Dodaj do ulubionych

Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji

14.09.10, 22:22
Dziewczyny, ratunku.
Młody przytargał tematy na maturę (ale jestem stara, sama w to nie wierzę, nie, nie, nienienie!) z j.polskiego.
Mam teraz zgryz, co mu doradzić. W przeciwieństwie do córki - jest humanistą wybitnie niewybitnym, więc jakakolwiek prezentacja w oparciu o porównanie utworów literackich odpada :( Tu trzeba konkretów.
Czy temat "Analizując wypowiedzi Twoich rówieśników, przedstaw zjawisko mody językowej" lub "Język i styl prasy - scharakteryzuj na podstawie wybranych przykładów" będzie do przyjęcia?
Nie ukrywam, że chciałabym, by ta jego prezentacja była oryginalna i inna.
Ale...warto?
Obserwuj wątek
    • nomina Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 14.09.10, 22:58
      Renulec, napisz do mnie na priv. Wprawdzie od dwóch lat nie przygotowywałam maturzystów, ale nie sądzę, żeby się wiele zmieniło.
      Ku zdziwieniu młodego - niehumaniści świetnie sobie radzą z tematami językoznawczymi - nie na darmo językoznawstwo nazywane jest matematyką polonistyki :). A one tylko na pierwszy rzut oka są straszne, w sumie są prostsze i fajniejsze niż literaturoznawcze, no i małe szanse, że ktoś ma to samo.
      Pierwszy temat bym odrzuciła, bo socjolekt młodzieżowy jest bardzo niespójny i ciężko będzie w 15 minut go opisać.
    • elftherinii Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 14.09.10, 23:01
      Nie warto się wysilać.
      Szczerze mówiąc najlepiej wziąć temat jak najbardziej oklepany. Taki z literatury i sztuki bo są najłatwiejsze. Gramatyka i językoznawstwo (ta trzecia, rzadko wybierana kategoria) jest podobno najgorsza - u nas na całą szkołę nikt tego chyba nie wziął (LO w Katowicach).
      Ja przy swojej prezentacji starałam się o oryginalność i jakieś nietypowe lektury - efekt był taki, że mówiłam do ściany a egzaminatorki pytały o rzeczy niezwiązane z tematem bo nie znały utworów (takie odniosłam wrażenie).

      Szczerze mówiąc wybrane przez Ciebie tematy ja określiłabym jako trudne do zrealizowania.
      Nie oszukujmy się - jakiekolwiek chęci robienia prezentacji są minimalne (może nie od początku ale im bliżej tym zapał opada) a przed samym egzaminem jest tylko nerwówka "po co to robić skoro dzień poźniej zdaję tak ważną fizykę/chemię/jakiś przedmiot ścisły" (zakładając ścisłowca).

      Przeglądnijcie słowniki dla liceum i wybierzcie temat, który jest w znacznym stopniu tam opracowany - np jakiś popularny motyw w literaturze. Będzie o wiele łatwiej.
      No i warto pamiętać, że większość osób robi prezentację na ostatnią chwilę. I że ustny polski jest w zasadzie niepotrzebny (zakładam, że Młody nie idzie na polonistykę:P).
    • sarahdonnel Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 14.09.10, 23:40
      Drugi fajny, zmieniłabym trochę - język w mediach vs. język propagandy.

      Standardowo do literatury dorzuca się wtedy 1984 Orwella, może być w wersji filmowej, i parę klasyków, w każdym katalogu czytelni naukowej wyszukiwalne pod 'język propagandy'. Na tapetę można wziać różne wiadomości TV (publiczna, tvn, polsat) z tych samych dwóch-trzech dni i porównać użycie języka.

      Kolejny 'fajny' temat to użycie 'wypełniaczy', np. a ona >tak jakby< powiedziała... [tu cytat]. Literatura głównie po angielsku, np. Ingrid van Alphen, plus piosenka 'Valley Girl', do wyszukania na YouTube. To w kwestii 'stylu młodzieżowego'.

      Jeszcze pomysł na 'krajobraz językowy' (linguistic landscapes) i użycie zapożyczeń w szyldach, nazwach firm etc. Można np. zebrać z kawałków ulic, porobić ładne wykresy, pokazać przykłady, zdjęcia najciekawszych 'eksponatów'. Było parę doktoratów na ten temat, chociaż nie wiem, czy w Polsce coś w tym kierunku się działo. Zbieranie danych polega na obfotografowaniu kawałków ulic handlowych, potem potrzebny Kopaliński i słownik PWNu.

      Przy temacie 2. i 3. mogę spróbować podesłać coś ze swojej biblioteki uniwersyteckiej w pdf-ach, tylko niestety po barbarzyńsku ;). Oraz szczegóły, jak opisać część empiryczną w projekcie, który trzeba złożyć w szkole.
    • urkye Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 07:22
      Hmm... Nie zrozum mnie źle, ale moim zdaniem to Twój syn powinien sam zdecydować, jaki temat ma wybrać. On najlepiej będzie wiedział co umie, w czym się czuje dobrze, a czego kompletnie nie rozumie. Pracę też powinien sam napisać, w końcu tu chodzi o sprawdzenie JEGO umiejętności, a nie talentów rodziny i znajomych. Matura teoretycznie jest egzaminem dojrzałości, niech więc udowodni, że jest już samodzielny i poradzi sobie bez mamusi:)
      To normalne, że chcesz mu pomóc, chcesz dla niego jak najlepiej, ale... odpuść. On przez to powinien przebrnąć sam.

      Jeśli jednak chcesz mu doradzać mimo wszystko, to moim zdaniem dla umysłów humanistycznych inaczej lepsze są tematy oklepane. Wiadomo, na jakie utwory należy się powołać, są różne przykłady jak można ten temat zinterpretować itd. Chłopak się nie zestresuje i będzie w stanie napisać pracę SAM, a to jest tutaj najważniejsze:)
    • renulec Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 08:03

      Nomina
      – odezwę się :)

      Elftherini,
      właśnie na zdanie świeżo upieczonych, lub niedawnych maturzystek liczyłam, dzięki :)

      Sarahdonnel,
      tematów zmieniać raczej nie można, ale można na nie popatrzeć z innej perspektywy, tak jak to zrobiłaś Ty, jakby co to będę do Ciebie pukać, jesteś kochana i masz fajnego bloga :*

      Urkye,
      litości, Ty mnie teraz nie umoralniaj, bo nie chodziło mi o wirtualny pręgierz a poradę od kogoś, kto się otarł o nowe matury. Uważam, że to jest normalne, że matura w TYM roku będzie mnie interesować i bardzo się cieszę, że Młody przyszedł z tym do mnie, znaczy się – ma zaufanie i jeszcze jestem dla niego jakimś autorytetem. Pracy nie mam zamiaru za niego pisać i nie wiem, skąd Ci to przyszło do głowy? Natomiast doradzać – jak najbardziej mam zamiar. W każdej chwili, kiedy zgłosi zapotrzebowanie na wsparcie, to będzie je miał, niezależnie od tego, czy spotka się to z Twoim uznaniem czy nie, wybacz…
      • urkye Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 09:05
        No i zrozumiałaś mnie źle;) To normalne, że chcesz mu pomóc i bardzo dobrze, że się interesujesz jego maturą. Czytając Twój post odniosłam wrażenie, że wybór tematu w dużej mierze będzie zależeć od Ciebie
        cyt: "Czy temat "Analizując wypowiedzi Twoich rówieśników, przedstaw zjawisko mody językowej" lub "Język i styl prasy - scharakteryzuj na podstawie wybranych przykładów" będzie do przyjęcia?
        Nie ukrywam, że chciałabym, by ta jego prezentacja była oryginalna i inna. ", a wydaje mi się, że to powinna być jego decyzja. Możliwe, że zrozumiałam źle;) O pisanie pracy za niego Ciebie nie podejrzewam, aczkolwiek zdarzają się rodzice, którzy z maturzystą uzgadniają cały plan pracy, sami mu podpowiadają co gdzie warto napisać i poprawiają akapity napisane przez młodego na brzmiące ich zdaniem lepiej;) Ale to chyba zdarza się na szczęście bardzo rzadko.
        Nową maturę zdawałam osobiście, akurat byliśmy pierwszym rocznikiem, który do niej podchodził obowiązkowo. Prezentacje/prace z polskiego były katorgą dla osób z mojej klasy (mat-fiz, czyli umysły działające podobnie jak Twojego syna), większość jednak starała się pisać sama. Niektórzy wybrali tematy (a raczej rodzice sugerowali), które były ciekawe, ale potem nie potrafili ich zrealizować - musieli płacić korepetytorom za pomoc, były też przypadki kupowania pracy (wszyscy o tym wiedzieli, osoba słaba nagle ma taką genialną prezentację? Tylko jakoś nie potrafiła odpowiedzieć przed komisją na proste pytania...). Nasza polonistka nam bardzo pomagała i kładła nacisk na samodzielną pracę, od samego początku. Nalegała, żebyśmy sami wybrali temat, nie sugerowali się opiniami innych, w razie czego pomagała wybrać odpowiednie lektury. Kładła nacisk na samodzielną pracę, mówiła, że to ważne żebyśmy pracowali sami. Z perspektywy czasu jestem jej bardzo wdzięczna za to:) Była to pierwsza tak poważna praca, którą robiliśmy sami. Rodzice oczywiście panikowali, że sobie nie poradzimy, ale jednak się udało:)
        W poprzednim poście chciałam przekazać jak ważna jest samodzielność, bo to może się gdzieś zgubić w stresie okołomaturalnym. Nie miałam zamiaru organizować Tobie wirtualnego pręgierza, jeśli tak to odebrałaś, to przepraszam za nietrafiony dobór słów - w polskim i niuansach słownych niestety nigdy nie byłam dobra;)
    • aankaa pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 10:25
      moja latorośl naskrobała pracę sama natomiast do mnie należało wysłuchanie jej - jak wiesz trzeba to wykuć na blachę. I tak z kilkanaście razy odpytywałam, coraz mniej podpowiadając zapomnianego tekstu. Na koniec wyszło na to, że równie dobrze ja mogłam ją wygłosić :)

      Ponieważ prezentacja trwała 15 minut zaproponowałam skrócenie jej do ok. 10-12 żeby młody w razie zdenerwowania, czarnej dziury itp miał komfort psychiczny, że na pewno zdąży
      • turzyca Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 11:03
        > - jak wiesz trzeba to wykuć na blachę.

        o, matko, na blache? Jakis nowy wymog? Za prezentacje maturalna dostalam wyroznienie, a lecialam na zywca. Dobrze przecwiczonego zywca i na podstawie prezentacji (a jak mam obrazek, to wiem, o czym mowie) oraz pomocniczej kartki, ale zdecydowanie bez uczenia sie na pamiec. Wyobrazilam sobie, co bedzie jesli sie gdzies zatne, zapomne slowa, spanikuje i wszystko mi ucieknie. Jak sie mowi od siebie, a temat przygotowalo sie samodzielnie, to sie tak zakalapuckac.
        • turzyca Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 11:04
          uciekl mi koniec zdania :-/ Mialo byc:
          Jak sie mowi od sie
          > bie, a temat przygotowalo sie samodzielnie, to sie tak zakalapuckac nie da.
        • magdalaena1977 Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 17:19
          turzyca napisała:

          > Za prezentacje maturalna dostalam wyroznienie, a lecialam na zywca.
          To Ty taka młodziutka jesteś ?
          • turzyca Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 20:07
            Niestety trzy lata starsza niz wynika z powszechnej wiedzy. :(
            Ja jestem ten oryginalnie pierwszy rocznik, ktory potem zostal zwolniony z tego zaszczytu. Ale mozna bylo wybrac, a ze my od pierwszej klasy przygotowywalismy sie do nowej matury i to z kazdego przedmiotu, to zostalam przy nowej maturze.
            Swoja droga jak wybuchly protesty, ze nikt nie wiedzial, ze bedzie nowa matura, to bylam ciezko zszokowana. Ja sie o niej dowiedzialam w 1994 roku i zalapanie sie na nowa mature bylo dla mnie argumentem za klase piecioletnia. A w liceum od poczatku slyszelismy, ze bedzie nowa matura i caly program mielismy ulozony pod tym katem.
        • aankaa Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 17:39
          to był pierwszy rocznik prezentacji, nikt (włącznie z nauczycielką) nie miał pojęcia jak to ugryźć a i temat był dość osobliwy (coś o diable w sztuce). Nie mówiąc o tym, że dzieć z tych ścisłych i z dość "ciężkim piórem". Generalnie mający drobny problem ze złożeniem (w stresie) myśli w jeden ciąg. Aha, i żadnych pomocniczych kartek nie mieli
          • turzyca Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 20:13
            Aha, i żadnych p
            > omocniczych kartek nie mieli

            Az mnie korci, zeby zapytac siostre, jak bylo u niej podczas matury - tej pierwszej nowej dla wszystkich. My mielismy prawo do jednej kartki A4. Naprawde to zmienili? Bo teraz znowu jest dozwolona. Jesli wierzyc internetowi.
            • aankaa Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 21:22
              spytaj :) w ciągu tych kilku lat pewnie się coś zmieniło. Np prezentacja jako pokaz slajdów a nie "oczy przymknięte, na lekkim wdechu recytacja (bez rymu) przez kilkanaście minut"
              • urkye Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 16.09.10, 09:12
                To może opowiem jak u nas to wyglądało (pierwszy rocznik z obowiązkową nową maturą)
                -mogliśmy mieć 1 kartkę a4, tzw. konspekt podczas prezentacji
                -mogliśmy w sposób dowolny urozmaicić prezentację. Na porządku dziennym były prezentacje w pp, plakaty, rysunki, jedna koleżanka sama namalowała obraz Rembrandta (oczywiście w wersji uproszczonej;P), niektórzy przebierali się za rycerzy, Słowian, postacie z utworów fantasy... Ludzie mieli różne szalone pomysły:D Raczej rzadko kto "tylko" mówił.
                -niezbędny sprzęt był udostępniany przez szkołę, musieliśmy tylko wcześniej zgłosić, co kto potrzebuje. Pamiętam, że było tak, że szkoła miała obowiązek ten sprzęt mieć, więc przed maturami kupowali brakujące rzutniki itp. Dzień przed maturą można było sprawdzić, czy prezentacja się otwiera (laptop i rzutnik był w sali pod nadzorem nauczyciela)
                -w komisji (u mnie przynajmniej;)) były dwie polonistki i pani od chemii. Pytania zadawała mi moja polonistka (co było dla nas zaskoczeniem, bo ciągle nam powtarzano, że w komisji jej nie będzie)
                -jeśli chodzi o tematy, to spokojnie można było realizować takie, gdzie utworów literackich prawie się nie porusza: mówiłam o katedrach gotyckich jako syntezie mistyki i matematyki:) Musiałam mieć odwołania do poezji, ale tu z pomocą przyszła moja polonistka i podrzuciła odpowiednie wierszyki i ich opracowania (no cóż, słaba jestem z polskiego, sama bym tych wierszy nigdy nie znalazła, były spoza kanonu lektur;)). Mój brat (również uzdolniony humanistycznie inaczej) mówił o walce dobra ze złem na przykładzie prozy i gier fantasy. Utwory również spoza kanonu lektur. Komisja słuchała ponoć z zaciekawieniem:)
                -prezentację musieliśmy mieć przygotowaną w wersji pisemnej, tak od nas wymagała polonistka. Jednak potem każdy mógł mówić po swojemu. Z tego co pamiętam, u mnie to było 4-5 stron a4. Dla osób mających umysł ścisły, takie przygotowanie wypowiedzi jest konieczne. Inaczej można mieć problem z budowaniem pięknych zdań w stresie;)
                • renulec Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 16.09.10, 11:12
                  Kurde, to ja też chcę taką maturę, bu, ale to se ne vrati ;)
                  Młody właśnie z budowaniem pięknych zdań ad hoc ma lekkie kłopoty, więc faktycznie pewnie będzie musiał wykuć na blaszkę to, co będzie chciał przekazać, bo jak jest zestresowany, to wychodzą mu takie kwiatki, że...Ups, muszę zamilknąć, bo gdyby kiedykolwiek dotarło do niego, że matka mu robi taką antyreklamę, to chyba więcej nie wykosiłby trawnika ;)
                  • moniach_1 Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 16.09.10, 17:20
                    Wiesz co, po powtórzeniu 100 razy na podstawie konspektu to i nie trzeba mieć tekstu na blachę, żeby to powtarzać w kółko prawie tak samo ;) Aha, u nas w komisji nie mogło być naszego polonisty, tylko jakiś inny ze szkoły i jakiś spoza szkoły. Tak jest chyba do dziś.
                    • renulec Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 16.09.10, 17:53
                      Moniach, Młody tekst na blachę to będzie miał obcykany po 3-cim powtórzeniu, bo co jak co, ale pamięć to on ma świetną. Niezmiennie mnie, peerelowskiego kujona, denerwuje jego "Mamo, przecież ja do tej klasówki nauczę się w 2 godziny", pf...
      • elftherinii Re: pomoc / wsparcie rodzinki :) 15.09.10, 13:45
        I znowu się wyłamię ale uczenie się prezentacji na blachę jest najgorszą opcją. Lepiej jest mniej więcej wiedzieć co się chce powiedzieć i trzymać planu prezentacji, który ma się w łapce (warunkiem jest dobrze przygotowany plan w którym można mieć prawie wszystko. Wtedy wystarczy do pojedynczych np. przymiotników dorobić ładne nic nie znaczące zdania).

        Ja swojej prezentacji miałam 6 stron A4. Zaczęłam mówić z sensem jak przestałam próbować idealnie odtworzyć zapis:). Aha - nawet jak się coś pominie to i tak nie ma to zbyt wielkiego znaczenia (o ile nie pominie się jakiegoś całego utworu itp) - nikt nie zauważy.
    • zmijunia.lbn Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 10:28
      Jako zdecydowanie niewybitna z ustną na 19 punktów, radzę jednak wyrać coś z literatury - wtedy trzeba tylko streścić odpowiednie opracowania, nie trzeba kombinować.
      W takich luźnych tematach jest problem ze źródłami..
    • mania_aniam Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 11:09
      A ja polecam jak najbardziej temat 'jezykoznawczy', sama mialam 'Anglicyzmy w j.polskim - ocen zjawisko wyrazajac wlasna opinie' (cos moglam przekrecic;) )
      Dla mnie plusy to:
      - malo zrodel - doslownie jedna wizyta w bibliotece uniwersyteckiej, skserowanie materialow, bylo ich moze ze 30 konkretnych stron z kluczowymi informacjami,
      - zadnego lania wody i wymyslania co autor mial na mysli (nie chce obrazac humanistow bron Boze i wiem jak bardzo interpretacja jest wazna, ale w mojej klasie mat-fiz widzialam co potrafili wymyslic koledzy i jak sie skrecali;) )
      - brak kontekstu historycznego, powiesciowego, innych powiesci tego autora i w ogole nawiazania do lektur;)

      Oczywiscie wybor nalezy do niego, ale nie stawialabym na oryginalnosc, tak naprawde to jesli sie przylozy to i tak zdobedzie te 20pkt, ktore chyba do niczego sie nie przydadza (choc moze cos sie zmienilo?). No i moze jeszcze pozostanie w pamieci nauczycieli ta prezentacja:)
      • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 11:56
        > Oczywiscie wybor nalezy do niego, ale nie stawialabym na oryginalnosc, tak napr
        > awde to jesli sie przylozy to i tak zdobedzie te 20pkt, ktore chyba do niczego
        > sie nie przydadza (choc moze cos sie zmienilo?)

        Nie przydadza o ile dziecko nie wpadnie na genialny pomysl studiowania za granica, gdzie liczy sie zbiorcza ocena z matury. Nad moja kolezanka do tej pory wisi dwoja z ustnej matury z polskiego. Kolezanka na ustnym spanikowala, jak to ona, ale ze jest scislowcem to sprawa wydawala sie malo wazna. Zmiany planow zyciowych, malzenstwa w Niemczech i studiow tutaj nie przewidywala. No i na niektore kierunki nie miala szans, bo biora pod uwage cala srednia, a nie tylko jej celujacy z matmy.
    • renulec Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 11:47
      Urkye, widocznie mam tendencję do dzielenia włosa na czworo, nie bocz się więc na mnie, przepraszam, podświadomie włączył mi się syndrom kwoki, którego nienawidzę u innych, a sama nie potrafię się od niego wybronić, heh… Mam jednak dobrą wieść dla Ciebie – on się nasila dopiero koło 40-ki, więc masz spoooro czasu ;)

      No i tak sobie myślę, dziewczyny, że wybór tematu będzie zależał w dużej mierze ode mnie, skoro Młody pyta mnie o radę, to w końcu w jakimś celu, nes pa. Radziłam mu, by napisał coś niesztampowego ale może macie rację – chłopak będzie się wysilał, a szanowna komisja będzie się nudzić. No, chyba, że będzie naprawdę mówił ciekawie ;)

      Mania_aniam, a czemu 20 pkt z polskiego do niczego się nie przydadzą?

      • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 12:00
        Mam jedna
        > k dobrą wieść dla Ciebie – on się nasila dopiero koło 40-ki, więc masz sp
        > oooro czasu ;)

        Niektorym sie nie aktywuje nigdy. Moja wlasna matka swieci tu jasnym przykladem.
      • daslicht Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 12:20
        Nie przydadzą się, bo biorą pod uwagę te punkty tylko na polonistyce (i być może innych filologiach). Inne kierunki nie liczą polskiego w ogóle, najwyżej język obcy (i do niego warto się przygotować).

        Ja też robiłam prezentację z języka i gramatyki, bo interpretacje utworów były dla mnie masakrą. Albo trafiłam, albo nie. Na maturze pisemnej nie trafiłam z wypracowaniem - ale zdałam dzięki drugiej części (tej z pytaniami). Lubię pisać, ale nie cierpię dopatrywać się czegoś, czego nie ma. Za to "rozkręcanie" zdań na części.... mmmm... dodam jeszcze, że lubię czytać słowniki :)

        Ja robiłam język internetu (praktycznie bez literatury), ale język mediów też jest spoko. Pamiętam jeszcze, ze był do wyboru język komentatorów sportowych. Koleżanka robiła język propagandy i byłyśmy jedynymi osobami, które nie pisały o "motywie czegoś gdzieśtam".




        -
        • elftherinii Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 13:47
          daslicht napisała:

          > Nie przydadzą się, bo biorą pod uwagę te punkty tylko na polonistyce (i być moż
          > e innych filologiach). Inne kierunki nie liczą polskiego w ogóle, najwyżej języ
          > k obcy (i do niego warto się przygotować).


          Na szwedzką na UJ nie chcieli ustnego polskiego:)
        • zireael00 Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 19:37
          Na polonistyce nie liczą (kandydowałam, to wiem :P), na żadnym innym znanym mi kierunku również, już prędzej liczą ustny angielski. W Poznaniu na UAMie np. na filo norweskiej.
      • mania_aniam Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 12:22
        Chodzilo mi o to, ze na ogromnej wiekszosci kierunkow przy rekrutacji nie sa brane pod uwage (moze ktos podac jakies przyklady? bo siostra w szkole, to sie nie dopytam, ale sprawdzilam filologie polska na UW i UJ, tam licza tylko pisemna). Nie wiem jak wyglada sytuacja za granica.
        Nie sugeruje, zeby sie nie przylozyl:)
        Dla mnie startujaca na kierunek biol-chem ta czesc egz dojrzalosci byla w procesie rekrutacji niepotrzebna, dlatego wybralam temat ciekawy, ale nie wymagajacy duzej ilosc czasu na przygotowanie (3 dni). A reszte kwietnia moglam przeznaczyc na zakuwanie chemii, biol i fiz.
        • pierwszalitera Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 16.09.10, 22:36
          mania_aniam napisała:

          > Chodzilo mi o to, ze na ogromnej wiekszosci kierunkow przy rekrutacji nie sa br
          > ane pod uwage (moze ktos podac jakies przyklady? bo siostra w szkole, to sie ni
          > e dopytam, ale sprawdzilam filologie polska na UW i UJ, tam licza tylko pisemna
          > ). Nie wiem jak wyglada sytuacja za granica.

          No matko jedyna, a ja myślałam, że matura, jako egzamin dojrzałości ma coś powiedzieć o naszej wiedzy ogólnej, a nie przygotowywać tylko wybranymi przedmiotami na konkretny kierunek studiów. Ale ja z tych starych roczników, co to jeszcze wszystko się liczyło. Nigdy też nie wiadomo, jak potoczą się nasze loy, jaki kierunek wyda nam się jednak dla nas lepszy, bo w wieku lat 18, to sorry, ale człowiek niegotowy przecież i może się po dwóch semsetrach okazać, że jednak filologia, a nie informatyka, albo odwrotnie. A za granicą liczy się cała średnia. To chyba logiczne. Wykształcenie zobowiązuje, kurcze blade, inaczej takie wyższe uczelnie to tylko zawodówki de luxe.
          • sylwiastka Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 16.09.10, 23:21
            No właśnie, wiele osób zapomina, że decydując się na liceum OGÓŁNOkształcące podejmuje się kształcenia w różnych dziedzinach, w stopniu często podstawowym, ale jednak nauki różnych przedmiotów. Szkoła średnia, to nie "trening" przed studiami, a pewien etap kształcenia dający wiedzę ogólną. Od kształcenia zawodowego są odpowiednie szkoły, także inne funkcje pełnia licea profilowane. Na studiach można zgłębić wybraną/wybrane dziedziny nauki.
          • paulinago Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 14:37
            pierwszalitera napisała:

            A za granicą liczy się cała średnia.
            > To chyba logiczne. Wykształcenie zobowiązuje, kurcze blade, inaczej takie wyższ
            > e uczelnie to tylko zawodówki de luxe.

            Z przykrością muszę przyznać, że duża część uczelni w Polsce jest tym właśnie. Jak nie gorzej. Jestem zdania, że studia powinny być płatne, bo w tym systemie nic się nie zmieni. Poza tym przestałam mieć złudzenia co do nauczycieli, odkąd dowiedziałam się, że moje koleżanki licealne, które miały problem z napisaniem poprawnie zdania po polsku, ukończywszy filię fili filologii ten właśnie zawód wykonują. Ucząc polskiego właśnie.
            Swoją drogą, wydaje mi się, że duży udział ma w tej sytuacji fakt, że większość uczelni właściwie nie stosuje egzaminów ustnych. Dawały one jakąś możliwość weryfikacji wiedzy. Pytania testowe, które na pierwszym terminie ktoś fotografuje, a potem większość z nich pojawia się na terminie poprawkowym to w tej chwili norma. Śmiem twierdzić, że można w tej chwili skończyć studia (psychologia) nie pohańbiwszy się przeczytaniem książki, ograniczając się do opracowań, krążących testów i slajdów z zajęć.
          • sarahdonnel Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 18:14

            Trafiłaś z opisem przeważającej części obecnego nastawienia do kształcenia ponadgimnazjalnego w Polsce. Jeżeli uważasz, że to żałosne... zgadzam się w całej rozciągłości.

            Mnie uczyli jeszcze nauczyciele z pokolenia dobierającego skarpetki do krawata, styl i sposób bycia przedwojennej inteligencji. Ze średnim ogólnym, według tego nastawienia, delikwent powinien nie być zakłopotany ani w teatrze na adaptacji tragedii antycznej, ani na odczycie popularnonaukowym z astronomii, ani u lekarza wyjaśniającego diagnozę czy proponującego leczenie, ani w banku przy braniu kredytu na mieszkanie.

            Swoją drogą - widząc wyniki wczesnej (pseudo)specjalizacji w edukacji, postuluję, by to nie matematyka, a podstawowa fizyka była obowiązkowa na maturze (z wzorami na arkuszu pomocniczym, bo znów by ktoś wymyślił, że wzory trzeba zakuwać, zamiast myśleć). Ja, filolog/lingwista z wykształcenia! W efekcie może odsiałoby się trochę ćwierćinteligentów, potencjalnych magistrów łopatologii stosowanej z Wyższych Szkół Kopania Dołów.
            Sorry za brutalny komentarz...
            • anka_z_lasu Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 21:14
              "Swoją drogą - widząc wyniki wczesnej (pseudo)specjalizacji w edukacji, postuluję, by to nie matematyka, a podstawowa fizyka była obowiązkowa na maturze (z wzorami na arkuszu pomocniczym, bo znów by ktoś wymyślił, że wzory trzeba zakuwać, zamiast myśleć)."

              A ja bym postulowała, żeby rzucić wszystkie te bezsensowne zadania w ciemny kąt a zacząć tłumaczyć RZECZY ELEMENTARNE. Czyli przyczyny zjawisk fizycznych. W moim liceum na fizyce wiedzę sprawdzała umiejętność rozwiązywania zadań. Tymczasem nie rozumiałam i pewnie nie rozumiem do dziś podstaw fizyki, jaka nas codziennie otacza. Czasem otworzy mi oczy jakiś artykuł popularnonaukowy. Zacznijmy od tego a potem bawmy się w zadania.
              • zmijunia.lbn Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 23:14
                anka_z_lasu napisała:

                > A ja bym postulowała, żeby rzucić wszystkie te bezsensowne zadania w ciemny kąt
                > a zacząć tłumaczyć RZECZY ELEMENTARNE. Czyli przyczyny zjawisk fizycznych. W m
                > oim liceum na fizyce wiedzę sprawdzała umiejętność rozwiązywania zadań. Tymczas
                > em nie rozumiałam i pewnie nie rozumiem do dziś podstaw fizyki, jaka nas codzie
                > nnie otacza. Czasem otworzy mi oczy jakiś artykuł popularnonaukowy. Zacznijmy o
                > d tego a potem bawmy się w zadania.

                Popieram na całej rozciągłości.
      • sarahdonnel Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 13:27
        Tematy oklepane: przy doświadczonej komisji i późnej porze dnia istnieje ryzyko dostania 'ledwo powyżej progu', bo komisja też ludzie, i jak mają po raz kolejny słuchać o 'postaci dziecka w noweli pozytywistycznej' we fragmentach wykutych na blachę z tych samych opracowań (które i tak znają na pamięć, bo każdy szanujący się polonista korzysta z bryków, żeby zobaczyć, skąd takie bzdury w sprawdzianach i odpowiedziach ustnych, albo co gorsze, sam pisuje do bryków i brykowych pisemek), to mogą ziewać z nudów, a potem zadać pytania 'żeby się rozerwać'.

        Prezentacji się nie pisze, prezentację się przygotowuje (kiedyś na studiach nazywało się to referatem). Streszczenie najważniejszych punktów i ilustracje składa się w powerpointa, na kwadrans - do 15 slajdów z tytułowym i bibliografią włącznie. Powerpoint czy Open Office Impress ma też funkcję dodawania notatek niewidocznych na ekranie - można zrobić sobie wydruk z planem wypowiedzi do każdego slajdu. Żadnego wykuwania na pamięć czy czytania z kartki całych zdań, Turzyca mądrze pisze.

        Jeśli Twój syn ma plany uczelniano-zawodowe np. inżyniersko-komercyjne, to niech potraktuje to jako ćwiczenia w robieniu i 'sprzedawaniu' projektu, żeby dostać na niego pieniądze. Samą prezentację - może podpiąć komputer po ekran telewizora, i niech przećwiczy w domu, z kolegą/koleżanką humanistką jako widownią zadającą pytania, może można to też zorganizować w szkole w porozumieniu z polonistką jako warsztat, i wymarudzić rzutnik?

        Ja uważam, że tematy językoznawcze są fajne, bo dane empiryczne leżą na ulicy, i wystarczy je przez dzień-dwa pozbierać, porobić wykresy (w Excellu, a potem zaimportować), i w dwa weekendy można zrobić naprawdę niebanalną, a 'życiową' prezentację, z perspektywą na ciekawe pytania (jeden weekend w bibliotece naukowej i na robieniu pierwszego planu pracy, drugi - na ulicy i na obrabianiu danych w całość). A jak w komisji trafi się matematyk czy fizyk, to da się go kupić właśnie życiowością i empirią tematu (ja zdawałam jeszcze starą maturę, ustna historia, w komisji m.in. chemik i dyrektorka matematyczka... trafił mi się temat ze współczesnej, w którym panie były ekspertkami, jako naoczni świadkowie, uczestnicy protestów: marzec 1968 w Warszawie - i 'kupiłam' komisję znajomością anegdotycznych szczegółów, typu 'w których bramach lepiej było się chować' - okoliczne bramy znałam z bardziej niecnych czyników popełnianych szkolną paczką).

        Oczywiście temat językoznawczy doradzam ze względu na osobiste zboczenie, jestem socjolingwistką/kreolistką z wykształcenia (klasa w ogólniaku 'przed-medyczna'), chociaż zaczynałam jako polonista (a zawodowo... najczęściej uczyłam business English, więc i robienia prezentacji przy okazji, oraz składnego wypowiadania się publicznie ;). Na pierwszym roku polonistyki jedna asystentka przytomnie zauważyła, że literaturoznawcą to ja nie będę, i nie pomyliła się ;).
        • aankaa Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 18:05
          Prezentacji się nie pisze, prezentację się przygotowuje (kiedyś na studiach nazywało się to referatem). Streszczenie najważniejszych punktów i ilustracje składa się w powerpointa, na kwadrans - do 15 slajdów z tytułowym i bibliografią włącznie.
          ===

          może teraz prezentacja polega na tym, czym powinna być (slajdy itp). Początki były siermiężne - polegało to na kilkunastominutowym monologu na obrany temat
          • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 20:26
            > może teraz prezentacja polega na tym, czym powinna być (slajdy itp). Początki b
            > yły siermiężne - polegało to na kilkunastominutowym monologu na obrany temat

            A wiesz, mi sie wydaje, ze to w duzej mierze zalezy od szkoly. Zdawalam prawdopodobnie trzy lata wczesniej niz Ty, to ze bedzie rzutnik i caly osprzet multimedialny (rzutnik do folii, sprzet grajacy etc) zostalo nam zapowiedziane na samym wstepie. Byla tez mozliwosc sprawdzenia, czy sie cos nie paprze. Ja mialam dosc typowa prezentacje slajdowa, bo lecialam mocno po historii sztuki, ale moja kolezanka wymachiwala podczas egzaminu poduszka. Z aniolkami. :D Tymi z Kaplicy Syksytynskiej w ramach prezentacji homogenizacji kultury.
            Tyle ze dla nas to nie bylo pierwsze tego typu wystapienie, bo np. w ramach fakultetow tez musielismy wyglaszac referaty. Porzadne, z obrazkami i w ogole przystepne dla sluchacza, 15 minutowy monolog spowodowalby pewnie smierc na miejscu. No ale Kasiamat mi juz kiedys wytykala, ze chodzilam do szkoly nieblyszczacej w rankingach, ale zdecydowanie wymagajacej od swoich uczniow myslenia.
            • aankaa Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 21:28
              15 minutowy monolog spowodowalby pewnie smierc na miejscu
              ===
              dlatego, wcześniej, napisałam, że dzieć wykuł tekst na blachę :)
              ps. swoją maturę zdawałam duuuużo wcześniej - jak (od tego roku) psim ;) obowiązkiem była matematyka bez względu na profil klasy.
              • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 21:39
                Sorry, jakos sie w toku dyskusji zaplatalam, ze Ty o swojej maturze mowisz, a nie o maturze dziecka.

                A 15-minutowy monolog spowodowalby smierc jednostki recytujacej, bo reszta klasy niechybnie by jednostce zrobila jakies kuku. Przeciez tego sie nie da sluchac.
        • nomina Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 20:42
          Z naocznymi świadkami to nie jest tak hop siup. Sama byłam kiedyś słuchaczką obrony doktoratu mojej koleżanki, która miała temat o językowych i socjokulturowych rytuałach pochodów pierwszomajowych. Recenzent jeden zarzucił jej niewiarygodność czegoś tam, na co drugi, że nieprawda, bo on pamięta i właśnie było tak. Na co wstała profesorka z sali, że wcale nie było tak ani tak, bo jak ona pamięta pochody, to... Na co wstał czwarty profesor, że z jego wspomnień wynika, iż...
          No i profesorstwo się ścięło, kto lepiej pamięta pochody pierwszomajowe, a koleżanka usiadła i czekała, aż temperatura wspomnień opadnie :).

          A na marginesie tematu o prowokacji Moniach - przygotowywałam kiedyś maturzystki, z których jedna miała temat o języku erotyki w tekstach barokowych, a druga - nie pamiętam co, ale wykorzystywała Konrada Wallenroda. No i tej pierwszej nauczycielka zagroziła oblaniem, jeśli wykorzysta tekst Kochanowskiego, który bardzo chciała, a w którym pojawiło się dość... mało szkolne słownictwo erotyczne (ale bez przesady, to nie była XIII Księga Pana Tadeusza), a pani była z tych spod znaku krzyża i moheru. Drugiej zaś tym samym, jeśli nie napisze dawno już obalonej interpretacji, że Wallenrod był biedny, bo musiał żyć z dala od swoich i udawać, że kocha Krzyżaków. Ona się ugięła i wycofała, pierwsza uczennica nie i "za karę" dostała mniej punktów, ale tak mniej, że ewidentnie dałoby się udowodnić przekręt (są pewne tabele punktów nie tylko za każdą część egzaminu, ale za każdy poddział części, żeby zaliczyć, trzeba dostać co najmniej po jednym punkcie z każdego, nie można mieć zerowej punktacji, więc z samej sumy punktów wychodziło więcej). Od tamtego czasu nie przygotowuję maturzystów, bo szmacić się nie będę - doprowadzam do tego, że uczeń, który ma gdzieś ten polski, zaczyna łapać klimat i angażować się, również emocjonalnie, traktując to jako niezłą przygodę czy zabawę, a na dzień dobry jest udupiany układzikiem i koniunkturalizmem... - i jak ja mam mu potem w oczy spojrzeć?
    • the_mariska Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 12:50
      Renulcu, ja bym się tą maturą nie przejmowała ;) Chciałam podejść do tematu poważnie, więc wybrałam sobie prezentację z pogranicza sztuk, coby było ciekawiej. Temat miałam fajny, bo był to Sąd Ostateczny, poza Biblią miałam może ze 2 króciutkie utwory literackie, ze dwa obrazy i postanowiłam wpleść tam fragmenty Requiem Mozarta bo mi ładnie pasowały do tematu. Przygotowałam ładną analizę muzyczną, nagrałam wybrane fragmenty na płytę i w momencie, gdy miałam puścić odpowiedni fragment komisji, okazało się, że szkolny sprzęt z moją płytą za nic nie chce współpracować - powiedziałam komisji, że sama im niestety tego fragmentu nie zaśpiewam i przeszłam do dalszej części ;) Z obrazami nie było lepiej - puszczałam je na ścianę ze szkolnego rzutnika i okazały się dosyć niewyraźne. Biorąc pod uwagę wkład jaki w tą prezentację włożyłam (druki na folii, obróbka dźwięku, nagrania, itp.) w porównaniu z możliwymi do osiągnięcia zyskami teraz uważam, że spokojnie mogłam wziąć pierwszy lepszy temat z brzegu :)
      • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 13:18
        Ja tez robilam sad ostateczny. :) Po czym okazalo sie, ze jest to temat, ktory byl przerabiany na szkoleniach dla nauczycieli, wiec wcale nie byl tak oryginalny jak mi sie wydawalo. Mialam sporo obrazow, troche tekstow, prezentacja byla komputerowa. Nauczylam sie wtedy m.in. co to znaczy rozdzielczosc i dlaczego nie kazdy obrazek z internetu sie nadaje. :) Tak wiec wiedza ogolnie uzyteczna. A prezentacje robilam z duzym wyprzedzeniem, pamietam zimowy krajobraz za oknem bilbioteki. Na wiosne musialam sobie tylko calosc odswiezyc.
    • renulec Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 17:04
      No, to teraz już wiem - nie warto się wysilać, lepiej swoją energię skierować ku przedmiotowi, który będzie punktowany podczas przyjęć na studia :)
      Dzięki, dzięki.
      Szczególnie mojej zakumplowanej Klientkoleżance Ani, która zgłosiła z marszu gotowość bojową oraz Oli, która, nie mając konta na LB, wystosowała mi swój punkt widzenia mailowo - konkretnie, a zarazem bardzo sugestywnie :*

      Jesteście naprawdę kochane. Wszystkie razem i każda z osobna :)))
      • moniach_1 Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 17:54
        Ojej, zdecydowanie nie warto iść w tematy "ciekawe". Ja miałam prowokację w kulturze współczesnej, co brzmi bardzo fajnie, ale efekt był taki, że miałam problem ze źródłami i ciężko było znaleźć problem (w sensie jakiś cel tego co mówię, a nie tylko taka wyliczanka prowokacyjnych rzeczy). A, i jeszcze kupę czasu spędziłam na wyszukiwaniu takich cytatów, żeby pasowały, a były bez wulgaryzmów, bo się wstydziłam ;) Wiem, że z dzisiejszej perspektywy zabrałabym się za to inaczej i zrobiła fajniej, ale w liceum jednak ciężko jest myśleć nieszkolnie, a zresztą ta prezentacja jest trochę niewarta dużego zachodu. Wydaje mi się, że status starej ustnej matury był wyższy niż nowej. Nawet po fajnej prezentacji nikt chyba nie zostanie zapamiętany na lata ;) I z tego co pamiętam, w komisjach są tylko poloniści, tzn. jeden ze szkoły i jeden spoza. Temat, który jest jednocześnie fajny i łatwy, to porównanie książki z adaptacją filmową, u nas jeden koleś robił porównanie "Jądra ciemności" i "Czasu Apokalipsy" :) I nie ma co mówić, że przygotowanie trwa "tylko" 2 weekendy. To jest dużo, szczególnie, że w tym czasie można by się uczyć przedmiotu kierunkowego. A żeby uwalić ustny polski to trzeba się naprawdę postarać :)
    • sylwiastka Tematy klasyczne a zarazem ciekawe 15.09.10, 19:09
      Ja polecam tematy dość klasyczne, jednak ciekawe. Typowa sztampa jest zwyczajnie nudna dla komisji i łatwo porównać (często na niekorzyść) uczniów prezentujących podobne tematy. Ja odradzam tematy oparte na lekturach... nuda i nauczyciele mają je "obcykane", łatwo zadać trudne pytanie. Jeśli chodzi o literaturę ciekawe tematy dotyczą książek spoza kanonu: ja osobiście chciałam przygotować prezentację o realizmie magicznym w literaturze iberoamerykańskiej, ponieważ to zawsze był mój ulubiony trend w literaturze. Ostatecznie zdecydowałam się na "problemy amerykańskiego Południa na przykładzie literatury" (czy coś w tym stylu). Podejście zastosowałam klasyczne (bo to szkoła, nie studia polonistyczne) zanalizowałam trzy książki coś W.Faulknera, "Poletko Pana Boga" Caldwella i "Tortilla Flat" Steinbecka, po zarysie historii USA opowiedziałam o jakich problemach traktowały te książki. Komisja słuchała z ciekawością (bo sami kiedyś na pewno to czytali, a z drugiej strony nie była to kolejna interpretacja "Chłopów" tego dnia).
      Tematy językoznawcze też były bardzo ciekawe, jesli nie dotyczyły "języka reklamy", bo to pojawiało się bardzo często. Były bardzo ciekawe dotyczące pochodzenia nazw miejscowości w okolicach Warszawy. Zmian w języku współczesnym itp.

      Generalnie najlepszą radą jaką możesz dać Synowi, będzie:"zastanów się, co jest dla Ciebie interesujące oraz co potrafisz dobrze przedstawić komisji" oraz zapewnienie, że wysłuchasz prezentacji.
      To egzamin dojrzałości i 18 latek powinien podjąć decyzję sam, nawet jak nie bardzo pewnie się czuje (później będzie podejmował jeszcze trudniejsze decyzje, też sam).
    • smallfemme Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 20:06
      Cóż, mnie język polski mało obchodził, zarówno ustny jak i pisemny chciałam tylko zdać. Więc co się przy nich nastresowałam, to moje... Wybrałam temat o smokach w dziejach średniowiecznych i współczesnych i okazało się, że opracowania i pomoce najłatwiej znaleźć do tematów romantycznych i pozytywistycznych. Na szczęście uratowała mnie moja nauczycielka - okazało się, że w programach nauczania i scenariuszach lekcji jest całkiem dużo o smokach średniowiecznych i literaturze fantasy, tylko nikt tych tematów nie realizuje... Więc panie w komisji, raczej starszej daty jeśli chodzi o typ polonisty [założę się, że żadna by nie tknęła fantasy, choćby jej płacili, oczywiście do pewnej sumy], były średnio zainteresowane tematem i wyraźnie dawały znać że nawet nie zajrzały do moich źródeł, chociaż teoretycznie powinny....
      Ważna uwaga - na nowej maturze w komisji są tylko poloniści + ewentualnie dyrektor szkoły. Także chemik czy fizyk się nie trafi. I przynajmniej jedna osoba jest spoza szkoły, do której uczęszcza maturzysta.
    • aankaa Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 21:34
      Renulec, co by młody nie wybrał i tak masz najbliższe miesiące przechlapane :)
      to napisałam ja, matka 2 maturzystów
    • zmijunia.lbn Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 15.09.10, 22:11
      Jeszcze jedno - z własnego doświadczenia polecam poezję. Mniej czytania (ja w liceum przeczytałam lektury może dwie, nie potrafię na siłę), w zasadzie można mieć ze sobą cały tekst, generalnie - mniej roboty, co jest niewątpliwie zaletą jeśli komuś na polskim totalnie nie zależy. ;)
      • felisdomestica Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 16.09.10, 11:35
        przeraziłaś mnie swoją wypowiedzią...
        • moniach_1 Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 16.09.10, 17:31
          Przesadzasz. Ja w humanie miałam kupę ludzi, którzy na fizyce nie umieli przekształcić najprostszego wzoru. W mat-fizie była kupa ludzi, któzy nie przeczytali ani jednej lektury, bo maturę się zdaje na podstawie tekstu przed oczami (oczywiście bez przeczytania całości można pisać bzdury, ryzyko). Wiedza ogólna jest fajna, ale liceum nawet do niej nie zachęca. W trzeciej klasie już praktycznie nie chodzi się na przedmioty, z których nie pisze się matury (nauczycielom jest na rękę, bo mogą lepiej przygotować konkretne osoby). W liceum nie ma czasu np. zrealizować dobrze całego programu historii (historyczka w naszej szkole doszła do II WŚ i oświadczyła, że dalej to program WOSu i ona już nie musi oraz pominęła historię kościoła, bo to się robi na religii...). Jak w takiej sytuacji wyobrażasz sobie, że ludzie będą wychodzić ze szkoły z wiedzą z przedmiotów, które ich nie interesują?

          (i żeby nie było: ja naprawdę uważam, że trzeba znać podstawy wszystkich przedmiotów, bo to jest ważne. Ale liceum takie, jakie jest nie jest w stanie tego zapewnić)
          • turzyca OT system szkolny 16.09.10, 18:03
            A to jest zjawisko, ktore mnie fascynuje niepomiernie i zastanawiam sie, czy daloby sie cokolwiek zmienic.
            Ja mialam w mojej zagramanicznej szkole przedmiot pt. czytanie, 5 godzin tygodniowo. Jezyk ojczysty byl oddzielnie, rowniez 5 godzin, i tam zajmowalismy sie kaligrafia, gramatyka i ortografia. A na czytaniu jak sama nazwa wskazuje czytalismy i w ogole pracowalismy z tekstem - analiza, streszczenia, itd itp. Zeby ten przedmiot zaliczyc trzeba bylo m.in. czytac na glos w odpowiednim tempie i bez bledow (tzn. za kazdy blad odliczana byla jakas tam ilosc slow). W pierwszym semestrze trzeciej klasy na bdb trzeba bylo przeczytac 120 slow na minute. W Polsce w osmej klasie okazalo sie, ze kolezanka nie jest w stanie zrobic zadania z tekstem, bo nie rozumie tekstu. Dlaczego nie uczymy tak podstawowej czynnosci jak czytanie?

            Do tej pory nie rozumiem tajemnicy trudnosci przeksztalcania wzorow. To jest przeciez mechaniczna czynnosc, ktora moze opanowac dziesieciolatek. Trzeba sie tylko chwile zastanowic. Przez lata na korepetycjach wbijalam ludziom do glowy "pomysl". I jak zaczynali myslec, to sie okazywalo, ze to jest proste. Oczywiscie, korepetycje to warunki cieplarniane, ale ja w sumie czesto gesto przekazywalam wiedze, ktora dostalam od nauczycieli. Bo akurat ja mialam szczescie do nauczycieli, ktorzy oczekiwali myslenia i umieli je stymulowac. Ale dlaczego to sa wyjatki? Dlaczego nie uczymy tak podstawowej umiejetnosci jak logiczne myslenie?
            • elftherinii Re: OT system szkolny 16.09.10, 18:11
              Brr czytanie na głos jest moją zmorą. No po prostu jak zaczęłam czytać po cichu to straciłam umiejętność czytania na głos (ciągłego tekstu, nie mam problemu np przy referatach itp. Ale związek ma też z tym tarczyca a w związku z tym problemy z wymawianiem słów - w tym momencie ocenianie mojego czytania uznałabym za niesprawiedliwe). Nie widzę zresztą większego sensu skoro takie czytanie jest wolniejsze od cichego i mniej z niego rozumiem.

              Na mojej maturze w treści zadania nie było magicznego "odnieś się do całości utworu". A ja jak głupia przeczytałam większość lektur (oprócz Mickiewicza i Potopu) dwa razy - czułam się strasznie oszukana. Zwłaszcza, że miałam do wyboru o wiele ciekawsze książki niż chociażby Świętoszek.
              • turzyca Re: OT system szkolny 16.09.10, 18:34
                Nie widzę zresztą większego sensu skoro takie czytanie jest
                > wolniejsze od cichego i mniej z niego rozumiem.

                Jesli ktos nie radzi sobie z czytaniem na glos i nie jest w stanie tego wycwiczyc, to jest to jest to raczej dzwonek alarmowy - albo tak jak u Ciebie problemy fizyczne albo np. dysleksja. I to nalezy sprawdzic i podjac jakies kroki zaradzajace, a nie stwierdzac, ze skoro dziecko sobie nie radzi z przecietna umiejetnoscia, to trzeba tej umiejetnosci unikac. Czytanie na glos bylo tylko jednym z wielu, wielu rodzajow pracy z tekstem. Sluzylo m.in. do mierzenia tempa czytania tekstu. Tak wiec zeby zaliczyc trzeba bylo to tempo czytania cwiczyc. Czyli po prostu cwiczyc czytanie. I to daje efekty. Ja tradycyjna metoda, bez zadnych sztuczek, czytam lekki tekst w tempie okolo 60 stron na godzine. 120 slow to w powiesci okolo 10 linijek tekstu. Na stronie jest przecietnie 35 linijek. Nie jestem wiec geniuszem, po prostu trafilam na kogos, kto mnie nauczyl efektywnie czytac.
                Sepleniacy kolega byl chyba oceniany wg zindywidualizowanej taryfy. Ale musial i czytac na glos i recytowac wiersze i przedstawiac ulubione ksiazki. Bo jesli nie podejmie takich wyzwan w cieplarnianych warunkach szkoly, to jak ma sobie poradzic w doroslym zyciu?
                • elftherinii Re: OT system szkolny 16.09.10, 18:44
                  Chyba źle się wyraziłam: na początku jak najbardziej czytanie na głos jest potrzebne ale w dalszym kształceniu? W gimnazjum, liceum?
                  Wątpię żeby jakikolwiek polonista uznał problemy z wymawianiem słów jako objaw choroby a nawet jeśli to nie miałby jak tego uwzględnić w ocenianiu. Zwłaszcza jeśli jest to objaw nie występujący ciągle.

                  Ja akurat czytam bardzo szybko i z dużym zrozumieniem ale muszę czytać po cichu. Szczerze mówiąc oprócz lekcji języka polskiego głośne czytanie dłuższego tekstu nigdy nie było mi potrzebne.
                  • turzyca Re: OT system szkolny 16.09.10, 20:10
                    Nie, nie w dalszym ksztalceniu. Ale w polskiej szkole tego nie ma nawet w klasach 1-3. Porownuje moja szkole z polska podstawowka mojej siostry i widze dramatyczna roznice, ktora potem bezposrednio rzutuje na reszte zycia szkolnego.

                    Chyba mi nie wyszlo dosc wyraznie, ale ja mam wrazenie, ze u nas nie uczy sie podstaw. Wymaga sie wiedzy, a nie umejetnosci.
                    • sylwiastka Re: OT system szkolny 16.09.10, 20:35
                      Moim zdaniem czytanie na głos jest bardzo ważne. Wiem to dlatego, że sama na głos czytam niestety bardzo źle. Po cichu bardzo dobrze. I to głównie przez brak ćwiczenia tej umiejętności. Od dziecka miałam taki problem oko-mózg czytanie idzie dobrze, oko-mózg-usta kiepska koordynacja. W szkole z czytania na głos byłam słaba, ale nikt mnie nie namawiał do ćwiczenia, efekt jest taki, że dziś stresuje się niesamowicie jak mam publicznie przeczytać na głos tekst, który widzę po raz pierwszy. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z rozumieniem tekstu oraz zamiłowaniem do czytania.
                    • kasica_k "Nauczyć się czytać" 17.09.10, 15:43
                      To teraz nie ma w podstawówkach tego dziwa, które ja miałam? U nas w klasach 1-3, a chyba nawet dalej, do domu było zadawane "nauczyć się czytać" czytanki z podręcznika, i na lekcji było odpytywanie z czytania na głos. Dla mnie to było niepojęte, bo ja brałam tekst i czytałam, nie musiałam się go wcześniej "uczyć czytać", ale byli tacy, co uczyli się tych czytanek prawie na pamięć, bo czytać nie bardzo umieli. Niektórzy zresztą do końca podstawówki nie nabyli tej umiejętności.
                      • smallfemme Re: "Nauczyć się czytać" 17.09.10, 16:56
                        Są, są, ale z tego co wiem, rzadko, krótko i mało intensywnie. Jak ktoś się postara i nie wpada w oko, to może przeczytać jedno zdanie poprawnie i na tym zakończyć swoje głośne czytanie na miesiąc. Wszystko zależy od dokładności nauczyciela, liczby dzieci w klasie (np. zerówka 35 dzieci. Praktycznie tylko rysowały, bo mimo dwóch opiekunek mało co dało się zrobić, nawet grać czy śpiewać...). Czytanie bywa karą dla dzieci dukających, które wystawione na ocenę i porównanie z innymi dziećmi wstydzą się coraz bardziej czytać. Wyróżnia się czytających najlepiej i najgorzej, średniaków pomija...
                      • daslicht Re: "Nauczyć się czytać" 17.09.10, 17:02
                        Nie no, myśmy też mieli czytanie tekstu. Ale ja się bardzo dobrze uczyłam, szybko łapałam tekst na pamięć, więc kogo tam obchodziło, że czytam jak automat, zwłaszcza że mam wade wymowy. Zresztą jak poznałam tekst wcześniej (bo ja się tak nudziłam na lekcjach, że czytałam sobie podręczniki po kilka razy), to łatwiej mi było go ewentualnie przeczytać. Wiersze ćwiczyłam w domu i było spoko :)
                        Zresztą czytam płynnie, nie dukam, tylko sie zacinam.
                    • moniach_1 Re: OT system szkolny 20.09.10, 15:07
                      Ale w polskiej szkole tego nie ma nawet w klasa
                      > ch 1-3. Porownuje moja szkole z polska podstawowka mojej siostry i widze dramat
                      > yczna roznice, ktora potem bezposrednio rzutuje na reszte zycia szkolnego.

                      A może to kwestia tego, że nie ma jak wyegzekwować czytania na głos i ogólnie indywidualnego oceniania i diagnozowania dzieciaków, jak masz 32 osoby w klasie? Nie wiem, jaka jest szkoła twojej siostry, tak sobie myślę na głos o przyczynach
                      • turzyca Re: OT system szkolny 20.09.10, 18:31
                        > A może to kwestia tego, że nie ma jak wyegzekwować czytania na głos i ogólnie i
                        > ndywidualnego oceniania i diagnozowania dzieciaków, jak masz 32 osoby w klasie?

                        W trzeciej klasie bylo nas 42 (slownie: czterdziesci dwoje).

                        Moja siostra chodzila do przecietnej warszawskiej podstawowki, takiej ze srodka rankingu, w klasie bylo ich chyba 28 osob. Roznica? Ja mialam 5 do 6 lekcji, siostra 4 do 5. I ja nie mialam religii.
                        • moniach_1 Re: OT system szkolny 20.09.10, 20:35
                          Wow, w takim razie nie mam więcej pytań...
                • thorrey Re: OT system szkolny 16.09.10, 19:15
                  turzyca napisała:
                  > Jesli ktos nie radzi sobie z czytaniem na glos i nie jest w stanie tego wycwicz
                  > yc, to jest to jest to raczej dzwonek alarmowy - albo tak jak u Ciebie problemy
                  > fizyczne albo np. dysleksja.

                  Turzyco, polemizowałabym z Twoim twierdzeniem. Z tego, co mnie uczono na metodyce wynikało, iż czytanie na głos nie ma nic wspólnego z tzw. czytaniem ze zrozumieniem. Podczas czytania "na głos" angażowane są inne umiejętności (wymowa, umiejętność intonacji zdań) i to w takim stopniu, że na zrozumienie tekstu często nie starcza nam już uwagi.

                  Dlatego też przy nauce angielskiego wbija się przyszłym nauczycielom do głowy że "reading skill" to nie jest czytanie na głos. Czytanie na głos szkoli się na lekcjach fonetyki i emisji głosu, a nie podczas "reading comprehension", czyli pracy z tekstem.
                  • turzyca Re: OT system szkolny 16.09.10, 20:34
                    Ja nie twierdze, ze czytanie na glos musi byc jednoznaczne z czytaniem ze zrozumieniem. Ale twierdze, ze jest jednym z miernikow ogolnej sprawnosci czytania. Skale rozumienia mozesz sprawdzic pytajac o tresc.
                    No i chyba jednak sa pewne roznice miedzy nauka jezyka ojczystego a obcego, nie da sie tego przelozyc jeden do jednego.

                    Zeby nie dywagowac dalej - przykladowa praca domowa z tego przedmiotu to byl tekst, poczatkowo kilka linijek, potem kilka stron, ktory nalezalo przeczytac (w technice dowolnej czyli w praktyce po cichu), do ktorego bylo iles tam pytan, cwiczacych rozne aspekty pracy z tekstem. Te pytania trzeba bylo opracowac pisemnie. Czyli czesto przeczytac tekst drugi lub trzeci raz, zeby wylapac potrzebne odpowiedzi. A potem nalezalo opanowac ten tekst w czytaniu na glos. Czyli w praktyce przeczytac jeszcze dwa, trzy razy. Oczywiscie to byla praca i to bylo meczace. Ale dzieki temu przedmiotowi posiadalismy umiejetnosc zarowno czytania ze zrozumieniem jak i czytania szybkiego. U mnie to bylo wyraznie widoczne, gdy zmienilam szkole, nagle z uczennicy zdecydowanie dobrej, ale nie bardzo dobrej (takie 4+), stalam sie uczennica wrecz wybitna i to w klasie o rok starszej, wiec dawalam rade mimo brakow w wiedzy.
                    No ale wlasnie: to byl przedmiot poswiecony nauce umiejetnosci, nie wiedzy. I tego w polskiej szkole brakuje.
                    • jul-kaa Re: OT system szkolny 16.09.10, 21:11
                      turzyca napisała:
                      > No ale wlasnie: to byl przedmiot poswiecony nauce umiejetnosci, nie wiedzy. I t
                      > ego w polskiej szkole brakuje.

                      Co jest o tyle zabawne, że na maturze takich umiejętności właśnie się wymaga...
                  • paulinago Re: OT system szkolny 17.09.10, 14:16
                    thorrey napisała:

                    > turzyca napisała:
                    > > Jesli ktos nie radzi sobie z czytaniem na glos i nie jest w stanie tego w
                    > ycwicz
                    > > yc, to jest to jest to raczej dzwonek alarmowy - albo tak jak u Ciebie pr
                    > oblemy
                    > > fizyczne albo np. dysleksja.
                    >
                    > Turzyco, polemizowałabym z Twoim twierdzeniem. Z tego, co mnie uczono na metody
                    > ce wynikało, iż czytanie na głos nie ma nic wspólnego z tzw. czytaniem ze zrozu
                    > mieniem. Podczas czytania "na głos" angażowane są inne umiejętności (wymowa, um
                    > iejętność intonacji zdań) i to w takim stopniu, że na zrozumienie tekstu często
                    > nie starcza nam już uwagi.
                    >
                    Jam przykładem na to, że póki nie usłyszę - nie zrozumiem (trochę przesadzam, ale obraz przetwarzam znaaaacznie wolniej). Mo umysł jest stymulowany dźwiękiem, myślę na głos, notorycznie do siebie gadam. Wiele lat tego nei wiedziałam, więc męczyłam się z metodami typu przepisywane, które nic nie dają, ale nauczyciele tak polecali. Dlatego zgadzam się z Turzycą, choćby z tego powodu, że część uczniów to stymuluje i będą dzięki takim zajęciom miały to okazję odkryć. W szkole w przytłaczającej większości sprawdza się wiedzę pisaną - odpowiada się stosunkowo rzadko.
                    Poza tym pamięć robocza jest kodowana dźwiękiem, więc wydaje mi się, że stymulowanie werbalne może jej dobrze robić, ale to tylko moja intuicja.
                • jul-kaa Re: OT system szkolny 16.09.10, 19:29
                  turzyca napisała:
                  > Jesli ktos nie radzi sobie z czytaniem na glos i nie jest w stanie tego wycwicz
                  > yc, to jest to jest to raczej dzwonek alarmowy - albo tak jak u Ciebie problemy
                  > fizyczne albo np. dysleksja.

                  Mój mąż jest dyslektykiem. Takim prawdziwym, wiem, bo sprawdziłam :)
                  I miał zawsze ogromne problemy z czytaniem na głos. Jego rodzina i on sam twierdzili, że nie da się nic z tym zrobić, bo dysleksja, bo trudno, bo nie, taralala. Bzdura. Na spokojnie, regularnie, ćwiczyliśmy i... czyta na głos bardzo ładnie, choć ewidentnie przyszło mu to z większym trudem niż innym.
                  Ale w sumie nie widziałam, ze to takie ważne, dla mnie to po prostu niezbędna każdemu umiejętność - kiedyś jak chciał się ze mną podzielić tym, co czytał, to brzmiało to delikatnie mówiąc bełkotliwie... Teraz umie nawet modulować głos czytając dziecku bajki, co kiedyś wydawało się nieosiągalne.
                  Dodam tylko, ze mój mąż czyta ogromne ilości książek, po ileś na tydzień.
              • sylwiastka Re: OT system szkolny 16.09.10, 20:41
                To lektury czyta się po to aby zdać maturę? Tylko po to? Ja myślałam, że po to aby nieco liznąć historii literatury polskiej i zagranicznej na przykładzie konkretnych utworów. I przede wszystkim czyta się dla siebie, a nie dla nauczyciela czy matury.
                Może to kwestia priorytetów, ja lektury czytałam dość chętnie, o ile były dla mnie interesujące. Jeśli nie rezygnowałam, wyrobiwszy sobie o nich zdanie oraz ze świadomością konsekwencji. Dzięki temu Sienkiewicza, który jest dla mnie niestrawny rozpoznam po dwóch zdaniach.
                Ale nigdy nie poczułabym się zawiedziona/oszukana, że poświęciłam czas na naukę (inwestowanie w siebie) a nie było to wymagane na maturze.
                • elftherinii Re: OT system szkolny 16.09.10, 21:02
                  Cóż, tak lektury uczniowie czytają tylko po to aby zdać maturę. Jeszcze książki nowsze - poruszający temat 2 Wojny Światowej - były ciekawe i większość była nimi zainteresowana. Kilka lektur też chętnie przeczytam jeszcze nieraz. Ale większość chociażby romantyzmu to była dla mnie strata czasu. Jest wiele ciekawszych książek niż te, które są w kanonie.

                  Inwestowałam w siebie ucząc się rzeczy, które były dla mnie priorytetowe - zamiast Potopu wolałam poczytać Fizykę Halliday'a. Ci, którzy szli na medycynę w tym czasie czytali książki biologiczne.
                  • sylwiastka Re: OT system szkolny 16.09.10, 21:16
                    Mnie to dość trudno zrozumieć, szczególnie, że maturę zdawałam tą nową (pierwszy rocznik). Piszesz tak jakby czytanie lektur było bez sensu... bo nie są to książki lekkie, łatwe i przyjemne. No, nie wszystkie są. Dlaczego tylko II WŚ maiłaby być ciekawa, a epoka Oświecenia, nie, bo to było tak dawno? Bo słowa dziwne (jęzuyk polski się zmienia). Fakt kanon lektur trzeba uaktualniać, szczególnie w szkole podstawowej. Jednak licealiści to ludzie, którzy są wystarczająco dojrzali aby poznawać historię literatury. Pisze to jako biolog. Lektury nie przeszkodziły mi w zgłębianiu wiedzy biologicznej, jednak teraz czuje się bardziej świadomym czytelnikiem.
                    • elftherinii Re: OT system szkolny 16.09.10, 21:50
                      >Piszesz tak jakby czytanie lektur było bez sensu... bo nie są to książki lekkie, łatwe i przyjemne.

                      Dużo książek, które czytam nie są lekkie ale są interesujące. Cóż są książki, które mi się podobają i takie, których nie przeczytam. Jeśli kolejna lektura mówi o tym samym schemacie nieszczęśliwie zakochanego typka, który nawet sobie porządnie w łeb nie umie strzelić to ja dziękuję - jedna tego typu książka w zupełności by mi wystarczyła. I język, którym jest pisana nie ma tu nic do rzeczy.
                      Lubiłam np. Starożytność, uwielbiałam Barok ale chociażby Romantyzm był dla mnie katorgą.
                      • sylwiastka Re: OT system szkolny 16.09.10, 21:58
                        O to mi właśnie chodzi, aby każdy uczeń mógł sobie wyrobić zdanie o literaturze (co jest "czytalne", a co nieczytalne") kanon obejmuje po trochu większość epok i nurtów. I poznanie ich nie jest stratą czasu, nawet jeśli stwierdzi się, że to nie jest interesująca "nas" lektura.
                  • sarahdonnel Re: OT system szkolny 17.09.10, 17:55
                    Powiesiłabym taką panią od polskiego na najbliższym drzewie. Wiesz, dlaczego?
                    Zrobiła klasie krzywdę, być może samym podejściem 'bo to mat-fiz, i tak tylko odbębniają do matury'. W moim ogólniaku mat-fizy dostawały dobrych polonistów, żeby nie wychowywać funkcjonalnych analfabetów. Moja klasa - biol-chem, w tym 7 osób obecnie po WUM, kilku inżynierów-genetyków i weterynarzy, a pisane nikomu nie szkodzi. Uczyła nas siostra Wandy Chotomskiej... z nastawieniem 'jak masz wykształcenie średnie ogólne, to po to, żeby na ogólnym poziomie móc przynajmniej zadać pytanie czy poszukać informacji na KAŻDY temat'. Jak ktoś ględził brykiem, to potrafiła powiedzieć, z którego opracowania coś jest wyuczone, a dobre opracowania - sama wskazywała. Mimo swoich ponad 70 lat!

                    A na panią od polskiego, którą chciałam pozbawiać życia... jeżeli ktoś nie umie sprzedać własnej wiedzy w interesujący sposób, to nie wiem, czy jest na swoim miejscu. Niestety wiem też, jak odbywa się selekcja na studium nauczycielskie na polonistyce: na UW nie ma żadnych wymagań wstępnych - to jedyna taka 'otwarta' specjalizacja, wszędzie indziej są progi zaliczeń niektórych przedmiotów lub specjalizacje są dodatkowo płatne. Ja po praktykach w szkole średniej uznałam, że za dużo takich nauczycieli 'robiących kursy lektur po linii najmniejszego oporu', żeby dalej pakować się w taką 'karierę'. Z koniem się kopać nie będę...

                    Uczę, o ile ostatnio w ogóle, dorosłych, którzy to wybierają i z reguły płacą za mój czas. Nie żałuję też porzucenia polonistyki na rzecz językoznawstwa, w tym lingwistycznej inżynierii. I mam zamiar zarabiać na tym oryginalnym hobby od przyszłego roku ;).
                    Co do uczenia czytania - tak, uczyłam efektywnie czytać takie 'dorosłe i poważne ofiary nauczycieli polskiego-odbębniaczy'. I do czytania na głos (szlifowanie wymowy) przynosiłam np. kawałek baśni, albo czegoś do poczytania dziecku na głos, a czytanie po cichu to były teksty branżowe, z zadaniami sprawdzającymi zrozumienie i potem prowokującymi dyskusję 'twórczą'.
                • pierwszalitera Re: OT system szkolny 16.09.10, 22:48
                  sylwiastka napisała:

                  > To lektury czyta się po to aby zdać maturę? Tylko po to? Ja myślałam, że po to
                  > aby nieco liznąć historii literatury polskiej i zagranicznej na przykładzie kon
                  > kretnych utworów. I przede wszystkim czyta się dla siebie, a nie dla nauczyciel
                  > a czy matury.

                  Dzięki ci za tego posta, bo zaczęłam już wątpić z młodsze polskie generacje. ;-) Jak widzę jak traktuje się dzisiaj maturę, jakie ona ma znacznie i jaką wiedzą ogólną taki maturzysta może się pochwalić, to mnie autentycznie mrozi.
                  • moniach_1 Re: OT system szkolny 20.09.10, 15:23
                    Ja jestem młodszą generacją i szczerze mówiąc mocno w nią wątpię. Ja tylko będę twierdzić, że to nie jest tak, że "ach ta dzisiejsza młodzież", głupi i bez ambicji. Ja twierdzę, że liceum zostało skrócone o rok, a ilość materiału nie. W gimnazjum nie robi się nic rozwijającego, 3 lata stracone. Potem w 3 lata robi się materiał 4 lat, dodatkowo ze świadomością, że od wyniku matury zależy dostanie się lub nie na studia (co powtarza się ludziom raz w tygodniu przez 3 lata). Cały czas słyszymy, że trzeba się specjalizować, "skupić na tym, co najważniejsze", uczyć do matury - to jest cel. I czego ty oczekujesz? Umiejętności? Wiedzy ogólnej? Serio? Sama pisałaś, że człowiek w wieku 18 lat nie jest dojrzały i świadomy (żeby np. wybrać kierunek studiów, który będzie dla niego najlepszy). Tym bardziej nie jest na tyle świadomy, żeby oprzeć się temu, co mówią wszyscy wokół.
                • zmijunia.lbn Re: OT system szkolny 16.09.10, 22:53
                  sylwiastka napisała:

                  > Może to kwestia priorytetów, ja lektury czytałam dość chętnie, o ile były dla m
                  > nie interesujące

                  No właśnie. Dla mnie nie były. Zaczynałam chyba wszystkie lektury, ale po prostu mi nie szły. Mogłabym czytać na siłę, ale po pierwsze nic bym nie zapamiętała, po drugie - zajęłoby mi to duuużo czasu.
                  • sylwiastka Re: OT system szkolny 16.09.10, 23:13
                    Toż cały czas powtarzam, czyta się dla siebie, po to aby poznać różne style i swoje upodobania. Chyba przyznasz, że aby stwierdzić, że się coś lubi/czegoś nie lubi trzeba spróbować. Jedne lektury doczytasz do końca, inne nie, to zrozumiałe. Dlatego podkreślam, że nawet zaczęcie nieciekawej lektury i konkluzja, że więcej po tego autora się nie sięgnie NIE JEST stratą czasu, bo czegoś się o świecie dowiedziałam (albo o sobie i swoich upodobaniach). Taka jest funkcja szkoły, wykształcenie młodego człowieka, a nie zrobienie maszynki do "zaliczania" egzaminów. Czytając bardzo zróżnicowane utwory literackie (także lektury) wyrabiasz umiejętność analizy tekstu, przede wszystkim wcześniej nieznanego. Taka umiejętność jest później sprawdzana i oceniana.
                    Jedyne na co zareagowałam, i co wzbudziło mój niepokój to zdanie o czuciu się "oszukanym", bo przeczytało się lektury.
                    • elftherinii Re: OT system szkolny 16.09.10, 23:24
                      Hmm dodam jeszcze, że napisałam "przeczytałam większość lektur (oprócz Mickiewicza i Potopu) DWA RAZY". Łącznie z tymi nielubianymi. Drugi raz tylko po to żeby przygotować się do matury - jedno przeczytanie zdecydowanie by mi wystarczyło do zdecydowania czego nie lubię. Czytanie niektórych utworów po raz drugi było stratą czasu.
                    • justinehh Re: OT system szkolny 16.09.10, 23:25
                      Trzeba spróbować:) Przeczytałam Zemstę Fredry, nie bardzo przypadła mi do gustu i jeszcze do tego ośmieliłam się wyrazić negatywną opinię na lekcji, za co polonistka prawie zrównała mnie z ziemią :). A Lalkę doczytałam tylko do połowy i rzuciłam w kąt...
                      • turzyca Re: OT system szkolny 17.09.10, 18:03
                        Tak mi sie skojarzylo - Ferdydurke przeczytalam zgrzytajac zebami, jaki to straszny gniot i ze "Gombrowicz wielkim poeta zdecydowanie nie byl". Po czym pod koniec studiow siegnelam po Gombrowicza po raz kolejny, w ramach poszerzania horyzontow i polknelam jednym tchem.
                        Moi rodzice wykonali taka sama akcje z "Panem Tadeuszem". Jak przerabialam lekture, to z zaskoczeniem stwierdzilam, ze nie widze wypozyczonej z biblioteki ksiazki. Jestem roztargniona, zdarza sie, zdazylam przed lekcja wypozyczyc kolejny egzemplarz. Dwa dni pozniej znow nie moglam znalezc ksiazki, lapnelam domowe wydanie, wielkie, w twardej oprawie, nieporeczne upiornie i polecialam na lekcje. Po lekcjach przeszukalam dom i okazalo sie, ze jeden egzemplarz zakosila mamusia, a drugi tatus. Jak im zrobilam scene o pozbawianie dziecka pomocy naukowych i zmuszanie do targania zbednych kilogramow, to obydwoje zgodnie zeznali, ze nie dotykali poematu od lat szkolnych, kiedy zapamietali to jako nudziarstwo, a teraz zajrzeli, bo lezalo na podoredziu, i okazalo sie, ze to calkiem wciagajaca lektura jest. A ze szli spac pozniej niz ja to i ksiazki wedrowaly po nocy. Jak widac do roznych rzeczy mozna dorosnac. :D
                      • sarahdonnel Re: OT system szkolny 17.09.10, 18:26
                        'Lalkę' trzeba czytać z mapą Warszawy w ręku, albo z Google Street View. Przeczytałam kilkakrotnie, ale Warszawę znam jak taksówkarz ;). Na studiach była ciekawsza.
                        Trzeba dojrzeć ;).

                        Co do 'Pana Tadeusza'... mam zamiar czytać dziecku do poduszki, bo rozpatruję w kategoriach estetyczno-kanonicznych, a nie ideologicznych. Znam lepsze czytadła romantyczne ;).
                        • turzyca Re: OT system szkolny 17.09.10, 18:37
                          Ja "Lalke" polubilam dopiero, jak trafilam na "Warszawa w Lalce" (czy cos kolo tego). Nagle sie okazalo, ze to szalenie wciagajaca lektura. I potem ilekroc szlam Obozna pod gore, musialam myslec o koniach z "Lalki". :D
                          A "Pana Tadeusza" nam polonistka kazala czytac wlasnie jako czytadlo a nie lekture szkolna "wieszcza, co wielkim poeta byl". No i sie uchichralam nad nia do imentu.
                      • thorrey Re: OT system szkolny 17.09.10, 19:00
                        justinehh napisała:

                        >A Lalkę doczytałam tylko do połowy i rzuciłam w kąt...

                        IMHO Lalka jest najwspanialszą powieścią jaką kiedykolwiek napisano w literaturze polskiej. Jest tak wielowątkowa, wielopłaszczyznowa, porusza tak wiele kwestii, że nic co powstało potem i przedtem nie może się z nią równać.
                        Z Lalki (jakis temat o językach postaci) pisałam starą maturę, bardzo dawno temu. Oczywiście jako jedyna z całej szkoły, cała reszta pisała "Obrazy wojny w literaturze", który to temat mój polonista skwitował później "No tak, można byłoby napisać "Obrazy wojny w literaturze to..." i tu na 5 stron wymienić tytuły utworów".

                        Do dzisiaj sobie podczytuję kawałki Lalki do poduszki.
              • daslicht Re: OT system szkolny 17.09.10, 11:53
                Ja też nie lubię czytać na głos i w każdym języku czytam jak automat. Czytam szybko (przy lekkiej lekturze 200 stron/h) i bez problemów ze zrozumieniem. Jestem ultrawzrokowcem, myślę w obrazie, więc muszę widzieć, by zrozumieć. Czytanie na głos mi tylko przeszkadza i wręcz utrudnia zrozumienie. Nawet w przedszkolu nie czytałam na głos, bo mnie to wkurzało.
                Nie lubię audiobooków i słuchowisk. Wolę czytać książki i czytam ich dużo - zawsze bez głosu.
            • justinehh Re: OT system szkolny 16.09.10, 23:30
              Przekształcanie wzorów może i jest proste, pod warunkiem, że ktoś pokaże ten sposób, pomysł, czy jak to tam nazwać, a nie wejdzie na lekcję i rzuca tekst: no to na początek poprzekształcamy sobie wzory. Przypuszczam, że taka wiedza przydałaby mi się bardziej niż płynne czytanie na głos, do czego byłam ciągle wykorzystywana w podstawówce.
            • moniach_1 Re: OT system szkolny 20.09.10, 15:03
              Akurat czytanie ze zrozumieniem jest oceniane, to jest pierwsze zadanie na nowej maturze. Faktem jest, że jest za nie mało punktów, więc nauczyciele olewają albo po prostu robią kilka arkuszy z tym i w zasadzie nie uczą, jak podejść do takiego tekstu. A akurat to jest równie ważne jak tworzenie tekstu, bo przecież matura to jednocześnie egzamin na studia. Studia polegają w dużej mierze na czytaniu tekstów teoretycznych (czyli właśnie to pierwsze zadanie z matury) i potem tworzeniu własnych tekstów, formułowaniu własnych myśli (zadanie drugie). Generalnie to pierwsze zadanie jest fajne, dostaje się jakiś artykuł popularnonaukowy albo coś w tym klimacie i trzeba wyciągnąć tezę stawianą przez autora, użyte argumenty, dlaczego autor użył konkretnego słowa, na jakiej podstawie porównuje coś do czegoś itd. Zadanie jest świetne, właśnie takie na myślenie i rozumienie. Niestety, na zajęciach się tego nie robi, bo nauczyciel ledwie się wyrabia z przerobieniem lektur (albo nie zdąża z XX w., który jest najtrudniejszy i najciekawszy). Ewentualnie daje arkusz i straszy, że jak nie użyją tych słów co w kluczu to 0 pkt... A potem dzieci mają jakąś antropologię kulturową na pierwszym roku: nie rozumieją tekstów, więc się frustrują, więc nie czytają, więc nie rozumieją o co w ogóle chodzi, więc zżynają na zaliczeniach. I witamy na studiach humanistycznych ;)
          • felisdomestica Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 00:03
            twoj post też mnie przeraża. też chodziłam do liceum i nie wyobrażam sobie, że mozna było zdać maturę nie czytając lektur. Niechodzenie na zajęcia jest dla mnie nie do pojęcia. Nieznajomość podstaw fizyki również.
            • zmijunia.lbn Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 00:18
              felisdomestica napisała:

              > też chodziłam do liceum i nie wyobrażam sobie, że
              > mozna było zdać maturę nie czytając lektur.

              Kłaniam się. Inna sprawa że akurat "Świętoszka" przeczytałam - dzięki temu miałam bardzo przyjemny wynik z pisemnej. Bez czytania na bank bym zdała, bo trudno nie zdać podstawowego polskiego..
              Ustna natomiast to przygotowanie wypowiedzi z określonego materiału. Nieznajomość całej reszty może zubożyć zdającego o kilka punktów, ale raczej nie zagraża zdaniu.

              > Niechodzenie na zajęcia jest dla mn
              > ie nie do pojęcia.

              Z tym akurat się nie spotkałam jako z ogólnoszkolnym zjawiskiem. Chodzić chodzili prawie wszyscy, pod koniec trzeciej klasy nauczyciel po prostu nie za bardzo zwracał uwagę na niezdających..

              > Nieznajomość podstaw fizyki również.

              Do tego wystarczy nauczyciel, który totalnie nic nie tłumaczy. Przez 3 lata liceum zdążyłam zapomnieć prawie wszystko, czego z wielką chęcią nauczyłam się w gimnazjum. Reszta została mi tak doszczętnie poplątana, że też raczej trudno byłoby odzyskać dane.
              • pierwszalitera Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 01:13
                zmijunia.lbn napisała:

                Przez 3 lata lic
                > eum zdążyłam zapomnieć prawie wszystko, czego z wielką chęcią nauczyłam się w g
                > imnazjum. Reszta została mi tak doszczętnie poplątana, że też raczej trudno był
                > oby odzyskać dane.

                Ale tu nie chodzi o to, by coś tam umieć. Po wielu latach zobaczysz, że w ogóle mało zastanie ci w głowie ze szkolnej wiedzy, szczególnie z tego, co się wykuło na chybcika na jakiś tam egzamin. Ważne jest, że miało się z zagadnieniami styczność i wiedzieć gdzie je przykleić, jak łączyć w logiczne całości, gdzie szukać informacji itp. A jak z góry założysz, że jakiś przedmiot cię nie interesuje, bo nie przyda się na planowanym kierunku studiów, to skazujesz się na ignorancję. Poza tym można się też pomylić. Ja studiowałam na przykład psychologię, którą uważa się z kierunek humanistyczny i społeczny. Niestety, potrzebna była do tego dobra znajomość biologii i matematyki, bo ma się zajęcia z fizjologii, biologii ewolucyjnej, genetyki, medycyny, statystki, sporo operuje się liczbami, technicznymi urządzeniami, programami komputerowymi itd. Wykładowcy zakładają też, że wie się o co chodzi i nie tłumaczą zaniedbanych w liceum podstaw.
                • felisdomestica Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 01:43
                  Otóz to. Wiedza po prostu przyczynia się do ogólnego rozwoju. Nigdy nie wiadomo co się w życiu przyda. Kiedy więcej wiesz, patrzysz na świat z większym zrozumieniem. Fajnie jest wiedzieć, dlaczego słońce wschodzi na wschodzie. Odrzucając z góry część wiedzy (bo się nie przyda) zubażamy się na własne życzenie. Zamykamy przed sobą całe światy.
                  Czas spędzony w liceum jest jedynym czasem, w którym można i należy liznąć wiedzy ogólnej. Potem zwykle bywa za późno, no i zdolności poznawcze bynajmniej nie rosną z wiekiem :-).
                  • zmijunia.lbn Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 12:06
                    No z tymi opiniami oczywiście się zgadzam i w takim razie to już raczej nie do mnie - liznąć liznęłam wszystkiego czego było mi dane do tej pory, choćby i tylko siedząc na lekcjach. Wydaje mi się, że nie unikałam żadnego przedmiotu świadomie, "bo mi się nie przyda". Do niektórych po prostu się nie przykładałam, innych zwyczajnie nie byłam w stanie się nauczyć. Więcej grzechów nie pamiętam, mam z grubsza czyste sumienie. ;)
            • pierwszalitera Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 00:31
              felisdomestica napisała:

              > twoj post też mnie przeraża.

              Dla mnie też zgroza. Na takich ludzi mówi się w kraju, w którym mieszkam fachowi idioci. Pozostaje tylko mieć nadzieję, by nie przejechali się w życiu zawodowym, bo w wielu branżach ceni się interdyscyplinarność i pracowników bez przedmiotowych klapek na oczach.
              • elftherinii Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 11:27
                Czy Wy przypadkiem nie robicie prostego przełożenia: nie czyta lektur = nie czyta w ogóle? Bo to przerażenie trochę tak wygląda. Mnie w kanonie denerwowało zamknięcie w schemacie grecko-chrześcijańskim. Nie wiem jak to lepiej nazwać ale szkoda, że przerabiamy Biblię a Koranu już na przykład nie (tak wiem, że mieszkamy w Europie). Denerwuje mnie uczenie mitów greckich a pomijanie mitologii słowiańskiej. I zamiast czytać po raz 10 te mity, wolałam w tym czasie czytać np właśnie informacje o mitologii słowiańskiej, celtyckiej.

                Jakoś nie wierzę, że kilkanaście lat temu wszyscy czytali lektury, byli jednoczenie pasjonatami biologii, fizyki a przy tym mówili biegle w języku obcym. No i jeszcze obowiązkowo po lekcjach rozwijali swoje zainteresowania. Tylko ta dzisiejsza młodzież taka zła. <koniec przekąsu>

                Dobrze, że nie znacie reszty realiów przeciętnego LO :D
                Może to nie jest powszechny pogląd ale ja nie znam osoby, która aktualnie nie traktuje matury inaczej niż egzaminu wstępnego na studia. Co więcej nauczyciele od drugiego semestru 3 klasy nam tłukli, że mamy uczyć się przedmiotów kierunkowych a mniejszą wagę przykładać do tych "niepotrzebnych" (do rekrutacji). Jeśli komuś zabraknie punktu do dostania się na medycynę to ślicznie zdany polski będzie mu na prawdę obojętny;)
                • pierwszalitera Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 14:58
                  elftherinii napisała:

                  Denerwuje mnie uczenie mitów greckich a pomijanie mitologii sło
                  > wiańskiej. I zamiast czytać po raz 10 te mity, wolałam w tym czasie czytać np w
                  > łaśnie informacje o mitologii słowiańskiej, celtyckiej.

                  No widzisz, do wiedzy ogólnej należy informacja, że mity greckie, celtyckie i słowiańskie należą do tego samego mitologicznego, indogermańskiego kręgu kulturowego. By go zrozumieć, pojąć wspólności i rozpoznać delikatne różnice, należy dobrze poznać przynajmniej te mity, które są najlepiej opisane, czyli greckie. Ponadto kultura środziemnomorska, cytowana zresztą ciągle w historii Europy, jest kolebką naszej współczesnej demokracji, przysługuje jej więc więcej uwagi. Natmiast koran należy do innego kręgu kulturowego, do którego należy też właśnie, mająca dla nas większe znaczenie biblia. Z jej znajomością lektura koranu staje się łatwiejsza i lepsza do zrozumienia. Szkoła ma uczyć podstaw, bo dopiero z nimi można odważyć się na rozszerzenie wiedzy.


                  > Jakoś nie wierzę, że kilkanaście lat temu wszyscy czytali lektury, byli jednocz
                  > enie pasjonatami biologii, fizyki a przy tym mówili biegle w języku obcym. No i
                  > jeszcze obowiązkowo po lekcjach rozwijali swoje zainteresowania. Tylko ta dzis
                  > iejsza młodzież taka zła. <koniec przekąsu>

                  Na pewno nie byli we wszystkim dobrzy, ale mieli nieco inne pojęcie o roli swego wykształcenia. Mniej chodziło o punkty potrzebne na studia, bo nie zakładało się, że każdy musi mieć wyższe wykształcenie i matura miała inne, wyższe znaczenie. Dziś jest niczym, a szkoła średnia przypomina wakacyjne kursy na uniwersytecie, które w wybranych przedmiotach uzupełniają braki i przygotowują maturzystów do wybranego kierunku. Założenie jest takie, że wybierasz już bardzo wcześnie interesujący cię akademcki zawód, co jest dla mnie nie do pojęcia, bo ambitne studia, to nie dwuletnia zawodówka i nieraz potrzeba trochę więcej czasu na orientację, co się w życiu chce robić. Wybieranie zawodu i kariery tylko na podstawie lepszych, lub gorszych stopni w jakimś przedmiocie jest nieporozumieniem. Ktoś mający piątki z matematyki nie jest jeszcze koniecznie umysłem ścisłym nadającym się na informatykę, a ktoś piszący dobre wypracowania i mający talent od języków niekoniecznie będzie szczęśliwy jako humanista. Dlatego moim zdaniem powinna liczyć się średnia, by dać młodym ludziom możliwość na zweryfikowanie swoich planów i odkrycie nowych zainteresowań. Studia to nie przedłużenie szkoły, tylko zupełnie inny etap życiowy, oparty na innych zasadach zdobywania wiedzy, w którym lepsze lub gorsze osiągnięcia w szkole średniej nie mają już żadnego znaczenia. Przynajmniej ja to tak doświadczyłam.
                  • elftherinii Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 15:27
                    pierwszalitera napisała:

                    > No widzisz, do wiedzy ogólnej należy informacja, że mity greckie, celtyckie i s
                    > łowiańskie należą do tego samego mitologicznego, indogermańskiego kręgu kulturo
                    > wego. By go zrozumieć, pojąć wspólności i rozpoznać delikatne różnice, należy d
                    > obrze poznać przynajmniej te mity, które są najlepiej opisane, czyli greckie. P
                    > onadto kultura środziemnomorska, cytowana zresztą ciągle w historii Europy, j
                    > est kolebką naszej współczesnej demokracji, przysługuje jej więc więcej uwagi.
                    > Natmiast koran należy do innego kręgu kulturowego, do którego należy też właśni
                    > e, mająca dla nas większe znaczenie biblia. Z jej znajomością lektura koranu st
                    > aje się łatwiejsza i lepsza do zrozumienia. Szkoła ma uczyć podstaw, bo dopiero
                    > z nimi można odważyć się na rozszerzenie wiedzy.

                    Ok ale przerabianie tych samych tekstów, bez poszerzania ich omawiania jest przesadą. Te same mity greckie miałam omawiane w podstawówce, gimnazjum i liceum - w zasadzie sposób ich omawiania się nie różnił, nie pogłębił mojej wiedzy. Jeśli coś było już przerabiane we wcześniejszych latach kształcenia, wg. mnie spokojnie później można by to zastąpić czymś innym (chociażby w LO rozszerzyć mitologię o mity celtyckie, słowiańskie, nordyckie), niż czytać to samo.

                    Ja mam wrażenie, że my po prostu dostosowaliśmy się do wymogów aktualnego systemu edukacji. I traktujemy maturę jako egzamin wstępny na studia - bo w zasadzie oprócz tego jest (dla mnie) tylko i wyłącznie papierkiem. Czego nie mogli zrozumieć chociażby moi rodzice.
                    • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 17:49
                      I tu dochodzimy do tego, co zasadniczo rozni Twoje pokolenie od pokolenia Pierwszejlitery. A nawet od mojego pokolenia mimo ze jestesmy w bardzo przeciez podobym wieku. Bo przepasc jest kolosalna, a przebiega miedzy rocznikiem 1985 i 1986. Ja robilam nowa mature, ale stare liceum. Czyli mity mialam dwa razy - raz mocno ogolnie w podstawowce na poziomie dostosowanym do dziesieciolatkow i drugi raz szczegolowiej w liceum. I dwa razy mialam tez literature wojenna i literature powojenna. Bo normalnemu nauczycielowie starczalo czasu na przerobienie tego materialu. Teraz nie starcza. Gimnazjum moze nie jest glupim pomyslem, ale obecna struktura jest idotyczna. Jesli chcemy strukture trzystopniowa to raczej 4+4+4 tzn. prawdziwa szkola podstawowa obejmujaca wylacznie nauczanie zintegrowane, gimnazjum dajace ogolne podstawy zyciowe i na tym liceum szlifujace wiedze ogolna. Lub zawodowka szlifujaca wiedze zawodowa. A teraz mamy taki absurd jaki opisalas z trojkrotnym uczeniem po lebkach.
                      • sylwiastka Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 18:09
                        Oj z 86 to nie jest tak źle, bo my "dzieci Carnobyla" jesteśmy. Ja miałam swoje ulubione i nielubiane przedmioty, ale szkoła to szkoła uczyć cię trzeba wszystkiego, a na rozwijanie zainteresowań zawsze znajdzie się czas. Bo szkoła to nie wszystko, ważna jest praca poza nią. Lektury zaczynałam wszystkie, niektóre kartkowałam, inne porzucałam, większość kończyłam I w życiu też tak jest, że czasami trzeba wykonać pracę, zadanie która się średnio podoba. Takiej wytrwałości nauczyła mnie szkoła. Nauczyła też dużo odpowiedzialności, organizacji czasu i pozwoliła poznać i wyćwiczyć "mój indywidualny system nauki", wyćwiczyła pamięć i częściowo napełniła wiedzą.
                        Nie odróżniam lektur od książek, jedynie książki interesujące mnie oraz nieciekawe.
                        • turzyca Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 18:33
                          Sylwiastka, moja siostra jest wlasnie tym rocznikiem. No i poniewaz to moja najukochansza mlodsza siostra, to zagladalam jej do zeszytow i podrecznikow. I uwazam, ze to co tam zobaczylam, bylo kiepskie. Moim zdaniem podstawa programowa nie motywuje szkoly do uczenia dobrze.
                          Nie oznacza to, ze wszystkie szkoly ucza zle, dam sobie reke uciac, ze moje liceum takze trzy lata pozniej nadal wymagalo od uczniow myslenia, kreatywnosci i odpowiedzialnosci za samego siebie. Bo moim nauczycielom priorytety sie nie zmienily. Choc jest im duzo trudniej - uczniowie przychodza rok pozniej, a poziom jest jeszcze bardziej zroznicowany. Moje nauczycielki jeczaly z przerazeniem odkrywajac, ze mozna przyjsc do liceum nie znajac osi czasu (historia) lub nie slyszawszy W OGOLE trygonometrii (matematyka; i pod w ogole rozumiem dokladnie to, ze uczen nigdy nie slyszal o sinusie czy tangensie). Moim zdaniem obecny system nauczania powieksza roznice miedzy dobrymi i zlymi szkolami. A to niestety wplywa na ksztaltownie spoleczenstwa.
                          Szkola, czy tego chcemy czy nie, wplywa na nasze postrzeganie swiata. Bezposrednio - przez dobor lektur, faktow i posrednio chocby przez ustawienie czestotliwosci i rodzaju egaminow. Nie uwazam wiec osob z rocznika '86 za wynaturzone z racji Czernobyla, ;) ale uwazam, ze gimnazjum w obecnej formie jest raczej szkodliwe i juz po Waszym roczniku to widac. Osob po dobrych szkolach to nie dotyczy, ale jak ktos nie mial szczescia, to widac bezsens reformy.
                          • sylwiastka Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 23:54
                            Ten Czarnobyl to tak z przymrużeniem oka, bo to taki rocznik napromieniowany i eksperymentalny, edukacyjnie też. W liceum mnie uczyli jeszcze "po staremu" i uważam, że miałam szczęście. Tzn podręczniki swoje, a nauczyciele i tak przekazywali dużo wiedzy. Natomiast dobrze wspominam szkołę podstawową i program nauczania języka polskiego w klasach 4-6. Nowe podręczniki były bardzo różnorodne, zawierały nie tylko "czytanki" ale też różne teksty kultury (obrazy, fragmenty słuchowisk, zdjęcia z przedstawień teatralnych itp) ciekawe zadania. Choć to, co dla mnie ciekawe, dla innych może być "stratą czasu", bo ja z tych, co po przyjściu ze szkoły z wyrzutem wspominałam "Pani nic nie zadała" czyli nie ma dziś zabawy w odrabianie lekcji.
                            Jednak nowe liceum też uważam za porażkę. 4 lata były minimum, aby zdobyć wiedzę z przedmiotów i poszerzyć swoje umiejętności. Totalnym niewypałem okazało się połączenie matury z egzaminem wstępnym na studia oraz zniesienie egzaminów do liceów. Kiedyś licea egzaminami "selekcjonowały" przyszłych uczniów kreując dość wyrównany poziom uczniów pod względem wiedzy, zainteresowań i umiejętności. Ponadto uważam, że każdy przedmiot w liceum powinien być zakończony egzaminem takim jak matura na poziomie podstawowym i nawet niech będzie te nieszczęsne 30% (z możliwością wyboru opcji rozszerzonej). Nie w przeciągu jednej "sesji" , ale po "kolei" w momencie ukończenia etapu nauczania. Jest obowiązek szkolny, ale nie ma obowiązku licealnego. Zaliczenie wszystich przedmiotów w całym cyklu edukacyjnym powinno równać się ze świadectwem maturalnym . Egzaminy na studia to inna bajka i szkoła tez nie jest od tego. Od tego jest przyszły student, aby dążyć do pogłębiania swojej wiedzy. Na studia wyniki z egzaminów końcowych plus egzamin na studia. Studia nadal płatne z podatków (czyli popularnie bezpłatne), ale pez przywilejów jakich jak komunikacyjne. Ahhh to sobie pomarzyłam :)
                • felisdomestica Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 17:07
                  Zastanawiam sie na czym polega odróżnienie "lektur" od "książek". W czym lektury sa gorsze? Może w tym, że bywają nieco bardziej wymagające, wymagające skupienia własnie.

                  Co do tego jak było kilkanascie lat temu: nie wszyscy czytali wszystko, byli pasjonatami biologii czy fizyki, oczywiście że nie. Ale tacy ludzie zazwyczaj kończyli edukację na szkole podstawowej, nie szli do liceum a tym bardziej na studia.
                  W dzieciństwie czytałam wszystko co mi wpadło w ręce, łącznie z książeczką o życiu małoletniego Lenina :-))).
                  w szkole podstawowej uczęszczałam na lekcje angielskiego 2x w tygodniu, muzyki 3x w tygodniu, gimnastyki akrobatycznej 2x w tygodniu i miałam jeszcze czas na zabawę. W liceum po szkole przychodziłam do domu i uczyłam się po sześć, siedem godzin bez przerwy i sprawiało mi to przyjemność. Bo zdobywanie wiedzy może być przyjemnością.
                  Jesli cała edukację traktujecie jako przymus, konieczny do uzyskania dobrze płatnego zawodu to rzeczywiście nie zazdroszczę.
                  • elftherinii Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 17:42
                    felisdomestica napisała:

                    > Zastanawiam sie na czym polega odróżnienie "lektur" od "książek". W czym lektur
                    > y sa gorsze? Może w tym, że bywają nieco bardziej wymagające, wymagające skupie
                    > nia własnie.

                    Ja nie lubię czytać pod przymusem a lektury zwykle są narzucone odgórnie. I tyle. A niektóre rozkładanie tekstu na czynniki pierwsze było dla mnie na tyle niefajne, że traciłam przyjemność z przeczytania książki.

                    > Jesli cała edukację traktujecie jako przymus, konieczny do uzyskania dobrze pła
                    > tnego zawodu to rzeczywiście nie zazdroszczę.

                    Bez przesady, aż tak źle (chyba) nie jest:)
                • moniach_1 Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 20.09.10, 15:33
                  > Dobrze, że nie znacie reszty realiów przeciętnego LO :D
                  > Może to nie jest powszechny pogląd ale ja nie znam osoby, która aktualnie nie t
                  > raktuje matury inaczej niż egzaminu wstępnego na studia. Co więcej nauczyciele
                  > od drugiego semestru 3 klasy nam tłukli, że mamy uczyć się przedmiotów kierunko
                  > wych a mniejszą wagę przykładać do tych "niepotrzebnych" (do rekrutacji). Jeśli
                  > komuś zabraknie punktu do dostania się na medycynę to ślicznie zdany polski bę
                  > dzie mu na prawdę obojętny;)

                  Zgadzam się z tym postem. Nie cieszę się, że tak jest, ale to prawda.
            • brykanty Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 01:24
              No to ja jestem zupełnie psychiczna. Nie dość, że miałam przeczytane właściwie wszystkie lektury (nie zmogłam chyba Lorda Jima i Germinalu, ale próbowałam), to co najmniej kilka podczytywałam siostrze starszej o 2 lata. Bez przymusu, słowo daję.

              Oczywiście są takie, które wspominam z lekką zgrozą, np. Nie-Boską Komedię, i na pewno do nich nie wrócę, ale w pamięci nie został mi obraz ogólnego udręczenia. Pamiętam nawet, że w podstawówce czułam się bardzo z siebie dumna, że czytam Anhellego, w ramach poznawania innych utworów pisarzy "przerabianych" w szkole.

              Jeśli chodzi o fizykę, to miałam z nią problem praktycznie od 6. klasy, po prostu coś mi nie stykało w obwodach. I jeżeli nawet mniej więcej rozumiałam, o co chodzi na lekcji, to na klasówce siadałam nad tymi zadaniami jak kot mojej siostry nad wszystkim, co nie jest wołowinką - ale co ja właściwie mam z tymi chrupkami zrobić, bo ugryźć z żadnej strony się nie da. Po prostu ściana, czarna dziura.

              A nauczyciela miałam b. fajnego, tylko ja byłam niewyuczalna. Przepuszczał mnie do następnej klasy na jakichś słabych trójczynach. Natomiast jego opowiadania z historii fizyki były super i dotąd po ponad 20 latach majaczy mi się gdzieś w głowie o świetliku, ciepliku i flogistonie i o tym, jak Foucault i Fizeau prędkość światła mierzyli.

              I prawdę mówiąc, trochę się tej fizykooporności wstydzę. Ale chyba wielu ludzi uważa, że brak znajomości podstaw fizyki i matematyki czyni ich lepszymi humanistami.

              Może zresztą trzeba się w końcu będzie z tym pogodzić - zasób wiedzy do opanowania ogromnie się rozszerzył i nigdy już maturzysta nie będzie miał przeczytanych 5 dramatów i 5 poematów Słowackiego jak przed wojną - choćby dlatego, że młody inteligent powinien się zapoznać całą masą literatury (oczywiście też bardzo wybiórczo) wytworzonej przez ostatnie 70 lat.
              Starożytni Grecy mogli znać na pamięć całą Iliadę z katalogiem okrętów włącznie, ale wtedy nie było jeszcze Eneidy do wykucia na blachę, niechby nawet w tłumaczeniu na grekę.
              • zmijunia.lbn Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 12:15
                brykanty napisała:

                > Nie dość, że miałam przeczytane właściwie
                > wszystkie lektury (nie zmogłam chyba Lorda Jima i Germinalu, ale próbowałam), t
                > o co najmniej kilka podczytywałam siostrze starszej o 2 lata. Bez przymusu, sło
                > wo daję.

                Ale to już nie jest czytanie lektur. To jest po prostu czytanie książek. Samemu łatwiej się do czegoś zmusić (bo chcę i właśnie że zrobię).
                Ja przeczytałam "Zbrodnię i karę" ok. 3 lata przed omawianiem. Ot, brat mi powiedział jakie problemy porusza i postanowiłam przeczytać. Pierwszą połowę czytałam chyba rok, bo czytało mi się to tragicznie. Ale chciałam, zaparłam się i powolutku czytałam, a druga połowa poszła jak po maśle. Przeczytałam i byłam zadowolona - z siebie i z książki.
                • zmijunia.lbn Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 12:20
                  A z przedmiotami ścisłymi jest tak (przynajmniej w moim przypadku), że ktoś musi delikwenta natchnąć do prawidłowego myślenia, ruszyć trybiki. W liceum w fizyce zawsze brakowało mi elementarnych podstaw danego zjawiska i nie czaiłam totalnie nic - czarna dziura, tak jak u Ciebie. Niby coś jest, a zadania za Chiny nie ruszę. Wystarczyło że chłopak wytłumaczył mi jakiś dział jak ostatniemu tłukowi i posklejało mi się wszystko, nauczyciel był w szoku jak zobaczył mój sprawdzian (poprawkowy na koniec semestru, z 2 czy 3 działów).
                  • turzyca Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 18:16
                    że ktoś mus
                    > i delikwenta natchnąć do prawidłowego myślenia, ruszyć trybiki. W liceum w fizy
                    > ce zawsze brakowało mi elementarnych podstaw danego zjawiska i nie czaiłam tota
                    > lnie nic - czarna dziura, tak jak u Ciebie.

                    O to, to, to. Tylko ze to powinna byc rola nauczyciela, a nie korepetytora. Jako korepetytor mialam czesto gesto podobne efekty, najlepszy byl chlopak, ktory po latach wyciaganych dwoj w ramach ostatniej szansy dopuszczenia do matury mial zaliczyc rachunek prawdopodobienstwa. Wystarczyly dwa popoludnia i dostal piatke. Jedyna przez cale liceum. Bo po raz pierwszy zrozumial, o co chodzi.
                    No ale ja mialam matematyce, ktora na lekcji tlumaczyla tak, ze dalo sie zrozumiec, a jak sie nie rozumialo to mozna bylo przyjsc na konsultacje (wszyscy nauczyciele w moim liceum takie musieli robic) i tlumaczyla tak dlugo az sie lapalo. Czyli zazwyczaj 15 minut. :)
                    • brykanty RP 17.09.10, 18:36
                      No niestety, rachunku prawdopodobieństwa nie rozumiałam ani w ząb. Na klasówce zazwyczaj pisałam standardową odpowiedź "Jest bardzo dużo możliwości". Nigdy nie spotkałam nikogo, kto by mi to wyjaśnił po ludzku. Przyswoiłam jedynie to, że prawdopodobieństwo może wynosić najwyżej 1.
                • felisdomestica Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 12:55
                  Z tego co mówisz, kłopot jest nie z czytaniem lektur, a z czytaniem w ogóle. Wygląda mi to na jakieś problemy z koncentracją. Nie wiem, czy to daje się jakoś wyćwiczyć.
                  • zmijunia.lbn Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 17.09.10, 17:49
                    Kochana, nie zrozumiałaś mnie. Musiałam się zmuszać akurat do tej konkretnej książki i udało mi się do niej zmusić, bo sama z siebie chciałam ją przeczytać. Wiele innych książek czytałam jednym tchem.
              • moniach_1 Re: Czytanie lektur, znajomość fizyki 20.09.10, 15:36
                >(nie zmogłam chyba Lorda Jima i Germinalu, ale próbowałam)

                My nie mieliśmy takich świetnych rzeczy w lekturach ;( A o "Germinalu" usłyszałam na kółku polonistycznym, że nie powinnam czytać takich brzydkich książek O_o "Lorda Jima" przeczytałam sama z siebie, zachęcona "Przed nieznanym trybunałem" Szczepańskiego. Zazdroszczę kanonu, teraz prawie nie ma literatury światowej, poza 4-5 pozycjami sama polska.
    • renulec Re: Matura z polskiego, wybór tematu prezentacji 17.09.10, 09:41
      Jeśli chodzi o czytanie lektur - machnęłam większość lektur licealnych gdzieś tak koło 6 klasy podstawówki. Sama, bez przymusu. Fakt, że umilałam sobie nimi, naprzemienne z numerami "W służbie narodu", ferie zimowe u Babci, pod Ukraińską granicą, nie ma tu prawie żadnego znaczenia, heh ;) Przyznam, że doskonale jednak rozumiem jednostki, które, przymuszane do czytania, nabierają do niego wstrętu. Książki trzeba pokochac, inaczej czytanie nie ma sensu.
      Młody, ku mojej rozpaczy, nie czyta niczego więcej prócz lektur. Żeby była jasność - przymuszany nie był. Młoda czyta chętnie, dużo, w tym sporo w po angielsku i francusku - żeby była jasność - przymuszana była. Do tego, żeby mniej czytała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka