Dodaj do ulubionych

Bezczelnosc ludzka nie zna granic

28.04.10, 13:30
musze sie wyzalic, bo od wczoraj mna trzesie.

niecale dwa tygodnie temu przyjechal do nas pracownik ,torego rekrutowalismy
dla firmy francuskiej. po odwiezieniu na miejsce (francuska prowincja,
niedziela, argo - wszystko pozamykane) koles sie obudzil, ze zablokowal sobie
komorke i nie ma nawet mozliwosci nastawienia budzika. poniewaz facet juz
pracowal dla nas przedtem, no i poniewaz mam miekkie serce, to pozyczylam mu
moja karte polska do telefonu z zastzezeniem, ze gdy przywieziemy nastepnych
pracownikow, to karta ma na mnie czekac. dwa dni pozniej szef zawozil nowych -
karty nie bylo. w piatek ja odwozilam nasyepnych - karty nie bylo. zostawilam
liscik z adresem, na ktory mial mi karte odeslac. wczoraj wieczorem dostaje
list, a tam: przepisane numery z mojej karty, do tego "dziekuje i
przeprawszam", a karty nie ma...

juz pomijajac to, ze karta jest moja i mam prawo zadac jej zwrotu (bosz, co za
paranoja - tlumaczyc sie, ze chce sie oddzyskac cos swojego), t jest to numer
bedacy jedynym kontaktem z wieloma osobami, a przede wszystkim numer, na ktory
bank wysyla mi jednorazowe kody do potwierdzania transakcji... tym sposobem
nie moge na przyklad zaplacic za effuniaki, ktore zamowialm..

nie wiem, czy nie bede musiala pojechac osobiscie rozwiazywac sprawy (czas
plus paliwo), tylko co, jesli facet karte zgubil? dodzwonic sie do niego nie
moza, oczywiscie...

tak to jest, jak sie chce komus zrobic dobrze...
Obserwuj wątek
    • zawsze_zielona Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 13:53
      A probowalas dzwonic na Twoj wlasny numer? Facet prawopodobnie zgrywa wariata, a
      tak naprawde nabija Ci konto. Jesli nie numer bedzie nieaktywny, zablokowalabym
      te karte i poprosila operatora o nowa karte na ten sam numer. Oczywiscie, bedzie
      Cie to kosztowalo.
      • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:00
        na szczescie, takiej ewentualnosci nie ma, bo karta jeset na doladowania i byla
        pusta. facet ja dostal po to, zeby mogl uruchomic ten nieszczesny budzik i nie
        przynosic nam wstydu przed francuskim klientem od pierwszego dnia pracy.
    • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:10
      Nie gniewaj się, ale tytułem tego wątku powinno być chyba Naiwność ludzka nie zna granic, bo jak można komuś zostawiać kartę z osobistymi numerami i służącą do tego do komunikacji z bankiem? Ja bym miała opory, nawet gdyby chodziło o przyjaciół, a co dopiero o obcego człowieka. Od zaraz zachowuj się tak, jakby ukradziono ci telefon, czyli powiadom, wszystkie instytucje i ludzi, że telefon nie jest aktualny i postaraj się o nowy. A na faceta naślij.... ruską mafię. ;-)))
      • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:16
        zapewne masz racje z ta naiwnoscia, ja to nazywam dobrym sercem ;)
        • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:26
          bebe.lapin napisała:

          > zapewne masz racje z ta naiwnoscia, ja to nazywam dobrym sercem ;)

          Za co nagrodzona będziesz w niebie. Amen. ;-) A teraz musisz się użerać i tracić nerwy. Do tego, czego w ogóle nie uwzględniłaś, twoje dobre serce może mieć konsekwencje dla innych, bo udostępniłaś obcemu człowiekowi numery telefonów ludzi, którzy pewno ufali, że nie wystawiasz je w sieci, albo innych publicznych miejscach. Najprawdopodobniej nic się nie stanie, ale wiesz to z pewnością? Z danymi innych ludzi należy obchodzić się ostrożnie, bo sami też nie chcemy być zalewani masą spamów i innych reklam.
        • pitupitu10 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:41
          bebe.lapin napisała:

          > zapewne masz racje z ta naiwnoscia, ja to nazywam dobrym sercem ;)

          Wiesz, jest takie powiedzenie: "Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d...".
      • panistrusia Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:22
        Bez przesady, to nie osoba zachowująca się normalnie jest patologią,
        tylko ktoś nadużywający zasad.

        Może facet po raz pierwszy w życiu doświadczył takiego zachowania i nie
        wie o co chodzi ani jak się zachować...
        • panistrusia Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:29
          Nota bene trzeba się nauczyć nie dawać sobie wchodzić na głowę.

          Ja mam duże doświadczenie w przyjmowaniu ludzi z couchsurfingu:
          mieszkam w bardzo atrakcyjnym turystycznie miejscu, mam wolny pokój
          nie widzę problemu w tym, by mieć gości. No i niestety parę razy
          spotkało mnie coś takiego (zwłaszcza w przypadku goszczących u mnie
          Polaków), że ludzie spodziewali się, że są w darmowym hotelu. Pewna
          dziewczyna wręcz dała mi rzeczy do prania i powiedziała, że mam je
          wyprasować, bo chce następnego dnia założyć.
          I naprawdę po prostu widać, że ludzie czasem nie mają w swoim
          repertuarze zachowań reakcji na to, że ktoś im coś normalnie, po
          ludzku, za darmo.
          • bathilda Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:39
            panistrusia napisała:

            > spotkało mnie coś takiego (zwłaszcza w przypadku goszczących u mnie
            > Polaków), że ludzie spodziewali się, że są w darmowym hotelu. Pewna
            > dziewczyna wręcz dała mi rzeczy do prania i powiedziała, że mam je
            > wyprasować, bo chce następnego dnia założyć.

            No chyba bym ją zabiła śmiechem. Wprost nie mogę uwierzyć.
            • panistrusia Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 15:59
              mnie lekko wcięło, ale doszłam do siebie i jej wyjaśniłam, co i jak z
              pralką robić.
              Zrzuciłam to na karb tego, że dziecko młode było, pierwszy raz bez
              mamy. No i nie była (akurat ta) bezczelna...
        • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:31
          anistrusia napisała:

          > Bez przesady, to nie osoba zachowująca się normalnie jest patologią,
          > tylko ktoś nadużywający zasad.
          >


          A kto tu mówi o patologii? I jakie zasady w ogóle? Istnieje jakaś zasada każąca zostawiać komuś osobisty telefon? Szczoteczkę do zębów też pożyczysz?



          > Może facet po raz pierwszy w życiu doświadczył takiego zachowania i nie
          > wie o co chodzi ani jak się zachować...

          Facet jest przekonany, że karta nie ma dla właścicielki najmniejszego znaczenia, bo nikt nie zostawia czegoś ważnego obcej osobie.
          • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 14:44
            pierwszalitero, facet zostal opowiednio pouczony przy dostawaniu karty; poza
            tym, myslalam ,ze mozna na tyle gosciowi zaufac, bo juz kiedys pracowal dla
            firmy i szef sie o nim dobrze wyrazal (gdyby go podejrzewal o taki numer, nie
            pozwolilby mi mu karty pozyczyc).

            no blad z mojej strony, nastepnym razem bede ostrozniejsza. co nie zmienia
            faktu, ze cala sytuacja jestem gleboko zdegustowana.
          • panistrusia Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 15:54
            Patologią w sensie obserwacją odstającą mi chodziło...

            A szczoteczek nie pożyczam, bo zawsze mam garść nowych właśnie na taką
            ewentualność, że ktoś się u mnie na kolacji zasiedzi :)
        • pitupitu10 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:38
          panistrusia napisała:

          > Bez przesady, to nie osoba zachowująca się normalnie jest patologią,
          > tylko ktoś nadużywający zasad.

