Dodaj do ulubionych

uparta 3,5latka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.13, 22:15
problem w tym,że nie wiem czy to ona jest tak uparta że nie chce wykonywać moich próśb typu wymyj ręce,bo są brudne,chodź wymyjemy zęby,daj wymyję ci buzię;nie kop kota,bo mu zrobisz krzywdę,nie wypuszczaj kur bo zniszczą cały ogródek,nie zjadaj zielonych pomidorów bo się zatrujesz itp.czy to ja jako matka jestem do niczego.często i gęsto moja córka upiera się że nie zrobi tego o co ją w danej chwili proszę.nawet gdy wołam ją na obiad ,to mogę zedrzeć głos a ona słyszy i wcale nie kwapi się by przyjść.dodam że często dochodzi do awantury podczas której ja wydzieram się w niebogłosy a ona płacze i nadal upiera się że danej rzeczy nie zrobi.niedawno dostała kilka dość mocnych klapsów za to że kompletnie olała moje prośby w pewnej sprawie.popłakała,przeprosiła,przytuliłam ją,wytłumaczyłam że nie miałam wyjścia i musiałam jej wlać,teraz tego nie powtarza ale inne sprawy- dalej całkowita olewka tego co mama mówi.za to tatę uwielbia i gdy to on z nią zostaje to ja dziecka nie poznaję.jeśli mąż mnie przytula jest wściekła i woła że rozkroi nas nożem lub wskakuje między nas.bardzo wiele rzeczy próbuje wymusić na nas płaczem,ociąganiem się.czasem mam tego już dosyć bo nie wiem jak mam z nią postępować.często powtarzam jej jak bardzo ją kocham,że jest dla nas ważna,że cieszymy się że ją mamy.ona też często pyta mamciu kochasz mnie , a lubisz?odpowiadam że oczywiście.poza tym potrafi być cudownym dzieckiem szczególnie gdy w pobliżu jest tata.jak jest z mamą -to huśtawka emocji-czasem słyszę-nie słucham cię ty głupia mamko.proszę o rady jak postępować z dzieckiem,wiem że nie jestem bez winy bo szybko wyprowadza mnie z równowagi jej uparte zachowanie i drę się na nią często,ale może za waszymi radami coś zmienię na lepsze.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: uparta 3,5latka 05.09.13, 22:24
      Spróbuj jednego dnia spisywać absolutnie wszystkie polecenia, kierowane do dziecka. Może po prostu jest ich za dużo. I czasem lepiej jest uprzedzać, ze za chwilę będzie mycie, obiad itd - a nie kazać przerywać w połowie to, co dziecko własnie robi.
      Poza tym nie "musiałaś" jej wlać. Rozumiem, ze czasem można wyjść z siebie i dać klapsa, ale na pewno nie dlatego,z ę się musi. Jesli to nie był klaps, tylko lanie, to córka ma rację, ze woli tatę.
    • morekac Re: uparta 3,5latka 05.09.13, 23:34
      eprosiła,przytuliłam ją,wytłuma
      > czyłam że nie miałam wyjścia i musiałam jej wlać,
      Nie, nie musiałaś jej wlać. Miałaś wiele innych możliwości rozładowania swojej wku...enia.
      Jak najmniej zakazów. Chyba lepiej zabezpieczyć maksymalnie teren.
      Jeśli wołasz ją na obiad, to nie zdzieraj głosu, tylko idź po dziecko. Uprzedź chwilę wcześniej, że ten obiad będzie.

      ona płacze i nadal upiera się że danej rz
      > eczy nie zrobi.
      A czego dotyczy to 'niezrobienie'?
    • Gość: matka Re: uparta 3,5latka IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 09:44
      Aż mi ciśnienie skoczyło - klapsy za to, że dzieciak olał twoje żądania???!!!!! O ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć - co nie oznacza, że zaakceptować - klapsy matki zdenerwowanej tym, że dziecko zrobiło coś, co zagraża jego życiu, o tyle ty zapamiętaj sobie raz na zawsze: DZIECI SIĘ NIE BIJE!!! Nigdy!!! Wcale jej się nie dziwię - gdy mojej matce wydawało się, że "ona tu rządzi", a ja "mam jej słuchać, bo jestem dzieckiem" byłam wobec niej zwyczajnie złośliwa. Zresztą do dziś - z krótką przerwą, gdy miałam jakieś ślepe złudzenia - nasz kontakt jest fatalny.
    • Gość: mama Re: uparta 3,5latka IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 09:56
      Z jakiej paki oczekujesz, że dziecko natychmiast rzuci coś, co dla niego ważne i wykona twoje polecenie? Nie możesz zacząć stosować stałego rozkładu dnia, a o posiłkach informować zawczasu - np. "Zosiu, za pół godziny będzie obiad - możesz obejrzeć do końca tę bajkę i jeszcze jedną, ale później umyj rączki".

      Ona wymusza płaczem, bo ty wymuszasz krzykiem. Ona nie ustępuje, bo ty także uważasz, że ma być po twojemu. Hasła typu głupia mamko są w tym wieku w miarę normalne, dziecko po prostu się nie kontroluje, a gdzieś to usłyszało. Pokaż, jak bardzo ci przykro, zapytaj, czy do niej też tak ktoś mówił. Trochę więcej empatii, mniej zakazów i będzie git.

      Co z tego, że kury zniszczą ogródek, czy to taki problem? Moja wiele razy próbowała zrzucić balkonowe skrzynki z ziołami, poziomkami i tp. - w końcu pozwoliłam (skończyło się na dwóch) i pozwoliłam zobaczyć efekt - brak poziomek i kwiatków. A ręce? A wy myjecie? W podobnym czasie? Ja mojej nie każę ani myć się, ani jeść - my to robimy i ona zwyczajnie idzie za nami. Jak nie chce jeść nie je, ale zero podjadania do następnego posiłku (my też nie podjadamy). Naprawdę myślisz, że tego pomidora zje? Przecież jest ohydny. Ja mojej dałam "napić się" kawy, gdy się upierała - oczywiście nie połknęła grama, a pluła i marudziła przez parę minut (czarna, niesłodzona) :-p

      Ataki silniejsze na matkę też są normalne, co nie znaczy, że nie należy nic robić. Wyjście miałaś - nie musiałaś i nie miałaś prawa jej wlać, ciesz się, że ktoś nie wezwał policji. Przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie jest zabroniona - czasy, gdy dzieci były przedmiotem własności rodziców bogu dzięki już się skończyły.
      • Gość: domza2 Re: uparta 3,5latka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.09.13, 18:50
        Mimo wszystko są jakieś granice eksperymentów. Pozwalać dziecku zepsuć czyjąś pracę (zasadzone kwiatki w doniczkach) , zrzucić to demoralizacja i tyle.
    • Gość: mama Re: uparta 3,5latka IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 10:06
      A co do zazdrości o tatę - a jak mąż do dziecka podchodzi? Też uważa, że "on tu rządzi"? Bo jeśli ma z dzieckiem zwyczajnie lepszą relację, to może mała broni tego przed twoim "bo tak i już"? Nie gniewaj się, ale trochę ją tyranizujesz, a tata pewnie jest azylem, przy nim czuje się bezpieczniej. Przepraszam cię, że się unoszę, ale możesz nie tylko popsuć wasze relacje, ale dziecku psychę zjechać. Jest trochę literatury typu "porozumienie bez przemocy", a i na stronie edziecka widziałam fajny artykuł, zaraz znajdę i podeślę ci linka. Wiem, że trudno odciąć się od "staropolskiego" wychowania, wedle którego dziecko ma nie przeszkadzać i być posłuszne - za wszelką cenę, ale to naprawdę przynosi cuda. I jeszcze - zapewniam cię, że w przedszkolach i żłobkach na pniu da się odróżnić dzieci wychowywane w taki "staropolski" sposób - nie wyróżniają się in plus...
      • Gość: mama Link do artykułu; i nie bij jej więcej... IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 10:10
        www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,14431828,_W_naszej_kulturze_jest_jakis_sztuczny__wyidealizowany.html
    • monia76 Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 10:48
      tylko dziecko wytresowane w wieku trzech lat będzie wykonywało twoje polecenia. z czasem, jeśli tego nie schrzanisz, może tak, ale nie teraz! twoim zadaniem jest tak to zorganizować, by osiągnąć cel bez walki z dzieckiem. to nie jest trudne, trochę inicjatywy! zaproponuj córce, żeby zrobiła pianę z mydła, poproś, żeby umyła ręce tobie, kup fajne mydło w płynie z obrazkiem zwierzątka, któremu nadasz imię (np mydło ziajka z ośmiornicą o imieniu Krystyna) - po powrocie ze spaceru możesz zmieniając głos udawać, że Krystyna woła córkę, żeby nią umyła rączki itd itd.
      bunt, robienie na przekór jest absolutnie normalną reakcją w tym wieku, a lanie dziecka za to, że zachowuje się normalnie (lanie za cokolwiek właściwie) i jeszcze tłumaczenie jej, że nie miałaś wyjścia oznacza, że z tobą jest coś nie halo.
      płacz twojej córki to komunikat, który próbujesz ignorować albo traktować jako próbę wymuszenia. kręcicie się więc w kółko - ty zmuszasz ją do zrobienia tego czego oczekujesz nakazami i biciem, a córka - płaczem i buntem. ciekawe jak daleko zabrniesz zanim zrozumiesz, że nie tędy droga.
    • joshima Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 11:54
      Gość portalu: milla33 napisał(a):

      > niedawno dostała kilka dość mocnych klapsów za to że kompletnie
      > olała moje prośby w pewnej sprawie.
      Zacznijmy od tego, że jak prosisz to przyjmujesz do wiadomości możliwość odmowy. Jeśli nie przyjmujesz to to nie jest prośba tylko nakaz. To po pierwsze. Po drugie zrewiduj trochę własne postępowanie i pewne rzeczy odpuść. Dlaczego ma przyjść na obiad właśnie wtedy gdy ją wołasz? Może nie jest głodna? Dlaczego nie mogłaby zjeść pół godziny później?

      > wytłuma czyłam że nie miałam wyjścia i musiałam jej wlać,
      Nigdy więcej nie mów dziecku takich bzdur. Miałaś wyjście tylko nie dałaś rady i Cię poniosło. Nie usprawiedliwiaj się w taki sposób ani prze dzieckiem ani przed sobą tylko przeproś ją za to że ją uderzyłaś. Jak Ci mąż przyłoży to też będzie mógł Ci powiedzieć, że postąpił słusznie bo nie miał wyjścia i musiał Cię zdyscyplinować?

      > dalej całkowita olewka tego co mama mówi.
      To zrób rachunek sumienia i zastanów się tak szczerze co mówisz i jak mówisz.

      > bardzo wiele rzeczy próbuje wymusić na nas płaczem
      A może nie wymusza płaczem, tylko płacze bo nie potrafi się pogodzić z odmową? Spójrz na nią czasem trochę inaczej z większą wyrozumiałością i empatią. Wychowanie nie polega wyłącznie na dyrygowaniu dzieckiem. Moze poczytaj o komunikacjo bez przemocy. Na przykład blog "w świecie żyrafy"?

      > jak jest z mamą -to huśtawka emocji
      To akurat normalne. Dzieci mniej się plinują przy osobach przy których czują się bezpieczniej.

      > nie słucham cię ty głupia mamko.
      Nie bierz takich tekstów do siebie a jak się dziecko uspokoi wyjaśnij jej, że to sprawia ci przykrość.
      • Gość: milla33 Re: uparta 3,5latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.13, 18:48
        bardzo dziękuję,rzeczywiście stanęłam w jakimś martwym punkcie i zamiast cieszyć się dorastaniem mojego dziecka zaczynam wymagać od niej ,dyrygować nią i ciągle tylko wydzierać się zamiast odpuścić,zapomniałam kompletnie co obiecywałam sobie wcześniej zanim pojawiła się na świecie,że nigdy jej nie uderzę,że będę cierpliwą i wyrozumiałą matką na której zawsze może polegać...a tu klops.zmęczenie,niewyspanie,dzień jak co dzień,zero zmian i człowiek z miłej kobiety zmienia się w wiecznie drącego się godżillę.niestety pewnie nie jestem pierwszą matką z którą stało się coś takiego i niestety nie ostatnią.ale bardzo chcę to zmienić,stać się dawną sobą,mam nadzieję że mi się uda.nie z dnia na dzień ale małymi krokami.
        • adziam_78 Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 21:16
          Najważniejsze to zachować spokój. Sama mam córkę w podobnym wieku - zachowuje się bardzo podobnie. Wiem jak to potrafi wkurzać. Ale krzyk czy bicie się nie sprawdzą.
          Na moją córkę działa odliczanie - jak nie chce zrobić tego o co proszę, to mówię że liczę do 5 i zaczynam odliczać. Dobrze się sprawdza przy prośbach o ubranie się, umycie, czy sprzątnięcie zabawek. Jeszcze lepiej działa propozycja ścigania się. Córka zawsze chce być pierwsza i zapomina o buncie.
          Zauważyłam, że jak się nie denerwuję, nie krzyczę tylko spokojnie informuję o konsekwencjach, to mała robi to o co się ją prosi np. pora obiadu - wcześniej informuję, że za chwilę obiad i trzeba przerwać zabawę, umyć ręce. Moje dziecko daje znać, że informację przyswoiło. po kilku minutach powtarzam kolejny raz i kolejny - dalej się bawi,to mówię że my z mężem jemy a jak skończymy to sprzątniemy ze stołu i nie będzie jadła. I spokojnie zaczynamy jeść - jak dziecko widzi że nie ma zabawy pt. namawianie, proszenie i krzyczenie to w końcu sama siada do stołu, bywa że pod koniec posiłku. Uśmiecham się, życzę jej smacznego i zajmuję się własnym talerzem.
          I nie przestaję marzyć, że za jakiś czas nie będę musiała 10 razy prosić, przypominać i kombinować jak ją skłonić do zrobienie tego o co proszę.
          • joshima Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 21:35
            adziam_78 napisała:

            > Na moją córkę działa odliczanie - jak nie chce zrobić tego o co proszę, to mówi
            > ę że liczę do 5 i zaczynam odliczać. Dobrze się sprawdza przy prośbach o ubrani
            > e się, umycie, czy sprzątnięcie zabawek.
            Naprawdę nazywasz to prośbami?

            > Zauważyłam, że jak się nie denerwuję, nie krzyczę tylko spokojnie informuję o k
            > onsekwencjach,
            O konsekwencjach, czyli? Wychowanie w oparciu o strach ma krótkie nóżki i daleko nie prowadzi.


            > I nie przestaję marzyć, że za jakiś czas nie będę musiała 10 razy prosić, przyp
            > ominać i kombinować jak ją skłonić do zrobienie tego o co proszę.
            Nie wróżę Ci niestety długoterminowego sukcesu.
            • joshima Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 21:50
              Aha.
              - U mnie do włączenia TV potrzebne są 2 piloty
              - W żadnym z nich przycisk włączający nie jest czarwony
              - Dziecko nie miało jak do tej pory zbyt wielu okazji do obserwowania jak się to robi...
              - ... i zwyczajnie nie jest tym zainteresowane, ma ciekawsze zajęcia.
              • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 18:05
                Rzeczywiście - jedyne wytłumaczenie , że nie obserwuje, skoro nie rozgryzło jeszcze tego poprzez obserwację...
                Chociaż moja wówczas 1,5 roczna córka pokazywała babci, gdzie się kompa włącza (nie siedziała przy nim, nie miała tam puszczanych bajek ani nic, ogólnie niby nie była zainteresowana - a też były jakieś 2 przyciski... Rzeczone dziecko ma jednak nadal smykałkę do takich technicznych dupereli - nikt w rodzinie nie podłącza kabli tak dobrze jak ona ;-) )
                Stąd moje zdziwienie, że się dziwisz, że 4-latek umie to zrobić...
            • babyaggie Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 22:15
              Hmmm nie v wiem o jakich konsekwencjach pisze poprzedniczka, ale u nas np jest zabranie zabawki na 3 dni. Zabawki, którą rzuca w ścianę lub ludzi. Teraz gra jest "na wakacjach" bo prosiliśmy o sprzątnięcie elementów, które nastĘpnego dnIa nadal leżały na podłodze. Chcieliśmy odkurzyć, a córka była poinformowana i o odkurzaniu i o tym że gra zniknie jako konsekwencja nie sprzatniecia. Czy to twoim zdaniem nie właściwe? I co by było lepsze.

              A co do obiadu, lepiej jest jak ludzie jedzą razem póki ciepłe. U nas młoda ostatnio słabo je. Nie zmuszamy. Czeka zimne na.stole aż raczy zglodniec, tylko wtedy jest już tak wścIekła że trudno ja opanOwać. Często też trzeba ja karmić a nie zawsze mamy czas siadać do stołu dwa razy.
              • joshima Re: uparta 3,5latka 06.09.13, 22:36
                babyaggie napisała:

                > Hmmm nie v wiem o jakich konsekwencjach pisze poprzedniczka, ale u nas np jest
                > zabranie zabawki na 3 dni.
                To nie są żadne konsekwencje, tylko kara wg taryfikatora. Taki model wychowania nie działa na dłuższą metę. Uczysz dziecko zachowywać się poprawnie tylko w obawie przed karą (proszę nie nazywajmy tego konsekwencją). Szybko stracisz atut jak dziecko pójdzie do szkoły i przyjdzie mu do głowy, że swoje zachowanie zdoła przed tobą ukryć a tym samym uniknąć kary. I co wtedy?

                Po drugie. Czy uważasz, że ona na drugi dzień (o trzech dniach już nie wspomnę) pamięta czemu została ukarana?

                > Czy to twoim zdaniem nie właściwe? I co by było lepsze.
                Lepsze? Pomóc dziecku w sprzątnięciu zachęcając je w ten sposób do tego.


                > A co do obiadu, lepiej jest jak ludzie jedzą razem póki ciepłe.
                A czemu pora jedzenia przez dorosłych nie może być dopasowana do dziecka? Czemu to dziecko (niedojrzałe) ma się dopasowywać a nie na odwrót? Owszem wspólne posiłki są fajne, przyjemne i tak dalej. Jednak pod pewnym warunkiem, że nie jest to okupione przymusem, szantażem i innymi manipulacjami. Czy nie lepiej zadbać o to, żeby dziecko nie czuło się najedzone w porze obiadu (unikanie przekąsek, napojów itp między posiłkami) i dużo wcześniej oderwać dziecko od jego zajęć angażując w przygotowania do obiadu zamiast na pięć minut przed wołać i posuwać się do szantażu w stylu: "jak nie przyjdziesz to będziesz chodzić głodne do kolacji"? No jaki w tym jest sens?

