Dodaj do ulubionych

"dwie twarze, dwa życia" na TLC

16.02.11, 23:09
oglądam i Bogu dziękuję, że nie mam tak głupiej córki (no, chłopy mam ale może żadna zazdrośnica go aż tak nie potraktuje)
panna (modelka) 25 lat na FB poznaje chłopaka. Po 2 tygodniach pisania umawia się na randkę. Niby normalne. Ale już na drugiej lądują w łóżku. Kilka dni później wynajęty zbir oblewa jej twarz kwasem. Masakra.

I tak się zastanawiam - jako osoba mocno starszej generacji - czy "ta dzisiejsza młodzież" jest taka głupia, naiwna, czy po 2 spotkaniach jest aż tak zakochana/ślepa, aż tak spragniona bliskości, że "idzie na całość" ?
Obserwuj wątek
    • elftherinii Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 16.02.11, 23:50
      I bardziej dziwi Cię fakt, że szybko idą do łóżka niż, że dziewczyna została oblana kwasem? Bo przy tym drugim, to pierwsze jest błahostką...
      • gazeta_mi_placi Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 20.02.11, 09:55
        Dokładnie :/
    • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 00:14
      Ale nie rozumiem, głupia, bo "za szybko" poszła na całość czy głupia, bo została oblana kwasem...?
      • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 02:29
        Chciałam tylko dodać, że powyższy post jest efektem częściowego odebrania "mowy".
        Gdzie jak gdzie, ale na STOFF nie spodziewałam się przeczytać czegoś takiego :(
    • zarin Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 00:31
      Nie mam pojęcia, o jaki film chodzi, ale wyjątkowo paskudny post. Nie dość, że to wchodzenie innym do łóżka, to jeszcze obwinianie ofiary.
    • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 01:22
      Że niby jak? 25 letnia, czyli dorosła kobieta nie może uprawiać seksu z mężczyzną, z którym spotyka się po raz drugi? Pytanie, co oni robili na tej pierwszej randce? ;-) Sorry, ale jako osoba starszej generacji nie mogę zrozumieć tej pruderii.
    • slotna Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 01:39
      Chodzi o te dziewczyne. Nie widzialam filmu, ale czytalam o niej.

      Twoj post jest moim zdaniem paskudny: seksistowski, wredny i przykry.
    • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 01:55
      drogie dziewczęta, bądźcie cnotliwe, bo jak będziecie się puszczać, to was obleją kwasem. Btw też się bardzo cieszę, że nie masz córki, której będziesz kontrolować z kim sypia w wieku 25 lat. Bo syn to facet, więc on może jak chce.
      • gazeta_mi_placi Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 20.02.11, 09:56
        Bez przesady, syn też może zostać oblany kwasem ;-)
    • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 02:02
      > I tak się zastanawiam - jako osoba mocno starszej generacji - czy "ta dzisiejsz
      > a młodzież" jest taka głupia, naiwna, czy po 2 spotkaniach jest aż tak zakochan
      > a/ślepa, aż tak spragniona bliskości, że "idzie na całość" ?

      Jeszcze jedno. Ta dzisiejsza młodzież uważa, że seks jest dla ludzi. Można go uprawiać jak się chce i z kim się chce i nie musi mieć wiele wspólnego z zakochiwaniem się. Co w tym naiwnego czy głupiego? Jeśli ludzie się zabezpieczają, to nie powinno być problemu. Cz naiwnością jest poleganie na ogólnej zasadzie, że ludzie wokół raczej nie są psychopatami? Na psychopatę oblewającego kwasem można trafić w każdej sytuacji, ale przecież nie można tego przewidzieć. To nie jest ani naiwność, ani głupota.
      • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 12:31
        moniach_1 napisała:

        > Jeszcze jedno. Ta dzisiejsza młodzież uważa, że seks jest dla ludzi.

        Oficjalnie zaprzeczam, jakoby czasy były luźniejsze i wczeeeeeśniej, to było wszystko po bożemu. W czasach kiedy ja byłam młodą dziewczyną, młode kobiety też interesowały się seksem i chętnie zaczynały współżycie z nowo poznanymi mężczyznami. Jeżeli miały przed tym opory, albo zdecydowały się poczekać, to tylko dlatego, że nie było (w Polsce) dobrej antykoncepcji. W zasadzie tylko tego zazdroszczę dzisiejszym dziewczynom, bo pruderia, albo traktowanie seksu jako naturalnej rzeczy pomiędzy ludźmi, nie ma nic wspólnego z wiekiem.
        • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 13:52
          Ja wiem. Bardziej mi chodziło o wypowiedzenie się w imieniu "tej dzisiejszej młodzieży" jako reprezentantka, niż o porównanie z innymi pokoleniami. I o obronę mojego pokolenia przed zarzutami o głupotę.
    • sylwiastka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 04:10
      aankaa napisała:

      > I tak się zastanawiam - jako osoba mocno starszej generacji - czy "ta dzisiejsz
      > a młodzież" jest taka głupia, naiwna, czy po 2 spotkaniach jest aż tak zakochan
      > a/ślepa, aż tak spragniona bliskości, że "idzie na całość" ?

      Tak, jako wyjątkowo głupia i naiwna przedstawicielka młodej generacji mogę potwierdzić tą tezę. Z moim obecnym partnerem (prawie 2 letni związek) poszłam do łóżka widząc go 3 raz w życiu, na 2 randce, będąc w obcym mieście i kraju i porozumiewając się z owym kochankiem jedynie po angielsku. Nie byłam zakochana ani trochę, nie brakowało mi bliskości, nie byłam też pod wpływem środków odurzających, miałam po prostu na to nieziemską ochotę, a to już chyba szczyt wyuzdania. Teraz widzę ile miałam szczęścia, że mnie nie napiętnowano, bo takich "wyskoków" było więcej.

      Nie wiem jak młodzież, ale współczesne młode, acz dorosłe kobiety "idą na całość", bo seks nie jest dla nich niczym "brudnym" i "poniżającym", niczym czego należny się wstydzić, nawet jak jest pozamałżeński, przygodny i nawet na pierwszej randce, byle by był bezpieczny.

      Chyba, że ja już jestem do końca zepsuta i nie orientuję się w normach społecznych, bo może jeśli na pogrzebie to tylko na czarno, to seks dopiero po 14 randce, w tym 1 w kinie i 2 w parku.
      • felisdomestica Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 13:59
        post był niefortunnie napisany. myślę że chodziło o to, ze wskakując do łóżka przygodnie poznanego faceta ryzykujesz nie tylko HIVa, ale też i to ,że trafisz na wariata/psychopatę/gwałciciela itd. I że trzeba wiedzieć o facecie coś więcej niż tylko znać jego imię.
        Osobiście nie potępiam takich zachowań, ale należy sobie zdawać sprawę z ryzyka.
        • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 14:10
          Zdawać sobie sprawę z ryzyka oblania kwasem? Naprawdę uważasz, że prawdopodobną konsekwencją uprawiania przygodnego seksu jest oblanie kwasem? Chciałabyś, żeby tego uczyli twoje dziecko na przygotowaniu do życia w rodzinie: "Uprawiając przygodny seks możesz zajść w ciążę, zarazić się chorobami wenerycznymi, zostać oblana kwasem lub zgwałcona. Trzeba zdawać sobie sprawę z ryzyka"? Naprawdę tak to sobie wyobrażasz? Bo w normalnym świecie to, co się przydarzyło tej dziewczynie jest ogromną osobistą tragedią, ale jednak pojedynczym zdarzeniem, a nie zjawiskiem społecznym, gdzie jest przyczyna i skutek. W normalnym świecie zwyrodnialcy są surowo karani/leczeni psychiatrycznie, a nie oskarża się ofiarę o bezmyślność czy naiwność.
          • felisdomestica Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:16
            Oblanie kwasem to sytuacja ekstremalna, dobrze o tym wiesz. Natomiast ryzykujesz, że zostaniesz pobita, nakarmiona extazy, zmuszona do robienia rzeczy na które nie masz ochoty, potraktowana bez szacunku itd. Nieprawdopodobne? Jednak może się zdarzyć.
            I nie wiem o co ci chodzi z tą seksualną edukacją, wątek tego nie dotyczy.
        • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:07
          > post był niefortunnie napisany. myślę że chodziło o to, ze wskakując do łóżka p
          > rzygodnie poznanego faceta ryzykujesz nie tylko HIVa, ale też i to ,że trafisz
          > na wariata/psychopatę/gwałciciela itd.

