Dodaj do ulubionych

Co to za choroba?

17.03.11, 10:42
Chora to kobieta w kwiecie wieku, biała, ogólny stan zdrowia takoż kwitnący, waga w normie, choć chciałaby być chudsza.
Wczoraj chora wstała o 5:30 jak zwykle, spożyła śledzie w śmietanie z pieczywem ryżowym i udała się do pracy.

W przerwie (12:00) zjadła kupną kanapkę - pieczywo pszenne, sos tatarski, jajo, szczypior. Po robocie udała się do domu odległego od miejsca pracy o dwa województwa.

Po drodze chora (jeszcze wtedy nie chora) postanawia wypić herbatę z cytryną i czuje pierwszy objaw ogólnej słabości ciała (16:00). Słabość tę przypisuje zmęczeniu i głodowi, słodzi więc herbatę trzema łyżkami stołowymi cukru i wypija nieco jogurtu (żurawina, Krasnystaw).
W torbie ma kanapkę analogiczną do tej zjedzonej w pracy, ale nie decyduje się na konsumpcję.

Dojechawszy do rodzinnego miasta (20:00) udaje się jak zwykle do ulubionej knajpki celem zjedzenia rytualnych naleśników. Znajduje miejsce parkingowe przed samym wejściem, stwierdza jednak, że nie dojdzie do drzwi. Czuje uogólniony ból całego ciała, dreszcze, mdłości. Jedzie więc do domu.

Po drodze od samochodu do klatki chora już wie, że nie dojdzie. Siada na kolejnych ławeczkach i nie odstrasza jej nawet zalegająca tam strzyżona do skóry młodzież męska w strojach sportowych. W końcu młodzież poirytowana przewlekłą okupacją ławki oferuje chorej pomoc w dojściu do drzwi i chora przyjmuje ją mimo obaw o integralność ciała i laptopa.

W domu chora spożywa krople żołądkowe i filiżankę herbaty. Kładzie się do łóżka w dżinsach, koszuli i koralikach, co wywołuje rozbawienie domownika. Chora zasypia. Po godzinie budzi ją gwałtowna chęć podróży do Rygi. Treść żołądkowa lekko kwaśna, złożona z herbaty, kropli żołądkowych i pojedynczych białawych kłaczków.

W nocy chora nie wie, czy jej zimno, czy gorąco. Domaga się termoforu z wrzątkiem na stopy i wietrzenia całego mieszkania. Chora twierdzi, że wszystko cuchnie, bolą ją już nawet włosy i lakier na paznokciach.

Rano stan bez zmian. Termometr wskazuje 36,6 mimo subiektywnego wrażenia wysokiej gorączki. Do objawów bólowych i utrzymujących się mdłości (bez wymiotów) dołączają zawroty głowy. Chora wypija kawę, rozgryza dwa paracetamole i podejmuje heroiczny i bezsensowny wysiłek uzyskania porady medycznej na jakimś kobiecym forum.
Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:00
      Na miejscu chorej spróbowałabym cokolwiek zjeść (lekkostrawnego - jakieś sucharki, kleik, zupę, coś w ten deseń - ale raczej nie jogurt, jak wczoraj), pić dzisiaj milsze dla żołądka rzeczy niż kawa (woda, jakieś bardzo leciutkie herbatki - raczej owocowe niż czarną herbatę, czarna wysusza), a jak jeść się nie będzie dało, albo jak do wieczora/do jutra się po jedzeniu czegoś nie poprawi, to skonsultowałabym się z lekarzem.
      • teresa104 Czy ta choroba może być zakaźna? 17.03.11, 11:17
        Chora przypuszcza, że śledzie w śmietanie, sos tatarski i jogurt to potencjalne źródła zatrucia (choć wszystko było świeże i raczej dobrze przechowywane). Wtedy dzień lekkiej diety by wystarczył (no chyba, że to salmonella).
        Objawy ze strony układu pokarmowego wystąpiły, ale jeden paw i jedna wodnista kupa przez kilkanaście godzin to jeszcze nie tragedia.
        Najgorszy jest ten ból całego jestestwa i zaburzenia odczuwania temperatury. Gdyby nie one, chora nie uznałaby się za chorą.
        Chora planowała na jutro oględziny koleżankowego noworodka i w żadnym wypadku nie chciałaby komuś zaszkodzić swoją zarazą.
        • jul-kaa Re: Czy ta choroba może być zakaźna? 17.03.11, 11:20
          Ja też jestem za lekkostrawną dietą, wyleżeniem się (może ta chora się wyleżeć?), wyżaleniem ;)
          I przełożeniem wizyty u noworodka.
          Chora może być zatruta lub zarocona, nigdy nie wie.
          • teresa104 Stawiam na zarocenie 17.03.11, 11:24
            cokolwiek to jest.

