Dodaj do ulubionych

Golenie nóg (ona), a ON?

04.01.11, 23:21
Dla wielu panów kończy się ono na ogoleniu twarzy i wygoleniu okolic narządów płciowych (co u facetów o owłosionym ciele wygląda jakby im ktoś to futerko wygryzł :P). Dlaczego są tak ogromne dysproporcje? Dlaczego kobieta powinna być zadbana w każdym calu, a on w sumie tylko umyty?
Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • jezymka Re: Golenie nóg (ona), a ON? 04.01.11, 23:32
      > Przesadzam?

      Ale w którą stronę? Bo moim zdaniem wymaganie od kogokolwiek, żeby golił jakiekolwiek części swojego ciała, to przesada. Jeśli komuś owłosienie przeszkadza, to jasne, niech je goli, nawet i na głowie, skoro ma taką ochotę :) Ale odgórnemu nakazowi golenia, zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn, mówię nie.

      Mnie osobiście wygryzione męskie futerko się stanowczo nie podoba :P
      • justinehh Re: Golenie nóg (ona), a ON? 04.01.11, 23:51
        Kolarze golą sobie nogi...
      • bebe.lapin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 00:18
        Do ogolnie wlochatych raczej sie nie zblizam, jesli chodzi o poszczegolne czesci ciala, to raczej niczego nie nakazuje, ale:
        -wole, jesli facet goli sie pod pachami, w przypadku gdy pomaga to zachowac neutralnosc zapachowa
        -facet z drapiaca twarza dostaje do wiadomosci: "nie musisz sie golic, ale wtedy nie zglizaj swojej twarzy do mojej na wiecej niz 10 cm" i wtedy jakos kazdy gna do lazienki :D

        Tym niemniej to prawda, istnieje tendencja do chwalenia facetow, jesli tylko dbaja o podstawowa higiene - regularne mycie, dezodorant, czyste ubranie i ....tyle.
        • kotwtrampkach Re: Golenie nóg (ona), a ON? 09.01.11, 19:48
          bebe.lapin napisała:
          > -wole, jesli facet goli sie pod pachami, w przypadku gdy pomaga to zachowac neu
          > tralnosc zapachowa

          ja nie rozumiem jak mozna używać antyperspirantu, jeżeli pod pachą ma się włosy. jakieś mi sie to wydaje.. mało przyjemne? ;-)
          • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 09.01.11, 19:57
            > ja nie rozumiem jak mozna używać antyperspirantu, jeżeli pod pachą ma się włosy
            > . jakieś mi sie to wydaje.. mało przyjemne? ;-)

            Szczegolnie taki w twardym, pudrowym sztyfcie - wszystko zostaje na wlosach.
          • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 09.01.11, 22:48
            > ja nie rozumiem jak mozna używać antyperspirantu, jeżeli pod pachą ma się włosy
            > . jakieś mi sie to wydaje.. mało przyjemne? ;-)

            Ale antyperspiraty są chyba również w sprayu, nie tylko kulka albo sztyft...?
            Poza tym, nie każdy musi używać antyperspirantu, niektórym chyba wystarczy dezodorant, psik psik i już :)
          • bebe.lapin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 09.01.11, 23:55
            Nie wiem, ja ulegam spolecznej presji i usuwam wlosy spod pach :P

            A w formie aerozolu? Tez przeciez sa.
    • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 00:01
      Sib, a cóż Ciebie tu do nas przywiało? ;)

      Dlaczego są tak ogromne dysproporcje? Dlaczego kobieta powinna być zad
      > bana w każdym calu, a on w sumie tylko umyty?

      No cóż, w temacie "powinności zadbania w każdym calu" to akurat trafiłeś, wydaje mi się, na złe forum :)
      My tu raczej szanujemy fakt, że dla każdego zadbanie oznacza co innego i jeśli mam ochotę nie golić nóg przez całą zimę albo i lato, to nikt mi tu nie napisze, że powinnam...




      • besame.mucho Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 00:04
        Dokładnie.

        A do tego jeszcze - skoro ja sama lepiej się czuję z wydepilowanymi nogami i pewnie facet mnie taką woli, a mój facet lepiej się czuje z zarośniętymi nogami i ja go takiego wolę, to dlaczego w imię jakichś wyższych ideałów i równości mamy rezygnować z tego, co oboje lubimy :) ?
        • szarsz Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 09:04
          Ja też wolę zarośnięte nogi u mojego chuopa. On też nie wykazuje jakiejkolwiek chęci do golenia się tam. No to po co?
    • plecha1 Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 09:27
      Moim zdaniem przesadzasz. Większość rzeczy, które ze sobą robię, robię dla siebie, a nie dla mojego faceta. Jasne, że zdarzało mi się robić też rzeczy, za którymi nie przepadałam, ale ich nie nienawidzę. I wtedy wydają mi się fajne, bo dzięki temu, że np. ubiorę się w coś, co może niekoniecznie trafia w mój gust, ale jest akceptowalne, sprawię przyjemność ważnej dla mnie osobie. Natomiast w dalszym ciągu będzie to mój WYBÓR. Ja chciałam się ubrać w tę i tę bluzkę, chociaż uważam, że ma niezbyt ładny kolor - a motywacja wydaje mi się całkiem fajna i znacznie minimalizuje w mojej głowie świadomość paskudnego koloru XD Zupełnie inna byłaby sytuacja, gdyby facet KAZAŁ mi chodzić w takich kolorach na co dzień - wtedy prawdopodobnie, gdyby nie dał sobie pewnych rzeczy wbić do łba, dość szybko miałby okazję kazać się tak ubierać innej kobiecie ;)

      A co do samego golenia - dla mnie to jest zwyczajny odruch. Czy z kimś jestem, czy nie, czy nogi pokazuję, czy też mam na sobie dżinsy, to i tak nogi mam ogolone, poza sytuacjami ekstremalnymi czyli atak alergii na całej skórze albo choroba, podczas której zwyczajnie nie byłam w stanie spędzić w wannie 30 minut. Inaczej nie czuję się komfortowo sama ze sobą. W dodatku, o zgrozo, nie wymagam od mężczyzny golenia twarzy, lekki zarost mi nie przeszkadza :P
    • zooba Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 09:28
      Podobno jest to uwarunkowane biologicznie - różnice w ilości owłosienia na ciele istnieją naturalnie, a w celu podkreślenia atrakcyjności dla płci przeciwnej się je podkreśla bardziej dodatkowymi zabiegami. Podobno na początku XX wieku w Londynie w oficjalnym regulaminie jakiegoś szpitala zabroniono pielęgniarkom regulacji brwi, coby nie narażać pacjentów na niepotrzebne seksualne bodźce (Desmond Morris "Intimate Behaviour").

      Mnie dziwi moda na wygolone klaty i nogi, ale przystrzyganie włosów w rejonie pach i pachwin uważam za normalny element męskiej higieny.
      • diuszesa Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 11:52
        zooba napisała:

        >
        > Mnie dziwi moda na wygolone klaty i nogi, ale przystrzyganie włosów w rejonie p
        > ach i pachwin uważam za normalny element męskiej higieny.

