jak tak sobie czytam czasem o tym rzekomym nabijaniu statystyk, to mówiąc
szczerze przymdlewam i nie bardzo kumam o co całe halo? o to, że jeden z
drugim nieustatnnie wprowadza jakąś poprawkę do notki i wiecznie figuruje
w "nowych notkach"? (jak to pięknie ujął szósty redaktor - metodą na "rundę
honorową"

czy może o to, że w "polecanych" znajdują się blogi, które może
niekoniecznie wszystkim się podobają?
to może zaproponuję takie rozwiązanie:
1. statystyki najczęściej czytanych możnaby oprzeć nie o liczbę odwołań do
strony (obecnie zresztą mocno niedoskonałych, bo nie uwzględniających odwołań
bezpośrednich), ale o liczbę linków prowadzących <b>do</b> danego bloxa.
zasada jest tu prosta: tym blog popularniejszy im u większej liczby ludzi
zalinkowany
2. "polecamy" - może oprzeć o mechanizm glosowania podobny jak na forach
eksperckich? jakiś przycisk "poleć bloxa", którym czytelnik danego bloga
będzie mogł zgłosić go (jednorazowo!) jako godnego polecenia. tu wątpliwość
mam tylko taką, czy efekt nie byłby podobny do "najczęściej czytanych", choć
byłoby poniekąd logiczne, że blogi najczęściej czytane z reguły (sic!) godne
polecenia.
co myślisz, Tebe?