Dodaj do ulubionych

Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów

03.01.11, 11:11
1. Co robić z ludźmi, którzy nie sprzątają po swoich psach?

W mojej całkiem miłej i czystej dzielnicy elegancki pan wyprowadził psa, pies zrobił swoje, po czym obaj zaczęli się oddalać. Zapytałam pana, czy sprzątnie po swoim psie. Pan bardzo się oburzył i zapytał, czy widziałam, żeby ktoś sprzątał, a w ogóle to nie moja sprawa i mam dać mu spokój. Nie zamierzałam mu dać spokoju, bo całkiem niedawno dokładnie w tym miejscu wdepnęłam w psią kupę leżącą na środku chodnika.
Cóż, od słowa do słowa, w końcu nawrzeszczałam na obywatela. On się tym ani trochę nie przejął i poszedł w swoją stronę, a ja zostałam ze swoją wściekłością i uczuciem, jakby ktoś właśnie narobił mi na dywan. Niby mogłabym zadzwonić po straż miejską, ale w tym czasie facet dawno zdążyłby odejść, a przecież go nie przytrzymam. Życzę draniowi, żeby jego pies walnął śmierdzącego kupsztala na środku salonu przy długo oczekiwanych gościach.

2. Co robić z ludźmi, którzy palą papierosy w miejscach, w których jest to bardzo dokuczliwe, a w dodatku zakazane?

Kierowcy autobusów i tramwajów nagminnie palą w trakcie prowadzenia. Najwięksi hardkorowcy potrafią jednocześnie rozmawiać przez komórkę. Rozumiecie, w jednej ręce papieros, w drugiej telefon, a trzecią trzymają kierownicę. Kierowcę także obowiązuje zakaz palenia w autobusie, poza tym dym śmierdzi w całym autobusie.
Nie mam ochoty przez całą jazdę wąchać smrodu i wdychać dymu, więc pukam w szybę i proszę, aby kierowca nie palił. Jakieś dwa razy zdarzyło się, że kierowca odłożył papierosa, uprzednio rzuciwszy złośliwą uwagę ("jak dobrze, że pani to zauważyła"). Zazwyczaj jednak odpowiadają coś w stylu: "a przeszkadza to pani?", "nie przestanę i co mi pani zrobi"? W takim przypadku nic nie działa. Ani awantura, ani zgłaszanie na numer ZTMu. Jeszcze nie zdarzyło się, aby inny pasażer mnie wsparł lub sam poprosił kierowcę o zgaszenie papierosa.
Nieco lepiej jest w przypadku palenia pod wiatą przystankową. Kiedy proszę człowieka, żeby nie palił pod wiatą, zazwyczaj nic nie mówi i odchodzi, czasem jednak zdarzają się osoby, które nawet przeproszą. Bywam tez świadkiem, że inni pasażerowie także proszą palących o odejście spod wiaty. Jedna mała prośba - palący, odchodźcie palić na zawietrzną, żeby wiatr nie zwiewał całego dymi na przystanek. Za to będę bardzo wdzięczna.
Najprzykrzejszy przypadek zdarzył się w szpitalu. Na oddziale chorób zakaźnych, gdzie odwiedzałam chorą siostrę, pani pielęgniarka paliła sobie w najlepsze w pokoju personelu przy otwartych drzwiach. W szpitalu leżeli także ludzie pod tlenem, z trudnościami z oddychaniem. Zupełnie mnie zatkało. Poprosiłam panią, aby zgasiła papierosa. Pani zawstydziła się, przeprosiła i zgasiła papierosa. Wrrróć, jak mawiał mój nauczyciel PO, to nie ta bajka. Pani nie dość, że nie przeprosiła i nie zgasiła papierosa, to jeszcze zaczęła się awanturować, że nie zgasi, dalej będzie palić i gdzie ona ma niby palić. Ludzie, halo, to jest szpital! Gdzie jak gdzie, ale zakaz palenia w szpitalu powinien być najsurowiej przestrzegany, zwłaszcza przez pracowników medycznych.

Wychodzę na awanturującego się babsztyla, ale czasem normalnie nie mogę i coś mnie trafia. Zazwyczaj prośba nic nie daje. Mogłabym to wszystko olać, bo szkoda nerwów, ale jeżeli nic nie zrobię, czuje bezsilność i złość. Czuję się, jakby ktoś miał prawo narobić mi na podłogę w moim własnym domu, a ja nie mam prawa ani możliwości nic z tym zrobić. Niby to są drobne sprawy, ale potrafią nieźle wkurzyć, bo zdarzają się często. Macie jakieś sposoby na takich agentów?
Obserwuj wątek
    • black_halo Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 16:14
      Mieszkam w zdaje sie dosc cywilizowanym kraju ale niedawne opady sniegu, ktory juz zdazyl stopniec odkryly przeykra prawde - jak nie widac to po co sprzatac. Na chodnikach lezy mnostwo psich kupek, mniejszych i wiekszych i wymaga to nielada akrobacji zeby nie wdepnac a mam latwiej. Nie chce myslec o matkach z dziecmi w wozkach.

      Jesli kogos sie nie zalapie za reke to trudno cos zrobic, a jesli juz sie uda to z kolei mnostwo osob okazuje wlasie tak bezczelnych jak ten pan.

      Co do papiersow stosunek mam obojetny, byle mi nikt w nos nie dmuchal. Jesli kierowca pali i rozmawia przez tel podczas jazdy to robi zdjecie komorka i wysla na policje spisujac godzine jazdy, numer autobusy i numer rejestracyjny. Conajmniej rozmowa przez komorke jest jakims tam wykroczeniem.

      Jeden raz w zyciu jakis szalony wlasciciel wypasionego mercedesa chcial wyprzedzic swiezaka na drodze przez co chamsko wjechal nie tylko na przeciwny pas ale i na chodnik o centymetr od mojej stopy. Zapamietalam numery i udalam sie na policje w celu zlozenia zazalenia. Policjant spisal zeznanie i po paru miesiacach dowiedzialam sie, ze kierwca zostal ukarany mandatem i dodatkowo musial wyplacic mi drobne (200 euro) odszkodowanie. A myslalam, ze rozejdzie sie po kosciach.

      Dodam jeszcze, ze akcyza z papierosow to powazny punkt polskiego budzetu (ok. 19 mld rocznie) wiec juz bym tak na tych palaczy nie naskakiwala.
      • mania_aniam off top 03.01.11, 16:24
        > Dodam jeszcze, ze akcyza z papierosow to powazny punkt polskiego budzetu (ok. 1
        > 9 mld rocznie) wiec juz bym tak na tych palaczy nie naskakiwala.

        Ciekawe ile koszuje ich leczenie? Operacja torakochirurgiczna to całkiem duża inwestycja, pochp tez sie samo nie wyleczy, a renta z nieba nie spadnie. Watpie, zeby to sie zwracalo.
        • turzyca Re: off top 04.01.11, 00:20
          > Ciekawe ile koszuje ich leczenie? Operacja torakochirurgiczna to całkiem duża i
          > nwestycja, pochp tez sie samo nie wyleczy, a renta z nieba nie spadnie. Watpie,
          > zeby to sie zwracalo.

          Gdzies ostatnio widzialam zestawienie. Artykul na gazecie chyba to byl. No i niestety ale akcyza jest mniej wiecej rowna kosztom leczenia (raczej mniej niz wiecej), a koszty spoleczne typu renty, krotsza praca sa olbrzymie i akcyza ich nie pokrywa. Czyli argument z akcyza palacze moga uwazac za spalony.
          • black_halo Re: off top 04.01.11, 12:36
            www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/na;walce;z;palaczami;panstwo;straci;300;mln;zl,8,0,585992.html

            A tutaj prosze bardzo udowadniaja, ze leczenie kosztuje 8.5 mld a akcyza to 20 mld. zapominasz jeszcze oczywiscie o tym, ze z 14 mln palaczy spora czesc pracuje wiec placi podatki i skladki zdrowotne wiec leczenie nalezy im sie jak psu buda, bo z tej akcyzy finansuje sie tez leczenie chorych dzieci np. A teraz pomysl co by bylo gdyby w budzecie nagle zabraklo 11 mld w postaci VAT i akcyzy. Czesc z tych umiera tez przedwczesnie i moze nie przyszlo ci tez do glowy, ze ich skladki nie sa dziedziczone przez rodziny ale zostaja w ZUS z czego mozna sfinansowac renty leniom, ktorym nie chce sie palcem kiwnac oraz renty dla dzieci niepelnosprawnych, ktore cale swoje zycie beda zyly na koszt spoleczenstwa. I tu jakos nikt nie mowi, ze mu sie to nie podoba choc urodzone niepelnosprawne dziecko przez cale zycie nie wplci grosza do kasy panstwa.

            Dlatego bardzo nie podoba mi sie nagonka na palaczy, bo choc nalog wysoce szkodliwy to jakos nikt nie widzi, ze to spora czesc budzetu Polski, w ktorym ciagle sa jakies dziury, ktorych nie ma czym zalatac. A dziury powstaja przez rozne grupy spoleczne, sama dostacja do KRUS to 15mld, kilka milardow to koszty konkordatu, kolejne miliardy to operacja w Iraku i Afganistanie - gdybym palila papierosy to powiedzialabym, ze nie mam ochoty finansowac niesprawiedliwosci spolecznej w postaci KRUS, lizania pupy hamerykanom oraz watykanowi. A znajdzie sie jeszcze wiele innych wydatkow panstwowych, ktorych mozna by uniknac.
            • akj77 Re: off top 04.01.11, 14:24
              Gdzie ty widzisz jakąś nagonkę na palaczy? Fajki można kupić w każdym kiosku, palić nikt nikomu nie zabrania. Tyle tylko, że nie można już tego robić wszędzie, ale co za problem gdzieś wyjść i nie przeszkadzać innym?
              Zresztą nie chodzi nawet o przeszkadzanie klientom, którzy zazwyczaj jakiś tam wybór mieli (choć często był to wybór pozostania w domu), ale np. o personel kawiarni, który już nie musi się wędzić 8 godzin w dymie, a co najwyżej wchodzi na parę minut do sali dla palących, szklanki pozbierać.

              Ja bym do aktualnego stanu prawnego dodała tylko palarnie w psychiatrykach (dobrze zamknięte i wentylowane), bo tutaj ten całkowity zakaz to przegięcie było.
              • black_halo Re: off top 04.01.11, 14:36
                Mowie o nagonce w sensie wytykania, ze spoleczenstwo nie bedzie finansowac leczenia palaczy. Tymczasem okazuje sie, ze palacze dokladaja do budzetu naprawde sporo, dochody z samej akcyzy na papierosy to 30% wszystkich dochodow z akcyzy (ok. 60 mld zaplanowane na 2011 rok z wyrobow tytoniowych, alkoholu i paliw).
                • akj77 Re: off top 04.01.11, 16:48
                  black_halo napisała:

                  > Mowie o nagonce w sensie wytykania, ze spoleczenstwo nie bedzie finansowac lecz
                  > enia palaczy. Tymczasem okazuje sie, ze palacze dokladaja do budzetu naprawde s
                  > poro, dochody z samej akcyzy na papierosy to 30% wszystkich dochodow z akcyzy (
                  > ok. 60 mld zaplanowane na 2011 rok z wyrobow tytoniowych, alkoholu i paliw).

                  A, o tę nagonkę Ci chodziło. No to rzeczywiście - jeśli zaczniemy wyliczać, komu sie należy leczenie, a komu nie, to poprzez cukrzyków (na pewno się źle odżywiali!) dojdziemy do "nie powinniście się decydować na dziecko, bo nie macie idealnych genów, więc ja wam za leczenie bachorów płacić nie będę" ;-)

                  >
                  >
            • turzyca Re: off top 09.01.11, 01:26
              > A tutaj prosze bardzo udowadniaja, ze leczenie kosztuje 8.5 mld a akcyza to 20
              > mld.

              Cos mi sie wydaje, ze nalezy wziac ustawe budzetowa do reki i sprawdzic konkretnie. Bo chwilowo to mamy potop niesprawdzonych a sprzecznych informacji.
              Bo w tym samym portalu informuja, ze zysk z akcyzy na papierosy wynosi o 1/4 mniej.

              Co do kosztow leczenia to ja sie spotkalam z kwota rzedu 16 mln zl. Tyle ze trzeba odpowiedziec sobie na pytanie - co rozumiemy przez "koszty leczenia palaczy". Tylko choroby wywolywane przez palenie, czy tez choroby do ktorych palenie posrednio sie przyczynia? Definicja przede wszystkim.

              >zapominasz jeszcze oczywiscie o tym,

              Moglabys ze mnie zejsc? Napisalam krotkiego posta, w ktorym nie zawarlam wszelkich informacji na temat kosztow palenia, kosztow leczenia, kosztow spolecznych oraz kosztow alternatywnych. Co nie oznacza, ze nie mam swiadomosci tych problemow. Ale po prostu w trzylinijkowej wypowiedzi ich nie uwzglednilam.

              > ze z 14 mln palaczy

              Moglabys podac zrodlo tych szacunkow? Bo ja znajduje liczby znacznie mniejsze. Do 14 milionow moge dojsc tylko jesli wezme odsetek palacych mezczyzn (37%) i pomnoze go przez 38 mln. No ale spoleczenstwo sklada sie tez z dzieci (ktore przynajmniej teoretycznie nie pala) i z kobiet (ktore pala znacznie rzadziej).

              spora czesc pracu
              > je wiec placi podatki i skladki zdrowotne wiec leczenie nalezy im sie jak psu b
              > uda, bo z tej akcyzy finansuje sie tez leczenie chorych dzieci np.

              Podatki, akcyza i skladka zdrowotna to trzy rozne rzeczy. Mam nadzieje, ze nie mylisz ich celowo.

              A odwolywanie sie do chorych dzieci to proba manipulacji, na ktora korci az zeby odpowiedziec, ze gdyby skladka zdrowotna nie szla na leczenie nowotworow ponikotynowych, to byloby wiecej kasy na te chore dzieci. Bo skladke zdrowotna palacze placa taka sama jak niepalacy i gdyby nie trzeba bylo ladowac tyle kasy w leczenie chorob wywolanych przez nich na wlasne zyczenie, to nie trzeba by nfzetu ratowac dotacjami z budzetu, wydatki bylyby nizsze i wplywy z akcyzy nie bylyby az tak wazne. Tylko ze z uprawiania demagogii nie wynika nic dobrego, mozemy sobie grac na uczuciach, ale konstruktywne to nie bedzie.

              Konstruktywne bedzie siegniecie do liczb i badan. To dosc skomplikowane obliczenia, bo trzeba uwzglednic rozne czynniki, czesto pozornie niezwiazane, policzyc koszty alternatywne, ale na swiecie sie je przeprowadza. I zarowno Hiszpanom jak i Brytyjczykom wychodzi, ze jednak straty z palenia przewyzszaja zyski.
              I ja sie w tej sytuacji czuje mniej wiecej tak jak wtedy, gdy przylapuje sasiada na wyrzucaniu nieposegregowanych smieci, za co kare placa wszyscy mieszkancy kamienicy. A to inne uczucie niz to, gdy cala reszta mieszkancow radosnie zgadza sie doplacac do promocji pobliskiego deptaka. Mimo ze i tu i tu trace kase.


              No i problem z paleniem jest zasadniczo taki, ze palacz nie jest wyalienowana jednostka. Podobne argumenty finansowe moglyby padac w przypadku zucia tytoniu, ale mam wrazenie, ze gdyby w Polsce byla grupa zujacych i grupa palacych, to ci pierwsi mogliby liczyc na wieksza wyrozumialosc. Bo jednak jest to duzo mniej uciazliwy dla otoczenia nalog.
              • elftherinii Re: off top 09.01.11, 11:02
                > No i problem z paleniem jest zasadniczo taki, ze palacz nie jest wyalienowana j
                > ednostka. Podobne argumenty finansowe moglyby padac w przypadku zucia tytoniu,
                > ale mam wrazenie, ze gdyby w Polsce byla grupa zujacych i grupa palacych, to ci
                > pierwsi mogliby liczyc na wieksza wyrozumialosc. Bo jednak jest to duzo mniej
                > uciazliwy dla otoczenia nalog.

                Zamiast żucia można dać przykład tabaki. Też nikotyna, można kupić taniej niż papierosy, też szkodzi ale nie śmierdzi wszystkim dookoła (a mi, która się dusi gdy ktoś obok pali, nawet zapach się podobał). I jakoś nikt nigdy nie robił problemu, że ktoś obok wciągał. Bo nie jest to w żaden sposób uciążliwe dla innych.:)
              • scarlet_agta Re: off top 09.01.11, 11:54
                turzyca napisała:

                >> A tutaj prosze bardzo udowadniaja, ze leczenie kosztuje 8.5 mld a akcyza to 20
                >> mld.
                >
                > Cos mi sie wydaje, ze nalezy wziac ustawe budzetowa do reki i sprawdzic konkretnie. Bo > chwilowo to mamy potop niesprawdzonych a sprzecznych informacji.
                > Bo w tym samym portalu informuja, ze zysk z akcyzy na papierosy wynosi o 1/4 mniej.

                Sprzeczność wynika z tego, że black_halo niedokładnie powołała się na artykuł. W nim jest napisane, że te 20 mld to wpływy z VAT i akcyzy, a nie z samej akcyzy. Sama akcyza to chyba rzeczywiście jakoś 1/4 mniej, co jest zresztą napisane też w tym artykule (i kilku innych). ;)
                • scarlet_agta Re: off top 09.01.11, 12:07
                  Aha, miałam na myśli tylko sprzeczne informacje odnoście wpływów do budżetu z tytułu opodatkowania akcyzą wyrobów tytoniowych. Reszty nie dociekałam.
      • elftherinii Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 16:35
        black_halo napisała:
        > Dodam jeszcze, ze akcyza z papierosow to powazny punkt polskiego budzetu (ok. 1
        > 9 mld rocznie) wiec juz bym tak na tych palaczy nie naskakiwala.

        Mam dosadnie powiedzieć gdzie mam dochody z akcyzy w momencie kiedy jakiś **** pali papierosa w miejscu publicznym, gdzie być muszę (typu przystanek), a ja zaczynam się od tego dusić?
      • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 18:23
        black_halo napisała:

        > wymaga to nielada
        > akrobacji zeby nie wdepnac a mam latwiej. Nie chce myslec o matkach z dziec
        > mi w wozkach.

        taaak.. jeżdżąc z wózkiem znienawidziłam właścicieli psów..
    • kasica_k Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 16:29
      Ja mam prośbę do wszystkich "awanturujących się", żeby się nie zniechęcali i awanturowali dalej!

      Nawet jeśli wydaje się nam, że na osobie, której zwróciliśmy uwagę, nie zrobiło to żadnego wrażenia. Często tylko nam się wydaje - ta sama osoba, gdy usłyszy uwagę po raz dziesiąty, poczuje, że zachowanie X jest nieakceptowane i powoduje nieprzyjemne uwagi otoczenia, w związku z czym może jednak warto przestać? Jeśli natomiast nie usłyszy jej ani razu, będzie żyła w przekonaniu, że to, co robi, jest powszechnie akceptowane. Poza tym - oprócz delikwenta, naszą uwagę słyszy też otoczenie. I nawet jeśli teraz nic nie robi, by nas poprzeć - kto wie, może następnym razem zdobędzie się na reakcję, bo dzięki nam dowiedziało się, że tak, są ludzie, którym dana rzecz TEŻ przeszkadza i którzy mają odwagę powiedzieć o tym głośno.

      Czy miałybyśmy odwagę zwrócić uwagę panu X czy pani Y, gdybyśmy nigdy nie usłyszały innych ludzi robiących to samo?

      Ludzie jednak wbrew pozorom dają się czasem wychować, a nie robiąc nic w tym kierunku, nie dajemy im ani sobie szansy na to, żeby coś się zmieniło.
      • ederlezi1981 długi i mętny offtop 03.01.11, 19:05
        kasica_k napisała:

        > Ja mam prośbę do wszystkich "awanturujących się", żeby się nie zniechęcali i aw
        > anturowali dalej!
        >
        > Nawet jeśli wydaje się nam, że na osobie, której zwróciliśmy uwagę, nie zrobiło
        > to żadnego wrażenia. Często tylko nam się wydaje - ta sama osoba, gdy usłyszy
        > uwagę po raz dziesiąty, poczuje, że zachowanie X jest nieakceptowane i powoduje
        > nieprzyjemne uwagi otoczenia, w związku z czym może jednak warto przestać? Jeś
        > li natomiast nie usłyszy jej ani razu, będzie żyła w przekonaniu, że to, co rob
        > i, jest powszechnie akceptowane. Poza tym - oprócz delikwenta, naszą uwagę słys
        > zy też otoczenie. I nawet jeśli teraz nic nie robi, by nas poprzeć - kto wie, m
        > oże następnym razem zdobędzie się na reakcję, bo dzięki nam dowiedziało się, że
        > tak, są ludzie, którym dana rzecz TEŻ przeszkadza i którzy mają odwagę powiedz
        > ieć o tym głośno.
        No w sumie racja, tylko ciężko jest wykonać ten pierwszy krok. Choć czasem daje to efekty [tu dygresja-anegdotka] Jechalam kiedyś prywatnym busem (to ważne, jak się okaże*), takim z wąskim przejsciem w środku i wsiadł nawalony gość, który obrzucił bluzgami na ka i cha starsza koietę, która z jakichś powodów trzymała nogi w owym przejściu (warto nadmienić, że robiła to tak, by nikomu nie przeszkadzać). facet usiadl i dalej, że ta stara j**** k****, ze on by taką z**** iw ten deseń, jak radio, z przerwami na wzięcie oddechu. Kobieta blada, pasażerowie zajęci swoimi sprawami, a mnie bierze takie na ka ;-) (wstać, podejśc do kierowcy, rzucić mu dodatkowe dwa zlote-*linia prywatna, kryzys w końcu- i zażądać wywalenia bydlaka? siedziec cicho i jechać dalej?) . W końcu, po kolejnej wiązance, nie wytrzymałam i powiedziałam facetowi, że jak jeszcze raz się odezwie, to dzwonię na policję- i nagle jakiś facet doskakuje do niego, ktoś komentuje, że chamstwo i skandal i spokój się zrobił. [/koniec]
        • kasica_k Re: długi i mętny offtop 04.01.11, 00:49
          To jest bardzo dobra anegdota, bo dokładnie pokazuje, jak to działa - "ktoś musi zacząć pierwszy".
    • nomina Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 19:22
      Ad.1 - nie podpowiem, bo nie wiem. Ja sprzątam.

      Ad. 2. - pukam w szybę, głośno i wyraźnie (od kilku dni mam telefon z wideo i dyktafonem, to mam dodatkową broń ;)) mówię: "Proszę natychmiast zgasić papierosa, mam astmę, zaraz zacznę się dusić" i spisuję dane: nr autobusu, wozu, godzina, miejsce, w którym to nastąpiło, data, rysopis kierowcy. Na razie sobie zbieram, ale kiedyś wytoczę MPK proces o spowodowanie rozstroju zdrowia powyżej 14 dni.

      Tyle że tu jest prościej. Gorzej na klatce schodowej, w szpitalach, w publicznej wc dla niepełnosprawnych, która służy pracownikom za palarnię, w toaletach w IC. Kiedyś zwróciłam uwagę jednemu typowi na schodach, zaczął mnie dusić, broniła mnie jego własna córka (która wcześniej na mnie naskoczyła). Sprawa poszła do prokuratury, menel zeznał, że był pijany i nie pamiętam, córka (dorosła), że samego momentu duszenia nie widziała (kłamała, ale tego nie mogłam udowodnić), ale ojciec w domu po alkoholu tak się zachowywał. Natomiast biegły sądowy zachował się jak, przepraszam bardzo, ostatnia ciota. Mimo dokumentacji kilkorga lekarzy (jak pamiętacie, bo marudzę o tym w co drugim wątku :) - mam m.in. neuropatię w przebiegu HIT i astmy, co sprawia, że dla mnie palenie jest wyjątkowo groźne, gorzej niż dla przeciętnej osoby z problemami oddechowymi), w tym neurologa, pulomonologa, alergologa i laryngologa, o bezwzględnym zakazie mego przebywania w kontakcie z dymem ze względu na zagrożenie zdrowia, biegły orzekł, że wprawdzie nie wolno mi przebywać w dymie, ale nie doszło do zagrożenia zdrowia. (A propos - nie wiecie, jak się wyciąga konsekwencje dyscyplinarne wobec takiego biegłego?). W pociągu czy szpitalu wszystko zależy od dobrej woli pracownika: jeden zamknie toaletę na klucz, by pilnować, aby nikt tam nie palił, i otwiera na prośbę osoby "niekompatybilnej z dymem", inny sam złośliwie w niej zapali.
      Mnie tylko wkurza, że za takie coś grozi maksymalnie 500 zł, a i tak nieegzekwowane. A przecież gdybym ja rozpyliła w takim szpitalu substancję drażniącą układ nerwowy i błony śluzowe, powodującą duszności, do zatrzymania włącznie (a w dodatku kancerogenną), też dostałabym tylko 500 zł mandatu?
      Miałam ochotę zrobić sobie takiego papierosa-psikawkę z np. sproszkowaną papryką chili w środku. (Chyba nie będzie problemu ze znalezieniem adwokata, który udowodni, że psiknięcie taką papryczką na osobę, która spowodowała duszności i zaostrzenie neuropatii, dusząc mnie dymem, nie stanowi przekroczenia obrony koniecznej?). Ale nie wiem, jak to zrobić i gdzie.
      • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 10:00
        nomina napisał(a):

        > Ad. 2. - pukam w szybę, głośno i wyraźnie (od kilku dni mam telefon z wideo i d
        > yktafonem, to mam dodatkową broń ;)) mówię: "Proszę natychmiast zgasić papieros
        > a, mam astmę, zaraz zacznę się dusić" i spisuję dane: nr autobusu, wozu, godzin
        > a, miejsce, w którym to nastąpiło, data, rysopis kierowcy. Na razie sobie zbier
        > am, ale kiedyś wytoczę MPK proces o spowodowanie rozstroju zdrowia powyżej 14 d
        > ni.

        hihi, a teraz mozna pozwy zbiorowe konstruować - może zacznę też zbierac zdjecia i rysopisy? :-):-)
        I dlaczego by nie w szpitalach (władze szpitala), klatkach schodowych (administracja budynku), w publicznej WC (właściciel budynku), w większych zakładach pracy - np.komeda policji, a fuj

        Lobby "szanuj zdrowie innych"? ;-) ze stanikami sie udało, rozmiarówka w przeciętnym sklepie i świadomość kobiet jest zupełnie inna niz te trzy lata temu,, kiedy tu wpadłam po raz pierwszy ..
    • bebe.lapin Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 20:12
      A co zrobic z bezczelnym buractwem, ktore laduje brudne buty na siedzenia w autobusach miejskich? I nie mowie tu u "niewinnym" oparciu czubka buta o brzeg fotela naprzeciwko, ale doslowne wladowanie nog na ow fotel. Jak widze cos takiego, to oddzywa sie we mnie zadza mordu, ale nigdy nic nie mowie, bo okropne te czyny sa popelniane przez soobnikow plci obojga w wieku szkolno-studenckim (glownie, tak na oko) i boje sie po prostu, ze "zaatakowany" delikwent zalalby mnie mlodziezowym blzgiem i inwektyami, ktorych i nie znam i po prostu bym go nie zrozumiala, a to by troche glupio wyszlo. :)

      Tym niemniej, jak ktos mnie odpowiednio zmotywuje ;), to chyba zaczne krucjate, bo mam juz dosyc obrzydzenia, ktore mnie zalewa na widok siedzen w transporcie publicznym. (Co ciekawe, jakos nie przypominam sobie, zeby w Grenoble byl taki syf czy tak nagminne wykladanie nog na fotele).
      • moniach_1 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 00:25
        > A co zrobic z bezczelnym buractwem, ktore laduje brudne buty na siedzenia w aut
        > obusach miejskich?

        Moja babcia zawsze takim mówiła, żeby zdejmowali buciory z siedzeń bo im laską nogi poprzetrąca ;) Ale sama chyba też bałabym się coś powiedzieć.
        • kasia_grubasia Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 09:42
          Jeden jedyny raz widziałam, jak ktoś trzymał buciory na siedzeniu naprzeciwko - i była to starsza pani o bardzo dystyngowanym wyglądzie. Jakoś nie zdobyłam się na zwrócenie jej uwagi...
        • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 10:01
          moniach_1 napisała:

          > > A co zrobic z bezczelnym buractwem, ktore laduje brudne buty na siedzenia
          > w aut
          > > obusach miejskich?
          >
          > Moja babcia zawsze takim mówiła, żeby zdejmowali buciory z siedzeń bo im laską
          > nogi poprzetrąca ;) Ale sama chyba też bałabym się coś powiedzieć.

          laska dodaje motywacji lub zwiększa siłę :):)
          • bebe.lapin Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 19:21
            Hm, to moze jest mysl, kupis sobie laske, najlepiej taka, jak mial dr House :D
            Albo chociaz porzadny parasol ze zoba wozic w ramach narzedzia perswazji :D
    • greylin Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 03.01.11, 23:30
      Tu mnie zaskoczyłaś. Palącego kierowcy jeszcze nie widziałam. Serio, w szoku jestem.
      Palących na przystankach nie widuję za często(w Gdyni jest zakaz do 15 metrów od wiaty).
      Natomiast psie kupy są i dają mi się we znaki :/
      Jak złapię na gorącym uczynku to zwracam uwagę, niestety najczęściej trafiam na same dowody przestępstwa.
      W Twojej miejscowości są automaty z torebkami na psie kupy? (u mnie są darmowe) Może zaczynaj od miłej sugestii, że za rogiem są takie magiczne torebki, które ułatwiają sprzątanie. Zawsze łatwiej dotrzeć i wyedukować jak się opiera na pozytywnym przekazie.

      A tak swoją drogą to Młody miał swojego czasu fazę na pytania o psy (czy psy robią kupę? dlaczego po nich sprzątać? a po co są te torebki? a dlaczego... ?) i taki zestaw pytań mu się włączał za każdym razem jak koło automatu przechodziliśmy albo na widok psa. odpowiadałam sumiennie (że tak, że kulturalni ludzie sprzątają, bo on przecież też spuszcza wodę w toalecie itd.) najczęściej właściciel psa słyszał moje tłumaczenia w temacie ;)
    • urkye Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 06:45
      Są jeszcze porządni ludzie;) Ostatnio, stojąc w porannym korku, z nudów przyglądałam się kobiecie wyprowadzającej psa. Pies zrobił swoje, po czym jego właścicielka zdjęła rękawiczkę (było pioruńsko zimno-tak dla podkreślenia jej "poświęcenia"), otworzyła torebkę, wyjęła woreczek i posprzątała po swoim psie. Kilka kroków dalej wrzuciła co trzeba do kosza. Byłam w bardzo pozytywnym szoku. Raz, że tacy ludzie istnieją, dwa - że nadal istnieją przy tych mrozach;)
      Gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to jest to trochę przykre - takie historie powinny być codziennością, a nie jednorazowym, pozytywnym szokiem.
    • alex_k Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 09:10
      Przypomniał mi się mój kolega ze studiów, który stawa/siadał obok palącej publicznie osoby i oświadczał, ze teraz będzie "puszczał bąki" :-) ponieważ on ma takią potrzebę, nie potrafi się powstrzymać i nikt mu nie może tego zabronić, ponieważ to ogranicza jego wolność, a w dodatku ten "zapaszek" mimo, że tak samo niesympatyczny jak papierosowy, to jest w zasadzie lepszy, bo nie szkodzi zdrowiu świadka wydarzenia :-)
      • kasia_grubasia Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 09:43
        :D
      • irenaearl Tak, puszczać bąki! 04.01.11, 14:42
        To znakomity pomysł! Na nieszczęście smród nawet najsmrodliwszego bąka nie jest w stanie przebić się przez dym papierosowy. Bąka puszczasz kilka sekund, a dym z papierosa wydobywa się ok 100 razy dłużej.

        No i kiedy akurat zachodzi potrzeba użycie broni biologicznej, jak na złość właśnie mi się nie chce;-)
      • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 18:21
        > Przypomniał mi się mój kolega ze studiów, który stawa/siadał obok palącej publi
        > cznie osoby

        Ale co to dokładnie znaczy "palącej publicznie"? Bo wiesz, palenie na świeżym powietrzu też jest paleniem publicznym, i gdybym sobie stała z fajkiem gdzieś na dworze, nie przeszkadzając nikomu, a jakiś oszołom podszedł by do mnie z takim hasłem, to nie ręczę za siebie...
        • alex_k Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 20:01
          Publicznie, czyli przy świadkach, czyli w pobliżu osób/ludzi, o których nie miał (palący) sprawdzonych informacji, że życzą sobie wdychać dym nikotynowy.
          Jeśli chodzi o "na dworze" - niechciane wdychanie cudzego dymka również nie jest czymś przyjemnym, no chyba że palacz "odosobni się" chociaż na jakieś 3-4 metry od tych, którym ciężko stolerować odorek.
          • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 20:19
            > Jeśli chodzi o "na dworze" - niechciane wdychanie cudzego dymka również nie jes
            > t czymś przyjemnym, no chyba że palacz "odosobni się" chociaż na jakieś 3-4 met
            > ry od tych, którym ciężko stolerować odorek.

            No więc o to właśnie pytałam :) Bo już widziałam sytuacje typu, palacz odchodzi hektar w bok, a ktoś koniecznie musi stanąc tuż obok i marudzić, że mu palacz "w nos" dmucha :)
    • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 10:15
      4. palą w swoich piecach śmieci lub inne przedmioty dające cuchnące opary?

      już dawno miałam zapytać - przecież to musi sie dać jakoś rozwiązać, ukrócić.. te wyziewy poza smrodem są zwyczajnie niezdrowe dla oddychających..
      • eponak Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 11:09
        A tym chyba akurat może zająć się straż miejska? Nie wiem czy to zależy od lokalnych przepisów, ale w moim mieście istnieje kara za palenie przedmiotów z listy, która kiedyś wydrukowano w gazecie i wieszano na słupach. I taka grzywna do 5 tysięcy działa na tyle motywująco, że skończyło się palenie po cichu i trucie, a część osób zaczęła segregować (bo skasowano specjalne pojemniki na osiedlach, gdzie nie segregowano).
        • anka-ania Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 12:14
          Daj spokój, a jak straż miejska sprawdzi co kto u siebie pali? Chyba nie mają takich uprawnień, żeby wejść do czyjegoś domu i kontrolować zawartość pieca?

          A zjawisko palenia przeróżnych śmieci znam też ze swojego sąsiedztwa. Jeden z sąsiadów co roku na wiosnę wystawia sobie na podwórko metalową beczkę, w której pali opakowania foliowe i inne smrody. Teraz, w okresie grzewczym, "aromaty" w całej okolicy nie są za ciekawe.
          Moi teściowie też nie do niedawna nie mieli żadnych oporów przed ładowaniem do pieca czego popadnie. Przestali po wymianie pieca (na który wydali ładnych parę tysięcy), przy montażu którego instalator karmił ich opowieściami, co z takim piecem może się stać, jeśli pali się butelki plastikowe itp. Nie mam pojęcia, ile w tym prawdy było, ale podziałało. Teraz tylko czasem wystarczy delikatne przypomnienie. ;)
          • eponak Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 12:28
            Nie wiem jak to działa, ale wiem że w moim mieście działa - sąsiad zapłacił grzywnę za palenie plastików. Takie plastiki stapiają się w specyficzny sposób, jak ktoś pali większą ilość to łatwo to stwierdzić zaglądając do pieca. Jak ktoś z sąsiadów pali jakimś świństwem, to można to po kolorze dymu i zapachu w okolicy bezbłędnie stwierdzić ;)

            A w mieście był straszny problem z plastikami i paleniem ich, bo opłaca się nie tylko wywóz śmieci, ale i specjalne worki (podzielone kolorystycznie) do wywozu tych śmieci. Więc jak ludzie zaczęli palić w piecach plastikami masowo, to miasto i straż rozpropagowali informację o karze oraz wprowadzono minimalną miesięczną ilość produkowanych śmieci (co jest akurat bzdurą, bo np ja jestem tam zameldowana i rodzice za mnie płacą, ale śmieci nie produkuję, ani cała rodzina nie dobija minimum).

            Gorzej, że sąsiad zaczął opalać się jakimś tanim koksem - to też nie jest zdrowe, bo osad z koksu widać doskonale na śniegu. Ale dozwolone ;)
          • marisella Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 15:12
            anka-ania napisała:

            > Daj spokój, a jak straż miejska sprawdzi co kto u siebie pali? Chyba nie mają t
            > akich uprawnień, żeby wejść do czyjegoś domu i kontrolować zawartość pieca?

            Chyba mają...

            To znaczy nie wiem czy mają, bo nigdy nie sprawdzałam, ale kiedyś o północy załomotała do nas straż miejska, bo ktos (znam ja tego ktosia, ech...) doniósł im, że palimy w kotle odpadami. W sumie całe sprawdzenie polegało na tym, że zaprezentowaliśmy im stos drewna w ogrodzie i w piwnicy, potem zazyczyli sobie jeszcze zajrzeć do kotła i zobaczyć co płonie i poszli.

            Z kolei w ramach walczenia o niespalanie odpadów w małej miejscowości pod Krakowem straż miejska chodziła i sprawdzała, czy ktoś ma umowę z firmą wywożącą śmieci i trzeba im było przedstawić rachunki. Co jest kapkę durne, bo moja mama, która tam pracuje i wynajmuje parter czyjegoś domu na działalność, dostała karę za to, że spala odpady, bo nie miała rachunku za ostatni wywóz (jedyne odpady u niej to w sumie ścinki tkanin, które częściowo zanosi do sąsiedniego przedszkola do prac plastycznych dla dzieci, a to, co się już nie nadaje, raz na pół roku wywożą jej zamówieni śmieciarze, bez żadnej szczególnej umowy, po prostu "na żądanie", za jednorazową opłatą). Nieważne, że tymi śmieciami nie miałaby nawet gdzie palić, bo przecież nie ma u sibie kotła - dom ma CO i w kotle pali właściciel.

            Ale też mnie wkurza palenie śmieci przez sąsiadów. Póki co całymi latami nie udało nam się z tym nic zrobić, niestety. Myślę, że edukowanie ma tu największe szanse, bo może część ludzi jest nieświadoma szkodliwości...

            Choć z drugiej strony przypomniało mi się, jak byłam przed 1 listopada z babcią w jej rodzinnej wsi, żeby pomóc jej oporządzić groby. Niedaleko grobu rodziców babci stał taki cmentarny kosz na śmieci, czyli nieduży ogrodzony kawałek trawnika, do którego wrzuca się stare znicza, wypalone wkłady, sztuczne kwiatki, reklamówki - no same wiecie co. Gdy "kosz" był pełen i obok zgromadziła się już masa śmieci, przyszedł _leśniczy_ (!!!!), pozbierał wszelkie plastiki z boków, pougniatał w tym ogrodzonym fragmencie, żeby się zmieściło (tu sobie pomyślałam, jaki porządny człowiek, że kompresuje śmieci...), a potem to wszystko podpalił i stał sprawdzając, czy równo płonie. Ja, zanim zorientowałam się co jest grane, myślałam, że ogień sam się jakoś pojawi i ruszyłam z butlą mineralnej, a w połowie (krótkiej) drogi ujrzałam, jak pan lesniczy ze stoickim spokojem mnie powstrzymuje i patykiem pomaga śmiecimo płonąć :(

            Smród był niesamowity, ale nikt słowa nie powiedział, jakby to było normalne. Ja sama nic nie zdziałałam, więc zgarnęłam tylko babcię żeby jak najszybciej stamtąd uciec, bo trudno było oddychać :(

            Więc nie wiem tak naprawdę co robić, żeby problem palenia śmieci rozwiazać, skoro takie kwiatki się zdarzają :( Chętnie bym się dowiedziała.
            • eponak Off-palenie koło cmentarza ;) 04.01.11, 15:42
              Aż mi przypomniałaś, jak byłam na grobie dziadka we wsi mojej babci (nomen omen pod krakowem właśnie) i akurat 1 listopada pobliska rzeźnia (1 km od cmentarza) musiała się wziąć za palenie mięsa, którego nie udało się sprzedać. Masakrycznie śmierdziało mięsem padłym i spleśniałym, rozkładającym się i diabli wiedzą jakim jeszcze. Skojarzyło mi się to z cmentarzem w jakiejś greckiej wsi, gdzie trupami zajeżdżało od porozbijanych nagrobków (kwestia braku gruntów) :) Na cmentarzu bohatersko wytrzymałam kwadrans.

              Podobno takie pozbywanie się nieświeżego mięsa też nie jest legalne, palono mięso przy okazji święta (kiedy służby na zwolnionych obrotach pracują) i oczywiście po zmroku. Ale najwidoczniej mieszkańcom nie przeszkadzało, że aż tak paskudnie śmierdzi. Podobno do każdego zapachu można przywyknąć.
            • elftherinii Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 16:47
              A przypadkiem takich uprawnień nie ma tylko policja i tylko z nakazem sądowym? Tak mi się zawsze wydawało, ale może się mylę. Bo nie wyobrażam sobie wpuścić do domu straży miejskiej tak ot, np gdybym była sama a ktoś by sobie ubzdurał, że palę plastikiem a nie drewnem.
              • marisella Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 17:06
                Wydaje mi się, że nie, chociaż głowy sobie uciąć nie dam. Mam wrażenie, że kiedyś w RMFie słyszałam o tym, że straż miejska może sprawdzać rachunki od MPO, więc może sprawdzać inaczej też mogą.

                Ja tam zresztą nie mam nic przeciwko, tylko trochę rozsądku proszę :) (tu ta sytuacja z moją mamą - no jak ona mogłaby cokolwiek spalać?) W sumie my się nad uprawnieniami szczególnie nie zastanawialiśmy, bo łatwiej i szybciej nam było otworzyć i pokazać kocioł niż się kłócić i robić problem dla zasady :) Choć pora odwiedzin strażników trochę mnie zdziwiła, równie dobrze mogliśmy wszyscy już spać...A gdybym była sama w domu, z całą pewnością bym im nie otwarła :( W środku dnia pewno przed wpuszczeniem ich sprawdziłabym tylko, czy to na pewno straż miejska.
                • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 04.01.11, 18:19
                  Moze i mogą poprosić o rachunki za wywóz, ale to nie jest równiznaczne z wejściem do domu...
    • morela888 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 13:38
      Też się cieszę, że są ludzie, którzy zwracają uwagę na problem palenia czy sprzątania po swoim psie, ale uważam, że opisane zachowania są czasem zbyt doraźne.

      Z psami dlatego, że o ile wiem torebki na psie kupy są foliowe, więc psia kupa, czyli coś co się świetnie może rozłożyć jest pakowana w praktycznie niedegradowalną folię. Trochę to absurdalne. To jest moim zdaniem coś, co jeszcze trzeba dopracować, lepiej przemyśleć. Nie wierzę, że foliowe torebki to wszystko co da się w tej mierze wymyślić. Natoamiast oczywiście czym innym są właściciele beztrosko do tego podchodzący i sądzący, że nie ma nic złego w tym, że ich pies zapaskudza chodnik czy cokolwiek innego.
      W takiej wersji, w jakiej to aktualnie wygląda uważam, że najbardziej celowe byłoby "lobbowanie" u radnych. Żeby wpłynęli na to, by strażnicy miejscy pilnowali sprzątania po swoim psie i gdy trzeba karali takich właścicieli. Ale oczywiście bardzo ważne jest też to by przeciętni ludzie widzieli problem w tym, że niektórzy nie sprzątają po swoim psie i zwracali uwagę właścicielom psów. Czyli jakby aspekt społeczny i społeczne przyzwolenie na to, by strażnicy miejscy bardziej systematycznie, niż mogą to zrobić "zwykli ludzie" "pilnowali" przestrzegania tego obowiązku.

      Natomiast co się tyczy palących kierowców to też uważam, że to jest bardziej złożona sprawa. Tutaj rozwiązaniem jest moim zdaniem tylko zamontowanie szczelnych kabin kierowców, więc znowu "lobbowanie" u radnych (przedsiębiorstwa komunikacyjne w miastach są najczęściej komunalne) powinno iśc w nieco innym, moim zdaniem, kierunku niż zwracanie uwagi kierowcom. Jeśli kierowca jest palaczem to po prostu "musi" palić w czasie jazdy. Wydaje mi się bowiem, że kierowcy za mało mają "zjazdów do zajezdni" żeby mogli palić tylko tam. Taki nałóg. A znowu zatrudnianie tylko niepalących to byłaby jawna dyskryminacja. Znajomi palacze utrzymują, że są poddenerwowani gdy nie mogą zapalić gdy potrzebują, więc domaganie się by kierowca zgasił papierosa jest trochę niebezpieczne (kierowcy decydują w pewnym stopniu o naszym bezpieczeństwie na drodze) i krótkowzroczne. Czy inaczej: ok, kierowca zgasi papierosa, my nie będziemy dalej tego wdychać, ale to jest maksymalnie doraźne rozwiązanie. Bo kierowca chce zapalić, więc może poczeka aż "natrętna" pasażerka wysiądzie i zrobi potem to samo, albo będzie prowadził wkurzony. Nie wiem, może wielu osobom tylko o to chodzi by ONI nie musieli tego wdychać, ale w takim układzie muszą się liczyć z tym, że ciągle będą musieli zwracać kierowcom uwagę by zgasili papierosa, bo kierowcy ciągle będą czuli potrzebę zapalenia papierosa. Syzyfowa praca.
      • morela888 c.d. 08.01.11, 13:39
        A jeszcze kierowcy nabiorą przekonania, że pasażerowie są upierdliwi i będą mniej przyjaźnie myśleć o swojej pracy. Po co to nam, pasażerom? Lepiej podjąć mniej doraźne środki.
      • elftherinii Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 14:01
        >Jeśli kierowca jest palaczem to p
        > o prostu "musi" palić w czasie jazdy.

        I stwarzać zagrożenie dla kilkudziesięciu osób w autobusie plus innych uczestników jazdy? Osoba, która ma zajętą jedną rękę będzie miała mniejsze pole manewru w niebezpiecznej sytuacji. Ja bym nie jechała z kierowcą, który pali. Jeśli ktoś nie jest w stanie pracować z powodu nałogu to niech rzuci pracę lub nałóg.
        Nie wiem, ciekawe czy tak samo byś podchodziła do kierowcy ćpającego lub pijanego (przecież taki na głodzie też jest poddenerwowany!).
        Idąc Twoim tokiem myślenia - nauczyciele powinni palić w czasie lekcji, bo mają za mało/za krótkie przerwy, itp.

        Paranoją dla mnie jest stwarzanie sytuacji, gdzie osoba uzależniona ma mieć więcej praw. Rozumiem i popieram palarnie w miejscach pracy ale palenie za kierownicą jest przesadą. Zwłaszcza, że połączenie benzyna+plus papieros (który np wypadnie z ręki. Ciekawe co BHP mówi o paleniu za kierownicą.) jakoś mnie nie przekonuje. Są pewne zawody gdzie w pracy palić się nie powinno i już.
      • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 14:33
        Jeśli kierowca jest palaczem to p
        > o prostu "musi" palić w czasie jazdy. Wydaje mi się bowiem, że kierowcy za mało
        > mają "zjazdów do zajezdni" żeby mogli palić tylko tam. Taki nałóg.

        No nie... sama palę i rozumiem potrzebę, ale kurde, no... a jak ktoś jest alkoholikiem, to co, niech sobie piwko strzeli, bo MUSI...?
        Wiesz, ja pracowałam w banku, z klientami, i jak czasem było dużo klientów i przez kilka godzin nie mogłam wyskoczyc na dymka, to co, powinnam była sobie popielnicę postawić na biurku, bo MUSZĘ zapalić...?
        • jul-kaa Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 14:53
          Też się zastanawiałam, czy kierowca alkoholik - idąc tym tokiem rozumowania - może sobie piwko strzelić. Przecież jak sobie nie strzeli, to zdenerwowany będzie, rączki mu się będą trząść...
        • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 15:54
          A co do "za mało zjazdów do zajezdni, aby móc zapalić" - kierowca autobusu/tramwaju komunikacji miejskiej nie potrzebuje zjazdu do zajezdni, aby zapalić, zwykle na pętli ma przerwę technologiczną. Gdyby na skutek opóźnień w ruchu miejskim stracił ową przerwę technologiczną - ma przerwę na posiłek, którą ma prawo wykorzystać mimo opóźnienia, i wtedy może palić do woli nie przeszkadzając nikomu. Pozostałe kilka godzin, jeśli straci postoje technologiczne na pętlach, musi jakoś wytrzymać, trudno, nie jest dzieckiem.

          A ogólnie - czy rzeczywiście jest tak (bez związku z wprowadzoną ustawą pytam, bo o tym już dawno słyszałam), że pracodawca ma obowiązek wydzielić miejsce, gdzie wolno palić? Bo tak sobie teraz myślę, ze to znaczy, nie mniej ni więcej, że pracodawca ma tym samym obowiązek umożliwienia pracownikowi oddawania się nałogowi... więc dyskryminowani są alkoholicy, narkomani, hazardzisci, seksoholicy i kto tam jeszcze, bo oni nie mogą w czasie pracy oddawać swoim nałogom ;)
          • elftherinii Re: OT :D 08.01.11, 15:58
            pracodawca ma tym samym obowiązek umożliwienia pracownikowi oddawania się nał
            > ogowi... więc dyskryminowani są alkoholicy, narkomani, hazardzisci, seksoholicy
            > i kto tam jeszcze, bo oni nie mogą w czasie pracy oddawać swoim nałogom ;)

            I stanikomaniaczki bo w czasie pracy nie powinny czytać lobby/balkonetki/offtopów, co nie? :D
            • madzioreck Re: OT :D 08.01.11, 16:01
              E, nie, nie zakładam, że pracownik musi palić w czasie pracy, tylko na przykład w przerwie na posiłek :)
              Wiec dyskryminowane może i sa, ale nie dlatego, ze nie mogą czytać w czasie pracy, tylko, że mają przekichane jak w ich zakładzie pracy nie mają dostępu do kompa ;P
              • elftherinii Re: OT :D 08.01.11, 16:05
                No, to dostęp do kompa by wypadało dostać tak jak do palarni?:)
                • madzioreck Re: OT :D 08.01.11, 18:46
                  elftherinii napisała:

                  > No, to dostęp do kompa by wypadało dostać tak jak do palarni?:)

                  No, na to właśnie wychodzi :)
          • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 09.01.11, 00:21
            madzioreck napisała:

            > Bo tak sobie teraz myślę, ze to znaczy, nie mniej ni więcej, ż
            > e pracodawca ma tym samym obowiązek umożliwienia pracownikowi oddawania się nał
            > ogowi... więc dyskryminowani są alkoholicy, narkomani, hazardzisci, seksoholicy
            > i kto tam jeszcze, bo oni nie mogą w czasie pracy oddawać swoim nałogom ;)

            :):):):):):):):)
      • anka_z_lasu Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 15:32
        "Jeśli kierowca jest palaczem to po prostu "musi" palić w czasie jazdy. Wydaje mi się bowiem, że kierowcy za mało mają "zjazdów do zajezdni" żeby mogli palić tylko tam. Taki nałóg."

        Rozumiem, że teraz się nabijasz, ewentualnie sprawdzasz, czy czytamy Twoje posty?
        • morela888 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 17:41
          Nie, nie żartuję. Pamietam, że gdy wprowadzany był zakaz rozmawiania przez komórkę podczas jazdy to jednocześnie było rozpatrywane wprowadzenie zakazu palenia podczas jazdy i o ile się orientuję w uzasadnieniu dlaczego go nie wprowadzono pisano właśnie o poddenerwowaniu kierowców, którzy chcą zapalić. Podobnie utrzymują moi znajomi, więc zwyczjanie: nie paląc wierzę im.
          Nie wiem jak często kierowcy mają postoje na pętlach i zajazdy do zajezdni ani czy zwyczajnie mogą palić w kabinie czy nie, ale wnioskuję ich dobrą wolę w tej mierze.
          • madzioreck Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 18:53
            > Nie, nie żartuję. Pamietam, że gdy wprowadzany był zakaz rozmawiania przez komó
            > rkę podczas jazdy to jednocześnie było rozpatrywane wprowadzenie zakazu palenia
            > podczas jazdy i o ile się orientuję w uzasadnieniu dlaczego go nie wprowadzono
            > pisano właśnie o poddenerwowaniu kierowców, którzy chcą zapalić.

            No, tylko że prywatne auto to trochę co innego niż pojazd komunikacji miejskiej. Jeśli ktoś z powodu swojego nałogu nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków, nie łamiąc przepisów lub regulaminu zakładu pracy, to może powinien jednak rozważyć terapię. Pisałam to ja, palaczka, która po dwóch godzinach bez fajka chętnie by go połknęła ;P
      • ciociazlarada Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 16:09
        Ja mam bardzo krewki temperament, a wiadomo, temperament rzecz wrodzona. Łatwo wybucham i "muszę" się czasami poawanturować. To rozumiem, że jak widzę palącego kierowcę, to mogę mu na odlew przywalić, bo tak mnie świerzbi, że "muszę"?
        Nie mówiąc już o tym, że jako kobieta mam dość krótką cewkę moczową, rozumiem, że jak chce mi się sikać w autobusie to mogę sobie ulżyć na siedzenie bądź podłogę bo "muszę"? Z fizjologią przecież walczyć nie będę...

        Powiem szczerze, że jak napisałyście o tym paleniu w autobusach to myślałam, że to jakiś dowcip, jaja sobie robicie albo trollujecie. Od dawna nie mieszkam w Polsce, ale gdy jeszcze mieszkałam, nigdy nie widziałam kierowcy palącego przy pracy. U nas były, odkąd tylko pamiętam, zakazy palenia w autobusach. Te zakazy dotyczą wszystkich i są również umieszczone w regulaminie przewozu.
        Trochę mnie w związku z tym Twój argument o "muszeniu" i nerwowości zaszokował.
      • arwena-g Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 17:39
        morela888 napisała
        > Z psami dlatego, że o ile wiem torebki na psie kupy są foliowe, więc psia kupa,
        > czyli coś co się świetnie może rozłożyć jest pakowana w praktycznie niedegrado
        > walną folię.

        Odniosę się do torebek na psie kupy - w moim mieście są papierowe. A co do strażników miejskich, to chyba by trzeba postawić takiego strażnika na każdym trawniku? Chyba trochę niewykonalne, i ilu by ich musiało być?
        Tu raczej trzeba uświadamiać społeczeństwo. Najwięcej możemy zrobić ucząc odpowiednich zachowań nasze dzieci.
        A co do niektórych właścicieli psów, taka anegdotka ( z pierwszej ręki):
        Niektóre psy na osiedlu w moim mieście są wypuszczane same, by załatwiły swoje potrzeby, a właściciel siedzi sobie w ciepełku w domu. Puszczanie psa bez smyczy jest przecież niezgodne z prawem. Panowie strażnicy poszli raz za takim psem wracającym do domu i swojego pana. Na widok cieszącego się i merdającego pieska i panów strażników właściciel rzeczonego pieska zatrzasnął drzwi wypierając się jakiejkolwiek znajomości z pieskiem. Piesek nieoznaczony i co tu można zrobić?
        • morela888 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 17:52
          Ale uczenie dzieci czy "zamiana pokoleń" to socjologicznie 35 lat, więc to jakby odładanie tego na dość daleką przyszłość. Ale oczywiście jeśli byłby to tylko dodatkowy środek na przyszłość połączony ze środkiem na teraz to jest bardzo dobry.
          Gdzieś widziałam projekt jakiegoś innego "opakowania" na psie kupy, ale oczywiście nie mogę go znaleźć. Już nie chcę wyjśc na totalną jędzę, ale z tego co wiem papierowe opakowania tez nie są idealnie ekologiczne ze względu na proces produkcji. No ale jakieś rozwiązanie i kompromis jest potrzebne oczywiście. Jakieś "kuwety dla psów" by się przydały ;-)
          • turzyca Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 09.01.11, 00:44
            > Gdzieś widziałam projekt jakiegoś innego "opakowania" na psie kupy, ale oczywiś
            > cie nie mogę go znaleźć.

            worki+biodegradowalne+pies+google = 1. wynik wyszukiwania U mnie w miescie sa standardem, na koszt miasta zreszta.
            Ale jak ktos wymysli, jak wytlumaczyc gawronom, zeby buszujac po smietnikach w poszukiwaniu zarcia, nie wywalaly z nich akurat tych woreczkow, to bedzie to wielkim krokiem naprzod w kwestii czystosci mojego miasta.
            • morela888 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 09.01.11, 12:58
              Turzyco: chodziło mi o coś jednak innego. To był jakiś designerski twór typu nie tylko ekologicznego ale i ułatwiającego wkładanie psiej kupy do pojemnika...no nie ważne i tak tego już nie mam szans znaleźć, więc mój wywód jest i tak bezprzedmiotowy.

              Offtop: jeśli chodzi o torebki biodegradowalne to często mi "się włącza wewnętrzne dziecko" i chciałabym kiedyś zobaczyć jak "gnije" taka reklamówka "jak czerniejący banan" ;-). Jest jakiś łatwy sposób by to zobaczyć w warunkach domowych?
              Albo podobnie: z młodzieżowych lektur pamiętam środek do uzdatniania wody w np. napotkanej rzece czy ktoś wie czy takie coś to sama chemia (taki wniosek nasuwa mi się logicznie jeśli wiem, że oczyszczalnie ścieków mają etap mechnicznego usuwania zanieczyszczeń, potem chyba biologicznego i na koniec chemicznego) czy nie?
              • turzyca Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 10.01.11, 00:38

                > Offtop: jeśli chodzi o torebki biodegradowalne to często mi "się włącza wewnętr
                > zne dziecko" i chciałabym kiedyś zobaczyć jak "gnije" taka reklamówka "jak cze
                > rniejący banan" ;-). Jest jakiś łatwy sposób by to zobaczyć w warunkach domowyc
                > h?


                No i spowodujesz strate jednej torebki bio i jednego sloika. :) Bo teoretycznie po zmoczeniu torebki i zamknieciu jej w naslonecznionym miejscu po jakichs dwoch miesiacach powinna sie ladnie rozlozyc. Przynajmniej tak wynika z opisu na opakowaniu moich workow na biosmieci. Sprawdze. :)

                A bezeksperymentalnie mozna sobie obejrzec na zaprzyjaznionym komposcie. :)
              • arwena-g Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 10.01.11, 09:19
                Już kilka razy mi się zdarzyło , że rozpadły mi się po jakimś czasie reklamówki biodegradowalne. Zapakowałam raz w taką reklamówkę resztę tapety po remoncie ( bo może się jeszcze przydać;) i wyniosłam do garażu i tak po około pół roku, gdy tapeta faktyczne była potrzebna, okazało się , że reklamówka wygląda jakby pocięły ją myszy, a resztki rozpadały się w palcach. Od tego czasu uważam by nie pakować w nie rzeczy na dłuższe przechowywanie.
        • alex_k Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 20:44
          Mnie też straszliwie irytuje wypuszczanie psa samopas, w ramach spacerku.
          Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie taki sposób na psie spacerki jest bardzo popularny. Biegają wesołe mieszańce, wciskające się między szczebelkami płotu na podwórka i podsikujące krzaczki, ale też np owczarki niemieckie i alaskany, z którymi spotkanie na ulicy jest nie lada przeżyciem.
          Ja się psów nie boję, ale wnerwia mnie to, że nie mogę wysłać mojego dziecka na spacer z naszym psem (na smyczy), tylko sama muszę dygać 3 razy dziennie, bo dzieciak zwyczajnie się boi. Ponadto wyjście z moją nerwuską, która skacze i drze się straszliwie na wolnobiegające psy, zamiast sikać i wracać do domu.
          Nie mam jakoś sumienia powiadamiać SM, właścicieli jednago onka namierzyłam (przeprosili tlumacząc, że pies im ucieka przez dziurę w płocie). Kilku innym psom, które miały obroże wetknęłam za nie listy do właścicieli, że jeśli pies nadal będzie biegał, zawiadomię SM. W paru przypadkach podziałało, jednak nie każdemu psu mam odwagę wetknąć za obrożę taką kartkę :-(

        • kotwtrampkach Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 09.01.11, 00:26
          arwena-g napisała:

          > Odniosę się do torebek na psie kupy - w moim mieście są papierowe. A co do stra
          > żników miejskich, to chyba by trzeba postawić takiego strażnika na każdym trawn
          > iku? Chyba trochę niewykonalne, i ilu by ich musiało być?

          Wystarczyłby jeden, który przejdzie się osiedlowymi ścieżkami właścicieli psów i dla przykładu wypisze co rano czy co wieczór kilka mandatów zamiast odwrócić głowę. Wiem, ze łatwiej wypisać mandat kierowcy, może i droższy, ale za psie kupki też mozna się "nahapać".. i byłaby kasa na kosze, super-wypasione-papierowe torebki i dodatkowy etat dla strażnika :-)
      • akj77 Re: Co robić z ludźmi, którzy... - bank pomysłów 08.01.11, 19:12
        morela888 napisała:




        > Natomiast co się tyczy palących kierowców to też uważam, że to jest bardziej zł
        > ożona sprawa. Tutaj rozwiązaniem jest moim zdaniem tylko zamontowanie szczelnyc
        > h kabin kierowców, więc znowu "lobbowanie" u radnych (przedsiębiorstwa komunika
        > cyjne w miastach są najczęściej komunalne) powinno iśc w nieco innym, moim zdan
        > iem, kierunku niż zwracanie uwagi kierowcom. Jeśli kierowca jest palaczem to p
        > o prostu "musi" palić w czasie jazdy.

        Już pomijając to, czy naprawdę "musi", w co wątpię - to pomyśl, że potem do takiej kabiny wsiada niepalący zmiennik. I co z jego prawami i komfortem pracy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka