yoacha
29.05.07, 20:33
Nasza córeczka właśnie skończyła 6 miesięcy. I prawie równo z ukończeniem pół roku zaczęła się okropnie awanturować, a tak się nam przynajmniej wydaje, że to manifestacje niezadowolenia i próba wymuszania na nas tego co chce.Chodzi przede wszystkim o noszenie jej na rękach, a najczęściej żebym to ja nosiła ją na rękach, bo noszenie przez tatę jej najczęściej nie zadowala. Staramy się poświęcać jej oboje dużo czasu i uwagi, ale wiadomo że cały czas nie będziemy jej nosić. W takich sytuacjach, kiedy z różnych powodów nie mogę albo nie chcę jej wziąć na ręce staram się nie zostawiać jej samej - gadam do niej, co jakiś czas poklepuję ją po pleckach, głaszczę po głowie, ale staram się nie spełniać jej żądania. Dodam że wcześniej nie było takich problemów, mała często i chętnie bawiła się sama na kocyku zabawkami (oczywiście w obecności jednego z nas). Nie wiem, czy to już czas, żeby ją w ten sposób "dyscyplinować", czy jeszcze nie? Z jednej strony tyle piszą w czasopismach typu "dziecko" itd, żeby nosić dzieci ile tylko potrzebują (ale nie wiem czy to dotyczy też takich troszkę większych niemowląt), a z drugiej ciągle słyszę od naszych rodziców, że nie powinniśmy jej przyzwyczajać do ciągłego noszenia, że ją rozpuścimy itd, tym bardziej że mała nie pozwalała i wciąż zresztą nie pozwala się zostawić z nikim obcym. Dawniej puszczałam takie uwagi mimo uszu, tym bardziej, że mała była dość samodzielna jak na swój wiek. Ale teraz te dzikie wrzaski, ewidentnie wyrażając wściekłość... Nie wiem co o tym myśleć. Może to ma jakiś związek z tym, że ciągle jest karmiona piersią? Powoli chciałabym ją usamodzielniać, tym bardziej, że wracam we wrześniu do pracy, a ona tymczasem się uwstecznia. Czy mam być twarda i konsekwentna, czy raczej większa niż wczśniej potrzeba szczególnej bliskości mamy jest w tym wieku naturalna?