teresa104
17.03.11, 10:42
Chora to kobieta w kwiecie wieku, biała, ogólny stan zdrowia takoż kwitnący, waga w normie, choć chciałaby być chudsza.
Wczoraj chora wstała o 5:30 jak zwykle, spożyła śledzie w śmietanie z pieczywem ryżowym i udała się do pracy.
W przerwie (12:00) zjadła kupną kanapkę - pieczywo pszenne, sos tatarski, jajo, szczypior. Po robocie udała się do domu odległego od miejsca pracy o dwa województwa.
Po drodze chora (jeszcze wtedy nie chora) postanawia wypić herbatę z cytryną i czuje pierwszy objaw ogólnej słabości ciała (16:00). Słabość tę przypisuje zmęczeniu i głodowi, słodzi więc herbatę trzema łyżkami stołowymi cukru i wypija nieco jogurtu (żurawina, Krasnystaw).
W torbie ma kanapkę analogiczną do tej zjedzonej w pracy, ale nie decyduje się na konsumpcję.
Dojechawszy do rodzinnego miasta (20:00) udaje się jak zwykle do ulubionej knajpki celem zjedzenia rytualnych naleśników. Znajduje miejsce parkingowe przed samym wejściem, stwierdza jednak, że nie dojdzie do drzwi. Czuje uogólniony ból całego ciała, dreszcze, mdłości. Jedzie więc do domu.
Po drodze od samochodu do klatki chora już wie, że nie dojdzie. Siada na kolejnych ławeczkach i nie odstrasza jej nawet zalegająca tam strzyżona do skóry młodzież męska w strojach sportowych. W końcu młodzież poirytowana przewlekłą okupacją ławki oferuje chorej pomoc w dojściu do drzwi i chora przyjmuje ją mimo obaw o integralność ciała i laptopa.
W domu chora spożywa krople żołądkowe i filiżankę herbaty. Kładzie się do łóżka w dżinsach, koszuli i koralikach, co wywołuje rozbawienie domownika. Chora zasypia. Po godzinie budzi ją gwałtowna chęć podróży do Rygi. Treść żołądkowa lekko kwaśna, złożona z herbaty, kropli żołądkowych i pojedynczych białawych kłaczków.
W nocy chora nie wie, czy jej zimno, czy gorąco. Domaga się termoforu z wrzątkiem na stopy i wietrzenia całego mieszkania. Chora twierdzi, że wszystko cuchnie, bolą ją już nawet włosy i lakier na paznokciach.
Rano stan bez zmian. Termometr wskazuje 36,6 mimo subiektywnego wrażenia wysokiej gorączki. Do objawów bólowych i utrzymujących się mdłości (bez wymiotów) dołączają zawroty głowy. Chora wypija kawę, rozgryza dwa paracetamole i podejmuje heroiczny i bezsensowny wysiłek uzyskania porady medycznej na jakimś kobiecym forum.