assasello
20.08.04, 13:38
Zaglądam czasem do Fizyka, z czystej ciekawości, co dzieje się na blogu, który
kolejny tydzień przewodzi w rankingu najczęściej czytanych. Niestety, za
każdym razem z przerażeniem konstatuję, że Mistrz plecie potworne bzdury,
serwując te same androny, do tego utrzymane w tonie nadętym i świątobliwym.
Włosy stają mi dęba na głowie, kiedy czytam jego złote myśli w rodzaju:
"Wyobraźcie sobie że demokracja jest, ale w jakimś zupełnie innym sensie -
napisałem w moim fizyka.blox. Ale już nie pamiętam o co mi chodziło."
"Statystyki nie można lekceważyć. To dzięki niej z wypiekami na ciele
zapamiętujemy nie tylko medale, ale także szóste miejsca..."
"Nauka wypiera filozofie. Eliminuje ją. - Gdy zniknie filozofia, na Ziemi
zapanuje powszechna szczęśliwość. Już wszystko bedzie wiadome. Ale ludzi wtedy
już też nie będzie."
To tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów! Takie kwiatki z jego poletka
można przynosić całymi naręczami. Moim zdaniem król jest nagi i bełkocze,
jakby był mocno narąbany! Kilkakrotnie próbowałem podjąć jakąś konstruktywną
polemikę w komentarzach, ale autor chyba rzeczywiście sam nie wie, co miał na
myśli. Poza tym, nie mam siły prostować tych wszystkich purenonsensów. Dlatego
przysiągłem sobie nie reagować na prymitywne zaczepki w stylu "Szkoda jednak
że nadal nie mam godnych przeciwników", czy "Ja już nad błyskotliwością mego
umysłu nie panuje". Bowiem jakakolwiek dyskusyja z Mistrzem ogranicza się do
bleblania. Cały jego blog to mędzenie połączone z biciem piany i istnieje
jedynie dzięki nieustannie prowokowanym przez Mistrza napierdalankom i
żałosnym awanturom, które nabijają mu statystyki.
Ktoś powie, że nikt nie każe mi go czytać i żebym zostawił starszego pana w
spokoju, bo przecież nikomu nie szkodzi. Oraz że zazdroszczę mu zasłużonej
sławy i popularności. Problem w tym, że te jego pseudomądrości mogą poważnie
zamącić w głowach młodych czytelników, czego najlepszym dowodem jest wianuszek
otumanionych wielbicielek (tzw. małolaty). Mistrz kreuje się na wyrocznię i
wypowiada autorytatywnym tonem właściwie na każdy temat, najczęściej w
sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia. Konfabuluje na temat kultury,
nauki, etyki i filozofii, myląc podstawowe terminy, żonglując frazesami i
popełniając potworne byki. Jałowe pustosłowie uprawiane za pomocą
pseudonaukowego języka. Na Saharze jest więcej wody, niż sensu w jego
pisaninie! Dlatego uważam, że Administracja powinna opatrzyć tę radosną
twórczość ostrzeżeniem, że zawartość jego bloga jest niebezpieczna i może
uszkodzić umysł!