lew1961
05.04.07, 17:32
Członkowie Wspólnoty Mieszkaniowej przy ulicy Złotniczej 8 w Jeleniej Górze
złożyli w październiku 2005 roku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia
przestępstwa oszustwa budowlanego przy remoncie dachu wykonanym przed laty w
budynku, na szkodę mieszkańców. Zawiadomienie to przyjęła APR Magdalena
Sakowicz. Zarzucili wykonawcy, tj. Zbigniewowi Charłampowiczowi,
że: „materiały użyte do remontu są inne, gorsze lub w mniejszych ilościach
niż wskazano to w kosztorysie. Prawie każda pozycja się nie zgadza lub też w
ogóle nie wykonano prac w nim wskazanych, a za które zapłaciłem ja i inni
członkowie Wspólnoty” – napisał Jan Zaborski. „Jako przykład podam, że komin
wykonany został z cegły dziurawki, która już pęka” – dodał. Żądał
zabezpieczenia kawałków papy (podkładowej 2,8 mm zamiast 5,2 mm jak w
kosztorysie) leżącej na placu jako dowodu rzeczowego w sprawie i powołania
biegłego sądowego w zakresie budownictwa do oszacowania nieprawidłowości.
Faktycznie, dziury w dachu były tak duże, że śnieg dostawał się do środka na
strych. Firma ubezpieczeniowa też umyła ręce od odpowiedzialności za tego
rodzaju „kataklizm”. Ponoć już w trakcie robót kontrola z Inspekcji Pracy
stwierdziła nieprawidłowości dotyczące stawiania rusztowań bez zabezpieczeń,
jak też pracę osób bez ubrań ochronnych przewidzianych przepisami BHP . Duże
pretensje ma Jan Zaborski do Inspektora Nadzoru z ramienia ZGL „Północ”, pani
Ireny Lewkowicz, za arogancję i lekceważenie ludzkich spraw. Nieprawidłowości
te, zdaje się potwierdzać Adam Dudek, właściciel innej firmy dekarskiej,
który wykonywał poprawki po wadliwym remoncie dachu. Z tego powodu miał nawet
ponoć pogróżki telefoniczne. Do napraw pogwarancyjnych wzywał też pana
Zbigniewa Charłampowicza kierownik ZGL „Północ” ds. technicznych Wiesław
Miśtal.
Na początku wydawało się, że sprawa jest prosta i klarowna. Wkrótce pojawiły
się jednak schody. Sierżant sztabowy Sebastian Kuś z Komisariatu I Policji w
Jeleniej Górze zajął się tylko jednym z wątków śledztwa dotyczącym balkonu i
poprowadził je w kierunku sprowadzenia bezpośredniego, powszechnego
niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób. Postanowienie o umorzeniu
śledztwa podpisała w konsekwencji prokurator Prokuratury Rejonowej w Jeleniej
Górze Marzanna Siemaszko. Było to już drugie postanowienie o tej samej
sentencji. Wcześniejsze umorzenie w tym zakresie podpisał prokurator Dariusz
Pinis. Pierwsze umorzenie w ogóle w tej sprawie dotyczyło oszustwa, ale przy
zawieraniu umowy o przeprowadzenie remontu dachu w budynku przedmiotowej
Wspólnoty – w rozumieniu st. aspiranta Roberta Sopot i prokurator Prokuratury
Rejonowej w Jeleniej Górze Bernadety Bartkowiak-Soja. Utrzymanie w mocy
zaskarżonego postanowienia przez Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze było już tylko
formalnością ze strony przewodniczącej ASR Joanny Muszka. Oczywiście po
drodze była Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze reprezentowana przez Marię
Glinkowską, która nie znalazła podstaw do zmiany stanowiska. Wznowić
pierwotnie postępowania nie chciała również prokurator Halina Wiśniewska-
Stasiak. Obecnie jednak, po wznowieniu postępowania (dotyczącego zagrożenia
życia), Policja pod nadzorem prok. Kaczmarczyk usilnie wypytuje pana
Zaborskiego o wskazanie, w którym miejscu nastąpiło poświadczenie nieprawdy
przez Inspektora Nadzoru Budowlanego panią Irenę Lewkowicz. Jak w tym
kabarecie Dudek – Dziewoński: „A tartak? A pies? A pies ci...”.
Pan Jan Zaborski, w swej bezsilności i determinacji, w kolejnych
doniesieniach i wnioskach o wznowienie postępowania, rzuca już liczbami,
zdjęciami i wskazuje rzeczywiście na fałszowanie dokumentów w sprawie.
Nieudolność jeleniogórskich organów ścigania i miejscowego wymiaru
sprawiedliwości opisał szeroko w ostatnim piśmie i powiadomił o tym nawet
Centralne Biuro Anykorupcyjne. Powołuje się na masowość wykonywania prac
dekarskich dla zasobów gminy Jelenia Góra (i dla komendanta Policji – przyp.
J.Z.) przez firmę pana Zbigniewa Charłampowicza i podejrzewa, że zmowa
milczenia w tej sprawie ma podłoże korupcyjne w naszym mieście. Faktycznie
można dojść do takiego wniosku skoro pan Jan mówi o chlebie, a stróże prawa o
niebie...
Grzegorz Niedźwiecki