          A nie wskakując, nie ryzykujesz? Uważasz, że jeśli trafi się na psychola, który jest zdolny do czegoś takiego, to zmniejszasz ryzyko, nie wskakując do łóżka? A może za odmowę kolejnej randki spotkałoby ją to samo? No ludzie...
          • plecha1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:17
            Zgadzam się z Madziorkiem - równie dobrze można zostać skrzywdzoną, bo się seksu odmówiło. I wyrzucenie z pracy, bo nie chciało się sypiać z szefem, jest jedną z lżejszych krzywd. Ot, jak ktoś jest skrzywiony, to zawsze znajdzie pretekst...
          • felisdomestica Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:09
            Owszem, uważam że nie wskakując do łóżka ze słabo znajomym facetem, zmniejszam ryzyko. Bo kiedy już go poznam i okaże się psycholem, mogę trzymać się od niego z daleka. Na pierwszej randce nie mam takiej szansy.
            • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:28
              felisdomestica napisała:

              > Owszem, uważam że nie wskakując do łóżka ze słabo znajomym facetem, zmniejszam
              > ryzyko. Bo kiedy już go poznam i okaże się psycholem, mogę trzymać się od niego
              > z daleka. Na pierwszej randce nie mam takiej szansy.

              Mhm, rozumiem, że znasz sposób, aby stwierdzić, że ktoś jest psycholem. I że poczeka on z ewentualnym atakiem, aż pójdziecie do łóżka, a jeśli nie pójdziecie, to grzecznie da Ci spokój :]
        • zarin Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:21
          To jeszcze weź pod uwagę, że wszystkie piszemy na forum o sprawach związanych z biustem, bielizną, dużo z nas podaje swoje wymiary, etc., co może o wiele bardziej kręcić potencjalnych świrów, niż jakieśtam bzyknięcie się na drugiej randce. Większość stałych bywalczyń forum podaje o sobie tyle informacji, że bez problemu dałoby się je namierzyć, jeśli ktoś umie szukać. Każdy może być ofiarą, i nie chciałabyś na miejscu ofiary słyszeć, że sama jesteś sobie winna i trzeba było uważać.

          Ryzyko zarażenia się HIV jest marginalnie, musiałaby pęknąć gumka akurat z gościem, który jest zarażony. Jeżeli widzę, że facet sięga po gumkę z własnej inicjatywy, i że potrafi ją założyć, to mam podstawy zakładać, że tak też wyglądały jego kontakty do tej pory. To już w tradycyjnych polskich małżeństwach ryzyko jest większe, bo nierzadko pan pyka kogoś na boku, a ogumienie to dla niego niemal jest kastracja ;).
          Jasne, że ryzyko jest zawsze, ale to jest prywatna decyzja, ja to śladowe ryzyko akceptuję, a nie akceptuję opcji wstrzymywania się od seksu, kiedy nie mam stałego partnera.

          (Swoją drogą seks na drugiej randce oznaczałby dla mnie, że pierwsza była kiepska ;)).
        • kotwtrampkach Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 20.02.11, 11:13
          felisdomestica napisała:

          > post był niefortunnie napisany. myślę że chodziło o to, ze wskakując do łóżka p
          > rzygodnie poznanego faceta ryzykujesz nie tylko HIVa, ale też i to ,że trafisz
          > na wariata/psychopatę/gwałciciela itd. I że trzeba wiedzieć o facecie coś więce
          > j niż tylko znać jego imię.
          > Osobiście nie potępiam takich zachowań, ale należy sobie zdawać sprawę z ryzyka

          Ja myślę, że wniosek z całej sprawy powinien być taki, żeby duzo uwagi wkładać w poznawanie ludzi. I że warto zauważyć, że rozmawiając w sieci dużo można ukryć, można udawać, można grać (łatwiej niż podczas spotkania twarzą-w twarz, kiedy znamy swoich znajomych, rodziny, sąsiadów).
          To nie znaczy, że poznając kogoś w parku czy na ulicy nie trafimy na osobę niezrównoważoną, ale że ostrożność i rozwaga we wszystkich kontaktach jest potrzebna (niezależnie od tego, czy to podanie swojego adresu nowopoznanej osobie, współpraca zawodowa, niezobowiązujący seks, zwierzanie się z intymnych problemów).
    • izas55 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 06:32
      Zupełnie jak winić ofiarę gwałtu, że miała za krótką sukienkę albo za duży biust
    • teresa104 Nie dostrzegam znamion głupoty. 17.02.11, 10:09
      Głupia by była, gdyby kupiła kwas, w sobie tylko znanym celu, przelała go do butelki po płynie do demakijażu i, zapomniawszy o zmianie zawartości, zmyła tym twarz. Tak nie było. Ta kobieta, "panna", jest ofiarą szajbusa, zwyrodnialca, została napiętnowana tą tragedią na całe życie, nawet jeśli po wielu cierpieniach znowu wygląda jakoś.

      Przypuszczam, że ona sama karciła się w ten sposób, w jaki Ty to zrobiłaś. Ale nie miała racji.

      Jeśli Bogu dziękujesz za pomyślność swoich dzieci, to winnaś mu być rzeczywiście wdzięczna, bo chłopaka też można tak uślicznić, można go pobić, zgwałcić, zabić. Statystyki zresztą dowodzą, że ofiarami ataków częściej są osoby płci męskiej. Jest za co dziękować, jeśli w Twojej rodzinie nic podobnego się nie wydarzyło.

      Narzekanie na "dzisiejszą młodzież" ma długą tradycję:) Mniej więcej tak długą, jak powiedzenie "zapomniał muł, jak cielęciem buł".
      • tfu.tfu Re: Nie dostrzegam znamion głupoty. 17.02.11, 20:37
        ofiary gwałtu zwykle zawsze siebie obwiniają najpierw, ja już nie. winny jest zawsze gwałciciel, niezależnie od formy gwałtu...
        to niestety zostaje na zawsze, nie ma "erase-rewind", a szkoda... ale z drugiej strony, moze i dobrze? tylko po tym się już nie jest tym człowiekiem, którym sie było, wszystko sie zmienia
    • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 10:42
      > oglądam i Bogu dziękuję, że nie mam tak głupiej córki (no, chłopy mam

      Znaczy, masz tak głupich chłopów, że na drugiej randce stukają się z przygodnie poznaną panną? Tylko żadna ich jeszcze kwasem nie oblała? To chciałaś powiedzieć?

      Jesooo, deklaruję się jako antyfeministka, ale jakże mnie wpieniają takie opinie. Bo chłop to zdobywca i Don Juan, kiedy rypie wszystko, co miało w dzieciństwie różową kokardkę na wózku, a baba to swołocz dzika, splunięcia nie warta. Szkoda, że nie dodałaś na końcu, że ten kwas to kara Boża za niemoralne prowadzenie się i dobrze jej tak, byłoby jako ten pendant do całości.
      • palacsinta Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 11:34
        ko_kartka napisała:

        > Jesooo, deklaruję się jako antyfeministka, ale jakże mnie wpieniają takie opini
        > e. Bo chłop to zdobywca i Don Juan, kiedy rypie wszystko, co miało w dzieciństw
        > ie różową kokardkę na wózku, a baba to swołocz dzika, splunięcia nie warta. Szk
        > oda, że nie dodałaś na końcu, że ten kwas to kara Boża za niemoralne prowadzeni
        > e się i dobrze jej tak, byłoby jako ten pendant do całości.

        Ale deklarujesz się jako antyfeministka. Tak trzymać!
        • mujer_bonita Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 11:51
          palacsinta napisała:
          > Ale deklarujesz się jako antyfeministka. Tak trzymać!

          :D
        • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 14:57
          Tak, tak się deklaruję. Tak samo, jak nie uważam, że muszę być kobietą, bo mam dwa cycki, tak samo nie uważam, że muszę być feministką, bo jestem kobietą.

          Co nie przeszkadza mi posiadania zdania własnego w pewnych punktach zbieżnego z myślą feministyczną, tak samo jak islam i religia katolicka mają wspólnego świętego.
      • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 12:49
        ko_kartka napisała:

        > Jesooo, deklaruję się jako antyfeministka, ale jakże mnie wpieniają takie opini
        > e. Bo chłop to zdobywca i Don Juan, kiedy rypie wszystko, co miało w dzieciństw
        > ie różową kokardkę na wózku, a baba to swołocz dzika, splunięcia nie warta. Szk
        > oda, że nie dodałaś na końcu, że ten kwas to kara Boża za niemoralne prowadzeni
        > e się i dobrze jej tak, byłoby jako ten pendant do całości.

        Jako zadeklarowana feministka wypraszam sobie, byś korzystała z feministycznych argumentów. ;-) Nie wymyśliłaś, nie chcesz otwarcie korzystać należąc do klubu, nie podajesz nawet źródła, więc mamy do czynienia z kradzieżą wartości. I bądź ostrożna, bo jeżeli coś wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka, gada jak kaczka, zachowuje sie jak kaczka, to ludzie mogą pomyśleć, że jest to kaczka. ;-)
        • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:07
          Nie podobają mi się takie kluby, które na siłę robią ze mnie swojego członka :)

          Pozostanę więc wyjątkowo dziwacznym łabądkiem, który dzieli staw z kaczkami.
          • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:10
            ko_kartka napisała:

            > Pozostanę więc wyjątkowo dziwacznym łabądkiem, który dzieli staw z kaczkami.

            Ha, ha, ha, myśłałam, że dorosłe kobiety nie wierzą już w bajki. ;-)
            • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:15
              Och, proszę, jeszcze mi powiedz, że Święty Mikołaj nie istnieje, to już zupełnie mi zrujnujesz światopogląd :)
      • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 13:56
        Nie jestem feministką, bo feministki to jakieś oszołomki Środy Szczuki, w sumie mają rację, ale to oszołomki, a ja nie jestem oszołomką. Gratuluję :)
        • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 14:59
          A dziękuję za dobre słowo. Nie napisałam, dlaczego deklaruję się jako antyfeministka, ale uderz w stół, a nożyce się odezwą, jak to mówi przysłowie ludowe.
          • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:10
            Ok, to opowiedz, czemu się deklarujesz jako antyfeministka i co by to miało znaczyć.
            • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:22
              Ale po co? Nie będę ci odbierać zabawy w wymyślaniu tego, co ja sobie myślę i dlaczego :)

              A dobra. Popsuję. Otóż feministki wierzą w równouprawnienie, tak? Że kobieta jest, powinna być i będzie równa mężczyźnie w każdej dziedzinie życia, tak? Taka ogólna myśl przewodnia, tak?

              To skoro ja uważam, że kobiety są dużo lepsze od mężczyzn we wszystkim, to czemu mam się deklarować jako feministka? To jest mój zupełnie prywatny, nie poparty żadnymi badaniami pogląd, a raczej poczucie i już widzę, jak zostaję zasypana, w najlepszym razie, pytaniami i oskarżeniami o naiwność.
              • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 15:45
                ko_kartka napisała:

                > To skoro ja uważam, że kobiety są dużo lepsze od mężczyzn we wszystkim, to czem
                > u mam się deklarować jako feministka?

                E, to ty nie jesteś antyfeministka, tylko kobieca szowinistka. Niezbyt jasno się wyraziłaś. Trzeba tak od razu, że kastrujesz facetów. No widzisz, i takie jak ty psują nam feminstkom opinię, bo niedouczeni idioci biorą twoje poglądy za nasze.
                • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 16:07
                  Ja się ze swoimi poglądami nie afiszuję - nie muszę. Nie chcę się zresztą wdawać w jatkę, ale jedno chciałabym wiedzieć: dlaczego mogę być szowinistką (i mizoginistką, zapewnie), ale nie antyfeministką? Skoro uważam, że feministki robią krecią robotę, swoim poglądem o równości?
                  • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 17:21
                    > Ja się ze swoimi poglądami nie afiszuję - nie muszę.

                    Dla mnie zaczynanie posta od deklaracji światopoglądowej jest jak najbardziej afiszowaniem się z poglądami. A jak już o czymś piszesz, to my możemy to komentować i dopytywać się.

                    Skoro uważam, że feministki robią
                    > krecią robotę, swoim poglądem o równości?
                    Wyjaśnisz?
                    • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 17:31
                      > Dla mnie zaczynanie posta od deklaracji światopoglądowej jest jak najbardziej a
                      > fiszowaniem się z poglądami. A jak już o czymś piszesz, to my możemy to komento
                      > wać i dopytywać się.

                      Możecie, oczywiście. Nie jest to równoznaczne z tym, że ja chcę. Wolno mi? Powiedzieć i uciec? :)

                      > Skoro uważam, że feministki robią
                      > > krecią robotę, swoim poglądem o równości?
                      > Wyjaśnisz?

                      A to nie jest proste? Feministki głoszą równość, ja głoszę wyższość. Dla mnie to się wyklucza...? Mogę rozwinąć oczywiście, że absolutnie nie mam na myśli kastracji mężczyzn, jednego nawet mam (tak, tak, z jednym jestem związana, żeby było poprawnie) i kocham, więc seksmisja nie wchodzi w grę. Jednocześnie zaś uważam, że kobiety są we wszystkim lepsze od mężczyzn (w ogólności), gdyby im się tylko chciało i gdyby wywalczyły sobie szansę. W pewnym sensie środki obieram te same, co feministki, ale jednak pod innym sztandarem i dlatego drażni mnie ustawianie mnie w jednej linii z feministkami, na zasadzie automatu.
                      • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:14
                        > Możecie, oczywiście. Nie jest to równoznaczne z tym, że ja chcę. Wolno mi? Powi
                        > edzieć i uciec? :)
                        Jakbyś nie chciała, to byś nie odpowiadała na moje posty :)

                        > A to nie jest proste? Feministki głoszą równość, ja głoszę wyższość. Dla mnie t
                        > o się wyklucza...?
                        Racja, to się wyklucza.

                        Jednocześnie zaś uważ
                        > am, że kobiety są we wszystkim lepsze od mężczyzn (w ogólności), gdyby im się t
                        > ylko chciało i gdyby wywalczyły sobie szansę.
                        Wiesz, ja nie uważam, że wszyscy są równi, tylko że zdolności (w sensie potencjału) są rozrzucone niezależnie od płci. Podobnie, ten potencjał jest rozrzucony niezależnie od miejsca zamieszkania, ale np. tak samo uzdolnionej osobie z Podkarpacia będzie zdecydowanie ciężej, niż analogicznej osobie z Warszawy. To jest nie fair i w miarę możliwości warto to zmieniać, żebyśmy wszyscy startowali z podobnego poziomu i żeby każdy mógł wykorzystać w pełni swój potencjał. Analogicznie z równością płci.
                • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 16:11
                  Aha, jeszcze jedno. Nie mów "niedouczeni idioci", skoro lansujesz pogląd: każda kobieta to feministka. To skoro feministkom nie mogą wierzyć, ci "idioci", że wiedzą, co mówią i czynią, to komu mają wierzyć w końcu? Duchowi świętemu?
                  • pierwszalitera Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 16:44
                    ko_kartka napisała:

                    To skoro feministkom nie mogą wierzyć, ci "idioci", że
                    > wiedzą, co mówią i czynią, to komu mają wierzyć w końcu? Duchowi świętemu?

                    Nie rozumiem tego zdania. Podobnie zresztą, jak nie rozumiem twojej logiki. Przypuszczam, że sama za bardzo nie rozumiesz, co wypisujesz. A w dyskusję dlaczego kobiety nie są lepsze/ gorsze od mężczyzn nawet nie próbuję się wdawać, bo uprzedziłaś mnie już, że nie masz na swoje argumenty żadnych dowodów, oprócz własnego widzimisię. W ten sposób możemy rozmawiać do końca świata, albo zająć się czymś bardziej pożytecznym. Co ja właśnie zrobię.
                    • ko_kartka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 17:26
                      A przepraszam, manie (mienie?) własnego widzimisię to nie jest to samo, co własne zdanie? Muszę koniecznie mieć dowody na wszystko, żebym mogła powiedzieć, że to jest moje zdanie, a nie niczyje inne? Nie, nie podam żadnych tekstów źródłowych na poparcie swojego zdania (nawet nie teorii, a już tym bardziej, naukowej). Nie wolno mi, tak? Mieć własnego zdania bez tekstów źródłowych? Robisz z forum dyskusyjnego pensję pani Latter i Matrix w jednym.

                      > To skoro feministkom nie mogą wierzyć, ci "idioci", że
                      > > wiedzą, co mówią i czynią, to komu mają wierzyć w końcu? Duchowi świętemu
                      > ?
                      >
                      > Nie rozumiem tego zdania. Podobnie zresztą, jak nie rozumiem twojej logiki.

                      Kobieta = feministka. Tak głoszą feministki. To skoro głosicie, że KAŻDA kobieta to feministka, to automatycznie dla "idiotów" z twojej wypowiedzi nią jestem, tak? A jesteście źródłem wiedzy o feministkach, jako same feministki, tak? Kto ma być tym źródłem, się pytam? Tymczasem ja się wypisuję z tego nawiasu, bo nie lubię takich uogólnień typu "Każdy Polak to złodziej", więc to nie ci idioci robią wam krzywdę, tylko wy same zapędzacie się w kozi róg, tworząc takie "zgrabne" hasełka. To proste równanie, a podobno jesteś dobra z matmy, tak?

                      W dyskusję mogę się wdać, czemu nie, ale faktycznie, szkoda czasu na akademickie jatki o wyższości świąt BN nad Wielkanocą.
                      • roza_am Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 17:46
                        > Kobieta = feministka. Tak głoszą feministki. To skoro głosicie, że KAŻDA kobiet
                        > a to feministka, to automatycznie dla "idiotów" z twojej wypowiedzi nią jestem,
                        > tak?

                        Nie, błąd logiczny. Z tego, że dla feministek kobieta = feministka nie wynika automatycznie, że dla "idiotów" (= nie-kobiet) też kobieta = feministka.

                        Poza tym, w zdaniu "i takie jak ty psują nam feminstkom opinię, bo niedouczeni idioci biorą twoje poglądy za nasze" jest wyraźne przeciwstawienie "takich jak ty" "nam feministkom". Skoro więc Litera dzieli tutaj kobiety na feministki i nie-feministki, to skąd teza, że utożsamia ona wszystkie kobiety z feministkami?
                      • zarin Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 19:35
                        > Kobieta = feministka. Tak głoszą feministki. To skoro głosicie, że KAŻDA kobiet
                        > a to feministka

                        WTF? Chciałabym, ale to chyba za jakiś tysiąc lat ;d.
                      • moniach_1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:05
                        > A przepraszam, manie (mienie?) własnego widzimisię to nie jest to samo, co włas
                        > ne zdanie? Muszę koniecznie mieć dowody na wszystko, żebym mogła powiedzieć, że
                        > to jest moje zdanie, a nie niczyje inne? Nie, nie podam żadnych tekstów źródło
                        > wych na poparcie swojego zdania (nawet nie teorii, a już tym bardziej, naukowej
                        > ). Nie wolno mi, tak?

                        Oczywiście że ci wolno, kto ci zabroni. Ja po prostu oczekuję od dorosłych ludzi, żeby jeśli trzymają się jakichś poglądów, to żeby mieli to przemyślane i wiedzieli dlaczego uważają coś za słuszne. To nie muszą być teksty źródłowe, wystarczy "uważam się za X, bo Y jest ważną wartością w moim życiu/w społeczeństwie". Zacietrzewianie się dlatego, że ktoś pyta cię o źródło poglądów świadczy o niedojrzałości.

                        Ja kiedy nie wiem, dlaczego myślę tak, jak myślę, jestem otwarta na argumenty innych, bo mi się wtedy rozjaśnia czy rzeczywiście ma to jakiś sens, czy przyjęłam coś bezmyślnie i może warto zmienić zdanie. A ty się rzucasz jakby ktoś ci krzywdę robił.

                        > Kobieta = feministka. Tak głoszą feministki.
                        Nie, feministki tak nie głoszą. Kobiety posługujące się stereotypami płciowymi, poniżające inne kobiety itd. feministkami nie są. To, co ty przedstawiłaś w swoim pierwszym poście jest zbieżne z postulatami feministek, ale się od nich odżegnujesz, jakby były trędowate. A nie są. I o to w tym flejmie chodzi.
    • plecha1 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 10:46
      Zupełnie jakby takie tragedie przydarzały się wyłącznie po tym, jak kobieta poszła z kimś do łóżka na drugiej randce... Lekko absurdalny wniosek. Zwłaszcza że do przeróżnych tragicznych sytuacji dochodzi także w wieloletnich małżeństwach. Toteż nie ma reguły co do trafiania na zwyrodnialca. Jak winny oblania kwasem ma to i owo nie tak w głowie, to mam wrażenie, że prędzej czy później by coś takiego zrobił - "bo zbyt intensywnie patrzyła na kelnera", "bo kolega z pracy tak na nią patrzył, że na pewno ich coś łączy" itp.
    • aadrianka Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 10:56
      Jako przedstawicielka młodzieży ledwie wczorajszej zaprezentuję głupią i naiwną wiarę w ludzi i uznam ten post za prowokację do dyskusji. Chciałam napisać "flejma", ale będę się trzymać tej naiwności.
    • mujer_bonita Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 11:04
      aankaa napisała:
      > I tak się zastanawiam - jako osoba mocno starszej generacji - czy "ta dzisiejsz
      > a młodzież" jest taka głupia, naiwna, czy po 2 spotkaniach jest aż tak zakochan
      > a/ślepa, aż tak spragniona bliskości, że "idzie na całość" ?

      Ja bym tak bez osądzania Twoich poglądów chciała zapytać - co konkretnie widzisz w seksie na drugiej randce takiego, żeby kogoś, kogo to dotyczy nazywać 'głupim' czy 'naiwnym'.

      Pytam poważnie.
      • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 13:17
        Abstrahując od reszty, to owszem, seks na drugiej randce może być przejawem naiwności. Choć nie musi. Jeśli seks łączy się z oczekiwaniem wyłączności seksualnej bądź spędzenia razem kawałka życia, to tak, w tym jednym zgadzam się z aanką - ryzykuje się bardziej niż poznawszy drugą stronę dokładniej.
        • zooba Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 13:45
          Ja właśnie tak zrozumiałam autorkę wątku - nie jak zgorszoną mamuśkę, ale kogoś kogo zastanawia brak myślenia o zagrożeniu ze strony takich nieszczególnie blisko znanych osób.
          Bezpieczny seks to nie tylko taki, po którym nie zachodzi się w ciążę i nie ma chorób wenerycznych.

          Miałam w życiu dwie sytuacje, kiedy bałam się o swoje życie i zdrowie, będąc w towarzystwie faceta - zagrożenie było ze strony owego faceta. To było przerażające.
          • yaal Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 13:50
            > Bezpieczny seks to nie tylko taki, po którym nie zachodzi się w ciążę i nie ma
            > chorób wenerycznych.

            A jaki?
            • zooba Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 13:58
              Po wykluczeniu psychopatów i innych wykolejeńców, z pozostałymi przedstawicielami rodu męskiego?
              Ja wiem, że gwarancji nikt nam nie da, że ześwirować może też znany od podszewki mąż, ale wierzę, że jest możliwość wyczuć/dostrzec zagrożenie.
              • turzyca Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 18:22
                > i mąż, ale wierzę, że jest możliwość wyczuć/dostrzec zagrożenie

                Ale na tym wlasnie polega haczyk z psychopatami - zachowuja sie zupelnie normalnie az w koncu nagle przestaja. Ale wtedy to juz jest za pozno.
                • jul-kaa Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 19:27
                  Jeśli dobrze zrozumiałam, dziewczyna została pobita i zgwałcona kilka dni wcześniej. Nie zgłosiła tego na policję, rozmawiała z tym typem przez telefon i na FB, mówiła mu nawet, jak jest ubrana.
                  To trochę inna sytuacja, co oczywiście jej nie czyni winną, a jego nie usprawiedliwia.
          • slotna Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:02
            > Miałam w życiu dwie sytuacje, kiedy bałam się o swoje życie i zdrowie, będąc w
            > towarzystwie faceta - zagrożenie było ze strony owego faceta. To było przerażaj
            > ące.

            Ale co, to zagrozenie sie pojawilo, jak poszlas z nim do lozka, a wczesniej go nie bylo? Czy o co chodzi, bo nie kumam jaki to ma zwiazek z czymkolwiek.
            • zooba Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:18
              Znalazłam się sam na sam z facetem bez zamiaru seksualnego i bez sygnalizowania takiego zamiaru z mojej strony, potem byłam zdana na jego laskę/niełaskę. Nie byłby to seks za obopólną zgodą.

              Związek ze sprawą jest dla mnie taki, że można się przejechać na przygodnej znajomości, statystycznie chyba bardziej niż na nieprzygodnej. Ergo, jakiś stopień ostrożności nie zawadzi.

              Co nie oznacza, że tamta dziewczyna głupio się puściła i została 'pokarana'. Nie zapaliła się u niej lampka ostrzegawcza, albo za późno się zapaliła (tak przynajmniej doczytałam).
              • pierwszalitera Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:54
                zooba napisała:
                >
                > Związek ze sprawą jest dla mnie taki, że można się przejechać na przygodnej zna
                > jomości, statystycznie chyba bardziej niż na nieprzygodnej. Ergo, jakiś stopień
                > ostrożności nie zawadzi.

                Akurat tu nie masz racji. Bo kobiety gwałcone są o wiele częściej przez mężczyzn im dłużej znanych. To są zwykle jacyś znajomi, pseudoprzyjaciele, współpracownicy, nawet członkowie rodziny. Ten zły, obcy facet, to mitologia dla dorastających panien. Takie przypadki są o wiele rzadsze w statystykach, więc ostrożność na pewno nie zaszkodzi, ale wsiadając do samochodu sąsiada, też musimy się mieć na baczności i kto wie, czy nawet nie bardziej.
                • black_halo Re: Pytanie do autorki wątku 19.02.11, 15:37
                  Dokladnie. Nie pamietam jakie sa statystyki ale podobno bardzo rzadko sie zdarza, zeby facet siedzial w krzakach i czatowal na panne do zgwalcenia, zwlaszcza w naszych warunkach klimatycznych to moze byc trudne. Podobno gwalty najczesniej sie zdarzaja ze strony wlasnego partnera - tak tak - wymuszony przez meza czy chlopaka seks to tez gwalt, nie wspominamy tu juz o gwaltach na imprezach kiedy wychodzi na koniec, ze "byla pijana i sama chciala".

                  Co do samej sytuacji - psychopaci zdarzaja sie wszedzie. Podobny artykul czytalam na temat dziewczyny chyba w Hiszpanii, ktora zostawila swojego faceta bo ja zdradzal po czym on postanowil ja zabic i cel osiagnal.
          • moniach_1 Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:02
            > Ja właśnie tak zrozumiałam autorkę wątku - nie jak zgorszoną mamuśkę, ale kogoś
            > kogo zastanawia brak myślenia o zagrożeniu ze strony takich nieszczególnie bli
            > sko znanych osób.

            Mamy do czynienia z mnóstwem słabo znanych osób. Cześć z nich może być psychopatami. To co? Schować się pod kołdrę na resztę życia, bo jest takie niebezpieczne? Wszyscy ludzie, których znamy na początku byli słabo znani. A jak są nienormalni, to i bez seksu mogą nam zrobić krzywdę. Nie można przy każdej nowo poznanej osobie kombinować, czy przypadkiem może nie jest psychopatą. Przecież to paranoja.
            • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:17
              moniach_1 napisała:

              > Mamy do czynienia z mnóstwem słabo znanych osób. Cześć z nich może być psychopa
              > tami. To co? Schować się pod kołdrę na resztę życia, bo jest takie niebezpieczne?

              Ale może niekoniecznie oddalać się w ustronne miejsce (nie wiem, hotel, cudze mieszkanie) z przypadkowo poznanym gdzieś w klubie facetem? Może ja jestem zanadto ostrożna, ale nie zrobiłabym tego.
              • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:24
                To jasne, ze trzeba zdawac sobie sprawe z takich zagrozen. Ale nie ma to absolutnie nic wspolnego z chodzeniem z kims do lozka na pierwszej/drugiej/setnej randce. Nikt tu przeciez nie mowi o podejrzanych typach poznanych w pijanym widzie gdzies w klubie.
              • zarin Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 15:30
                Oraz nie wychodzić po zmroku, nie malować się, nie nosić miniówek, nie otwierać drzwi nieznajomym, nie chodzić na imprezy, nie wsiadać do taksówek, do nocnego/pustego autobusu zresztą też nie, nie wpuszczać listonosza, elektryka...
                • yaga7 Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 15:55
                  No i na pewno są osoby, które tak robią. A inne robią wprost przeciwnie.

                  Ale każda z nas ma inny poziom ryzyka, inną granicę, i to co dla jednej będzie normalnym, nieryzykownym zachowaniem, dla drugiej to samo zachowanie będzie już ryzykowne i go nie podejmie. I to jest normalne.
                  Podobnie ze sportami ekstremalnymi - są osoby, które lubią takie ryzyko, a są takie, którym w głowie się to nie mieści. A pomiędzy nimi jest jeszcze cała gama innych przekonań.

                  Jeśli o mnie chodzi, mnie kompletnie nie przeszkadza taka różnorodność zachowań :))
                • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 16:16
                  Można też łazić środkiem nocy po najgorszych dzielnicach i zostawiać portfel na ławce w parku....
              • edhelwen Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 23:07
                "Ale może niekoniecznie oddalać się w ustronne miejsce (nie wiem, hotel, cudze m
                > ieszkanie) z przypadkowo poznanym gdzieś w klubie facetem? Może ja jestem zanad
                > to ostrożna, ale nie zrobiłabym tego."

                ja też bym tego nie zrobiła, ale widać jest to jakiś staroświecki model postępowania ;P
                • slotna Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 23:43
                  > ja też bym tego nie zrobiła, ale widać jest to jakiś staroświecki model postępo
                  > wania ;P

                  Oczywiscie jak zwykle wyssalas sobie cos z palca celem samopotepienia. Nie rozumiem, jak moze cie to bawic.
                  • pierwszalitera Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 23:50
                    slotna napisała:

                    > Oczywiscie jak zwykle wyssalas sobie cos z palca celem samopotepienia. Nie rozu
                    > miem, jak moze cie to bawic.

                    To przymus, nie zabawa. ;-)
          • mujer_bonita Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 14:19
            zooba napisała:
            > Bezpieczny seks to nie tylko taki, po którym nie zachodzi się w ciążę i nie ma
            > chorób wenerycznych.
            > Miałam w życiu dwie sytuacje, kiedy bałam się o swoje życie i zdrowie, będąc w
            > towarzystwie faceta - zagrożenie było ze strony owego faceta. To było przerażające.

            Momento - a jaki jest związek zagrożenia ze strony obcego człowieka z seksem? Rozumiem kwestię ewentualnej przemocy czy gwałtu (czyli coś w rodzaju ostrzeżenia) ale tutaj mowa jest o dobrowolnym pójściu do łóżka. Czy seks zmienia coś w kontekście tego, czy ktoś jest psychopatą/przemocowcem/ potencjalnym gwałcicielem?
          • aankaa Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 15:22
            wygląda na to, że szarsz i zooba zrozumiały (może niezbyt jasno napisany) wątek - nie gorszy mnie uprawianie seksu :) ale z osobą nieznaną - przeraził
            • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 15:39
              A, bo widzisz, z osoba nieznana, czy na pierwszej randce? Bo zanim sie umowi z kims na randke, to sie czesto cos o tej osobie wie.
              A jesli chodzi o osoby kompletnie nieznane, to sytuacje tez sa rozne, i mozna ta nieznana osoba poznac i sie nia zainteresowac w roznych okolicznosciach przyrody. Jezeli jest to pan, ktory w klubie podpity mowi mi "ladna z ciebie dupa", a ja padam mu w ramiona, to ryzykuje. Nie to, ze obleje mnie kwasem (psychopatow na szczescie nie ma na peczki), ale ze nie bedzie respektowal moich zyczen i granic. Wiec pojecie osoby nieznanej jest mocno wzgledne, i nie pakowalabym wszystkich do jednego worka. Ale mysle, ze wiekszosc kobiet ma glowe na karku, i jak chce pasc komus w ramiona, to raczej komus, z kim czuja sie bezpiecznie.
              • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 16:15
                kis-moho napisała:
                > Jezeli jest to pan, ktory w klubie podpity mowi mi "ladna z ciebie dupa",
                > a ja padam mu w ramiona, to ryzykuje.

                Jeśli spodobało mi się zdjęcie pana na fejsbuku - takoż
                • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 16:25
                  Rozumiem, ze piszesz w nawiazaniu do tej konkretnej sytuacji z pytania na poczatku watku? Bo jak rozumiem, dziewczyna znala tego faceta jakis czas, nie jest to sytuacja pt. mam na imie Kasia i chce isc z toba do lozka. Nie wiem, co o nim wiedziala, ale w przypadku szalenca oblewajacego dziewczynom twarz kwasem moglaby go pewnie miec za sasiada przez 20 lat i sie nie domyslec. Wiec pojscie z nim do lozka lub nie nie ma tu nic do rzeczy.
                  Ja tu pisze nie o ryzyku spotkania szalenca, tylko o ryzyku znalezienia sie w sytucji, w ktorej z natury rzeczy jestem bezbronna, z osoba, ktorej nie moge ufac i nie wiem, czy jezeli powiem, ze nie mam na cos ochoty, to tego poslucha.
                  • yaal Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 17:18
                    > Ja tu pisze nie o ryzyku spotkania szalenca, tylko o ryzyku znalezienia sie w s
                    > ytucji, w ktorej z natury rzeczy jestem bezbronna, z osoba, ktorej nie moge ufa
                    > c i nie wiem, czy jezeli powiem, ze nie mam na cos ochoty, to tego poslucha.

                    *Ryzyko* znalezienia się w takiej sytuacji masz za każdym razem, kiedy wsiadasz do windy tylko ty i jakiś mężczyzna. Zwykła codzienna czynność, zrobiłam to dzisiaj 3 razy (czwarty raz w sumie może i jeszcze gorzej, bo mężczyzn było dwóch, a ja jedna). Oczywiście, mogłam latać po schodach na 5 piętro - i zwykle to robię - ale akurat stłukłam sobie dość dotkliwie kolano i jednak chyba wolę "zaryzykować" jazdę windą, niż wlec się po schodach przygryzając język z bólu.
                    • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 17:27
                      No to nieprecyzyjnie sie wyrazilam. Mowiac wprost, chodzilo mi o to, ze jezeli sie decyduje isc z jakims panem do lozka, chce, zeby szanowal moje preferencje i zyczenia, szeroko rozumiane. Chodzi o to, zeby nie okazalo sie, ze zrobi co lubi i jak lubi, a ja zostane do czegos zmuszona. Takie ryzyko jest wieksze, kiedy np. rzucam sie w ramiona podpitego typa poznanego na nadmorskiej dyskotece, ktory rzucil w moja strone to wspomniane wczesniej "niezla z ciebie dupa".
                      Gdybym sie bala, ze kazdy facet w windzie zrobi mi cos zlego, to bym chyba nie wychodzila z domu.
                      • zarin Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 19:43
                        No ale umówmy się, że podpici panowie, których motywem na podryw jest "niezła z ciebie dupa" nie stanowią dla nikogo przedmiotu pożądania seksualnego, a przynajmniej byłaby to bardzo specyficzna perwersja. To zupełnie inna sytuacja, niż np. pójście do łóżka po pół godziny ciekawej rozmowy w knajpie z kimś, do kogo się czuje jakiś magnetyzm, choć czas i stopień znajomości jest niby ten sam. Więc - trochę tendencyjnie.
                      • palacsinta Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 19:56
                        kis-moho napisała:

                        > Chodzi o to, zeby nie okazalo sie, ze zrobi co l
                        > ubi i jak lubi, a ja zostane do czegos zmuszona. Takie ryzyko jest wieksze, kie
                        > dy np. rzucam sie w ramiona podpitego typa poznanego na nadmorskiej dyskotece,
                        > ktory rzucil w moja strone to wspomniane wczesniej "niezla z ciebie dupa".
                        > Gdybym sie bala, ze kazdy facet w windzie zrobi mi cos zlego, to bym chyba nie
                        > wychodzila z domu.

                        Czuję, że w tym wątku trzeba poświecić kagankiem oświaty: yesmeansyesblog.wordpress.com/2009/11/12/meet-the-predators/

                        Głównym zagrożeniem dla kobiet nie są podpite typy z nadmorskich dyskotek (or compatible), tylko mężczyźni znajomi na tyle, by czuły się przy nich bezpieczne.
                        • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 20:21
                          Chyba musze dokladnie napisac, co autor, czyli ja, mial na mysli, bo powoli wychodzi na to, ze ostrzegam kobiety przed wsiadaniem do windy z obcymi mezczyznami. Napisalam na poczatku, ze w przypadku psychopaty, jakim byl ten facet, nie ma znaczenia, czy go sie znalo, czy nie, przed takim zagrozeniem - na szczescie nieczestym - trudno sie swiadomie chronic. Po czym padlo stwierdzenie, ze chodzenie do lozka z nowo poznanym facetem to lekkomyslnosc, bo taki moze nas zabrac do ustronnie polozonego hotelu, i nam np. poderznac gardlo (celowo tu przesadzam). Stad sie wzielo moje stwierdzenie o podpitych typach w dyskotece, ktorych rzeczywiscie uwazalabym za potencjalne zagrozenie, z powodow opisanych pare postow wczesniej. Tez nie wiem, kogo takie typy kreca, ale pewnie tez maja amatorki.
                          Ze wcale nie typy poznane na dyskotece sa glownym problemem, z tego zdaje sobie sprawe. Ale watek nie jest o tym, tylko o tym, ze niektorzy uwazaja, ze dziewczyna idaca do lozka na drugiej randce robi to, bo jest spragniona bliskosci, i ryzykuje, ze ktos jej obleje twarz kwasem.
                          • palacsinta Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 21:56
                            > Chyba musze dokladnie napisac, co autor, czyli ja, mial na mysli, bo powoli wyc
                            > hodzi na to, ze ostrzegam kobiety przed wsiadaniem do windy z obcymi mezczyznam
                            > i. Napisalam na poczatku, ze w przypadku psychopaty, jakim byl ten facet, nie m
                            > a znaczenia, czy go sie znalo, czy nie, przed takim zagrozeniem - na szczescie
                            > nieczestym - trudno sie swiadomie chronic. Po czym padlo stwierdzenie, ze chodz
                            > enie do lozka z nowo poznanym facetem to lekkomyslnosc, bo taki moze nas zabrac
                            > do ustronnie polozonego hotelu, i nam np. poderznac gardlo (celowo tu przesadz
                            > am). Stad sie wzielo moje stwierdzenie o podpitych typach w dyskotece, ktorych
                            > rzeczywiscie uwazalabym za potencjalne zagrozenie, z powodow opisanych pare pos
                            > tow wczesniej. Tez nie wiem, kogo takie typy kreca, ale pewnie tez maja amatork
                            > i.

                            Tak tak, wiem. Obracasz na wszystkie strony to rzucanie się w ramiona podpitego obcego typa jako przykład ryzykownego zachowania i to się może komuś utrwalić. Przeważająca większość kobiet wie, że należy unikać podpitych obcych typów, a jeśli coś złego spotka je z ich strony, szybciej nazwą to gwałtem. Ze statystyki wynika natomiast, że ryzykowne jest imprezowanie w gronie znajomych. Oczywiście dla ofiary, bo dla gwałciciela sytuacja jest optymalna - szansa, że w ogóle zostanie za takiego uznany, jest znacznie mniejsza, niż gdyby napadł obcą kobietę w ciemnej ulicy.

                            Można spekulować, dlaczego ta dziewczyna po gwałcie nie poszła na policję - może właśnie dlatego, że uważała, że gwałt to coś, co spotyka kobietę ze strony obcych mężczyzn, a nie ze strony kogoś, z kim się spotykamy, z kim flirtujemy i kto wydaje nam się atrakcyjny. Od ustalania rankingów ryzyka ważniejsza zmiana kultury, która przyzwala na uprawianie z kobietą seksu wbrew jej woli, jeśli tylko zachowa się "ryzykownie".

                            > Ze wcale nie typy poznane na dyskotece sa glownym problemem, z tego zdaje sobie
                            > sprawe. Ale watek nie jest o tym, tylko o tym, ze niektorzy uwazaja, ze dziewc
                            > zyna idaca do lozka na drugiej randce robi to, bo jest spragniona bliskosci, i
                            > ryzykuje, ze ktos jej obleje twarz kwasem.

                            Nie no, daj spokój, to za bardzo XIX-wieczna, teza, żeby mi się ją w ogóle chciało komentować. Dyskusja ma kilka wątków, ja odnoszę się do tego, co mnie zainteresowało.
                            • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 00:11
                              > Można spekulować, dlaczego ta dziewczyna po gwałcie nie poszła na policję - moż
                              > e właśnie dlatego, że uważała, że gwałt to coś, co spotyka kobietę ze strony ob
                              > cych mężczyzn, a nie ze strony kogoś, z kim się spotykamy, z kim flirtujemy i k
                              > to wydaje nam się atrakcyjny.

                              Jak rozumiem, facet trzymal ja w tym hotelu dlugie godziny, grozil pocieciem i powieszeniem. Nie wiem, czym mozna tlumaczyc fakt, ze nie poszla z tym na policje, nie jestem psychologiem. Nie wydaje mi sie jednak, ze dlatego, ze uwazala, ze nie byl to gwalt, bo z nim flirtowala.
                              • zarin Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 00:38
                                Z dużym prawdopodobieństwem nie poszła z tym na policję np. dlatego, że nie chciała wysłuchiwać, czemu spotkała się z obcym facetem, czy z nim flirtowała, jakie miała majtki, jak mocny makijaż, jaką długość sukienki, ilu miała partnerów seksualnych wcześniej i po jakim czasie, czy było jej przyjemnie w czasie gwałtu, etc.

                                • palacsinta Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 00:48
                                  Nie, żeby to o czymś przesądzało, ale sama mówi o tym tak:

                                  I hated myself and what had happened to me,’ she says. ‘But I was terrified that he would hurt me or someone I loved. I kept thinking that as long as I played along and didn’t make him angry, he’d get fed up.

                                  www.dailymail.co.uk/femail/article-1221077/Katie-Piper-Acid-attack-victim-bravely-shows-face-disfigured-boyfriend-Daniel-Lynch.html
                                  • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 00:54
                                    Nie wiem, czy cytatom z daily mail mozna 100% wierzyc, ale fakt, nie mam pojecia, jak ludzie sie w takich sytuacjach zachowuja. Dla mnie to jest zupelnie niewyobrazalna historia.
                                • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 01:04
                                  Z całym szacunkiem, to się działo w Anglii, a tam za gwałt się dostaje dożywocie. Poza tym skąd jesteś tak dobrze poinformowana, jak wygląda przesłuchanie w takiej sprawie?
                                  • magdalaena1977 Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 06:48
                                    felisdomestica napisała:

                                    > Z całym szacunkiem, to się działo w Anglii, a tam za gwałt się dostaje dożywocie.
                                    Ale to jest inne dożywocie niż u nas.
                                    Nie słyszałaś o sprawie tego Polaka skazanego za gwałt w UK ?
                            • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 01:09
                              palacsinta napisała:

                              Ze statystyki wynika natomiast, że ryzykowne jest imprezowanie w gronie znajomych.
                              >
                              Ależ on właśnie był "znajomym". Tylko co to właściwie znaczy? No i zawsze pozostaje kwestia doboru tych znajomych.
                              • turzyca Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 01:16
                                felisdomestica napisała:
                                No i zawsze pozos
                                > taje kwestia doboru tych znajomych.

                                Jestes w stanie wykryc psychopate, zanim przestanie sie zachowywac normalnie?
                                • pitupitu10 Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 08:48
                                  turzyca napisała:

                                  > Jestes w stanie wykryc psychopate, zanim przestanie sie zachowywac normalnie?

                                  Ale czy społeczeństwo dzieli się tylko na spokojnych obywateli i szalonych psychopatów? Czy zagrożeniem są tylko szaleńcy strzelający do nieznajomych, seryjni mordercy którzy potrafią doskonale skrywać i udawać emocje? Zagrożeniem jest też ktoś, kto jest skłonny dać mi w twarz albo mnie zwyzywać. IMHO jak ktoś jest chamski i agresywny (a nie jest psychopatą), to to już można po jakimś tam czasie stwierdzić.
                                • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 10:14
                                  nie wiem, chyba nigdy nie spotkałam prawdziwego psychopaty. Ale na pewno jestem po pewnym czasie w stanie wyodrębnić facetów, z którymi nie ma ochoty się zadawać. I ten czas to raczej nie jest np. czas spędzony przy barze w sobotni wieczór.
                              • palacsinta Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 11:19
                                felisdomestica napisała:

                                > >
                                > Ależ on właśnie był "znajomym".

                                No był. I zrobił jej krzywdę.

                                > Tylko co to właściwie znaczy?

                                Znajomy to osoba, którą obdarzamy zaufaniem nieproporcjonalnie dużym w stosunku do tego, co o niej wiemy;) Poznawanych ludzi nie prześwietla się pod kątem niekaralności i zaburzeń osobowości, tylko wierzy się temu, co o sobie mówią i własnej intuicji. Przeważnie słusznie, w przypadku pomyłki kończy się na przykład tak, jak w przypadku tej dziewczyny.

                                > No i zawsze pozos
                                > taje kwestia doboru tych znajomych.

                                Jedna z moich nieżyjących przodkiń oceniała ludzi po kożuszku, może to dobry trop?
                                • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 18.02.11, 12:48
                                  No ale on był dwutygodniowym znajomym :-). Ja bym dwutygodniowemu znajomemu nie zaufała na tyle, żeby z nim pójść do hotelu. Światełko ostrzegawcze by mi się zapaliło na samą taką propozycję. Znajomy dla mnie to nie jest ktoś, kogo poznaję na facebooku, czy na czacie i rozmawiałam z nim dwa razy.
                                  Znajomy to jest ktoś, kogo znam. Znam jego przyjaciół na przykład. Jeśli nie podoba mi się jego środowisko, nie zadaję się z nim.

                                  co do kożuszka: jeśli przodkini żyła długo i szczęśliwie, to widocznie zadziałało :-).
                        • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 21:43
                          palacsinta napisała:
                          > Głównym zagrożeniem dla kobiet nie są podpite typy z nadmorskich dyskotek (or c
                          > ompatible), tylko mężczyźni znajomi na tyle, by czuły się przy nich bezpieczne

                          być może, ale jednak jedyna sytuacja potencjalnie niebezpieczna spotkała mnie, gdy nocą (około pierwszej w nocy) wracałam z dworca do domu. Ze studiów konkretnie.
                          Natomiast moja teściowa została właśnie zaatakowana w windzie. Koleś wysiadł piętro niżej, a wysiadając zerwał jej łańcuszek z szyi.

                          I każda z nas ma uraz, jakkolwiek by się wydawał irracjonalny i sprzeczny ze statystykami. Ja nie lubię łazić samotnie po nocy - ona nie wejdzie do klatki, gdy ktoś obcy próbuje wejść razem z nią. Oraz nie nosi biżuterii.

                          Jak napisała Yaga - każda z nas ma punkt graniczny położony w innym miejscu. Oczywiście, jeśli ktoś chce iść do łóżka z kompletnie nieznajomym człowiekiem, to wyłącznie jego sprawa. Dla mnie jednak, nawet zupełnie hipotetycznie, prawdopodobieństwo, że ta druga strona ma identyczne zamiary, nie jest równe jeden. I oczywiście - nie ofiara jest winna, a napastnik. Ale wolałabym, żeby nie był winny napaści na mnie.
                          • pierwszalitera Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 22:09
                            szarsz napisała:

                            > być może, ale jednak jedyna sytuacja potencjalnie niebezpieczna spotkała mnie,
                            > gdy nocą (około pierwszej w nocy) wracałam z dworca do domu. Ze studiów konkret
                            > nie.
                            > Natomiast moja teściowa została właśnie zaatakowana w windzie. Koleś wysiadł pi
                            > ętro niżej, a wysiadając zerwał jej łańcuszek z szyi.

                            To zależy co ty rozumiesz jako sytuację niebezpieczną. Bo zerwanie komuś łańcuszka, podobnie jak wyrwanie torebki w jasny dzień na ulicy, to podpada raczej pod kradzież. Nie opisałaś też twojej sytuacji w nocy, nie wiemy, czy związana była z prawdziwym niebezpieczeństwem, czy chodziło o zwykły podryw, który zdarza się kobietom o każdej porze dnia. Ja mam zresztą też zupełnie inne doświadczenia. Seksualne molestowanie zdarzało mi się w pociągach i to wcale nie w nocy. Mimo tego nie unikam podróżowania, bo nie mam zamiaru dawać się terroryzować. I cały czas się zastanawiam, co ma seks na drugiej, czy dziesiątej randce z podobnymi sytuacjami. Jak ktoś chce, to zadźga mnie na pierwszej randce w pełnej restauracji. Na przykład idąc za mną do toalety. To, że znam kogoś dłużej nie jest też żadną gwarancją, że nigdy nie zrobi mi krzywdy. O czym mu tu w ogóle rozmawiamy? O ostrożności tak ogólnie, czy tylko tej dotyczącej partnerów seksualnych?
            • zawsze_zielona Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 19:15
              aankaa napisała:

              > wygląda na to, że szarsz i zooba zrozumiały (może niezbyt jasno napisany) wątek
              > - nie gorszy mnie uprawianie seksu :) ale z osobą nieznaną - przeraził

              A dla mnie nadal jest niezrozumiale, jak mozna laczyc uprawianie seksu z kimkolwiek z oblaniem komus twarzy kwasem. Z Twojego pierwszego postu wynika, iz dziewczyna byla sama sobie winna tragedii, bo przespala sie z kolesiem, ktorego malo znala. A jakby go znala lepiej, to oblania moglaby uniknac? Jakby sie nie przespala, to by jej nie oblal? A moze tez by oblal, bo wkurzylaby go odmowa.
              • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 20:33
                Jesli poczyta się jej historię, to najpierw została przez faceta zgwałcona i pobita, straszona pocięciem i powieszeniem. po tym wszystkim nie poszła na policję, w szpitalu nie przyznała się skąd się wzięły jej obrażenia. Dała się namówić na kolejne spotkanie, na którym wynajęty zbir oblał ją kwasem.
                Jednak była naiwna...biedna dziewczyna...
                • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 20:37
                  Nie chce zabrzmiec nietaktownie, bo to wyglada na prawdziwa tragedie - ale to na pewno jest prawdziwa historia?
                  • felisdomestica Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 20:52
                    Zródłem jest internet, konkretnie wikipedia. Nie jest to żródło szalenie wiarygodne. Twarz na pewno prawdziwa.
                • jul-kaa Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 20:57
                  Zbir oblał ją kwasem na ulicy w trakcie, kiedy rozmawiała z gwałcicielem przez komórkę.
              • szarsz Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 21:46
                zawsze_zielona napisała:

                > A dla mnie nadal jest niezrozumiale, jak mozna laczyc uprawianie seksu z kimkol
                > wiek z oblaniem komus twarzy kwasem.

                Nie można i chyba nie o tym w tym offtopie dyskutujemy?
                • zawsze_zielona Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 22:05
                  szarsz napisała:

                  > zawsze_zielona napisała:
                  >
                  > > A dla mnie nadal jest niezrozumiale, jak mozna laczyc uprawianie seksu z
                  > kimkol
                  > > wiek z oblaniem komus twarzy kwasem.
                  >
                  > Nie można i chyba nie o tym w tym offtopie dyskutujemy?

                  cyt. z pierwszego postu "Ale już na drugiej lądują w łóżku. Kilka dni później wynajęty zbir oblewa jej twarz kwasem."
        • kis-moho Re: Pytanie do autorki wątku 17.02.11, 13:45
          Mi sie wydawalo, ze laczy sie tylko i wylacznie z oczekiwaniem przyjemnosci. Wylacznosci, bialej sukienki i milosci az po grob mozna oczekiwac od zwiazku (no ale chyba nie po drugiej randce?), ale nie od samego faktu spedzenia z kims (badz nie) paru milych chwil w lozku.
          Ten watek jakos mi przypomina watek o odstajacych szwach w staniku i spodniohalkach na duzym lobby. Nie chce nikogo obrazac, ale pytanie zalozycielki watku wydaje mi sie kompletnie absurdalne.
          • victoria1985 to wcale nie było tak ona została zgwałcona 17.02.11, 17:22
            Ta dziewczyna wcale się z nim nie chciała pójść do łóżka , kiedy powiedziała nie została brutalnie zgwałcona przez tego kolesie , wiec to co pisze autorka wątku to są jakieś brednie.
            • zarin Re: to wcale nie było tak ona została zgwałcona 17.02.11, 19:50
              Nie czepiajmy się szczegółów, przecież i tak sama chciała. Było nie dawać zdjęcia na FB, etc., etc.
    • butters77 Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:02
      Ja niestety również nie bardzo rozumiem intencje autorki wątku. Czy gdyby dziewczyna poszła z facetem do łóżka na dwudziestej randce i wtedy została oblana kwasem, coś by to zmieniło?:-/
      • myff Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 20:27
        Przypadki z Arizony pokazały, że można nawet nie pójść na randkę z kolesiem, a on zacznie do kogoś strzelać.
        Obawiam się, że z szaleńcami to już jest tak, że czego by się nie zrobiło będzie źle. A trzeba być szaleńcem, żeby drugiej osobie płci jakiejkolwiek po stosunku, przed stosunkiem bez stosunku, obcej czy znajomej chlusnąć kwasem w jakąkolwiek część ciała.
        Co to właściwie znaczy poznać, chcecie powiedzieć, że ktoś kto go znał przyjaciele, koledzy z pracy ot z tego fejsa, rodzina wiedzieli, że on jest skłonny do takiej agresji? Myślę, że gdyby wiedzieli to by coś zrobili, ale śmiem sądzić, że nie wiedzieli.
        • edhelwen Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 23:21
          facet siedział wcześniej w więzieniu za oblanie kogoś wrzątkiem, więc po dłuższym czasie może by to wyszło na jaw. Być może. Może by to coś zmieniło, może nie.
          Ja wychodzę z założenia, że nigdy nie wiem czy ktoś nie jest psychopatą i nie mówię o seksie, ale samym zostaniu sam na sam z facetem, bo teoretycznie co za różnica czy to byłby seks czy gra w karty :P Pomijam fakt, że nie uznaję "seksu na pierwszej/drugiej randce"
          • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 17.02.11, 23:25
            A po jakim czasie zostanie z facetem sam na sam jest bezpieczne? :)
            Po pierwszej randce nie, po drugiej - nie, a po dziesiątej? Po osiemnastej?
            • turzyca Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 00:55
              > Po pierwszej randce nie, po drugiej - nie, a po dziesiątej? Po osiemnastej?

              Kilkanascie lat malzenstwa? Wspolne dzieci?

              No tez nie.
              • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 01:14
                Właśnie. Zresztą nie potrzeba tak odległych przykładów. Moja siostra po 10 latach małżeństwa została pobita przez swojego męża. Tuż po tym, jak wyszła z domu z koleżanką na zakupy w galerii handlowej, do których sam ją zachęcił... i ściągnął do domu tuż po tym, jak wyszła, że niby czegoś tam nie może znaleźć, a pilnie mu potrzebne. Po czym okładał ją pół godziny, w przerwach podając wodę.
                • felisdomestica Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 12:49
                  Mam nadzieję, że siostra rozwiodła się z mężem, a on siedzi w więzieniu.
                  • madzioreck Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 15:12
                    Byłoby cudownie, gdyby w tym kraju damscy bokserzy szli do pudła. Byłoby cudownie, gdyby już w komisariacie ofiara przemocy domowej nie spotykała się z lekceważeniem, bo nie jest zmasakrowana, a przynajmniej nie ma podbitych oczu, bo małżonek skądś wiedział, jak lać, żeby nie było widać.
                    Ale nie to jest akurat w tej chwili istotne, tylko to, ile potrzeba ostrożności, żeby przewidzieć, że Cie stłucze po maniacku człowiek, z którym żyjesz od wielu lat i choć niepozbawiony wad, nie sprawiał wrażenia, że jest psycholem. A jest.
            • edhelwen Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 13:34
              nie wiem, nie sprawdzałam. Facetów poznawałam raczej w gronie znajomych i spotkania odbywały się raczej w towarzystwie albo w pubie. Nie poszłabym z nowo poznanym facetem do niego do domu, być może jestem dziecinna, ale takie mam zasady. Poza tym zanim weszłam w związek byłam moim zdaniem za młoda, aby łazić sama do prawie obcych facetów i uprawiać seks :P Nie mam takich doświadczeń, ale wynika to z tego, że miałam takie, a nie inne zasady, bo okazja by była, gdybym była chętna.
              Facet owszem - może nas skrzywdzić w każdym momencie, ale jeśli wiemy o nim więcej, to wiadomo przynajmniej gdzie szukać sprawcy.
              Ale jeśli tak uważacie, że takie postępowanie jest bardziej bezpieczne niż ostrożność (np. spotykanie się początkowo w publicznym miejscu, wybadanie w jakiś sposób faceta) to przecież wasza sprawa, a nie moja :P
          • myff Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 19.02.11, 19:50
            Zaraz, to kto tu jest w końcu psycholem? Bo najpierw byłam przekonana, że babkę oblał "osobiście" facet z którym poszła do łóżka, a teraz wychodzi...że poszła z jednym, a drugi wynajęty przez tego kochanka oblał ją kwasem. Czyli psycholi w sumie dwóch- trzeba być psychem, żeby kogoś nasłać z kwasem na drugiego człowieka i w równym stopniu nienormalnym, żeby takie zlecenie przyjąć i wykonać.
            Ale nadal nie widzę związku z przygodnym seksem, na pierwszej drugiej czy osiemnastej randce. Myślę, że tacy ludzie jednak działają z zaskoczenia- czegoś podobnego nie można przewidzieć. Zauważyć jakiś symptomów szaleństwa. Może to typ chorobliwego zazdrośnika? Ja byłam kiedyś z takim facetem każde spojrzenie, każdy komentarz, uśmiech...jezu, nawet wspomnienie szczenięcej miłostki (niespełnionej, niewypowiedzianej) kończył się awanturą i przesłuchaniem co mnie z nim łączy. Są ludzie, którzy idą krok dalej, nawet kilka kroków dalej. Tylko co to ma do seksu..?
      • mujer_bonita Re: "dwie twarze, dwa życia" na TLC 18.02.11, 09:11
        butters77 napisała:
        > Ja niestety również nie bardzo rozumiem intencje autorki wątku. Czy gdyby dziew
        > czyna poszła z facetem do łóżka na dwudziestej randce i wtedy została oblana kw
        > asem, coś by to zmieniło?:-/

        Właśnie ja też tego nie rozumiem. A gdyby wcale nie poszła z nim do łóżka a on oblał ją kwasem to co? Jaki wpływ miało dobrowolne pójście do łóżka z zaistniałą sytuacją?

        Ja rozumiem rady w stylu - z obcym mężczyzną nie idź w ustronne miejsce czy do jego mieszkania bo może Cię zgwałcić. Takie zachowanie może być uznawane za głupie czy lekkomyślne. Natomiast tutaj niczego takiego nie było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka