Dodaj do ulubionych

Mały uparciuch

08.01.15, 10:26
Kochani, pomóżcie bo już czasami brakuje mi pomysłów i cierpliwości. Jestem mamą 6-latka. Synuś kochany, słodki, mądry, pomysłowy i tak bardzo uparty. Od mniej więcej roku synek wszedł w okres gdzie to On chce decydować o wszystkim. I wiem że to z jednej strony dobre ale... czasami zaczyna to wyglądać jak na amerykańskich filmach, gdzie dziecko beczy na podłodze w sklepie bo mama nie kupiła zabawki. Coraz częściej to co ja mówię jest nie respektowane, synek sam decyduje kiedy będzie jadł, ubierał się, sprzątał czy mył się. Potrafi tym doskonale rozwalić cały dzień, zdenerwować mnie i męża, i pokrzyżować wszystkie plany. Staramy się wychowywać dziecko, nie krzycząc na nie, nie uznajemy przemocy czy klapsów w pupę.
Jak mam dotrzeć do tego uparciucha. Proszę dajcie jakieś pomysł.
Obserwuj wątek
    • luizag2 Re: Mały uparciuch 08.01.15, 11:51
      Aniu, cieszę się, że nie uznajecie przemocy wobec swojej pociechy. Ja również nie stosuję bicia jako metody wychowawczej. Jednak bardzo ważne jest to, aby postawić dziecku pewne granice, których przekroczyć nie może. Wcześniej jednak należy dziecku wytłumaczyć które zachowania są dobre a które złe. Fajnym sposobem jest wypunktowanie zachowań "dobrych i złych" na dużych kartkach i przywieszenie ich w domu w widocznym miejscu. Warunkiem jest to, aby dziecko samo dobrze przypasowało odpowiednie zachowania - oczywiście przy waszej pomocy smile Fajnie by było, gdyby wasz synek podpisał się (jeśli potrafi) lub zrobił odcisk dłoni farbami - oznaczać to będzie, że zgadza się i akceptuje wytyczone zasady. Za każdym razem, kiedy synek będzie się źle zachowywał należy mu przypomnieć, czy takie zachowanie jest dobre czy złe. Powinniśmy również chwalić dziecko i nagradzać, jeśli zaczyna rozumieć i przestrzegać zasadsmile
    • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 08.01.15, 22:30
      Zgadzam się z moją przedmówczynią. Jasne, że klaps nie rozwiąże problemu, w końcu agresja rodzi agresję. Myślę, że Pani Synek w ten sposób próbuje pokazać swoją indywidualność. Natomiast nie dobrze jest, aby Synek decydował sam o sobie - tutaj warto przypatrzeć się granicom jakie należy dziecku postawić. Takie zachowanie dziecka może być skutkiem tego w jaki sposób i jakim tonem komunikujecie się z mężem ze swoją pociechą. Warto czasami zmienić swoje nastawienie i zastanowić się gdzie przebiega linia oddzielająca to, czego oczekuje rodzic od chęci dziecka? Z pozoru nie jest to łatwe, bo wymaga też od nas samych dyscypliny: w chwili, gdy doskonale wiemy co chcemy zmienić (masz zjeść obiad! przestań tupać!) musimy określić czego oczekujemy od dziecka (chciałabym, żebyś umył rączki, chciałabym, żebyś razem ze mną zjadł obiad) Takie formułowanie oczekiwań pokaże dziecku czego się od niego oczekuje i jednocześnie pokaże mu alternatywne zachowanie. A w jaki sposób Pani komunikuje się ze swoim Synkiem, by uniknąć sytuacji wywołujących sprzeciw dziecka?
      • aniaw555 Re: Mały uparciuch 09.01.15, 21:28
        Zdaję sobie sprawę z tego, że rozpieszczaliśmy Małego jak był mniejszy, pozwalając mu na wszystko nie do końca weryfikując czego potrzebuje. W chwili obecnej staramy się nagradzać dziecko za wykonane polecenie...aczkolwiek brakuje mi już pomysłów, bo wszystko robi za coś, a tak chyba nie powinno być...
    • urszula503 Re: Mały uparciuch 10.01.15, 07:52
      Nie powinno być tak że to dziecko rządzi w domu a nie Pani. Pani Syn musi dostosować się do panujących reguł. Jak tego nie robi to ponosi konsekwencje swoich zachowań. Dlatego moim zdaniem powinna Pani stosować więcej kar, a nie nagród. Kary są bardziej pouczające niż nagrody i bardziej dotykają dziecko.
      • morekac Re: Mały uparciuch 10.01.15, 08:03
        We wszystkim dobrze jest zachować umiar i zdrowy rozsądek...
    • tijgertje Re: Mały uparciuch 10.01.15, 11:06
      znowu gadanie z sama soba...
      • budzik11 Re: Mały uparciuch 10.01.15, 22:15
        tijgertje napisała:

        > znowu gadanie z sama soba...

        Prawda? Od razu można poznać. Ręce opadają, już nie ma co czytać na forum sad
    • fajnamamuska23 Re: Mały uparciuch 10.01.15, 19:38
      Też mam problem ze swoim maluchem.. Próbuje czytać ksiązki, z nadzieją, że może tam znajdę coś co może mi pomóc. Macie może jakies teksty które mogłyby pomoc?
    • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 10.01.15, 20:37
      Na początek proponuję metodę małymi krokami..
      Zamiast prosić Synka o ubranie się, żeby zjadł obiad czy posprzątał ? warto dać mu konkretne jasne, zdecydowane komunikaty ? bo to Pani decyduje o tym, że ma po sobie posprzątać. Właśnie w ten sposób uczy się odpowiedzialności. Dobrze by było, gdyby na początek porozmawiać z Synkiem i wyjaśnić mu nowe obowiązujące zasady, i tak jak moja poprzedniczka pisała - zapisać te zasady np. w formie kontraktu i podpisać się. A potem wyciągać odpowiednie konsekwencje. Synek musi wiedzieć, że nie może decydować sam o sobie i musi wiedzieć, jakie są granice. To Pani decyduje, że ma wykonać polecenie, natomiast do jego obszaru podejmowania decyzji będzie np. jaką bluzkę założyć, albo z czym chce zjeść kanapkę. Bo to, że musi się ubrać czy zjeść nie jest kwestią dyskusyjną.
      Ważne jest, aby być konsekwentnym i nie odpuszczać (np. dopóki nie wykona prośby ? nie może iść oglądać bajki). Komunikaty przekazywane Maluchowi muszą być mówione tonem spokojnym, ale zdecydowanym. Wymaga to wiele cierpliwości, ale warto!
    • gazeta_mi_placi Re: Mały uparciuch 12.01.15, 19:53
      Przyda się twarda ręka i żelazna konsekwencja, to nie maluszek. Sam decyduje kiedy będzie jadł? Jak umie robić sobie sam kanapki to się zgódź, jak nie - nie dawaj mu żadnego jedzenia poza porami ustalonymi przez Ciebie, jak pogłoduje raz i drugi szybko spokornieje. To Ty jesteś rodzicem, Ty rządzisz.
      • aao304 Re: Mały uparciuch 30.01.15, 21:19
        Miłość jest ważna, szczególnie w kontekście dzieci. Miłość nie oznacza jednak tylko i wyłącznie przytulanie i tłumaczenie. Miłość to też troska o rozwój dziecka. Brakuje mi tu głosu związanego z przykładem matki. Nie kupiłam zabawki dziecku i nie kupiłam upominku sobie, ponieważ były ważniejsze wydatki, mycie rąk dziecka trzeba wspierać przykładem mycia własnych rąk i inne podobne sytuacje. To da dziecku przykład, perswazja do 6-latka to wątpliwe rozwiązanie.
        • cza_rna Re: Mały uparciuch 30.01.15, 21:23
          Aniu, podoba si się Twoje podejście do synka. Masz rację, karanie nic nie wniesie, a wręcz przeciwnie wywoła większy bunt. Nikt z nas nie chce byś karanym, wręcz przeciwnie i w małym i w dużym pochwała, zauważenie, nagroda podnosi naszą wartość. Wyzwala w nas pozytywne emocje. Powinnaś uzbroić się w cierpliwość, wyznaczyć synowi granice poprzez rozmowę, tłumaczenie i nie poddawać się. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze syn jest dzieckiem inteligentnym i będzie robił wszystko by je przekroczyć, sprawdzać na ile może sobie pozwolić i kiedy się złamiesz. Ty proszę, tul go, powtarzaj że go kochasz, rozmawiaj i trwaj w swej stanowczości
          • aao304 Re: Mały uparciuch 30.01.15, 21:56
            Zgadzam się, jeśli chodzi o zauważenie, pochwałę dobrego zachowania dziecka. Co do nagrody ? kojarzy ona się z rzeczą materialną, rodzajem wymiany, na zasadzie ?bądź grzeczny, to kupię ci zabawkę?. Nie, nie o to chodzi, by uciszyć dziecko. Wbrew pozorom, dzieci czują się dużo bardziej docenione, kiedy usłyszą pochwałę z ust dorosłego, bo widzą, że rodzic czy inny opiekun widzi ich starania. Słowa ?dziękuję, że byłeś dzisiaj grzeczny? czy ?cieszę się, że zrozumiałeś, że nie mam pieniędzy na zabawkę. Jesteś mądry!? bardzo wpływają na samoocenę dziecka, na jego wartość.
            W kwestii wykonywania czynności ? warto podkreślać dzieciom, że to one mogą być z siebie dumne, że coś zrobiły. Nie mówmy, że to my, jako rodzice jesteśmy z nich dumni, bo to budzi w nich poczucie, że muszą coś zrobić dla nas, żeby nas nie zawieść. Uczmy od razu, że dziecko będzie musiało samo podejmować decyzje, stawiać samodzielne kroki w życiu dla siebie, a nie dla innych.

            Komunikacja też jest bardzo ważna. Młodsze dziecko ma uboższy zasób słownictwa, często nie umie nazwać tego, co czuje. Więc komunikaty przekazuje poprzez gesty, zachowania. Często też my, jako dorośli, nie umiemy przejść na myślenie dzieci i ciężko znaleźć nam odpowiedzi na przekazywane przez dziecko informacje. I do takiego problemu polecam książkę Faber i Mazlish "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, by dzieci do nas mówiły".
          • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 03.02.15, 00:16
            Jasne, że kiedy dziecko karzemy może to wywołać odwrotny skutek, ale nie oznacza to tej kary ma w ogóle nie być. Według mnie tak się nie da - trzeba w jakichś sposób pokazać kto jest kim w relacji rodzic- dziecko. Przytulaski ani rozmowy wiele nie dadzą, jeśli zabraknie konkretnego działania ze strony rodzica. Nawet jeśli będzie to jakaś forma kary to więcej nauczy niż tylko tłumaczenie.
          • aniaw555 Re: Mały uparciuch 05.02.15, 23:49
            Moja cierpliwość sięga zenitu big_grin
            Bo ja nie robię nic innego jak tylko rozmawiam z dzieckiem, tłumaczę mu i przytulam go.
            Więc może czas spróbować innego sposobu, przemyślę to.
      • aniaw555 Re: Mały uparciuch 05.02.15, 23:50
        Gazetko, ale to aż tak? A masz własne dzieci?
    • nangaparbat3 Re: Mały uparciuch 31.01.15, 09:36
      Jeśli dobrze rozumiem, robi co trzeba, ale wtedy, kiedy on chce.
      Najpierw przyjrzyj się, czy aby nie wydajesz mu poleceń nagle, kiedy żeby je wykonać musiałby przerwać coś, co właśnie robi. Tak postępuje większość rodziców i jest to jedna z glownych przyczyn konfliktów.
      Skoro mały ma już 6 lat, ustaliłabym z nim plan dnia - czyli o której codziennie wstaje, myje się, ubiera, je posilki, idzie spać. Kupiłabym mu zegarek i obsadzila w roli odpowiedzialnego za przestrzeganie harmonogramu. Harmonogram dotyczyłby nas wszystkich. Czyli jeśli kolacja o 18.30, to on przypomina rodzicom, ze za kwadrans siadamy do stołu. Wspołpraca i wspołodpowiedzialnośc, żadnych nagrod ani kar (przynajmniej na poczatek, ale najlepiej byłoby w ogóle ich unikać - w ostateczności mozna wspolnie wymyslić konsekwencje nieprzestrzegania umowy, ale konsekwencje dla wszystkich, a nie tylko dla dziecka).
      Informowałabym z wyprzedzeniem, ze harmonogram ulega zmianie.
      I oczywiście minimum ograniczyłabym polecenia nagłe, odrywajace go od czegoś, co własnie robi.
      • inka232 Re: Mały uparciuch 31.01.15, 21:44
        ,,Kary są bardziej pouczające niż nagrody i bardziej dotykają dziecko.,, bardziej dotykają dziecko?
        Moim zdaniem NIE. Dziecko nauczy się szybciej zasad gdy będziemy chwalić go za to co zrobił poprawnie, nagradzając nie myśl, że je rozpieszczasz,, ale że budujesz jego ciekawość chęć do kolejnego wysiłku, kara jest ostatecznością.
        Myśle, że ta forma jest przyjemniejsza zarówno dla mamy jak i dla dziecka.
        • aao304 Re: Mały uparciuch 31.01.15, 22:39
          Nikt z nas nie lubi być karany. I jestem pewna, że większość z nas by wolała, by zauważano nasze starania a nie błędy.
          Zgodzę się z Panią przede mną, że pochwała znacznie bardziej zmotywuje dziecko do podjęcia kolejnych pozytywnych działań. Poza tym, jak to mówią: ?zakazany owoc smakuje najlepiej?. Zakazując więc czegoś dziecku, często możemy odnieść odwrotny skutek. Kierując do niego same nakazy czy zakazy, dziecko może puszczać to pomimo uszu i powielać swoje zachowania, bo widzi, że wywołuje jakąś reakcję u rodzica. Myślę, że dla dziecka najgorszą karą jest brak reakcji ze strony dorosłych, ignorancja z ich strony.
          • inka232 Re: Mały uparciuch 31.01.15, 23:00
            Moja siostrzenica dokładnie tak się zachowuje, mimo zakazów, nakazów terroryzuje całą rodzinę a siostra jest bezradna i tylko jej wstyd przed wszystkimi, to dowód na to, że ta metoda absolutnie się nie sprawdza...
          • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 03.02.15, 01:12
          • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 03.02.15, 01:25
            A skoro mowa o książkach - polecam książkę "Uparte dzieci. Od konfliktu do współpracy" Roberta J. MacKenzie. Dlaczego? Bo mówi o tym, że najważniejsze dla każdego rodzica powinno być to, aby swojemu dziecku okazać szacunek, a jednocześnie wykazać się konsekwencją, zdecydowaniem i opanowaniem. Poza tym autor pisze, ze czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dziecko też ma już swój charakter. I to właśnie do tego charakteru powinniśmy dostosować swoje metody wychowawcze.. może to jest klucz do sukcesu? .
            Naprawdę polecam, szybko się czyta, prosta w przekazie, oparta na konkretnych przykładach smile
        • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 03.02.15, 01:08
          Nie wszystko co przyjemne jest skuteczne.
          Tu nie chodzi o to, by dziecko nie wiadomo jak dotkliwie karać, oczywiście, że nie można zapominać o nagrodach. Aczkolwiek analizując wypowiedź Mamy małego uparciucha wnioskuje, że dziecku jest nagradzane, chwalone i teraz wysiłkiem rodzica jest tłumaczenie czego się od niego oczekuje, co może a czego nie w danej chwili... a on nadal nie słucha. Każda niekonsekwencja będzie wykorzystywana. Myślę sobie, że dziecko jest rozpieszczone - tak, nazywajmy rzeczy po imieniu -to jak już ktoś wspomniał powyżej potrzeba żelaznej ręki, zmiany metody wychowawczej smile
          Ja osobiście nie wierzę w istnienie bezstresowego wychowania.
          • morekac Re: Mały uparciuch 03.02.15, 06:20
            Umarłam. Gazeta ekspertem wychowania. 😄😄😄
            • nangaparbat3 Re: Mały uparciuch 03.02.15, 07:55
              To jest Gazetka? Nasza Gazetka?
              • morekac Re: Mały uparciuch 03.02.15, 09:43
                Nieee.
                Tylko pani BG powołuje się na słowa Gazetki, by smarkaczowi śrubę przykręcić....
          • nangaparbat3 Re: Mały uparciuch 03.02.15, 07:54
            Ty możesz nie wierzyc, a ja wiem, ze wychowałam dziecko praktycznie bez kar (czasem zdarzało mi sie nakrzyczeć, ale Bog mi świadkiem - nieczęsto), już od paru dobrych lat nie jest dzieckiem, więc efekty mozna uznac za ostateczne.
            • verdana Re: Mały uparciuch 03.02.15, 10:47
              Ja z kolei karałam dzieci. Ani razu kara nie pomogła. W końcu mój ojciec sie wściekł i powiedział "Po cholerę dajesz kary, jak to nie działa"? Nie ukarałam dziecka za to, za co zawsze było karane (ukrywanie złych ocen). NIGDY więcej nie ukryło żadnej oceny. Dziwne?
              • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 04.02.15, 00:16
                Kara to nie równa się bycie rodzicem tyranem...
                Kara ma poprawić zachowanie dziecka, ale nie może wyrządzać mu krzywdy. Należy umieć nagradzać i karać, to ma istotny wpływ w procesie wychowania dziecka. Na przykład nadmierne nagradzanie i pochwały mogą przyczynić się do egoizmu, lenistwa jak i wysokiego zdania na własny temat, tak ciągłe karanie zaowocuje u dziecka nerwicą, agresją oraz brakiem wiary we własne możliwości, akceptacji siebie i radzeniu sobie w trudnych sytuacjach życiowych. Poza tym kara i nagroda nie jest najważniejszą metodą oddziaływania na dziecko. Według mnie jest pewnym środkiem zaradczym, kiedy wychowanie zostanie zakłócone przez popełnione błędy wychowawcze. Trzeba też dziecko traktować w sposób indywidualny...
                Patrzę też z perspektywy własnego doświadczenia w pracy z dziećmi - natomiast Wam rodzicom gratuluję wychowania swoich dzieci, tak że obyło się bez tych metod smile
                • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 04.02.15, 00:21
                  Tak na zakończenie...
                  "...Dziecko chce być dobre.
                  Jeśli nie umie - naucz,
                  Nie wie - wytłumacz,
                  Jeśli nie może - pomóż!"
                  Jeśli przy największym wysiłku dozna porażek, należy tak pobłażać,
                  jak pobłażliwie godzimy się z naszymi własnymi wadami i nałogami"
                  Janusz Korczak
                  • aniaw555 Re: Mały uparciuch 05.02.15, 23:52
                    Widzę, że dyskusja wciąż żywa, bardzo Wam dziękuję. No właśnie karać trzeba umiejętnie... ja chyba muszę nauczyć się tej sztuki bycia rodzicem opanowanym, z tą konsekwencją też kuleję...może to się nazywa po prostu miłość? książki pewnie fajne, ale wiecie co jako pracujący rodzic wolę poczytać bajeczkę dziecku i jemu poświęcić czas...
                    • beatagutkowska Re: Mały uparciuch 07.02.15, 07:09
                      No coż, czasem warto przeczytać coś dla siebie. To rodzic jest pierwszym wzorem i autorytetem, od którego uczymy się pewnych zachowań. Poza tym zadała Pani pytanie na forum.
                      To Pani dziecko i jego wychowanie zależy od Pani. Co potem oczywiście skutkuje w jego dorosłym życiu..
                      • verdana Re: Mały uparciuch 08.02.15, 10:59
                        Taak. I rzeczywiście, jeśli się nieumiejętnie stosuje nagrody i kary, może nam wyjść coś tak strasznego, jak dziecko, które ma wysokie zdanie na własny temat. A jak wiadomo, ideałem jest dziecko, które wie, ze jest nikim, najwyżej przeciętniakiem i nie myśli o sobie dobrze.
    • helphelphelp Re: Mały uparciuch 08.02.15, 11:51
      Dobrze że nie uznajcie Państwo kar cielesnych, jednak trzeba pamietać że kara cielesna to nie jedyny sposób wymierzania "sprawiedliwości" dla dziecka. U Pani w domu to dziecko rządzi. Tak nie może być. Co to znacz ze dziecko decyduje kiedy je, kiedy coś chce? To Państwo są rodzicami, a rodzice mają decydować i wychowywać. Musicie wyraźnie pokazać że jego zachowanie jest nie do przyjęcia. Proponuje zastosowanie prostego systemu kar. Można np. dziecku kazać usiąść w kącie albo zabrać mu zabawkę. Ważne aby były to proste zasady. U Państwa problemem jest tez brak aytorytetu. Świetnie że dziecko jest bystre i kochane, ale nie moze to przysłaniać jego przewinień. Syn musi czuć respekt przed rodzicami. Polecam Pani książkę Steede Kevina "10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców". Proszę zwłaszcza przyjrzeć sie rozdziałom o autorytecie rodzicielskim oraz jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Polecam jednak przeczytać całość. Książka nie jest zbyt długa, a pozwala spojrzeć bardziej obiektywnie na siebie i dziecko.
      • verdana Re: Mały uparciuch 08.02.15, 13:45
        Słusznie. Dziecko ma jeść nie wtedy, gdy jest głodne, tylko wtedy, gdy trzeba. Co smarkacz ma sobie wyobrażać, ze jak jest niegłodny to ma prawo nie jeść, a jak jest głodny to ma jeść? Co za bzdura, aby organizm dyktował kiedy się je, a nie rodzice!
        Najważniejsze, aby dziecko zrozumiało, ze o jego życiu decydują rodzice, ze nic nie jest jego, ze jesli ma zabawkę, to właściwie nie jest to jego zabawka, bo w każdej chwili może mu zostać zabrana. Ważne jest,k aby dziecko wiedziało, ze rodzice mogą wszystko i że należy się bać ich reakcji.
        Takie wychowanie zaprocentuje w wieku nastoletnim, gdy dziecko zrozumie, że rodzice wcale nie są tacy mądrzy i tacy wazni. A rodzice będą załamywać ręce i zastanawiać się, dlaczego tak dobrze i systematycznie nie uwzględniając opinii i potrzeb dziecka przez kilkanaście lat wychowali kogoś, kto ich nienawidzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka