Dodaj do ulubionych

Bach demonicznie :)

10.10.08, 13:05
Witam, baaardzo dawno nie wchodzilam na forum, milo mi znowu byc z Wami.

Prosba o rade: czy mozecie polecic jak najbradziej dynamiczne, dramatyczne,
wrecz demoniczne wykonania koncertow fortepianowych Bacha? Zachwycilo mnie
wykonanie Goulda, niestety inne wykonania ktorych mialam okazje sluchac
rozczarowaly mnie. Np. Perahia i Angela Hewitt zagrali pastelowo, lagodnie,
bezkonfliktowo, a ostatnia czesc koncertu 1056 to u Perahii niemal zabawowy
mazurek!

A ja szukam mocnego uderzenia: dramatu, konfliktu, dynamiki, demona! Prosze o
wskazowki.

Kasiabrys



Obserwuj wątek
    • onufry_z_oddali Re: Bach demonicznie :) 10.10.08, 13:20
      Znam kilka dynamicznych wykonan Bacha. Obok ww wymienionego
      Goulda, takim dynamicznym wykonaniem jest interpretacja
      Sokolova "Kunst der Fuge". Tam az iskry tryskaja ...
      Takze Richter gra Bacha "po mesku".

      Ale to nie sa wykonania demoniczne wink

      Moze gdyby namowic Pogorelicha by zagral Bacha, to
      demony pojawilyby sie ... smile

      O.
      • kasiabrys Re: Bach demonicznie :) 10.10.08, 13:39
        Po męesku - fajne okreslenie smile No wiec po męsku i z iskrami wystarczy, przy
        demonie sie nie upieram. Dziękuję za wskazówki.
        • winoman Re: Bach demonicznie :) 10.10.08, 13:46
          Hmm, jeśli o "męską grę" chodzi, to do głowy przychodzi mi przede wszystkim
          Tatiana Nikołajewa smile)

          Pozdrawiam!
          • kasiabrys Re: Bach demonicznie :) 11.10.08, 14:05
            No bo to o nerw i temperament chodzi, a nie o plec smile
    • dobiasz Re: Bach demonicznie :) 11.10.08, 23:01
      Ale, że tak z głupia frant zapytam, po co grać Bacha(!) demonicznie(!)?

      Mało to demonicznej muzyki na forteklapę w historii napisano?
      • onufry_z_oddali Re: Bach demonicznie :) 12.10.08, 02:15
        dobiasz napisał:

        > Ale, że tak z głupia frant zapytam, po co grać Bacha(!) demonicznie
        (!)?
        >
        > Mało to demonicznej muzyki na forteklapę w historii napisano?
        >

        Ha, ulubiona lektura Bacha byla Biblia w przekladzie Lutra.
        Tam pelno demonow. To moglo (nawet podswiadomie) wywrzec
        wplyw na muzyke Bacha smile Jestem pewien, ze Pogorelich
        te demony potrafilby w swej interpretacji wydobyc smile


      • kasiabrys Re: Bach demonicznie :) 12.10.08, 02:35
        Po co? Bo mi sie tak podoba, ot co!
        smile
        Zatem gdyby jeszcze jakiemus artyscie sie tak podobalo, to byloby super.

        POza tym - roznie mozna rozumiec slowo - demonicznie -. Nie tyle chodzi mi o
        diably i demony w doslownym sensie, ile o napiecia, nerw, tempo, konflikty
        duchowe, ktore muzyka odzwierciedla i wyzwala... Dla mnie tak zagral Gould.
        Ciekawa sprawa, ze gdzies znalazlam wzmianke, ze nie znosil atmosfery napiecia i
        rywalizacji miedzy solista a orkiestra, ktora lezy w naturze i strukturze
        koncertow. Dlatego pozniej wolal grac bez orkiestry. Ale wlasnie w koncertach
        Bacha tyle tego napiecia, wspolawodnictwa, rywalizacji sie slyszy... Co z tego,
        ze tego nie cierpial, skoro wlasnie on pokazal, jakie piekno moze z tej
        rywalizacji wyniknac. Gdy tego slucham, na przemian zaciskam i rozluzniam
        piesci, wstaje, chodze, wymachuje reka, nuce, dodaje gazu w samochodzie...

        Jednak na Gouldzie swiat sie nie konczy i chcialabym posluchac tych koncertow w
        innym jeszcze wykonaniu, ale w okreslonym typie, ktory mnie porusza. No i czasem
        przeszkadza mi jakosc nagrania z lat 60.

        Gdzies mi sie obilo o uszy, ze Vladimir Aschkenazy zagral koncert 1052 w sposob,
        ktory recenzenci nazwali - demoniczny. Ale nie wiem gdzie w sieci moge znalezc
        choc fragment.

        PS. Witaj Dobiaszu, milo Cie spotkac znow. Mam wobec Ciebie wielki dlug
        wdziecznosci, za to ze naprowadziles mnie na Il Giardino Armonico i Europa
        Galante. To byla przez rok moja wielka muzyczna fascynacja. Teraz juz mniej ich
        slucham, ale milosc pozostaje milosci smile

        Kasiabrys

        • dobiasz Re: Bach demonicznie :) 12.10.08, 14:19
          kasiabrys napisała:

          > Po co? Bo mi sie tak podoba, ot co!
          > smile

          No tak, to ostateczny argument ;-]

          > PS. Witaj Dobiaszu, milo Cie spotkac znow. Mam wobec Ciebie wielki dlug
          > wdziecznosci, za to ze naprowadziles mnie na Il Giardino Armonico i Europa
          > Galante. To byla przez rok moja wielka muzyczna fascynacja. Teraz juz mniej ich
          > slucham, ale milosc pozostaje milosci smile

          Jak miło coś takiego z rana przeczytać smile Pozdrawiam i polecam się na
          przyszłość smile
        • Gość: jacek226315 Re: Bach demonicznie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 11:37
          a tak w ogole to niejaki Gould to straszny dziwak,twierdzi ze Chopin
          to marnota nie warty wysilku palcow
          • antekgrzymala Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 13:56
            > a tak w ogole to niejaki Gould to straszny dziwak,twierdzi ze Chopin
            > to marnota nie warty wysilku palcow

            Jednakowoż wygenerował warte uwagi nagranie Sonaty h-moll.
            • winoman Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 14:30
              > > a tak w ogole to niejaki Gould to straszny dziwak,twierdzi ze Chopin
              > > to marnota nie warty wysilku palcow
              >
              > Jednakowoż wygenerował warte uwagi nagranie Sonaty h-moll.

              Powiedział jednak o tym nagraniu: "I don't think he is a very good composer. I
              played Op. 58 when I was younger, just to see how it would feel. It didn't feel
              very good, so I've never bothered to play any more Chopin."

              Wypowiedź pochodzi z wywiadu, jaki z Gouldem przeprowadził w roku 1981 Tim Page.
              W dalszej części wywiadu Gould tłumaczy swą niechęć nie tylko do Chopina, ale
              do całej fortepianowej muzyki jego czasów: "The music of that era is full of
              empty theatrical gestures, full of exhibitionism, and it has a worldly,
              hedonistic quality that simply turns me off. Another problem I see is that
              Chopin, Schumann, and company labored under the delusion that the piano is a
              homophonic instrument. I don't think that's true; I think the piano is a
              contrapuntal instrument and only becomes interesting when it is treated in a
              manner in which the vertical and horizontal dimensions are mated."

              Swoją drogą dawno nie słuchałem Gouldowego nagrania sonaty h-moll, zaraz to
              nadrobię.

              Pozdrawiam!

              • antekgrzymala Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 16:44
                > do całej fortepianowej muzyki jego czasów: "The music of that era is full of
                > empty theatrical gestures, full of exhibitionism, and it has a worldly,
                > hedonistic quality that simply turns me off. Another problem I see is that
                > Chopin, Schumann, and company labored under the delusion that the piano is a
                > homophonic instrument. I don't think that's true; I think the piano is a
                > contrapuntal instrument and only becomes interesting when it is treated in a
                > manner in which the vertical and horizontal dimensions are mated."

                Mam wrażenie, że to lekko histeryczna poza tego artysty. Kto nie słyszy polifonii u Chopina jest albo przygłuchy albo z jury Konkursu Chopinowskiego (i pewnie na jedno wychodzi). Fortepian jest oczywiście instrumentem zarówno polifonicznym, jak homofonicznym i perkusyjnym. Co do ekshibicjonizmu u Chopina, to hm... czasem więcej go u Bacha można znaleźć (i to w bardzo mało wyrafinowanej formie). Co do innych kompozytorów epoki pewnie Gould ma nieco więcej racji, ale też „nie ze wszystkim”. Problem ten należałoby w szerszej perspektywie przedstawić, czyli ogólnej niechęci Goulda do życia koncertowego, publicznych wykonań (i w konsekwencji muzyki przeznaczonej, jego zdaniem, do takich wykonań), i całego związanego z tym cyrku oraz umizgów do publiczności.

                Z czym można się w pewnej mierze zgodzić. Ja np. nie jestem przez wszystkie lata chodzenia na koncerty pojąć tego zgoła kretyńskiego rytuału kłaniania się, odchodzenia od fortepianu, spaceru do schodków, zejścia paru schodków w dół (ale tylko tyle, żeby głowa wystawała z nad poręczy), zawrotki, powrotu do fortepianu, kłaniania się i tak w kółko kilka razy. Śmierdzi to lipą, fałszem i pustą formą na kilometr. Ciekaw jestem co koncertujący pianiści czytający ten wątek mają w tej kwestii do powiedzenia smile
                • bassooner Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 23:47
                  antekgrzymala napisał:
                  Z czym można się w pewnej mierze zgodzić. Ja np. nie jestem przez wszystkie lata
                  chodzenia na koncerty pojąć tego zgoła kretyńskiego rytuału kłaniania się,
                  odchodzenia od fortepianu, spaceru do schodków, zejścia paru schodków w dół (ale
                  tylko tyle, żeby głowa wystawała z nad poręczy), zawrotki, powrotu do
                  fortepianu, kłaniania się i tak w kółko kilka razy. Śmierdzi to lipą, fałszem i
                  pustą formą na kilometr. Ciekaw jestem co koncertujący pianiści czytający ten
                  wątek mają w tej kwestii do powiedzenia smile
                  ___________________________________________________________________
                  Grałem kiedyś koncert - no jako członek łorkiestry wink)) - z Martą Argerich i
                  jej niby mężem, czy kochankiem... czy jak ...nie pamiętam bo to z 15 lat temu
                  było... może Rabinowitz.. no to oni grali jego współczesny utwór na dwóch
                  fortepianach + nasza łorkiestra, a on miał taką specjalną - cichą "Farelkę" co
                  mu dmuchała na rąsie... że niby dla ciepłoty...he he ku*wa he he... wink))
    • onufry_z_oddali Re: Bach demonicznie :) 12.10.08, 17:46
      Teraz konkretnie, 3 nagrania z YouTube:

      1. Gould:

      www.youtube.com/watch?v=qB76jxBq_gQ


      2. Gould:

      www.youtube.com/watch?v=buq-p8vSCLQ&feature=related

      2. Pogorelich:

      www.youtube.com/watch?v=g2F3BySkBFY
    • guglielmo Re: Bach demonicznie :) 20.10.08, 16:17
      kasiabrys napisała:

      > Prosba o rade: czy mozecie polecic jak najbradziej dynamiczne,
      dramatyczne,
      > wrecz demoniczne wykonania koncertow fortepianowych Bacha?

      Z wrodzonej przekory proponowałbym nagrania Edwina Fischera - masz
      duże szanse uwierzyć, że nie warto szukać w tych koncertach
      demoniczności (raczej: wpychać jej tam). Przy okazji można się
      dowiedzieć co znaczy naprawdę pojęcie stylowego wykonania: Fischer
      gra na fortepianie, w orkiestrze nie ma ani jednego zabytkowego
      instrumentu - a jest to najprawdziwszy żywy Bach smile
    • jurek.powiatowy Re: Bach demonicznie :) 02.11.08, 12:17
      A ja polecam wszystkie utwory grane przez Giuliano Carmignola. Jego skrzypce
      brzmią tak, że aż ciarki przechodzą.
    • michal_ludwik Re: Bach demonicznie :) 02.11.08, 17:35
      jeśli chcesz demonicznego Bacha to polecam Laibachkunstderfuge -
      industrialne brzmienie geniuszy z Ljubljany.
      Po tym doświadczeniu zrozumiesz, że pytanie o demonicznego Bacha
      było po prostu źle postawione.
    • segundo Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 01:20
      Hmm....Bach dynamiczny i dramatyczny ??? Troszke dziwne wymaganie..smile)
      Lubie nagranie Goulda ale dla mnie najpiekniejsze wykonanie koncertow Bacha to
      wykonanie Rosalyn Tureck...nie mozna go wprawdzie zakwalifikowac jako
      dramatyczne i demoniczne ale dla mnie jest najpiekniejsze ze wszystkich jakie
      znam..polecam !!! smile)))
      Wracajac do problemu demonicznosci i dramatyzmu..on sie wiaze, moim zdaniem, nie
      tylko z samym wykonaniem ale i z ogolnym charakterem muzyki konkretnego
      kompozytora...z demonicznoscia kojarza mi sie tacy kompozytorzy jak Paganini,
      Liszt, z dramatyzmem Wagner, Mahler, Rachmaninow....Dvorak...
      • bassooner Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 14:36
        Nie "chcęsiętu" wymądrzać... ale sprostuję... wink))
        Bach nie pisał koncertów fortepianowych, bo w owych czasach nie wynaleziono
        jeszcze fortepianu. Pisał na das wohltemperierte klavier czyli na instrument
        klawiszowy np. klawesyn właściwie temperowany, czyli strojony.
        Bo w tamtych czasach jeszcze strojono różnie tj. różnymi systemami.
        Obecnie gra się te utwory z np. "Das Wohltemperierte Klavier" na fortepianie bo
        daje on więcej możliwości. Na klawesynie nie można grać dynamicznie, czyli
        głośniej i ciszej tzn. można, ale bardzo głośno, a bardzo cicho bez możliwości
        pośredniej dynamiki i robienia crescenda i diminuendo... bo w klawesynie są
        piórka które szarpią strunę z jednakową siłą, a w fortepianie są młoteczki,
        które przekazują wprost nasze uderzenia o klawisze (szybkość i siłę)...
        a w klawesynie można jedynie zdublować struny - raz gra się na pojedynczych
        strunach - piano, a raz na podwójnych, potrójnych - forte.
        Poza tym forma typowego koncertu fortepianowego ustaliła się dopiero w epoce
        klasycyzmu - Mozart, Haydn, Beethoven itd. oraz już bardziej w epoce romantyzmu
        gdzie wykorzystano w pełni możliwości fortepianu - Chopin i Liszt... uff...
        "sieniewymądrzam" i mogłem coś tak z czapy poknocić... wink))
        Co do demonicznych utworów na fortepian to polecam niektóre preludia Chopina,
        sonatę h-moll Liszta no i może coś z muzyki XX wiecznej... choć preludium do
        fugi c-moll Bacha (to takie motoryczne) brzmi dziwnie demonicznie ale de
        gustibus non disputandum ... wink))
        • bassooner Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 14:41
          aha pisał też oczywizda na organy itd... bo mi sie zapomniało wink))
        • segundo Re: Bach demonicznie :) 03.11.08, 15:14
          Taaaak...oczywiscie masz racje, ze Bach pisal na klawesyn i organy a nie na
          fortepian...Przyjelo sie mowic, zwyczajowo, ze to koncerty fortepianowe odkad sa
          wykonywane na fortepianie...smile) A tak w ogole to Bach sam zrobil transkrypcje
          swoich koncertow skrzypcowych na klawesyn i takze na instrumenty dete, prawda
          ??? smile))Skomplikowane to wszystko troche ale za to muzyka przepiekna !!! smile))
    • tweedledee Re: Bach demonicznie :) 09.11.08, 20:46
      Przepraszam, że się wtrącam, trafiłem tu trochę przypadkiem, ale mam wrażenie,
      że dyskusja się toczy bez udziału wielbicieli autentycznego wykonawstwa.
      Wyjaśniam: autentyczne może być jedynie wykonanie na klawesyn, najlepiej z
      epoki. Hewitt, Perahia, Pogorelić - to są wszystko wykonania spoza nurtu, o
      którym piszę. Bassooner napisał, na czym polegają różnice. Pytanie, jakie ja
      sobie kiedyś postawiłem, brzmiało: skoro JSB pisał na instrument o
      charakterystyce klawesynu, to czy jest sens słuchać np. Wariacji Goldbergowskich
      albo Wohltemperierte Klavier wykonywanych na fortepianie? Będzie to mieć tyle
      wspólnego z zamysłem kompozytorskim Bacha co gdyby Wielką Mszę h-moll wykonali
      Wiedeńscy Filharmonicy. Czyli niewiele. To jest raczej wariacja na temat utworu,
      a nie jego wykonanie.
      A gdy chodzi o Koncerty KLAWESYNOWE - moje ulubione wykonanie całego zbioru ma
      już kilka lat: Trevor Pinnock (klawesyn i dyrygent) - The English Concert.
      Archiv Produktion, nagrania z wczesnych lat 80., ale, jak to często bywa, nadal
      bardzo ożywiające i świeże. Kto słyszał Pinnocka na żywo - a ja miałem to
      szczęście - wie, że dynamizmu i energii mu nie brakuje, a jego English Concert
      daje czadu jak mało kto. Z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że Angela Hewitt,
      której wersję kiedyś słyszałem (ale nie posiadam, zgodnie z zasadami
      ortodoksji), jest przy tym raczej cienka. Choć mam jej nagranie Wariacji
      Goldbergowskich i czasami słucham w ramach szerszego spojrzenia...
      W calej kolekcji z Pinnockiem najbardziej niesamowite jest nagranie Koncertu na
      4 klawesyny a-moll (1065). We wkładce znajdziemy zdjęcie, na którym widać, jak
      instrumenty były ustawione podczas nagrania.
      Pozdrawiam
      • bassooner Re: Bach demonicznie :) 09.11.08, 21:58
        Tutaj wkraczamy w odwieczne pytanie, czy muzykę powinno się wykonywać na
        instrumentach z epoki? Dla oddania ducha epoki i wierności przekazu oczywiście
        tak. Ale dla innych walorów jak brzmienie, czy dynamika (na klawesynie nie idzie
        zrobić crescenda) nie. Bach z pewnością, gdyby miał do dyspozycji fortepian
        zachwycił by się nim, a Chopina należało by grać na fortepianie z epoki Chopina.
        Technika budowy instrumentów idzie cały czas do przodu, dlaczego nie korzystać z
        niej. A zresztą jeden woli córkę, a inny teściową...
        • tweedledee Re: Bach demonicznie :) 09.11.08, 22:11
          Faktycznie, Bach wypróbował przecież pod koniec życia, bodaj w 1747 r., kilka
          forte piano podczas wizyty w Berlinie i bardzo mu się ten wynalazek spodobał. Co
          nie zmienia faktu, że nic na forte piano skomponować nie zdążył.
          Oczywiście na fortepianie da się z jego kompozycji wydobyć nowe brzmienia, ale
          to nie zmienia faktu, że to będą brzmienia, których sam Bach uwzględniać i
          przewidywać nie mógł. Ergo - będą to wariacje na temat Bach, które też mogą być
          oczywiście bardzo piękne i atrakcyjne, ale nie będą autentycznymi Bachowskimi
          kompozycjami.
          • niesporczak Re: Bach demonicznie :) 14.11.08, 11:08
            Owszem, zdążył, Koncert Włoski F-dur.
        • tweedledee Re: Bach demonicznie :) 09.11.08, 22:18
          I jeszcze inny przykład: Suity na wiolonczelę solo Bacha (moje ulubione). Przez
          lata grywano je na klasycznej wiolonczeli, co, ze względu na konstrukcję smyczka
          (płaski) uniemożliwiało wydobycie efektu, który zapisał w partyturze Bach, czyli
          akordu granego jednocześnie na kilku strunach. W baroku z barokowym smyczkiem,
          który miał bardziej półokrągły kształt, to było możliwe. Wiolonczeliści
          rozwiązywali ten problem, grając szybko po sobie kolejne dźwięki akordu, ale to
          oczywiście nie to samo. Dopiero gdy pojawił się nurt autentycznego wykonawstwa,
          gdy odrestaurowano stare instrumenty i zaczęto odtwarzać na podstawie obrazów i
          literatury kształt barokowego smyczka, udało się też odtworzyć efekt, o jaki
          Bachowi chodziło.
          Warto sobie porównać klasyczne wykonanie Pierre'a Fournier, skądinąd bardzo
          piękne i dynamiczne, choć jeszcze z lat 60., z np. Annerem Bylsmą albo jeszcze
          lepiej Jaapem ter Linden, który jedną ze suit gra na specjalnie przygotowanej
          siedmiostrunowej wiolonczeli, takiej jaką przeznaczył do wykonania tejże suity
          Bach. Efekt jest wyraźny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka