Dodaj do ulubionych

"nie fajny" kolega

IP: *.gdansk.vectranet.pl 08.05.14, 13:25
Witam, potrzebuję rady, bo czuję, ze znalazłam się w pułapce.
Mój ośmioletni syn ma kolegę z klasy, razem siedzą w ławce, razem zawsze w parze, chłopcy spotykają się również po lekcjach. Kolega ten jest synem naszych nowych znajomych (poznaliśmy się właśnie przez dzieci), z którymi my również od niedawna utrzymujemy kontakty.
Wydawałoby się - sielanka, jednak od jakiegoś czasu zaczynam zauważać, że te ich relacje nie do końca są "fajne". Syn przed zakolegowaniem się z tym chłopcem, miał wielu innych kolegów i koleżanek, ponieważ jest bardzo lubianym dzieckiem, nie jest agresywny w stosunku do innych dzieci, jest koleżeński i ugodowy. Kolega zaś to jego przeciwieństwo, zawsze chce rządzić, decydować o wszystkim i wszystkich, nie lubi sprzeciwu i nie jest zbyt lubianym chłopcem w klasie.
Wiem to, ponieważ kolega ten jest u nas ostatnio częstym gościem (chyba za częstym) i mam możliwość obserwować ich relacje. Nasz syn jest dla niego super kolegą, bo na wszystko się godzi, bo mu się nie sprzeciwia i go słucha i właśnie tu pojawia się problem, bo to zaczyna eskalować.
Chłopiec ten zaczyna traktować naszego syna jak swoją własność, dosłownie fizycznie odpycha w szkole inne dzieci, które próbują ci e do naszego syna zbliżyć, nie pozwala by nasz syn był z kimś innym w parze, by z kimś innym rozmawiał, zaczyna nim manipulować. Np." jak ja do ciebie przyjdę to przyniosę taką grę a on nie przyniesie i kogo wolisz?".
Poradźcie jak postąpić, siedzę, myślę i nie wiem. Nie chcę wybierać kolegów swoim dzieciom, zawsze byłam temu przeciwna, ale boję się negatywnego wpływu tego chłopca na nasze dziecko a już takie dostrzegam. Np. opuścił się w nauce, razem siedzą w ławce i on mu przeszkadza również na lekcjach.
Dla utrudnienia dodam, że mojemu mężowi zależy na tej znajomości z względów biznesowych.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: "nie fajny" kolega 08.05.14, 15:29
      Gość portalu: Amela napisał(a):


      > Poradźcie jak postąpić, siedzę, myślę i nie wiem. Nie chcę wybierać kolegów swo
      > im dzieciom, zawsze byłam temu przeciwna, ale boję się negatywnego wpływu tego
      > chłopca na nasze dziecko a już takie dostrzegam. Np. opuścił się w nauce, razem
      > siedzą w ławce i on mu przeszkadza również na lekcjach.

      Ja uważam, że należy uczyć dzieci dobierania znajomości. Zwracania uwagi na pożądane cechy u kolegów i eliminowania tych, którzy ciągną "w dół". Rozmawiaj z synem, pytaj go czy jest zadowolony z tej "przyjaźni", wskazuj zachowania, które Ci się nie podobają, zastanawiajcie się wspólnie jak syn mógłby właściwie zareagować. Wizyty kolegi w domu możesz ukrócić sama - zwracaj też uwagę na to co chłopcy robią jak są razem i interweniuj kiedy coś Ci się nie podoba, o zmianę synowi towarzysza z ławki na kogoś innego może poprosić on sam, albo Ty. Wychowawczyni powinna z resztą sama co jakiś czas przesadzać dzieci. Porozmawiałabym też z nią z prośbą o uwagę na zachowanie tego chłopca na przerwach w stosunku do Twojego syna.
      Problemy biznesowe Twojego męża są w tym wypadku całkowicie podrzędne.
      • Gość: Amela Re: "nie fajny" kolega IP: *.gdansk.vectranet.pl 12.05.14, 10:42
        Dziękuję za odpowiedź. Problem jednak dalej narasta, wkroczyła matka chłopca, "wyrzucisz ją drzwiami, wlezie oknem", cały czas wydzwania. Powiesz "nie, nie dziś", to powie "to jutro", "nie jutro, też nie", "to pojutrze", ja "może innym razem, kiedyś się zdzwonimy", po południu dzwoni "wprosimy się dziś". Włazi z butami w nasze życie, wszystko chce wiedzieć. Odpowiadam jej wymijająco na pytanie, powinna załapać, dalej pyta, odpowiadam jej wymijająco po raz drugi, nie daje za wygraną, musi się dowiedzieć, w mojej obecności pyta mojego męża, mąż poległ już za drugim razem, uzyskała informację. Jak ja już nie odbieram od niej telefonów, dzwoni do mojego męża a on się na wszystko zgadza. Nasuwa się powiedzenie "jabłko od jabłoni daleko nie spada". Muszę wybrać się na kurs asertywności, tylko niestety nie mam wsparcia ze strony męża, dlatego jest to trudne.
        Chciała bym z tego wybrnąć bez spięcia, na zasadzie "owca cała i wilk syty".
        • aqua48 Re: "nie fajny" kolega 12.05.14, 14:17
          Gość portalu: Amela napisał(a):

          > Dziękuję za odpowiedź. Problem jednak dalej narasta, wkroczyła matka chłopca, "
          > wyrzucisz ją drzwiami, wlezie oknem", cały czas wydzwania. Włazi z bu
          > tami w nasze życie, wszystko chce wiedzieć. Jak ja już nie odbieram od niej te
          > lefonów, dzwoni do mojego męża a on się na wszystko zgadza.
          > Chciała bym z tego wybrnąć bez spięcia, na zasadzie "owca cała i wilk syty".

          Nie da się wybrnąć na takiej zasadzie.
          Zamiast wymijających odpowiedzi musicie nauczyć się stanowczo mówić NIE. Na pytanie a kiedy? odpowiadać: NIE WIEM, nie w najbliższym czasie na pewno. Nie, nie dzwoń, sama zadzwonię kiedy będę miała czas. Nie mogę Ci powiedzieć, chcemy zachować tę wiadomość dla nas. Teraz jesteśmy zajęci, do widzenia.
          Nie jest to ani łatwe, ani przyjemne, ale konieczne.
          • ali_ali Re: "nie fajny" kolega 14.05.14, 15:57
            Witaj
            Też miałam kiedyś taką znajomą mamę-istna udręka...
            Tacy ludzie kiedy wyczują akceptację już nie popuszczą lub popuszczą ale wymaga to wieeele pracy z 2 strony...
            U nas najbardziej poskutkowało stworzenie "problemu"-jak dzwoni mówisz: Słuchaj mamy dość duży rodzinny problem (teściowie/siostra/brat/rodzice) nie mam teraz głowy do rozmów-bardzo Cię przepraszam jak się ogarnę to dam znać-jak się bedzie wypytywać-powiedz, że nie chcesz o tym rozmawiać (mąż tak samo) po paru dniach pewnie "małpa" zadzwoni to powiedz, ze Cię głowa boli przez ten problem, spałas i Cię obudziła ;_) Po paru takich delikatnych zbyciach poszuka innych "ofiar" Pamiętam, ze my czuliśmy się wręcz osaczeni-mówiłam babce że dziś nie mam czasu na spotkanie a tu za godzinę dzwonek i że ona była w okolicy to wpadła. W końcu po x razie kiedy mówiłam ,ze dziś nie bo mamy gości (mieliśmy) ona do tel powiedziała-I TAK PRZYJDĘ! Odczepianie od nas trwało pół roku ale daliśmy radę ;-) Powodzenia
            • aqua48 Re: "nie fajny" kolega 14.05.14, 16:36
              ali_ali napisała:

              > U nas poskutkowało stworzenie "problemu"-jak dzwoni mówisz: Słuchaj
              > mamy dość duży rodzinny problem jak się ogarnę to dam znać

              Moim zdaniem to zupełnie niepotrzebne przeciąganie i robienie nadziei na kontakt komuś z kim tego kontaktu nie chcemy. A już wplątywanie się w kłamstwa..
              Wystarczy odpowiadać, przepraszam, teraz nie mam czasu i w najbliższym czasie też raczej nie będę miała.

              -jak się bedz
              > ie wypytywać-powiedz, że nie chcesz o tym rozmawiać (mąż tak samo) po paru dnia
              > ch pewnie "małpa" zadzwoni to powiedz, ze Cię głowa boli przez ten problem, spa
              > łas i Cię obudziła ;_) Po paru takich delikatnych zbyciach poszuka innych "ofia

              > mówiłam babce że dziś nie mam czasu na spotkanie a tu za godzinę dzwonek i że ona była w okolicy to wpadła.

              No to otwierasz drzwi i mówisz stojąc w progu, przepraszam cię, ale nie mogę cię przyjąć, bo jestem bardzo zajęta do widzenia. Zamykasz drzwi. Koniec.

              >W końcu kiedy mówiłam, ze dziś nie bo mamy gości (mieliśmy) ona do tel
              > powiedziała-I TAK PRZYJDĘ!

              Odpowiedź - ale my nie będziemy mogli cię przyjąć i postępowanie jak wyżej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka