Dodaj do ulubionych

DJ artystą jest?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 14:43
Za moich młodych lat didżej to był ktoś od puszczania płyt, coś
niewidocznego i w sumie mało istotnego. Liczyła się tylko muzyka,
którą puszczał. A teraz, za każdym razem gdy wezmę w ręce np. "co
jest grane", roi się od informacji, z jakim to niesamowitym pokazem
kunsztu (i tu ksywa) będziemy mieli szczęście zapoznać się w
najbliższym tygodniu/miesiącu w (i tu miejscowość).

Co takiego rewelacyjnego robi obecny tzw DJ, że wynik jego pracy (?)
traktuje się jako Sztukę?
Obserwuj wątek
    • ihopeyouwilllikeme Re: DJ artystą jest? 27.01.08, 15:10
      Mam propozycję - po prostu wybierz się na jeden z tych niesamowitych
      przekazów, to być może się przekonasz.
      • ihopeyouwilllikeme Re: DJ artystą jest? 27.01.08, 15:11
        Rany, POKAZÓW oczywiście miało być.
      • Gość: co_jest_grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 17:31
        Gdyby było to takie proste (wybranie się), nie zadawałabym głupiego
        pytania na forum. A notatki w "co jest grane" niespecjalnie
        przekonują do wysiłku niezdecydowanych. To jeszcze raz - jeśli nawet
        warto, to dlaczego? Bo ciekawej muzyki to tam na pewno nie masad
        • ihopeyouwilllikeme Re: DJ artystą jest? 28.01.08, 08:47
          > Bo ciekawej muzyki to tam na pewno nie masad

          Skoro już na wstępie przyjmujesz określone stanowisko, to raczej
          nikt Cię już tutaj nie przekona.
        • Gość: Pewex Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 13:51
          skoro jesteś na forum to znaczy że masz internet, a jak masz internet to znaczcy że masz youtube, a jak masz youtube to poszukaj sobie, prawdziwy dj to jest sztuka, to jest połączenie słuchu, wyczucia, zabawy, sprawności, żonglerki płytami i wiele wiele więcej. To tak jak z graffiti, w końcu DJ to ciagle jeden z 4 filarów hiphopu, i to w zasadzie on był pierwsze, dopiero potem przyszedł, mc, grafiiti i brakdance. Ale abstrahując od tego i wracając do graffiti, są graficiarze i "graficiarze" jedni uprawiają sztukę na murach inni wandalizm. Są dj i "dj" jedni wprawiają w podziw umiejętnościami, inni się tylko szumine tak sami nazwyają.
    • Gość: Anka Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 09:10
      Z tego co się orientuję, prawdziwy DJ ma za zadanie nie tylko
      odtwarzać muzykę, ale i miksować ją na żywo, tak by stworzyć
      podkład do maratonu tanecznego. Nie wiem czy wypowiadałabym się na
      ten temat w kategoriach sztuki ale na pewno praca taka wymaga
      sporych umiejętności. Naturalnie, są DJ-e showmani, którzy robią
      wokół swojej konsolety widowiski - być może o takich piszą w
      informachach, które wymieniasz. No i nie zapominaj że skoro się tak
      przyjęło, że puszczanie płyt to "pokaz kunsztu", to już tak
      zostanie - w końcu reklama dźwignią handlu.
      • Gość: Anka miało być "widowiska" i "informacjach" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 09:10
        Przepraszam, ale jest jeszcze wcześnie smile
      • Gość: co_jest_grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 20:45
        Aniu, ale jeśli jest właśnie tak, jak napisałaś, czyli praca tzw dj
        to miksowanie różnej muzyki, to gdzie tu kunszt i sztuka przez duże
        s? Wyobraź sobie sytuację: masz przed sobą stół mikserski, do
        którego są podłączone przeróżne odtwarzacze muzyki, kupę płyt obok i
        do tego tłum ludzi, który przyszedł po to, by się wyszaleć, trzeba
        dać mu tylko do tego dobry pretekst, czyli muzykę. Czy to takie
        trudne? Wydaje mi sie, że wystarczy odrobina wyczucia + dobra
        znajomość własnych płyt. To co niby ci didżeje robią takiego
        specjalnego?? ok, pewnie jeszcze jakieś światła są, na dobrą sprawę
        to kolorowe dymy też mogłyby być... nie rozumiem właśnie tego,
        dlaczego zwykłe puszczanie płyt to "pokaz kunsztu"?
        • Gość: DDN Re: DJ artystą jest? IP: *.stacje.agora.pl 31.01.08, 16:31
          nie mylcie djow z puszczaczami muzyki.. dobrzy dje oprocz tego, ze graja koncerty lub imprezy klubowe, staraja sie byc czescia tej muzyki, czyli po prostu ja robia. niewazne czy sa to bootlegi czy remixy czy ich wlasne produkcje. muzyka to jest fun i tak to trzeba traktowac. nie dla lansu jak 90% obecnie grajacych pajacy zanizajacych stawki i jadacych z cdr zassanych z emula. praca dja to nie tylko klub, ale godziny spedzone w sklepach na przesluchiwaniu plyt! to nieustanne myslenie nutami, proba komunikowania sie ze swiatem zewnetrznym poprzez muzyke. ona wyraza emocje, a tlum kontrolowac sie da emocjami a nie samym dzwiekiem smile trzeba umiejetnie wyzwolic porzadane przez siebie emocje u ludzi.

          gram od 6 lat i mam coraz wiekszego pie..a na tym punkcie big_grin
          wiec chyba wiem co pisze...
          • braineater Re: DJ artystą jest? 31.01.08, 17:20
            e tam, didzeje to mudziarze som, nic tylko macają te płyty i nic innego nie robią. Gdzie tu muzyka:
            www.youtube.com/watch?v=0PqvDwBOp9Y
            ?
            smile

            Psmile
            • tomek854 Re: DJ artystą jest? 15.02.08, 22:33
              I to jest piękny przykład DJów muzyków!
          • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 22:43
            Gość portalu: DDN napisał(a):

            > dobrzy dje oprocz tego, ze graja koncer
            > ty lub imprezy klubowe, staraja sie byc czescia tej muzyki, czyli
            po prostu ja
            > robia.
            ok, i co - czy chcesz przez to powiedzieć, że np dzieki remixom
            powstaje nowa jakość, tzn niedorobiony oryginał + osobowość dja =
            jakościowo nowa muzyka?
            > muzyka
            > to jest fun i tak to trzeba traktowac.
            pełna zgoda, ale po co ją psuć przeinterpretowaniem natchnionego
            kolesia?
            > nie dla lansu jak 90% obecnie grajacych
            > pajacy zanizajacych stawki i jadacych z cdr zassanych z emula.
            świetnie, że wiem o czym piszeszwink
            > praca dja to nie
            > tylko klub, ale godziny spedzone w sklepach na przesluchiwaniu
            plyt! to nieust
            > anne myslenie nutami, proba komunikowania sie ze swiatem
            zewnetrznym poprzez mu
            > zyke.
            praca? według mnie to przyjemność nicnierobienia, ale to twój punk
            widzenia!
            > ona wyraza emocje, a tlum kontrolowac sie da emocjami a nie samym
            dzwieki
            > em smile
            nic dodać, nic ująćsmile i w takim razie pytanie na bardzo bardzo
            powaznie: co i ile z siebie jest w stanie dać dj, by skusić emocjami
            tłum? bo:
            > trzeba umiejetnie wyzwolic porzadane przez siebie emocje u ludzi.
            to odpowiedź ciut skromna..sad
            > gram od 6 lat i mam coraz wiekszego pie..a na tym punkcie big_grin
            > wiec chyba wiem co pisze...
            jesli przekonywująco napiszesz więcej, jako max laik spróbuję
            ocenić tongue_out
    • jaka.to.melodiaa Re: DJ artystą jest? 31.01.08, 20:26
      nie wierz we wszystko co przeczytasz
      • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 22:47
        nie po to Gutenberg wymyślił sztukę druku, by podważać w ten sposób
        możliwość przekazu myśli i emocji.
        • damianbsc Re: DJ artystą jest? 13.02.08, 16:54
          ilu DJow zna nuty??? ha ha ha ha h a
          • Gość: szmatan Re: DJ artystą jest? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.08, 09:38
            a czy sztuką nazwałbyś dzisiejszą muzykę rozrywkową ?
            też wymaga umiejętności - tańca/śpiewu czasem obu naraz. część dzisiejszej
            muzyki (nawet tej rozrywkowej) to jednak dla części ludzi sztuka.

            to samo w przypadku DJów - większość to rzemieślnicy, którzy w klubach robią za
            mixer, który urozmaica muzykę, żeby nie mieć poczucia że słuchasz radia.
            ale są też tacy, którzy zanim coś zmiksują to słyszą jak to coś brzmi w swojej
            głowie, potrafiący skretchować (to jest naprawdę wyższa szkoła jazdy). nie tylko
            tworzący muzykę poprzez miksowanie nagranych już kawałków, ale zapętlając np.
            dźwięki zapisane na samplerze, plus automat perkusyjny i już wychodzi ciekawy
            industrial

            zadaj sobie lepiej pytanie - co odróżnia sztukę od rozrywki ? moim zdaniem twój
            odbiór, tylko i wyłącznie
    • spastic Re: DJ artystą jest? 01.02.08, 23:43
      Jakkolwiek cenie dobra klubowa muze i doceniam kunszt DJ'ow umiejętnie łączacych
      to w spójną pod wzgl. nastroju, klimatu, tempa całość, to jednak fakt pozostaje
      faktem: DJ jest tylko puszczaczem muzyki... jakkolwiek by nie był w tym dobry
      (na pograniczu sztuki wręcz czasem) ale puszczaczem pozostaje...

      /Co innego "turntablisci" (od: turntable)...czyli ci DJ'e ktorzy krecac krązkami
      tworza nowa muzyke (skrecze itp)... ale to zupelnie inna bajka i w sumie
      margines ogółu dokonan/

      Zupelnie ignoruje sie czasem w "srodowiskach clubbingowych" fakt istnienia osob
      ,teamów tworzących od podstaw tę muzyke, potem przez DJow wykorzystywana; czesto
      DJ'om przypisuje sie niesłusznie calosc zaslugi i splendor za wytworzenie
      klimatu w jakims np modnym klubie, czasem niemal autorstwo poszczególnych
      kawałkow, które odtąd stają się tylko fragmentami "setu DJ'skiego". Ale co sie
      dziwić, skoro sporo utworów powstaje anonimowo, pod pseudonimami etc

      Reasumujac: zadaniem dobrego DJ jest taki dobór repertuaru (wcale nie ejst to
      łatwe!), i takie jego zgranie, by stanowiło to dla klubowiczow spojna calosc, z
      przemyslanym klimatem nastrojem i jego zmianami... Czy jest to sztuka? tego
      zapewne nie da sie rozstrzygnac jednoznacznie....
      • Gość: bb Re: DJ artystą jest? IP: *.echostar.pl 02.02.08, 12:56
        Nie znam nikogo, kto by przypisywał im autorstwo cudzych utworów. Są waznym ogniwem promocji muzyki i punktem odniesienia dla własnych poszukiwań. Kilku rzeczy im zazdroszczę - dostepu do promosów i cdrów z niewydanymi jeszcze lub nigdy nie wydanymi oficjalnie produkcjami. Na szczescie wielu ma własne podcasty, audycje w radiu, więc dzisiaj dla kogoś chorego na muzykę dysonans między tym co grają inni, a tym, do czego chciałby miec dostęp na codzień jest znacznie mniejszy, niż jeszcze kilka lata temu.
      • kiwaczek11 Dokładnie tak! 02.02.08, 13:13
        Pamiętam, jak ładnych parę lat temu będąc na urlopie w Świnoujściu
        w knajpce przy wejściu na plażę spotkałem się z tzw. muzyka klubowa
        pierwszy raz. Bardzo mi się spodobało to co usłyszałem . Być może
        nie wystarczająco precyzyjnie, zapytałem gościa w słuchawkach "co to
        za muzyka?", licząc oczywiście na odpowiedź w stylu :" taki a taki
        wykonawca/zespół/muzyk z takiej a takiej płyty. Odpowiedź
        była : "nowe brzmienia". To tak jak bym przy słuchaniu Ray Vouhgna,
        Jacksona, Slayera , Scofielda czy Lutosławskiego otrzymał
        odpowiedzi : blues, pop, metal, jazz ,muzyka poważna smile. Nie wiem
        czemu służy taka anonimowość w muzyce klubowej, która nota bene bywa
        naprawdę klimatyczna, trójwymiarowa i przenikająca do szpiku. I bez
        wahania mozna ją ustawić na półce ze sztuką. A przynajmniej są tam
        takie perełki, zreszta jak i w każdym gatunku muzyki. Jendak artysta
        to autor tej muzyki. DJ pełni zawsze rolę bardziej lub mniej
        inteligentnej/wrażliwej szafy grającej. Bywa dobrym rzemieslnikiem,
        powiedziałbym "inzynierem muzycznym", ale chyba nie artystą. Bliską
        analogią jest redaktor muzyczny tworzący swoje programy w radiu i
        dobierający odpowiednią muzykę. I o ile np. Piotr Kaczkowski albo
        Marek Niedźwiedzki sa wysmienitymi fachowcami, a oprócz tego, a może
        przed wszystkim, są ludźmi o nietuzinkowej osobowości to jednak nie
        nazwałbym ich artystami. Oni nie tworza sztuki, oni ją wyśmienicie
        propagują. Jeśli DJ to artysta, ja równiez nim jestem, bo mało który
        DJ potrafi dobrać muzykę , tak jak ja, aby wywołac u MNIE równie
        gęsty potok emocji. Mam nad nimi jednak przewagę. Jestem równiez
        autorem muzyki, nie tylko zlepiaczem jej fragmentów w jedną całość.
        W kontekście powyższegoo przypisywanie DJ'owi miano artysty jest
        niestety pasożytnicze.
      • Gość: zinn2 Re: DJ artystą jest? IP: 62.233.177.* 06.02.08, 10:52
        > Jakkolwiek cenie dobra klubowa muze i doceniam kunszt DJ'ow umiejętnie łączacyc
        > h
        > to w spójną pod wzgl. nastroju, klimatu, tempa całość, to jednak fakt pozostaje
        > faktem: DJ jest tylko puszczaczem muzyki... jakkolwiek by nie był w tym dobry
        > (na pograniczu sztuki wręcz czasem) ale puszczaczem pozostaje...

        Tutaj w 99% racja - sam bawię się w to od ładnych paru lat i choć myślę ,że
        jestem w tym niezły, to nigdy nie nazwałbym siebie "artystą" - raczej
        rzemieślnikiem - żeby być artystą trzeba tworzyć jakąś nową jakość a nie tylko
        odgrywać choćby w najlepszy sposób zblendowane numery - ale są jednostki wśród
        dj'ów ( nie tylko turntablistów ) które z odpowiednio dobranych kawałków +
        efekty + samplig + elementy turntablistyczne + drum maszyny tworzą z cudzych
        kawałków nową jakość - ale powiedzmy ,że to wyjątki potwierdzające regułę.

        > Zupelnie ignoruje sie czasem w "srodowiskach clubbingowych" fakt istnienia osob
        > ,teamów tworzących od podstaw tę muzyke, potem przez DJow wykorzystywana; czest
        > o
        > DJ'om przypisuje sie niesłusznie calosc zaslugi i splendor za wytworzenie
        > klimatu w jakims np modnym klubie, czasem niemal autorstwo poszczególnych
        > kawałkow, które odtąd stają się tylko fragmentami "setu DJ'skiego". Ale co sie
        > dziwić, skoro sporo utworów powstaje anonimowo, pod pseudonimami etc

        To nie jest do końca tak - anonimowo oprócz bootlegów i whitelabeli praktycznie
        nikt nie wydaje, a pseudonimy są na porządku dziennym w praktycznie każdy
        rodzaju muzyki i wystarczy 5 min. np. w google ,żeby sobie te pseudonimy
        rozszyfrować - nie można obwiniać DJ'a o ignorancję słuchaczy.

        > DJ'om przypisuje sie niesłusznie calosc zaslugi i splendor za wytworzenie
        > klimatu w jakims np modnym klubie, czasem niemal autorstwo poszczególnych
        > kawałkow, które odtąd stają się tylko fragmentami "setu DJ'skiego".

        Ale klub muzyczny = w przybliżeniu muzyka, która tam jest puszczana = to co
        puści DJ, więc można powiedzieć ,że to jednak DJ'e tworzą profil muzyczny klubu
        oni szukają numerów oni je dobieraja do siebie i w końcu oni je puszczają i albo
        odpowiednio duża ilość ludzi się na to skusi albo nie i wtedy trzeba szukać
        innego profilu - a co do publiki to sprowadzasz wszystkich do poziomu
        weekendowych klubersów a jest naprawdę sporo ludzi którzy się tym interesuja i
        zgłębiają temat na własną rękę - poza tym naprawdę w klubach, których grywam nie
        spotkałem sie z ludźmi którzy nie zdawali by sobie sprawy ,że odgrywam numery
        stworzone przez innych.

        Inną sprawą jest dzisiejsza moda i lans na bycie DJ'em - wysyp 2tygodniowych
        grajków którzy zjedli wszystkie rozumy i wszystko wiedzą i robia najlepiej to
        najczęściej oni nazywaja się artystami a ich artyzm polega na wpisaniu w
        wyszukiwarkę kazy czy soulseeka i sciągnięcie najnowszych, najbardziej ogranych
        i najbardziej znanych kawałków z danego gatunku wypalenie ich na cd-r i
        bezmyślne puszczanie jednego po drugim za półdarmo.

        SAVE THE VINYL
      • Gość: co_jest_grane słownik wyrazów dj'owych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 12:05
        Co to jest/są:
        - bootlegi
        - emul
        - promosy
        - podcasty
        - drum maszyn
        - whitelabele
        ?

        • Gość: zinn2 Re: słownik wyrazów dj'owych IP: 62.233.177.* 08.02.08, 09:46
          hehehe - no troche slangiem poleciało wink

          - bootlegi/whitelabele - nieoficjalne wydawnictwa często tworzone na podstawie
          sampla ( fragmentu ) popularnego numeru - wydawane nieoficjalnie najczęściej z
          powodu problemu z załatwieniem sprawy praw autorskich do orginalnego sampla.
          - emule - program p2p do ściągania i udostępniania plików w tym muzycznych.
          - promosy - przedpremierowe wydawnictwa rozprowadzane wśród rozgłośni
          radiowych/znanych DJ'ów/dystrybucji w celach promocyjnych.
          - drum maszyny wink - automaty perkusyjne
          • Gość: ja Re: słownik wyrazów dj'owych IP: *.ztpnet.pl 14.02.08, 13:58
            Nie wiem czy w muzyce klubowej to to samo, ale ogólnie rzecz biorąc
            bootleg to nielegalne (nieautoryzowane przez artystę) nagranie live
            z koncertu, które rozprowadzane jest przez fanów bez oficjalnej
            akceptacji artysty.
      • Gość: c Re: DJ artystą jest? IP: 79.97.16.* 14.02.08, 03:02
        mobilizacja.pl/index.php
        tu się sporo dowiesz
    • tw.zenek DJ, to produkt odmóżdżonej kultury 08.02.08, 10:38
      który jak pasożyt żywi się twórczością innych. Podobnie jak wielu wykonawców,
      którzy cierpiąc na brak talentu po prostu wklejają do swoich utworów fragmenty
      innych przebojów.

      Nie należy tego mylić z graniem coverów - bo ta praktyka istniała od dawna.
      Mówię o bezczelnym korzystaniu z gotowych fragmentów cudzych utworów. Nie
      zagranych na nowo, tylko "wklejonych" do czegoś, co ma uchodzić za własną
      (tfu)rczość.

      Podobnie DJ, który kiedyś rzeczywiście był tylko człowiekiem od puszczania płyt
      na dyskotece, teraz pozazdrościł innym "a co to, ja gorszy?", albo: "ja wiem
      lepiej jak to powinno brzmieć". Wiesz? No to zagraj i nagraj swój kawałek. No,
      ale do tego trzeba trochę pracy i talentu, a po co się przemęczać - od czego
      technika? Ukradniemy trochę temu, trochę tamtemu i gotowe. Ujaranym japiszonom i
      tak wystarczy. Tak powstaje muzyka "klubowa"

      Na marginesie - co to jest muzyka "klubowa" - bo ja myślałem, że to jest muzyka,
      która jest grana w klubie - a jak klub jest jazzowy ? Albo country ? To jazz czy
      country też jest klubowy?

      Kolejne słowo-wytrych do przysłonięcia pustki i plastiku.
      • Gość: zinn2 Re: DJ, to produkt odmóżdżonej kultury IP: 62.233.177.* 08.02.08, 13:43
        Zaimponowałeś mi głębią swojej wiedzy i znajomości tematu.

        • Gość: co jestgrane DJ to produkt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.08, 19:05
          Zinn nie czepiaj się opinii Zenka, ma prawo do własnej opinii i już!
          i wielkie dzięki za rozwiniecie haseł dj-owego słowniczka smile
          pewnie jest on bardzo ograniczony, bo slang obowiazuje chyba w
          każdej subkulturze, ale dobre i to.

          Natomiast co do wpisów w dj-wątku, dzielą się one na dwie grupy: ci,
          którzy byli, widzieli, słyszeli lub sami bawią się w zakonsoletowe
          fajerwerki są bardzo za, podziwiają i szanują didżejską Sztukę.
          Ci, co nie wiedzą o czym piszą, bo tylko ledwoco coś im się kojarzy
          (jak ja npsad w oparciu o teorię nieweryfikowakną empirycznie, kpią
          se naprawdę albo robią sobie jaja, z niewiedzy lub ignorancji, bo
          tak wypada (?)

          Może jednak ktoś z grupy entuzjastów Sztuki dj-owej będzie w stanie
          opisać, jak wyglada taki pokaz z punktu widzenia przeciętnego
          odbiorcy/uczestnika? Jeśli byliście na czymś takim, to przecież nie
          powinno być z tym żadnego problemu. a zwyczajne recenzje w gazetach
          są niestety bardzo ograniczone sad

          • Gość: zinn2 Re: DJ to produkt? IP: 62.233.177.* 12.02.08, 09:41
            Oczywiście ,że każdy ma prawo do własnej opinii z tym, że opinie niepoparte
            znajomością tematu nazywamy ignorancją - a nie każdy lubi kiedy ignorant obrzuca
            go epitetami - szanujmy sie nawet wtedy kiedy ktoś inny słucha muzyki, której
            nie lubimy.

            > Może jednak ktoś z grupy entuzjastów Sztuki dj-owej będzie w stanie
            > opisać, jak wyglada taki pokaz z punktu widzenia przeciętnego
            > odbiorcy/uczestnika?

            No cóż imprezy są bardzo różne - od praktycznie dyskoteki czy imprez z
            komercyjnymi odmianami elektronicznej muzyki tanecznej ,aż do undergroundu - to
            tak jakbym poprosił Cię o opisanie koncertu szeroko rozumianej muzyki rockowej
            jeśli chodzi o EDM ( electronic dance music ) to jest to w tej chwili zjawisko o
            podobnej skali i trudno w 2 zdaniach opisać wszystkie imprezy w pigułce wink.
            • Gość: co jest grane Re: DJ to produkt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 10:36
              Gość portalu: zinn2 napisał(a):

              > że opinie niepoparte
              > znajomością tematu nazywamy ignorancją (..)
              > trudno w 2 zdaniach opisać wszystkie imprezy w pigułce wink.

              Cóż, wydaje mi się, że nie masz wyboru - jeśli tylko potrafisz,
              oświetl kagankiem oświaty ciemnotę ignorancji nieobytych prostaków
              Niekoniecznie w pigułce, rownie dobrze możesz opisać dj-skie popisy
              pod postacią dania głównego, np. w dwudziestu lub dwustu zdaniach
              (za więcej pewnie też nikt się nie obrazi smile)
              nie musisz opisywać wszystkich imprez!! chodzi tylko o to, by
              niektórym zadufanym w swej opinii ignorantom uświadomić istnienie
              Sztuki, z którą brak kontaktu czyni nieokrzesanym tępakiem w
              rozważaniach o dzisiejszej kulturze.

              ps: a co to takiego ta "electronic dance music"?????
              • tw.zenek a co to takiego ta "electronic dance music"????? 12.02.08, 10:51
                To jest coś, co kiedyś zaczęło się od Jarre'a, czy Kraftwerk'u, z tym że oni
                jednak używali takich pojęć jak "gama", "tonacja", "nuta" i.t.p.

                Teraz używa się jedynie "beatu", "bitów", "sampli", a jedyną umiejętnością
                manualną pozostaje używanie gramofonu w sposób zupełnie różny od tego, do czego
                został zaprojektowany.

                Efekty najczęściej słyszymy z dużych czarnych samochodów, z przyciemnionymi
                szybami, produkowanych w Bawarii
                • Gość: co jest grane Re: a co to takiego ta "electronic dance music"?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 22:17
                  tw.zenek napisał:

                  > To jest coś, co kiedyś zaczęło się od Jarre'a, czy Kraftwerk'u,
                  Jarre'a znają wszyscy, Kraftwerk kojarzę na zasadzie rozmydlenia
                  pojęciowego, czyli pewnie średniactwo przeciętne (ale mogę się
                  mylić - kwestia gustu)

                  > Teraz używa się jedynie "beatu", "bitów", "sampli", a jedyną
                  umiejętnością
                  > manualną pozostaje używanie gramofonu w sposób zupełnie różny od
                  tego, do czego
                  > został zaprojektowany.
                  >
                  > Efekty najczęściej słyszymy z dużych czarnych samochodów, z
                  przyciemnionymi
                  > szybami, produkowanych w Bawarii
                  masz na myśli bmw? nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że mają
                  fabrycznie zamontowane gramofony, choć to autko nawet z obglądu
                  zewnętrznego wyglada całkiem nieźle.

                  ps': jaka jest różnica pomiędzy beatem i bitem?

                  ps'': co do reguł stosowania w praktyce obostrzeń tkwiacych w
                  pojęciach "gamy", "tonacji" i "nuty", to chyba jednak przesadzasz -
                  muzyka jest dobrą lub nie niezależnie od z góry narzuconych norm
                  procesu technologicznego, określonych przez jakiekolwiek guru,
                  choćby był nim nawet ktoś pokroju Mozarta czy Davis'a np.
                  • Gość: co jest grane dlaczego ta "electronic dance music" jest dance? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 22:19
                  • tw.zenek Re: a co to takiego ta "electronic dance music"?? 12.02.08, 22:48
                    Gość portalu: co jest grane napisał(a):

                    > Kraftwerk kojarzę na zasadzie rozmydlenia
                    > pojęciowego, czyli pewnie średniactwo przeciętne (ale mogę się
                    > mylić - kwestia gustu)

                    Tak to "średniactwo" 35 lat temu wymyśliło to, co dziś nieudolnie kopiują różni
                    elektroniczni macherzy. Z tym, że oni wtedy nie mieli PC-tów ani Mac'ów, które
                    za nich by grały więc jednak musieli coś UMIEĆ - muzycznie.

                    > masz na myśli bmw? nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że mają
                    > fabrycznie zamontowane gramofony, choć to autko nawet z obglądu
                    > zewnętrznego wyglada całkiem nieźle.

                    Polecam czytanie ze zrozumieniem. Napisałem, że w tych samochodach najczęściej
                    słychać EFEKTY ich pracy, a nie, że tam te "utwory" powstają.

                    > ps': jaka jest różnica pomiędzy beatem i bitem?

                    Beat - podkład muzyczny najczęściej spotykany wśród utworów rapowych. Podstawowe
                    tempo to około 95 bpm. Podstawową częścią beatu jest perkusja. W Polsce często
                    zapisuje się wyraz beat fonetycznie, tj. bit.

                    Bit (z ang. binary digit) – najmniejsza ilość informacji potrzebna do
                    określenia, który z dwóch równie prawdopodobnych stanów przyjął układ. Jednostka
                    logiczna.

                    Tak tu rzeczywiście wyraziłem się nieprecyzyjnie - mam nadzieję, że powyższe
                    wyjaśnia.

                    > muzyka jest dobrą lub nie niezależnie od z góry narzuconych norm
                    > procesu technologicznego, określonych przez jakiekolwiek guru,
                    > choćby był nim nawet ktoś pokroju Mozarta czy Davis'a np.

                    To się okaże wtedy, kiedy przekonamy się, czy owi geniusze będą pamiętani po
                    tylu latach co nazwiska, które wymieniłeś.
                    • Gość: co jest grane Re: a co to takiego ta "electronic dance music"?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 15:05
                      tw.zenek napisał:

                      > Tak to "średniactwo" 35 lat temu wymyśliło to, co dziś nieudolnie
                      kopiują różni
                      > elektroniczni macherzy. Z tym, że oni wtedy nie mieli PC-tów ani
                      Mac'ów, które
                      > za nich by grały więc jednak musieli coś UMIEĆ - muzycznie.

                      Ty na serio z tezą, że ci, którzy teraz tworzą muzykę, nie mają do
                      tego żadnych podstaw - znajomość nut, kompozycji, aranżacji..? Każde
                      macherstwo musi mieć w sobie jakąś dozę twórczości nawet, jeśli
                      ostateczny efekt jest wynikiem kombinacji na materiale innych
                      twórców. natomiast większość niedorobionych epizodów niby-twórczości
                      zweryfikuje czas i pamięć, pewnie nawet szybciej, niż za 35 lat. a
                      póki co niech se błyszczą przed publiką, na jaką zasłużyli.

                      > Polecam czytanie ze zrozumieniem.
                      Prawdopodobnie jeden z grzechów głównych naszych czasów: jak nie
                      narysujesz instrukcji obsługi, do łba nie wbijesz namolnym
                      powtarzaniem, to nie oczekuj nadmiernego wysiłku intelektualnego.
                      choć z drugiej strony...

                      > Napisałem, że w tych samochodach najczęściej
                      > słychać EFEKTY ich pracy, a nie, że tam te "utwory" powstają.

                      ..trochę mi szkoda wizji brumczącego wysokimi obrotami silnika
                      spalającego wzrastającym przyspieszeniem przemykające bocznymi
                      lusterkami kilometry, bezobsługowego mini-barku sensorycznie
                      podręcznego, ciepłego brzęku porcelany do wtóru gramofonowego szumu
                      Mozarta z winylu wink

                      > Podstawowe
                      > tempo to około 95 bpm.

                      co to bpm?
                      czy "electronic dance music" rzeczywiście ma coś wspólnego z tańcem?
                      • Gość: ja Re: a co to takiego ta "electronic dance music"?? IP: *.ztpnet.pl 14.02.08, 14:08
                        bpm - beats per minute, czyli uderzenia na minutę. Tak określa się
                        tempo w muzyce. 95bpm czyli 95 uderzeń na minutę.
                • Gość: zinn2 Re: a co to takiego ta "electronic dance music"?? IP: 62.233.177.* 14.02.08, 08:51
                  Od czego by tu zacząć ? - może od początku

                  > To jest coś, co kiedyś zaczęło się od Jarre'a, czy Kraftwerk'u

                  Jarre'a bym w to za bardzo nie mieszał - za to Kraftwerk jak najbardziej - to
                  jedną z podstaw, obok funku, disco lat '70, eksperymenty typu Psychic Tv itd.

                  > jednak używali takich pojęć jak "gama", "tonacja", "nuta" i.t.p.

