No cóż, miałem dziś zajęcia na 9. Obudziłem się o dwunastej. Zastanawim się
czy nie zacznę przejmować zwyczaju od kumpla, któren zaczyna dzień od "o
k***". Pomyślałem (do głębi wzburzony) że trza coś z tym zrobić. Mógłbym się
wcześnie kłaść, ale to takie banalne i oczywiste. No to trza zmodyfikować
proces budzenia. W tej chwili mam 3 budziki ustawione... i to jest za mało:[
No więc zastanawiam się nad:
1. sposób zaciągnięty od Mamy- stary budzik- nakręcany, radziecki, postawić na
talerzu z nadzieją że to wzmocni efekt,
2. mechanizm który 5 minut po dzwonieniu budzika spuszczałby nieuchronnie 16
ton na łóżko... tyle że ryzykowałbym, że przejdę na podłogę i będę spał pomimo
huku,
3.ustawienie jakiegoś programu w kompie, któren o wyznaczonej porze
zapuszczałbym piosenkę Viagry i Maladze- 3ręki Mornish- to taki hicior z
ruskiego MTV- ale to mogłoby się skończyć zniszczeniem w furii kompa, albo
opuszczeniem domu w piżamie,
4. Zamówienie burzenia sąsiedniego bloku na wyznaczoną godzinę każdego dnia...
tylko na jak długo by to starczyło?
5. Zakupienie gadającego psa- takiego jak miał przez krótki czas miał Dexter,
który to pies krzyczał co rano że wstało słonko... ale w zimie przy wczesnych
zajęciach mógłby nie działać

Ktoś ma jakiś ciekawy pomysł? Bo mam problem.