o00
11.08.06, 23:05
"Siedemdziesięciotysięczne blisko, jedno z najbogatszych w Królestwie miasto,
wyludniło się niemal zupełnie... Tłumy, nieprzeliczone zda się tłumy, w
straszliwej panice szły, lub biegły, szosami, drogami lub wręcz przez pola i
łęgi z tobołkami na plecach..." (...).
Gdy 8 sierpnia wieczorem nowe silne oddziały wojska niemieckiego wkroczyły do
Kalisza - miasto było niemal zupełnie puste. Brutalnie wypędzono tych co
jeszcze pozostali. Potem rozpoczął się niczym nie osłonięty rabunek. Na
spędzone furmanki ładowano co cenniejsze przedmioty i kierowano je pod
konwojem w stronę granicy [czyli do Ostrowa]. Trwało to przez dwa dni.
Następnie na ulicach zjawiły się wozy wojskowe z beczkami nafty. Żołnierze
oblewali nią bramy i wnętrza domów i systematycznie je podpalali. Czyż nie
był to prawzór postępowania hitlerowców, którzy w trzydzieści lat później
zniszczyli Warszawę?
Kalisz płoną prawie dwa tygodnie. (...)"
Piotr Łossowski, "Zbrodnia niemiecka w Kaliszu", [w:] "Mówią Wieki", red.
naczelny Maria Bogucka, nr 82.