Dodaj do ulubionych

Na surowo bo to zdrowo

26.01.11, 00:18
Jakie warzywa można jeść na surowo? Pytanie może i głupie ale dziś po raz pierwszy jadłam na surowo kalafiora i bardzo mi smakował. Na surowo wiem, że: marchew, sałaty, rzodkiewkę, rzepę, pomidory, ogórki, kiełki, kukurydzę, groszek młody, kapusty, kalarepę, cebulę, por, szalotkę, szczypiorek, czosnek, chrzan, pietruszka, papryka, cykoria, rzeżucha, zioła, szpinak.
Co jeszcze jest smaczne na surowo i nie szkodzi zdrowiu w takiej formie?
Obserwuj wątek
    • wielebnna Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 00:30
      seler, pieczarki
      • kura17 Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 11:16
        > seler

        pyszna jest surowka ze swiezego selera i marchewki, startych na grubej tarce, z sola i pieprzem i duza iloscia "bialego sosu" (tzn ze smietany lub jogurtu, zalezy co kto woli ;))
        mozna tez robic ta sama surowke z samego selera

        pyszne sa tez soki z marchwi, selera, lub selera z marchwia :) w krakowie mozna je kupic takie swieze, niepasteryzowane, w plastikowych kubeczkach zamknietych jak jogurt, mniam! :) mozna tez zrobic samemu, oczywiscie, ale ten balagan PO mnie zawsze przeraza...
        • pierwszalitera Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 11:42
          Jak z selera, to jako sałatka Waldorf. To klasyczna wersja w wielu restauracjach. Do smażonego mięsa (bez panady) na przykład.
          Surowy seler trze się, albo wiórkuje z jabłkiem. Miesza z bardzo gęstą kwaśną śmietaną zaprawioną solą, octem, pieprzem i odrobiną cukru (można dodać do niej też łyżkę majonezu). Na sam koniec miesza z grubo połamanymi orzechami włoskimi.
          • slotna Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 22:25
            O tak, bardzo to lubie. U mnie w domu bywala taka z rodzynkami, ale orzechy tez lubie, a najlepiej jedno i drugie.
    • filoruska Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 02:18
      Chyba łatwiej byłoby wymienić, czego nie je się na surowo. Z warzyw nie jadłabym na surowo tylko ziemniaków i chyba brukwi. I strączkowych suchych, ale tego to się chyba po prostu nie da.
      • pierwszalitera Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 02:28
        I fasolki szparagowej nie wolno. Toksyczna!
        • filoruska Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 02:34
          Właśnie nad nią się jeszcze zastanawiałam.
        • marisella Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 02:38
          pierwszalitera napisała:
          > I fasolki szparagowej nie wolno. Toksyczna!

          O matulku, a kiedy się objawów można spodziewać? Jak nie umarłam od fasolki zjedzonej ostatnio latem, to jeszcze mam drżeć o swoje życie, czy już mogę spać spokojnie?
          A może ta fasolka się kumuluje jakoś?

          Jasny piernik, powinni na krzaczki metki wszywać, żeby nie jeść na surowo, bo skąd cżłowiek ma takie rzeczy wiedzieć ;)

          A z surowych rzeczy poza kalafiorem fajnym odkryciem była dla mnie kukurydza obgryzana z kolby zaraz po zerwaniu :) Polecam. Pod warunkiem, że to nietrujące, bo głowy sobie teraz nie dam uciąć za nic :)

          Pieczarki na surowo też mniam...
          • pierwszalitera Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 11:30
            5-6 surowych zjedzonych fasolek szparagowych może skończyć się śmiertelnym zatruciem u dzieci. U dorosłych naturalnie potrzeba więcej i wiele zależy od indywidualnej wrażliwości. Trucizna zawarta w fasolce należy do grupy lektyn. Ta toksyna rozkłada się jednak podczas gotowania, wystarczy kilka minut, gdy chcemy być stuprocentowo pewni (przy małych dzieciach) to gotujemy 10-15 minut. Blanszowanie też niszczy już część toksyny, więc jest jej już tam mniej. Ilość toksyny zmniejsza się też podczas kiełkowania, dlatego kiełki fasolki wystarczy tylko blanszować.
            W każdym razie lista toksycznych roślin w Wikipedii określa zieloną fasolkę Phaseolus vulgaris (jej surowe strączki i nasiona) jako bardzo toksyczną. Objawami zatrucia są wymioty, gorączka, skurcze mięśni i szok.
            • teresa104 Lektyny 26.01.11, 12:06
              są tylko w szparagowej czy we wszystkich strączkowych? Według mojej wiedzy (nie umiem wskazać źródeł poza byciem wychowywaną przez specjalistę żywienia) we wszystkich. Może to kwestia stężenia i typu substancji?

              Hm, dobrze, że moja indywidualna wrażliwość jest niska.
              • pierwszalitera Re: Lektyny 26.01.11, 13:14
                teresa104 napisała:

                > są tylko w szparagowej czy we wszystkich strączkowych?

                We wszystkich, tylko w tych mung czyli azjatyckiej fasoli złotej (Vigna radiata) ich nie ma. Ale mung należy do rodziny bobowatych. Bób ma wprawdzie też jakieś toksyny, ale te gatunki, które są u nas uprawiane mają dość niski ich poziom. Mung można najczęściej chyba dostać jako kiełki.
                • teresa104 jesli mung to mungo 26.01.11, 13:24
                  to właśnie mam wielką hodowlę kiełków. Magiczna fasolka, ona w nocy wylezie ze słoja i nas zadusi, jestem pewna. Zjesz garść kiełków, przybywa trzy garście kiełków, kłów.
                • ederlezi1981 a groszek? 26.01.11, 16:35
                  mlody, słodki zielony groszek pożerany wprost ze strączków?
                  A fasolka zielone, czy żółta też?
                  • elftherinii Re: a groszek? 26.01.11, 16:40
                    Mały słodki zielony groszek prosto z strączków nie zabija czego jestem żywym (:P) przykładem.
                    • aankaa Re: a groszek? 26.01.11, 21:53
                      ja też :)
                  • pierwszalitera Re: a groszek? 26.01.11, 22:06
                    ederlezi1981 napisała:

                    > mlody, słodki zielony groszek pożerany wprost ze strączków?
                    > A fasolka zielone, czy żółta też?


                    Fasolka każda, żółta też. Groszek jest nieszkodliwy.
        • slotna Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 10:38
          A zblanszowana tak, ze wyglada i smakuje jak surowa, mozna? Bo salatke z tym dostalam kiedys w przypracowej restauracji i gdy wrociwszy do roboty poskarzylam, sie, co za szit mi dali, napotkalam mur niezrozumienia - "przeciez tak sie to je!" :D
      • aankaa Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 21:55
        filoruska napisała:

        > Z warzyw nie jadłabym na surowo tylko ziemniaków i chyba brukwi.

        świeża brukiew + kalarepka starte na grubych oczkach + jakikolwiek sos do zlepienia - niebo w gębie
    • aadrianka Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 08:39
      Brokuly na surowo tez sa pyszne. Mnie smakuja znacznie bardziej, niz ugotowane.
      Natomiast do surowych pieczarek nie jestem przekonana, chyba ze sie marynowaly przynajmniej przez godzine w occie balsamicznym. Nawet wspomnienie Turzycy, z wdziekiem wyzerajacej mi obrane surowe pieczarki spod reki, jakos nie zmienia mojego nastawienia:)
      Chyba faktycznie latwiej wymienic, co gotowac trzeba. A trzeba IMHO ziemniaki, buraczki, bob, fasole i fasolke szparagowa, nic innego mi do glowy nie przychodzi.
      • wariamiktoria Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 09:28
        Właśnie znalazłam przepis na surowe buraki: smakuje.blox.pl/2009/07/Surowka-z-surowych-buraczkow.html czyli buraki też można na surowo.
        • aadrianka Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 10:28
          O prosze. No to sie odwaze:)
        • daslicht Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 15:40
          Buraki są przepyszne na surowo.
      • kura17 Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 11:13
        > Chyba faktycznie latwiej wymienic, co gotowac trzeba. A trzeba IMHO ziemniaki,
        > buraczki, bob, fasole i fasolke szparagowa, nic innego mi do glowy nie przychodzi.

        przeciez bob jest pyszny na surowo :) ja chyba wole od gotowanego, hehe...
        a brokuly surowe, i kalafior, to bylo moje objawienie wiele lat temu, mniam!
        • zmijunia.lbn Re: Na surowo bo to zdrowo 27.01.11, 21:09
          kura17 napisała:

          > przeciez bob jest pyszny na surowo :) ja chyba wole od gotowanego, hehe...

          Błagam, nie wymawiajcie przy mnie słowa "bób"! Moje ślinianki właśnie zwariowały, mmmmmmmmmm.. ^^
          Chociaż surowego nigdy nie jadłam ;)
          • turzyca Re: Na surowo bo to zdrowo 27.01.11, 21:32
            > Błagam, nie wymawiajcie przy mnie słowa "bób"! Moje ślinianki właśnie zwariował
            > y, mmmmmmmmmm.. ^^

            No i o co chodzi? Kup sobie mrozony i jedz na zdrowie.
            I ciesz sie, ze jest latwo dostepny w postaci horteksowskiej mrozonki. :P
            • zmijunia.lbn Re: Na surowo bo to zdrowo 27.01.11, 22:16
              turzyca napisała:

              > > Błagam, nie wymawiajcie przy mnie słowa "bób"! Moje ślinianki właśnie zwa
              > riował
              > > y, mmmmmmmmmm.. ^^
              >
              > No i o co chodzi? Kup sobie mrozony i jedz na zdrowie.
              > I ciesz sie, ze jest latwo dostepny w postaci horteksowskiej mrozonki. :P

              1. łeeee tam, mrożony to nie to samo (i nie wyprowadzaj mnie z błędu, bo:..)
              2. dostęp do bobu należy mi rygorystycznie ograniczać, inaczej bardzo szybko bym zbankrutowała.. no i mój brzuch hmmmm.. z wielką łatwością wykorzystuje charakterystyczne właściwości roślin strączkowych, kapuścianych i tym podobnych :P
      • pierwszalitera Re: Na surowo bo to zdrowo 26.01.11, 11:33
        Pieczarki bezproblemowo na surowo. Moim zdaniem tak smakują najlepiej. :-) W sałatkach na przykład. O ile są świeże i lepiej obrać ze skórki, bo może być zabrudzona.
      • zmijunia.lbn Re: Na surowo bo to zdrowo 27.01.11, 21:06
        aadrianka napisała:

        > Natomiast do surowych pieczarek nie jestem przekonana, chyba ze sie marynowaly
        > przynajmniej przez godzine w occie balsamicznym. Nawet wspomnienie Turzycy, z w
        > dziekiem wyzerajacej mi obrane surowe pieczarki spod reki, jakos nie zmienia mo
        > jego nastawienia:)

        Mnie również do pieczarek nie przekona chyba nic. Pieczarki rosną w kupie i trzeba je wygotować/wysterylizować/cokolwiek, żeby były jadalne. Fuj. ;)
        • pierwszalitera Re: Na surowo bo to zdrowo 27.01.11, 23:43
          zmijunia.lbn napisała:

          > Mnie również do pieczarek nie przekona chyba nic. Pieczarki rosną w kupie i trz
          > eba je wygotować/wysterylizować/cokolwiek, żeby były jadalne. Fuj. ;)

          To ty pieczarki zbierasz na krowich kupach na łąkach? ;-) Hodowlane pieczarki nie rosną na kupach i można jeść je na surowo. Gwarantowanie.
          • justinehh Re: Na surowo bo to zdrowo 28.01.11, 00:35
            U Chmielewskiej pieczarki hodowlane rosły na kupach, no chyba że się technika hodowli zmieniła???
            • turzyca Re: Na surowo bo to zdrowo 28.01.11, 00:48
              Podloza do pieczarek, pochodzenia roznego, sa poddawane fermentacji, a potem pasteryzowane i zasiewane odpowiednia grzybnia.
        • marciasek Re: Na surowo bo to zdrowo 28.01.11, 01:36
          > Mnie również do pieczarek nie przekona chyba nic. Pieczarki rosną w kupie i trz
          > eba je wygotować/wysterylizować/cokolwiek, żeby były jadalne. Fuj. ;)

          Ależ one rosną w już wysterylizowanej kupie :)))
        • ananke666 Re: Na surowo bo to zdrowo 16.02.11, 12:00
          zmijunia.lbn napisała:

          > Mnie również do pieczarek nie przekona chyba nic. Pieczarki rosną w kupie i trz
          > eba je wygotować/wysterylizować/cokolwiek, żeby były jadalne. Fuj. ;)

          Nie żebym była złośliwa, ale jeśli jadłaś kiedyś porządnie, tradycyjnie wyhodowane warzywa, takie np. z wiejskich przydomowych ogrodów, to cóż... one na kupie wyrosły. Krowiej. Wymieszanej z ziemią, ale jednak kupie. Upojny aromat niosący się wiosną nad polami to kupa. Nawozy sztuczne swoją drogą, a kupa swoją.
          Ręki, która dzierżyła papier i myła tyłek chyba też nie sterylizujesz? :)
          • ananke666 Re: Na surowo bo to zdrowo 16.02.11, 12:04
            ...znaczy, nie papierem myła. Papierem wycierała, a sobą myła. To znaczy wodą i mydłem myła. Jezu.
    • anna-pia a seler naciowy? 28.01.11, 21:26
      bulwy nie bardzo lubię, chyba że w małych ilościach, bo jak dla mnie ma dość ostry smak, ale naciowy - mniammm (właśnie jem)
      • moniach_1 Re: a seler naciowy? 28.01.11, 22:33
        Oj tak, pamiętam taką pycha sałatkę z selerem naciowym i krewetkami :)
        • jul-kaa Re: a seler naciowy? 28.01.11, 22:42
          Ależ ja nie znoszę selera naciowego! brrr! Kupiłam kiedyś dla gości - do dipów różnych, bo to ponoć takie smaczne. Musialam wywalić na taras, bo nie mogłam znieść smrodu :)
          De gustibus :)
          • anna-pia Re: a seler naciowy? 29.01.11, 22:00
            Julka, mógł być stary. Jak jest świeży, jest delikatny i smaczny; coś jak z cykorią - stara robi się ohydnie gorzka i jedzie piwnicą.
            • jul-kaa Re: a seler naciowy? 29.01.11, 22:43
              Nie był, mam problem nawet z przechodzeniem koło selerowego stoiska :)
              • anna-pia Re: a seler naciowy? 29.01.11, 23:03
                jul-kaa napisała:

                > Nie był, mam problem nawet z przechodzeniem koło selerowego stoiska :)

                Biedactwo :(
                A białą rzodkiew jadasz? Taką dużą? Tak pytam, bo dzisiaj kazałam rodzinie jeść z jogurtem :)
                Nie pamiętam, czy o jarmużu było, fajne warzywo, teoretycznie powinno się zblanszować, ale surowy też smaczny.
                • zmijunia.lbn Re: a seler naciowy? 29.01.11, 23:25
                  anna-pia napisała:

                  > A białą rzodkiew jadasz? Taką dużą? Tak pytam, bo dzisiaj kazałam rodzinie jeść
                  > z jogurtem :)

                  To nie do mnie, ale..
                  Rzodkiew dobra jest. Z marchewką i (chyba) jabłkiem - jedna z moich ulubionych surówek, mmmmm.. :)
                  • anna-pia Re: a seler naciowy? 30.01.11, 22:35
                    zmijunia.lbn napisała:

                    > anna-pia napisała:
                    >
                    > > A białą rzodkiew jadasz? Taką dużą? Tak pytam, bo dzisiaj kazałam rodzini
                    > e jeść
                    > > z jogurtem :)
                    >
                    > To nie do mnie, ale..
                    > Rzodkiew dobra jest. Z marchewką i (chyba) jabłkiem - jedna z moich ulubionych
                    > surówek, mmmmm.. :)
                    >
                    następnym, razem zrobię tak, dzięki :)
                • jul-kaa Re: a seler naciowy? 30.01.11, 22:37
                  Jadam białą rzodkiew. Ze smakiem (z jogurtem też czasem ;))
          • ko_kartka Re: a seler naciowy? 16.02.11, 14:12
            > Ależ ja nie znoszę selera naciowego! brrr!

            Pokrewna duszo! Jakże to zachwalali, że zdrowe, że dietetyczne, wszyscy wcinają seler na lanczyk w jogurtowym sosiku maczając snadnie! A fuj. Wstręcizna, jak rzadko. Całą, dobrą sałatkę wywaliłam, bo mi się ubzdurało, że dodam tego, dla ostrości. Ale ja, dla odmiany, lubię korzeń, gotowany, bez korzenia nie ma dla mnie zupy.

            Kalafior na surowo, w sałatce majonezowej z jajkiem, groszkiem i żółtym serem to moja wizja nieba kulinarnego.

            Że bób na surowo można - nie wiedziałam... Taki rozmrożony też...? :)
            • anka-ania Kalafior 16.02.11, 14:21
              ko_kartka napisała:

              > Kalafior na surowo, w sałatce majonezowej z jajkiem, groszkiem i żółtym serem t
              > o moja wizja nieba kulinarnego.

              Na słodko z rodzynkami i kukurydzą w majonezie lub jogurcie też jest pyszny. Czasem sypię do tego curry albo pieprzu dla zaostrzenia smaku.
              • ko_kartka Re: Kalafior 17.02.11, 10:47
                Ze mnie jest kotleciarz pierwszej wody i nie lubię połączenia smaków ostrego i słodkiego :) Zjem, oczywiście, jak mnie ktoś poczęstuje i może nawet docenię, ale sama nie przyrządzam potraw mieszanych. Sos słodko-kwaśny na przykład - nie jem. Albo pizza hawajska - to z kolei mój koszmar kulinarny.
                • anka-ania Re: Kalafior 17.02.11, 11:20
                  W takim razie ostre przyprawy możesz sobie darować, bez nich sałatka też jest dobra. :)
                  • ko_kartka Re: Kalafior 17.02.11, 15:12
                    Znaczy, mnie się rodzynki z żółtym serem i majonezem nie komponują :) Z curry i pieprzem tym bardziej. Światopoglądowo, bo rodzynki to do ciasta, tak sobie jakoś zakodowałam, tak używam - i dlatego mówię, żem kotleciarz pospolity.
                    • anka-ania Re: Kalafior 17.02.11, 15:40
                      ko_kartka napisała:

                      > Znaczy, mnie się rodzynki z żółtym serem i majonezem nie komponują :)

                      Moja sałatka jest bez sera. I przecie pisałam, że jogurt też może być. ;)

                      > Z curry i
                      > pieprzem tym bardziej. Światopoglądowo, bo rodzynki to do ciasta, tak sobie j
                      > akoś zakodowałam, tak używam - i dlatego mówię, żem kotleciarz pospolity.

                      Curry i pieprz są opcjonalnie.
                      A ten światopogląd jest IMO dość powszechny. Znam też takich, którzy ze słodyczy to tylko golonkę. ;)
                      • jul-kaa Re: Kalafior 17.02.11, 15:58
                        Boczek a nie golonkę!
                      • ko_kartka Re: Kalafior 17.02.11, 16:21
                        Kalafiorowa z jogurtem?! Grzeszysz! :) Ja mówię, co w mojej jest i może nie być jajka, sera ani groszku, ale kalafior i majonez musi być i basta. Osobną kwestią jest surówka z kalafiora potraktowana sosem jogurtowo-czosnkowym, ale to raczej podgotowany, surowy mi jakoś z jogurtem nie wchodzi.

                        Ja w ogóle lubię jedzenie konserwatywne, ale nie znaczy, że jednorodne - czekoladę uwielbiam, z orzechami. Ale już czekolada nadziewana nadzionkiem z chilli to dla mnie za dużo wrażeń, chociaż chilli uwielbiam jako przyprawę i nadużywam wręcz.
            • moniach_1 Re: a seler naciowy? 16.02.11, 19:07
              Jakże to zachwalali, że zdrowe, że dietetyczne, wszyscy wcinają
              > seler na lanczyk w jogurtowym sosiku maczając snadnie!

              Z tym że dietetyczne, to chyba chodzi o to, że on ma mniej kalorii niż kosztuje jego strawienie. Więc ktoś sobie ubrdał, że to takie fantastyczne odchudzanie ;)
              • ko_kartka Re: a seler naciowy? 17.02.11, 10:49
                Chyba właśnie o to szło. Ale to ma taki... intensywny smak, że nie dam rady zjeść tego dużo. Stanowczo wolę surową marchewkę, chociaż tartej kijem nie dotykam (a to też jest ciekawe, prawda? Czy istnieje jeszcze ktoś, kto nie znosi tartej marcheweczki, ale w postaci prawie-że-naturalnej bardzo lubi?).
                • moniach_1 Re: a seler naciowy? 17.02.11, 14:15
                  Ja nie lubię rosołu z makaronem kwadratowym albo płaskim w przekroju, zdecydowanie wolę z okrągłym. Podobne ;)
                  • anka-ania OT ser żółty 17.02.11, 14:19
                    Ser żółty też IMO inaczej smakuje tarty, a inaczej w kawałku.
                  • ko_kartka Re: a seler naciowy? 17.02.11, 15:13
                    Ja odwrotnie, bo z dzieciństwa pamiętam wyrabianie sobotniego makaronu, płaskiego właśnie, do rosołu :)
                • zarin Re: a seler naciowy? 17.02.11, 14:52
                  Ja. W ogóle nie ruszam marchewki w innej formie niż surowa w jednym kawałku. Gotowanej nie lubię, na samą myśl o tartej przechodzą mnie ciarki.
                  • moniach_1 Re: a seler naciowy? 17.02.11, 15:17
                    To może krojona w słupki? Przy tarciu wypływa dużo soku i robi się taka marchewkowa ciapaja, a pokrojona w słupki ma ciągle konsystencję normalnej marchewki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka