abranova
03.09.03, 23:29
Pytam, czy lubiliście zespół Firebirds w czasie przeszłym, bo już od kilku
dobrych lat nie słyszałam nic na temat jego działalności.
Ja po raz pierwszy trafiłam na nazwę Firebirds przy okazji ich pierwszego
chyba singla "Harry". Spokojna piosenka z dramatyczną historią w tekście i
zapadający w pamieć teledysk. Na tle scenografii z lat 20 - 30tych śpiewała
ubrana w suknię i czarne boa woklalistka ustylizowana jakby na modelkę Lindę
Evangelistę. Migały też animowane obrazki jak z komiksu. Jednak kolejne
single z albumu "Kolory": "Niedoczekany" i "24 zachody słońca" już nie
podobały mi się na tyle, abym kupiła album. Ta muzyka kojarzyła mi się trochę
z Renatą Przemyk, pewnie z powodu sporego udziału harmonii czy tam innego
akordeonu.
Zupełnie inaczej wyglądało to z kolejnym albumem Firebirds "Trans" (1998r).
Poznałam większosć utworów z niego jednego wieczoru podczas takiej fajnej
audycji na RMF FM, kiedy to w ciągu jakichś 2 godzin przybliżano najnowsze
albumy. Od razu zwróciły moją uwagę niezwykłe tekstyJoanny Prykowskiej i
ciekawa, bardzo odmienna od tej z poprzedniej płyty muzyka.
Przesłuchałam "Trans", "Dziewczynkę", "Zanim" i parę innych piosenek i
następnego dnia chyba poleciałam od razu kupić sobie cały album. I jest to
jedna z moich najbardziej ulubionych polskich płyt. Zestaw niezwykłych
historii o wszystkich chyba możliwych społecznych patologiach, ludzkiej
alienacji i nieprzystosowaniu. O nieszczęśliwej miłości, tęsknocie, omzyciu i
śmierci.
Niedawno kupiłam sobie z przeceny kasetę "Kolory" i po raz pierwszy
przesłuchałam ten album w całości. Rzeczywiście jest słabszy a i tekstowo
mniej dla mnie zrozumiały. Dlatego strasznie mi szkoda, ze zespół nie wydał
na razie kolejnego albumu.