aadrianka
28.07.10, 19:52
Orientujecie się przypadkiem, jak wygląda sprawa gwarancji, gdy wada
została zgłoszona dosłownie kilka dni po teoretycznym terminie jej
upływu?
Sprawa przedstawia się następująco: popsuł mi się zamek w drzwiach, w
związku z czym wczoraj spędziłam urocze pół godziny, usiłując dostać
się do mieszkania. Po półgodzinnych staraniach, łącznie z gmeraniem w
zamku igłami i innymi narzędziami godnymi zestawu Małego Włamywacza
(swoją drogą, nikt się nie zainteresował.Mogłam się włamywać do
upojenia) udało mi się włożyć klucz do zamka i otworzyć.
Mieszkam w tym mieszkaniu niespełna rok, mieszkanie jest na
gwarancji. Protokół odebrania kluczy podpisałam 24. lipca ubiegłego
roku, zamek zaczął psuć się na całego przedwczoraj. Facet z serwisu,
do którego zadzwoniłam, zasugerował, że to po prostu wygięty klucz.
Wczoraj okazało się, że 3 komplety kluczy zacinają się identycznie,
więc ewidentnie wina zamka. Ponieważ wczoraj było już za późno, by
dzwonić gdziekolwiek, do serwisu zadzwoniłam dzisiaj, jutro ma ktoś
przyjechać obejrzeć ten zamek. Na karcie, którą dostałam z zapasowymi
kluczami, widnieje informacja, że gwarancja obejmuje 12 miesięcy.
Czy mam jakiekolwiek szanse "załapać się" na gwarancję? Moja mama
jest przekonana, że czytała jakiś artykuł, z którego wynika, że tak.
Ponieważ Lobbystki Wiedzą Wszystko, zanim zacznę przekopywać się
przez net, postanowiłam zapytać Was. Miałyście jakieś doświadczenia w
tej kwestii?