tomash8
20.09.05, 10:08
www.cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=12761143&PHPSESSID=4ec956a383d05ad6f47f1d7ad93d049d
To już nawet nie jest śmieszne...
Stanisław Napierała, biskup kaliski:
”W pewnym momencie do festiwalu dołączyło zło. Wolność zaczęto pojmować jako
możność czynienia zła. Przyjeżdżali tu ludzie z różnych stron, aby się
wyluzować, gdy wracali do siebie stawali się normalnymi ludźmi. Dlaczego
właśnie w Jarocinie chcieli się wyluzować? Zaczęto nawet przyzywać szatana, to
było najstraszniejsze. Szatan przyzywany przychodzi i czyni zło. Trzeba mocy
Bożej, aby był on wyrzucony”
Wszystko zaczęło się od wielkiego sukcesu tegorocznego Festiwalu PRL, który na
początku czerwca odbył się właśnie w Jarocinie. Na imprezę, którą miała na
celu odtworzenie rzeczywistości z połowy lat osiemdziesiątych XX wieku poprzez
stworzenie osadzonego w tamtych czasach rockowiska, przybyło łącznie 12
tysięcy osób. Jak wiadomo taka impreza jest doskonałym sposobem na promocję
miasta, które w latach 80. słynęło z organizowania najważniejszego festiwalu
rockowego. Nic więc dziwnego, że władze, z burmistrzem na czele, postanowiły
zorganizować w 2006 roku normalny już festiwal w Jarocinie, w formule
nawiązującej do najlepszych lat imprezy (młode zespoły konkursowe plus
gwiazdy). Wtedy jednak przeciwko organizacji kolejnych festiwali rockowych
wystąpili księża z dekanatu jarocińskiego. Według nich, reaktywowana po latach
impreza oznacza „demoralizację młodzieży”. Swoje oburzenie księża wyrazili w
piśmie skierowanym m. in. do organizatorów imprezy, biskupa kaliskiego oraz
Kuratorium Oświaty w Poznaniu. Swoje trzy grosze dołożyli też członkowie
Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, którzy zaprotestowali u biskupa
kaliskiego Stanisława Napierały. Przeszkadzał im fakt, że w tym samym czasie
co jarociński festiwal odbywała się inna impreza dla młodzieży w Lednicy.
Teraz mamy ciąg dalszy kuriozalnego wydawałoby się sporu. Wobec wszystkich
protestów burmistrz Jarocina postanowił zorganizować wśród mieszkańców
Jarocina specjalny sondaż, który miał się odbyć w dniu wyborów prezydenckich.
Chodziło o to, by sami wypowiedzieli się na temat przyszłości imprezy. Jednak
w zeszłym tygodniu z ust cytowanego wyżej ks. biskupa Stanisława Napierały
padły tak ostre słowa, że władze zdecydowały się odwołać referendum i podejmą
decyzję samodzielnie.