                  No cóż - jedni znają takie pojęcia inni nie znają różnie bywa, może Cię to
                  zaszokuje ale wielu producentów ma wykształcenie muzyczne - może jeszcze wszyscy
                  powinni mieć certyfikaty z Radiokomietu czy innej Estrady ,żeby móc tworzyć
                  muzykę ? "Rewolucja" elektroniczna polegała miedzy innymi na tym ,że każdy kto
                  ma w głowie jakiś pomysł na numer - nie musiał 5 lat uczyć się podstaw muzyki,
                  przez następne 5 uczyć się podstawowej "obsługi" instrumentu żeby ten pomysł
                  przelać na taśmę czy płytę.A czy ten pomysł był dobry czy słaby weryfikował
                  najpierw wydawca a potem rynek.

                  > Teraz używa się jedynie "beatu", "bitów", "sampli",

                  Mieszasz kilka rzeczy na raz - rozumiem dla własnego dobrego samopoczucia i
                  możliwości zachowania wobec tego zjawiska poczucia wyższości wrzucasz wszystko
                  do jednego worka. Sample to akurat raczej domena hip-hopu. Bit = rytm.

                  > jedyną umiejętnością manualną pozostaje używanie gramofonu w sposób zupełnie
                  różny od tego, do czego
                  > został zaprojektowany.

                  DJ to nie producent !! DJ - jak się w swoim pierwszym poście zgodziłem to tylko
                  "rzemieślnik" lepiej lub gorzej odgrywający kawałki zrobione przez producentów.
                  Producenci do tworzenia numerów nie używają gramofonów tylko bardzo różnego
                  instrumentarium - głównie elektronicznego.

                  > Efekty najczęściej słyszymy z dużych czarnych samochodów, z przyciemnionymi
                  > szybami, produkowanych w Bawarii

                  Heheh - cóż można na takie uogólnienie odpowiedzieć?? -Wszyscy metalowcy
                  odprawiają czarne msze, wszyscy hiphopwcy siedzą na ławkach przed blokiem,a
                  wszyscy Polacy to złodzieje. To co opisujesz to raczej bywalcy dyskotek a nie
                  klubów.
                  • tw.zenek Recepta jakby na disco-polo 14.02.08, 09:20
                    Gość portalu: zinn2 napisał(a):

                    >"Rewolucja" elektroniczna polegała miedzy innymi na tym ,że każdy kto
                    > ma w głowie jakiś pomysł na numer - nie musiał 5 lat uczyć się podstaw muzyki,
                    > przez następne 5 uczyć się podstawowej "obsługi" instrumentu żeby ten pomysł
                    > przelać na taśmę czy płytę.A czy ten pomysł był dobry czy słaby weryfikował
                    > najpierw wydawca a potem rynek.

                    No nic dodać - tylko czym tu się chwalić?

                    • Gość: zinn2 Re: Recepta jakby na disco-polo IP: 62.233.177.* 14.02.08, 09:35
                      Ja się niczym nie chwalę - w odróżnieniu od Ciebie nie potrzebuję mieć poczucia
                      wyższości w stosunku do ludzi słuchających innej muzyki - ktoś sie zapytał to
                      próbuję mu odpowiedzieć - ktoś inny postanowił z pozycji wyższości zmieszać to
                      wszystko z błotem - więc zbijam absurdalne argumenty.

                      Czyli rozumiem ,że jesteś za "koncesjonowaniem" tworzenia muzyki? Tylko czy
                      wystarczy egzamin przed komisją weryfikacyjną czy trzeba wyższą szkołę muzyczną
                      skończyć?
                      • tw.zenek Rozumiem - dla Ciebie nie ma różnicy 14.02.08, 12:51
                        między twórcą symfonii, a "kompozytorem" piosenki disco-polo, czy innych
                        automatycznie generowanych dźwięków.

                        Ja mówiłem o docenianiu i o różnicy między sztuką a kiczem, ciężką pracą a
                        oszustwem - pójściem na łatwiznę.

                        Według Ciebie nie należy doceniać wkładu pracy kogoś, kto kilka lat uczył się
                        grania, bo ktoś inny złapał jakiś cyfrowy gadżet i 90% pracy ma z głowy - tak?

                        Idąc dalej tym tropem - autorzy książek nie muszą znać ortografii ani poprawnej
                        polszczyzny...

                        A jak się zacznę tego domagać, to mi się oberwie od "weryfikatorów"?
                        • Gość: zinn2 Re: Rozumiem - dla Ciebie nie ma różnicy IP: 62.233.177.* 14.02.08, 13:27
                          > Rozumiem - dla Ciebie nie ma różnic między twórcą symfonii, a "kompozytorem"
                          piosenki disco-polo, czy innych
                          > automatycznie generowanych dźwięków.

                          Nie dokładnie o to mi chodziło - różnica jest chociażby taka ,że jeden poświęcił
                          ileś tam lat na edukacje muzyczną a inny naturszczyk czy samouk nie - ale w
                          twórczości to już niekoniecznie musi być słyszalne - pierwszy teoretycznie ma
                          lepsze podstawy żeby stworzyć coś sensownego, ale drugi - szczególnie w
                          dzisiejszych czasach nie jest takiej możliwości pozbawiony przez sam fakt braku
                          wykształcenia muzycznego czy nie bycia wirtuozem jakiegoś instrumentu - zdaję
                          sobie sprawę ,że kogoś kto poświęcił kilkanaście czy kilkadziesiąt lat na naukę
                          może frustrować fakt ,że ktoś odpala komputer i bez tych lat ćwiczeń może
                          stworzyć coś dobrego - ale to sie nazywa postęp technologiczny - kiedyś czytać
                          książki czy zapisywać swoje myśli mogła tylko wąska warstwa piśmiennych potem za
                          sprawą wynalazku Gutenberga i kolejnych możliwość ta się stopniowo poszerzała -
                          czy tamte czasy były lepsze? Fakt teraz wielu grafomanów może pisać co im "ślina
                          na pióro" przyniesie, ale też powstaje wiele wartościowych rzeczy. Podobnie jest
                          z postępem w technologiach tworzenia i obróbki dźwięku - każdy dzieciak może
                          sobie coś stworzyć a pewnie z 1% z nich stworzy coś wartościowego ale to już
                          zweryfikuje życie czy rynek a nie Ty czy ja.

                          > Ja mówiłem o docenianiu i o różnicy między sztuką a kiczem, ciężką pracą a
                          > oszustwem - pójściem na łatwiznę.

                          Co nazywasz oszustwem ? To ,że jakiś "hochsztapler" bez muzycznego wykształcenia
                          śmie przelewać melodie ze swojej głowy na płytę czy taśmę? I to przy pomocy tych
                          tfu!! komputerów ?

                          > Według Ciebie nie należy doceniać wkładu pracy kogoś, kto kilka lat uczył się
                          > grania, bo ktoś inny złapał jakiś cyfrowy gadżet i 90% pracy ma z głowy - tak?

                          Według mnie należy oceniać efekt końcowy - albo jest dobry albo nie -
                          niezależnie od tego kto ile szkół muzycznych zaliczył. Wykształcenie muzyczne
                          nie daje talentu.

                          > Idąc dalej tym tropem - autorzy książek nie muszą znać ortografii ani poprawnej
                          > polszczyzny...

                          Nie - idąc dalej Twoim tokiem rozumowania pisarze powinni pisać gęsim piórem na
                          pergaminie, a nie używać komputerów czy maszyn do pisania.

                          • tw.zenek Naprawdę się nie rozumiemy ??? Może jednak.... 14.02.08, 13:39
                            Gość portalu: zinn2 napisał(a)

                            > Co nazywasz oszustwem ? To ,że jakiś "hochsztapler" bez muzycznego wykształcenia
                            > śmie przelewać melodie ze swojej głowy na płytę czy taśmę? I to przy pomocy tych
                            > tfu!! komputerów ?

                            Ależ nie ze swej głowy!!!

                            Przecież temat mówi o DJ-ach, czyli tych, którzy przy pomocy elektronicznych
                            gadżetów, robią różne dziwne rzeczy z CUDZYMI utworami.

                            Ja nie mam nic przeciwko naturszczykom!!! Mówiąc o nauce - niekoniecznie myślę o
                            konserwatorium. Tylko o pracy - w domu, czy w szkole - mniej ważne.

                            PS I - A z Gutenbergiem i gęsim piórem, to trochę nie tak. Czytać i pisać i tak
                            trzeba umieć. Czcionki się same nie ułożą.

                            PS II - Żadna maszyna do pisania, nie zastąpi znajomości składni i gramatyki.
                            Komputer też nie. Tym bardziej ćwiczenia swobody wypowiedzi. Temu, co umie gęsim
                            piórem nie przeszkodzi awaria prądu....smile)

                            • Gość: zinn2 Re: Naprawdę się nie rozumiemy ??? Może jednak... IP: 62.233.177.* 14.02.08, 14:02
                              No widzisz kolego tw.zenek - i tu możemy dojść do jakiejś konkluzji i wspólnych
                              wniosków wink

                              > Przecież temat mówi o DJ-ach, czyli tych, którzy przy pomocy elektronicznych
                              > gadżetów, robią różne dziwne rzeczy z CUDZYMI utworami.

                              No widzisz w tutejszej dyskusji pomieszały się pewne tematy - w pierwszym swoim
                              poście w tym temacie mówię o tym ,że 99% DJ'i to najwyżej dobrzy rzemieślnicy, a
                              nie artyści - miano artysty zachowuję dla kogoś kto tworzy jakąś nową jakość, a
                              nie odgrywa gotowe płyty nawet nie wiadomo jak dobrze. Ale Ty w swoich postach
                              starasz się przyrównać całą współczesną scenę taneczną do poziomu buczącego
                              bassu wydobywającego się z ze starego BMW czy do disko polo - i tu mojej zgody
                              nie ma.To tak jakbym ze swojej pozycji ignoranta w dziedzinie muzyki klasycznej
                              - przyrównał całą muzykę klasyczną do twórczości Rubika.

                              Poza tym zapewniam Cie ,że żeby być dobrym DJ'em też trzeba poświęcić kilka lat
                              na doskonalenie swoich umiejętności technicznych, osłuchanie, czy zdobycie
                              doświadczenia w graniu na żywo dla ludzi - szczególnie jeśli do grania używa się
                              urządzeń analogowych jakim jest gramofon - to nie jest tak ,że ktoś pierwszy raz
                              staje za deckami i już wymiata jak Jeff Mills czy Josh Wink.

                              > PS II - Żadna maszyna do pisania, nie zastąpi znajomości składni i gramatyki.
                              > Komputer też nie. Tym bardziej ćwiczenia swobody wypowiedzi.

                              Podobnie ,żaden komputer, sampler czy syntezator nie zrobi sam "klubowego"
                              numeru - to tylko narzędzie przy pomocy którego muzyk w tym wypadku producent
                              muzyki elektronicznej przelewa swoje "myśli" na taśmę i nie mylmy go z DJ'em
                              !!!!!!!!!!!

                              I przede wszystkim naprawdę - szanujmy się nawzajem - bo mówienie o oszustach
                              czy odmóżdżonej kulturze nie sprzyja konstruktywnej dyskusji tylko prowadzi do
                              obrzucania się epitetami - zawszę chętnie podyskutuję, ale jeśli wolisz obrzucać
                              się inwektywami to ja dziękuję.

    • the.gypsy Re: DJ artystą jest? 13.02.08, 16:03
      ci co mowia, ze to sztuka, o sztuce nie maja zadnego pojecia. nawet
      zielonego.
      • Gość: jaleo Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 20:25
        zielone maja ONE
    • Gość: grenzik Re: DJ artystą jest? IP: *.chello.pl 13.02.08, 16:17
      Są didżeje i didżeje, wiecie... Wiele też zależy od muzyki. Wg mnie w wypadku
      muzyki klubowej przeznaczonej do miksowania, możliwości są bardzo duże. Samo
      zgranie płyt, umiejętne operowanie brzmieniem i inne kwestie techniczne to
      czyste rzemiosło. Ale już zbudowanie seta i zachowanie odpowiedniej dynamiki
      wykracza daleko poza to.
      • Gość: ralphh Re: DJ artystą jest? IP: *.punkt.pl 13.02.08, 18:08
        siedzą w piwnicy i myślą że są na dachu.
        ich znajomość muzyki jest na poziomie szkółki niedzielnej.
        a kolesiowi DDN-owi radzę się tak nie podpalać: "myslenie nutami...
        postrzeganie muzyką świata" - takie głodne kawałki jedz na śniadanko kolezko. Dj
        Tiesto - wziął był sierota po plasticu ograny w plutonie i szpan na całą wieś.
        to żadna muzyka jeno plastikowe popłuczyny po muzyce. ważne żeby tłum jump w
        rytm. słowem nudddyyyzm.

        kiedyś sztukę robili najlepsi.dziś to co zrobi każdy nazywamy sztuką.
        ot taka sztuczka. takie dj-owskie popisy potrafi każdy kto choć raz widział
        konsolę. biedacy.,,

        ps.
        porywczym mózgom donosze, żeby nie nazywać mnie ignorantem, bo muzykę słucham ze
        zrozumieniem. im ciekawsza tym ciekawiej, a w tej waszej djskiej papce to jeno
        nudyzm.
        pzdr.
        • Gość: DDN Re: DJ artystą jest? IP: 212.76.37.* 13.02.08, 18:17
          Misiu, nie probuj obrazac skoro pojecia seledynowego o mnie nie masz... nie mowiac juz o tym, zebys wiedzial jak odbieram muzyke, jak dlugo gram na jakims instrumencie (smyczkowym zdradze), jak czesto slucham pewnego argentynskiego kompozytora tang o ktorym pewnie nie masz pojecia (Piazzola, slyszales o gosciu?) i jak dlugo czekalem az cos z jego repertuaru zostanie zagrane w FN. I nie jestem dla Ciebie kolezka, kolezko... Piszesz, ze muzyke sluchasz ze zrozumieniem, co by swiadczylo o twojej muzycznej inteligencji. Wydawalo mi sie, ze ludzie posiadajacy choc odrobine wspomnianej, cechuja sie otwartoscia na inne, nowe trendy. Mylilem sie. Szkoda
          • Gość: ralphh DJ nie jest artystą... IP: *.punkt.pl 13.02.08, 20:31
            do DDN:
            Koleżko uroczy nie irytuj się gdy tylko ktoś odważy się zakwestionować Twoje
            świata widzenie. "Kolezko" - wydało mi się dość neutralne, z pewnością mniej
            nacechowane miłosierdziem niźli Twoje Misiu.

            to że grasz na jakimś instrumencie smyczkowym bynajmniej nie znaczy że coś o
            muzyce wiesz. znasz nazwę tego instrumentu?

            co do astora piazzolli to niezbyt kręci mnie taka muzyka.
            choć wolę posłuchać latynosów niźli pustego dudnienia.
            a tak na marginesie, to znajomość rzeczonego ma być wyznacznikiem poziomu
            muzycznego? to podrzucę: słyszałeś o voughanie?
            daj spokój z tą licytacją. po prostu masz problemy z przyjmowaniem krytyki.ot
            wszystko. myślisz że jak 10 osób bez wyrobienia muzycznego powie ci że robisz
            fajną muzę to jest to zgodne z rzeczywistością.
            zdaje się należysz do tych zaklinaczy rzeczywistości, którzy miast się z nią
            pogodzić tworzą swoją, własną.
            djowskie około granie to nie żadna sztuka.
            ale skoro są ludzie którzych to kręci to okij.
            tylko nie nazywajcie tego sztuką.
            ot. tyle.
            pzdr.



            • Gość: co jest grane Re: DJ nie jest artystą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 22:44
              Gość portalu: ralphh napisał(a):

              > porywczym mózgom donosze, żeby nie nazywać mnie ignorantem, bo
              > muzykę słucham ze
              > zrozumieniem. im ciekawsza tym ciekawiej, a w tej waszej djskiej
              > papce to jeno
              > nudyzm.

              Nie dam rady, muszę się wtrącić! jeśli opinie o sztuczkach djów
              tylko na zasadzie: "jest ok" albo "odtwarzacze-puszczacze" to jaka
              to niby dyskusja? sorry, jest jeszcze o bitach i setach, ale to
              niejako przy okazji wyskoczyło i dobrze, przynajmniej wątek
              dydaktycznym letko się stał i dobrze.

              i do dzisiaj nawet nikt linku do jutuba nie wkleił, o własnych
              wrażeniach z realnego uczestnictwa w tym sacrum nie wspominając!
              kurde, czy to naprawdę tak trudne, by choćby po łepkach opisać
              własne wrażenia z takiego czegoś?!

              Piazzolla jest nudny a Voughan przedobrzony.fakt faktem: obaj umieja
              czytać nuty.
              ale ich muzyka pewnie tylko dla takich, co słuchają jej ze
              zrozumieniem.
              • Gość: zinn2 Re: DJ nie jest artystą... IP: 62.233.177.* 14.02.08, 09:10
                Jeśli naprawdę Cię to interesuje i jesteś gotów poświęcić trochę czasu - polecam
                dokument produkcji BBC o historii muzyki house - jednego z głównych nurtów
                elektronicznej muzyki tanecznej - są tam równiez wzmianki o techno, drum'n'bass,
                rave etc.

                www.stage6.com/user/DJJonD0e/video/1807791/Pump-Up-The-Volume---History-of-House-Music---pt--1-of-3
                www.stage6.com/user/DJJonD0e/video/1808090/Pump-Up-The-Volume---History-of-House-Music---pt--2-of-3
                www.stage6.com/user/DJJonD0e/video/1809853/Pump-Up-The-Volume---History-of-House-Music---pt--3-of-3
                Moim zdaniem jeden z najlepszych dokumentów na ten temat.
                • tysia2 Re: DJ nie jest artystą... 14.02.08, 10:40
                  To będzie działać
                  tnij.org/ar2d
                  tnij.org/ar2e
                  Trzeba zainstalować DivX web player
        • Gość: zinn2 Re: DJ artystą jest? IP: 62.233.177.* 14.02.08, 09:17
          > ot taka sztuczka. takie dj-owskie popisy potrafi każdy kto choć raz widział
          > konsolę. biedacy.

          big_grin - Skoro tak twierdzisz - czekamy na set wink - bo chyba tak światowy i światły
          człowiek jak Ty widziałeś choć raz konsolę i to nie taką do gier wink.
    • Gość: ft Re: DJ artystą jest? IP: *.cable.ubr03.brom.blueyonder.co.uk 13.02.08, 19:50
      Sprawdz to.
      Niestety nie sa ta ci sami dj-e o ktorych piszesz.
      Ale udawadniam ze da sie:
      Birdy Nam Nam:

      www.youtube.com/watch?v=WhlNsUKbkU4&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=0PqvDwBOp9Y
      Kid Koala:

      www.youtube.com/watch?v=ScwI7c5iiRo&feature=related
      Coldcut:

      www.youtube.com/watch?v=x6z1FniRm-4
      • Gość: ralphh Re: DJ artystą jest? IP: *.punkt.pl 13.02.08, 21:09
        ten jeden ujdzie
        www.youtube.com/watch?v=0PqvDwBOp9Y
        się podoba,
        ale i tak średniak ze szkoły muzycznej w klasie jazzu ma więcej wyobraźni
        muzycznej niźli ci panowie razem wzięci.
        nie chcę gwałcić twojego zmysłu muzycznego, ale przydałoby się panom nieco
        poćwiczyć rytmikę. widać braki, choć chłopaki chcą. cenne.

        reasume: jesli to kogoś kręci, to okij.
        ale do sztuki temu daleko. czyż nie?
        bo zdaje się o tym jest to forum.

        lubie jak w muzyce coś się dzieje.
        zaskakuje, z ciekawością czekasz jak to się potoczy dalej.
        to daje radość. im ciekawiej , tym... ciekawiej.

        wszystko zależy od wyobraźni muzycznej.
        w sumie to jak ją wyrażamy, rodzimy, płodzimy...
        to już sprawa drugorzędna.
        po prostu w znakomitej większości djom brak wyobraźni.
        to samo dotyczy tej pop-papki.
        ot tyle.
        pozdr.
        • Gość: szmatan Re: DJ artystą jest? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.08, 09:51
          zdefiniuj sztukę
    • Gość: En Re: DJ artystą jest? IP: *.chello.pl 13.02.08, 21:59
      www.djqbert.com/
    • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ artystą jest? IP: *.chello.pl 13.02.08, 22:29
      Mysle, ze granie na imprezach to nie jest Sztuka przed wielkie S. I zaloze sie,
      ze w zadnej gazecie nie napisano, ze ktorys tam DJ tworzy Sztuke - zwyczajnie
      przerysowujesz, zeby wywolac dyskusje. To jest rzemieslnictwo, ale to wlasciwie
      nie ma znaczenia. Ludzie nie chodza na imprezy, zeby obcowac ze sztuka, tylko
      zeby potanczyc i sie rozerwac i DJ nie musi im prezentowac sztuki. Ale jesli
      jest swietny w swoim fachu, tym lepiej.

      Najlepsi potrafia wspolgrac z tanczaymi tak, ze parkiet jest pelny do samego
      rana, dodatkowo sa w stanie wprowadzic w swoje granie rozne smaczki, wstawiac
      zaskakujace polaczenia i przejscia - i to miedzy innymi dlatego o ich imprezach
      pisze sie w gazetach. Nie jest to tez tak proste, jak kilku osobom tutaj sie
      wydaje. Oczywiscie, jesli ktos nie lubi tego typu muzyki (niezaleznie jaka by
      ona nie byla) i nawet nie chodzi do klubow, to nikt go nigdy nie przekona, ze to
      co robia DJe jest wartosciowe. Ale dla mnie, jesli ktos potrafi wprowadzic mnie
      czyms w dobry nastroj i robi to na dodatek fachowo, to jest to dla mnie wartosc
      sama w sobie - nawet jesli to nie jest sztuka.

      Poza tym, jak mozemy Cie przekonac do tego, co robia DJe, jesli nie chcesz lub
      nie zamierzasz zobaczyc/uslyszec ich w akcji. To tak, jakbys probowal mi
      opowiedziec, jakim super gitarzysta byl Jimi Hendrix, a ja bym nawet nie chcial
      posluchac, jak on gral. Jak mi to opiszesz? Sprobuj.

      Ktos wyzej wypowiadal sie niepochlebnie o samplowaniu, ze to jest kopiowanie,
      dajac w kontrprzykladzie covery, ktore sa dobre, bo robi sie je "od dawna". Nie
      rozumiem, co akurat ma do rzeczy czas trwania jakiegos zjawiska. To, ze cos robi
      sie od dawna, wcale nie znaczy, ze jest z definicji lepsze, chyba ze jest sie
      skostnialym konserwatysta - wtedy oczywiscie jest to juz kwestia calego
      swiatopogladu. A czy taki na przyklad kolaż jest sztuką, czy nie? Jest to
      przeciez technika artystyczna, a zatem jej stosowanie ma na celu stworzenie
      czegos nowego i innego.

      Na koniec dodam, ze plyta Endtroducing niejakiego DJ Shadowa (stworzona od
      poczatku do konca z sampli innych artystow) zostala wybrana przez Time za jeden
      ze 100 najlepszych albumow wszechczasow. Moze nic wielkiego, ale jednak
      wskazuje, ze samplowanie doceniaja nie tylko tepi hiphopowcy albo diskomuly -
      jak wiele osob chcialoby uwazac.

      Pozdrawiam.
      • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 22:48
        O!!!!!!!!!!! big_grin
        a teraz przeczytam twój wpis jeszcze raz a potem jeszcze raz i
        znowu, bardzo dziękuję smile
      • tw.zenek Do "Wrecekrzepki" 14.02.08, 13:13
        Gość portalu: Wrecekrzepki napisał(a):

        > DJ nie musi im prezentowac sztuki.

        Słusznie - ma prezentować piosenki - i tyle

        > wprowadzic w swoje granie

        Tu jest właśnie sedno - to nie jest "jego" granie, tylko cuze utwory!!!

        >rozne smaczki, wstawiac
        > zaskakujace polaczenia i przejscia

        Ciekawe co na to twórcy oryginalnych utworów - oni to napisali tak, a nie
        inaczej - widać tak chcieli, a jak komuś to nie pasuje, to niech napisze swoje.
        Ale to już by było z dużo pracy prawda?


        > Ktos wyzej wypowiadal sie niepochlebnie o samplowaniu, ze to jest kopiowanie,
        > dajac w kontrprzykladzie covery, ktore sa dobre, bo robi sie je "od dawna".

        To ja pisałem - "cover" tym się różni od wklejania cudzych fragmentów, że
        wprawdzie jest cudzą kompozycją, ale jednak ZAGRANĄ przez innego wykonawcę. A
        nie wyciętą z oryginału i wklejoną do - teoretycznie - "swojej" kompozycji...
        Dlatego jest kontrprzykładem, a nie dlatego, że się je gra od dawna.

        > Na koniec dodam, ze plyta Endtroducing niejakiego DJ Shadowa (stworzona od
        > poczatku do konca z sampli innych artystow) zostala wybrana przez Time za jeden
        > ze 100 najlepszych albumow wszechczasow.

        Buhahaha! Po pierwsze - gazeta musi zyskiwać nowych czytelników, a po drugie -
        krytyk NIGDY nie napisze, że coś nowego jest do d..., bo woli być uznany za
        ekscentryka, niż przypadkiem dowiedzieć się, że się pomylił. smile))))
        • Gość: Wrecekrzepki Re: Do "Wrecekrzepki" IP: 83.13.98.* 14.02.08, 13:39
          > Tu jest właśnie sedno - to nie jest "jego" granie, tylko cuze
          utwory!!!

          Nie twierdze przeciez, ze utwory sa jego.

          > Ciekawe co na to twórcy oryginalnych utworów - oni to napisali tak, a nie
          > inaczej - widać tak chcieli, a jak komuś to nie pasuje, to niech napisze swoje.

          Nie wiem, co na to tworcy, ale mysle, ze chetnie zgadzaja sie, zeby w klubach
          grano ich utwory, nawet jesli zostaja przez DJa zmanipulowane, bo to przeciez
          dla nich swietna promocja. DJe przeciez czesto wpolpracuja z wykonwacami muzyki,
          ktora puszczaja.

          > To ja pisałem - "cover" tym się różni od wklejania cudzych fragmentów, że
          > wprawdzie jest cudzą kompozycją, ale jednak ZAGRANĄ przez innego wykonawcę. A
          > nie wyciętą z oryginału i wklejoną do - teoretycznie - "swojej" kompozycji...
          > Dlatego jest kontrprzykładem, a nie dlatego, że się je gra od dawna.

          Nie, nie jest, bo przeciez tak samo ja moge teraz podac Twoj argument, ktory Ty
          podales wyzej: "ciekawe co na to twórcy oryginalnych utworów - oni to napisali
          tak, a nie inaczej - widać tak chcieli, a jak komuś to nie pasuje, to niech
          napisze swoje". Oczywiscie podaje go tu tylko, zeby Ci pokazac jak bardzo sam
          nie zgadzasz sie ze swoimi argumentami, a nie dlatego, zebym ten argument uwazal
          za istotny.

          > Buhahaha! Po pierwsze - gazeta musi zyskiwać nowych czytelników, a po drugie -
          > krytyk NIGDY nie napisze, że coś nowego jest do d..., bo woli być uznany za
          > ekscentryka, niż przypadkiem dowiedzieć się, że się pomylił. smile))))

          Na to niestety nie potrafie odpowiedziec - jesli z miejsca automatycznie
          odrzucasz recenzje wszystkich nowych rzeczy, tylko dlatego ze wg Ciebie sa
          oceniane dobrze tylko dlatego, zeby oceniajacy nie wyszedl na "nieznajacego sie
          na rzeczy", no to coz ja moge powiedziec. Pewnie masz racje, przeciez to logiczne.
          • tw.zenek Re: Do "Wrecekrzepki" 14.02.08, 14:56
            Gość portalu: Wrecekrzepki napisał(a):

            > Nie, nie jest, bo przeciez tak samo ja moge teraz podac Twoj argument, ktory Ty
            > podales wyzej: "ciekawe co na to twórcy oryginalnych utworów - oni to napisali
            > tak, a nie inaczej - widać tak chcieli, a jak komuś to nie pasuje, to niech
            > napisze swoje". Oczywiscie podaje go tu tylko, zeby Ci pokazac jak bardzo sam
            > nie zgadzasz sie ze swoimi argumentami.

            Na szczęście mam dobre zdanie o własnej logice. Zespół MUZYCZNY, który wykonuje
            cudzy utwór, jednak go wykonuje - czytaj MUSI UMIEC GO GRAĆ - od podstaw. Tak
            jak pianista musi znać Chopina, Mozarta...

            Facet, który przy pomocy elektroniki ingeruje w cudzy utwór, nie ma nic
            wspólnego z "graniem", rozumianym jako wydobywanie dźwięku z instrumentu.
            • Gość: Wrecekrzepki Re: Do "Wrecekrzepki" IP: 83.13.98.* 14.02.08, 15:16
              > Facet, który przy pomocy elektroniki ingeruje w cudzy utwór, nie ma nic
              > wspólnego z "graniem", rozumianym jako wydobywanie dźwięku z instrumentu.

              To oczywiscie zalezy, jak zdefiniujesz "instrument muzyczny" (gramofony bez
              watpienia moga nim byc, szczegolnie w rekach ludzi takich jak Qbert, Shadow,
              Mixmaster Mike, itp). Mysle, ze ogolnie nikt nie traktuje DJow klubowych jako
              oryginalnych tworcow. W tym sie zgadzam w 100% - oni nie tworza muzyki - uzywaja
              jej tylko, zeby stworzyc atmosfere zabawy i w sprawny sposob wszystko polaczyc.

              Nie wiem, jak czesto chodzisz do klubow, ale zapewniam Cie, ze slychac roznice
              miedzy DJ'em puszczajacym plyty w sali gimnastycznej na potancowce w liceum, a
              dobrym DJ'em klubowym, ktory logicznie (czyt. tak je dobiera, zeby przejscia nie
              bolaly i byly niezauwazalne) laczy utwory w jeden dlugi i nieprzerwany set,
              uwzgledniajac przy tym preferencje publiki. Tak jak pisalem, Sztuka to nie jest,
              ale pokaz umiejetnosci jak najbardziej.

              Mam ogolnie wrazenie, ze probujesz calkowicie zdyskredytowac pozycje DJa, jako
              kogokolwiek istotnego dla klubu. Ja bym tak daleko sie nie posuwal - bywam od
              czasu do czasu na imprezach i trafiam na lepszych i gorszych "puszczaczy".
              Okazuje sie, ze ci lepsi potrafia rozkrecic nawet slaba impreze - ale musza miec
              dobry instynkt. I moze tu wlasnie o niego chodzi.
            • Gość: zinn2 Re: Do "Wrecekrzepki" IP: 62.233.177.* 14.02.08, 15:33
              Ok powiedz mi więc czy to jest cover czy odgrywanie cudzych dźwięków ? I czy nie
              jest tu potrzebna umiejętność perfekcyjnej obsługi instrumentu jakim staje się
              gramofon i mixer ?

              pl.youtube.com/watch?v=iP-86de-oUA
              ??
        • Gość: goodc Re: Do "Wrecekrzepki" IP: *.citynet.pl 14.02.08, 15:31
          > Tu jest właśnie sedno - to nie jest "jego" granie, tylko cuze
          utwory!!!

          Mylisz się bo duża część dji gra w swoich setach równiez własne kawałki.

          > Ciekawe co na to twórcy oryginalnych utworów - oni to napisali tak, a nie inaczej - widać tak chcieli, a jak komuś to nie pasuje, to niech napisze swoje.

          Tu również jesteś w błędzie gdyż jestem przekonany że producenci są zadowoleni z tego, że dj grają ich kawałki bo w ten sposób je promują,a po drugie zarabiają na sprzedaży płyt.Oto przecież chodzi, żeby zarabiac na tym co się lubi robić.Ta muzyka jest tworzona po to by była słuchana i grana na imprezach.A sposób w jaki dje miksują ich produkcje nie ma dla nich żadnego znaczenia.

          > To ja pisałem - "cover" tym się różni od wklejania cudzych fragmentów, że wprawdzie jest cudzą kompozycją, ale jednak ZAGRANĄ przez innego wykonawcę. A nie wyciętą z oryginału i wklejoną do - teoretycznie - "swojej" kompozycji... Dlatego jest kontrprzykładem, a nie dlatego, że się je gra od dawna

          Nie neguję wartości coverów, są bardzo podobne do remixów.Ale właśnie istotą utwóru stworzonego z sampli jest to że ktoś stworzył coś zupełnie nowego z fragmentów(bardzo krótkich) innych utworów i wykazał się większą inwencją twórczą niż ktoś kto nauczył się utwóru na pamięć i tylko zaaranżował go inaczej.

          > Buhahaha! Po pierwsze - gazeta musi zyskiwać nowych czytelników, a po drugie -krytyk NIGDY nie napisze, że coś nowego jest do d..., bo woli być uznany za ekscentryka, niż przypadkiem dowiedzieć się, że się pomylił. smile))))

          Czy dobrze zrozumiałem że negujesz muzykę klubową tylko dlatego że jest nowa i że nie stowrzył jej Mozart albo inny wielki kompozytor?

          >Dlatego usiłuję sie dowiedzieć co to jest ta muzyka "klubowa"? Kluby są różne...

          pl.wikipedia.org/wiki/Muzyka_klubowa
          Imo lepszym okresleniem jest muzyka elektroniczna
          • tw.zenek Bolesna teoria 14.02.08, 16:42
            Gość portalu: goodc napisał(a):

            > Nie neguję wartości coverów, są bardzo podobne do remixów.Ale właśnie
            > istotą utwóru stworzonego z sampli jest to że ktoś stworzył coś
            > zupełnie nowego z fragmentów(bardzo krótkich) innych utworów i
            > wykazał się większą inwencją twórczą niż ktoś kto nauczył się utwóru
            > na pamięć i tylko zaaranżował go inaczej.

            Ten ktoś, kto ZAGRAŁ cudzy utwór, przynajmniej miał okazję zmierzyć się z
            techniką swojego mistrza. Tworzenie z fragmentów rozwija najwyżej dwa palce
            (Ctrl+C, Ctrl+V)

            Mniej więcej tak jakbyś mi tłumaczył, że sklejanie obrazu z kawałków
            rozwija technikę malowania (pędzlem)

            A propos - próbowałeś kiedyś coś zagrać lub co więcej - zaaranżować?
            • Gość: goodc Re: Bolesna teoria IP: *.citynet.pl 14.02.08, 17:02
              tw.zenek napisał:
              > Ten ktoś, kto ZAGRAŁ cudzy utwór, przynajmniej miał okazję zmierzyć się z
              > techniką swojego mistrza. Tworzenie z fragmentów rozwija najwyżej dwa palce
              > (Ctrl+C, Ctrl+V)
              >
              > Mniej więcej tak jakbyś mi tłumaczył, że sklejanie obrazu z kawałków
              > rozwija technikę malowania (pędzlem)
              >
              > A propos - próbowałeś kiedyś coś zagrać lub co więcej - zaaranżować?

              Nie dość że próbowałem to jeszcze grałem i tak jak każda inna rzecz wymaga odpowiednio długiego czasu ćwiczeń.Czyżbyś miał wiedze na temat tworzenia z sampli że uważasz że jest to operowanie na kopiuj/wklej?Wystarczy że włączysz "fruity loopsa"(jeden z popularniejszych programów do robienia muzy) to przekokasz się że jest to bardziej złożony proces ;]
              Chyba nie do konca wiesz na czym polega tworzenie muzyki na komputerze.
            • Gość: Wrecekrzepki Re: Bolesna teoria IP: 83.13.98.* 14.02.08, 17:06
              > Mniej więcej tak jakbyś mi tłumaczył, że sklejanie obrazu z kawałków
              > rozwija technikę malowania (pędzlem)

              Nienajlepsze porownanie, rozwija nie umiejetnosci malarskie, ale technike
              kolażu. Tak jak tworzenie zwiastunow (np. z filmow) nie robi z montazysty
              rezysera ani scenarzysty (choc jest to oczywiscie tworzenie). Jak juz probujesz
              zajac pozycje negujaca, rob to przynajmniej z glowa.
          • tw.zenek I żeby nie było niedomówień 14.02.08, 16:50
            Od 30 lat zajmuję się puszczaniem muzyki - w różnych miejscach i na różne
            sposoby. Jednocześnie bardzo się wkurzam, jak ktoś mi mówi, że "gram". Bo przez
            parę lat próbowałem grać naprawdę i wiem jaka jest różnica.

            Muzyk jest od grania a DJ od tego, żeby pozbierać te kawałki do kupy i żeby się
            ludzie jakoś bawili. Jeśli musi zastępować muzyków to znaczy, że kiepską muzykę
            wybrał. Przy dobrej muzyce, DJ może być i powinien być - niewidoczny. Można
            zabawiać ludzi muzyką bez konieczności przerabiania jej.

            Znam również kilka programów do robienia różnych dziwnych rzeczy z muzyką -
            potrafię się nimi posługiwać w miarę biegle, więc wiem na ile potrafią zastąpić
            umiejętności - a nawet zwykły słuch.
            • Gość: zinn2 Re: I żeby nie było niedomówień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 16:59
              Stosujesz płynne blendowanie ?? - długie przejścia czy po prostu puszczasz
              kawałki przeplatając je konferansjerką i grając numery na życzenie ? Bo jeśli to
              drugie to z całym należnym szacunkiem ale jest to zupełnie inny sport niż
              klubowe dj'owanie.
            • Gość: Wrecekrzepki Re: I żeby nie było niedomówień IP: 83.13.98.* 14.02.08, 17:21
              Nie wiem za bardzo, czego chcesz dowiesc. Chodzi Ci tylko o to, zeby nie mowic,
              ze DJ "gra" muzyke, tylko, ze "puszcza" muzyke? Niech bedzie, jesli Cie to razi,
              mysle, ze spokojnie moge sie z Toba zgodzic.

              > Przy dobrej muzyce, DJ może być i powinien być - niewidoczny. Można
              > zabawiać ludzi muzyką bez konieczności przerabiania jej.

              Tu sie zgadzam i nie zgadzam. DJ moze spokojnie pozostawac niewidoczny. Ale nie
              musi, jak nie chce - jesli komus przeszkaqdza to, ze jest widoczny, to niech nie
              chodzi na imprezy do klubu, tylko idzie gdzies posluchac jak Ty grasz. Nie wiem
              skad przekonanie, ze "powinien".

              I zgadzam sie, ze moze zabawiac ludzi muzyka bez przerabiania jej, ale moze tez
              to robic przerabiajac ja. Tak jak karykaturzysta albo parodysta moze przerabiac
              dziela innych ludzi i w ten sposob bawic ludzi.

              Poza tym nie mowisz przeciez z pozycji, ktora uprawnialaby Cie do decydowania o
              tym, co ktos powinien lub nie powinien robic. Jesli ktos chce cos robic i nie
              jest to niezgodne z prawem, to niech to robi.
            • Gość: goodc Re: I żeby nie było niedomówień IP: *.citynet.pl 14.02.08, 17:40
              tw.zenek napisał:
              > Przy dobrej muzyce, DJ może być i powinien być - niewidoczny. Można zabawiać ludzi muzyką bez konieczności przerabiania jej.

              Trochę nie do końca rozumiem co piszesz.Możesz rozwinąć co rozumiesz przez przerabianie jej i w jakim sensie dj ma być niewidoczny?

              Jaką muzyke grasz/puszczasz?
      • Gość: co jest grane DJ Jimi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 15:45
        Gość portalu: Wrecekrzepki napisał(a):

        > jak mozemy Cie przekonac do tego, co robia DJe, jesli nie chcesz
        > lub
        > nie zamierzasz zobaczyc/uslyszec ich w akcji. To tak, jakbys
        > probowal mi
        > opowiedziec, jakim super gitarzysta byl Jimi Hendrix, a ja bym
        > nawet nie chcial
        > posluchac, jak on gral. Jak mi to opiszesz? Sprobuj.

        Nie da się słowami opisać muzyki, przynajniej ja osobiście wymiekam,
        ale:

        - mało zostało koncertów z Jimim (ihopeyouwilllikeme), jutubowej
        wizualizacji jeszcze mniej, mamy tylko dźwięk, nieskreczowany
        zresztą i niezapętlony po fachowemu, a szkoda, bo teraz to tylko
        dobry dj jest w stanie obrobić go tak, by klubowa publika nim nie
        wzgardziła wygwizdaniem. W wersji oryginalnej czasami też da się
        tego słuchać, jednak z dużą dozą technologicznego zniesmaczenia.

        - Jimi skończył zapewne wiele różnych szkół, nie zdążył jednak do
        końca opanować pięciolini, setów i beatów (damianbsc). Trochę
        szkoda, może miałby szansę na urzędowo opieczętowany papier,
        potwierdzający jego kwalifikacje jako muzyka? (tw.zenek). Niestety -
        pyłem marnym się urodził i takim do końca pozostał, wagarujący
        odrzutek dydaktyczny.

        - jasne, gdyby umiał odpowiednio podłączyć automat perkusyjny, jego
        rozlazłe granie nabrałoby kulturalnejszego szlifu (szmatan), by
        trafić do większej - poza garstką narkomanów - liczby odbiorców, ale
        na elektryce też znał się licho, jak zresztą na wszystkim poza
        ćpaniem i chlaniem.

        - "najlepsi potrafią współgrać z tańcącymi" (Wręcekrzepki), lecz z
        Jimi'ego najczystszej wody egocentryk był, o sobie i sobą tylko
        grał, za nic mając wszelkie parkietowe densy, samolub i cham.

        - nie znał się zupełnie na tworzeniu klimatów relaksacyjnych,
        czasami coś tam popitolił ziewająco, ale tylko po to, by za chwilę
        postawić wszystkich na baczność nieopatrznym sprzężeniem
        nagłośnienia, łącznie z tymi, co to słuchawkami, zamkniętymi oczami
        i dreszczami latającymi po plecach (szmatan), próbowali odreagować
        trudy dnia codziennego.

        - z coverami ledwoco zaczynał kombinować, a już wszyscy wiedzieli, z
        czego temat ściągnął ("Boże, chroń królową" to leciało?). Brak
        wyobraźni muzycznej pewnie albo po kryjomu kupował prawa autorskie,
        cienias bez marketingowego obycia.
        • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ Jimi IP: 83.13.98.* 14.02.08, 16:05
          Tak, to nawet dowcipne choc przydlugie, ale ja bardzo wysoko cenie Jimiego, to
          raz, a dwa, ze mowimy o imprezach w klubach, gdzie puszczana jest muzyka do
          tanczenia - wiec masz racje, Jimi do klubu by sie nie nadawal. Tak samo klubowa
          publika wzgardzilaby Radiohead, Puccinim albo Jimmym Smithem - choc w domu byc
          moze ich sluchaja. Ja bardzo lubie tanczyc - ale naprawde, do Toola ciezko jest
          to robic.
    • Gość: RudaKazia Re: DJ artystą jest? IP: *.218.151.59.telsat.wroc.pl 13.02.08, 23:40
      Ktoś tam gdzies w dole napisała (słusznie), że nie należy mylić dj-ów z
      "puszczaczami" płyt. DJ nie tylko puszczają,ale na swój sposób robią również
      muzykę i często wychodzi z tego cosik całkiem niezłego.
      I w ślad za powyższym nasuwa mi się pytanie raczej o to, czy aby na pewno każdy
      wokalista jest artystą. No bo rozumiem, gdy ktoś oprócz tego, że ma słuch i może
      coś zaspiewać bez wiekszego fałszu, to jeszcze pisze teksty i muzykę do tego,co
      spiewa. Natomiast już mniej rozumiem panienki, które owszem, powiedzmy że mają
      słuch i nie fałszują zbytnio,ale tak naprawdę odtwarzają jedynie to,co ktoś im
      podsunie gotowego pod nos - tekst i muzykę znaczy. Toż to karaoke raczej.
    • Gość: bart Re: DJ artystą jest? IP: *.ckzeto.com.pl 14.02.08, 08:50
      Są i artyści, są i Ci co grają dla zarobku, są tacy co robią to bo to lubią
      czyt. hobby a są tacy co wydaje się im że to potrafią...

      Ci co mówią że to łatwe...zapraszam za deki i mikserek...
      To jest tak jak z kierowca..są ci co jeżdżą zawodowo, są ci co jeżdżą i są Ci co
      wydaje im sie że jeżdżą, sami wiecie jaki jest tego efekt...

      Nie ma co się rozpływać nad tymi co siedzą w studiu.....to są producenci, a
      często producent, to kiepski DJ i podobnie jest w drugą stronę....

      Zapraszam na imprezę ale tę stricte klubową a nie dyskotekową wtedy każdy ocenie
      co i jak....
      • tw.zenek To może jeszcze ktoś wyjaśni taką różnicę: 14.02.08, 09:17
        "Zapraszam na imprezę ale tę stricte klubową a nie dyskotekową"

        Już któryś raz w tym wątku pojawia się to rozróżnienie - a ja się pytam co to
        jest ten "klub"? Bo dla mnie słowo "klub" oznacza po prostu miejsce, w którym
        równie dobrze może odbywać się dyskoteka, co koncert jazzowy. Jedno i drugie
        jest imprezą "klubową".

        • Gość: zinn2 Re: To może jeszcze ktoś wyjaśni taką różnicę: IP: 62.233.177.* 14.02.08, 09:23
          Różnica jest mniej więcej taka jak nie przymierzając pomiędzy koncertem
          dzisiejszej Budki Suflera a koncertem jakiegoś ekstremalnego metalowego zespołu
          - niby i to i to rock a jaka różnica i w muzyce, i w publice i jej zachowaniu.

          • Gość: szmatan Re: To może jeszcze ktoś wyjaśni taką różnicę: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.08, 09:56
            może to jest wyznacznikiem sztuki? to w jaki sposób reaguje na nią odbiorca?

            ja to widzę tak: jak przy słuchaniu muzyki na słuchawkach, z zamkniętymi oczami,
            dostaję dreszczy na plecach - wtedy mogę mówić o sztuce
            • Gość: bart Re: To może jeszcze ktoś wyjaśni taką różnicę: IP: *.ckzeto.com.pl 14.02.08, 11:42
              To czy ciarki przechodza po ciele w moim przyapdku nie zalezy gdzie tego
              słucham....faktycznie walory akustyczne wynikajace z super naglosnienia to
              poteguja jednak uwazam ze wszystko zalezy od fascynacji danym gatunkiem...bo
              jesli ktos muzyke postrzega jako rozrywke i dla niego ogol muzyki kluboowej to
              techno to nigdy raczej nie pojmie tej roznicy..

              dyskoteking czesto ogranicza sie do potancowki na ktorej to przedzial muzyki
              jest jest baaardzo szeroki a utwory na takiej imprezie prezentowane to te
              najpopularniejsze z dzwonków w telefonie i te puszczane nascie razy w radiu i
              telewizji.

              Do zrozumienia roznicy.. polecam odwiedzenie np dyskoteki port west a dla
              kontrastu polecam klub np soda, oiom (w zaleznosci od preferowanego gatunku)
              • Gość: szmatan Re: To może jeszcze ktoś wyjaśni taką różnicę: IP: 91.198.246.* 14.02.08, 12:55
                czyli znowu jednak prywatne odczucia

              • tw.zenek W dalszym ciągu nikt nie odpowiedział na pytanie 14.02.08, 12:58
                Czy jak dyskotekę urządza się w klubie - to to jest muzyka "klubowa" czy
                "dyskotekowa"? A jak w klubie gra zespół jazzowy, to też gra muzykę "klubową"?

                Może posłużę się takim przykładem: w filharmonii może grać kwartet i wtedy
                będzie to muzyka kameralna, a jak gra orkiestra, to to jest muzyka symfoniczna.
                Natomiast nie ma czegoś takiego jak muzyka "filharmoniczna". Muzyki nie określa
                miejsce, w którym się ją gra.

                Dlatego usiłuję sie dowiedzieć co to jest ta muzyka "klubowa"? Kluby są różne...
                • Gość: bart Re: W dalszym ciągu nikt nie odpowiedział na pyta IP: *.ckzeto.com.pl 14.02.08, 13:47
                  Szcezre przyznam ze dla mnie jest to tak oczywiste ze ciezko mi jakos to
                  nakreslic...na muzyce klasycznej w ogole sie nie znam, natomiast z reguły nie
                  robi sie czegos takiego jak dyskoteka w klubie smile dyskoteka to dyskoteka,
                  okreslony target, nieokreslona muzyka czyli strasznie szerokie spektrum z
                  naciskiem na piesni bardzo popularne... klub i tu rozróżniamy garunkow, bo
                  czesto wystroj wspolgra z muzyka, tak wiec czesto wystepuja kluby o
                  sprecyzowanym gatunku, grana muzyka tam w przypadku Polski to czesto ta ktorej
                  nie usłyszymy w radiu, w wielu przypadkach grana z vinyli (lecz nie zawsze).

                  Często jest tak że muzyka w klubie nie pasuje osobom uczęsczajacym do dyskoteki
                  bo dla nich jest zbyt "ostra", nudna itd...
                  Z drugie strony klubowicz nei będzie sie dobrze bawił w dyskotece bo dla niego
                  muzyka tam puszczana to popularna komercja..

                  dlatego clubbing to nie to samo co dyskoteking !!! smile
                  • tw.zenek Poddaję się. Chyba nie da rady, bo się ktoś obrazi 14.02.08, 14:29
                    Gość portalu: bart napisał(a):

                    >z reguły nie robi sie czegos takiego jak dyskoteka w klubie

                    No to gdzie sie robi dyskoteki? W teatrze?

                    Myślałem, że w klubie robi się wiele rzeczy. Raz dyskoteki, raz koncerty - różne
                    - jazzowe, bluesowe, rockowe... Dlatego chciałem sie dowiedzieć co to jest ta
                    "muzyka klubowa". Ale chyba nie da rady...

                    Skłania mnie to do wniosku, że sami jej twórcy nie wiedzą o co chodzi.

                    > dlatego clubbing to nie to samo co dyskoteking !!! smile

                    ROTFL...
                    • Gość: zinn2 Re: Poddaję się. Chyba nie da rady, bo się ktoś o IP: 62.233.177.* 14.02.08, 14:38
                      Generalnie chodzi o to ,że kluby są najczęściej sprofilowane pod względem
                      muzycznym ( są kluby house'owe, jazzowe czy drum'n'bassowe czy jakie tam sobie
                      ktoś wymyśli ) - nie miesza się dyskoteki z imprezami "technicznymi" bo chociaż
                      Tobie trudno w to uwierzyć to zupełnie inna publika - a jeśli czepiasz sie
                      określenia muzyka klubowa - to powiem Ci ,ze mi tez to określenie się nie podoba
                      - wiesz jak to jest jak sobie dziennikarze coś wymyślą ,a potem zaczyna to żyć
                      swoim życiem.
    • naprawdetrzezwy W życoi nie wyjeżdźałeś z PeeReLu? 14.02.08, 09:20
      I dlatego właśnie DJ kojarzy ci się tylko z babcią koleztową, która zmienia płyty.

      Zaś reklama na pudełkach to zwykły bełkot.
      (będziesz słuchał ..ujowej muzyki tylko dlatego, że ktoś napisał, iż artysta ma
      dwa medale?
      ;>>>wink
    • Gość: titta Re: DJ artystą jest? IP: *.botany.gu.se 14.02.08, 13:42
      Z moich prywatnych doswiadczen:
      kiedys, z roznych przyczyn nie zdazylismy nagrac podkladu do
      pantomimy. Poproszanemu o pomoc DJ-owi, mniej wiecej wytlumaczylismy
      o co chodzi, czego chcemy i pokazalismy uklad. Muzeke skladal i
      miksowal na zywo! Bylo to naprawde niesamowite przezycie.
      Na pewnej imprezie ten sam DJ zgadl sie z innym i na dwuch
      mikserach "wyskreczowali" ..."Gwiezdzisty sztandar"
      Pomiedzy dobrym rzemieslnikiem, a artysta jest cieka granica ale
      zapewne sa tacy DJ ktorzy ja przekraczaja.
    • Gość: tytt Re: DJ artystą jest? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 14:21
      och ktory to juz watek na ten temat

      dobry djing wymaga: słuchu muzycznego, poczucia rytmu, wlasnego oryginalnego
      smaku, czyli talentu.
      dziesiatkow goodzin spedzonych na mysleniu i wyszukiwaniu muzyki, czyli pracy
      poza klubem.
      pasji, czyli autentycznosci.
      i celu.

      ten cel okresla dja-co gra, co chce osiagnac i do kogo kieruje to, co gra.
      set djski powinien byc podroza, kreacja napiecia, to naprawde wymaga talentu i
      sprawnego rzemiosla. w zasadzie wszystkich powyzszych elementow razem.
      ostatecznie dj, ktory zyje muzyką predzej czy pozniej sprobuje sie w
      produkcji... to milosc do muzyki.
      idac do 'obojetnie jakiego lokalu' bo jest sobota, niewazne jaka bedzie muzyka,
      najlepiej taka, ktora juz slyszales-nie trafisz na dja. to nie jest djing.

      a na chlopski rozum-jesli istnieje dobry zajebisty dj i istnieje sredniak i
      istnieje slaby oznacza to po prostu-no co wlasnie? jesli ktos mega sprawnie
      prowadzi auto-powiesz: no to juz jest sztuka, sztuka tak prowadzic auto smile
      • tw.zenek Znów trudne słowo: 14.02.08, 14:38
        Gość portalu: tytt napisał(a):

        > dj, ktory zyje muzyką predzej czy pozniej sprobuje sie w
        produkcji...

        To znaczy czym? "produkcja" to jakaś inna nazwa dla komponowania?

        Bo normalny producent muzyczny, to jest ktoś, kto siada za stołem w studio i
        nagrywa kogoś innego, dbając o brzmienie i efekt tegoż nagrania. Czasem jeszcze
        wykłada kasę smile

        A kogo nagrywa DJ, gdy zostaje producentem?
        • Gość: zinn2 Re: Znów trudne słowo: IP: 62.233.177.* 14.02.08, 14:44
          > To znaczy czym? "produkcja" to jakaś inna nazwa dla komponowania?

          Tak to znaczy dokładnie to samo.

          > Bo normalny producent muzyczny, to jest ktoś, kto siada za stołem w studio i
          > nagrywa kogoś innego, dbając o brzmienie i efekt tegoż nagrania. Czasem jeszcze
          > wykłada kasę smile

          Kiedyś tak się to nazywało dziś raczej mówi inżynier dźwięku.

          Strasznie czepiasz sie słówek/określeń których nawet nikt z Nas nie wymyślił a
          omijasz rzeczy naprawdę istotne.
        • Gość: zinn2 Re: Znów trudne słowo: IP: 62.233.177.* 14.02.08, 14:50
          > A kogo nagrywa DJ, gdy zostaje producentem?

          Jakby Ci to wytłumaczyć - bo widzę robisz wszystko żeby nie zrozumieć - DJ może
          być producentem, a producent może być DJ'em - w momencie kiedy DJ przy pomocy
          jakiś tam urządzeń tworzy nowe kawałki jest - jest producentem ,a producent
          który staje za deckami i gra z płyt - jest DJ'em.
          Tak jakby w uproszczeniu dyrygent/kompozytor - dyrygent dyryguje orkiestrą
          odgrywając przy jej pomocy utwory napisane przez kompozytora - nikt nie zabrania
          chyba kompozytorowi dyrygować i odwrotnie.
          • tw.zenek Re: Znów trudne słowo: 14.02.08, 15:13
            Gość portalu: zinn2 napisał(a):

            I.
            > w momencie kiedy DJ przy pomocy
            > jakiś tam urządzeń tworzy nowe kawałki jest - jest producentem
            II.
            > Tak jakby w uproszczeniu dyrygent/kompozytor - dyrygent dyryguje
            > orkiestrą odgrywając przy jej pomocy utwory napisane przez kompozytora

            Ale dyrygent niczego nie tworzy, tylko prowadzi orkiestrę - nie chwytam....

            Nieważne - masz rację - czepiam się. Czepiam się, bo wkurza mnie każde rozmycie
            pojęć, mające na celu ukrycie fałszu.

            Podobnie jak z tą "muzyką klubową"
            • Gość: zinn2 Re: Znów trudne słowo: IP: 62.233.177.* 14.02.08, 15:26
              DJ podobnie jak dyrygent nie tworzy ( poza nielicznymi przypadkami - ale żeby
              nie zaciemniać sytuacji wyjątkami - nie zajmujmy się nimi ) - odgrywa lepiej lub
              gorzej, mniej lub bardziej kreatywnie nagrane wcześniej przez kogoś numery - ale
              nie ma zakazu dla DJ żeby zajął się produkcją/komponowaniem

              > Nieważne - masz rację - czepiam się. Czepiam się, bo wkurza mnie każde rozmycie
              > pojęć, mające na celu ukrycie fałszu.

              Każda grupa używa jakiegoś tam swojego specjalistycznego języka - slangu często
              słowa znaczące w potocznym rozumieniu jedno nabieraja innego znaczenia, do tego
              dochodzą wszelkie słowa-klucze wymyślane przez dziennikarzy/krytyków w celu
              zaszufladkowania pewnych zjawisk - które często zamiast uporządkować tylko
              komplikują.
            • Gość: slotna Re: Znów trudne słowo: IP: 78.152.205.* 15.02.08, 21:58
              Przeciez juz Ci powyzej tlumaczono kilkukrotnie. Nawet linka dostales.

              W kolko walkujesz, ze muzyka klubowa to "muzyka grana w klubach i co jesli jazz, contry... blablabla".
              Muzyka symfoniczna, idac tym tropem, bedzie muzyka grana w symfonii, a kameralna - hmm, w kamerze? Rany.......


              Wg wiki: "Muzyka klubowa - powszechnie używana wspólna nazwa licznych gatunków muzyki elektronicznej granej w klubach. Zwykle nazwa określa grupę gatunków elektronicznej muzyki tanecznej takich jak: dance, house, trance, techno, itp."

              E-LEK-TRO-NICZ-NEJ. Czyli nie, jak przyjedzie Doda goscinnie bo akurat w klubie bedzie dyskoteka, to NIE BEDZIE to muzyka klubowa.

              A mozna tez puscic muzyke klubowa na dyskotece. I tak, TO NADAL BEDZIE muzyka klubowa.

              (Kompletnie nie rozumiem, po co Ci ta krucjata, swoja droga.)
              • Gość: tytt Re: Znów trudne słowo: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.08, 10:34
                Wg wiki: "Muzyka klubowa - powszechnie używana wspólna nazwa licznych gatunków
                > muzyki elektronicznej granej w klubach. Zwykle nazwa określa grupę gatunków ele
                > ktronicznej muzyki tanecznej takich jak: dance, house, trance, techno, itp."

                no powiem tak-w pojeciu muzyki klubowej raczej nie miesci sie muzyka dance.
                disco-tak, dance-niebardzo.
                poza tym komercyjne odmiany house, 'techno' i trance tez raczej pod muzykę
                klubową sie nie podpinają.
                wazna jest jeszcze jedna rzecz-spojnosc tematyczna imprezy. dj w klubie trzyma
                sie pewnej stylistyki, nie miesza styli od roka przez dance do depeche mode - to
                jest granie dyskotekowe.
                tak jak szanujacy sie zespol rokowy nie gra wszystkiego, byle tylko zadowolic
                wszystkich (versus kapele dozynkowo-weselne).
                smile
                • Gość: co jest grane Re: Znów trudne słowo: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 12:21
                  Gość portalu: tytt napisał(a):

                  > w pojeciu muzyki klubowej raczej nie miesci sie muzyka dance.
                  > disco-tak,

                  możesz dać jakieś przykłady disco, które dobrze sprzedają się
                  podczas djskich popisów?

                  > dance-niebardzo.
                  > poza tym komercyjne odmiany house, 'techno' i trance tez raczej
                  pod muzykę
                  > klubową sie nie podpinają.

                  Ponieważ wykreśliłeś/łaś WSZYSTKIE gatunki wymienione w wiki, dasz
                  radę uaktualnić to hasło? np poprzez rozbudowanie jego
                  końcówki, czyli "itp" = disco i...?

                  > dj w klubie trzyma
                  > sie pewnej stylistyki, nie miesza styli od roka przez dance do
                  depeche mode - t
                  > o
                  > jest granie dyskotekowe.

                  tzn że w dobrym tonie jest mieszanie "pożyczonymi" kawałkami muzyki,
                  wyrwanymi z kontekstu ale "mieszanie stylistyką" imprezy jest już
                  passe?

                  > tak jak szanujacy sie zespol rokowy nie gra wszystkiego, byle
                  tylko zadowolic
                  > wszystkich (versus kapele dozynkowo-weselne).

                  ..bo szanujący się zespół rockowy gra tylko to, co mu w duszy
                  zbiorowej kwili. i wyrzucić to musi w świat obojętny i podzielić się
                  cząstką piękna doznanego chwilą natchnienia, by misję niepoddawania
                  się monopolowi na cud doznań w świat szary, nierozumny,
                  rozszarpywaną w kawałeczkach utworów jak perły przed wieprze
                  rozrzucać. harytatywnie, of course.
    • Gość: kolodziejo Re: DJ artystą jest? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 16:48
      nie jest.
      • Gość: zinn2 Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 16:51
        Uff ledwo przebrnąłem - miażdżąca argumentacja - przygnieciony ogromem
        argumentów muszę się z Tobą zgodzic.
    • johnny-kalesony Re: DJ artystą jest? 14.02.08, 21:47
      Cóż, były kiedyś takie czasy, kiedy od kogoś, kto mienił się być
      artystą-muzykiem wymagano znajomości gry na instrumencie, kompozycji.
      Teraz żeby być muzykiem wystarczy nauczyć się instrukcji obsługi gramofonu albo
      pomachać łapami i coś rytmicznie wybełkotać.

      Być może za 10, 20 lat żeby zostać arytstą-muzykiem, wystarczające będzie postać
      chwilę w odległości mniejszej niż 2 metry od odtwarzacza CD albo głośnika. Albo
      dotknąć pianina ...


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.ksi-system.net 16.02.08, 09:50
        Cóż, czasy się zmieniają, gusta też. Muzyka to szerokie pojęcie, jeśli do ciebie trafia tylko rocknroll i nic więcej, to dla mnie jestes ograniczony i nie mamy o czym dyskutować. 40 lat temu twój prapradziadek mówił gó.. na elvisa, dziś ty się tym zachwycasz mówiąc gó.. na hiphop. Dyskusja o wyższej wartości muzycznej x nad y nie ma żadnej wartości merytorycznej. Po prostu wyluzuj, bo słysząc po raz n-ty dyskusje ludzi, którzy 'twierdzą', że hh nie jest muzyką, mięknę. Bo to coś więcej niz twoje wykute regułki i definicje, zresztą wszystko sobie możesz nagiąć do twojego punktu widzenia. Który i tak nie rusza ludzi naprawdę zainteresowanych. Oni będą słuchali tej muzyki, nieważne co im napisze jakiś zakuty łeb na forum.
        >Teraz żeby być muzykiem wystarczy nauczyć się instrukcji obsługi gramofonu albo
        > pomachać łapami i coś rytmicznie wybełkotać.
        -żenada, nie mam zamiaru tego komentować. rocknroll to najwieksze gó.. na świecie. bo tego nie słucham.
        były kiedys takie czasy, że artystą nazywano Rembrandta czy Seamona-Chardina. Później dolączyli do nich Dali i Warhol. I cokolwiek banda krzykaczy internetowych tobie podobnych nie będzie mówić, to są artyści, chociaż szczerze wątpię, by taki Warhol umiał malować w plenerze. tak samo jak artystą jest tworzący muzykę hh producent, spośród których wielu znam i na muzyce znaja się pewnie lepiej niż ty. Więc zamknij się w swoim bunkrze idiotyzmu i pozwól słuchac każdemu takiej MUZYKI jaką lubi.

        Chociaż to i tak słowa rzucone na wiatr. Całe te bandy sfrustrowanych krzykaczy skoncentrowanych tylko na swoich gatunkach muzycznych (nie wiem, może jacys niedorobieni muzycy bez sukcesów?) zamknięci w swoich enklawach niczego nie zrozumieją. Grupa1 nienawidzi hiphopu, grupa2 rocka chrześcijańskiego grupa3 tylko The Kiss a grupa 4 nienawidzi męskich boysbandów złożonych z czterech wykonawców powyżej 19 roku życia i jednego w okularach. i tylko takich.

        Pozdrawiam
        rocknroll ssie
        • johnny-kalesony Re: DJ artystą jest? 17.02.08, 01:21
          Gość portalu: M. napisał(a):

          > Cóż, czasy się zmieniają, gusta też. Muzyka to szerokie pojęcie, jeśli do ciebi
          > e trafia tylko rocknroll i nic więcej, to dla mnie jestes ograniczony i nie mam
          > y o czym dyskutować.

          Mógłbyś przedtem zapoznać się z treścią mojej wizytówki.

          > Dyskusja o wyższej wartości muzycz
          > nej x nad y nie ma żadnej wartości merytorycznej.

          Dlaczego nie ma?
          Istiotnie - mołośnikom hiphopu albo techno może się taka perspektywa nie
          podobać, ponieważ kiedy staną obok Hendrixa, Gillespie'go - o takim dajmy na to
          Strawińskim nie wspominając - wówczas wszelkie rozmowy stają się zbędne,
          ponieważ ich muzyczny analfabetyzm i głuchotę aż nadto wyraźnie SŁYCHAĆ.

          > Oni będą słuchali tej muzyki, nieważne co im napisze jakiś zak
          > uty łeb na forum.

          A czy ja zabraniam słuchania tego czegoś? Chcesz sobie pozakłócać ciszę - proszę
          bardzo, zakłócaj sobie ciszę ...


          > ch tobie podobnych nie będzie mówić, to są artyści, chociaż szczerze wątpię, by
          > taki Warhol umiał malować w plenerze.

          Umiał i to bardzo dobrze. Zanim został gwiazdą, był wynajmowanym rysownikiem,
          który potrafił rysować nie widząc odwzorowywanego obiektu.


          > Chociaż to i tak słowa rzucone na wiatr. Całe te bandy sfrustrowanych krzykaczy
          > skoncentrowanych tylko na swoich gatunkach muzycznych

          Wypisz-wymaluj hiphopowcy ... ; )
          Swoją drogą - nie dziwię się. Też bym się głupio czuł, spotykając od czasu do
          czasu PRAWDZIWYCH muzyków. Stąd pewnie ta frustracja.
          Widzisz, bo prawdziwy artysta potrafi zagrać wszystko, albo prawie wszystko.
          Dlatego właśnie jest artystą (ostatnio gram "Wind cries Mary" ze wstępem,
          pochodzącym z jednej z ballad Chopina).
          Czy hiphopowcy potrafią zagrać coś innego niż hiphop?
          I kto tutaj jest bardziej ograniczony? big_grin



          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ artystą jest? IP: 83.13.98.* 17.02.08, 11:37
            > Dlaczego nie ma?
            > Istiotnie - mołośnikom hiphopu albo techno może się taka perspektywa nie
            > podobać, ponieważ kiedy staną obok Hendrixa, Gillespie'go - o takim dajmy na to
            > Strawińskim nie wspominając - wówczas wszelkie rozmowy stają się zbędne,
            > ponieważ ich muzyczny analfabetyzm i głuchotę aż nadto wyraźnie SŁYCHAĆ.

            Dlatego nie ma, bo nie podalismy definicji "wartosci". Nie jestem fanem muzyki
            powaznej, albo przesadnie artystowskiego rocka. Dla mnie natomiast hiphop i
            muzyka klubowa ma ogromna uzytkowa wartosc taneczna, d'n'b albo punk rock ma dla
            mnie wartosc energetyczna podczas jazdy na rowerze (i w tancu), itd. Za to King
            Crimson, Tool albo Jimi takiej wartosci dla mnie nie przedstawiaja (za to
            przedstawiaja inne). Ja po prostu bardzo lubie tanczyc, a rock mi niestety do
            tego nie pasuje (co nie znaczy oczywiscie, ze nie slucham innej muzyki, kiedy
            nie tancze).
          • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.08, 15:18
            > Dlaczego nie ma?
            bo jeśli jesteś ograniczony, to nic do ciebie nie przemówi.

            > Zanim został gwiazdą...
            zanim. jak to dobrze, że jego kolejnych prac nie ocenbiali ludzie tobie podobni. siedź dalej w swoim skansenie, twoim tokiem myśleni przełożonym na sztukę wspołczesną w muzeum tejże jest 75% przedmiotów bez wartoiści.

            >wypisz wymaluj - hiphopowcy
            to nie hiphopowcy się z tobą kłócą. funk, soul, blues, jazz - to wszystko fundamenty hh. nie moja wina, że w każdym gatunku zdarzają się czarne owce bez pojęcia. wymieniłeś Hendrixa czy Gillespiego - a masz chociaż blade pojęcie o tych, których zmiażdżyła krytyka? fani mają, słuchali, tak samo jak hh to poza wartościowymi muzykami jak Blackalicious, Jurassic5, Latyrx czy Madlib kryje w sobie masę chłamu. Tak jak każdy gatunek muzyczny. ale do takich ignorantów jak ty to nie trafia.

            > Czy hiphopowcy potrafią zagrać coś innego niż hiphop?
            owszem, potrafią. skąd stwierdzenie, że nie?zapytaj ostrego, płyta nowa waglewskich do kupienia w... kioskach. trzeba by kretynem, żeby myślec, że artysta potrafi zagrac wszystko. Możdżer nie umie grac na gitarze, Hendrix nie miał pewnie pojęcia kto to Chopin. Nie mówiąc już o graniu na fortepianie.

            Nie chce mi się z tobą dyskutowac, cale szczescie, że o tym co jest muzyką nie decydują buraki z forum.
            >Widzisz, bo prawdziwy artysta potrafi zagrać wszystko, albo prawie wszystko.
            nie potrafi. trzeba byc baranem, żeby wyciągac takie wnioski.
            > Dlatego właśnie jest artystą (ostatnio gram "Wind cries Mary" ze wstępem,
            > pochodzącym z jednej z ballad Chopina).
            co to, kryptoreklama? jesteś debilem? co mnie to interesuje co grasz? załóż wątek osobny, zakute łby mnie nie interesują. wielki mądrala się znalazł, bo skończył szkołę muzyczną. i wyższą szkołe zakutych łbów i ignorantów. do tego hipokrytów. powtórze jeszcze raz, jak bardzo się cieszę, że to nie ludzie tobie podobni decydują co jest muzyką a co nie, kto jest artystą a kto nie.

            > Mógłbyś przedtem zapoznać się z treścią mojej wizytówki.
            w dupie mam twoją wizytówkę, to było uogólnienie, trudne słowo, tak jak ty masz to w zwyczaju czynic.

            nie widze sensu rozmowy z jakimś głupkiem, który myśli, że zjadł wszystkie rozumy. oj jak ja dobrze znam takich ludzi - niereformowalny plew , który bardzo chciałby wypłynąc na powierzchnie, ale nie da rady nigdy. i jest sfrustrowany, bo ostr sprzedaje w Polsce 100x więcej płyt niż on, a znany jest 100000x bardziej, jego muzyka jest ceniona przez krytyków i tworzy coś swojego, a nie "ostatnio gram "Wind cries Mary" ze wstępem,
            pochodzącym z jednej z ballad Chopina)." kretyn. oni są odtwórczy to źle, ale ja jestem prawdziwym artystą bo tak zrobiłem. żenada.

            pozdrawiam
            ssiesz
            • johnny-kalesony Re: DJ artystą jest? 18.02.08, 01:27
              > > Dlaczego nie ma?
              > bo jeśli jesteś ograniczony, to nic do ciebie nie przemówi.

              To nie jest odpowiedź na pytanie, które zadałem.


              > > Zanim został gwiazdą...
              > zanim. jak to dobrze, że jego kolejnych prac nie ocenbiali ludzie tobie podobni
              > . siedź dalej w swoim skansenie, twoim tokiem myśleni przełożonym na sztukę wsp
              > ołczesną w muzeum tejże jest 75% przedmiotów bez wartoiści.

              W muzeach raczej nie spotkamy prac pozbawionych wartości. Szmira może zdobyć
              przez pewien czas poklask, chwilowe doraźne uznanie, jednak czas prędzej czy
              późnie zawsze zweryfikuje rzeczywistą wartość dzieła.

              > to nie hiphopowcy się z tobą kłócą. funk, soul, blues, jazz - to wszystko funda
              > menty hh.

              Taak ... fundamenty ... Jak ktoś nie umie grać, to dorabia do swojej ignorancji
              ideologię. Głuchym można taki kit wciskać - i tak nie usłyszą.

              > > Czy hiphopowcy potrafią zagrać coś innego niż hiphop?
              > owszem, potrafią. skąd stwierdzenie, że nie?zapytaj ostrego,

              Nie muszę pytać. Sam mam hiphopowy numer na koncie. Zrobiłem to dla pieniędzy,
              ponieważ większość ludzi pragnie szmiry i jest gotowa za nią płacić. A ja lubię
              dobrze zarobić.

              > płyta nowa waglews
              > kich do kupienia w... kioskach.

              Dlaczego akurat Waglewscy?
              Czyżbyś liczył na uznanie wybitności Waglewskich, ponieważ są synami Wojciecha
              Waglewskiego? (nadal słucham "Snopowiązałki" Voo-Voo).

              > trzeba by kretynem, żeby myślec, że artysta pot
              > rafi zagrac wszystko.

              big_grin Musisz bardzo mało wiedzieć o muzyce. Już dzieci w drugiej-trzeciej klasie
              szkoły muzycznej potrafią całkiem sprawnie poruszać się pomiędzy gatunkami,
              dodam - PRAWDZIWEJ muzyki.
              Wiesz, rozmowa z tobą o muzyce przypomina deliberacje ze ślepym o kolorach. big_grin
              Kretynem, cherie, to się jest wtedy, kiedy wygłasza się autorytatywne sądy, nie
              mając pojęcia o temacie, który jest poruszany.


              > Nie chce mi się z tobą dyskutowac, cale szczescie, że o tym co jest muzyką nie
              > decydują buraki z forum.

              Ależ oczywiście - nie decydują również buraki z jury konkursu chopinowskiego ... big_grin

              > nie potrafi. trzeba byc baranem, żeby wyciągac takie wnioski.

              Jeżeli mówi tak, ktoś kto mieni się być muzykiem, to jest zerem, a nie muzykiem.

              > co to, kryptoreklama? jesteś debilem? co mnie to interesuje co grasz? załóż wąt
              > ek osobny, zakute łby mnie nie interesują. wielki mądrala się znalazł, bo skońc
              > zył szkołę muzyczną. i wyższą szkołe zakutych łbów i ignorantów. do tego hipokr
              > ytów. powtórze jeszcze raz, jak bardzo się cieszę, że to nie ludzie tobie podob
              > ni decydują co jest muzyką a co nie, kto jest artystą a kto nie.

              Ależ oczywiście, że nie. Teraz najczęściej decydują młodzieńcy w strojach
              dresowych, rozjeżdżający się po wioskach i miasteczkach, sprowadzonymi z
              Niemiec, używanymi samochodami.


              > > Mógłbyś przedtem zapoznać się z treścią mojej wizytówki.
              > w dupie mam twoją wizytówkę, to było uogólnienie, trudne słowo, tak jak ty masz
              > to w zwyczaju czynic.

              To musisz mieć wielką dupę. Co wcale mnie nie dziwi, ponieważ każdy człowiek ma
              coś, czym może się pochwalić. Coś, w czym kryje się jego wielkość ...


              > pozdrawiam
              > ssiesz

              Tak - Twoją krew. I sądząc ze sfrustrowanej nerwowości, jest ona dosyć rzadka,
              jak ... już nie napiszę co ...


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.ksi-system.net 18.02.08, 07:41
                boże, ale jełop. nie ma sensu dyskutowac - wiesz już swoje. ludzie więksi od ciebie i ode mnie uznali artystyczne walory tej MUZYKI. chocby paszporty polityki, do których ostr był nominowany, a fisz i emade zgarneli statuetkę chyba za zeszły rok.
                po co ja sie w zasadzie z toba kłócę, jak mi ciebie strasznie żal? zresztą i tak najbardziej lubię jazz, to na nim sie wychowalem, a z hh wybieram tylko perełki. którą na pewno nie był twój utwór. no pochwal się, co to było? zostałeś zmiażdżony ile razy przez tych którzy znaja sie na tej muzyce?

                "chwilowe doraźne uznanie" - 1979, Sugarhill gang - Rappers Delight. rzeczywiście. chwilowe.

                > W muzeach raczej nie spotkamy prac pozbawionych wartości
                widzisz, zawsze znajdzie się ignorat skreślający całą gałąź bądź nurt. i nie da się z nim dyskutowac, co najlepsze

                > ideologię
                jasne, lepiej grac covery dorabiajac interpretacje o swojej 'interpretacji'. żałosne.

                Waglewscy nową płytę nagrali we trzech. i jest bardzo dobra, posłuchaj.

                > Ależ oczywiście - nie decydują również buraki z jury konkursu chopinowskiego ..

                argument jak twoje wszystkie - ty wiesz lepiej. bo co ma piernik do wiatraka? czy ten człowiek się zajmował np bluesem żeby go oceniac? w takim razie to też zakłocanie ciszy? nie rozumiesz tego o czym piszę.

                sprawne poruszanie się po gatunkach muzyki, to nie zagranie wszystkiego bądź prawie wszystkiego. co ty masz, goebbels na drugie, że tak sprawnie przekręcasz żeby było zawsze na twoje?

                ale o czym ja tu będę dyskutował z autorytetem... marnym prochem jedynie jestem i się nie znam smile wracaj do swojego audytorium, rzadkiego jak... nie powiem co.
                jesteś po prostu nieuleczalnym przypadkiem, który jak raz coś stwierdzi, to będzie przy tym trwał. można tak prowadzić niekończące się dyskusje, niestety kłotnie. więksi ode mnie chwalili tę muzykę, że nie jest to muzyka stwierdza jeden baran z żelbetonowym łbem na forum. zmieniam retorykę na twoją - nie masz żadnych argumentów, że to nie muzyka. żadnych. sama błazenada i blabla. więc zamilcz jak nie masz niczego konkretnego do powiedzenia, a jak juz chcesz wydawać swoje osądy - to dodaj, że DLA CIEBIE ta muzyka jest kiepska. DLA CIEBIE. ale nie wypowiadaj się za innych.
                • johnny-kalesony Re: DJ artystą jest? 18.02.08, 10:57
                  Ale ja się nie wypowiadam za innych ... Jeżeli w przeciągu tych kilku postów
                  jeszcze tego nie zdołałeś zauważyć, to jesteś niezłym jełopem, co w przypadku
                  miłośnika hiphopu jakoś mnie nie dziwi ...

                  Przecież napisałem wyraźnie - dzisiaj o wartości decyduje przede wszystkim
                  popularność na rynku. A na rynku swoim portfelem oddaje swój głos na takiego czy
                  innego twórcę nabywca. A że większość nabywców to ludzie na wymagający zbyt
                  wiele, więc nie należy się dziwić popularności discopolo albo hiphopu.


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.ksi-system.net 18.02.08, 12:13
                    Obrażając sluchaczy i mówiąc że nie jest to muzyka? obrażając twórców mówiąc że nie sa artystami? znasz definicje i regułki, ale do tego masz łeb z żelbetonu i tocie dyskwalifikuje. ja też nie stwierdziłem, że wszyscy są artystami, gnioty pok roju 'ulicznego hh' mają wysoką sprzedaż, ale wysoka sprzedaż w Polsce ma też OSTR. Wartościowy hh pokroju Grammatika czy Łony to wcale nie sa wysokie nakłady - 10tys sprzeedanych egzemplarzy. to dużo??? pewnie że sobie możesz wymieniać hendrixa czy gillespiego. ale to szczyt, czemu nie wymienisz hałturników jazzowych czy rockowych którzy sie sprzedali na coverach i popularnych melodyjkach? tak samo nikt ci nie wmawia, że WWO czy jakieś inne hemp gru to dobra muzyka. szkoda że tak wielu ograniczonym pajacom tobie podobnym trudno zrozumieć, że nie tylko hendrix grał na gitarze tak nie cały hh to motłoch oparty na pierwotnych i prymitywnych instynktach. to nawet nie jego większość.

                    Uwielbiam Milesa Davisa, Art Blakey, Elle Fitzgerald czy Armstronga. Ale takiego Coltrane'a nie dzierżę, nie podoba mi się. ale nigdzie nie będę pisał, że jest beznadziejny i jego muzyka to zakłócanie ciszy.

                    > Przecież napisałem wyraźnie - dzisiaj o wartości decyduje przede wszystkim
                    > popularność na rynku.
                    jaaaasne, a świstak siedzi i zawija... umiem czytać, chodziło ci o coś innego, dopiero teraz zmieniasz front korzystając ze zdania ukrytego między wierszami. Uważaj, bo obrażasz mase ludzi, spośród których wielu jest lepszych od ciebie.

                    To muzyka, to prosty fakt. jaki sens ma negowanie tego? dzisiaj nietrudno o papkę w postaci rocka, metalu, hh, popu itd, wszystko prosto podane na vivie. i proste że fan rocka nie będzie bazował na vive, każdy wie, że mało tam wartościowych rzeczy. skaczesz jak jakis kretyn który przesłuchał kilkanaście kawałków i myśli, że pozjadał wsyzstkie rozumy. przywyknij, krytykuj z rozsądkiem jak ci się nie podoba. uogólniasz jak jakiś debil.


                    • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 16:16
                      Gość portalu: M. napisał(a):

                      > czemu nie wymienisz hałturników
                      > jazzowych czy rockowych którzy sie sprzedali na coverach i
                      > popularnych melodyjk
                      > ach?

                      To może ty wymienisz?

                      > nie cały hh to motłoch oparty na pierwo
                      > tnych i prymitywnych instynktach. to nawet nie jego większość.

                      a szkoda..

                      > Uwielbiam Milesa Davisa, Art Blakey, Elle Fitzgerald czy
                      Armstronga.

                      W jaki sposób do tak lajtowego towarzystwa trafił Blakey?

                      > Ale takieg
                      > o Coltrane'a nie dzierżę, nie podoba mi się.

                      O Coltrane'a łatwo się potknąć i zrazić na bardzo długo, szczególnie
                      gdy zaczynasz słuchac kawałków, o których ktoś z twoich natchnionych
                      (czyt. pokręconych frazami, improwizacjami, tonacją) znajomych
                      twierdzi, że musisz - bo wspaniałe, bo genialne, bo niesamowite, bo
                      jedyne w swoim rodzaju..itp
                      To nie wina Coltrane'a, w/g mnie bardzo ciepłego, choć może czasami
                      nazbyt emocjonalne grającego faceta, lecz apostołów jego muzyki,
                      którzy niosąc dobre słowo o mistrzu w lud nieopatrznie przysparzaja
                      mu wiecej wrogów, niż współwyznawców.

                      sorry za wtrącenie się do waszej dyskusji, chyba najciekawszej w tym
                      wątku! chociaż czasami wygląda to na zwyczajne bicie piany
                      • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.ksi-system.net 18.02.08, 18:43
                        > To może ty wymienisz?
                        nie zrozumiałeś. to on porównal cały hh do dwóch mistrzów gatunku. a czemu nie do np całego rocka? jak w hh są artyści i parodie, tak rock ma tak samo. Hendrix > hiphop, to łatwo powiedzieć. ale co to ma za sens? tak np nie da sie przecież stwierdzić czy lepszy był Hendrix czy Gillespie, bo jak? KAŻDY gatunek ma swoje czarne owce, wybieranie tylko śmietanki to pójście na łatwizne. o to chodzi.

                        > W jaki sposób do tak lajtowego towarzystwa trafił Blakey?
                        czy naprawdę myślisz, że mam w domu pięć płyt, 4 lubię, piątą nie bardzo? po co mam wszystko wymieniać? przecież to nie ma znaczenia, o co innego chodziło. mam znacznie więcej płyt, kupowanie i słuchanie to mój konik, ale czy to istotne? johnemukapiszonowi się nie podoba hh i od razu słuchacze to banda prymitywów zakłócających ciszę. mnie nie podoba się Coltrane - bardzo nie podoba - ale jakoś jestem w stanie znieść, że ma dość spore audytorium. i doceniam go jako artystę.

                        > To nie wina Coltrane'a, w/g mnie bardzo ciepłego, choć może czasami
                        > nazbyt emocjonalne grającego faceta, lecz apostołów jego muzyki,
                        > którzy niosąc dobre słowo o mistrzu w lud nieopatrznie przysparzaja
                        > mu wiecej wrogów, niż współwyznawców.
                        samo sedno. mimochodem się dobrze wypowiedziałeś smile to nie muzyka jest winna, że takie kapiszonyjohny równają z ziemią wszystko do czego są uprzedzeni. taki zakuty łeb jak już sobie coś wmówi to nie ma ratunku. jest dobre bo jest dobre, jest złe bo jest złe. nie jest muzyką, bo... nie jest muzyką smile takie pieprzenie za przeproszeniem co lepsze, jakby sztukę dało się wepchnąć w jakieś ramy i schować dla wybranych. a dla motłochu mamy hiphop. żal.
                  • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ artystą jest? IP: 83.13.98.* 18.02.08, 12:15
                    Nie dziwie sie, ze popularni sa Snoop i 50 Cent. Tak samo jak sie nie dziwie, ze
                    nie jest popularny KRS-One albo Common. Wybierani sa akurat najbardziej
                    obciachowi wykonwacy gatunku, tacy kindergangsterzy - i tu sie zgadzam. Poza
                    nimi jest wielu wykonawcow przekazujacych istotne tresci - ale osoba znajaca rap
                    tylko z MTV raczej nigdy ich nie slyszala. Tak samo ja moge powiedziec, znajac
                    tylko to, co serwuje Viva i MTV, ze ten rock to jakas kicha dla dzieciakow,
                    jakies tam Tokio Hotele i Linkin Parki i ze trzeba byc mocno tepym, zeby tego
                    rocka sluchac.

                    Wszystko zalezy od tego, kogo wybierzemy jako punkt odniesienia i jak gleboko
                    zainteresujemy sie gatunkiem.
    • tomek854 Re: DJ artystą jest? 15.02.08, 22:31
      Ja wiem, do czego pije autor wątku. Można być DJem i zwać się muzykiem nie
      umiejąc na niczym grać a nawet nie mając kompletnie słuchu (a jedynie poczucie
      rytmu). Patrząc z tej strony - to prawda. DJ nie jest muzykiem, bo nie tworzy,
      tylko rekompiluje.

      Ale czy jest artystą? NA pewno. Tak jak artystą jest twórca kolaży, instalacji
      rzeźbiarskich czy na przykład grafik komputerowy. Bo chyba mi nikt nie wmówi, ze
      Hasior nie był rzeźbiarzem, bo korzystał z gotowych elementów zamiast samemu
      tłuc w kamieniu czy drewnie? Piękny kolaż zrobić to też sztuka. Więc DJ - jak
      najbardziej, jest artystą. Może też być muzykiem, ale to już nie jest konieczne,
      choć na pewno pomoże.
      • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.ksi-system.net 16.02.08, 09:54
        zgadzam się jak najbardziej. czemu nie mozna byc artystą tworząc z gotowych elementów? czy może chodzi tylko o to, że niektórzy sa strasznie uprzedzeni do pewnych rodzajów MUZYKI?
        • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ artystą jest? IP: *.chello.pl 16.02.08, 12:16
          Mysle, ze dokladnie o to chodzi.
      • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 19:23
        tomek854 napisał:

        > Tak jak artystą jest twórca
        > kolaży, instalacji
        > rzeźbiarskich czy na przykład grafik komputerowy. Bo chyba mi nikt
        > nie wmówi, ze
        > Hasior nie był rzeźbiarzem, bo korzystał z gotowych elementów
        > zamiast samemu
        > tłuc w kamieniu czy drewnie? Piękny kolaż zrobić to też sztuka.

        Wszystko to racja, przy założeniu, że by być twórcą, trzeba
        coś "zrobić". Warunek "dobrze" jest w tym wypadku wskazany, choć
        niekonieczny.
        Mam zbyt małe doświadczenie w korzystaniu z wyszukiwarki GW, więc
        nie wkleję całości tekstu z wczorajszego dodatku "co jest grane"
        Wrocław, stad tylko ręcznie wklepuję fragment:

        str 12, Rafał Zieliński: Acid Valentines, gramofony trzy:
        "..Oczywiście jego muzyczna historia, podróże i nazwiska DJ-ów, z
        którymi grywał, nie są jedynymi powodami, dla których warto go
        posłuchać. Głównym argumentem za tym, żeby pojawić się jutro w
        Intro, jest muzyk Moss i jego didżejskie umiejętności: w swoich
        setach łączy techno, hard house i trance, a używa do tego aż trzech
        gramofonów, automatu perkusyjnego i całej masy elektronicznych
        efektów. Sterlina na scenie techno wspierać będą: Wojti, Norf,
        Mainliner, Sputnik i Defect, na sali z breakbeatamiu pojawią się DT
        i Macbeat z kolektywu Subwena oraz załoga Venom Mindz, czyli DJ-e
        Escape, Ghetto i Asblaze, za mikrofony chwycą Proxy, Tomal i Anton."

        Wniosek: nie ma siły, trza by tam iść. Bo w chałupie mam tylko jeden
        gramofon, a tam będą na trzech dawać, bo perkusji też nie mam, a o
        automatycznych ustawieniach to nawet bladym pojeciem nie dysponuję,
        bo efekty bedą pewnie wizualne, a u mnie to tylko z okazji
        noworocznych fajerwerków takowe rekompiluję, choć i to nie pod
        sufit, a jeno w niebo zimowe.

        ok, teraz już na bardzo poważnie: dlaczego DJ-e reklamowani są ze
        względu na swe nazwisko/ksywę, a nie z powodu swych umiejętności?
        Dlaczego pan Rafał Zieliński (którego opinie w związku z wieloma
        wydarzeniami kulturalnymi w naszej okolicy bardzo cenię) w tym
        konkretnym przypadku swej recenzji? nie był w stanie napisać NIC o
        oczekującym nas występie, oprócz pustosłowia pod postacią wyliczanki
        miejsc wystepów, rekordów ilości osób słuchających DJ-skich popisów
        i ksyw magików od gramofonów? Po cholerę i komu recenzja/zachęta na
        taką imprezę? Bo bedą ONI - ICH trzeba zobaczyć, bo są świetni! w
        czym - w ilości sprzetu i ludzi go obsługujących? Sztuka wymaga
        poświeceń i zapewne energia wytworzona chociażby siłą mięśni jest w
        stanie stworzyć nową jej jakość. Ale czy koniecznie ten rewolucyjnie
        twórczy akt musimy ogladać własnymi oczami?
        • Gość: M. Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 20:29
          eeee... o czym ty mówisz człowieku? a jak są inni reklamowani? czy musisz się tak czepiac? może właśnie chodziło o to, by wymienic wszystkich którzy występują. osobom znającym się na rzeczy te nazwiska powiedzą dużo, ten tekst nie jest kierowany do cioebie czy do mnie, jest skierowany do osób zainteresowanych koncertem! to nie jest reklama, recenzja czy wnioski z koncertu!!! jak on miał to napisac? czemu pytanie zadajesz do nas a nie do pana Rafala?
          • Gość: co jest grane Re: DJ artystą jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.08, 19:28
            Pewnie cuda jakieś sie dzieją w "co jest grane", bo tylko na takie
            teksty (nie)sponsorowane trafiam - od kilku miesięcy żadnej recenzji
            z występów, ale systematycznych zaproszeń na takie nie_wiadomo_co
            jakoś nigdy nie brak. Chyba, że autorzy tych notatek w identycznym
            stopniu jak ja są zainteresowane szczegółami tej niewymiernej
            słowami Sztuki.
            opinie pana Rafała szanuję i nie mam zamiaru zawracać mu czasu swymi
            domorosłymi dywagacjami, jak jaka rozhisteryzowana nastolatka.
            Bo może w tych dj-skich sztuczkach chodzi o to, co:
            > lunaglass napisał:

            > To jest w pewien sposób
            > sztuka, polegająca nie na śpiewie, graniu itp, tylko na
            > umiejętności obsługi
            > sprzętu audio oraz na wyczuciu muzyki.

            Nie wiem tylko, czy ilość nagromadzonego na scenie/pulpicie sprzętu
            jest wprost proporcionalna do wysokości oceny publiczności
            występującego didżeja?
            i się nie czepiam! jak brak mi umysłu w jakiejś dziedzinie,
            mądrzejszych pytam!
            • Gość: Wrecekrzepki Re: DJ artystą jest? IP: *.chello.pl 17.02.08, 22:02
              A wybierasz jednak te mniej inteligentne odpowiedzi...

              Recenzji sie nie zamieszcza, bo nie taka jest formula tego magazynu. Te imprezy
              sa jednorazowe, niewielkie i nie robi sie "pokazow przedpremierowych", nie ma
              tez sensu zamieszczanie artykulow "jak bylo". Zreszta opisy roznych imprez
              znajduja sie chyba w magazynach poswieconych muzyce tanecznej - zapraszam do
              lektury.

              A jesli chodzi o "nie wiadomo co" - zaryzykuj i wybierz sie chociaz raz na taka
              impreze, zeby zobaczyc wszystko na wlasne oczy. Mysle, ze nie wydasz wiecej niz
              20zl za wjazd. No, do odwaznych swiat nalezy!
    • niedo-wiarek Re: DJ artystą jest? 16.02.08, 18:12
      Dobry DJ to artysta, ale w zawodzie tym jest niestety wielu zwykłych hochsztaplerów.
    • lunaglass Re: DJ artystą jest? 17.02.08, 14:39
      > Za moich młodych lat didżej to był ktoś od puszczania płyt, coś
      > niewidocznego i w sumie mało istotnego. Liczyła się tylko muzyka,
      > którą puszczał.
      Według tego DJ'em każdy może być - nie sztuka otworzyć Winamp'a smile)
      Dzisiaj DJ to koleś który (re)mixuje różne kawałki, czy też przerabia inne
      utwory. Przyznam się sam próbowałem poprzerabiać co nieco na kompie - i
      twierdzę, że to nie jest zajęcie dla byle patałacha. To jest w pewien sposób
      sztuka, polegająca nie na śpiewie, graniu itp, tylko na umiejętności obsługi
      sprzętu audio oraz na wyczuciu muzyki. Jasne, że są prawdziwi DJ'e oraz "DJ'e"
      tak samo jak są dobrzy piosenkarze/piosenkarki oraz dody czy mandaryny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka