jul-kaa
25.03.10, 18:25
Mam problem z babcią (nie pierwszy…). Babcia chce mi pomagać. Fakt, jestem w ciąży, mąż sporo pracuje i nie ma go często w domu (poza tym babcia uważa, że jak już jest, to i tak nic robić nie powinien, bo dom to nie działka mężczyzny) i nie mamy mieszkania „na błysk” (ale też nie mamy ochoty mieć ;)) Większość rzeczy uznanych przez babcię za bałagan to leżące na wierzchu (czyste i poukładane) rzeczy dla synka, mężowe gadżety (związane z hobby i nie-do-ruszenia) oraz wózek i jego akcesoria, wielkie pudło z fotelem itp.
Babcia się uparła, że przyjdzie i upierze firanki, pomoże mi, odgruzi po zimie ogródek (który ma jakieś 30 m2, więc jest malutki), coś ugotuje (nie umie, potrafi dodać 4 łyżki cukru do zupy). Ma 82 lata i fizycznie jest w sumie dość sprawna, ale kontakt z nią jest bardzo trudny, bo nie słyszy i się do tego nie przyznaje. Poza tym ma bardzo destrukcyjne zapędy oraz grzebie wszędzie, gdzie się da – przegląda papiery, dokumenty, robi inspekcję w szafkach i szufladach. Z ogródka zrobiłaby mi pustynię (wypieliłaby wszystko, co tylko się da, z roślinami posadzonymi przez nas włącznie). Kolejna rzecz – jeśli ona będzie latać z odkurzaczem, to ja psychicznie nie wytrzymam siedząc w fotelu (a to właśnie większość dnia robię). Zresztą po co ja się tłumaczę – nie chcę, żeby mi ktoś w domu sprzątał i już. Poza tym moi rodzice przez lata nie mogli się uwolnić od wpadania bez zapowiedzi i robienia czystki w szafkach i doniczkach. Ja się na to po prostu nie piszę.
Problem w tym, że ona mnie PROSI żeby mogła pomóc. Mówi, że się nudzi, że wie, że mi ciężko (no ciężko, fakt), że ona tak bardzo chce pomóc. A ja jej nie chcę sprawić przykrości… Mówiłam już, że mąż ma wolny weekend i wtedy będziemy sprzątać, ale ona tak bardzo prosi… Bardzo, bardzo nie chcę jej sprawić przykrości, więc potrzebny mi jakiś fortel.
Macie pomysł jak to załatwić żeby wilk był syty i owca cała?