kociak40
24.03.20, 11:17
Dzisiaj spotkałem pewną osobę, która przekazała mi informację,
która bardziej uzmysłowiła mi, jakby korzyści z wiary religijnej.
Wiara religijna pozwala dostrzegać sens życia, daje zadowolenie,
daje uczucie pozwalające pokonywać trudności losu.
Historia zaczęła się ponad 10 lat temu. W mojej dzielnicy, gdzie
mieszkam, ŚJ wybudowali dla siebie świątynie. Wtedy klatki schodowe
w blokach nie miały domofonów i ŚJ mogli bezpośrednio pukać do drzwi
i przekazywać dobrą nowinę. Do mnie zachodziło pewne małżeństwo, oboje
aktywni ŚJ. Aby nie rozmawiać przy otwartych drzwiach do mieszkania
(chodziło mi aby mój kocur nie wyszedł na klatkę schodową - 4 piętra
w bloku bez windy), zapraszałem ich do mieszkania. Byli pogodni, sprawiający
wrażenie ludzi spełnionych, szczęśliwych. Zwłaszcza ta pani stale podkreślała,
że jest tak bardzo szczęśliwa razem z mężem. Chodziło jej o to, że Armagedon
ma być już bardzo szybko, bo za pokolenia żyjącego w 1914 r. Okres ten się
kończył. Ich szczęście polegało na tym, że będą świadkami Armagedonu i ona
razem ze swoim mężem jakby "w całości" znajdą się w tym Królestwie jakie
ma nastąpić. Inni ŚJ, którzy zmarli, będą odtwarzani przez Boga z atomów,
jakie tworzyły ich ciała za życia, i rozproszyły się. Bóg ma dokładny zapis
tych atomów i odtworzy ich ciała. Oni mają wielkie szczęście, zobaczą
Armagedon (tym innym odtwarzanym z atomów) będą dokładnie to opisywać,
a sami będą przeniesieni do Królestwa w całości. To dawało im poczucie
szczęścia za życia ziemskiego. Niestety, właśnie dostałem informację,
że oboje już nie żyją. Nie zobaczą Armagedonu i będą składani z atomów.
Prawdziwy pech, ale poczucie szczęścia mieli.