        Eeee... To my z mężem chyba jacyś zacofani ;-)
        Ale dobrze nam z tym :-) Mój nie zgodziłby sie na jakieś przystrzygania, a i ja nie wymagam od niego. Co ludzie, to inne upodobania - dla mnie to chłop zarośnięty ma być, im więcej tym lepiej ;-) (nie dotyczy twarzy)

        Owszem, wykonuję pewne zabiegi, żeby sie podobać facetowi, ale to tez dlatego, że sama się z tym dobrze czuję. Gdybym tych zabiegów nienawidziła, pewnie bym ich nie wykonywała, a to w kwestii mojego faceta byłoby albo zaakceptowanie mnie takiej, albo tak zmyślne przekonanie mnie do nich, żebym nie czuła sie do niczego nakłaniana, zmuszana ;-)

        Chociaż muszę przyznać, że ja jestem bardziej wrażliwa na punkcie naklaniania do czegokolwiek niz mój mąż. Bo jak by mi zwrócił uwagę, żebym ogoliła nogi, to by mi było głupio i przykro, i może bym się obraziła. Ale jak ja jemu powiem: idź się ogolic, bo mnie drapiesz, to sie nie obraża, tylko idzie. (bo ma w perspektywie, że sie będę opędzac od jego twarzyczki, co troche utrudnia seks ;-) ) Nie jest u nas sprawiedliwie najwidoczniej ;-)
      • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 11:57
        > Mnie dziwi moda na wygolone klaty i nogi,

        Mnie też :)

        ale przystrzyganie włosów w rejonie p
        > ach i pachwin uważam za normalny element męskiej higieny.

        A według mnie od higieny jest mycie się :)
        • zooba Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 12:26
          Mycie myciem, ale wizualnie włosy pachowe mnie nie zachwycają, jak tak normalnie rosną i rosną ..... łoniaki zresztą też.

          Nie wymagam golenia, od siebie również, szczecina organoleptycznie nie zachwyca.
          • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:15
            > Mycie myciem, ale wizualnie włosy pachowe mnie nie zachwycają,

            No mogą nie zachwycać, ale to są wrażenia estetyczne, z higieną niemające wiele wspólnego, moim zdaniem oczywiście :)

            A tak niezależnie od tego wyzej - samiec dla mnie musi być kudłaty :D
            • anna-pia Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:32
              madzioreck napisała:

              > A tak niezależnie od tego wyzej - samiec dla mnie musi być kudłaty :D
              O, to to.
              Inaczej nie jest samcem, tylko dzieckiem - no sorry, ale facet zupełnie bez owłosienia jest dla mnie równie facetem jak mój trzyletni synek ;p
              • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:34
                Hehe, o gustach się nie sykutuje, ale dla mnie jednak bezwłosy facet to tak też trochę właśnie jak niemowlę, z dwojga złego wolę chyba nawet nadmierne owłosienie niż całkiem brak :)
                • ciociazlarada Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:45
                  Mam tak samo. Atrakcyjnosc mezczyzny dla mnie (oraz moja wlasna dla siebie samej) opiera sie w moich oczach na wyraznych roznicach uwarunkowanych plcia. W zwiazku z czym ja starannie pielegnuje jedynie wlosy na glowie:) i lubie siebie bez wlosow na ciele. U faceta szukam czegos dokladnie odwrotnego, lubie wlochaczy. A wlochaty+lysy to juz w ogole, 10/10:)
                  • jul-kaa Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 14:15
                    ciociazlarada napisała:
                    > . A wlochaty+lysy to juz w ogole, 10/10:)

                    Nie poznam Cię z moim mężem! Nie licz na to!

                    Swoją drogą ciekawa jestem, jak zastosować postulaty o dokładniejszej depilacji wobec mężczyzny, który ma dosłownie ze 40cm2 nieowłosionej skóry. Gdzie miałby się depilować..?
                    Dodam tylko, że już strzyżenie głowy jest problemem, bo gdzie kończą się włosy na głowie (szyi), a zaczynają te na plecach?

                    O, nawet obrazek wkleję bo znalazłam właśnie: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/23/Backhair.jpg
                    slotna, jak mialaby wyglądać dokładniejsza depilacja u tego pana?
                    • ciociazlarada Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 14:26
                      Jaki sliczny dywan!!! Mam nadzieje, ze obrosniecie wzrasta z wiekiem (tak do setki wlacznie:)), bede wiedziala ze mam na co czekac:), bo na razie obserwuje jedynie futro przednie, plecnego brak.
                    • zazulla dywan na ciele 06.01.11, 12:41
                      Mam dwóch kolegów tak owłosionych, z czego jeden jest średnim blondynem. Brunet 2 lata temu chodził na laser. Był chyba 7 cykli i nic. Włosy ciut przerzedziły się ale zaczęły rosnąć ponownie. Podobno w salonie kosmetycznym był pierwszym przypadkiem, gdzie lasem nie zadziałał.
                      • jul-kaa Re: dywan na ciele 06.01.11, 12:49
                        Ciekawa jestem, jakie były jego pobudki. Wiesz coś o tym?
                        • pierwszalitera Re: dywan na ciele 06.01.11, 14:20
                          ul-kaa napisała:

                          > Ciekawa jestem, jakie były jego pobudki. Wiesz coś o tym?

                          Chęć posiadania gładkiej skóry? A co w tym takiego dziwnego? W ostatnich moda męska propagowała u mężczyzn gładką klatką. Nie uświadczysz profesjonalnego modela z zarostem. Kłaki wychodzące spod koszuli uchodziły (uchodzą) w pewnych kręgach jako synonim złego smaku, przypominający styl alfonsów z lat 80-tych. Piszę to wszystko bez wartościowania, taki był trend i tyle. Męskie golenie ciała jest też normalne w kulturach, w których tradycja pięknego męskiego ciała jest mocna i długa. Tureccy młodzi mężczyźni są tego przykładem. Często wsiadam do tramwaju na przystanku przed szkołą zawodową dla chłopców, uczęszcza do niej sporo takich z tureckim pochodzeniem, więc jest tam masa młodych mężczyzn, zadbanych, dobrze ubranych, czystych, pachnących, a nie roznoszących typowy dla okresu dojrzewania smrodek. I wygolonych na klatce oraz pod pachami. I nie ma to nic wspólnego z homoseksualizmem, bo jeżeli już, to prezentują oni raczej postawę heteroseksualnego macho. Afroamerykańskie gwiazdy show biznessu (hiphop itp. ) też są bardzo często wygolone, czy wylaserowane na ciele. Istnieją mężczyźni, którzy podobnie jak kobiety, interesują się modą i trendami. I istnieją kobiety, które nie odczuwają tego jako niemęskie i wolą facetów z włosami na głowie.
                          • jul-kaa Re: dywan na ciele 06.01.11, 14:25
                            > Chęć posiadania gładkiej skóry? A co w tym takiego dziwnego?

                            A Ty musisz wszędzie wyskakiwać jak ten diabełek z pudełka? Pytałam o konkretną osobę i jej motywacje, ogólne motywacje znam, ciekawiła mnie ta konkretna.
                            • pierwszalitera Re: dywan na ciele 06.01.11, 14:33
                              jul-kaa napisała:

                              > > Chęć posiadania gładkiej skóry? A co w tym takiego dziwnego?
                              >
                              > A Ty musisz wszędzie wyskakiwać jak ten diabełek z pudełka? Pytałam o konkretną
                              > osobę i jej motywacje, ogólne motywacje znam, ciekawiła mnie ta konkretna.

                              A co to? Twoje prywatne pogaduszki? I co ci da, gdy dowiesz się, co kierowało tym konkretnym facetem?
                              • jul-kaa Re: dywan na ciele 06.01.11, 16:05
                                pierwszalitera napisała:
                                > A co to? Twoje prywatne pogaduszki?

                                Nie, konkretne pytanie, do konkretnej osoby.

                                > I co ci da, gdy dowiesz się, co kierowało
                                > tym konkretnym facetem?

                                Poznam motywację konkretnego faceta. Tu: znajomego zazuli.
                          • elftherinii Re: dywan na ciele 06.01.11, 17:07
                            pierwszalitera napisała:
                            Często wsiadam do t
                            > ramwaju na przystanku przed szkołą zawodową dla chłopców, uczęszcza do niej spo
                            > ro takich z tureckim pochodzeniem, więc jest tam masa młodych mężczyzn, zadban
                            > ych, dobrze ubranych, czystych, pachnących, a nie roznoszących typowy dla okres
                            > u dojrzewania smrodek.

                            Przepraszam ale, że co? Co masz na myśli pisząc "typowy dla okresu dojrzewania smrodek"? Bo albo to co jest typowe u Ciebie, nie jest u nas albo moi znajomi jeszcze nie przeszli okresu dojrzewania. Bo jakoś od żadnego nie czuć "smrodku".

                            A swoją drogą mam nadzieję, że mój facet nie wpadnie na pomysł golenia klaty. Niefajne by to było.
                            • pierwszalitera Re: dywan na ciele 06.01.11, 17:57
                              elftherinii napisała:

                              > Przepraszam ale, że co? Co masz na myśli pisząc "typowy dla okresu dojrzewania
                              > smrodek"? Bo albo to co jest typowe u Ciebie, nie jest u nas albo moi znajomi j
                              > eszcze nie przeszli okresu dojrzewania. Bo jakoś od żadnego nie czuć "smrodku".
                              >

                              No to nie masz mojego nosa po prostu. Ja po zapachu wyczuwam nawet wiek mężczyzny. Poziom hormonów seksualnych wpływa bowiem bardzo na zapach potu u faceta, a nie każdy facet pachnie dla każdej kobiety przyjemnie. Wchodząc do windy biurowca wyczuwam też po zapachu, czy korzystają z niej częściej faceci, czy kobiety. Zapach kobiet jest dla mnie z reguły neutralny, na męski reaguję gwłatowniej i zróżnicowanie, od podniecenia do odrazy. A naładowani testosteronem młodzi mężczyźni bez nawyku regularnej higieny (nie biorący rannego prysznica i dezodorantu, w cuchnących sportowych butach i przepoconych ciuchach) pachną po prostu bardziej intensywnie i dla mnie jest to niejednokrotnie smrodek.
              • maheda Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 19:49
                anna-pia napisała:

                > madzioreck napisała:
                >
                > > A tak niezależnie od tego wyzej - samiec dla mnie musi być kudłaty :D
                > O, to to.
                > Inaczej nie jest samcem, tylko dzieckiem - no sorry, ale facet zupełnie bez owł
                > osienia jest dla mnie równie facetem jak mój trzyletni synek ;p
                >

                Co prawda synka nie posiadam, ale pod pozostałym fragmentem tekstu się podpisuję!
              • indigo-rose Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 20:20
                Protestuję.
                To, że facet nie jest niedźwiedziem, bo matka natura oprószyła mu klatę skąpo, wcale nie powoduje, że jest niemęski.
                A wracając do tematu, czyli do nóg - ja tam sobie lubię pojeździć stopą po takiej nieco włochatej łydce. Sorry, ale od powalania gładkością to są moje nogi, a na odwrót byłoby mi co najmniej dziwnie :P
                • bebe.lapin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 21:30
                  Podpisuje sie pod protestem, zdradze nawet niedyskretnie :P ze jedna z rzeczy, ktore pociagaja mnie niezmiernie w fizycznosci facetow z czarnego kontynentu jest wlasnie o wiele gladsza i mniej (lub wcale) owlosiona skora, gladka i miekka jak aksamit.

                  A tak w ogole, to o meskie kudly jus sie klocilysmy :P, na wiosne bodajze, wiec moze nie powtarzajmy sie z tematami ;)
              • sylwiastka Re: Golenie nóg (ona), a ON? 06.01.11, 00:19
                anna-pia napisała:

                > Inaczej nie jest samcem, tylko dzieckiem - no sorry, ale facet zupełnie bez owł
                > osienia jest dla mnie równie facetem jak mój trzyletni synek ;p
                >
                Dla mnie musi mieścić się w przedziale między gładkością dziecięcą (gdy się ogoli to narzeka, że ma "baby ass face", ja lubię 2-3 dniowy zarost, choć drapie niemiłosirnie) jednak owłosienie powinno być zdecydowanie mniejsze niż u zwierząt futerkowych z którymi na codzień pracuję. Pedo i zoo upodobania mnie nie kręcą ;P
                I uwielbiam zanurzyć dłoń w bujną, czarną czuprynę na głowie, wpartując się w wachlarz rzęs i gładząc aksamitnie gładkie plecy i mechaty tors.
            • kasienka.body Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 23:45
              > A tak niezależnie od tego wyzej - samiec dla mnie musi być kudłaty :D

              po raz kolejny się zgadzamy :D
              Nie bez przyczyny mój mąż ma ksywkę futrzak :P
    • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:15
      Wychowalam sie w kulcie gladkiej skory. Watpie, zeby nastapila rewolucja obyczajowa taka, zeby zaczeto mnie bombardowac obrazami kobiet zarosnietych od gory do dolu (i czy w ogole by to cokolwiek zmienilo w moim postrzeganiu - chyba juz za pozno?) - przypuszczam, ze raczej zacznie sie wymagac dokladniejszej depilacji rowniez od mezczyzn i czekam na to z utesknieniem. Wlosy na ciele mi sie nie podobaja u obu plci. Pamietam, kiedy bralam udzial w podobnej dyskusji na innym forum i skadinad uwazajace sie za tolerancyjne osoby, sugerowaly, ze to jakies pedalskie (ojej, straszne :D) i wogle fuj, ble, niemeskie i moze jeszcze paznokcie ma miec zrobione? No ba! Uwielbiam zadbane meskie dlonie, ale tak ciezko na takie trafic - kroluja paznokcie lopatki rozrosniete na boki, nierowno przyciete cazkami, z zadziorkami i narastajacymi skorkami. Pilniczek wszak jest dla jakichs drag zboczencow, o odzywce juz nie wspominajac :/
      • jezymka Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 13:29
        slotna napisała:
        > Pilniczek wszak jest dla
        > jakichs drag zboczencow, o odzywce juz nie wspominajac :/
        A to widzisz, z tym może być całkowicie różnie :) Mój się nie goli wcale, nawet na twarzy (zarost z natury ma fajny i nic z nim nie musi robić), za to włosy (długie do pasa) ma piękne, wypielęgnowane i odżywki używa. Wygląda przez to jak muszkieter :P
        • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 16:33
          Ale ja mialam na mysli odzywke do paznokci ;)
          • jezymka Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 16:42
            A. Dobra. O tym to nawet ja nie słyszałam ;)
            • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 16:44
              Nie slyszalas o odzywkach do paznokci, serio?
              • jezymka Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 17:22
                Serio. Jakoś z tym żyję, paznokcie mam (chyba) w porządku z natury. Ale może się mylę ;)
    • plecha1 Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 15:01
      Mam wrażenie, że wiele rzeczy, które powszechnie uważa się za wymagania mężczyzn w kwestii kobiet to nie są wcale ich wymagania, tylko wyobrażenia KOBIET na temat tego, w jaki sposób chcą być widziane przez mężczyzn. I kobietom może się wydawać, że mężczyźni wymagają idealnie gładkiej skóry, seksownych ubrań, takiej i takiej fryzury oraz mnóstwa innych rzeczy. Podczas gdy tak naprawdę spora część mężczyzn albo te rzeczy uważa za obojętne, albo za średnio ładne. Toteż nie zwalajmy na złych mężczyzn tego, że przez dwie godziny katowałyśmy się w łazience depilatorem, bo to tak naprawdę wyłącznie nasz wybór i nasza decyzja, bo nie chcemy być postrzegane jako istoty posiadające owłosienie poza głową, podczas gdy im wystarczy, że widzimy ich umytych i ubranych w czyste rzeczy ;)
      • asiabudyn11 Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 19:27
        Ja się nie zgadzam do końca z powyższą wypowiedzią. W pewnym sensie na pewno tak jest (no bo też między mężyznami np. są różnice w "oczekiwaniach" co do np. stopnia wydepilowania kobiety), ale nie zawsze. Abstrahując od indywidualnych preferencji ogólne, społeczne przyzwolenie na "owłosioność" jest inna w przypadku kobiet i mężczyzn. Ktoś napisał, że nikt nic nie musi, ale już widzę jak wychodzę na plażę z nieogolonymi pachami i nogami-wrażenie na plaży murowane. Bo społecznie się oczekuje na przeciętnej plaży, że kobieta będzie miała te okolice wydepilowane. Facetów to nie dotyczy. Mają w tej mierze luz blues, wolność i naturę. A kobiety potrafią i zarost polubić. Gdyby tak zapytać ilu facetom nie przeszkadza gdy ich kobieta ma owłosione pachy a ilu kobietom gdy ich facet. Kobiety od siebie wymagają, bo często wiedzą, że "społeczeństwo" od nich tego czegoś oczekuje, ale same często od swoich facetów tego nie wymagają (np. tych wygolonych pach).
        Cóż to może być dla mnie za pocieszenie, że biologicznie faceci są bardziej owłosieni, jeśli mi na przykład calkowicie naturalnie włosy na nogach rosną? Dlaczego droga naturo rosną mi tam włosy? Przez ciebie muszę z nimi całe życie walczyć. A faceci nie muszą. I się potem dziwią swoim partnerkom, że tyle siedzą w łazience. super.
        • pierwszalitera Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 19:38
          asiabudyn11 napisała:

          A faceci nie muszą. I się potem dziwią swoim partnerkom, że tyle siedzą w
          > łazience. super.

          E tam, a wiesz ile czasu faceci poświęcają na golenie twarzy? ;-) Jasne, mogą strzelić sobie brodę i nie ma kłopotu, ale większość jednak woli gładko. Więc jakbym miała porównywać mój czas i ten mojego męża codziennie w łazience, to nie wiem, kto wychodzi lepiej.
        • slotna Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 19:45
          Abstrahując od indywidualnych p
          > referencji ogólne, społeczne przyzwolenie na "owłosioność" jest inna w przypadk
          > u kobiet i mężczyzn. Ktoś napisał, że nikt nic nie musi, ale już widzę jak wyc
          > hodzę na plażę z nieogolonymi pachami i nogami-wrażenie na plaży murowane. Bo s
          > połecznie się oczekuje na przeciętnej plaży, że kobieta będzie miała te okolice
          > wydepilowane. Facetów to nie dotyczy. Mają w tej mierze luz blues, wolność i
          > naturę.

          No tak, dlatego czekam, az to sie zmieni (pod wplywem moim i wzoru sportowcow ;)).
        • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 20:11
          Jeśli ktoś czuje potrzebę poddawania się społecznej presji, to niech się poddaje. Nie zaprzeczam, że ona istnieje, ale gdybym miała się jej podporządkować, rodziłabym dzieci na przykład. Ja nie idę na plażę po to, żeby mnie podziwiano, tylko odpocząć/popływac/poopalać się. Więc dla mnie w ogóle nie ma tematu "powinności" w tej kwestii. Bez względu na to, co ktoś inny myśli na mój temat, czy mu się moje sarnie nózki spodobają, czy nie.

          ale same często od swoich facetów tego nie wymagają (np. tych wyg
          > olonych pach).

          Ale dlaczego ja miałabym wymagać, żeby mój mąż golił pachy? Dla zasady, żeby wyrównać oczekiwania? Podobają mi się jego owłosione pachy i wszelkie inne futro, nie podoba mi się moje, więc je usuwam. Jeśli kiedyś zacznie mi się podobać, to żadna presja społeczna nie zmusi mnie do jego usunięcia :) Oczekuję, że mój facet będzie czysty, schludnie ubrany, z zadbanymi włosami i paznokciami, ale niekoniecznie musi używać odżywek w tym celu. Wystarczy obciecie, opiłowanie, i żeby były czyste. Może jednak dla równowagi powinnam wymagać od niego makijażu, bo niektórzy od "zadbanych" kobiet też go wymagają? ;)
          • mujer_bonita Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 20:19
            madzioreck napisała:
            > Jeśli ktoś czuje potrzebę poddawania się społecznej presji, to niech się poddaje.
            (...)
            > Podobają mi się jego owłosione pachy i wszelkie inne futro,
            > nie podoba mi się moje, więc je usuwam.

            A jesteś absolutnie pewna, że lubienie włosów u faceta a nielubienie u siebie to Twój własny niezależny wybór czy wynik wpojonych Ci wzorców wyglądu (czyli jakby nie patrzeć presji społecznej)?
            • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 20:32
              > A jesteś absolutnie pewna, że lubienie włosów u faceta a nielubienie u siebie t
              > o Twój własny niezależny wybór czy wynik wpojonych Ci wzorców wyglądu (czyli ja
              > kby nie patrzeć presji społecznej)?

              Pisałam już coś wyżej o różnych aspektach presji społecznej :) Na przykład, wpaja sie, mnie również wpajano, że powinno się posiadać dzieci. Nie ma dzieci. To tylko przykład. Inny przykład: w wielu kręgach panuje przekonanie, że kobieta nie powinna się pokazywać bez makijażu. Nawet, jeśli nie jest to mówione wprost, to jest wiele kobiet, które się nie pokazują. I te kobiety potrafią skrytykować mnie za brak makijażu. Czy lecę się w związku z tym umalować? Nawet jak słyszę "no wiesz, bez makijażu do pracy przyjśc, jak ty wyglądasz", to nie biegnę naprawic "błędu", mówie, jak Ci się nie podoba, nie nikt nie każe patrzeć.
              Dlatego mam podstawy sądzić, że depilacja to mój świadomy wybór, bo "powinności" mam w głębokim poważaniu :)
              • zarin Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 22:20
                Tylko pół biedy, jeśli problemem jest tylko przejmowanie czy nieprzejmowanie się presją, gorzej, kiedy kompetentna kobieta bez makijażu nie dostaje z tego powodu pracy.
                • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 00:44
                  > Tylko pół biedy, jeśli problemem jest tylko przejmowanie czy nieprzejmowanie si
                  > ę presją, gorzej, kiedy kompetentna kobieta bez makijażu nie dostaje z tego pow
                  > odu pracy.
                  Tak, wtedy istotnie jest gorzej i pozostaje zacisnąc zęby i wykonać makijaż, jeśli mamy nóż na gardle, albo szukać normalnego pracodawcy :(
                  Natomiast dopóki jedyną konsekwencją mojego nieulegania presji jest czyjeś niezadowolenie czy co tam, bo na plaży mu moja owłosiona łydka mignie, mam to naprawdę gdzieś :)
                  • slotna Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 00:53
                    > Tak, wtedy istotnie jest gorzej i pozostaje zacisnąc zęby i wykonać makijaż, je
                    > śli mamy nóż na gardle, albo szukać normalnego pracodawcy :(

                    Ja zakladam, ze pracodawca nie debil i dziala pragmatycznie. Specjalista komputerowy, szwaczka czy edytor to jedno, a sprzedawca czy przedstawiciel handlowy to drugie. Przyznam uczciwie, ze jako pracuje w tej drugiej grupie, na rozmowie zawsze staram sie nie tylko wypasc dobrze pod wzgledem merytorycznym, ale tez sprawic jak najlepsze wrazenie fizyczne.
                  • jezymka Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 16:30
                    > Natomiast dopóki jedyną konsekwencją mojego nieulegania presji jest czyjeś niez
                    > adowolenie czy co tam, bo na plaży mu moja owłosiona łydka mignie, mam to napra
                    > wdę gdzieś :)
                    Chciałabym być taka pewna siebie :) I chociaż wiem, że czyjeś spojrzenie/śmiech/krytyczna uwaga to w zasadzie nic takiego, to jednak wolę się na takie rzeczy nie narażać. Aczkolwiek podziwiam osoby, które sobie nic z tego nie robią. Inna sprawa, że u kogoś nieogolone nogi to będzie mało widoczny drobiazg. Jak się ma hirsutyzm, to jest już gorzej.
              • mujer_bonita Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 15:10
                madzioreck napisała:
                > Dlatego mam podstawy sądzić, że depilacja to mój świadomy wybór, bo "powinności
                > " mam w głębokim poważaniu :)

                A dla mnie to wcale nie jest takie oczywiste. Dam sobie rękę odciąć, że zrobiłaś w życiu TYSIĄCE rzeczy, które od Ciebie 'wymagano'. Chociażby strój, zachowanie etc. Całe nasze życie wytyczają społeczne wymagania a nie ulegamy tylko tym, które najbardziej nam zawadzają. A wzorce wyglądu to w ogóle wpajane są od niemowlaka ;)
                • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 15:33
                  > A dla mnie to wcale nie jest takie oczywiste. Dam sobie rękę odciąć, że zrobiła
                  > ś w życiu TYSIĄCE rzeczy, które od Ciebie 'wymagano'

                  Bonita, żyjąc wśród ludzi, a nie w lesie, pracując itd., nie da się robić wszystkiego tak jak my chcemy, zawsze i wszędzie. I owszem, pracując w banku, ubierałam się elegancko, bo tego ode mnie wymagano, nie licząc krótkiego okresu, kiedy chodziłam w glanach, bo tylko one nie podrażniały mi klamer na paluchach, alternatywa było L4 z powodu paznokci ;) Nie nosiłam dekoltów do pasa ani wściekłego różu na powiekach. Zapewne gdybym zdecydowała się na pracę w barze z wystrojem hawajskim i kazanoby mi nosić te kwiaty na szyi, nosiłabym.
                  Ale podkreślałam właśnie dlatego, że tam, gdzie mój wybór grozi ewentualnie tylko czyimś krzywym spojrzeniem, bo "kobieta powinna", mam to w nosie. Ale nie należę do kobiet, które nie wyjdą na plażę, bo nie miały czasu nóg ogolić. Lubię je gładkie, ale to nie znaczy, że zawsze mam je ogolone.
                  Zapewne kazdy człowiek robi wiele rzeczy, których od niego wymagają, ja też. Ale ja wielu również nie robię. Nie wiem, jak to lepiej wytłumaczyć :) A jak zaczniemy wnikać w podświadome poddawanie sie przymusom, które uważamy za swoje upodobania, to dojdziemy do absurdu, okaże sie, że nie mamy własnych ulubionych kolorów, tylko wpojone, własnego gustu w ubieraniu się, tylko narzucony i co tam jeszcze.
                  • mujer_bonita Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 15:41
                    madzioreck napisała:
                    > A jak zaczniemy wnikać w podświadome
                    > poddawanie sie przymusom, które uważamy za swoje upodobania,
                    > to dojdziemy do absurdu, okaże sie, że nie mamy własnych ulubionych kolorów,
                    > tylko wpojone, własnego gustu w ubieraniu się, tylko narzucony i co tam
                    > jeszcze.

                    A widzisz moim zdaniem to wcale nie jest absurd. 'Czym skorupka za młodu trąci itp.'. Nie doceniasz po prostu wpływu podświadomości, wpojonych wzorców i biologii na nasze preferencje. Nic nie bierze się znikąd tak naprawdę :)
                    • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 06.01.11, 16:20
                      Nie doceniasz po prostu wpływu podświadomości, wpojonych wzorców i biolo
                      > gii na nasze preferencje. Nic nie bierze się znikąd tak naprawdę :)

                      Doceniam, ale jednocześnie odróżniam od poddawania się naciskom. Odróżniasz w tej kwestii dwie kobiety, z których jedna nosi makijaż od świtu do nocy, chociaż w duchu klnie, bo wcale jej się nie chce, ale "kobieta powinna", od drugiej, która mówi, może i "kobieta powinna, mam to gdzieś, nie umaluję się"? Albo taką, która rodzi dzieci, bo trzeba, bo jak to, i nawet się nie zastanowi, czy naprawdę chce, od takiej, która ma gdzies "powinność", znosi w zwiazku z tym różne objawy potępienia, ale mimo wszystko idzie swoją drogą i żyje sobie bez dzieci? To, dlaczego nie chce mieć dzieci, można oczywiście się zastanawiać, że czym skorupka za młodu itd., ale społecznemu naciskowi się jednak nie poddaje?
                      • mujer_bonita Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 16:51
                        madzioreck napisała:
                        > Doceniam, ale jednocześnie odróżniam od poddawania się naciskom.

                        A moim zdaniem po prostu uznajesz za presję wszystko to, co jest ewidentnie widoczne - bezpośrednie. To co da się łatwo zidentyfikować - jak np. 'kobieta musi mieć dzieci'. Twój świat jest czarno-biały - albo kobieta poddaje się bezmyślnie presji i dzieci ma albo nie poddaje i nie ma. A co z kobietami, które od dziecka bombardowane wizją życiowej misji kobiety-matki, katolicką, 'prorodzinną polityką' po prostu przyjmują ten wzorzec za idealny? Co z kobietami w społeczeństwach, gdzie status społeczny kobiety zależy od macierzyństwa? Nie potrafisz zrozumieć, że dla wielu kobiet macierzyństwo to utrwalony głęboko, podświadomie od dzieciństwa obraz 'wszelkiego szczęścia'?

                        Wychowanie i normy społeczne to OGROMNA presja serwowana kropla po kropli, każdego dnia od urodzenia. A kropla jak wiadomo - drąży skałę, nawet nie zdajesz sobie sprawy z jaĸą siłą.
                        • milstar Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 17:43
                          --mujer_bonita napisała:

                          > madzioreck napisała:
                          > > Doceniam, ale jednocześnie odróżniam od poddawania się naciskom.
                          >
                          > A moim zdaniem po prostu uznajesz za presję wszystko to, co jest ewidentnie wid
                          > oczne - bezpośrednie. To co da się łatwo zidentyfikować - jak np. 'kobieta musi
                          > mieć dzieci'. Twój świat jest czarno-biały - albo kobieta poddaje się bezmyśln
                          > ie presji i dzieci ma albo nie poddaje i nie ma. A co z kobietami, które od dzi
                          > ecka bombardowane wizją życiowej misji kobiety-matki, katolicką, 'prorodzinną p
                          > olityką' po prostu przyjmują ten wzorzec za idealny? Co z kobietami w społeczeń
                          > stwach, gdzie status społeczny kobiety zależy od macierzyństwa? Nie potrafisz z
                          > rozumieć, że dla wielu kobiet macierzyństwo to utrwalony głęboko, podświadomie
                          > od dzieciństwa obraz 'wszelkiego szczęścia'?

                          Czyli według Ciebie kobiety to istoty bezmyślne, które bez presji z zewnątrz nie podejmowałyby decyzji o posiadaniu dzieci. To dopiero czarno- białe myślenie
                          • mujer_bonita Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:14
                            milstar napisała:
                            > Czyli według Ciebie kobiety to istoty bezmyślne, które bez presji z zewnątrz ni
                            > e podejmowałyby decyzji o posiadaniu dzieci. To dopiero czarno- białe myślenie

                            Twój wniosek z mojej wypowiedzi jest błędny, więc nie będę go komentować.
                        • madzioreck Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:06
                          Rozumiem, i przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia, zakładający, że kobieta to bezmyślna i bezwolna istota, która nie podejmuje własnych decyzji, tylko całe życie realizuje to, co jej wdrukowano :)
                          • mujer_bonita Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:15
                            madzioreck napisała:
                            > Rozumiem, i przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia, zakładający, że kobiet
                            > a to bezmyślna i bezwolna istota, która nie podejmuje własnych decyzji, tylko c
                            > ałe życie realizuje to, co jej wdrukowano :)

                            Nigdzie tego nie napisałam ani tak nie twierdzę. Wychodzi na to, że po prostu nie potrafisz wyjść poza własne schematy myślowe i spojrzeć na sprawę w szerszej perspektywie.
                          • pierwszalitera Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:30
                            madzioreck napisała:

                            > Rozumiem, i przyjmuję do wiadomości Twój punkt widzenia, zakładający, że kobiet
                            > a to bezmyślna i bezwolna istota, która nie podejmuje własnych decyzji, tylko c
                            > ałe życie realizuje to, co jej wdrukowano :)

                            No to pobawię się raz w zażegnywanie konfliktów. ;-) Wydaje mi się, że mujer chodziło o to, że nie żyjemy jako indywidualne osoby w próżni, tylko zawsze w społecznym kontekście. Reguły w nim panujące są dla nas wtedy mnie lub bardziej determinujące. Niektóre odbieramy świadomie, możemy im się nawet opierać i tworzyć nowe wzory, ale inne umykają jak najbardziej naszej uwadze i bierzemy je za całkiem naturalne, takie od zawsze, intuitywne, na temat których nie ma sensu dyskutować. Ale nawet te z czegoś tam wynikają i mają jakąś przyczynę, z czegoś pochodzą i mają jakieś znacznie, na przykład biologiczne. Więc bezmyślna i bezwolna kobieta może nie jest, ale niekoniecznie opłaca jej się negować wszystkie społeczne wymogi dotyczące wyglądu, bo konsekwencją byłoby totalne odrzucenie i raczej smutny żywot gdzieś na oddalonej od wszelkiej cywilzacji pustyni. ;-) A odrobina społecznego potwierdzenia jest nam jednak potrzebna. Nie musimy podobać się wszystkim, ale zawsze znajdzie się ktoś, na kogo opinii jednak nam trochę zależy.
                            • mujer_bonita Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:46
                              pierwszalitera napisała:
                              > Niektóre odbieramy świadomie, możemy im się nawet opierać i tworzyć
                              > nowe wzory, ale inne umykają jak najbardziej naszej uwadze i bierzemy je za
                              > całkiem naturalne, takie od zawsze, intuitywne, na temat których nie ma sensu
                              > dyskutować.

                              Otóż to. To nie jest kwestia 'myślenia' czy 'bezmyślności' tylko zapisanych w nas bardzo głęboko wzorców. I to nie jest system czarno-biały - albo jesteśmy 'myślące' i odrzucamy wszelkie schematy albo 'bezmyślne' i się im poddajemy. Moim zdaniem odrzucamy te najbardziej nam uwierające a resztę przyjmujemy jak to ładnie ujęłaś 'takie od zawsze'.
                            • madzioreck Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:56
                              Litero, ja właśnie to samo cały czas próbuję przekazać, tylko mi najwyraźniej nie wychodzi i Bonita rozumie nie to, co ja próbuję napisać :)
                              • mujer_bonita Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 18:59
                                madzioreck napisała:
                                > Litero, ja właśnie to samo cały czas próbuję przekazać, tylko mi najwyraźniej n
                                > ie wychodzi i Bonita rozumie nie to, co ja próbuję napisać :)

                                Wybacz ale jedyne co wynikało z Twoich postów to to, że 'myślące' kobiety nie poddają się presji a Ty jesteś właśnie 'myśląca' i jak coś robisz czego nie chcesz to tylko w pełni świadomie dla jakichś celów.

                                A zupełnie nie o to chodzi!
                                • madzioreck Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 19:05
                                  > Wybacz ale jedyne co wynikało z Twoich postów to to, że 'myślące' kobiety nie p
                                  > oddają się presji a Ty jesteś właśnie 'myśląca' i jak coś robisz czego nie chce
                                  > sz to tylko w pełni świadomie dla jakichś celów.

                                  Byc może wynika, ale nie to miałam na myśli i może stad nasze niezrozumienie. Czasem świadomie, często pewnie nieświadomie, ale nie ZAWSZE nieświadomie, o to mi chodziło.
                                  Pewnie pisałam, jak pisałam, bo z kolei ja zrozumiałam, że według Ciebie NIGDY świadomie, tylko zawsze z przymusu. Teraz OK? :)
                                  • madzioreck Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 19:07
                                    tylko zawsze z przymusu. Teraz OK? :)

                                    Wrrróc, z odczuwania przymusu tudziez tych tam wszystkich uwarunkowań itd.
                                  • mujer_bonita Re: Presja jest tylko bezpośrednia? 06.01.11, 19:10
                                    madzioreck napisała:
                                    > Pewnie pisałam, jak pisałam, bo z kolei ja zrozumiałam, że według Ciebie NIGDY
                                    > świadomie, tylko zawsze z przymusu. Teraz OK? :)

                                    Ok ;)
          • slotna Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 20:50
            Oczekuję, że mój f
            > acet będzie czysty, schludnie ubrany, z zadbanymi włosami i paznokciami, ale ni
            > ekoniecznie musi używać odżywek w tym celu. Wystarczy obciecie, opiłowanie, i ż
            > eby były czyste. Może jednak dla równowagi powinnam wymagać od niego makijażu,
            > bo niektórzy od "zadbanych" kobiet też go wymagają? ;)

            Nie wymagac, ale nie mowic mu, ze jest niemieski, jesli sobie podmaluje oczy, co swoja droga tez lubie :)
            • madzioreck Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 21:06
              > Nie wymagac, ale nie mowic mu, ze jest niemieski, jesli sobie podmaluje oczy, c
              > o swoja droga tez lubie :)

              Nie mam nic przeciwko, ale mojemu meżowi chyba by akurat średnio pasowało do urody, sa faceci, którzy podmalowani wyglądają bosssko :)
              • slotna Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 21:35
                > Nie mam nic przeciwko, ale mojemu meżowi chyba by akurat średnio pasowało do ur
                > ody, sa faceci, którzy podmalowani wyglądają bosssko :)

                No wiem o tym i dlatego tak strasznie mnie wkurza, jak slysze brzydkie komentarze, szczegolnie jesli slysze je od kobiet; dla facetow moglabym ostatecznie wymyslic kilka usprawiedliwien.
        • zarin Re: Przyszła mi do głowy refleksja 05.01.11, 20:12
          Społeczne oczekiwania z pewnością, nie ma co się oszukiwać, że golenie ciała jest dobrowolne, ale niekoniecznie pokrywa się to z rzeczywistymi oczekiwaniami mężczyzn. Z moich doświadczeń wynika raczej, że w realny świat ludzkich preferencji jest jednak dużo bardziej demokratyczny :).

          Moim zdaniem terror piękności (wobec kobiet) nakręcają głównie heteroseksualne kobiety.

      • mujer_bonita Sprawa nieco bardziej złożona ;) 05.01.11, 20:28
        plecha1 napisała:
        > Podczas gdy tak naprawdę spora część
        > mężczyzn albo te rzeczy uważa za obojętne, albo za średnio ładne.
        (...)
        > przez dwie godziny katowałyśmy się w łazience
        > depilatorem, bo to tak naprawdę wyłącznie nasz wybór i nasza decyzja,

        To wcale nie jest ani takie proste ani oczywiste. Panowie to wzrokowcy - dla nich liczy się efekt. Prosty przykład - czy panowie lubią szpilki? Część odpowie, że tak, część, że niekoniecznie. Ale jak pokażesz im zdjęcia to wybiorą... długie, szczupłe nogi. A co daje efekt długich, szczupłych nóg? Szpilki! I koło się zamyka.

        Jest masa trików - szczególnie w makijażu, które podkreślają oczy, usta, korygują rysy twarzy. A najbardziej czasochłonny jest makijaż... którego nie widać ;)

        Nie wymagają idealnie gładkiej skóry? Hę? Wymagać może nie wymagają ale mając możliwość - jaka opcję wybiorą?
        • madzioreck Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 05.01.11, 20:36
          > To wcale nie jest ani takie proste ani oczywiste. Panowie to wzrokowcy - dla ni
          > ch liczy się efekt. Prosty przykład - czy panowie lubią szpilki? Część odpowie,
          > że tak, część, że niekoniecznie. Ale jak pokażesz im zdjęcia to wybiorą... dłu
          > gie, szczupłe nogi. A co daje efekt długich, szczupłych nóg? Szpilki! I koło si
          > ę zamyka.

          No dobrze, może i tak, ale óż mnie to obchodzi? Nie odczuwam w związku z tym presji chodzenia w szpilkach :)
          • mujer_bonita Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 15:03
            madzioreck napisała:
            > No dobrze, może i tak, ale óż mnie to obchodzi? Nie odczuwam w związku z tym pr
            > esji chodzenia w szpilkach :)

            Czyli masz w 4 literach co ewentualnie może podobać się Twojemu mężowi? Bimbasz na podobanie się jemu? O_o! Nie brzmi to za fajnie :/
            • slotna Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 15:13
              Moze jej maz lubi nogi krotkie i grube ;)) A serio - presja spoleczna, a chec zrobienia komus przyjemnosci to dwie rozne rzeczy.

              Ja mam fajnie, bo preferencje chlopaka znalam doskonale zanim zostalismy para. Kiedy sie zakochal, okazalo sie co prawda, ze podoba mu sie dokladnie wszystko, ale jednak dobrze wiedziec, ze pewne rzeczy bardziej niz inne :) Pewnie gdybym go teraz zapytala, czy powinnam nosic szpilki, powiedzialby "eee, po co, lubie cie w adidasach" i jeszcze nie daj borze wzielabym to za dobra monete ;) Dziala to w obie strony, co bardzo sobie chwale.
              • mujer_bonita Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 15:45
                slotna napisała:
                > Moze jej maz lubi nogi krotkie i grube ;)) A serio - presja spoleczna, a chec z
                > robienia komus przyjemnosci to dwie rozne rzeczy.
                (...)
                > Pewnie gdybym go teraz zapytala,
                > czy powinnam nosic szpilki, powiedzialby "eee, po co, lubie
                > cie w adidasach" i jeszcze nie daj borze wzielabym to za dobra monete ;)

                O presji jest inna odnoga tego wątku. Ja jedynie napisałam, że z facetami sprawa nie jest prosta, o są wzrokowcami i mimo, że powiedzą, że konkretnej rzeczy nie wymagają to jednak na podobanie się wiele poradzić się nie da. Jak powie, że szpilek nie wymaga to owszem - może nie wymaga ale nie dziw się jak obejrzy się za ulicy za laską na obcasach :)
                • slotna Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 16:14
                  > O presji jest inna odnoga tego wątku. Ja jedynie napisałam, że z facetami spraw
                  > a nie jest prosta, o są wzrokowcami i mimo, że powiedzą, że konkretnej rzeczy n
                  > ie wymagają to jednak na podobanie się wiele poradzić się nie da. Jak powie, że
                  > szpilek nie wymaga to owszem - może nie wymaga ale nie dziw się jak obejrzy si
                  > ę za ulicy za laską na obcasach :)

                  Przeciez dokladnie to napisalam. Kolejna rzecz: wlosy. Lubi krotkie, zawsze takie lubil; a ja mam wlosy dlugie, coraz dluzsze, mialam kiedys do pasa i mam ochote znow je zapuscic, ostatni raz. On mi teraz mowi, ze mam nie obcinac, super sa itp. No eeej :D
            • madzioreck Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 15:38
              > Czyli masz w 4 literach co ewentualnie może podobać się Twojemu mężowi? Bimbasz
              > na podobanie się jemu? O_o! Nie brzmi to za fajnie :/

              Gdzie tak napisałam...? :)
              Zaraz wyjdzie na to, że jeśli chcemy komuś sprawić przyjemność, to ulegamy naciskom, tak? Czyli żeby im nie ulegać, powinnam nosic tylko to, co nie podoba się mojemu mężowi, gotować tylko to, czego nie cierpi, malować sie tak, jak on nie lubi ityd? No weź ;)
              A jeśli założę/zrobię coś, co podoba się przypadkiem i jemu, i mnie, to ulegam naciskowi?
              • mujer_bonita Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 15:46
                madzioreck napisała:
                > Gdzie tak napisałam...? :)
                > Zaraz wyjdzie na to, że jeśli chcemy komuś sprawić przyjemność, to ulegamy naci
                > skom, tak? Czyli żeby im nie ulegać, powinnam nosic tylko to, co nie podoba się
                > mojemu mężowi, gotować tylko to, czego nie cierpi, malować sie tak, jak on nie
                > lubi ityd? No weź ;)
                > A jeśli założę/zrobię coś, co podoba się przypadkiem i jemu, i mnie, to ulegam
                > naciskowi?

                Świat nie jest czarno-biały. Wiesz o tym?
                • madzioreck Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 16:15
                  > Świat nie jest czarno-biały. Wiesz o tym?

                  Ja wiem, zastanawiam się tylko, czy Ty wiesz, wyciągając daleko idące wnioski, że mam w 4 literach podobanie się mężowi :)
                  • mujer_bonita Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 16:42
                    madzioreck napisała:
                    > Ja wiem, zastanawiam się tylko, czy Ty wiesz, wyciągając daleko idące wnioski,
                    > że mam w 4 literach podobanie się mężowi :)

                    Skoro na moje stwierdzenie co się podoba facetom twierdzisz, że i tak 'nie czujesz presji' to tak - masz to w 4 literach.
                    • madzioreck Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 18:04
                      mujer_bonita napisała:

                      > madzioreck napisała:
                      > > Ja wiem, zastanawiam się tylko, czy Ty wiesz, wyciągając daleko idące wni
                      > oski,
                      > > że mam w 4 literach podobanie się mężowi :)
                      >
                      > Skoro na moje stwierdzenie co się podoba facetom twierdzisz, że i tak 'nie czu
                      > jesz presji' to tak - masz to w 4 literach.
                      >
                      A Ty oczywiście wiesz lepiej, czy chcę się podobać mężowi :)
                      • mujer_bonita Re: Sprawa nieco bardziej złożona ;) 06.01.11, 18:15
                        madzioreck napisała:
                        > A Ty oczywiście wiesz lepiej, czy chcę się podobać mężowi :)

                        Wiem co napisałaś.
      • anna-pia Re: Przyszła mi do głowy refleksja 07.01.11, 12:48
        plecha1 napisała:

        > Mam wrażenie, że wiele rzeczy, które powszechnie uważa się za wymagania mężczyz
        > n w kwestii kobiet to nie są wcale ich wymagania, tylko wyobrażenia KOBIET na t
        > emat tego, w jaki sposób chcą być widziane przez mężczyzn. I kobietom może się
        > wydawać, że mężczyźni wymagają idealnie gładkiej skóry, seksownych ubrań, takie
        > j i takiej fryzury oraz mnóstwa innych rzeczy. Podczas gdy tak naprawdę spora c
        > zęść mężczyzn albo te rzeczy uważa za obojętne, albo za średnio ładne.

        Moja droga Plecho :)
        Miałam kiedyś, sto lat temu, takiego bliskiego wonczas znajomego, który uważał, że lekko zarośnięte kobiety są sexy i takie naturalne. Dla mnie to było nie do pojęcia.
        • jul-kaa Re: Przyszła mi do głowy refleksja 07.01.11, 13:12
          Znam kilku facetów, którzy twierdzą, że "ściażka do leszka"* jest dla nich silnym bodźcem. Pozytywnym oczywiście.


          *(nie mogłam się powstrzymać, uwielbiam to określenie, nawet jeśli jest nieadekwatne)
    • zarin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 15:18
      Wolę gładką skórę u facetów na całym ciele. Gładka skóra jest miła. Jednocześnie zdając sobie sprawę z upierdliwości golenia niczego nie wymagam, ale nie akceptuję też wymagania czegokolwiek w tym zakresie ode mnie.
      • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 16:34
        Za dwadziescia lat depilatory laserowe beda kosztowac proporcjonalnie tyle, co teraz mechaniczne, wiec ta wymowka odpadnie, nie trac nadziei ;)
        • ciociazlarada Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 16:57
          To ja sie zamrazam, jak Eric Cartman, ktory czekal na Nintendo Wii...
          • slotna Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 17:52
            Hehe :) No, u mnie sa tak od 400-500 euro, wiec mysle, ze dozyjemy ;)
        • zarin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 05.01.11, 18:08
          I oby były bezbolesne ;).
    • madzioreck A Sibeliuss jak zwykle... 05.01.11, 21:12
      ...zarzucił temat i zniknął ;)
      • aankaa Re: A Sibeliuss jak zwykle... 05.01.11, 22:10
        on tak ma
        przebuszuje po forach, zarzuci i tyle go widzieli
        prawdopodobnie, jeśli nie wrzucił do ulubionych/śledzonych, nie pojawi się tu przez lata :D
        • madzioreck Re: A Sibeliuss jak zwykle... 05.01.11, 22:20
          No wiem właśnie ;)
        • sibeliuss Re: A Sibeliuss jak zwykle... 07.01.11, 00:18
          Anno z dobrze dopasowanym biustem, jak Ty mnie znasz :P
      • sibeliuss Re: A Sibeliuss jak zwykle... 07.01.11, 00:15
        madzioreck napisała:

        > ...zarzucił temat i zniknął ;)

        Ależ czytam, czytam :)
    • kasia_grubasia Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 00:39
      Przypomniało mi się, jak parę dobrych wiosen temu mój narzeczony (wówczas jeszcze luźno się spotykaliśmy) skomplementował mnie, że jestem "zadbana". Było to chyba dla mnie dużym szokiem, bo do dzisiaj pamiętam swoje zdumienie ;) Ja zadbana, w kołtunie na głowie i powyciąganym podkoszulku, zero makijażu, brwi krzywo wyskubane... Okazało się, że dla niego podstawowa (pachy, nogi, pachwiny) depilacja to jest absolutny szczyt zadbania kobiety. Od razu polubiłam gościa :D
      • edhelwen Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 00:55
        pachwiny..... ciekawe czy sam goli pachwiny :P i ciekawe czy bardziej zadbane są owłosione pachwiny, czy pachwiny z krostkami po depilacji, podrażnione i swędzące ;)
        • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 01:02
          ciekawe czy bardziej zadbane s
          > ą owłosione pachwiny, czy pachwiny z krostkami po depilacji, podrażnione i swęd
          > zące ;)

          pewnie najbardziej zadbane są wydepilowane, bez krostek, niepodrażnione i nieswędzące :]
          • edhelwen Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 01:04
            tylko jak takie osiągnąć ;))
            • madzioreck Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 01:36
              Nie wiem, u mnie się nic takiego nie dzieje :) Może wyparzać maszynkę do golenia, dezynfekować albo coś... nie mam pojęcia.
              • mszn Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 10:55
                Golić zawsze z włosem? Tak, idealnie gładko nie będzie, ale unika się przynajmniej częściowo problemu włosków przedzierających się z powrotem przez skórę.
                Ale na swędzenie nie mam patentu, a swędzą mnie bez przerwy też i nogi, do czwartego dnia po goleniu...
                • bebe.lapin Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 13:43
                  > Ale na swędzenie nie mam patentu,

                  Kiedys, we wczesnej mlodosci, pare razy zylam mydla/zelu pod prysznic do golenia, efekty byly okropne i zaprzestalam tej metody. Niedawno kolezanka poradzila mi uzywac jednak prawdziwej pianki/zelu do golenia i od tego czasu jest to metoda pozbywania sie owlosienia, ktora moge stosowac. :) Moze zatem to kwestia znalezienia odpowiedniego produktu?
              • ciociazlarada Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 13:05
                Spróbuj golić golarką (regularnie mytą);
                od razu po goleniu: krem z cynkiem bądź puder bez talku (ja używam jedwabiu albo pereł w proszku, dokładnie tego, czego używam do twarzy pod makijaż i działa);
                od czasu do czasu smaruję tym samym, czym złuszczam twarz - Lysalpha, retinoidy albo kwas salicylowy, dzięki temu włosy w ogóle nie wrastają i nie robią się krosty.
                Dodam, że golę bez litości, z włosem i pod włos. Sposób z kwasami przetestowałam niedawno, jakieś 4 tygodnie temu i od tego czasu nic mi nie wrosło, więc działa.
            • arwena-g Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 11:00
              Mam tak samo. U mnie znacznie łagodzi objawy (tzn. jest duuuzo mniej krostek i mniej swędzenia) właśnie golenie z włosem, stosowanie po depilacji pudru dla dzieci ( z cynkiem) lub oliwki dla dzieci (bez olejów mineralnych), lub też zamiast golenia - depilacja kremem.
              • edhelwen Re: Golenie nóg (ona), a ON? 07.01.11, 16:21
                a, muszę jeszcze dodać, że %#&@#!*& swędzi jak zdarzy mi się ogolić te parę kłaczków hirsutyzmowych, które jeszcze bardziej włażą na udo. Tego zupełnie nie rozumiem, bo ani tam nie ma takiej delikatnej skóry, ani te włosy nie są nie wiadomo jak mocne :/
            • kasia_grubasia Re: Golenie nóg (ona), a ON? 08.01.11, 21:42
              No nie wiem, ja używam wyłącznie depilatora, do wszystkiego. A jak muszę na szybko maszynką, to najpierw biorę gorący prysznic, żeby skóra trochę zmiękła. Ale wydaje mi się, że krostki to sprawa bardzo indywidualna.

              PS. TŻ w ogóle się nie goli, nawet na twarzy. Jak mu czasem zagrożę że przestanę się depilować to łaskawie skróci maszynką brodę ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka