niusiapl
10.11.05, 23:41
Ostatniej nocy podpalono mi samochód. Niestety nie dało się nic uratować.
Jestem po prostu zszokowana co można zrobić komuś drugiemu (sąsiadowi) nie
przejmując się tym. W planach było że miały płonąć wszystkie samochody
na "blokowym parkingu" lecz innym się udało bo szmaty podłożone zgasły.
Powód podpalenia: dwa dni wcześniej zabrała temu komuś policja samochód (bo
jeździł jak idiota i prawopodobnie nie posiadał prawka) i on stwierdził że to
ktoś z bloku (nie wiedział kto więc chciał spalić wszystkim) chciał mu się
odgrozić.
Ehh szkoda tylko nerwów i zdrowia