Dodaj do ulubionych

kryzys w Waszej kuchni...

IP: *.dyn.iinet.net.au 07.03.09, 09:43
czy da sie zauwazyc?
Czy wplywa na to, co i jak jecie i gotujecie?

Ja dopiero niedawno uswiadomilam sobie, ze ceny zywnosci tutaj
wzrosly o ok 70%

wprawdzie nie zmienilo to wiele w naszym jadlospisie, ale w duzym
stopniu wplynelo na to w jaki sposob robie zakupy o sezonowe warzywa
i owoce, mieso i owoce morza coraz czesciej kupowane w tzw ofercie
specjalnej...

a jak tam na starym kontynencie? czy recesja tez widoczna na stolach
i w kuchni?
Obserwuj wątek
    • pani.serwusowa Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 10:09
      Da sie odczuc przy placeniu rachunku za co tygodniowe zakupy. Ceny niektorych
      produktow wzrosly nawet o 50%. :( Na razie na szczescie nie musimy rezygnowac z
      niczego, ale przy kasie co tydzien wydajemy ok. 30% wiecej niz przed rokiem. :(

      Na oferty specjalne zawsze patrzylam, zakupy z lista w reku to jest norma, ale
      teraz jestem bardziej restrykcyjna jesli chodzi o wyrzucanie jedzenia. Moj
      partner czesto robi zakupy na zasadzie chwili, impulsu, nierzadko kupujac za
      duzo - pracujemy nad tym. Choc marnowania jedzenia nie lubilam od zawsze, to
      teraz o wiele wiecej wymyslam posilkow typowo utylizacyjnych, aby np. zjesc
      zwiedniete warzywa, a nie wyrzucic je.
    • pani.serwusowa Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 10:13
      Przypomnialo mi sie jeszcze, ze bardzo ograniczylismy wychodzenie na posilek do
      pubow i restaracji. Teraz jest to zarezerowane na specjalne okazje, 2 razy w
      roku, kiedys bylo wynikiem chwilowej zachcianki. Raczej gotujemy sami dla
      znajomych, albo oni dla nas, niz stolujemy sie na miescie w sobotni wieczor.
      • eeela Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 15:48
        U nas dokładnie to samo. To jest związane nie tylko z kryzysem, ale też z
        niezależnym od niego spadkiem naszych dochodów. Niemniej do knajpy poszliśmy w
        ciągu ostatniego roku dwa razy. Skończyło się też dzwonienie po take-away, więc
        już nie ma 'nie chce mi się dziś gotować'. Spotkania z przyjaciółmi na kolację -
        tylko w domach, często składkowe. No i mocno okrojone kupowanie co droższych
        produktów - pieczeni wołowej dawno już nie widzieliśmy, wędzony łosoś jest od
        święta, a kiedyś były to elementy zwykłego, codziennego żywienia.
        • eeela Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 15:56
          Aha, no i alkohole! Zawsze mieliśmy jakąś butelczynę wina czy rumu w kredensie,
          a w piątkowy wieczór niemal obowiązkowo któreś zawsze przytahało do domu
          zgrzewkę piwa - teraz jedna butelka wina w promocji raz na dwa tygodnie to
          wszystko, na co możemy sobie pozwolić. Tak że i gotowanie na winie się skończyło.
    • mhr-cs Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 10:31
      to jest juz tak kilka lat,
      u mnie zawsze tak samo,
      kupuje to na co mam apetyt,
      sa niektore sezonowe ktore lubie
      ale z biegiem czasu zwracam na to coraz mniej uwagi,
      jak teraz kupie szparagi z Peru za 1/4ceny,
      dlaczego mam potem za niemieckie tyle placic(8€ do x)
      gdzie pracuja zagraniczni pracownicy,
      albo juz teraz mlode ziemniaczki afrykanskie,
      juz mnie nie interesuje czy zdrowsze czy nie,
      a pomidory mielismy w lutym,marcu w latach 60-70,
      i tez sie kupowalo,naet jak wtedy byly bardzo drogie,
      jak jest okazja kupic cos taniej dlaczego nie
    • mhr-cs Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 11:06
      Gość portalu: senin napisał(a):

      > czy da sie zauwazyc?
      > Czy wplywa na to, co i jak jecie i gotujecie?
      >
      > Ja dopiero niedawno uswiadomilam sobie, ze ceny zywnosci tutaj
      > wzrosly o ok 70%
      >
      > wprawdzie nie zmienilo to wiele w naszym jadlospisie, ale w duzym
      > stopniu wplynelo na to w jaki sposob robie zakupy o sezonowe
      warzywa
      > i owoce, mieso i owoce morza coraz czesciej kupowane w tzw ofercie
      > specjalnej...
      >
      > a jak tam na starym kontynencie? czy recesja tez widoczna na
      stolach
      > i w kuchni?
      no i teraz mamy ta odpowiedz,

      jak ktos cale zycie pracowal efektywnie,nie bedzie mial zadnego
      problemu,
      tzn.nie gardzil zadna kuchnia polska,
      bo w niektorych latach ludzie juz w ogrodku sami nic nie sadzili
      bylo niemodne,
      a wiec moze znowu zaczna?
    • groszek-5 Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 11:12
      U nas tez odczuwamy (kryzys)Widac,ze ludzie obracaja korone 3-razy zanim cos
      kupia.Ceny poszly w gore i czuje sie to na kazdym kroku.
    • bene_gesserit Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 11:37
      Ja od dluzszego czasu - roku moze - staralam sie zmienic lekko
      barokowe nawyki. Obcielam mieso i wedliny, nie kupowalam pod
      wplywem impulsu, bo zaczelam planowac posilki i zwiazane z nimi
      wydatki. Przestalam kupowac chleb swiezy, bo i tak co najmniej pol
      polowy bochenka czerstwialo i skarmialam nim kaczki - teraz jem
      wylacznie nieczerstwiejacy chleb chrupki.
      Przestawilam sie na kupowanie wiekszych, tanszych opakowan - robie
      wieksze ilosci potraw, ktore zamrazam w jednorazowych porcjach na
      potem, wiec oszczedzam tez na gazie. Zarowki na energooszczedne w
      kuchni wymienilam rok temu, wiec podwyzka pradu mnie nie trzepnie.

      Kryzys zmienil moze tyle, ze teraz w ogole zwracam uwage na
      promocje sklepowe. Dzis robie tort nalesnikowy - jajka i mleko byly
      w pobliskim supermakecie w akcji 2 w cenie 1.
    • coralin Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 13:05
      Nie widzę żadnych zmian. Nie kupowałam nigdy niesezonowych warzyw(z wyjątkiem
      papryki) zatem i teraz nie kupię cukinii w styczniu po 12 zł za kg. Kupuję
      niewielkie ilości jedzenia i tak było zawsze, bo nie wyrzucam go i nie jest to
      spowodowane kosztami tylko taką blokadą przed marnotrawieniem jedzenia. Np
      bardzo rzadko kupuję mleko. W zasadzie stosuję tylko do naleśników. Mało firm
      robi 0,5 litrowe, ale i tak kupuję takie choć wychodzi cenowo tyle samo co 1
      litr innych firm. Po prostu wiem, że pozostałości nie zużyłabym i musiała wylać.
      • coralin Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 13:13
        coralin napisała:

        > Kupuję
        > niewielkie ilości jedzenia .

        Oczywiście dotyczy to jedzenia szybkopsującego się.
        Przeciery pomidorowe w kartonach czy pomidory w puszkach kupuję wręcz hurtowo,
        kiedy maja dobrą cenę, bo zużywam hurtowe ilości. Ale tak było i przed kryzysem.
      • ewkka Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 13:18
        Pracuję w branzy sciśle zwiazanej z GPW więc ja mam kryzys juz od
        wakacji - spadek budżetu domowego o wiecej niz połowę. Staram sie
        nie zmieniać zwyczajów żywienia, kupuje rozważniej. Zrezygnowałam z
        kosztownego jedzenia zimnego na rzecz np. ciepłych kolacji,
        rozsadniej dobieram jadłospis. Nie rezygnuje jak na razie z dobrych
        jakosciowo produktów i tak pewne artykuły kupuje w Bomi a inne w
        supermarkecie bo nie widze potrzeby przepłacania. I tu mała
        dygresja - tyle sie mówi o małych sklepikach, budkach z
        warzywami..ostatnio postanowiłam w takich sklepach zrobić zakupy i
        wyszłam na tym jak zabłocki na mydle. Za sok pomarańczowy Tymbarka
        zapłaciłam 7 zł (w Bomi 4.90), sałata była drozsza 1 zł od tej z
        Mini Europy, herbata Dilmah(50 torebek) kosztowała ponad 12 zł.
        Sklepik w Wawie w okolicach Miedzianej a więc zadna luksusowa
        dzielnica.
        • coralin Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 13:30
          Ale w owych sklepikach bywają najlepsze sezonowe warzywa, dobre pieczywo i
          wędliny i to pod tym kątem sie je chwali. W warzywniaku na moim osiedlu robie
          zakupy głównie latem , ale i teraz warto wstąpić po miód ,kawałek domowego
          ciasta, ale na pewno nie po butelkę wody mineralnej, która kosztuje prawie
          drugie tyle niz w duzym markecie. Obok tego warzywniaka mam sklepik z dobrym
          pieczywem i mięsem(cielęcina, królik-ale nie codziennie tylko jak dostawca
          akurat zabije), wędlinami robionymi tradycyjnie.
          A ceny produktów opakowanych i trwałych wielkich koncernów są na pewno droższe.
          • bene_gesserit Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 13:38
            NOi wlasnie chyba na tym polega ekonomiczne zaopatrzenie domu:
            chemia w supermakecie, takoz niektore spozywcze typu mleko, maslo,
            czekolada i niektore warzywa - te 'mniej skomplikowane' (dla mnie
            to np marchewki, cebule itp oraz mrozonki) itd. Ostatnio w swoim
            supermarkecie natknelam sie na ryz do risotto nieznanego mi
            gatunku 'Roma' - pyszny! I tani, bo w brandzie tegoz supermarketu,
            tyle ze francuskiej. Teraz na niego tęsknie poluje, bo mi
            zasmakowal bardziej niz Arborio.

            Mieso i wedliny u 'wybrancow', to samo z serami, owocami i
            warzywami.
            • coralin Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 14:12
              W owych sklepikach są oczywiscie herbaty, kawy, wody, soki i inne trwałe
              produkty, ale o wiele droższe.Kiedyś byłam świadkiem jak klientka chciała kupić
              tego typu produkt, a sama ekspedientka zwróciła jej uwagę,że u nich kosztuje
              dość drogo i lepiej kupić gdzie indziej. Dziwna uwaga(bo wypowiedziana przez
              ekspedientkę), ale życzliwa. Czasem zdarza mi sie tam kupić śmietane
              regionalnego producenta i tez jest droższa.
              Co do ryżu to kupuję w opakowaniach kg, bo dawno, dawno temu nauczyłam sie
              gotować tak, żeby był sypki. Większość firm pakuje w woreczki 100g x4 co tez
              nie wychodzi ekonomicznie. Zdarzyło mi sie kupić , bo akurat ryżu na zapas nie
              kupuję(obawa przed kuchennymi molami), ale i tak rozcinam te woreczki i gotuję
              bez nich. A ryż do risotto to faktycznie nie tylko jednej firmy:)
              Takie rzeczy jak kawa, herbata, woda i wiele, wiele innych trwałych warto
              kupować w dużych marketach. O chemii nie wspominając.
              • coralin Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 14:28
                coralin napisała:

                >
                > Takie rzeczy jak kawa, herbata, woda i wiele, wiele innych trwałych warto
                > kupować w dużych marketach.

                W sumie nie do końca, bo niestety markety mają ograniczony wybór. Nie wszystkie
                mają wybór kaw ziarnistych, herbat sypkich zielonych, a tylko takie piję.
    • Gość: kwaśna śmietana Re: kryzys w Waszej kuchni... IP: *.chello.pl 07.03.09, 14:36
      Niestety, kryzys widać...Ceny żywności poszły w górę i z przerażeniem patrzę na
      to, jak na 2 osoby (+ 2 koty) wydaję tygodniowo ok. 150 zł. Nie kupuję frykasów,
      za to dużo nabiału, warzyw i chudego mięsa.
      Aktualnie raczej nie pozwalam sobie na "zachcianki", staram się dokładnie
      rozplanować jadłospis, żeby nic się nie zmarnowało, zanim coś włożę do koszyka 5
      razy pomyślę, czy naprawdę tego potrzebuję. Zakupy robię w
      hipermarkecie.Zawarłam bliższą znajomość z produktami typu "najtańszy"
      (aczkolwiek nie wszystkie bym kupiła), jednak są takie produkty, których nie
      zamienię na tańszy odpowiednik: kawa mielona do ekspresu, żwir i karma dla
      kotów, wędliny.
    • znana.jako.ggigus nie odczuwam wcale 07.03.09, 15:15
      ale kupuje od lat raz na tydzien warzywa u takiego milego dziarskiego 70latka,
      ktory ma sklep, czynny 3 dni w tygodniu, chleb z ekopiekarni, oliwki u Greka i
      straczkowe, chyba nawet wiecej niz wczesniej.
      Strasznie malo wydaje na jedzenie, ale salatka z nowalijek raz na tydzien, no i
      mysle, co kupuje, planuje jedzenie.
      Ludzie byli rozpuszczeni, sama taka bylam zreszta:) pomidory caly rok
      itepe.
      A w 70% procentowy wzrost cen w Austrii?? nie wierze, ale moze to Australia,
      wiec milcze wtedy
      • jacek1f w jedzeniu nie odczuwam, zawsze planuje planowalem 07.03.09, 15:33
        itp, a Senin:-) to raczej wzrost cen w AU-stralii:-)

      • burczybrzuch Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 15:51
        U mnie nawet nie chodzi tak w rzeczywistosci o kryzys,ale pomimo to
        ze mieszkam w raczej miejszej miejscowosci(UK) w zasiegu 30 min
        spaceru mam kilka sklepow ktore warto odwiedzic jezeli nie poddamy
        sie tylko magii najwiekszych marketow:).Asda tak oczywiscie ale
        wieczorkiem, dlaczego placic za doniczke bazylii prawie funta jak
        dwie godziny pozniej dostaniemy to za 10 pikow?To samo wszystkie
        salaty i innie zieleniny oraz ryby.Wczoraj np przytargalem
        organicznego kurczaka kosztujacego jakies 7 za 15% jego wartosci.I
        data waznosci na tych rzeczach ma dla mnie jak najbardziej
        znaczenie,nie sa to rzeczy przeterminowane....Sosy,przyprawy itp ..W
        takim Home B..jamaiskie ,hinduskie czy inne znacznie ponizej
        ceny.Taki Hebron ostatnio serki francuskie i kontynentalne zolte po
        cenach wrecz minimalnie kosmicznych porownujac nawet z najtanszymi
        marketami,nie piszac o Polsce:(.Jedyny problem w moim przypadku to
        ze to niekiedy taki maly reality show, nigdy nie wiadomo co
        przyniesiesz ale trzeba jakos to zagospodarowac:)I zapewne na takie
        spacerki z tego powodu co jakis czas sie zapuszczam...Pozdrawiam.
        • 363636r Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 15:57
          A u nas nawet czerstwego pieczywa nie przecenią. Ja bym chętnie takie twarde już
          bułki za pół ceny kupował, w końcu takie na knedle bułczane najlepsze, a u mnie
          przerób ich jest spory.
        • coralin Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:00
          To też jest sposób, ale niestety nie mam czasu na takie polowania, za to Mama ,
          która mieszka blisko hipermarketu i ma duzo czasu kupuje mi za "bezcen z
          przecen" delikatesowe produkty typu tapenada z czarnych lub zielonych oliwek,
          ajvary, pindzur, relish. Ostatnio kupiła mi tapenady z zielonych oliwek po
          ...1,50zł z terminem gwarancji do listopada. Normalna cena tego produktu to 12 zl.
          • burczybrzuch Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:13
            <A u nas nawet czerstwego pieczywa nie przecenią. Ja bym chętnie
            takie twarde już
            bułki za pół ceny kupował, w końcu takie na knedle bułczane
            najlepsze, a u mnie
            przerób ich jest spory.>

            Tez tego nierozumiem..Zdazalo sie ze kupowalem wieczorem polski chleb
            (wcale nie czerstwy) za jakies 30 groszy na polskie ...
            • coralin Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:17
              Akurat pieczywa jem mało, ale zdarza mi się być w sklepie o godzinie 20(kiedy
              moje sklepiki z dobrym pieczywem dawno zamknięte) i rzeczywiscie są czerstwe
              bułki , chleby suche o normalnych cenach. Może przyczyną jest duzy popyt na
              bułki tarte, bo w Polsce ludzie panierują powszechnie?
              • burczybrzuch Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:30
                Hola ,hola po co ta agresja?Toz napisalem chyba w miare wyraznie nie
                nie jest moim celem zywienie sie przeterminowanymi bulkami i
                fasolka, czyz nie?Moze tak sie akurat zdazylo ze w moich okolicach
                sklepy maja inna polityke i tyle...Nie wiem i do tego sie
                przyznaje..Ja akurat malo panieruje ,wiec wrzuc cos bardziej
                blyskotliwego prosze...
                • burczybrzuch Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:41
                  Sorki coralin ,tak sobie mysle ze za szybko odpisalem:)Chyba nie o
                  to w Twoim poscie chodzilo...Pozdrawiam...
                • coralin Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:42
                  Ale co było w tym agresywnego?
                  To jedynie moje przypuszczenie dlaczego w polskich sklepach nie opłaca się
                  obniżać cen nawet suchych bułek i chleba, bo lepiej potem zwrócić, a producent
                  sprzeda potem jako bułkę tartą.To chyba zalecenia dostawców, którzy wolą odebrać
                  suche pieczywo i potem zetrzeć i zapakować do torebek. Ze zgniłych warzyw raczej
                  pożytku nie będzie,wiec się przecenia, ale z suchego pieczywa w kraju, gdzie 3/4
                  ludzi panieruje mięso i ryby owszem.
                  • burczybrzuch Re: nie odczuwam wcale 07.03.09, 16:48
                    strzelilem gafe i sie niestety przyznaje:)...
                  • Gość: senin CHLEB ! ? zadziwia mnie, ze... IP: *.dyn.iinet.net.au 07.03.09, 21:23
                    ...ze nie zamrazacie chleba

                    ja kupuje swiezy , kroje na mniejsze kawalki i od razu do zamrazarki
                    po rozmrozeniu jest jak 'prosto z piekarni' , nawet sckorke ma
                    chrupiaca

                    podobnie robie z bulkami, ktore kupuje czasami gotowe, takie
                    do 'pieczenia w domu' - pieke, studze i do zamrazarki

                    problem czerstwego pieczywa nie istnieje

                    a rozmrazanie bulki to jakies 10 min (lub 10 sek w mikrofali - ale
                    ja tego unikam)
                    • coralin Re: CHLEB ! ? zadziwia mnie, ze... 07.03.09, 21:46
                      Nie dziw się , bo nie każdy kupuje wielkie lodówki z wielkimi zamrażarkami. Moja
                      jest mała, a zamrażalnik jeszcze mniejszy.
                    • 363636r Re: CHLEB ! ? zadziwia mnie, ze... 08.03.09, 10:17
                      Ja może bym mroził, ale jak kupię kilogramowy bochenek to akurat na jeden dzień
                      wystarcza :))
                      • mhr-cs Re: CHLEB ! ? zadziwia mnie, ze... 08.03.09, 11:42
                        363636r napisał:

                        > Ja może bym mroził, ale jak kupię kilogramowy bochenek to akurat
                        na jeden dzień
                        > wystarcza :))
                        nie masz problemu,
                        swiezy smakuje najlepiej,
    • sylwia1607 Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 19:19
      U mnie (De) ceny wcale sie nie podniosly, nawet niektore produkty
      stanialy, np. nabial (mleko, maslo, smietana) i maka pszenna.
      Warzywa i owoce jak sobie przypominam poprzedniej zimy mialy podobne
      ceny, podobnie z miesem i serami.
      Zarowek energooszczednych uzywam juz od kilku lat, za pare lat
      wogole juz nie bedzie tych zwyklych w sprzedazy-nie wiem czy wiecie.
      • Gość: senin Re: kryzys w Waszej kuchni... IP: *.dyn.iinet.net.au 07.03.09, 21:17
        > Zarowek energooszczednych uzywam juz od kilku lat, za pare lat
        > wogole juz nie bedzie tych zwyklych w sprzedazy-nie wiem czy wiecie

        w naszych supermarketach juz zwyklych nie ma :(((

        szkoda tylkoze te energooszczedne takie drogie - ok $5-6 za sztuke.
        co w porownaniu z 60 centami za te normalne wydaje sie spora bariera

        u nas najbardziej chyba podrozaly sery (zwlaszcza te australijskie)
        wg moich obserwacji ok 100-150 %
        • sylwia1607 Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 21:24
          Senin, u nas w wielu sklepach robia rozne "okazje" aby nabyc te
          zarowki, czyli jakas wymiana starych na nowe, niskie ceny, 3 za 1
          itd.
          • pani.serwusowa Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 21:43
            Tu gdzie mieszkam, koszt zarowki energooszczednej do zwyklej to tez 10:1. Tyle,
            ze te energooszczedne (poza tym, ze oszczedzaja energie ;P) maja dluzsza
            zywotnosc. Lokalny council rozdaje je za darmo - 2 sztuki na dom. Zawsze cos. :)

            Chleba nie zamrazam, bo raczej schodzi na biezaco. Malo go zreszta ostatnio
            kupuje, bo pieke swoj. Nie czerstwieje szybko i smakuje po kilku dniach tak
            dobrze, ze jest zjadany do ostatniego okruszka.
            • sylwia1607 Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 21:57
              U mnie z chlebem podobnie, nie pamietam kiedy kupowalam. Mnie tez
              smakuje taki kilkudniowy, i co ciekawe kazdego dnia ma inny smak.



      • znana.jako.ggigus ceny nabialu spadly czyim kosztem? 07.03.09, 22:09
        rolnikow, oni pracuja na granicy oplacalnosci.
        • eeela Re: ceny nabialu spadly czyim kosztem? 07.03.09, 22:35
          W Polsce niestety obecnie poniżej progu opłacalności z tego, co słyszę. Mam
          nadzieję, że to się wkrótce zmieni.
    • paulinaa Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 19:50
      u mnie zadnych zmian
      • burczybrzuch Re: kryzys w Waszej kuchni... 07.03.09, 23:56
        Chyba w koncu zaczne doceniac miejsce w ktorym mieszkam:).Zapewne
        troche off topic ale firmowe zarowki energooszczedne za jakie 40
        pikow w pobliskim Lidlu wrecz zalegaja..Nie piszac o tym w temacie
        kryzysu ze po drodze zalapalem sie na pare czosnkowych serkow
        Boursina, po jakies 10 pikow.A te zarowna do pieczywa czy np
        makaronu w kazdej postaci bardzo mniam mniam jak dla mnie...
    • roseanne Re: kryzys w Waszej kuchni... 08.03.09, 15:10
      nie zmnielo sie nic pod wplywem kryzysu, jedynie wskazan lekarskich
      choc i owszem, ceny sie podniosly

      od lat kupuje sezonowo i w miare lokalnie, co troche lagodzi hustawki cenowe
    • janek53 Re: kryzys w Waszej kuchni... 08.03.09, 16:49
      W Hiszpanii, sytuacja rynkowa jes generanie podobna do innych krajow
      europeiskich jednakze wzrost cen nie jest jednak duzy. Wg
      oficialnych danych statystycznych, koszt tzw. koszyka zakupów wzrosl
      w 2008 roku oolo 12%. Przecietna rodzina hiszpanska wydaje rocznie
      okolo 4.500€ w przypadku zakupu towarów znanych marek i okolo 3.100€
      przy produktach marek mniej znanych (tanszych). W zaleznosci od
      supermarketu, mozna obnizyc ten koszt o okolo 600€. Badaniom poddano
      okolo 105.000 cen o róznym pochodzeniu geograficznym.

      Nalezy dodadc, ze tzw. IPC (wskaznik cen produktów konsumpcyjnych)
      wyniósl w 2008 okolo 3% i w pierwszym kwartale 2009 roku spadl do
      okolo 1% co wskazuje na istotny spadek tendencji wzrostu cen.

      Aktualnie (1-szy kwartal 2009) zauwaza sie istotny spadek cen
      wynikajacy glównie ze spadku popytu na wiele produktów stad, wiele
      supermarketów obniza ceny lub realizuje wiele promocji probujac tym
      stymulowac sprzedaz.

      Mimo nieznacznego wzrostu kosztów „koszyka”, popyt znacznie sie
      zmniejszyl i wynika glównie z obnizenia dochodów rodzinnych glównie
      z powodu bezrobocia (aktualnie okolo 14% co stanowi okolo 3,3
      miliony osób i ma tendencje wzrostowa).

      Rodziny hiszpanskie sa bardzo zadluzone pozyczkami hipotecznymi
      placac srednio okolo 1.000€ miesiecznie. Do tego dochodza raty za
      samochód, czesto tzw. drugie mieszkanie (wakacyjne), paliwa, energia
      elektryczna, gaz a szczególnie ceny uslug gastronomicznych. Cena np.
      Filizanki kawy wynosi od 1,20 do 1,40 euro. Generlnie, restauracje i
      bary swieca pustkami lub konsumuje sie najtansze produkty.

      Jesli chodzi o produkty ktorych ceny wzrosly w znacznym stopniu, sa
      to mleko (12%), cielecina (6%), kurczaki (4%), chleb (7,5%), owoce
      swieze (8%), ziemniaki (5%) i cytryny (30%).

      Z tych i innych powodów, zauwaza sie generalny spadek popytu na
      produkty spozywcze lub tendencje do zakupu towarów tanich.
      Newatpliwie ma to wplyw na istotne zmiany w menu kazdej rodziny. Nie
      jest juz czestym na stolach hiszpanskich jagnie, poledwice, szynki
      parmenskie, dobrej jakosci ryby morskie czy dary morza, ustepujac
      miejsca potrawom z ryzu, fasoli, soczewicy, makaronom i innym
      produktom sluzacych przygotowaniu potraw jednogarnkowych. Nie
      wspomne juz o winach czy innych napojach typowych dla stolu
      hiszpanskiego. Kupuje sie wina tanie (1-2€) a ceny win spadaja z 6-
      7€ na 2-3€.

      Dodam, ze wzrosla znacznie (w niektorych osrodkach az do 300%)
      aktywnosc Caritasu przygotowujacego codzienne bezplatne posilki.
      Czestymi goscmi stolowek Caritasu sa cale 4-5 osobowe rodziny.

      Oczywiscie ci którzy nie odczuwaja kryzysu ekonomicznego, nie
      zmieniaja nawyków kulinarnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka