Dodaj do ulubionych

DOCIERANIE do muzyki

08.01.03, 11:28
Jest muzyka, do ktorej przekonuje sie od pierwszej chwili, wpadla od razu do
ucha. Jest tez taka, do ktorej musze docierac, przekonywac sie, odkrywac.
Taka plyta byla ostatnio Tales From The Topografic Oceans Yes. Kupilem i mnie
odrzucilo. Nic mi tam nie pasowalo (pisalem juz o tym w innym watku). Dopiero
po paru tygodniach uznalem ze to jedna z ich najlepszych plyt.
Dlugo tez przekonywalem sie do Clutching At Strawbs Marillion. Teraz bardzo
lubie (choc uwazam, ze mogli by zakonczyc te plyte czyms lepszym nit The Last
Straw).
Bardzo lubie odkrywac plyty. Gdy po ktoryms przesluchaniu wszystko zaczyna
sie ukladac w logiczna calosc, w piekna logiczna calosc...
Obserwuj wątek
    • loveletter Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 11:46
      a jasne jasne. Ja na ogół czuję, że jak mi się coś od razu podoba, to trzeba to szybko "wyeksploatować" i koniec, bo zbyt długo to mnie to kręcić nie będzie ...

      Za to w wypadku płyt, które trwają "wieki" jest na ogół tak, że przy pierwszym przesłuchaniu wiem tylko tyle, że musze posłuchać jeszcze z pięć razy co najmniej smile))))
      Przykłady: "Lateralus", "Toxicity", debiutancki album Days of the new i jeszcze kilka...

      Loveletter
    • miecio4 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 11:48
      Z docieraniem do muzyki to w moim zyciu była śmieszna sytuacja. Otóż swego
      czasu wystepowały w Polsce dwa mało znane zespoły Radiohead i Afghan Whigs.
      Oba wydały podajze po jednej płycie i jeździły po całym świecie promując je.
      Ponieważ jestem słuchaczem poszukującym to siegnęlem po te płyty i zarówno "Up
      on It" Afghan Whigs jak i płyta Radiohead nie bardzo mi sie podobały.
      Ale któz by wtedy przewidział że kilka lat póżniej te dwa zespoły wydadzą płyty
      które chyba juz do końca życia bedą w moim top 5: Radiohead "Ok Computer" i
      Afghan Whigs "Black Love".
      • Gość: qwerty Re: DOCIERANIE do muzyki IP: *.wroc.zigzag.pl 09.01.03, 23:14
        miecio4 napisał:

        > Ale któz by wtedy przewidział że kilka lat póżniej te dwa zespoły wydadzą
        > płyty które chyba juz do końca życia bedą w moim top 5: Radiohead "Ok
        > Computer" i Afghan Whigs "Black Love".
        a sluchales moze "congregation" afghan whigs? wydaje mi sie, ze to jest ich
        najlepsza plyta, wydana po "up in it" a przed "gentlemen"
        • miecio4 Re: DOCIERANIE do muzyki 09.01.03, 23:28
          Mam wszystkie płyty Afghan Whigs gdyz jak czas pokazał to jeden z moich
          zespołów jednak Black Love jest zdecydowanie najlepszy (no moze jeszcze 1965).
          Ale i tak wszystko przebił Twilight Singers....
    • Gość: As Re: DOCIERANIE do muzyki IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 08.01.03, 14:42
      Też lubię docerać do muzyki powoli ... pamiętam że jak kupiłem "Album Of The
      Year" Faithów to na początku mi sie prawie w ogóle nie podobał, dopiero
      nietypowe okoliczności w jakich go posłuchałem po paru latach sprawiły że
      zrozumiałem i bardzo polubiłem tę płytę ...
      Inna historia - jakieś 2 lata temu wpadła mi w ręce płytka Dream
      Theater "Metropolis 2 Scenes From A Memory". Wcześniej tej grupy znałem
      tylko "Space Dye Vest" i "Pull Me Under" i nawet mi się te kawałki podobały. A
      płyta "Scenes From A Memory" którą pożyczył mi kolega była "odrzutem" z sesji
      przegrywania płyt audio dlatego że nie zawierała ostatniego utworu. W ogóle to
      ten kolega znalazł ją u swego znajomego jak leżała na dywanie pod tapczanem i
      spytał się czy może sobie wziąć smile
      Na początku podobały mi sie tylko utwory 2 i 3, a reszta płyty jakoś mnie tak
      średnio przekonywała dlatego że ... brakowało mi zakończenia! Dopiero ostatnio
      mój ojciec pożyczył od znajomego oryginał, przegrałem go sobie, posłuchałem
      kilka razy uważnie i muszę powiedzieć że dawno nic nie zrobiło na mnie takiego
      wrażenia! A ostatni, wcześniej nieznany utwór jest wspaniałym zakończeniem i
      nic dziwnego że bez niego wcześniej historia zawarta na tej płycie wydawała mi
      się niekompletna.
      Znam też inne płyty tej grupy, ale już nie są takie fajne, za dużo w
      nich "drimtjeterowania" a za mało konkretnej muzy, choć ostatniego,
      dwupłytowego "Six Degrees Of Inner Turbulence" też się ciekawie słucha, słychać
      że panowie chcieli troszku poeksperymentować.
      • pizmak31 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:11
        A mnie sie kiedys wydawalo, ze muzyka Genesis jest dla mnie za trudna, ale jak
        Cze wzial mnie na koncert Genesis, a jeszcze wczesniej ponagrywal rozne plyty
        to teraz mi sie podoba. A jak kilka miesiecy temu zobaczylam koncert Petera
        Gabriela to w ogole mi sie bardzo podoba.
        • cze67 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:14
          pizmak31 napisa?a:
          A jak kilka miesiecy temu zobaczylam koncert Petera Gabriela to w ogole mi sie
          bardzo podoba.

          Dodajmy, ze na wideo a nie na zywo...
          • pizmak31 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:26
            Tak, dla jasnosci, dodajmy ze na wideo, ale za to z ladna bardzo dziewczyna,
            ktora nie dosc, ze ladnie wygladala to jeszcze pieknie spiewala.
            • cze67 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:30
              Paula Cole...
              • gregkor Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:37
                Ja dosyć długo na dotarciu jechałem z dwiema płytami Franka Zappy. Były to "The
                Grand Wazoo" i "Waka/Jawaka". Płyty te konsumowałem jakiś miesiąc......

                pozdr
          • Gość: Tomek Re: DOCIERANIE do muzyki IP: 213.76.149.* 08.01.03, 15:32
            Cze - zgadzam się z Tobą bo "Talesy" i "Clutching At Straws" to dobre
            przykłady, bo do TFTO przekonywałem się b. długo, polubiłem je (zwłaszcza
            pierwszą płytę), ale nigdy nie pokochałem tak jak np. Close To The Edge albo
            90125. Natomiast "Clutching..." - płytę od początku lubiłem, ale dopiero po
            ponad roku od premiery uznałem za najlepszą w dorobku Marillion. To sie nie
            zmieniło do dziś, choć z epoki Hogarthowskiej równie najlepsza jest "Afraid Of
            Sunlight".
            A nie zgadzam się, bo akurat The Last Straw uważam za doskonałe zakończenie tej
            niesamowitej płyty.
            Inny przykład - "LIzard" i "Islands" Crimsonów. Bardzo długo do mnie nie
            docierały. Ale pewnego dnia pożyczyłem sobie od kolegi kasetę z obydwoma
            płytami, wrzuciłem do magnetofonu, coby lepiej czytało mi się Mistrza i
            Małgorzate (po raz pierwszy) - i taśma na autorewersie chodziła chyba z 5 razy
            bo uznałem, że tak genialnej muzyki do tak genialnej książki nie można
            wyłączać. I do dziś obie płyty uwielbiam.
            Przykład w drugą stronę ale z tej samej półki - po tyyyylu latach
            pokochałem "In The Wake of Poseidon" (ale bez tego chaotycznego "Devil's
            Triangle" - są pewne granice... wink, a coraz mniej podoba mi się "In The
            Court...", który per saldo jest chyba najmniej ciekawą płytą Crimsonów, taką
            przygrywką. Wcześniej uważałem oczywiście, że jest inaczej, a
            przecież "Posejdon" ma już znacznie lepsze brzmienie. "I Talk To The Wind" jest
            lata świetlne za "Cadence and Cascade"...
            No - a teraz lecę do chaty wink))
            • cze67 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:35
              Gos´c´ portalu: Tomek napisa?(a):

              > Inny przyk?ad - "LIzard" i "Islands" Crimsonów. Bardzo d?ugo do mnie nie
              > dociera?y.

              A to ciekawe, bo wlasnie o tych dwoch plytach Crimsonow tez mialem zamiar
              wspomniec w tym samym kontekscie...
              • Gość: Tomek Re: DOCIERANIE do muzyki IP: 213.76.149.* 08.01.03, 15:40
                > A to ciekawe, bo wlasnie o tych dwoch plytach Crimsonow tez mialem zamiar
                > wspomniec w tym samym kontekscie...

                Hehe - jest takie angielskie przysłowie "Great minds think alike" smile))
                • cze67 Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 15:43
                  Gos´c´ portalu: Tomek napisa?(a):

                  > Hehe - jest takie angielskie przys?owie "Great minds think alike" smile))

                  A co to znaczy?
                  • martolka Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 22:45
                    cze67 napisał:

                    > Gos´c´ portalu: Tomek napisa?(a):
                    >
                    > > Hehe - jest takie angielskie przys?owie "Great minds think alike" smile))
                    >
                    > A co to znaczy?

                    To był komplement i znaczył: 'Wielkie umysły myślą podobnie', bądź nawet 'tak
                    samo'.
    • pagan.gh Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 22:08
      Ja nie mogłem się przekonać do Korn'a. Pamiętam,że płyta "Follow the Leader"
      po pierwszym przesłuchaniu była dla mnie zlepkiem dziwnych dźwięków i
      niesamowitych zgrzytów. Dopiero po kilku przesłuchaniach nagle to wszystko
      zaczęło do siebie pasować.
      Chciałbym, żeby coś takiego zdażało się częściej. Wg mnie świadczy to o tym,
      że trafiliśmy na coś nowego a przynajmniej innego od tego co dotychczas
      słuchaliśmy. No i nie powiem, ale odkrywanie takich perełek jest dużą
      przyjemnością.
    • vulture Re: DOCIERANIE do muzyki 08.01.03, 23:56
      Do mnie nie docierał długo zespół Megadeth. Po jakimś czasie doszedłem do
      wniosku że to ze względu na głos Mustaine'a. Dziś słucham Megadeth z włączoną
      funkcją karaoke - o niebo lepiej.
    • Gość: furry Re: DOCIERANIE do muzyki IP: *.chello.pl 09.01.03, 00:42
      najnowszy pearl jam. zbluzgalem plyte na forum, ale
      gdzies tak po 30 przesluchaniach cos zaczelo do mnie
      docierac. teledysk dalej mi sie nie podoba, na szczescie
      graja go juz rzadziej.

      system. kiedys (jakis rok po premierze toxicity) na
      imprezie uslyszalem 'chop seuy' i okazalo sie ze to oni.
      cos jakos zaskoczylo

      poza tym sigur ros: 'agaetis byrjun' podrzucil mi brat,
      ale na poczatku zupelnie mi sie nie podobala, az kiedys
      puscilem ja sobie bardzo pozno w nocy (wlasciwie to bylo
      juz wczesnie). wiem juz o co chodzi z 'eighteen seconds
      before sunrise' smile
      • mallina Re: DOCIERANIE do muzyki 09.01.03, 01:05
        Metallika
        pierwsze proby posluchania: koszmar!!!!zastanawialam sie jak ktokolwiek moze
        tego sluchac!!!
        a potem zakoczylo.."ride the lighthing" lecialo na okraglo!!!
        przyznaje ze wplyw na zrozumienie tej muzyki mialo u mnie nastawienie ze jest
        to cos wartosciowego, ale potrzebowalam wowczas na to czasu..

        Rammstein
        zapuszczano mi swego czasu to przy kazdej okazji, a ja cierpialam slyszac
        glownie to ze gosc spiewa po niemiecku! az zobaczylam "live aus berlin", no i
        mnie porwalosmile

        Korn
        calkiem ignorowany przeze mnie zespol..az do ostatniej plyty, ktora dla mnie
        jest plyta roku 2002, do pozostalych plyt stosunek mam mniej emocjonalny, ale
        ciesze sie ze moglam odkryc te muzyke

        to w sumie chyba najbardziej spektakularne zwroty w mojej muzycznej edukacji -
        glownie dlatego ze wczesniej "gardzilam" w/w muzyka i mogla dla mnie nie
        istniec, a nawet mnie drazila!
    • tom_joad Re: DOCIERANIE do muzyki 09.01.03, 23:02
      cze67 napisał:

      > Jest muzyka, do ktorej przekonuje sie od pierwszej chwili, wpadla od razu do
      > ucha. Jest tez taka, do ktorej musze docierac, przekonywac sie, odkrywac.
      > Taka plyta byla ostatnio Tales From The Topografic Oceans Yes. Kupilem i mnie
      > odrzucilo. Nic mi tam nie pasowalo (pisalem juz o tym w innym watku). Dopiero
      > po paru tygodniach uznalem ze to jedna z ich najlepszych plyt.
      > Dlugo tez przekonywalem sie do Clutching At Strawbs Marillion. Teraz bardzo
      > lubie (choc uwazam, ze mogli by zakonczyc te plyte czyms lepszym nit The Last
      > Straw).
      > Bardzo lubie odkrywac plyty. Gdy po ktoryms przesluchaniu wszystko zaczyna
      > sie ukladac w logiczna calosc, w piekna logiczna calosc...


      Tak, masz rację. W sumie są trzy rodzaje ulubionych utworów/płyt: te które
      zaczynasz rozumieć i "czuć" dopiero za którymś tam razem, te które słyszysz po
      raz pierwszy i wiesz, że wreszcie jest to na co czekałeś jakąś tam część życia
      i wreszcie te, które od razu wpadają w ucho i czas jakiś wypaść z niego nie
      mogą. Paradoskalnie, to właśnie ten trzeci typ jest najgorszy. Tak długo i
      często eskploatujesz jeden kawałek, że po jakimś czasie nic z niego nie
      zostaje. Dlatego właśnie, te "trudne" ( z pozoru ) utwory są najlepsze,
      ponieważ z biegiem lat odkrywamy w nich coś nowego. Coś do czego wracamy za
      każdym razem kiedy przesłuchujemy daną płytę i WRESZCIE zaczynamy rozumieć o co
      tu chodzi!
    • Gość: qwerty Re: DOCIERANIE do muzyki IP: *.wroc.zigzag.pl 09.01.03, 23:22
      ja dlugo dojrzewalem do "undertow" toola (to byl moj pierwszy kontakt z ta
      kapela). ale potem wsiaknalem na max wink
      rownie dlugo docierala do mnie debiutancka plyta sunny day real estate "diary".
      generalnie, jak juz ktos wyzej zauwazyl, im dluzej dojrzewam do jakiejs plyty,
      tym dluzej mi sie ona potem nie nudzi.
      • cze67 Re: DOCIERANIE do muzyki 10.01.03, 17:41
        Gos´c´ portalu: qwerty napisa?(a):

        > rownie dlugo docierala do mnie debiutancka plyta sunny day real estate
        "diary".

        Chcialem tylko ze swej strony dodac, ze to genialna plyta.
    • travis Re: DOCIERANIE do muzyki 10.01.03, 20:43
      Binaural Pearl Jam`u przekonał mnie do siebie dopiero po 2 latach -
      przesłuchałem go ponownie po kupnie Riot Act i teraz brzmi zupełnie inaczej.
      Dla mnie to już nie jest najsłabszy album PJ - jest spójny i ciekawy jak NoCode
      choć zupełnie inaczej przyrządzony i z innymi przyprawami - (genialna
      zwłaszcza "szczypta orkiestry" w Parting Wayswink
    • Gość: As Re: DOCIERANIE do muzyki IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 10.01.03, 21:04
      Pamiętam, że jak zacząłem słuchać Rush to miałem wielkie problemy z
      płytą "Signals". Wcześniej znałem parę ich starszych płyt (2112, Hemispheres,
      Moving Pictures) a ta jakoś nie mogła mnie "złapać". Owszem, od razu bardzo
      spodobało mi się brzmienie - dużo klawiszy, gitarki "piszczące" i trochę
      schowane, fajna perkusja ... ale muzyka nie mogła wejść mi do głowy mimo
      parokrotnych przesłuchań. Odłożyłem Rushów na półtora roku, i ponowie
      przesłuchałem "Signals" i spodobało mi się od razu. Może nie ma tu bardzo
      chwytliwych piosenek, ale to bardzo świeża i wyjątkowo optymistyczna (ale z
      lekką nutką melancholii smile) płyta jak na nich, ja ją odbieram jako taką
      bardzo "miejską" muzykę (może to sprawił teledysk do "Subdivisions"?). Świetne
      brzmienie, kapitalne partie perkusji (chyba najfajniejsze ze wszystkich płyt
      tego zespołu jakie znam), no i kompozycje też interesujące - szczególnie
      pierwsza i dwie ostatnie (Losing It - piękny utwór z mądrym tekstem).
      Po tej płycie łatwiej mi było przyswoić resztę albumów Rusha które nagrali
      później. Ale wciąż nie wiem czemu na początku ta płyta przepływała obok? Może
      przez te półtora roku zmądrzałem, czy co? smile

      P.S.
      Czy ten opis nie powinien być raczej w dziale recenzji? smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka