Gość: vid
IP: *.gdynia.mm.pl
09.08.09, 11:14
Taaa, różnorodność... W porównaniu do edycji 2008 na różnorodności to ten festiwal stracił, a Artur Rojek nie widzi już chyba nic poza gitarowym graniem. Ciągle było na co pójść (wspomniani Painsi czy Fucked Up), ale w stosunku do możliwości czy obietnic, to całość festiwalu jest co najwyżej ok, a nie jak dotąd fantastyczna. Szkoda potencjału.