Dziś prawie padłam przy odsłanianiu rolet. Jeszcze wczoraj biegałam po lesie w polarze, butach wiosennych, a dziś otwieram rolety a na trawniku przed domem.... śnieg!
Powrót zimy po pogodzie, jaka tu dotychczas panowała, to prawdziwy demotywator... Przecież tu już wiosna była! 14 stopni, stokrotki na łące i te sprawy... Na szczęście mrozu nie ma więc śnieg długo się [chyba] nie utrzyma.
A ogólnie to spoko jest. Aż martwi mnie to, że zbyt dobrze jest. Wielce nie tęsknię. Nie płaczę, nie rozpaczam. Elegancko śpię i jem normalnie - chyba tu nawet utyję

Biegam, spaceruję, fotografuję.
W pracy ok. Trafiłam na naprawdę dobrych ludzi. Takiego szefa jak ja mam, polecam każdemu. Wczoraj np. aby miło było - na śniadanie zrobił mi ulubioną latte i muesli. Kupił mi także wielki telewizor, abym wieczorami się nie nudziła. Benni jest zakupoholikiem chyba i teraz ma pretekst by coś kupować, co go bardzo cieszy. Zamówił mi jeszcze kanapę i małą kuchnię [meble + lodówka, zlewozmywak, płyta indukcyjna].
Poznałam już ludzi w moim wieku. Nawet idę z nimi na imprezę karnawałową. Taką prawdziwą, z kostiumami
Marciś chce mnie odwiedzić. Chyba w marcu wpadnie do mnie. Ma jeszcze zaległy urlop więc chętnie zrobi sobie wakacje. A teraz jest skype, telefon, smsy - więc tragedii nie ma.
I co mnie najbardziej ostatnio ucieszyło. Przez mój wyjazd polepszyły się stosunki mojej siostry z ojcem. Oni nigdy nie rozmawiali ze sobą, a teraz telefonują do siebie, a dziś nawet spędzą ze sobą cały dzień! Czyż to nie piękne?
Psychicznie czuję się bardzo dobrze. Lekarz miał rację mówiąc, że ja chora nie jestem, tylko brak mi porządnego zajęcia. Teraz zajęcie - pracę mam i czuję się bardzo dobrze. Spokojnie, bez jakichkolwiek wahań, stabilnie. Biorę najmniejsze dawki moich leków - pół tabletki Setaloftu [25 mg] i pół tabletki Neurotopu [150 mg] - na mniejsze porcje dzielić ich już nie umiem

W maju z lekarzem pewnie będę rozmawiać o odstawieniu zupełnie leków - myślę, że on się zgodzi. Ale teraz nie chcę sama kombinować, poczekam do maja, na jego opinię.
Mój przyjaciel, gdy z nim rozmawiam, opowiadam, jak tu jest, jak się czuję - odpowiada tylko: "Mała, zasłużyłaś na to. W końcu masz to, na co sobie zapracowałaś". Może ma rację?
Na koniec rzekłabym tylko... "Chwilo trwaj. Jesteś tak piękna!"
Teraz idę wygrzebać kurtkę zimową, bo dziś chyba ona będzie potrzebna. A śnieg ma też zalety... górki i pagórki pięknie wyglądają w białej pierzynce, więc będzie co fotografować
P.S. Mój post to tylko taka osobista relacja. Nie oczekuję porad, rad, opinii.
Pozdrawiam