                > U nas młoda ost
                > atnio słabo je. Nie zmuszamy. Czeka zimne na.stole aż raczy zglodniec, tylko wt
                > edy jest już tak wścIekła że trudno ja opanOwać. Często też trzeba ja karmić a
                > nie zawsze mamy czas siadać do stołu dwa razy.
                To może jednak problem leży gdzie indziej?
                • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 04:16
                  joshima napisała:


                  > To nie są żadne konsekwencje, tylko kara wg taryfikatora. Taki model wychowania
                  > nie działa na dłuższą metę. Uczysz dziecko zachowywać się poprawnie tylko w ob
                  > awie przed karą (proszę nie nazywajmy tego konsekwencją).
                  To jak byś zdefiniowała konsekwencję?


                  Szybko stracisz atut
                  > jak dziecko pójdzie do szkoły i przyjdzie mu do głowy, że swoje zachowanie zdoł
                  > a przed tobą ukryć a tym samym uniknąć kary. I co wtedy?

                  W kwestii gry nie da się nic ukryć. Albo leży albo nie. Albo ja odkurzacz wessie albo nie. Jest to konsekwencja wg. Taryfikatora, ustalona przez całą trójkę, zaakceptowana przez dziecko. Jest ona przypomina za każdym razem kiedy córka nie chce współpracować, albo ma nas w nosie. Jej wybór. Zwykle sprząta, prosi o pomoc itp.
                  Co do ewentualnych zasad postępowania ze starszym dzieckiem to trudno mi odpowiedzieć. Mamy zamiar ewoluować wychowawczo i reagować na aktualne zach. córki np 8 letniej a nie tkwić w metodach które mamy dla trzylatki.
                  >
                  > Po drugie. Czy uważasz, że ona na drugi dzień (o trzech dniach już nie wspomnę)
                  > pamięta czemu została ukarana?

                  Nie uważamy, wiemy ze wie.
                  >
                  > > Czy to twoim zdaniem nie właściwe? I co by było lepsze.
                  > Lepsze? Pomóc dziecku w sprzątnięciu zachęcając je w ten sposób do tego.

                  Jest lepsza pomoc, toteż jej pomagamy. Nie z zakładaj rzeczy, o których nie napisano. Ona czasem nie chce pomocy. Lata po mieszkaniu i nie jest zainteresowana sprzątaniem. My nie zawsze mamy czas robić to za nią.
                  >
                  >
                  > > A co do obiadu, lepiej jest jak ludzie jedzą razem póki ciepłe.
                  > A czemu pora jedzenia przez dorosłych nie może być dopasowana do dziecka? Czemu
                  > to dziecko (niedojrzałe) ma się dopasowywać a nie na odwrót? Owszem wspólne po
                  > siłki są fajne, przyjemne i tak dalej. Jednak pod pewnym warunkiem, że nie jest
                  > to okupione przymusem, szantażem i innymi manipulacjami


                  Nie chodzi o przyjemność jedzenia razem, tylko o organizację życia w domu.

                  . Czy nie lepiej zadbać
                  > o to, żeby dziecko nie czuło się najedzone w porze obiadu (unikanie przekąsek,
                  > napojów itp między posiłkami) i dużo wcześniej oderwać dziecko od jego zajęć a
                  > ngażując w przygotowania do obiadu zamiast na pięć minut przed wołać i posuwać
                  > się do szantażu w stylu: "jak nie przyjdziesz to będziesz chodzić głodne do kol
                  > acji"? No jaki w tym jest sens?

                  No nie ma to sensu, to co napisałaś. Może ktoś tak robi, ale nie my. Wspomniany szantaż wsyssalas sobie z palca. Wolałabym żebyś odpowiadała na tu co zostało napisane, bo mieszasz wyobrażenia z faktami występującymi w naszym domu.

                  Napisała> > U nas młoda os> > atnio słabo je. Nie zmuszamy. Czeka zimne na.stole aż raczy zglodniec, ty
                  > lko wt
                  > > edy jest już tak wścIekła że trudno ja opanOwać. Często też trzeba ja kar
                  > mić a
                  > > nie zawsze mamy czas siadać do stołu dwa razy.
                  > To może jednak problem leży gdzie indziej?
                  >
                  • joshima Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 09:47
                    babyaggie napisała:

                    > To jak byś zdefiniowała konsekwencję?
                    Konsekwencją rzucenia zabawką jest, że zabawka się ubrudzi, zniszczy ewentualnie gdzieś wpadnie lub leży na podłodze. To jest konsekwencja tego czyny. Odebranie zabawki to zwykła kara (działanie odwetowe).

                    > W kwestii gry nie da się nic ukryć.
                    Ale Twoje dziecko rośnie. Za chwilę to będą wagary, pobicie kolegi, papierosy, alkohol. Są kwestie, które można z łatwością ukryć przed rodzicem. Albo przynajmniej próbować. Na co się zdadzą wtedy Twoje kary? Patrz przyszłościowo. Ten system się załamie czy tego chcesz czy nie. Nigdy nie skłamałaś rodzicom by uniknąć kary? Nigdy Ci się w związku z tym nie upiekło?

                    > >
                    > > Po drugie. Czy uważasz, że ona na drugi dzień (o trzech dniach już nie ws
                    > pomnę)
                    > > pamięta czemu została ukarana?
                    > Nie uważamy, wiemy ze wie.
                    A ja uważam, że nie. Tylko Ty jej o tym przypominasz. Co jest dodatkową karą.

                    > > Lepsze? Pomóc dziecku w sprzątnięciu zachęcając je w ten sposób do tego.
                    > Jest lepsza pomoc, toteż jej pomagamy. Nie z zakładaj rzeczy, o których nie nap
                    > isano. Ona czasem nie chce pomocy. Lata po mieszkaniu i nie jest zainteresowana
                    > sprzątaniem. My nie zawsze mamy czas robić to za nią.
                    No to jak Ty nie masz czasu sprzątnąć to co Ci ta gra przeszkadza? Najlepiej działa nauka przez przykład. Dziecko odmawia sprzątnięcia mama się schyla i podnosi tłumacząc, że właśnie tak się robi. Nie sprząta się dlatego, że niesprzątnięcie grozi karą. Sprząta się po prostu. Ty przecież sprzątasz dlatego, że tak się robi a nie dlatego, że mąż Cię ukarze za bałagan. Prawda? Wpajaj dziecku zasady, które dotyczą wszystkich tak samo. Pewne rzeczy robi się dlatego, że tak się robi, że takie są normy i obyczaje. Tego ucz dziecka a nie tego, że jak nie posprząta to ją ukarzesz zabraniem zabawki. W jaki sposób potem będziesz chciała to odkręcić. W jaki sposób zachęcisz nastolatkę do posprzątania w pokoju? Eskalacją kary? Zmienisz zasady? Może będzie za późno, żeby dziecku wpoić nowe?


                    > Nie chodzi o przyjemność jedzenia razem, tylko o organizację życia w domu.
                    I co Ci w tej organizacji przeszkadza, że jedna osoba je później?


                    > No nie ma to sensu, to co napisałaś. Może ktoś tak robi, ale nie my. Wspomniany
                    > szantaż wsyssalas sobie z palca.
                    Nie z palca tylko z wypowiedzi adziam_78 (kilka postów wyżej) pod którą mieści się nasza dyskusja. Rozumiem, że podkreślając to jak ważne jest jedzenie razem popierasz jej metody.
                  • verdana Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 18:21
                    Nie wierzę w możliwość niezaakceptowania kary porzez dziecko. Po prostu dziecko zostało poinformowane o wyznaczonej odgórnie karze i musi sie dostosować, albo zostanie ukarane. Bardzo nie lubię takiego udawania jak "umowa" z małym dzieckiem, zgodnie z którą ma coś robić, bo jak ni..., albo "akceptacja" kary. Czy to znaczy, zę jeśli dziecko powie - nie, nie akceptuję tej kary, następnym razem masz mi nie zabierać zabawki , zmieniamy taryfikator i za zostawienie zabawki mogę nie zjeść kolacji nie zabierzesz i nie dasz kolacji (której dziecko nie lubi)?
                    I oczywiście zabranie zabawki jest karą, żadną konsekwencją Konsekwencją byłoby przypadkowe zniszczenie przy sprzątaniu. I jest oczywiste, zę trzylatka nie jest zainteresowana sprzątaniem. Gdyby była, to coś by z dzieckiem było bardzo nie w porządku.
                    Jeśli kara za głupie przekroczenie trwa trzy dni, to nastolatek prawdopodobnie będzie odbywał na okrągło szlaban w pustym pokoju.
                    Mam wrażenie, że piszesz o krnąbrnej 13-latce, z którą trudno sie dogadać, a nie o trzyletnim dziecku, które zachowuje sie jak normalny trzylatek i nie może sprostać wymaganiom dla 10-latka.
                • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 04:27
                  joshima napisała:

                  > babyaggie napisała:

                  >
                  > > U nas młoda ost
                  > > atnio słabo je. Nie zmuszamy. Czeka zimne na.stole aż raczy zglodniec, ty
                  > lko wt
                  > > edy jest już tak wścIekła że trudno ja opanOwać. Często też trzeba ja kar
                  > mić a
                  > > nie zawsze mamy czas siadać do stołu dwa razy.
                  > To może jednak problem leży gdzie indziej?

                  Może tak, ale gdzie? Jakieś sugestie?
                  o
                  Jako ze się nie zrozumialysmy dodam, że chodzi o syt. Kiedy córka wściekła z głodu jest trudna do opanowania i nie siądzie do stołu żeby zjeść. Wtedy ją uspokajamy tłumaczymy że się denerwuje bo jest glodna i między wyciem a przytulaniem otwiera paszczę żeby jej wsadzić coś.
                  >
                  • joshima Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 09:50
                    babyaggie napisała:

                    > Może tak, ale gdzie? Jakieś sugestie?
                    > o
                    > Jako ze się nie zrozumialysmy dodam, że chodzi o syt. Kiedy córka wściekła z gł
                    > odu jest trudna do opanowania i nie siądzie do stołu żeby zjeść. Wtedy ją uspok
                    > ajamy tłumaczymy że się denerwuje bo jest glodna i między wyciem a przytulaniem
                    > otwiera paszczę żeby jej wsadzić coś.

                    Mi chodziło o to odmawianie posiłku mimo iż jest już głodna i powinna to odczuwać. Problemy mogą być różne. Ot choćby taki banalny, że wokół posiłków zawsze było dużo szumy i stało się to kwestią problematyczną i stresującą dla dziecka (domniemywam, ale prosiłaś o sugestie) albo, że z takich "akcji" dziecko uczyniło sobie narzędzie do osiągania jakiegoś celu, którego nawet się nie domyślasz. Dobrze pamiętam, że jesteś w ciąży?
                    • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 14:15
                      Moze, przemysle. Ale ona od zawsze tak reagowala na glod - nerwami.
                      Takie akcje nie zdarzaja sie czesto, ale jednak bywaja. Ona przybiegnie do stolu, zje lyzke zupy albo dwa ziarenka ryzu i twierdzi ze przeciez jadla. Wraca do zabawy, biegania, tanczenia. Wydaje mi sie, ze teraz weszla w taki ruchliwy okres, ze nie usiedzi przy stole. Poobserwujemy. Nie wiem czy jedzenie u nas w domu bylo czyms problematycznym i strsujacym? Corka Czesto pomaga w gotowoaniu potem bawi sie w dyzurna i podaje do stolu. Maz ma zasade, ze jak nie chce niech nie je. Ale do czasu az nie skonczy (zwykle zimnego juz obiadu) to nie ma sokow, slodyczy (ktorych i tak jest bardzo malo), owocow i innych przegryzek. Mnie sie nie chce cudowac przy stole. Choc ostatnio na kolacje zjada kalarepe, bo nic innego nie "wchodzi". Jestem w ciazy, ale corka jest raczej zaaferowana tym faktem. Nie laczylabym tego.
                      • joshima Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 14:53
                        babyaggie napisała:

                        > Moze, przemysle. Ale ona od zawsze tak reagowala na glod - nerwami.
                        Niemal każde dziecko tak reaguje, od urodzenia. Tylko na ogół dzieci z tego wyrastają i jak się im nie przeszkadza uczą się reagować na lekki jeszcze głód spożywaniem posiłku a nieodmawianiem jedzenia. Jeśli kilkulatek tak funkcjonuje to najprawdopodobniej coś jest nie tak, a jedzenie nie pełni funkcji jaką ma z natury (zaspokajaniu głodu) tylko jest narzędziem do np zwracania na siebie uwagi.

                        > Nie wiem czy jedzenie u nas w do
                        > mu bylo czyms problematycznym i strsujacym? Corka Czesto pomaga w gotowoaniu po
                        > tem bawi sie w dyzurna i podaje do stolu. Maz ma zasade, ze jak nie chce niech
                        > nie je. Ale do czasu az nie skonczy (zwykle zimnego juz obiadu) to nie ma sokow
                        > , slodyczy (ktorych i tak jest bardzo malo), owocow i innych przegryzek.
                        Z opisu wygląda to niewinnie i normalnie. Istotna jest te z ogólna atmosfera i przekaz niewerbalny. Np napięcie i stres rodziców gdy dziecko nie je. Czy jakieś starania jakie oni podejmują by coś zjadło. U Ciebie dochodzi jeszcze napięcie w związku z przyszłym rodzeństwem.

                        > Jestem w ciazy, ale corka jest raczej zaaferowana tym faktem. Nie laczylabym tego.
                        Zdziwiłabyś się w jak pokrętny sposób dzieci potrafią przezywać i okazywać taki stres.
                        • verdana Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 18:25
                          I ja bym zwróciła uwagę na jeszcze jedno - jeśli dziecko dostaje "coś dobrego" pod warunkiem, zę skończy posiłek, to oznacza, zę przekazujecie dziecku informację, ze obiad jest niedobry i trzeba go zjeść na siłę, aby otrzymać to co smaczne - czyli deser. Generuje to znacznie wieksze problemy z jedzeniem, niz pozwolenie dziecku na zjedzenie dwóch łyżek obiadu. W tej sytuacji deseru w ogóle nie powinno być, dla nikogo.
                          Zmuszanie dziecka, aby skończyło zimny, niesmaczny obiad, "bo tak" - nie ma żadnego sensu, najwyżej utrwali problemy z jedzeniem. Nie chce - niech nie je. Prawdopodobnie wystarczy jej o wiele mniejsza porcja, niz Wam się wydaje.
                          • joshima Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 20:15
                            verdana napisała:

                            > I ja bym zwróciła uwagę na jeszcze jedno - jeśli dziecko dostaje "coś dobrego"
                            > pod warunkiem, zę skończy posiłek, to oznacza, zę przekazujecie dziecku informa
                            > cję, ze obiad jest niedobry i trzeba go zjeść na siłę, aby otrzymać to co smacz
                            > ne - czyli deser. Generuje to znacznie wieksze problemy z jedzeniem, niz pozwol
                            > enie dziecku na zjedzenie dwóch łyżek obiadu. W tej sytuacji deseru w ogóle nie
                            > powinno być, dla nikogo.
                            Dokładnie tak. My mieliśmy w zwyczaju jedzenie niewielkiego deseru po obiedzie. Doszło do tego, że dziecko albo domagało się deseru od razu albo targowało się, że zje troszeczkę. Dałam sobie spokój z deserem bo dziecko myślało o nim nim dobrze się rozsiadło za stołem. Deser został przeniesiony na podwieczorek i jest z głowy. Obiad to obiad a deser to zupełnie inny posiłek.

                            > Zmuszanie dziecka, aby skończyło zimny, niesmaczny obiad, "bo tak" - nie ma żad
                            > nego sensu, najwyżej utrwali problemy z jedzeniem.
                            I tu się też zgadza. Co więcej. Nie rozumiem dlaczego dziecko, które nie jest głodne i chce zjeść pół godziny póżniej ma jeść zimny obiad. Czemu nie można poświęcić te 5 minut i ten obiad podgrzać?
                        • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 20:48
                          Mnie się wydaje, że napięcia u nas nie ma wiele, choć faktycznie więcej.uwagi przykładam do zjedzenia kolacji. Do nie dawna wstawala koło 5 rano z głodu i ode mnie wymagała śniadania. Odkąd przychodzi rano do taty mam jej kolacje w większym poważaniu. Choć czasem jak nie je tylko biega, wołam do stołu i podaje coś na widelcu. Często działa też metoda zjesz 5 gryzow i możesz iść.
                          Ona generalnie ładnie je, próbuje nowych potraw. Czasem daje czadu a ostatnio trwa to koło 2/3 tygodni. Napisałam, bo może ktoś zwróci moją uwagę na jakiś ważny szczegół. Nie boimy się że młoda się zaglodzi. Raczej wolelibyśmy zapobiegać wariacji, ewentualnie histerii dziecka. Wciskać jedzenia na siłę nie będziemy, a zabawy przy stole ja nie uznaję.
                          Co do rodzeństwa, wiem że dzieci różnie reagują. Czytam różne rzeczy w temacie. Dużo z córka rozmawiamy. Ona sama zaczęła bawić się w siostrę i mamę. Chociaż sama mówi, że chce żeby dzidziuś już wyszedł, bo chce żebym ją brała na ręce i chce spróbować mleka. Więc może coś jest na rzeczy?
                      • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 19:29
                        le do czasu az nie skonczy (zwykle zimnego juz obiadu) to nie ma sokow
                        > , slodyczy (ktorych i tak jest bardzo malo), owocow i innych przegryzek.
                        Myślę, że źle robisz. Nic dziwnego, że za zjedzenie zimnego obiadu musi być nagroda. Zimne to dobre jest piwo, a nie - ziemniaki czy kotlet...
                        Może mniejsze porcje?
                        Albo po prostu duży talerz, z którego domownicy nakładają sobie porcję - tyle, ile są w stanie zjeść.
                        Zdrowe dziecko się nie zagłodzi - nawet jeśli je tyle, co wróbelek zdaniem dorosłych.
                        • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 20:57
                          Ona nie dostaje nagród za jedzenie. Jeśli nie zje to jest glodna i szuka zapychaczy np wafli ryżowych, malin, jabłek, marchewek. Nie dostaje jeśli obiad jest na talerzu. Moje Pytanie brzmi co robimy źle, wiele już napisałam o naszym stolowaniu. Problem z jedzeniem nie jest częsty, ale ostatnio się nasilił. Być może to przejściowa faza, ale na wszelki wypadek chciałabym się dopytać, bo za chwile mogę nie mieć czasu na forum. Mnie chodzi o to żeby zjadła jak jest ciepłe, a glodna jest.bo czas od obiadu w przedszkolu do kolacji w domu to około 5 godzin. Kotletów u nas jak na lekarstwo, ziemniaków też. Nie karmimy "systemem polskim" stąd i porcje są małe i kalarepa na kolacje do zaakceptowania.
                          • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:44
                            Nieważne, co jecie - dania dobre na ciepło są z reguły nieco mniej smaczne na zimno...
                            Przede wszystkim nadmierną wagę przywiązujesz do jedzenia i tego, że musi być zjedzone. Odpuść. A jeszcze zaraz będziesz miała regularną wojnę przy stole - to doskonały sposób na przyciągnięcie twojej uwagi w sytuacji pojawienia się konkurencji.

                            Jabłka i marchewki nie są zapychaczami... Czyste witaminy.
                            Jeśli nie chcesz, żeby dziecko opychało się waflami czy innymi rzeczami, które uważasz za niekonieczne - wywal to z domu, przynajmniej na jakiś czas.
                          • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:49
                            Pozwól jej jeść, co chce. I ile chce. Żadnego wmuszania, żadnego za mamusię, za tatusia i za babcię - to też jest polski system karmienia dzieci... ;-)
                            • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 22:00
                              Tego też nie ma. To jak twoim zdaniem dać jej ciepłe jedzenie kiedy ona go nie je? To albo zostaje na stole na potem i jest zimne albo zje 5 ciepłych łyżek i odejdzie od stołu. Marchewka się nie najje na całą noc i tak się zbudzi glodna. Dajemy jej jeść ile chce, nie zawsze tylko to co chce. Chodzi o sytuacje, kiedy głodne dziecko zajęte zabawą przegapia moment narastającego głodu i potem jest szał i wrzask. Pisałam to już wyżej. Kwestie codziennego jedzenia i ilości nie stanowią problemu. Chodzi o syt. Wyjątkowe, które ostatnio stały się nieco częstsze. Do tego dziecko, które to tej pory siedziało przy stole i jadło swoje ilości zaczęło biegać, skakać i łazić nie pamiętając o wsadzeniu czegoś do paszczy. A potem wściekła podbiega do nas np. z pięścią.
                      • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 20:03
                        Być może powinna też dostawać posiłki częściej...
                        • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:05
                          O ,no może tak. W przedszkolu obiad jest o 13, 15.30 podwieczorek. W domu 17 lub 18 kolacja. To chyba jest w miarę często? W weekendy, śniadanie koło 6.30 potem Cos koło 10-11 zależy co podgryza w między czasie (rodzynki, orzechy, owoce, chleb) czasem jest już zupa czasem zje jajko. Drugie danie koło 14-15.albo później jeśli zupy nie ma wczesniej. Różnie to wygląda bo nie żyjemy wg. Zegarka
                          • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:39
                            W weekendy posiłki macie o całkiem różnych godzinach niż w przedszkolu - i ty dziwisz się, że jest głodna za wcześnie/nie jest głodna?
                            Moim zdaniem kolacja o 17 czy 18-tej dla kilkulatka jest za wcześnie - każdy by się z głodu obudził po 12 godzinach...
                            • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:51
                              Dzięki za chęć pomocy, ale nie rozumiemy się chyba. Nie chce mi się już tego bardziej tłumaczyć i wałowac. Dziękuję za rady, przekaże mężowi, przemyslimy sprawę.
                              • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 21:57
                                Rozumiemy się - po prostu nie mieści ci się w głowie, że można dziecku oddać kontrolę nad tym, co zje i kiedy... czyli nad jej własnym uczuciem sytości i głodu.
                                Obym była złym prorokiem - ale masz dużą szansę na walkę na noże ( i widelce)...
                                • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 22:06
                                  No to ją już serio nie rozumiem co chcesz mi przekazać. Zrozumiałam że sugerujesz by jadła ciepłe, to ci chce i ile chce. By nie wciskać jedzenia i że jabłko to nie chwilowy spychacz. Fakt że pod koniec ciąży czuje się jakby mi szarych komórek ubyło, ale wydaje mi się że kręcimy się w kółko pisząc o tym samym. Może spróbujesz raz jeszcze jak krowie na rowie napisać co sugerujesz. Moim zdaniem moje dziecko nie ma kontroli nad swoim jedzeniem, staramy się by tak nie było. Skąd taki wniosek?
                                  • babyaggie Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 22:07
                                    Sorry za błędy. Piszę z komórki i mi ciągle kursor przeskakuje.
                                  • morekac Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 22:25
                                    Zasada jest taka:
                                    posiłki o stałych porach, najlepiej takich jak w przedszkolu - tu akurat zegarek się przyda
                                    nie chce jeść, nie je.
                                    chce zjeść mniej - je tyle, ile może.
                                    nie chce czegoś jeść - nie je
                                    nie za dużo na raz, lepiej częściej
                                    deseru nie dawaj, przerzuć na podwieczorek - to najlepsza metoda, żeby dziecko nie traktowało deseru jako nagrody
                                    nie zje posiłku - za 2-3 h do następnego posiłku zgłodnieje
                                    Dzieci całkiem nieźle czują, co akurat i kiedy jest im potrzebne do jedzenia. Nic jej nie będzie, jeśli czegoś nie zje albo będzie objadała się marchewką.
                                    • verdana Re: uparta 3,5latka 07.09.13, 23:02
                                      Bo Ty nas usiłujesz zapytać, co robić, aby dziecko jadło o porach wyznaczonych przez Ciebie, to, co mu podajesz i tyle , ile mu podajesz, bez kręcenia się i zabawy, w miarę szybko i ciepłe. I wobec tego, że dziecko tego nie robi pytasz - co robisz źle i co trzeba zmienić, aby osiągnąć sukces - czyli jak wyżej - wyznaczone pory itd.
                                      A my usiłujemy napisać, zę złe są Twoje założenia, ze trzylatka będzie jadła szybko, sprawnie i w wyznaczonym czasie to, co jej dajesz i ze niedługo drobne problemy zamienią się w horror.
                                      Dalej jak u przedmówczyni.
                                      Moje dziecko potrafiło w ogóle nie jeść dwa dni. I przeżyło.
                                      • babyaggie Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 03:10
                                        Nie. Właśnie tego od dziecka nie oczekujemy. Pytałam o syt. Wyjątkowa, która sprecyzowałam np. w poście z godziny 22. Wy, chyba przeoczywszy to, piszecie o rzekomym stałym problemie.
                                        Stąd nie umiemy się dOgadać.
                                        Kolejna, rzecz to było to że do nie dawna jeśli nie zjadła kolacji wstawala przed świTem glodna, zła i ode mnIe żądała śniadania. Niestety nie chodzę na baterię. Teraz budzi tatę i w sumie nie wiem co robią bo śpię.
                                        Dziękuję za uwagę i zaangażOwanie w wytłumaczenie( czegoś co wIemy). Mądre rzeczy napisłyscie Pewnie wielu osobom będą pomocne.
                                        • morekac Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 09:05
                                          Jeśli coś nie zdarza się stale, tylko nader rzadko, to nie jest problemem. I tak to traktuj, a nie z napinką.
                                          Wiem, że to wkurzajace, że dzieciątko budzi się potem bladym świtem , stawiając domowników na nogi. Ale jeszcze chwila i sama obsłuży się w dziedzinie mleko- płatki-miseczka albo jakiś serek czy jogurt do zjedzenia łyżeczką . Może po prostu uczcie ją samoobsługi śniadaniowej?
                                          Kolację przerzuciłabym na później - albo po kolacji powinna dostawać jeszcze przed spaniem jakąś małą przekąskę.
                                          • joshima Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 09:27
                                            Miałam bardzo podobną sytuację. Zaawansowana ciąża i trzylatka budząca się z wilczym głodem, bladym świtem/ M jej nie mógł obsłuzyć bo wychodził do pracy jeszcze bledszym świtem. Panna miała wieczorem pokazane gdzie w lodówce leży dla niej coś naszykowane na śniadanie. Jeśli miała sobie zrobić kanapkę to smarowidło i kromka chleba zabezpieczona przed wysuszeniem przygotowane były na stole kuchennym a na najniższej półce lodówki to co na kanapkę.

                                            Jeśli to coś innego miało być to też wiedziała gdzie szukać. A jak zapomniałam to też już sobie potrafiła poradzić i wziąć coś innego, nawet jeśli to wymagało przystawienia taboretu do lodówki celem sięgnięcia z wyższej półki. Działało świetnie.
                                            • verdana Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 13:57
                                              No właśnie - dlaczego 3-latce nie zostawić koło łóżka choćby herbatnika?
                                              I jednak w domu JEST problem z jedzeniem, pytanie, dlaczego Autorka tak uporczywie go nie chce zauważyć.
                                              • kfiatka2013 Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 14:57
                                                Mamusie pieprzycie tu wszystkie głupoty. Dziecko musi czuć respekt przed dorosłym. Musi reagować prawidłowo na jego polecenia. Są sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu dziecka i trzeba twardo wyznaczyć zasady. Wytłumaczyć dlaczego nie wolno i być konsekwentnym. Klaps krzywdy na dziecka psychice śladu nie pozostawia ale ostrzega je przed ponowną próbą. Bezstresowo i na stopie kolezenskiej mozna rozmawiac z nastolatkiem ale nie takim malym rojbrem. Moje dziecko je kiedy chce. Ma caly czas dostep so jedzenia. Jak jest glodna sama prosi o cos cieplego. Ona rosnie i nie narzucam jej godzin karmienia. Za to je potrawy i produkty dostepne rowniez dla pozostalych domownikow. Ona nie zje. Zje ktos inny.
                                                • verdana Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 15:08
                                                  Ale tu nie było żadnej sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu...
                                                • joshima Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 16:57
                                                  kfiatka2013 napisał(a):

                                                  > Mamusie pieprzycie tu wszystkie głupoty. Dziecko musi czuć respekt przed dorosł
                                                  > ym.
                                                  Proszę Cię. Zawsze myślałam, że relacje w kochającej rodzinie buduje się na wzajemnym szacunku i miłości a nie na strachu i respekcie.

                                                  > Musi reagować prawidłowo na jego polecenia.
                                                  Nie, nie musi. Jest dosłownie kilka kwestii gdzie to jest istotne, o których z resztą wspominasz. Sprzątanie czy jedzenie do nich nie należy.

                                                  > Klaps krzywdy na dziecka psychice śladu nie pozostawia
                                                  > ale ostrzega je przed ponowną próbą.
                                                  Naprawdę.

                                                  > Bezstresowo i na stopie kolezenskiej mozn
                                                  > a rozmawiac z nastolatkiem ale nie takim malym rojbrem.
                                                  Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Życie jest wystarczająco stresujące, nie trzeba go przyprawiać klapsami, tresurą, rozkazami i strachem przed karą. I to karą za to, że jest dzieckiem i nie umie funkcjonować tak jak dorosły sobie wyobraża, że powinno.
                                                  • joshima Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 17:00
                                                    Aha. Jak nie będziesz rozmawiać z kilkulatkiem to nastolatek nie będzie chciał rozmawiać z Tobą.
                                                • morekac Re: uparta 3,5latka 08.09.13, 21:28
                                                  Są sytuacje zagrażające zdrowi
                                                  > u i życiu dziecka i trzeba twardo wyznaczyć zasady. Wytłumaczyć dlaczego nie wo
                                                  > lno i być konsekwentnym
                                                  To wytłumacz mi, dlaczego nie wolno:
                                                  - wstać od stołu, pomimo, że nie jest się głodnym i jedzenie wychodzi uszami, rosół skrzepł, a drugie danie zrobiło się obrzydliwe?
                                                  - jeść marchewki czy jabłka, pomimo że nie zjadło się obiadu
                                                  - nie przekąsić czegokolwiek, pomimo że niemal umiera się z głodu.
                                                  Proszę także o uzasadnienie, dlaczego akurat te sytuacje zagrażają życiu.
                                                  Wtedy może zrozumiem, dlaczego przy obiedzie warto stosować jakąkolwiek przemoc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka