Gość: Anna Kozlowska
IP: *.sympatico.ca
01.06.03, 23:25
Cos tu u was blogi spokoj i cisza. Wszystko gotowe na integracje? Panie
podmyte? Panowie tez? Piwo - juz wiem, ze gotowe. Czas na danie glosu
zatem! Jeszcze tylko potrety Ola na kij i flage z gwiazdkami w dlon i czekac
na godzine zero. Koniecznie pierwszego dnia, bo drugiego to tylko oszolomy...
Co tam poeci - to tak tylko do wiadomosci, zebyscie mogli upewnic sie co do
slusznosci.
orwellowska dobranocka
Raz w folwarku zwierzęcym, przy okrągłym stole,
grupa równych z równiejszych zwołała zebranie
by rozdzielić wśród wszystkich dole i niedole
- to co każdy ma robić i to co dostanie...
koń, co silny, wóz dostał by ciągnąć pod górę,
krowa szaflik - by było do czego ją doić,
koszem – jajka by składać - obdarzono kurę
całej reszcie – policję – by nie mogła broić...
Na fotelach złoconych posadzono świnie
dając berło do ręki i pełne koryto,
trąby dano - by trąbić o swoim wyczynie,
świński gnój za fotelem flagami przykryto...
By rozdzielić wyraźnie i funkcje i role
większość zwierząt zamknięto w oborze, w stodole,
tłustą mniejszość, w fotelach, ze wspólnego placu<
przeniesiono do Sejmu i innych pałaców...
Cóż - w oborach od dawna nikt słomy nie zmienia,
w pozłacanych fotelach usnęły sumienia,
a dobrobyt folwarku, o którym tłum marzył,
mają równi. Z folwarku ciągłej wyprzedaży....
Płyną dni i miesiące, upływają lata,
słoma, wciąż nie zmieniana - to krowom zapłata,
kurom, co już nie gdaczą, za ich jajka – plewy,
świnie żyją w pałacach - więc sprzedały chlewy,
koń nie ciągnie już wozu - bo i wóz sprzedany...
Tylko kundle, te w mediach, śpiewają peany
na cześć świń, ich sukcesów i zasług ogromu...
Krowy żują. A myśleć się nie chce nikomu....
Folwark wciąż się rozpada, z dachu gonty lecą,
co niektórzy, zbudzeni, trzęsą się ze strachu,
ziarn ostatnich w spichlerzu szukać trza ze świecą,
gnój spod złotych foteli dziś już sięga dachu...
W końcu równym z równiejszych robi się nieswojo,
o złocone fotele w folwarku się boją...
Bo choć wszyscy pokorni, karmieni pokorą
- moze zarznąć nie zarżną - ale nie wybiorą...
No a jak nie wybiorą – jak tu rządzić dalej,
jeśli większość sprzedana, a reszta się wali...
Część równiejszych w pośpiechu, skrycie tunel kopie
by, po przejściu tunelem, sprzedać Europie
byłą ziemie folwarku co dziś już ruiną...
By ze świń z Magdalenki stać się Euroświnią...
Aby rządzić tą resztką co się w gruzy wali
z Bonn, Brukseli, Paryża... Bezpiecznie - z oddali,
marząc w nowych fotelach, w swych bezpiecznych amtach
że sprzedani, bezsilni, zapomną o kantach...
Tak więc Lesie i Władki, Zbyszki i Adasie,
mając w sercach nadzieję, a lapowki w kasie
za to co już zrobili i za to co zrobią,
dziś do nowych, tych euro, stołków się sposobią...
Gdy ktoś wskaże ten szwindel i szwindle poprzednie
strach im duszę ogarnia i lico im blednie.
Czasem nerwy puszczają, napięte do granic
- wiec zaplują, zastraszą, znów zaczną tumanić,
by nie stracić nagrody co za Odrą czeka...
Bo gdy stracą – nie będzie już dokąd uciekać...
* * *
Wiem że spać Wam wygodnie na słomie co gnije,
nie czujecie łańcucha, co uwiera szyję...
Że wiatr rozwiał sprzed lat już dwudziestu nadzieje
i że Was nie obchodzi że rządzą złodzieje...
Ja tak tylko nieśmiało... Wiem że nic nie zmienię...
- Ale chętnie bym ujrzał Wasze przebudzenie...
® © Mirosław M. Krupiński
„Znarowiony Pegaz” tom V
members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm
members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm