Dodaj do ulubionych

3latek, dentysta - siłą?

10.07.13, 09:30
Nasz 3latek (prawie) miał w klubiku kontrolę pani dentystki, ale jako jedyne dziecko nie pozwolił sobie zajrzeć do buzi. Zaniepokojona stanem jego zębów zabrałam go więc do dziecięcej stomatolog (ta z klubiku też specjalistka od dzieci - uprzedzam pytanie - nie miała białego fartucha). Ani prośby ani tłumaczenia na nic się zdały - synek kurczowo zaciskał paszczę nie chcąc pokazać zębów. Nic na niego nie działało - ani obietnica prezentu (dentystka miała cały wór drobiazgów) ani puszczona bajka...po godzinie siedzenia na fotelu (na moich kolanach) jakoś cudem udało się zajrzeć do buzi i okazało się, że syn ma 2 dziury. Na kolejną wizytę poszliśmy do mojej szwagierki. Było chyba gorzej niż u poprzedniej dentystki. Synek walczył z sobą (bardzo chciał specjalnego lizaka bez cukru:)) i to było widać, niemniej nawet nie pokazał zębów. Ostatecznie pozwolił sobie w domu zrobić fotkę zębów i pokazaliśmy zdjęcie cioci dentystce. Dziura okazała się spora i koniecznie trzeba ją lapisować. I co teraz?
Liczyć, że syn pozwoli cokolwiek zrobić? że się oswoi z dentystą? (lekarzowi nie pozwoli się dotknąć pomimo, że co jakiś czas chodzi i chyba już powinien się oswoić po tylu wizytach, które w sumie nie są jakoś szczególnie ingerencyjne). Czekać aż ząb zacznie go boleć? wyeliminować wszystkie słodycze (które syn lubi) mówiąc, że jak ząb będzie naprawiony, to będzie mógł dostać coś słodkiego? czy siłą go po prostu zabrać na lapisowanie? (chciałabym tego uniknąć, bo sama pamiętam siłowe rozwiązania moich rodziców, które przyniosły negatywne skutki na całe lata)
Poradźcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • Gość: tuszeani Re: 3latek, dentysta - siłą? IP: *.181.70.70.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.07.13, 10:20
      Najprościej byłoby napisać: zmień dentystę na takiego który będzie potrafił trafić do Twojego synka. U nas za pierwszym razem było tak, że pani dentystka przez godzinę dwoiła się i troiła, bajerując Młodego na różne sposoby (byłam naprawdę pod wrażeniem jej kreatywności), w końcu udało się jej go rozśmieszyć takim teatralnym włamywaniem się do paszczy i odskakiwaniem z okrzykiem "Zobaczyłam ząbka!". Po tym otworzył paszczę na chwilę - tak żeby tylko zdążyła na moment zajrzeć. Przy fluoryzacji bajerowała go że maluje jakieś pieski, kotki, w końcu pozwolił sobie namalować stołeczki ;) Mieliśmy szczęście, że od razu trafiliśmy do tej właściwej i nie było wcześniej bagażu niedobrych doświadczeń, u Was może być już pod tym względem trudniej.

      Mówiła nam, że w swojej karierze miała tylko trzech pacjentów, których musiała leczyć na siłę (ze względu na zaawansowanie próchnicy). Z całą resztą oporników radziła sobie w ten sposób, że najpierw była cała seria wizyt zapoznawczych bez konkretnej roboty i dopiero jak dziecko się oswoiło a ona je poznała i znalazła na nie sposób, zabierała się do dzieła. Mówiła, że w mniej pilnych przypadkach lepiej jest odpuścić na trochę i wrócić do tematu za tydzień, dwa, nawet miesiąc.
      Mówiła też, że w przypadku konieczności szybkiego leczenia i oporu u małego dziecka, zawsze warto rozważyć leczenie w narkozie (ale to już chyba w specjalistycznych klinikach).
      • monia76 Re: 3latek, dentysta - siłą? 10.07.13, 13:14
        trochę późno Mały miał pierwszy kontakt z dentystą, to naturalne, że się boi. dziecko potrzebuje czasu na oswojenie i nie przyspieszałabym tego nawet mimo świadomości, że sprawa jest pilna. poszukaj prawdziwego dziecięcego dentysty i pozwól mu/jej działać. jeśli jesteś z Warszawy, służę namiarem.
        • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 10.07.13, 21:59
          nie jestem z Warszawy.
          Późno czy nie...tak wyszło. Z pediatrami nie oswoił się przez 3 lata, nie wiem, czy mamy aż tyle czasu na oswajanie z dentystą.
          Jak pisałam - dwie pierwsze dentystki to dziecięce specjalistki, szwagierka też przyjmuje sporo dzieciaków. Nie odniosłam wrażenia, że Syn się boi - to raczej postawa 'nie bo nie' (taką chyba ma osobowość przekorną, bo często ją przyjmuje odkąd pamiętam).
          • mruwa9 Re: 3latek, dentysta - siłą? 10.07.13, 23:14
            sprobujcie premedykacji midazolamem.
            • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 11.07.13, 09:03
              to bezpieczne dla 3latka? pogadam ze szwagierką, co ona na to.
              • bere.nikaa Re: 3latek, dentysta - siłą? 11.07.13, 12:29
                Midazolam może niestety wywołać reakcje odwrotną do oczekiwanej, czyli dodatkowo jeszcze pobudzić malucha. Powoduje także niepamięć wsteczną więc dziecko nie będzie pamiętał całej wizyty (a przynajmniej nie powinno pamiętać). I jeśli mogę coś zasugerować, to jeśli uda Wam się przekonać małego do współpracy, to lepiej od razu wyleczyć ząbka, a nie lapisować.
                • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 11.07.13, 12:56
                  bere.nikaa napisała:

                  I jeśli mog
                  > ę coś zasugerować, to jeśli uda Wam się przekonać małego do współpracy, to lepi
                  > ej od razu wyleczyć ząbka, a nie lapisować.

                  właśnie w tym cały kłopot, że Synek nadyma się jak rybka nadymka i nie ma opcji - on nawet buzi nie otworzył, nie widzę szans na borowanie ( nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić jak otwiera buzię i pozwala na jakąkolwiek ingerencję - lapisowanie wydawało mi się opcją najłagodniejszą na jaką byłby w stanie pozwolić).
                  Czyli widzę, że też nie macie żadnych pomysłów?:( no nic, będziemy próbować jeszcze raz wziąć go na wizytę do cioci...
                  • malasowa Re: 3latek, dentysta - siłą? 11.07.13, 21:09
                    Mój pomysł to popytanie znajomych o dobrego stomatologa dziecięcego, dobrego pod względem podejścia do dzieci,
                    My mieliśmy podobny problem na pierwszej wizycie mały odmówił współpracy, nie chciał otworzyć buzi i tyle, dentystka niby była miła ale po dość długiej wizycie wyszliśmy tylko z informacją, że jest dziurka a i to zobaczyła cudem.
                    Też się zastanawiałam jak podejść do tego tematu, jak przekonać małego. I trafiliśmy do innego dentysty u którego wizyta zaczęła się od zabawy. Mały mógł sam wszystko naciskać jeździł fotelem, włączał lampę, nalewał sam wodę do kubka, miał pokazywane jak są czyszczone ząbki tzn miał polerowane paznokcie ale przy dźwięku wiertła itp itd. Po pół godziny takiej zabawy padło pytanie "a pokarzesz mi swoje ząbki" i Młody bez problemu otworzył sam buzię. A potem drugie pytanie "to co czyścimy ząbka" i Młody się zgodził. Samo wyganianie robala z buzi trwało chwilę dentysta bez przerwy mówił do Młodego, opowiadał o traktorkach itp. Wyszliśmy z gabinetu uśmiechnięci i zadowoleni.

                    Moim zdaniem dobry dentysta to podstawa.
                    • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 09:16
                      malasowa napisała:

                      > Mój pomysł to popytanie znajomych o dobrego stomatologa dziecięcego, dobrego po
                      > d względem podejścia do dzieci,

                      nie wiem, jak dentystka w klubiku, ale dwie pozostałe miały super podejście. Tyle, że nasz Syn, jak pisałam - nadął się jak nadymka, wsadził obie dłonie do buzi, nie chciał niczego dotykać, ani jeździć na fotelu - obie panie dwoiły się i troiły. Było dmuchanie rękawiczek gumowych i inne bajery...I tyle.
                      Cieszę się, że Wasze dzieci pozwoliły sobie zrobić zęby, ale to jest zupełnie inny egzemplarz - gdybyśmy byli u jednej dentystki, można by powiedzieć, że to 'wina' dentystki, ale po trzech wizytach u różnych lekarzy chyba trzeba pogodzić się z tym, że mamy 'trudnego' pacjenta i trzeba szukać metod alternatywnych:( nie wspomnę już, że nie mam ochoty wydawać kolejnych pieniędzy na to, żeby synek posiedział przez godzinę na fotelu dentystycznym:( rozumiem, że to jednak godzina pracy dentysty, ale nie stać mnie na wyrzucanie kolejnych pieniędzy.
                      Także prosiłabym o pomysły inne niż 'poszukać innego stomatologa':(
                      • agus7 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 11:48
                        Przyczytalam z zaciekawieniem, bo pierwsza wizyta u dentysty jeszcze przed nami.

                        Tabakierko, "dobry" dentysta to ten ktory przemowi do TWOJEGO dziecka, a nie taki po ktorym rodzice widza ze "dwoi sie i troi". Wiec naprawde rozwiazanie jest tylko jedno - znalezc dobrego dentyste. Najlepiej po kilkutygodniowym odpuszczeniu tematu. Albo odwrotnie - opowiadac w miedzyczasie dziecku ze wszyscy jego "idole", bohaterowie bajek itp. uwielbiaja wrecz chodzic do dentysty ;), samemu otworzyc buzie u dentysty i z usmiechem dac sobie obejrzec zeby, kupic i namietnie czytac ksiazeczke "Zuzia idzie do dentysty" itp. pomysly. Nie bardzo wyobrazam sobie leczenie zebow na sile.
                        • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 20:56
                          agus7 napisała:


                          > Tabakierko, "dobry" dentysta to ten ktory przemowi do TWOJEGO dziecka, a nie ta
                          > ki po ktorym rodzice widza ze "dwoi sie i troi". Wiec naprawde rozwiazanie jest
                          > tylko jedno - znalezc dobrego dentyste.

                          Być może 'taki" dentysta jeszcze się nie narodził, tak samo jak pediatra;)

                          Najlepiej po kilkutygodniowym odpuszcz
                          > eniu tematu. Albo odwrotnie - opowiadac w miedzyczasie dziecku ze wszyscy jego
                          > "idole", bohaterowie bajek itp. uwielbiaja wrecz chodzic do dentysty ;),

                          przerabialiśmy ten motyw - do dentysty chodzą strażacy (idol nr1) a także Dora i Bali...

                          samemu
                          > otworzyc buzie u dentysty i z usmiechem dac sobie obejrzec zeby, kupic i namie
                          > tnie czytac ksiazeczke "Zuzia idzie do dentysty" itp. pomysly.

                          to też już było. Ja siedziałam na fotelu, szwagierka 'grzebała' mi w zębach, tyle, że Syn w ogóle nie chciał na to patrzeć. Blokada całkowita. Zuzia u dentysty też przeczytana chyba z milion razy...
                      • filemona_0 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 12:01
                        Konkretnego pomysłu brak...powiem Ci tylko, jak było u nas. Młody, po jakimś szczepieniu nabrał wstrętu do lekarzy i każda wizyta zaczynała się krzykiem i płaczem już w recepcji. Do dentysty pojechaliśmy pierwszy raz na wiosnę tego roku, miał około 2,3 lata. Wszedł na recepcję ( pełną zabawek, telewizor z bajką, dzieciaki w poczekalni...) i wyszedł. Nie dało się go zaprowadzić na wizytę. Odczekałam około 3 miesiące i młody po prostu z tej paniki wyrósł ( w międzyczasie sporo z nim rozmawiałam o dentyście, czytałam książki - chociaż to samo było przed pierwszą wizytą i wtedy niestety nie pomogło ). Wszedł do przychodni, pobiegł do zabawek, przywitał się z dentystą, sam wdrapał się na fotel, dał lapisować zęby na pierwszej wizycie...
                        No i uczucia mam mieszane. Czy dobrze zrobiłam, że poczekałam? 2 zęby mamy do szybkiego borowania. 4 zalapisowane mogą poczekać (muszą, za radą dentysty). Może, gdybym go zmusiła wtedy, te dziury nie zdążyłyby się tak rozwinąć? A może jednak dobrze zrobiłam, że poczekałam, bo zafundowałabym mu wtedy niechęć do dentysty na długie lata?
                        Nad zębami do borowania jeszcze się zastanawiam - na siłę nie chcę ich robić. Jeśli młody na najbliższym lapisowaniu (trzeba je zrobić 3 razy) się zgodzi na borowanie, to ok. Jeśli nie, to chyba poszukam gabinetu, w którym używają jakichś delikatnych wspomagaczy - bo psychotropów ( wydaje mi się, że środek wymieniony w jakiejś wypowiedzi powyżej jest psychotropem ) na swoim dziecku nie chcę testować. Słyszałam, że w niektórych gabinetach używają gazu rozweselającego - może taka opcja by była łagodniejsza? (tylko nie wiem, od jakiego wieku można stosować)
                        No i jeszcze jedna rzecz, (oprócz lekarza z super podejściem i po prostu chyba nabycia gotowości przez dziecko) która nam pomogła przed pierwszą wizytą - na pół godziny przed wyjściem, kiedy atmosfera zaczęła się zagęszczać, jedną z maskotek synka rozbolał ząbek, a synek bardzo chciał mu pomóc, żeby go nie bolało, więc zabraliśmy tygryska do dentysty...( za drugim razem, niestety już nie zadziałało, ale był już na tyle oswojony z sytuacją, że udało się bez tego manewru)
                        Więc może ten gaz rozweselający? Ja przynajmniej biorę tę opcję pod uwagę – chociaż szczerze mówiąc jeszcze nie robiłam dokładnego „wywiadu” na ten temat.
                        • filemona_0 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 12:04
                          tak napisałam, że nie wiadomo ile tych lat miał przy pierwszym podejściu ;-) (2 l 3 m-ce)
                      • mruwa9 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 14:39
                        nie musisz czuc sie winna, niektore dzieci tak po prostu maja, ze buzia na klodke i posprzatane, niezaleznie od tego, jakiego dentyste spotkaja na drodze, nie i koniec.
                        metody silowe odradzam, bo wygracie walke o jeden zab i przegracie walke o cala przyszlsoc stomatologiczna dziecka. Ta trauma moze w nim tkwic do doroslosci.
                        Czesto zdarza sie tak, ze dziecko autentycznie jest pelne dobrych checi, ono CHCE wspolpracowac, ale to jest silniejsze od niego, gdy siada na fotel- nie jest w stanie sie przemoc i otworzyc ust. I dziecko samo jest na siebie zle, sfrustrowane, zawstydzone, bo ono autentycznie CHCE, tylko mu nie wychodzi...
                        Midazolam (Dormicum) to dobry lek, bo mozna dziecko przekonywac, ze to lek, ktory ulatwia dziecku otwieranie buzi. Midazolam powoduje tez zjawisko niepamieci, po zabiegu dziecko nie pamieta, co sie dzialo w trakcie, dlatego zawsze jest wazne aby duzo chwalic dziecko i opowiadac mu, jak swietnie sie spisalo, jakie bylo dzielne. Niektore dzieci reaguja na midazolam pobudzeniem i niepokojem i te dzieci zawsze bed tak reagowac na ten lek, u nich, niestety midazolam jest przegrany :-( U dzieci powyzej 2 lat (i powyzej chyba 10 kg wagi) mozna stosowac midazolam ambulatoryjnie, u mlodszych dzieci ostroznie, ze wzgledu na ryzyko depresji oddechowej (warto miec w poblizu anestezjologa).
                        Mozecie w domu przed lustrem cwiczyc (przy okazji mycia zebow) otwieranie buzi, szczoteczka w zeby i liczycie do dwoch-trzech. Czesto trzy to za dlugo, wiele dzieci wytrzymuje z otwarta buzia liczenie max do dwoch.
                        Jesli jest cos pilnego/duzo do zrobienia, mozna rozwazyc nawet narkoze (choc ja bym sie bala u tak malego dziecka, w przypdku jednego ubytku w mleczaku), zrobic porzadek ze wszystkim podczas jednej sesji, a potem , na spokojnie, bawic sie w wizyty adaptacyjne i spokojne oswajanie gabinetu.
                        Gdy juz pocwiczycie ze szczoteczka w domu , zabierzcie te szczoteczke do dentysty , niech dziecko usiadzie na fotelu i ty pokaz stomatologowi, jak czyscicie zeby w domu. Potem lekarz moze wziac szczoteczke i sam sprobowac. Na tej samej zasadzie (np. liczac do dwoch-trzech). NIGDY nie oszukujcie dziecka i NIGDY nie robcie wiecej, niz wczesniej ustaliliscie. Jesli obiecaliscie dziecku , ze tylko obejrzycie zeby/wyszczotkujecie je, to zrobcie wylacznie to. Tak zbudujecie zaufanie dziecka, najpierw opowiedziec, pokazac na sucho, potem dopiero sprobowac w ustach (metoda Tell-Show-Do) Byc moze warto bedzie wspomagac sie midazolamem przez wiele lat, zanim dziecko dojrzeje do pelnej wspolpracy, ale nie zaniedbujcie profilaktyki, wizyt kontrolnych u stomatologa (bez premedykacji, tylko kontrole, bez leczenia), starannej higieny, diety (bez podjadania, do picia woda, jama ustna ma odpoczywac po kazdym posilku min 2 godziny).
                        Uzycie gazu rozweselajacego (podtlenku azotu) wymaga wspolpracy dziecka, wiec nie zawsze da sie tego skorzystac.
                        • tabakierka2 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 21:10
                          mruwo, wiem, co masz na myśli, bo byłam dzieckiem bardzo podobnym do własnego, niestety:(
                          u mnie skończyło się wielką traumą (włącznie z mdleniem) dot. pobierania krwi:( dopiero ciąża i częsta konieczność pobierań mnie 'wyleczyła'. A zaczęło pobieraniem na siłę - do dziś mi słabo, jak o tym myślę. Nie chcę, żeby Syn czuł to samo, a z drugiej strony mam ochotę go rozszarpać, jak widzę ten jego bezsensowny opór.
                          Już na wizycie ustaliliśmy, że jeśli nie będzie chciał otworzyć buzi albo pokazać zębów, to trudno - miał obiecanego lizaka (specjalnego od dentysty) niezależnie od rozwoju wypadków. Kiedy wychodziliśmy (Syn spocony, zasikany:( zapłakany) szwagierka dawała Synowi lizaka, a on nie był w stanie go wziąć (w ogóle ma z tym problem); ja lizaka nie wzięłam w jego imieniu (zawsze tak robię i chyba źle robię) - w samochodzie emocje z niego zeszły, płakał jak szalony. On chyba na prawdę mocno z sobą walczył, żeby pokazać tę paszczę, ale konsekwentnie odmawiał...

                          mruwo, zakazać mu słodyczy? mam wrażenie, że te dwie dziury ( 2 dziury w dolnej piątce) są olbrzymie:(

                          jeszcze odnośnie domowych ćwiczeń. Przy każdym myciu zębów śpiewamy razem głośno "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, beeeeeeeeeeeeeeeeeeee..."itd. Syn długo wytrzymuje z otwartą buzią, niemniej dentystce nie chciał pokazać naszej zabawy. Zdjęcie zębów też pozwolił zrobić - później z dumą pokazywał je całej rodzinie...
                          • mruwa9 Re: 3latek, dentysta - siłą? 12.07.13, 22:44
                            w tym ukladzie MOCNO ograniczyc slodycze. Max raz w tygodniu, po zjedzonym obiedzie. Ograniczyc slodzone napoje (w tym soki i slodzone herbaty). Jesli tak trudno o przeforsowanie opieki stomatologicznej, trzeba stanac na rzesach, zeby profilaktyka byla skuteczna. Pasta oczywiscie z fluorem, w te uszkodzone piatki wcieraj (palcem) paste z fluorem dla doroslych. Bez plukania.
                            Cwiczcie dalej to otwieranie ust podczas szczotkowani i umowcie sie z dzieckiem(i dentystka), ze przy kolejnej okazji pokazecie w gabinecie , jak myjecie w domu zeby, z szerokim otwieraniem ust i liczeniem do dwoch-trzech. DOTRZYMAJCIE SLOWA! Zadnego lusterka, zadnych narzedzi ani niespodziewanych zabiegow. Jesli ustalcie, ze to TY pokazesz w gabinecie, jak myjecie dziecku zeby, to zrobcie to i tylko to. Zgodnie z obietnica. Zadnych niespodziewanych zabiegow. Jesli sie uda- pochwalcie dziecko i absolutnie nie posuwajcie sie dalej. Nastepnym razem moze uda sie przekonac go do tego, zeby dentystka wyczyscila mu nieco zeby jego wlasna szczoteczka. I absolutnie nic wiecej. W ten sposob stopniowo budujac zaufanie dziecka.
                            A w domu- ograniczyc spozycie cukru do minimum, dwugodzinne odstepy miedzy posilkami, do picia (gaszenia pragnienia) woda , staranne mycie zebow szoteczka i pasta z fluorem rano i wieczorem, rodzicielskimi rekami, po wieczornym myciu zebow zadnego jedzenia ani picia.
                            • filemona_0 Re: 3latek, dentysta - siłą? 13.07.13, 07:38
                              co do spożycia cukru - to dodam jeszcze drożdżówki - nie miałam o tym pojęcia, a dentysta młodego ostatnio nam powiedział, że bardzo źle wpływają na zęby (nie jestem pewna czy dobrze zapamiętałam, ale mówił chyba o połączeniu cukru + skrobi, która ma zły wpływ na ząbki)
                              • tabakierka2 i już po wizycie:) 23.07.13, 09:36
                                ząb zrobiony ( zaplombowany!), syn dumny jak paw! My z mężem w szoku.
                                Poszliśmy do poleconej pani dentystki (na NFZ, więc nie zapłaciliśmy za 'siedzenie na fotelu'), oczywiście scenariusz się powtórzył, syn za nic nie chciał otworzyć paszczy...Nie ukrywam - zęby zostały obejrzane siłowo, później siłowe borowanie i plombowanie i wiecie co??? pomimo mega histerii, krzyków i wrzasków syna (niestety musiałam go trzymać) tuż po syn nas zaskoczył. Zapytany przez panią dentystkę czy przyjdzie znów pokazać zęby, powiedział, że tak...Później dumnie wszystkim prezentował 'plastelinę' którą pani zakleiła mu chory ząb, opowiadał o wizycie. Dostał własnoręcznie zrobioną kartkę 'dzielny pacjent' ( pomoc dentystyczna naprędce takową zrobiła), którą (jak sam zaproponował) wkleiliśmy do jego albumu ze zdjęciami oraz specjalnego lizaka, który nie psuje zębów ;) Syn pochwalił się dziadkowi przez telefon, że teraz może zostać prawdziwym strażakiem.
                                Dziwne, ale nie spodziewaliśmy się, że tak to będzie.
                                Dzięki jeszcze raz za rady!
    • Gość: bobek Re: 3latek, dentysta - siłą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.13, 21:20
      nie chce tutaj nikomu dowalać ani nic takiego, ale jednak jestem w lekkim szoku, że można tak dalece nie mieć wpływu na swoje dziecko, że ono nawet buzi nie otworzy?? ja rozumiem, ze nie da sobie plombować, leczyć - wiadomo boli, dziwne narzędzie itd; jestem co prawda dziecko głębokich lat 80tych, ale ja matka powiedziała że mamy otworzyć buzie ( ja i moje młodsze rodzeństwo) to mowy nie było żeby dyskutować, ostateczna instancja to była rozmowa z ojcem; może to jednak Ty spróbuj syna przygotować do wizyty, jakaś książka, "Było sobie życie" odc o zębach ( pamiętam do dziś:), idź sama na wizytę i niech syn obserwuje..........nie zwalałbym wszystkiego na stomatologa;

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka