Gość: Pytający
IP: *.net.autocom.pl
15.01.09, 22:27
Niecały rok temu zainwestowałem w niewielkie mieszkanie budowane przez ATAL w Krakowie (Bronowice koło Ikei). Wówczas cena za m2 po doliczeniu m.postojowego, balkonu i komórki wyniosła ok. 7,5 tys.
Termin realizacji - II połowa 2009 - i generalnie prace trwają.
Wszystko byłoby super, tylko że kryzys rozwija się w najlepsze i zastanawiam się, czy zerwanie umowy nie jest obecnie najlepszym wyjściem.
1. Być może odzyskane pieniądze, nawet po potrąceniu kary za zerwanie wystarczą z nadmiarem na kupno takiego mieszkania np. za pół roku ?
2. Jeśli Atal (odpukać) zbankrutuje w 2009 - to lepiej wycofać się, póki jest nadzieja na odzyskanie pieniędzy.
3. W końcu nawet odbiór kluczy to nie własność - na akt notarialny można czekać jeszcze długo, więc trudno powiedzieć kiedy faktycznie ryzyko zniknie.
4. Jako alternatywa - za parę miesięcy, gdy ceny jeszcze spadną, można kupić już wybudowane mieszkanie od dowolnego developera - z aktem notarialnym do ręki i 0 ryzyka.
5. A może nie ma co panikować, budowa idzie do przodu, ATAL ma opinię solidnie budującego i wystarczy skupić się na wynegocjowaniu upustu ?
Co sądzicie - może ktoś tak jak ja inwestuje w Atalu i ma ciekawe informacje lub przemyślenia ???
Pozdrawiam !