          O "nadużywaniu zasad" powiedziałabym, gdyby autorka wątku pożyczyła telefon
          dobrej przyjaciółce albo swojemu kuzynowi.
    • cavova Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 15:02
      zgaduję, że to nie jest jedyny numer, jakiego używasz? może w takim razie zmień sobie numer do kodów w placówce banku - to zależy od banku, ale to naprawdę nie powinna być jakaś skoplikowana procedura. w swoim czasie po prostu wypełniałam w placówce banku jakiś niewielki świstek i zmiana była wprowadzona bardzo szybko. nie sądzę, żeby w jakimkolwiek banku takie coś było płatne. zawsze potem, jak już odzyskasz kartę albo będziesz miała nową, możesz przywrócić stary numer.

      jeśli chodzi o odzyskanie karty, to zastanowiłabym się, czy nie lepiej zrobić to, o czym pisała zawsze_zielona. warto sprawdzić, ile operator policzyłby sobie za wydanie nowej karty. powiedzmy, że facet zgubił tę kartę - jak ktoś robi coś takiego, to wielu rzeczy można się po nim spodziewać - to nie dość, że wydasz pieniądze na podróż, to jeszcze zupełnie na darmo.
    • 987ania Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 15:54
      czemu ja takich dobrych ludzi jak bebe.lapin nie spotykam! Ale też pomyślałam
      sobie, że jesteś bardzo naiwna. Jak koleś głowy z domu zapomniał, to niech się o
      nią martwi.
      • victoria1985 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:00
        zgłos zaginięcie karty i dostaniesz jej dublikat w erze- tak taku
        wydanie dublikatu jest w 100% darmowe
        • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:08
          oo!! na pre-paidy tez? to musze sprawdzic u mojeg operatora.

          z bankiem nic nie mozna zalatwic, bo musze byc osobiscie :/

          no wiem, ze jestem naiwna, ale w domu tak mnie nauczyli, ze trzeba ludziom
          pomagac i ludzkiemu nieszczesciu zaradzac z calych sil. wiem, niezyciowe :D
          • kura17 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:47

            > no wiem, ze jestem naiwna, ale w domu tak mnie nauczyli, ze trzeba
            > ludziom pomagac i ludzkiemu nieszczesciu zaradzac z calych sil.
            > wiem, niezyciowe :D

            e tam, zyciowe, tego samego ucze moje dzieci ;)

            ale moze trzeba bylo po prostu do faceta rano pojechac i go osobiscie obudzic?...
            • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 17:11
              kura17 napisała:

              ale moze trzeba bylo po prostu do faceta rano pojechac i go osobiscie obudzic?.
              > ..

              Jasne i jeszcze śniadanie podać do łóżka. ;-) Sorry, ale dorosły facet, który wyjeżdżając za granicę i nie przygotował się na taką całkiem normalną ewentualność moim zdaniem musi radzić sobie sam. W najgorszym przypadku spóźniłby się do pracy. No i co z tego? Za swoje czyny ponosi się konsekwencje.
              • kura17 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 10:57
                e tam, ja mialam na mysli romantyczna poranna przygode dla Bebe, a Ty tak
                kostycznie do sprawy podchodzisz ;)

                ... ale faktem jest, ze gosc dorosly, a znow obudzic sie na czas nie jest tak
                trudno...
                • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 11:09
                  yyy, to raczej nie z tym osobnikiem...<ble>

                  to romantycznych porankow to mam egzemplarz na miejscu :P
          • victoria1985 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 17:40
            tak tak to pre-paid i właśnie za wymianę nic nie biorą , a co ciekawe to przy
            karcie na abonament duplikat kosztuje 50zł, wiec w najgorszym razie będzie cię
            to kosztować 50zł bo nie sadzę żeby inne sieci brały więcej za taka usługę.
          • agafka88 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 20:53
            Jak ja wymieniałam kartę pre-paidową, musiałam przesłać operatorowi
            ksero dowodu osobistego, dodatkowo zadzwonili do mnie konsultanci i
            zadawali pytania kontrolne: ile było na koncie w momencie zgubienia
            karty, do jakich numerów wykonywałam najczęściej połączenia, w
            jakich kwotach doładowywałam zwykle konto. Dodatkowo podałam im daty
            doładowań, bo ładuję przez neta, więc mam to w pamięci konta
            pankowego.
        • zireael00 Re: DUPLIKAT, nie dublikat n/t 28.04.10, 16:33

    • pitupitu10 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:31
      Oj, kobieto... Obcemu facetowi oddawać swój telefon?? Sorry, ale to na własne
      życzenie masz teraz zgryz.

      > niedziela, argo - wszystko pozamykane) koles sie obudzil, ze zablokowal sobie
      > komorke i nie ma nawet mozliwosci nastawienia budzika.

      Jak zablokował, to znaczy, że miał swoją kartę SIM w środku. W to, że
      "przypadkowo" wyjął ją z telefonu akurat przed tym, jak wyjeżdżał za granicę
      nigdy nie uwierzę.
      • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 16:42
        nie no, specjalnie sobie karty nie blokowal, bo nie mogl liczyc przeciez na to,
        ze ktos mu pomoze w takiej sytuacji. jak pisze, sytuacja byla wyjatkowa, bo to
        niedzielne popoludnie, no i dwa dni pozniej mialam dostac karte z powrotem.
        • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 18:13
          bebe, w większości telefonów budzik działa mimo zablokowania konta, facet coś
          ściemnia:(
          No i fakt, skoro spisał numery, to ewidentnie ma Twoją kartę, bo niby skąd je
          wziął? Zagroź mu zgłoszeniem kradzieży, ale nie na policji, bo Cie wyśmieje, ale
          u pracodawcy- tego powinien się wystraszyć...
          • agafka88 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 20:55
            kk345 napisała:

            > bebe, w większości telefonów budzik działa mimo zablokowania
            konta, facet coś
            > ściemnia:(


            Dokładnie, miałam ok. 6 telefonów różnych marek i każdy miał budzik
            nawet, jak karta nie była włożona.
            • jul-kaa Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 21:51
              A nie jest tak, że żeby włączyć telefon i nastawić budzik, trzeba mieć kartę
              (niezablokowaną)? Bo że budzik (wcześniej nastawiony) dzwoni bez karty, to ja
              wiem, ale czy się da go nastawić, to już nie jestem pewna.
              • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 22:06
                To zależy, czy karta jest zablokowana przez błędne wpisanie PINu, czy przez brak
                środków. To drugie nie koliduje z budzikiem, pierwsze może w niektórych
                telefonach zablokować dostęp do ustawień:)
                • slotna Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 23:52
                  Moich pierwszych nokii bez karty nie dalo sie po prostu uruchomic, natomiast pozniejsze juz tak - pamietam, ze kiedy pracowalam pare lat temu w komorkach, haslo "demo", czyli wlasnie mozliwosc uruchomienia telefonu bez karty sim, bylo jednym z reklamowych przy sprzedazy (czad, nie? komorka bez karty ;)). W przypadku karty z pinem faktycznie mozna sobie wtedy telefon zablokowac.
                  Ale czego nie rozumiem, to tego, ze spisal numery, a nie zostawil karty - kompletnie nie kumam tego. Mial czas na spisanie, mial karte i co? Umyka mi ten fragment.
                  • agafka88 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 00:30
                    slotna napisała:

                    > Ale czego nie rozumiem, to tego, ze spisal numery, a nie zostawil karty - kompl
                    > etnie nie kumam tego. Mial czas na spisanie, mial karte i co? Umyka mi ten frag
                    > ment.
                    >
                    Wydaje mi się, że to mogło być tak, że facet włożył pożyczoną kartę do swojej
                    komórki i wyskoczył komunikat, czy telefon ma przekopiować kontakty z karty sim
                    na telefon. Pewnie kliknął ok, przez co dane zapisały się w jego telefonie,
                    potem odzyskał własną kartę, a następnie zgubił pożyczoną.
                    • slotna Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 01:06
                      Jasne. Dzieki. Powinnam isc spac...
                  • marta_monika Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 09:51
                    Zgadzam sie, ze z tym budzikiem to cos kreci. Ja mam na dnie
                    szuflady starego Siemensa, ktorego nie uzywalam od co najmniej 4
                    lat, bez karty, z calkowicie rozladowana bateria, ktorego nie da sie
                    wlaczyc bo bateria sie nie da naladowac, a przypomnienia o
                    urodzinach i tak nadal dzialaja i telefon czasem pipczy. W obecnym
                    telefonie marki Samsung jesli budzik zostal uprzednio nastawiony to
                    bedzie dzwonic nawet jesli komorka jest wylaczona. Jest to przeciez
                    zapisane w aparacie a nie na karcie SIM i logowanie do sieci nie
                    jest potrzebne.
          • scarlet_agta Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 21:07
            kk345 napisała:

            > bebe, w większości telefonów budzik działa mimo zablokowania konta,
            facet coś
            > ściemnia:(

            To samo miałam napisać, choć ja sprawdzałam tylko w przypadku trzech
            różnych Nokii.
            • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 11:11
              no ale on nie mial tego budzika nastawionego, bo dopiero po przyjezdzie sie
              dowiedzial, o ktorej dokladnie bedzie zaczynal prace.
              • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 11:45
                Bebe, ale to tłumaczy tylko, że facet był nieprzygotowany, bo trzy razy wbić zły PIN, to chyba tylko po pijaku. Przed tym trzecim razem, a zdarzyło mi się już coś takiego w banku, bo mam kilka kart, chwilkę się zastanawiam i grzebię trochę intensywniej w pamięci. A gdybym była za granicą i moja komórka była jedyną formą komunikacji ze światem, to byłabym szczególnie ostrożna. Facet nie był. Ok. Miał problem. Ciągle nie potrafię jednak pojąć i to wydaje mi się tutaj ważniejsze niż sprawa karty faceta, co pokusiło cię, by zostawić mu swoją kartę? Piszesz dobre serce, chęć pomocy, hmm... Gdyby to była maleńka dziewuszka, prosto od ciepełka rodziców, to pewnie i mnie serce by zmiękło, ale jakiś facet, który zresztą już u was pracował i powinnien się orientować? Może gdyby facet był faktycznie atrakcyjny i zależałoby mi na powtórce kontaktu, to taki numer z telefonem byłybby pierwszorzędny, ale to też nie ten przypadek. Moim zdaniem, odrobina nieufności jest konieczna dla równowagi psychicznej. Inaczej bardzo łatwo można wpaść w skrajności. Najpierw otwierasz serce przed ludźmi, a jak się porządnie sparzysz, o co bardzo łatwo, to w następnej sytuacji nie oceniasz realnie, tylko reagujesz być może nieadekwatnie, zbyt podejrzliwie. No bo tylko masochiści lubią być wiecznymi ofiarami. Nie chcę krytykować twoich życiowych zasad, dziwię się tylko i próbuję zrozumieć dlaczego, ale i tak wierzę, że to była tylko taka spontaniczna, nieprzemyślana decyzja i w rzeczywistości jesteś ostrożniejsza. :-)
                • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 12:03
                  pierwszalitero, pewnie masz racje we wszystkim, co piszesz (wlacznie z wbijaniem
                  pinu po pijaku ;)), tym niemniej w swiecie, z ktorego ja pochodze, takie gesty
                  sa naturalne i naturalne jest tez to, ze inni traktuja je z szacunkiem; o tym,
                  ze nie wszedzie jest tak samo, ucze sie bolesnie, jak widac. nastepnym razem
                  bede ostrozniejsza w tego typu sytuacjach, ale na razie - coz, czasu nie da sie
                  cofnac.

                  aha, i prosze o zaprzestanie snucia przypuszczen, ze to zaowalowana forma
                  podtrzymania pozazawodowego kontaktu, bo to, delikatnie mowiac, zupelne nie ta
                  kategoria mezczyzn. :D to byl po prostu bezwarunkowy odruch dobrego serca i
                  ulitowania sie nad osobnikiem w potrzebie.
                  • jul-kaa Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 12:22
                    bebe.lapin napisała:

                    > tym niemniej w swiecie, z ktorego ja pochodze, takie gesty
                    > sa naturalne i naturalne jest tez to, ze inni traktuja je z szacunkiem;

                    Bebe, chciałam Cię wesprzeć - ja pewnie postąpiłabym podobnie i podobnie
                    dostałabym po pupie. I pewnie niewiele by mnie to nauczyło. O my naiwne kurki ;)))
                  • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 12:30
                    bebe.lapin napisała:

                    > aha, i prosze o zaprzestanie snucia przypuszczen, ze to zaowalowana forma
                    > podtrzymania pozazawodowego kontaktu, bo to, delikatnie mowiac, zupelne nie ta
                    > kategoria mezczyzn.

                    Niczego nie przypuszczam. ;-) Uważam tylko, że to dobry sposób a podtrzymywanie znajomości i tak właśnie wpadło mi do głowy, że może facet tak to zrozumiał i dlatego teraz chodzi przed tobą kanałami? ;-)))


                    tym niemniej w swiecie, z ktorego ja pochodze, takie gesty
                    > sa naturalne i naturalne jest tez to, ze inni traktuja je z szacunkiem; o tym,
                    > ze nie wszedzie jest tak samo, ucze sie bolesnie, jak widac. nastepnym razem
                    > bede ostrozniejsza w tego typu sytuacjach, ale na razie - coz, czasu nie da sie
                    > cofnac.

                    Chciałabym ci wierzyć, że istnieje gdzieś taki disneylandowy świat, ale nie potrafię. Upiększasz coś sobie i pewnie mylisz świat z rodziną, czy inną zależną od siebie emocjonalnie komórką społeczną. By może ktoś praktykuje gdzieś takie zasady też w stosunku do ogólności, ale tu nie chodzi o praktyczne przystosowanie do realności, tylko o ideologiczną postawę, bo komuś zasady mogą być ważniejsze od skutków. Dla niektórych to pewnie godne podziwu, dla innych ciężka naiwność. Ja jestem jak najbardziej za zaufaniem i niezawodnością w społeczeństwie, ale w pewnych granicach, które są dla wszystkich stron w miarę do ocenienia i wygodne. Inaczej nie zostaje nam już nic, co moglibyśmy dać dodatkowo najbliższym, by pokazać im swoje przywiązanie. Nie można być tak samo dobrym dla wszystkich, bo te gesty są wtedy tylko automatyzmem i tracą swoją szczególną wymowę.
                    • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 15:56
                      > Chciałabym ci wierzyć, że istnieje gdzieś taki disneylandowy
                      świat, ale nie pot
                      > rafię. Upiększasz coś sobie i pewnie mylisz świat z rodziną, czy
                      inną zależną o
                      > d siebie emocjonalnie komórką społeczną. By może ktoś praktykuje
                      gdzieś takie z
                      > asady też w stosunku do ogólności, ale tu nie chodzi o praktyczne
                      przystosowani
                      > e do realności, tylko o ideologiczną postawę, bo komuś zasady mogą
                      być ważniejs
                      > ze od skutków. Dla niektórych to pewnie godne podziwu, dla innych
                      ciężka naiwno
                      > ść. Ja jestem jak najbardziej za zaufaniem i niezawodnością w
                      społeczeństwie, a
                      > le w pewnych granicach, które są dla wszystkich stron w miarę do
                      ocenienia i wy
                      > godne. Inaczej nie zostaje nam już nic, co moglibyśmy dać
                      dodatkowo najbliższym
                      > , by pokazać im swoje przywiązanie. Nie można być tak samo dobrym
                      dla wszystkic
                      > h, bo te gesty są wtedy tylko automatyzmem i tracą swoją
                      szczególną wymowę.


                      Bardzo smutne jest to, co piszesz- miałam ogromne szczęście przez
                      prawie 40 lat życia nie zawieść się na ludziach,co więcej, do dziś
                      naiwnie wierzę, ze większosć z nas jest uczciwych- i zgadzam się z
                      bebe, ze problemem nie jest jej naiwność, tylko nieuczciwość i
                      bezmyślność faceta.
                      Można zastanawiać się, jak rozwiązać problem, ale na pewno nie można
                      zarzucać bebe nadmiernego idealizmu. Możliwe, że prawdziwy świat
                      jest taki, jak Ty go widzisz, a ja jestem kolejną naiwną, ale w
                      takim razie absolutnie nie chcę przejrzeć na oczy...
                      • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 17:02
                        dziekuje Ci, kk345 (i innym) za moralne wsparcie. :)

                        pewnie w tym, co pisze pierwszalitera jest pewna doza prawdy, moze powinnam byc
                        mniej "naiwna" w kontaktach z ludzmi, choc prawde mowiac, tez nie chce przejrzec
                        na oczy, bo taki swiat bylby naprawde okropny.

                        nie uwazam sie za idealistke, bo to slowo sugeruje kogos, kto nie przyjmuje do
                        wiadomosci tego, jaka jest rzeczywistosc i zyje w swiecie marzen li i jedynie;
                        natomiast, jak widac ;), dla mnie postepowanie wg takich, a nie innych wartosci
                        to realizm dnia codziennego. ciesze sie, ze nie jestem jedyna, ktora wierzy w
                        slusznosc takiego postepowania.
                    • panistrusia Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 16:12
                      O! Będę burczeć na panią w sklepie, to mój mąż od razu doceni, gdy do
                      niego miłym słowem przemówię!

                      A tak zupełnie szczerze: Pierwszalitero, żal mi Ciebie, miejsca, w
                      którym mieszkasz.
                      Ja akurat mieszkam w takim miejscu, gdzie nie muszę domu czy
                      samochodu na klucz zamykać, nie muszę przypinać roweru łańcuchem,
                      zostawia się zabawki na placach zabaw, żeby nie musieć targać ich
                      codziennie ze sobą. Być może jest to jakaś disneyowska kreskówka, bo
                      wszyscy chodzą pięknie ubrani i bardzo często, np. idąc sobie po
                      ulicy, śpiewają.
                      Gdy się tutaj przeprowadziłam, byłam zachwycona tym, że mogą być
                      takie społeczeństwa właśnie, nie pojedyncze rodziny, nie traktowanie
                      dobrze ludzi tylko ze stada
                      P.S. Niedawno przymoinałam sobie taką audiobajkę: 'Wiosna radosna'.
                      Genialny Piotr Fronczewski gra w niej postać Grubala Burego, który by
                      chciał, żeby wszystko było szare i ponure. Najbardziej go wnerwia
                      Maciuś Uśmiechalski, co nie bywa Obrażalski i marzeniem Grubala jest
                      sprawić, by Maciuś stał się Zapłakalski.
                      • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 17:34
                        panistrusio, ja z Polski piszę, ale też podoba mi się świat, w jakim żyję:)
                      • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 23:15
                        panistrusia napisała:

                        > A tak zupełnie szczerze: Pierwszalitero, żal mi Ciebie, miejsca, w
                        > którym mieszkasz.
                        > Ja akurat mieszkam w takim miejscu, gdzie nie muszę domu czy
                        > samochodu na klucz zamykać, nie muszę przypinać roweru łańcuchem,
                        > zostawia się zabawki na placach zabaw, żeby nie musieć targać ich
                        > codziennie ze sobą. Być może jest to jakaś disneyowska kreskówka, bo
                        > wszyscy chodzą pięknie ubrani i bardzo często, np. idąc sobie po
                        > ulicy, śpiewają.


                        No nie rozśmieszaj mnie. Mieszkam w dużym mieście, około 600tys mieszańców. W "porządnej" dzielnicy. I właśnie z tego powodu mamy zainstalowane pancerne drzwi kosztujące około 1tys. euro. Wcale nie dobrowolnie. Porządne dzielnice mają to do tego, że stają się terenen dla włamywaczy. W moim domu byli na tyle bezczelni, że ograbili sąsiada piętro niżej, podczas gdy ja piłam sobie na balkonie kawę. Nawet ich słyszałam jak wynosili drogi sprzęt, ale przypuszczałby ktoś włamywaczy o 10-tej rano? Nie wiem gdzie ty mieszkasz, na prownicjach jest pewno fajnie. ;-)
                        I już nie róbcie ze mnie takiego potwora, sama byłam kiedyś młoda i głupia. ;-) Ufałam ludziom, aż komuś, jak mi się wydawało, bliskiemu, zapomniało się, że winny jest mi pieniądze. W następnym czasie sama musiałam pożyczać, by nie umrzeć z głodu, dlatego trzy raz się teraz zastanowię, czy mogę sobie pozwolić, by komuś pomóc. W ogóle jakaś paranoja, jak bebe czuje się taka potwierdzona w swoim dobrym sercu, to nie rozumiem, o co biega w tym wątku. Zrobiła facetowi dobrze, ma z tego satysfakcję, a jakaś głupia karta? Kogo to interesuje?
                        • slotna Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 00:01
                          Zrobiła facetowi dobrz
                          > e, ma z tego satysfakcję, a jakaś głupia karta? Kogo to interesuje?

                          Ja sobie pomyslalam, ze zrobilabym to samo, a mogloby to zainteresowac osoby, ktorych numery telefonow ma teraz obcy facet - niezupelnie powazny, jak sie okazuje. Musze pamietac, zeby czesciej myslec wlasnie po to, zeby komus innemu nie przysporzyc szkody - wiadomo, nigdy bym nie pozyczyla dalej cudzej rzeczy, ale o tym, ze na karcie sa przeciez cudze dane (rowniez zapewne smsy itp.), bym nie pomyslala. Wiec dla mnie ten watek ma wartosc edukacyjna :)
                          • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 00:30
                            slotna napisała:

                            > Ja sobie pomyslalam, ze zrobilabym to samo, a mogloby to zainteresowac osoby, k
                            > torych numery telefonow ma teraz obcy facet - niezupelnie powazny, jak sie okaz
                            > uje. Musze pamietac, zeby czesciej myslec wlasnie po to, zeby komus innemu nie
                            > przysporzyc szkody - wiadomo, nigdy bym nie pozyczyla dalej cudzej rzeczy, ale
                            > o tym, ze na karcie sa przeciez cudze dane


                            Dokładnie o tym pisałam kilka postów wcześniej, ale jakoś nikogo sprawa do tej pory nie interesowała. Bo po co? Świat jest przecież Pleasantville. ;-)
                            • slotna Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 02:12
                              Alez ja "wpadlam" na to wlasnie po przeczytaniu tamtego twojego posta, tylko nie chcialo mi sie o tym pisac - ale w koncu napisalam, bo powiedzialas, ze bez sensu Bebe watek zalozyla ;) A swiat wcale nie jest dla mnie Pleasantville (teoretycznie o wiele blizsze jest mi twoje podejscie), tylko jestem troche bezmozgiem w zyciu i pewne rzeczy robie bez zastanowienia.
                              • thorrey Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 07:38
                                Ciekawy problem tutaj poruszacie, dziewczyny. Sama wiem na pewno, że
                                na miejscu bebe w życiu bym nie pożyczyła _takiej_ karty, dlatego
                                właśnie, że są tam telfony innych osób. Ja w ogóle strasznie
                                wrażliwa jestem na dawanie osobom trzecim numerów telefonów
                                znajomych, ze względu na to, że na numery takie jest popyt - różne
                                firmy telemarketingowe tylko czyhają na takie dane.

                                A co do bezinteresownej pomocy pt pożyczę coś obcej osobie która
                                przysięga się, że mi ową rzecz odda - no cóż. Jedni oddadzą, inni
                                nie. Do dziś się nie doczekałam się notatek które na studiach
                                pożyczyłam po egzminie zupełnie nieznajomej osobie, któa
                                przysięgała, że mi je odeśle. No ale tu jest mała strata. A coś
                                poważniejszego - no cóż, wolę jednak uchodzić za sobka, niż potem
                                łkać w poduszkę, że jestem taka naiwna, ale oh, za to jaka
                                szlachetna. Zbyt dużo razy w życiu byłam ofiarą.

                                A w temacie zamykania drzwi, przykuwania rowerów i zostawiania
                                zabawek, to chyba naprawdę jest kwestia wielkości miejsca, a nie
                                indywidualnych cech mieszkańców.
                                • anitai Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 08:47
                                  Żeby było śmieszniej, to można się naciąć tam, gdzie wydawałoby się to
                                  niemożliwe. Ot, kiedyś pożyczyłam na studiach notatki miłemu i ułożonemu koledze
                                  z grupy. Kiedy po egzaminie poprosiłam go o ich zwrot, koleś bez zażenowania
                                  poinformował mnie, że on już nie ma moich notatek, bo... "jakoś mu się rozeszły
                                  po ludziach". Kazałam mu je poznajdować i oddać, ale oczywiście facet mnie olał.
                                  W tym samym czasie pożyczyłam jakieś kserówki i notatki do innego przedmiotu
                                  innemu koledze, za którym - delikatnie mówiąc - nie przepadałam. Nie liczyłam na
                                  zwrot tych rzeczy. Ku mojemu zdumieniu, zaraz po egzaminie ów kolega sam
                                  pofatygował się, żeby oddać mi pożyczone materiały, w komplecie i niezniszczone.
                                  I jeszcze kupił mi czekoladki. I bądź tu mądry...
                        • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 10:01
                          jestes niesprawiedliwa. watek zalozylam, zeby sie wyzalic. ok, prawde mowiac nie
                          pomyslalam o tych numerach (spoko, nie mam calej ksiazki telefonicznej w
                          telefonie), ale to tez dlatego, ze mi by do glowy nie przyszlo interesowac sie
                          cudzymi kontaktami. w ogole do glowy mi nie przyszlo, ze ktos moze sie tak
                          zachowac. jak juz pisalam, tak zostalam wychowana i tak sie postepuje w _moim_
                          swiecie.

                          ucieszylam sie jedynie, ze jednak nie jestem ostatnia naiwna i jedyna osoba,
                          ktora zareagowalaby tak w tej sytuacji, a jesli to Cie boli, to coz..
                          • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 11:47
                            bebe.lapin napisała:

                            > jestes niesprawiedliwa. watek zalozylam, zeby sie wyzalic. ok, prawde mowiac ni
                            > e
                            > pomyslalam o tych numerach (spoko, nie mam calej ksiazki telefonicznej w
                            > telefonie), ale to tez dlatego, ze mi by do glowy nie przyszlo interesowac sie
                            > cudzymi kontaktami.
                            ucieszylam sie jedynie, ze jednak nie jestem ostatnia naiwna i jedyna osoba,
                            > ktora zareagowalaby tak w tej sytuacji, a jesli to Cie boli, to coz..


                            Ach, teraz ja jestem niesprawiedliwa? Owszem, założyłaś ciekawy wątek. A skoro ktoś zakłada jakiś wątek, to chyba po to by podyskutować wszystkie aspekty sprawy, prawda? Inaczej uprzedź proszę, że nie chcesz żadnych komentarzy oprócz głask, głask. Ja jestem zdania, że postąpiłaś bardzo lekkomyślnie i chciałam ci pokazać, że dobre serce nie tylko czasem się nie opłaca, ale niekiedy jest nawet nie na miejscu. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Argumenty : do głowy by mi nie przyszło, tak zostałam wychowana, podkreślają jeszcze naiwność i nie są żadnym wytłumaczeniem. Masz teraz (kolejną?) próbkę tego, że nasze postrzeganie rzeczywistości nie jest wiążące dla nikogo. Nawet standardy uczciwości mogą być różne. Możesz się upierać przy swoich pięknych, a możesz też szukać wspólnego zbioru z inaczej wychowanymi ludźmi. I to wcale nie jest tak, jak napisała panistrusia, że trzeba warczeć na sprzedawczynię, bo oddanie karty obcemu człowiekowi, na której są jakieś ważne dane, nie ma nic wspólnego z grzecznością. Taką kartę dałabym w ostateczności bratu, albo rodzicom, przy dobrej przyjaciółce miałabym już problemy. Przy obcej osobie nawet nie przyszłoby mi do głowy, bo to jest gest sporo na wyrost, zupełnie nieadekwatny do sytuacji i rozumiem dlaczego facet cię olał. I wcale nie uważam, że moje podjeście jest jakieś wyrachowane i zimne, zostałam jednak też zaatakowana jak zauważyłaś. Dlaczego? Bo wyłamuję się z kanonu pocieszycielek i drążę trochę nieprzyjemny temat. Świat nie jest generalnie zły i nie składa się tylko z potencjalnych kryminalistów, ale wszyscy jesteśmy zdolni i do dobrego, i do złego, taka jest ludzka natura i nie ma to nic wspólnego z jakąś wiarą, czy niewiarą w szlachetność. Więc nie ma co niepotrzebnie prowokować losu. Nie musisz wcale niczego boleśnie się uczyć i zapominać o wspaniałych zasadach, tylko zacząć zachowywać ekonomiczniej. Ten numer z kartą się jak widać, nie opłacił. Co masz zrobić już napisałam, zapomnij o karcie i traktuj ją, jakby ci ją ukradziono, bo jak zaczniesz robić facetowi nieprzyjemności (w pracy), to może się zechcieć odegrać i faktycznie wykorzysta kartę do czegoś, o czym na razie jeszcze nie pomyślał. Natura ludzka jest bowiem też przekorna. ;-)
                            • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 12:05
                              Ale ja przyjelam Twoja krytyke i przyznalam ci racje w niektorych punktach,
                              natomiast to Ty nie chcesz dopuscic mozliwosci, ze moze jednak moj punkt
                              widzenia jest w jakiejs mierze takze sluszny. To nie jest tak, ze przez cale
                              zycie jestem naiwna sierotka wykorzystywana przez innych, wrecz odwrotnie - dosc
                              czesto moj sposob postepowania procentuje, wczesniej czy pozniej, a z drugiej
                              strony mnie tez zdarzylo sie byc adresatka zachowania innych, ktore Ty
                              nazwalabys daleko posunieta lekkomyslnoscia i naiwnoscia.

                              Nie oczekiwalam nadmiernych glaskow, a dyskusja na ten temat dobrze mi zrobila;
                              chcialam sie z Wami podzielic tym doswiadczeniem, bo dla mnie bylo to po prostu
                              niepojete, wszelkie inne aspekty wynikly wlasnie z owej dyskusji.
                              • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 13:03
                                bebe.lapin napisała:

                                > Ale ja przyjelam Twoja krytyke i przyznalam ci racje w niektorych punktach,
                                > natomiast to Ty nie chcesz dopuscic mozliwosci, ze moze jednak moj punkt
                                > widzenia jest w jakiejs mierze takze sluszny.

                                Bebe, ale to nie chodzi o to, kto ma rację, bo za to nic sobie nie kupisz. A jakbym chciała być twarda, to powiedziałabym, że twój punkt widzenia nie jest słuszny, bo nie zdał egzaminu i nie sprawdził się na rzeczywistości. Z twojego punktu widzenia facet zachował się bezczelnie. No cóż, zastanawiałaś się dlaczego, czy przyjęłaś po prostu, że on już jest takim asocialnym psychopatą? Już pisałam, że faceta moż ebyć przekonany, że karta, którą daje mu ktoś obcy pewno nie ma większej dla dawcy wartości, więc może nie czuje się w ogóle winny. Napisałaś, że była między wami jasna umowa, ale jesteś pewna, że twój komunikat dotarł do niego? Być może zinterpretował sobie, że chodzi tu tylko o takie gadanie pro forma, by nie czuł się przymuszony do przyjmowania prezentu. To tak, jak czasem komuś coś dajemy i mówimy, że ten ktoś może odwdzięczyć się przy okazji, a tak naprawdę wcale niczego nie oczekujemy. Być może nie wyraziłaś się dostatecznie jasno? Może być też, facet przyzwyczajony jest do tego, że kobiety w jego otoczeniu zachowują się nadopiekuńczo i bezinteresownie, niczego za to nie wymagają i się nie skarżą. Ten typ mało asertywnej matki Polki jest ciągle popularny, więc facet nauczył się po prostu, że można (a nawet powinno, by nie urazić) takie podarki z dobrego serca brać i nie dbać o nic. Może twój gest zakwalifikował właśnie do takiej matczynej kategorii, bo jemu też wydawał się on trochę przesadzony w stosunku do obcych ludzi? Nie chcę tu faceta usprawiedliwiać, bo może faktycznie jest draniem, ale chcę pokazać ci, że tą samą sytuację można tłumaczyć sobie na różne sposoby i to co my w niej spostrzegamy, nie jest jedyną możliwością.
                                • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 13:14
                                  Nie pierwszalitero, wbrew temu, co probujesz mi przypisac, nie dalam w zaden
                                  sposob do zrozumienia, ze moze sobie z ta karta zrobic co zechce. nie dostal
                                  jej, jak tylko sie zajaknal, ze nie ma co zrobic, ale po dlugim namysle,
                                  powtorzylam mu kilka razy, ze dostaje ja w dordze wyjatku ze wzgledu na
                                  zaistniala sytuacje, w ktora sie sam wpakowal, ze karta jest dla mnie wazna i ma
                                  ja oddac, pozniej powtorzyl mu to jeszcze moj szef (ktory byl przy calej sytuacji).

                                  nie staraj sie ze mnie robic glupszej niz jestem, dobrze?
                                  • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 13:33
                                    bebe.lapin napisała:

                                    > nie staraj sie ze mnie robic glupszej niz jestem, dobrze?

                                    Matko jedyna, a gdzie ja pisałam coś o twojej inteligencji? Być może wyda ci się to trochę dziwne, ale to co chcemy przekazać innym ludziom i w naszej głowie jest jasne jak słońce, nie zawsze dochodzi w taki sam sposób do odbiorcy i nie ma to nic wspólnego z czyjąś głupotą. Sama przyznałaś, że istnieje jakiś tam twój świat z regułami, w który weszłaś przez twoje wychowanie, więc można chyba też przypuszczać, że istnieje w tym świecie też jakiś język, nastawiony przede wszystkim na ludzi takich jak ty, który dla ludzi z innymi doświadczeniami wcale nie musi być w taki sam sposób zrozumiany? Tylko to chciałam powiedzieć, bo w pierwszym poście nie opisałaś sytuacji aż tak łopatologicznie. Ale masz rację, motywy faceta nie muszą cię interesować, szkoda tylko, że wychował się w innym środowisku i zasady dobrego wychowania ma najwyraźniej w nosie.
                                    • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 13:36
                                      nie no, na tyle juz przyzwyczailam sie do swiata pracownikow budowlanych, ze
                                      wiem, ze w jezykowe subtelnosci nie ma sie co bawic :D, choc przyznam, ze
                                      zaskakuja mnie oni na kazdym kroku :D
                                      • jul-kaa Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 13:41
                                        a ja mam wrażenie, że Lobby działa w jakiejś mierze na podobnej zasadzie
                                        bezinteresowności i zaufania.
                                        bezinteresowności - bo zdarza nam sie wysylac cos komus za darmo, pomagac nie
                                        oczekujac nic w zamian
                                        zaufania - bo wysylamy pieniądze zupełnie obcym ludziom - bazarek, gielda,
                                        wspolne zakupy

                                        ja sie na tym jeszcze nie przejechałam.
                                        • anka-ania Dokładnie o tym samym pomyślałam :) n/t 30.04.10, 13:52
                                        • palacsinta Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 14:56
                                          Chciałabym zwrócić uwagę na to, że dostęp do giełdy jest reglamentowany i to
                                          właśnie ze względu na to, że nie wszyscy ludzie są bezinteresowni i nie
                                          wszystkim można zaufać.
                                          • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 19:16
                                            palacsinto, argument o tyle bezzasadny, że "reglamentacja" polega na
                                            konieczności napisania 20 merytorycznych postów- nadal nie znasz osoby, której
                                            wysyłasz pieniądze- korzystam z giełdy często i nigdy się nie nacięłam, co
                                            dobrze świadczy moim zdaniem zarówno o naszej społeczności, jak i kondycji
                                            świata jako całości.
                                            • palacsinta Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 19:31
                                              No i? Jest wymóg 20 merytorycznych postów, stanowiący zaporę, i to widocznie skuteczną, dla obrotnych cwaniaczków z zewnątrz, którzy w pewnym momencie nadużyli instytucji giełdy. Jak to się ma do tej idyllicznej wizji świata, w którym wszyscy są szlachetni i rzucają się w ramiona każdej napotkanej osobie, obdarzając ją dostępem do konta bankowego?
                                              • kk345 Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 19:38
                                                mmm... pomyślmy: skoro ktoś napisał 20 postów, to staje się członkiem mojej
                                                rodziny? Nie. Sąsiadem? Nie. A jednak ufam mu zarówno ja, duże grono kupujących
                                                na giełdzie, a co ważne, ufasz mu TY, uznając taką weryfikację za wystarczającą.
                                                Pierwszalitera byłaby załamana naszą naiwnością i kryteriami oceny. Ergo:
                                                próbując udowodnić przeciwną tezę niechcący stanęłaś po stronie Plaeasantville:)
                                                co mnie bardzo cieszy. Ima nas więcej, tym świat przyjaźniejszy...
                                                • palacsinta Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 19:55
                                                  kk345 napisała:

                                                  > mmm... pomyślmy: skoro ktoś napisał 20 postów, to staje się członkiem mojej
                                                  > rodziny? Nie. Sąsiadem? Nie. A jednak ufam mu zarówno ja, duże grono kupujących
                                                  > na giełdzie, a co ważne, ufasz mu TY, uznając taką weryfikację za wystarczającą

                                                  Ojej, a czy ja gdzieś napisałam, że ufam tylko członkom mojej rodziny i
                                                  sąsiadom? Chyba mnie mylisz z kimś innym...

                                                  > Pierwszalitera byłaby załamana naszą naiwnością i kryteriami oceny.

                                                  ...konkretnie z pierwsząliterą, btw mam wrażenie, że jej wypowiedzi też trochę
                                                  przeinaczasz.

                                                  > .Ergo:> próbując udowodnić przeciwną tezę niechcący stanęłaś po stronie
                                                  Plaeasantville:
                                                  > )
                                                  > co mnie bardzo cieszy. Ima nas więcej, tym świat przyjaźniejszy...

                                                  To, jak funkcjonuje LB - bezpieczeństwo i przyjazna atmosfera gwarantowane przez
                                                  zamknięte galerie i giełdę, konsekwentną politykę moderacyjną i pewną dozę
                                                  nieufności wobec pyskatych "świeżych" nicków - jest dowodem na to, że jak się
                                                  skrzyknie parę fajnych osób, to mogą zrobić coś dobrego, ale absolutnie nie na
                                                  to, że świat to Pleasantville. I nie stoję ani po stronie Pleasantville, ani
                                                  paranoi, akurat tu prawda leży idealnie pośrodku.
                                                • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 22:59
                                                  kk345 napisała:

                                                  Pierwszalitera byłaby załamana naszą naiwnością i kryteriami oceny.
                                                  Ergo:
                                                  > próbując udowodnić przeciwną tezę niechcący stanęłaś po stronie
                                                  Plaeasantville:
                                                  > )
                                                  > co mnie bardzo cieszy. Ima nas więcej, tym świat przyjaźniejszy...


                                                  Pierwszalitera nie jest od wczoraj na Lobby i orientuje się w
                                                  zasadach na których bazuje ta społeczność. Jakaś tam nieistotna
                                                  sumka za jeden czy dwa staniki, którą ewentualnie ryzykujesz na
                                                  stanikoej giełdzie nie jest niczym innym, jak ryzyko, które ponosisz
                                                  podczas każdego innego zakupu w sieci. Też można mieć
                                                  nieprzyjemności i czasem niekonomicznie jest nawet dochodzić swojej
                                                  racji. Mnie też się zdarzyło, że podarowałam firmie lotniczej 45
                                                  euro, bo nie chciało mi się godzinami wysiadywać przy zajętym
                                                  numerze telefonu i czekać na drogie międzynarowowe połączenie
                                                  kosztujące połowę sumy, która mi się należała. I ciągle latam tą
                                                  linią, płacę im i ufam, że sytuacja się nie powtórzy. Nie jestem aż
                                                  tak podejrzliwa jak ci wydaje. Są sytuacje, kiedy ryzyko jest
                                                  kalkulowane i nie ma większych konsekwencji. W przypadku opisywanym
                                                  przez autorkę wątku ryzyko było całkowicie zbędne. Możesz się
                                                  naturalnie upierać, że świat przez to jest przyjaźniejszy, ciekawe
                                                  tylko dla kogo? Bo dla bebe na pewno nie.
                                              • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 03.05.10, 10:42
                                                grrr, nikogo nie obdarzylam dostepem do konta bankowego. do konta dostep jest za
                                                pomoca loginu i hasla, a na komorke przychodza _jednorazowe_kody do kazdego
                                                jednego przelewu, jaki chce wykonac.

                                                no nie robcie ze mnie az takiej kretynki... :D
                                                • palacsinta Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 03.05.10, 11:07
                                                  bebe.lapin napisała:

                                                  > no nie robcie ze mnie az takiej kretynki... :D

                                                  Przecież ja nie napisałam, że obdarzyłaś go dostępem do konta bankowego.
                                                  • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 03.05.10, 11:25
                                                    >Jak to się ma do tej idyllicznej wizji świata, w którym wszyscy są szlachetni
                                                    >i rzucają się w ramiona każdej napotkanej osobie, obdarzając ją dostępem do
                                                    >konta bankowego?

                                                    A, bo tak to odebralam; zaczynam sie robic przewrazliwiona. :D
                                                  • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 03.05.10, 11:44
                                                    palacsinta napisała:

                                                    > bebe.lapin napisała:
                                                    >
                                                    > > no nie robcie ze mnie az takiej kretynki... :D
                                                    >
                                                    > Przecież ja nie napisałam, że obdarzyłaś go dostępem do konta bankowego.

                                                    Nie obdarzyłaś, ale dostęp ułatwiłaś. Być może zachęciłaś. Ma jednorazowy kod, do tego jakiś znajomy hacker pogrzebie trochę w sieci i znajdzie twoje konto.... PIN bez karty bankowej też jest bezużyteczny, a jednak przy wbijaniu go w banku zasłaniamy, by nikt nie widział.
                                        • pierwszalitera Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 15:55
                                          jul-kaa napisała:

                                          > a ja mam wrażenie, że Lobby działa w jakiejś mierze na podobnej zasadzie
                                          > bezinteresowności i zaufania.
                                          > bezinteresowności - bo zdarza nam sie wysylac cos komus za darmo, pomagac nie
                                          > oczekujac nic w zamian
                                          > zaufania - bo wysylamy pieniądze zupełnie obcym ludziom - bazarek, gielda,
                                          > wspolne zakupy
                                          >
                                          > ja sie na tym jeszcze nie przejechałam.


                                          Zgadza się nie do końca, bo Lobby jest w pewnym sensie grupą społeczną, z ludźmi, których zaczynasz rozpoznawać po nickach, więc przestają być obcymi. Swoim zaangażowaniem, które pokazujesz przez pisanie postów, odkrywanie czegoś tam z prywatnego życia i swojej osobowości, deklarujesz swoją przynależność i automatycznie poddajesz się pewnej społecznej kontroli i panującym tu zasadom. Komuś, kogo nicka widzisz po raz pierwszy nie ufasz w takim samym stopniu.
                                          • justinehh Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 19:27
                                            A nawet jak jesteś na Lobby dłużej, też nie masz gwarancji pomocy.
                                          • kasica_k Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 01.05.10, 05:34
                                            Ja bym zaznaczyła jeszcze, że bez względu na to, że zdarza się bywalczyniom
                                            naszych for działać we wspólnej sprawie i dla wspólnej korzyści, stanowią one
                                            zbiorowość osób o najróżniejszym stopniu znajomości - od znających się z reala,
                                            czasem nawet zaprzyjaźnionych, przez np. spotykające się raz do roku na zlotach,
                                            albo tylko w forumowych dyskusjach, do kompletnie sobie obcych. Dla mnie fakt,
                                            że widuję kogoś na Lobby, nie oznacza, że zaczynam mu bezgranicznie ufać czy też
                                            rzucę mu się do pomocy w nieograniczonym zakresie. Owszem, Lobby skupia w
                                            większości osoby pozytywnie nastawione do innych, na wysokim poziomie rozwoju
                                            społecznego - inaczej większości z nas by tu pewnie nie było i wiele byśmy nie
                                            zdziałały, ale z drugiej strony - nie jesteśmy z definicji jedną wielką rodziną
                                            czy jakąś anielską wspólnotą. Jednoczą nas wspólne cele. A że przy okazji
                                            poznajemy się lepiej i zaczynamy sobie ufać, to miły skutek uboczny
                                            sprzyjającego klimatu :)

                                            Przypomniało mi się, jak kiedyś dawno temu przetoczyła się dyskusja związana z
                                            tym, że jedna z osób publicznie poprosiła o pożyczkę na zakupy. Dla mnie było to
                                            zachowanie równie niepojęte, jak dla autorki tego wątku przywłaszczenie sobie
                                            jej karty przez obcego faceta. Było to przekroczenie pewnej granicy w układach
                                            międzyludzkich - pożycza się co najwyżej przyjaciołom, a już na pewno nie osobom
                                            widzianym po raz pierwszy w postaci literek na ekranie.
                      • edhelwen Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 20:30
                        a ja myślałam, że zamki w drzwiach to normalka O_o w mojej okolicy dominują
                        domki jednorodzinne, szeregówki, kilku bliskich sąsiadów okradli, dlatego część
                        osób ma systemy alarmowe, niektórzy kraty w oknach na parterze (ci co
                        doświadczyli kradzieży). Jednym sąsiadom weszli przez otwarte drzwi wejściowe do
                        sieni i ukradli torebkę.
                        Większość sąsiadów to fachowcy pracujący na sprzęcie za ciężkie tysiące, który
                        mieści się w walizce i jest go łatwiej ukraść niż np. sprzęt RTV. Zostawianie
                        otwartych drzwi to byłaby skrajna głupota.
                        Nad otwartym samochodem też bym się zastanowiła. Chociaż zostawione foremki na
                        placu zabaw widziałam.
                        Niedaleko naszego osiedla jest blokowisko, z drugiej strony bloki komunalne,
                        domki jednorodzinne to częsty cel włamywaczy.
                        Pewnie trzeba byłoby się wyprowadzić za granicę, np. do Skandynawii, żeby sobie
                        pozwolić na zaufanie do reszty świata ;)
          • bebe.lapin Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 11:10
            facet nie mogl uruchomic telefonu, bo zle wpisal ten pin trzy razy, a kodu puk
            nie mial przy sobie (nikt normalny go przy sobie nie nosi).
            • marta_monika Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 29.04.10, 11:42
              Ale mogl uruchomic telefon z Twoja karta, nastawic budzik, komorke
              wylaczyc, wyjac Twoja karte i od razu Ci ja oddac. Tak, tak ja wiem,
              madry Polak po szkodzie.
    • stary_dywanik Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 28.04.10, 17:13
      Jeżeli przepisał numery z karty to chyba ją jeszcze ma?
    • maith Re: Bezczelnosc ludzka nie zna granic 30.04.10, 03:19
      A co by się stało, jakby cała firma dowiedziała się, że przez faceta
      musisz teraz załatwiać wymianę karty, załatwiać z bankiem blokowanie
      systemu sms-ów na ten telefon, obdzwaniać klientów, że nie będą się
      mogli przez jakiś czas do Ciebie dodzwonić itd.
      Bo tak to Ty się stresujesz i "jesteś jakaś spięta" a facet sobie
      spokojnie olewa, że Cię wrobił w poważne kłopoty.
    • bebe.lapin duplikat karty - swiatelko w tunelu 30.04.10, 13:38
      dostalam odpowiedz z mojej sieci - mozna wyrobic duplikat karty, prezentujac sie
      z dowodem i kodem puk w POK. Teraz pozostaje tylko obarczenie mamy misja
      odnalezienia kodu w mieszkaniu po remoncie, ale akurat w tym przypadku chyba
      wiem, gdzie sie on znajduje. :)

      uff...
      • kk345 Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 30.04.10, 19:18
        bebe, nie rozumiem tylko, dlaczego nie próbujesz zastraszyć jednak tego faceta?
        Wiem, ze nie leży to w Twojej naturze, ale może warto się przełamać, zanim
        pofatygujesz Mamę i poniesiesz koszty?
        • anna-pia Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 01.05.10, 12:29
          Dokładnie. A przynajmniej obrób mu tyłek w firmie i opowiedz szefowi, co i jak.
          Niech wiedzą, że nawet w takiej sprawie (tak prostej do załatwienia) zachowuje
          się nieuczciwie.
          • pierwszalitera Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 01.05.10, 12:47
            anna-pia napisała:

            > Dokładnie. A przynajmniej obrób mu tyłek w firmie i opowiedz szefowi, co i jak.
            > Niech wiedzą, że nawet w takiej sprawie (tak prostej do załatwienia) zachowuje
            > się nieuczciwie.

            A ja bym przed czymś takim, wbrew temu, co się o mnie myśli, przestrzegła. Po pierwsze jest to niekonsekwentne i nie zgadza się z linią dobrego serca, która tak tu jest przez niektóre forumki broniona. ;-) Po drugie, wywołać może lawinę nieprzyjemnych reakcji ze strony faceta. Intrygować też trzeba potrafić. I potrafić przewidzić przy tym i być przygotowanym na brzydką odpowiedź, a bebe ma z tym najwyraźniej problemy. Facet może być za to mistrzem w draństwie i wykręci tak, że to bebe straci. Więc jeżeli bebe ma taką potrzebę, to powinna szukać osobistego kontaktu z facetem i twarzą w twarz wyjaśnić sprawę. Do tego musi się pewnie na niego zaczaić, ale przecież wie, gdzie on mieszka.
            • anna-pia Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 01.05.10, 22:53
              pierwszalitera napisała:

              > anna-pia napisała:
              >
              > > Dokładnie. A przynajmniej obrób mu tyłek w firmie i opowiedz szefowi, co
              > i jak.
              > > Niech wiedzą, że nawet w takiej sprawie (tak prostej do załatwienia) zach
              > owuje
              > > się nieuczciwie.
              >
              > A ja bym przed czymś takim, wbrew temu, co się o mnie myśli, przestrzegła. Po p
              > ierwsze jest to niekonsekwentne i nie zgadza się z linią dobrego serca, która t
              > ak tu jest przez niektóre forumki broniona. ;-)

              E tam, nie chodzi o konsekwencję, ale o skuteczność.

              > Po drugie, wywołać może lawinę
              > nieprzyjemnych reakcji ze strony faceta. Intrygować też trzeba potrafić.

              Nie intrygować, ale opowiedzieć - szefowi i ludziom dookoła - jak pan się
              zachował. Szef ponoć kazał facetowi pamiętać o oddaniu karty, no nie?

              > I potr
              > afić przewidzić przy tym i być przygotowanym na brzydką odpowiedź, a bebe ma z
              > tym najwyraźniej problemy. Facet może być za to mistrzem w draństwie i wykręci
              > tak, że to bebe straci.

              Prawdę powiedzieć, samą prawdę i tylko prawdę.

              > Więc jeżeli bebe ma taką potrzebę, to powinna szukać os
              > obistego kontaktu z facetem i twarzą w twarz wyjaśnić sprawę. Do tego musi się
              > pewnie na niego zaczaić, ale przecież wie, gdzie on mieszka.

              A ja bardzo bym chciała, żeby w bebe obudził się ten mały drań, który na pewno
              gdzieś tam siedzi i śpi.
              • jul-kaa Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 01.05.10, 23:53
                A może to jest tak, że staramy się pomagać w miarę możliwości, chcemy być bezinteresowni. Ale jak ktoś nie doceni - po ryju!

                Jacek K. ładnie o tym śpiewał.

                Dla głodnych talerz mam i stół,
                Z tego com zebrał - oddam pół.
                Ale jak sięgnie ktoś po wszystko -
                Łapy przetrącę - ja nie Chrystus!
                • pierwszalitera Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 02.05.10, 00:20
                  jul-kaa napisała:

                  > A może to jest tak, że staramy się pomagać w miarę możliwości, chcemy być bezin
                  > teresowni. Ale jak ktoś nie doceni - po ryju!

                  Faktycznie po chrześcijańsku. ;-)))
                  • bebe.lapin Re: duplikat karty - swiatelko w tunelu 03.05.10, 10:49
                    hehe, ale za to pozwala zachowac resztki godnosci osobistej. :D

                    co do zachowania faceta to szef wie, jego koledzy tez wiedza, no ale jesli
                    naprawde zgubil,to nie pojade go przypiekac na wolnym ogniu, choc moze i bym
                    bardzo chciala. a ja ciesze sie po prostu, ze jest jakies awaryjne wyjscie z
                    sytuacji w postaci mozliwosci zrobienia duplikatu.

                    maly dran we mnie spi, ale jak sie obudzi, to jest naprawde straszny, wiec wole
                    zostawic go w spokoju, bo takie zachwanie jest, w rzeczy samej i absolutnie,
                    niegodne chrzescijanina ;) , potem mi glupio przed soba sama, nawet, jesli
                    mialam dobre powodu, zeby go spuscic ze smyczy.:D
                    ------------------------------
                    nie wiem, moze rzeczywiscie mam jakis defekt w mozgu i to dlatego ta ufnosc i
                    dobroc serca:D
                    • helenka333 bebe co do duplikatu 04.05.10, 15:52
                      Mogę spytać jaka to sieć? Dobrze zrozumiałam, że to prepaid czyli nr na karte doładowującą? Jeśli tak i jeśli nr nie jest na Ciebie zarejestrowany to przed wyrobieniem dupliaktu trzeba będzie go zarejestrować, jeśli Twoja mama pójdzie do punktu operatora, konsultant zarajestruje numer na mamę, nie wiem na ile często ten numer wykorzystujesz ale później możesz mieć problem żeby cokolwiek zmieniać na tym numerze gdyż formalnie właścicelem będzie mama. Jeśli jednak nr jest zarejestrowany na Ciebie to konsultant nie może wyrobić dupliaktu karty sim gdy przyjdzie do niego Twoja mama. Nie możesz się tam sama udać? A wyrobienie dupliaktu nie jest aż tak drogie, jest to ok 20-30 zł.
                      • bebe.lapin Re: bebe co do duplikatu 04.05.10, 16:29
                        yyy, do najblizszego punktu Playa mam jakies 1000 km :D

                        no chyba mamie pozwolicie mi zaufac i zarejestrowac karte na jej nazwisko? :D
                        • kk345 Re: bebe co do duplikatu 04.05.10, 18:40
                          > no chyba mamie pozwolicie mi zaufac i zarejestrowac karte na jej nazwisko? :D

                          Ale Ty jesteś łatwowierna, Mamie też wierzysz? :P
                        • jul-kaa Re: bebe co do duplikatu 04.05.10, 18:59
                          Nie wiesz, ze z rodziną dobrze się wychodzi tylko na zdjęciu? ;)
                          • bebe.lapin Re: bebe co do duplikatu 05.05.10, 10:42
                            Jestescie okropne :P :D

                            No i jestem na lasce i nielasce mamy :P, bo zdazyla juz zamowic duplikat i dzis
                            rano miala wyslac.

                            A facet karte odeslal, czekala na mnie wczoraj wieczorem w domu...ale juz
                            nieaktywna...(tego nie musze nikomu mowic :D). Jednak z niektorymi nie da rady
                            po dobroci, przemawiaja do nich tylko metody silowe.
                            • jul-kaa Re: bebe co do duplikatu 05.05.10, 11:26
                              > Jednak z niektorymi nie da rady
                              > po dobroci, przemawiaja do nich tylko metody silowe.

                              Jakie, jakie? pochwal się!
                              • bebe.lapin Re: bebe co do duplikatu 05.05.10, 12:06
                                przez telefon to tylko opr, ale stanowczy. je tez potrafie byc niemila, choc
                                staram sie nie. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka