prostu ziemniak, nikt sie nie chwali jaki. ja jadlam ostatnio
          pyszne frytki w holandii (takie na straganie, z majonezem, mniam...). pan gola
          reka probowal, czy frytka wylowiona sekunde temu z tluszczu (w zasadzie tylko ja
          lekko podbieral, byla lekko zanurzona w tluszczu, zgroza:) jest juz miekka,
          wtedy wyjmowal cala partie, a po jakims czasie wrzucal do komory z gorętszym
          tluszczem.
        • turzyca Re: Frytki o smaku frytek 27.02.09, 23:30
          Mi sie wydaje, ze chodzi o nieuzywanie polproduktow. Dlaczego tak mysle?
          Znakomite frytki jadlam w malenkiej mazurskiej miejscowosci Karwicy. Jak
          weszlismy i zamowilismy frytki, to pani rzucila w glab "kroj ziemniaki, frytki
          dwa razy". I to byly jedne z najcudowniejszych frytek w calym moim zyciu.
          Naprawde idealne.
          A ze w PRL nie bylo polproduktow, to pewnie i cala tajemnica porzadnego smaku
          frytek.
        • mhr-cs Re: Frytki o smaku frytek 28.02.09, 10:43
          Gość portalu: mss71 napisał(a):

          > To moze faktycznie gatunek ziemniaków. Nie podejrzewam ze w
          tamtych
          > czsach ktos bawil się w tego typu obróbkę...

          w naszych czsach tez nie,
      • Gość: Pokrak Re: Frytki o smaku frytek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.09, 13:13
        Był taki program na Discovery, w którym prowadzący naukowo ustalał, jakie frytki
        są najsmaczniejsze.
        O ile sobie przypominam, schładzał je nawet dwa razy po pół godziny.
        W innym odcinku udowadniał, że ciasto do panierki do ryb najlepiej jest nasycić
        gazem w syfonie :)
      • znana.jako.ggigus to frytki a la pozarski:)) 27.02.09, 13:39
        b. dobry trick dla domowych frytkowcow
    • Gość: miu Re: Frytki o smaku frytek IP: *.acn.waw.pl 27.02.09, 10:44
      Ciesze sie ze podjales ten temat. Bardzo lubilam frytki kupowane w
      sklepach we Francji. Wszystko jedno jaka marka, choc mam swoich
      ulubiencow. Te marki sa tez w Polsce. Kupilam ta sama marke i ten
      sam typ frytek. Okazaly sie ohydne.
      O tym ze frytki sa tuczace i nie najzdrowsze wiemy wszyscy, wiec
      jesli je jem, to rzadko i tylko dla przyjemnosci. Nie bede sie
      napychac niesmacznymi frytkami. Wyrzucialam. Probe ponowilam. Efekt
      ten sam.
      Polscy konsumenci sa malo wymagajacy, wiec koncerny wrzucaja
      najtansze odmiany ziemniakow, najtanszy tluszcz. We frytkach
      najwazniejsze sa oczywiscie ziamniaki. Jesli sa podle, to smak
      frytek bezdzie rownie podly jak material z jakiego powstaja.

      Widze jedna zalete: nie jem frytek ;)
      • Gość: evro444 Re: Frytki o smaku frytek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.09, 11:51
        więc może nie ma nic złego w gotowych mrożonych frytkach, bo
        produkowane są z odpowiednich gatunków ziemniaków.
    • dominikjandomin Re: Frytki o smaku frytek 27.02.09, 13:17
      A może tłuszcz? Frytura z łoju wołowego (tylko gdzie teraz jest to do kupienia,
      bo ja nie widziałem)...
    • Gość: senin jesli juz o oleju w PRL-u IP: *.dyn.iinet.net.au 27.02.09, 13:31
      Może to sprawa oleju. Kiedyś był tylko
      > rzepakowy...

      otoz NIE!

      w PRLu byl tylko olej sojowy
      w szklanych brzydkich butelkach, ale mnie np zupelnie nie
      przeszkadzal

      rzepakowy to byl olej kupowanu 'od swieta' na Boze Narodzenie do
      wigilijnej kapusty z grzybami i pierogow

      w latach 80-tych bylam juz dorosla osoba robiaca samodzielnie
      zakupy, wiec wiem o czym mowie

      rzepakowy kupowalo sie 'od chlopa' na ryneczku..aromatyczny,
      zielony, z pierwszego 9chyba0 tloczenia

      w sklepach tylko sojowy byl...i slonecznikowy czasmi, ale to dla
      tych z 'wyzszej polki' ;P
      • dominikjandomin Re: jesli juz o oleju w PRL-u 27.02.09, 15:21
        Gość portalu: senin napisał(a):

        > Może to sprawa oleju. Kiedyś był tylko
        > > rzepakowy...
        >
        > otoz NIE!
        >
        > w PRLu byl tylko olej sojowy
        > w szklanych brzydkich butelkach, ale mnie np zupelnie nie
        > przeszkadzal
        >
        > rzepakowy to byl olej kupowanu 'od swieta' na Boze Narodzenie do
        > wigilijnej kapusty z grzybami i pierogow

        Żyliśmy w innym PRLu chyba. Rzepakowy królował, sojowy bywał (u nas szedł na
        surowo, bo lepszy), a słonecznikowy - było swięto, gdy był. Choć znam nawet
        oliwę, kiedyś skąś się wzięła w puszcze (choć możebne, że z darów).

        > rzepakowy kupowalo sie 'od chlopa' na ryneczku..aromatyczny,
        > zielony, z pierwszego 9chyba0 tloczenia

        Ech, u nas nie było...

        Nawet dziś w sklepach z chorą zywnością nie ma takiego...
    • bene_gesserit Re: Frytki o smaku frytek 27.02.09, 13:34
      Chyba u Bourdeina wyczytalam, ze frytki najlepsze wychodza na
      starym oleju.
      Takiej wysluzonej, smierdzacej fryturze. I ze wytrawni kucharze
      dodaja do nowego oleju frytkowego jakas czesc tego starego. Z
      tajemniczych bowiem powodow ten dodatek sprawia, ze frytki wychodza
      pieknie zlociste i mocniej chrupiace.
      Imo ta metoda by sie z tym PRLem zgadzala :)
      • znana.jako.ggigus o nie, chyba nie smazylas frytek:) 27.02.09, 17:13
        na starym oleju nie smakuja dobrze, czuc go
        wiem, co pisze, bo latami smazylam prawie codziennie frytki w prawie zabytkowym
        garnku do frytek mojej mamy z lat 60

        chrupiace to po prostu smazenie w dwoch etapach . najlpierw na miekko, a potem
        podgrzewasz olej na b. goraco i chlup frytki do oleju na pol minuty
        i to by sie zgadzalo z PRL-em i z moja praktyka w barze w miejscowosci
        wypoczynkowej - frytki sie przygotowuje, a jak sie pojawi klient, to sie je
        podbystrza
        • bene_gesserit Re: o nie, chyba nie smazylas frytek:) 27.02.09, 19:34
          Wyraznie napisalam, ze to nie ja wpadlam na ten pomysl. Ja istotnie
          nigdy nie smazylam frytek, bo nie lubie tak tlustego zarcia.

          Metoda 'starego oleju' pochodzi z ksiazki nomen omen 'Frytka
          doskonala' (WiŻ, 2005) Russa Parsonsa, amerykanskiego krytyka
          kuliarnego od lat kilkudziesieciu. Po kilku stronach doglebnego
          tlumaczenia, czym i jak pod wzgledem fizycznym i chemicznym rozni
          sie proces glebokiego smazenia od pieczenia i gotowania, w
          rozdziale 'Sekrety frytki', pisze on:

          "Rozklad oleju nie jest jednak zjawiskiem calkowicie negatywnym. W
          pewnym stopniu smazenie byloby bez niego niemozliwe. Moze
          zauwazyles, ze jesli produkt jest smazony w zupelnie swiezym oleju,
          nigdy sie calkowicie nie przyrumieni. Moze sie nawet nie do konca
          usmazyc. Brzmi to nielogicznie, ale jest tak wlasnie dlatego, ze
          olej jest za swiezy. Powodem jest podstawowy fakt, ze olej i woda
          sie nie mieszaja. Poniewaz wiekszosc produktow spozywczych sklada
          sie glownie z wody, stanowi to oczywisty problem. Jakkolwiek
          dziwnie moze to zabrzmiec, smazenie jest zasadniczo procesem
          suszenia. Gdy wrzucimy na przyklad kawalek ziemniaka na goracy
          olej, cieplo spowoduje wyparowanie z powierzchni wszelkiej wilgoci.
          Produkt otoczony jest olejem, ale na poczatku wilgoc tworzy miedzy
          nimi bardzo cieniutka bariere. Swiezy olej moze tej bariery nie
          przeniknac.

          W trakcie hydrolizy oleju powstaja produkty uboczne zwane mydlami.
          Nie chodzi tu o mydlo, jakiego uzywasz do mycia rak, jednak zwiazki
          chemiczne o zblizonych wlasciwosciach.(...) [Mydla] przenikaja
          przez bariere wody i wprowadzaja olej w bezposredni kontakt ze
          smazonym, produktem, umozliwiajac zarowno zrumienienie, jak i
          dokladne usmazenie. Wlasnie dlatego dawniej kucharze zawsze
          pozostawiali troche uzywanego oleju, by dodac go do swiezego. Nie
          musi byc go duzo, wystarczy lyzka uzywanego oleju na szklanke
          swiezego."
          • znana.jako.ggigus lyzka na szklanke 27.02.09, 21:57
            - o tego sie nie da poczuc.
            To co innego.
            to nawet nie jest szkodliwe!!

            frytki nie sa az takie tluste, jak sie je dobrze odsaczy.

            w mojej najgorszej frytkowej fazie jadlam po poludniu ciastko, a wieczorem
            talerz frytek, i nic. e
            Eh, to byly czasy...
          • Gość: jackk3 Re: o nie, chyba nie smazylas frytek:) IP: *.abhsia.telus.net 27.02.09, 22:26
            Facet bredzi na calego. Pracowalem wiele lat temu w knajpie i
            widzialem te frytki smazone na starym oleju/tluszczu. Zareczam ci
            jakbys zobaczyla jak ten stary olej wyglada to bys mogla miec uraz
            do frytek na cale zycie.
            Po drugie co wy z tymi frytkami z PRL???? Przeciez te frytki to byly
            okropne! Na rowni z pizza (bryja jakas), smierdzacymi zapiekankami.
            Pamietam jak wyemigrowalem do Bundes i bedac glodny zjadlem w
            jakiejs budzie bratwurst z frytkami. Dla mnie to byl szok: bez
            smrodu, super czysto, facet robil na poczekaniu frytki i kielbase
            wszystko estetycznie zapakowane a nie w tej cholernej,
            przesiaknietej tluszczem papierowej torbie (mozna bylo trafic na
            gazete tez).
            To tyle tych zachwytow nad PRL-owskimi 'takeoutami'.
            • znana.jako.ggigus moze miales zle frytki 27.02.09, 22:29
              u mnie byly dobre, to znaczy w dwoch barach, w jakich jadalam
              ale to byly bary blisko szkoly mojej i innej szkoly, wiec trzeba bylo
              wlascicielom dbac o renome frytek

              za to frytki w Bundesie - ooo, to czasami tez byla porazka,
              zoladek mowil, ze nie
            • pani.serwusowa Re: o nie, chyba nie smazylas frytek:) 27.02.09, 23:02
              Kiedy to wlasnie caly urok w tym, zeby raz, czy dwa razy w roku sobie te frytki
              z gazety zjesc. :) Jak jestem w Whitby, czy Scarborough to tylko taki obiad jem
              (plus ryba) i przypomina mi to te frytki z torebki kupowane na miejskim basenie
              w czasach dziecinstwa. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja