Ciężka sprawa. Ponieważ raczej bez sensu jest porównywać live'y z kawałkami
studyjnymi, postanowiłem zrobić dwa rankingi. I, oczywiście, pomijam film -
bo film to film, głupio by było dzielić go na części i układać je w
ranking

To tak, jakby robić ranking np. rozdziałów w książce

Zatem:
- Część studyjna:
1) HEARTLAND - nr.1 od pierwszego przesłuchania. Wszyscy czterej panowie
wypadli tu genialnie, ale chyba najbardziej Bono i Adam. Pierwszy -
ekstatycznym refrenem ( w ostatnim wejściu osiąga bodaj najwyższy rejestr w
całej swojej karierze ), drugi - wspaniałym budowaniem melodii, a właściwie
wręcz tworzeniem osobnej. Utwór wybitny
2) ALL I WANT IS YOU - The Edge to geniusz. The Edge to geniusz. The Edge to
geniusz. The Edge to ge... ( no, co tak patrzycie ? Byłem niegrzeczny w
szkole, i teraz muszę sto razy napisać


Plus Van Dyke Pars próbujący
stworzyć w końcówce drugie " A Day In The Life ". Chyba najbardziej
romantyczny utwór w karierze zespołu
3) HAWKMOON 269 - " miksowaliśmy drania 269 razy ! "


I wymiksowali
najgorętszy i najseksowniejszy utwór U2 ( sorry Mysterious Ways ). Drugie
" Fever " ( dla niezorientowanych: " Fever " Elvisa, nie Kylie

Podobno to
ulubiony utwór Bono z tej płyty - ciekawe, jakie budzi on w nim wspomnienia
4) DESIRE - czyli Hawkmoon 269 - wersja skrócona. Refren to bodaj moje
pierwsze U2owe doświadczenie

I ten prawdziwie bluesowy ryk: " ahhhhh
sister !!! " W ogóle, moim zdaniem, tak jak trzy pierwsze płyty U2 " należą "
do Larry'ego, tak ta płyta to płyta Bono - zdecydowanie to on tu rządzi.
5) WHEN LOVE COMES TO TOWN - B.B. King is in da house !!! A najwspanialsze
jest to, że w grze i śpiewie Króla Bluesa wyraźnie słychać szczerą sympatię
do piosenki... a może i więcej nawet

" Yeah, I love this song ! " - tak
powiedział, na filmie wyraźnie widać

Cóż dodać ?
6) ANGEL OF HARLEM - owoc sesji w Sun Studios, z wspaniałą kontrybucją sekcji
dętej, i kolejną wspaniałą interpretacją Bono. " Soul looooooooooooooove ! " -
i jak tu go nie kochać ? Soulu oczywiście

)
7) VAN DIEMEN'S LAND - The Edge przejmuje stery, i jest to bodaj pierwszy
utwór zespołu wykonany tylko przez jednego członka U2. Ciekawe, że gitarzysta
nie śpiewa tu swoim zwykłym głosem, ale stara się naśladować manierę Boba
Dylana - i wychodzi mu to naprawdę fajnie. Bo to w ogóle jest przepiękna
piosenka, i myślę, że nawet Mistrz by się jej nie powstydził.
8) GOD PART II - " nagraliście fajny cover piosenki Johna " skomantowała ten
utwór Yoko Ono w rozmowie z Bono ( co za rym


. Ale jednocześnie jest to
jedna z najciekawszych piosenek U2. Ubrana w mroczną, niemal industrialną
aranżację ( Adam daje popalić ), z kolejny raz fan(t)a(s)tycznie wrzeszczącym
Bono ( ależ on miał wtedy pary w gardle ), stanowi niezwykle intrygujące
urozmaicenie płyty, a jednocześnie idealny wstęp do następnego utworu...
9) LOVE RESCUE ME - podobno tekst do tej ballady Bono ujrzał... we śnie,
gdzie ukazał on mu się jako tekst piosenki Boba Dylana, w rzeczywistości
nieistniejącej


Czyż mógł więc nie zaprosić Mistrza do jej nagrania ?
Cudowny, bardzo luzacki utwór, znakomicie nadaje się do rozprężenia
atmosfery, sprawdźcie

" Shalala, shalalala... "