Dodaj do ulubionych

bunt 2-latka

IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 16:14
Witam,

Temat wydaje mi się standardowy i sam problem tez nie za bardzo odbiegający od normy, jednak nie do konca wiem co z nim robić.
Moj prawie 2-letni synek, gdy sie ostro zdenerwuje (czyt.: histeria), zaczyna ostentacyjnie rzucać wszystkim co się nawinie, głównie zabawkami, ale nie tylko. To nie jest największym problemem. Zaczyna też uderzać się. A to dlonią o podłoge, a to położy się i zacznie wierzgać nogami i walić o podłoge. Jednak ostatnio walną kilka razy głową w szczebeliki lozeczka (akurat tam go histeria zastala).
No i nie wiem za bardzo co robic.
Wg mnie on tym zwraca uwage na siebie, bo jak tylko sie zaczyna uderzac, to przychodzi i chce zeby go przytulac i calowac. Nigdy nie odmawiam, ale on po kilku sekundach znowu zaczyna sie wić, rzucac, wrzeszczeć (bo przychodzi nadal rozhisteryzowany). Z jednej strony nie moge ignorowac, bo moze sobie krzywde zrobic. Z drugiej, nie chce zeby to zachowanie nabralo dla niego znaczenia (czyt.: mam reguje -> bede tak robil). Tlumaczenie w trakcie odpada z wiadomych wzgledow, a po fakcie - on nie kojarzy (mam takie wrazenie).
Oczywiscie staram sie nie dopuszczac do takich sytuacji, ale czasem nie daje rady (ostatnio wpadl w histerie, bo samochod zabawka nie chcial stac na okraglej rurce i nie dalo rady wytlumaczyc i odwrocic uwagi....)

Sa jakies "wlasciwe" sposoby postepowania w takiej sytuacji?

Z gory dziekuje za pomoc
Obserwuj wątek
    • joshima Re: bunt 2-latka 20.07.11, 20:28
      > To nie jest największym problemem. Zaczyna też uderzać się. A to dlonią o podł
      > oge, a to położy się i zacznie wierzgać nogami i walić o podłoge. Jednak ostatn
      > io walną kilka razy głową w szczebeliki lozeczka (akurat tam go histeria zastal
      > a).
      > No i nie wiem za bardzo co robic.
      A po co coś z tym robić? Uderzanie dłonią o podłogę to IMOniezły sposób na rzładowanie złości dla takiego malca. A krzywdy sobie nie zrobi nawet o szczebelki. Jak go zaboli to następnym razem będzie tak uderzał, żeby nie uderzyć, sama zobaczysz ;)

      > Wg mnie on tym zwraca uwage na siebie, bo jak tylko sie zaczyna uderzac, to prz
      > ychodzi i chce zeby go przytulac i calowac.
      A według mnie i nie tylko nie radzi sobie z negatywnymi emocjami i szuka wsparcia.

      > Z drugiej, nie chce zeby to zachowanie nabralo dla niego znaczenia
      Sądzę, że absolutnie błędnie to interpretujesz. A jeśli jest w tym co mówisz ziarno prawdy, to ja bym się zastanowiła, co takiego się dzieje, że dziecko w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę.

      > Oczywiscie staram sie nie dopuszczac do takich sytuacji, ale czasem nie daje ra
      > dy (ostatnio wpadl w histerie, bo samochod zabawka nie chcial stac na okraglej
      > rurce i nie dalo rady wytlumaczyc i odwrocic uwagi....)
      To jest normalne zachowanie dziecka w tym wieku. Typowy powód do frustracji i typowa reakcja. Naprawdę nic nadzwyczajnego.


      > Sa jakies "wlasciwe" sposoby postepowania w takiej sytuacji?
      Tak w zależności od dziecka. ALe bez względy na wszystko jedno jest ważne. Wbić sobie do głowy, że dziecko nie kieruje się złośliwością a jedynie przechodzi coś w rodzaju skoku rozwojowego i jego zachowanie wynika z niedojrzałości emocjonalnej. Należy też pamiętać, że dziecko potrzebuje pomocy i od tego ma mamę.
    • rulsanka Re: bunt 2-latka 20.07.11, 20:31
      Jak dla mnie właściwa metoda to zrozumienie, że to nie żaden bunt, tylko etap rozwoju i że wkrótce minie. Dziecko histeryzuje, bo nie rozumie swoich uczuć i emocji. Jeżeli chodzi o przytulenie, to nie widzę powodu, by to limitować. Dziecko tego potrzebuje by się wyciszyć. A to, że syn histeryzuje by zwrócić na siebie uwagę. Widocznie tej uwagi potrzebuje.
      Jeśli chodzi o rzucanie przedmiotami, to niech rzuca czymś lekkim lub drze gazetę. Zaś uderzać może w poduszkę lub łóżko.
    • Gość: domza2 Re: bunt 2-latka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.07.11, 10:49
      Z opisu typowy dwulatek. U nas też (25 msc.) wszystkie frustracje pochodzą z tego, że coś nie chce stać, leżeć czy wisieć, tak jak tego chce dziecko. Ja zawsze mówię, że nie ma szans tego tak czy tak postawić, że pomogę, pokażę jak to zrobić inaczej. Nie odwracam uwagi, tylko staram się uczyć, że można coś zrobić inaczej, ale czasem po prostu coś nie stoi i już ( bo prawa fizyki są takie i już). Pokazuję, że mama też nie da rady tego zrobić. To córce pomaga.
      Moja córcia też ostatnio zaczęła ze złości uderzać się rączką po głowie , czego wcześniej nie robiła. Przytulam ją i mówię, by tak nie robiła, bo będzie ją głowa bolała. Zdarza się to sporadycznie. Łóżeczko ze szczebelkami wymieniłam już dawno na turystyczne, bo córcia tak w nim wierzga, że ciągle nabijałaby sobie guzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka