Dodaj do ulubionych

MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja

01.10.03, 16:06
Jest!!! Jest!!! Kupiłem!!!

Piękna, boska, magiczna... tymi i innymi przymiotnikami można by określić
piąty solowy album wokalistki Clannad, a pierwszy wydany jako Moya Brennan
(poprzednie imię, Maire, artystka zmieniła na obecne, by przybliżyć jego
poprawną wymowę w gaelic). Już po wysłuchaniu obszernych fragmentów na
oficjalnej stronie Moyi wiedziałem, że będzie to jedna z moich ulubionych
płyt tego roku, a może i nie tylko tego...

Stylistyka nagrań solowych pani Brennan nie odbiega za daleko od tego, do
czego przyzwyczaił nas jej macierzysty zespół, jednak więcej jest tu śmiałych
brzmień elektronicznych, bardziej intymny i refleksyjny nastrój niż na
albumach rodzinnych. Na szczęście albumy Maire/Moya Brennan nie są kopią płyt
jej młodszej siostry, Enyi, ale raczej rozwinięciem tego, co proponuje Moya
na albumach Clannad (na płytach tej grupy na ogół komponuje Ciaran Brennan;
kompozycje wokalistki nie pojawiają się często).

Zapowiadane od dawna „Two Horizons” to niesamowity popis hipnotyzujących,
ślicznych melodii, zaśpiewanych przez jeden z najbardziej boskich głosów,
jakie w ogóle śpiewają. Od samego początku płytę chłonie się jednym tchem-
„Show Me” (pojawiające się jeszcze w charakterze przerywnika oraz czegoś, o
czym później) „Bright Star”, „River” mogłyby wyjść na singlach (chociaż
wiele na listach przebojów nie zwojują), a bardziej oniryczne „Change My
World”, „Bi Liom” wspaniale podkreśla panującą obecnie porę roku, zwłaszcza
gdy włączy się płytę i popatrzy przez okno. Dużo uroku mają też niekoniecznie
przebojowe kompozycje takie jak „Tara”, „Ancient Town”, „Is It Now” i pieśń
tytułowa. Nawet te bardziej, powiedzmy, dynamiczne fragmenty płyty („Sailing
Away”, „Mothers Of The Desert”wink nie burzą nastroju błogości, spokoju,
melancholii... Muzyka wyciszająca, dobra na uspokojenie ludzi porywczych i
nastrajająca refleksyjnie. Ewentualnie usypiająca, zależy co kto lubi.
Elektronika, ale i harfa, skrzypce, gitary akustyczne, no i ten wspaniały
głos. Kto chociaż raz słyszał soundtrack do serialu tv „Robin Hood” z 1984 r.
(płyta Clannad „Legend”wink, ten wie, o co chodzi.

No i niestety... nie wszystko może być idealne i cudowne. Na końcu albumu
umieszczony jest tzw. bonus track... ohydny remiks taneczny piosenki „Show
Me”. Kobieto, po co Ci to...

Uwagę zwraca także wkładka do płyty, pozbawiona wprawdzie (po raz pierwszy w
przypadku tej artystki), tekstów, za to ozdobiona zdjęciami pieknej Irlandki
o anielskim głosie.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia strony
www.moyabrennan.com/TwoHorizons/ na której można posłuchać fragmentów
płyty i obejrzeć najnowszą galerię zdjęć artystki.
Obserwuj wątek
    • vulture P.S. 01.10.03, 17:43
      Włożyłem płytę do komputera i okazało się, że jest na niej sekcja
      multimedialna, pokrywająca się nieco z zawartością strony www (film
      dokumentalny o powstawaniu płyty, historia wokół jej tematyki i galeria zdjęć) -
      suuuuuper!!!
    • yaskier Re: MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja 02.10.03, 15:14
      Ha! Dzięki za tą reckę. smile Właśnie się zastanawiam nad kupnem tej płyty. Mam
      już dwie (Whisper to the Wild Water oraz tą z Maire i dzieckiem na okładce),
      ale nie byłem pewny czy zachomikować te parę złotych. Chyba się jednak
      skuszę. smile
      • vulture Re: MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja 02.10.03, 21:50
        To skuś się jeszcze na "Perfect Timing" z 1998 r. oraz na trzy lata
        młodsze "Misty Eyed Adventures" i będziesz mieć komplet...
        • yaskier Re: MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja 03.10.03, 19:27
          Wiem, już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem dokonania tego zakupu
          (podobnie jak 4-ro płytowego wydawnictwa Enyi), ale ciągle znajduję wydatki,
          na które muszę pilniej przeznaczyć pieniądze... uncertain A postanowiłem sobie, że
          choćby nie wiem co się działo, muszę mieć oryginały.
          • vulture hm 03.10.03, 19:31
            I słusznie, jak najbardziej oryginały ("Perfect Timing" trudno dostać, ale mi
            się jakoś udało), ale co do czteropłytowej Enyi... nie wiem, czy dla trzech
            wcześniej niewydanych utworów warto, jeśli ma się wszystko poza tym. Znam kilka
            innych sposobów wydania kilku setek złociszy... wolałbym żeby ta pani wydała
            składankę ze stronami B, gdyż jest ich (niewydanych nigdzie indziej) wiele.
            • yaskier Re: hm 03.10.03, 19:52
              Tą czteropłytówkę Enyi kupiłbym tylko dla CD nr 4. Zawiera ona kompozycje,
              które ukazały się wyłącznie na singlach, nie na albumach. smile
              • vulture box Enyi 03.10.03, 19:55
                yaskier napisał:

                > Tą czteropłytówkę Enyi kupiłbym tylko dla CD nr 4. Zawiera ona kompozycje,
                > które ukazały się wyłącznie na singlach, nie na albumach. smile

                Wcale nie:
                Disc: 4

                1. Only Time (Original Album Version)
                2. A Day Without Rain
                3. Song Of The Sandman (Lullaby)
                4. Willows On The Water
                5. Wild Child (Album Version)
                6. Flora's Secret
                7. Fallen Embers
                8. Tempus Vernum
                9. One By One
                10. The First Of Autumn
                11. Lazy Days
                12. May It Be (Single Version)
                13. Silent Night
                14. Silent Night (CD-ROM video footage from BBC TV performance)

                Poza 3 i 4 (ten akurat mam z singla "Only Time") co jeszcze nie wyszło na
                płycie???

                Aha, nr 14 ściągnąłem z sieci - żenada. Odradzam.
                • vulture yyy 03.10.03, 19:56
                  No i "May It Be" i "Silent Night" ale można je było kupić na płytach z
                  soundtrackiem do "Władcy pierścieni" i "Christmas With Stars" Warnera.
                  • yaskier hmmmm... 03.10.03, 20:11
                    Oczywiście masz rację. Po raz kolejny się przekonuję, że chyba konieczny jest
                    kurs nt. czytania ze zrozumieniem. Dla mnie, żeby nie było wątpliwości. wink
                    Jakiś czas temu czytałem spis utworów i byłem święcie przekonany, że na
                    czwartym krążku są tylko "rarytasy"... Ups...
                    Ale nie pamiętam, przyznaję, gdzie wcześniej się pojawiły utwory "The First Of
                    Autumn" oraz "Isobella" i "Eclipse" z CD3 - chyba tylko na singlach.
                    Nie wiem, jak mi się to udało, ale również mam singielek "Only If". smile
                    • vulture ech życie 03.10.03, 20:23
                      yaskier napisał:

                      > Oczywiście masz rację. Po raz kolejny się przekonuję, że chyba konieczny jest
                      > kurs nt. czytania ze zrozumieniem. Dla mnie, żeby nie było wątpliwości. wink
                      > Jakiś czas temu czytałem spis utworów i byłem święcie przekonany, że na
                      > czwartym krążku są tylko "rarytasy"... Ups...
                      > Ale nie pamiętam, przyznaję, gdzie wcześniej się pojawiły utwory "The First
                      Of
                      > Autumn" oraz "Isobella" i "Eclipse" z CD3 - chyba tylko na singlach.
                      > Nie wiem, jak mi się to udało, ale również mam singielek "Only If". smile

                      "The First Of Autumn" jest na ostatniej płycie studyjnej oraz na singlu "Only
                      Time" w niezmienionej wersji.

                      Mi się udało nabyć singiel "Book Of Days" i dwie wersje "Only Time". Dwa
                      utwory, które wymieniłeś, pochodzą z innych singli. Ale wydawać mi się na nie
                      tyle kasy jednak nie chce. Bez przesady.
                      • baky Re: ech życie 07.10.03, 11:40
                        "mi sie udalo"" Misiom sie udalo. Vulture to debil bez ucha do muzyki slowa.
                        • Gość: Vulture Re: ech życie IP: *.chomiczowka.net.pl 07.10.03, 19:47
                          baky napisał:

                          > "mi sie udalo"" Misiom sie udalo. Vulture to debil bez ucha do muzyki slowa.

                          Napisał Wolfgang Amadeusz Mozart.
    • aislinn Re: MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja 07.10.03, 11:35
      Płyty wysłuchałm już 3 razy od wczorajszego wieczora (bardzo wielkie thx, Vul),
      i mogę się w dużym stopniu podpisać pod recenzją Vulture'a.
      O dziwo, tej płyty mogę słuchać zarówno jadąc rano, półprzytomna jeszcze, do
      pracy autobusem, jak i wieczorem przed zaśnięciem - ciekawa sprawa, niewiele
      jest płyt które z jednej strony wyciszą mnie wieczorem, a z drugiej dobrze
      nastawią do świata od samego rana. Czeka mnie dizś spokojny, rozmarzony dzień.
      Mimo tego, iż noc miałam nienajlepszą, bo brutalne wybudzenie z rozmarzenia
      przez remiks na końxu płyty nie pozwoliło mi spać snem spokojnym.

      A tak właściwie to chciałam głównie podciągnąć wątek, by Ci, którzy płyty
      jeszcze nie znają, pospieszyli się z nią zapoznać. tongue_out
      • baky Re: MOYA BRENNAN Two Horizons - recenzja 07.10.03, 11:46
        spieszymy sie zapoznac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka