heh...i pomyslec ze osobiscie obstawialem jedną z pierwszych edycji festiwalu
będąc żołnierzem

pamiętam... wtedy to był przegląd zespołow grających w
klubach garnizonowych, a gwiazdą były Wilki... Pomyślcie jakie to było
oderwanie od szarozielonej, koszarowej rzeczywistości. Rewelacja... będzie co
wnukom opowiadac

a przy okazji pozdrawiam wszystkich, którzy kawałek swego
młodego życia zostawili w JW 2568...