            Teoretycznie chora może się dziś wyleżeć kosztem jutrzejszego wzmożenia pracowniczego.
        • besame.mucho Re: Czy ta choroba może być zakaźna? 17.03.11, 11:27
          Czy może być zakaźna, to nie mam pojęcia, ale co do samego strucia:
          - Może coś było nieświeże
          - Może Twój organizm nie lubi przesadnej ilości papkowatych białych rzeczy - jednego dnia wciągnęłaś głównie śmietanę, sos tatarski i jogurt, no i w zasadzie prawie nic co by te papki trochę złagodziło. Pojedz sobie dzisiaj sucharki czy inny rosołek, jutro pewnie już będziesz śmigała zdrowa.
          • besame.mucho Re: Czy ta choroba może być zakaźna? 17.03.11, 11:37
            A, no a jeszcze silny zjazd na ławce mogłaś sobie załatwić trzema łychami cukru na głodniaka. Dajesz organizmowi mocny strzał cukru, który mówi, że jesteś najedzona i wszystko wporzo. Więc organizm zaczyna jechać na normalnych obrotach. No a nie oszukujmy się, trzy łychy cukru i łyk jogurtu to nie jest pełnowartościowy posiłek, więc na tych wysokich obrotach szybko zaliczasz zjazd.
    • sharteel Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:18
      Weź Teresa104 idź do lekarza po prostu. Wygląda na to, że się czymś strułaś. Typuję kupną kanapkę z sosem tatarskim i jajkiem.

      A paracetamolu nie bierz, bo dodatkowo obciąża wątrobę.
      • teresa104 Co przeciwbólowego można zatem podać chorej? 17.03.11, 11:51
        Po porannej dawce paracetamolu chorej trochę lepiej. Chora rozważa kolejną.
        • zooba Re: Co przeciwbólowego można zatem podać chorej? 17.03.11, 12:19
          Jeśli ból jest skurczowy lepsza jest no-spa. Tak mi się wydaje.
        • pierwszalitera Re: Co przeciwbólowego można zatem podać chorej? 17.03.11, 12:28
          teresa104 napisała:

          > Po porannej dawce paracetamolu chorej trochę lepiej. Chora rozważa kolejną.

          Jeżeli nie jesteś lekomanką, to kilka sporadycznych tabletek paracetamolu cię nie zabije. Mój zaprzyjaźniony lekarz sam czasem bierze paracetamol. Paracetamol nie uszkadza automatycznie wątroby, nie powinno się go tylko brać, gdy wątroba jest już uszkodzona. Jako alternatywę masz ibuprofen, ale ten nie jest dobrze znoszony u ludzi z wrażliwych żołądkiem, przy twoich obecnych problemach trzymałabym się paracetamolu.
    • zooba Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:20
      Neurlogicznie stan bardzo dobry - percepcja w normie, zdolność werbalizacji ponadprzeciętna.

      Należy sprawdzić miejsce bolesności brzucha celem wykluczenia/potwierdzenia zapalenia wyrostka.

      Jaki dzień cyklu?

      Innej białej kobiecie zdarzały się miesiączki z bólem prowadzącym do wymiotów.
      • teresa104 Brzuch niebolesny, miękki, zapadnięty 17.03.11, 11:33
        dzień cyklu szósty. Chora stosowała tampony. Zbierając dziś siły by powstać z kibla, czytała ulotkę od tamponów, gdzie opisano zespół wstrząsu toksycznego: "jeśli nagle poczujesz się bardzo źle, nawet jeśli wcześniej nic ci nie dolegało..." Tu chora się zirytowała, bo nie lubi, kiedy ulotki i instrukcje zwracają się do niej na "ci".
        • pierwszalitera Re: Brzuch niebolesny, miękki, zapadnięty 17.03.11, 11:40
          teresa104 napisała:

          Zbierając dziś siły by powstać z k
          > ibla, czytała ulotkę od tamponów, gdzie opisano zespół wstrząsu toksycznego: "j
          > eśli nagle poczujesz się bardzo źle, nawet jeśli wcześniej nic ci nie dolegało.

          Przy zespole wstrząsu toksycznego typowa jest bardzo wysoka gorączka. Poza tym, to jest bardzo rzadkie i musiłabyś trzymać w sobie tego samego tampona długo, dłużej niż 8 godzin.
    • pierwszalitera Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:24
      Złapałaś prawdopodobnie pospolitego wirusa grypowo- żołądkowo- jelitowego. Z tym, że grypowo, to tylko eufemizm, bo przy grypie ma się zwykle gorączkę. Wystarczy, że dotknęłaś jakiejś zafajdanej klamki, a potem dotknęłaś tą samą ręką śluzówki, na przykład potarłaś oko. Choroba trwa zwykle około 3 dni i jak wiadomo, niegroźne choroby są zwykle najbardziej upierdliwe. Pij dużo płynów i wzmacniaj siły samouzdrawiające pozytywnym myśleniem. ;-) Stary niemiecki sposób to cola i słone paluszki. Lekarz byłyby teraz i tak tylko dodatkowym stresem dla ciebie i dla innych (zarażasz), dopiero jak po 3 dniach się nie poprawi albo skoczy ci temperatura, to warto się do niego udać.
      • bebe.lapin Re: Co to za choroba? 17.03.11, 13:02
        tylko cola odgazowana, tak przynajmniej zaleca sie tutaj :)

        no i jedzenie jogurtu na pusty zoladek nigdy nie jest dobrym pomyslem, mowie z doswiadczenia ;)
        • teresa104 Jogurt 17.03.11, 13:13
          Tak, chora w ogóle mleka nie przyswaja poza serami, chora to wie. Nie służy jej też pszenica. Ale zazwyczaj oznacza to bąblowanie w kiszkach i przyspieszone przechodzenie treści pokarmowej. Poza tymi objawami chora szczyci się mocnym żołądkiem i tam, gdzie inni mówią pas, ona dopiero zaczyna. Chora wyklucza więc jogurt jako sprawcę ścięcia z nóg.
          • black_halo Re: Jogurt 17.03.11, 21:01
            W Belgii lekarz polecil mi zakupic szesciopak lemoniary Bitter Lemon a aldika, ew. jakbym nie mogla kupic to moze byc zwykla cola. Natomiast ja wszelkie choroby lecze slodka nalewka wychodzac z zalozenia, ze alkohol skutecznie odkaza wiec bakterie i wirusy nie maja szans ! Byc moze dziala na zasadzie placebo ale kieliszeczek nikomu nie szkodzi a jak pomaga to tym lepiej.

            Moj pradziadek dozyl 104 lat i codziennie na czczo wypijal szklaneczke spirytusu "na robaki" ;D
      • slotna Re: Co to za choroba? 17.03.11, 20:03
        W Irlandii tez zalecaja paluszki, ale zamiast coli 7UP. I tylko 7UP, Sprite odpada ;) Nazywa sie to "bug", mialam pare razy, wymiotowalam kazdym najmniejszym lyczkiem wody i myslalam, ze umre, ale po 2-3 dniach przechodzilo samo.
    • k_linka Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:28
      Podobne dolegliwości tylko z rzeczywista gorączką ok 38st. miałam w zeszłym miesiącu. Zdiagnozowałam sobie rotawirusa, wzięłam 2 dni urlopu, 2 dni przyjmowałam wyłącznie płyny a potem przeszło. Aha, temperatura pojawiała się popołudniami, rano termometr wskazywał 37 :)
    • tfu.tfu Re: Co to za choroba? 17.03.11, 11:51
      cokolwiek to jest, wizyta u lekarza. mnie się prawdopodobnie powikłało po takim i teraz zdycham na zapalenie płuc. nie polecam, 5g antybiotyku na dobę nie poprawia ogólnego samopoczucia, na dodatek nie działa...
      • izas55 antybiotyk tfu.tfu 17.03.11, 13:40
        A ile ty ten antybiotyk bierzesz i co jeżeli można zapytać? Bo powinno ci przejść, bierzesz go co najmniej od kilku dni.
        • tfu.tfu Re: antybiotyk tfu.tfu 17.03.11, 14:06
          od piątku, amotaks dis. jutro kolejna wizyta u lekarza. zobaczymy. to już 2 antybiotyk, pierwszy był taki 3-dniowy...
          • teresa104 Posiew. 17.03.11, 14:30
            Posiew. Posiew. Żądaj jutro posiewu.

            Latem byłam z przymusową wizytą w szpitalu. Z powodu galopującej leukocytozy zastosowano augmentin. Z posiewu wyszło jednak, że ten augmentin był nietrafiony. Niestety, musiałam wybrać całą serię w żyłę. Potem były dwa kolejne antybiotyki, tym razem dobrane do mojego bogatego życia wewnętrzego przywiezionego z Afryki. Wrócenie do siebie po tym leczeniu zabrało mi miesiące. A cycki to już chyba nigdy mi nie odrosną.
            • tfu.tfu Re: Posiew. 17.03.11, 14:41
              z cyckami mam podobnie, ale to nie wirusy ani bakterie ino schudnięcie. z drugiej strony, to ma swoje dobre strony, zacznę kupować w sieciówkach za mniej niż 50 zeta....
              always look on the bright side of life
            • izas55 Re: Posiew. 17.03.11, 17:31
              Zapalenie płuc może być powodowane przez rożne bakterie które mogą być wrażliwe/oporne na różne antybiotyki. Może wcale nie masz pneumokokowego zapalenia płuc tylko atypowe. Bo amoksycylina powinna ci pomóc Amotaks to właśnie amoksycylina doustnie. Powinnaś mieć zrobiony posiew plwociny lub bronchoskopię (niesety mało przyjemne), a w moczu można wykrywać antygen pneumokokowy lub legionelli.

              Rozdział 10 pod tym linkiem to wytyczne dla lekarzy dotyczące diagnostyki i leczenia pozaszpitalnego zapalenia pluc u dorosłych
              www.koroun.edu.pl/pdf/RekomendacjeA42009.pdf
              • tfu.tfu Re: Posiew. 17.03.11, 17:59
                ba, ale lekarz to chyba powinien wiedzieć, a nie ja? i zamiast faszerować antybiotykiem to od razu na rtg? jeszcze mnie nikt nawet na mały kurna obrazek nie skierował, serio, nie mam pojęcia, jak to działa, ale chyba nie działa...
                • izas55 Re: Posiew. 17.03.11, 18:25
                  No niestety głównie z powodów finansowych badań się nie robi zbyt często. Głównym powodem jest to że to co ci przepisano powinno zadziałać tak w 95%. A plik ci podesłałam, żebyś mogła skonfrontować to jak cie leczono a to jak powinnaś być leczona. Wiem, że lekarz powinien to wiedzieć. Mi się ostatnio zdarzył przypadek że gdybym sama nie przyszła z wymazówką do chirurga który nacinał mi ropień to nigdy w życiu standardowym trybem bym się nie wyleczyła. Zachowałam się jak okropny pacjent i poprosiłam o antybiotyk o którym lekarz nie miał pojęcia że istnieje.
                  Ale na prześwietlenie płuc to cie powinni wysłać, i to nie żaden mały obrazek, bo na nim nic nie widać i tak, chyba że galopującą gruźlicę
                  • tfu.tfu Re: Posiew. 17.03.11, 18:33
                    po tym chudnięciu to już i galopującą gruźlicę rozważam, włącznie z rakiem lub oddzielnie ;) na razie się nie stresuję, bo bez sensu, leżę i tyłek mi się spłaszcza... ychh
                    ale dzięki za radę, jutro podpytam lekarza. :)
                    • izas55 Re: Posiew. 17.03.11, 19:12
                      Już wcześniej pomyślałam o gruźlicy ale nie chciałam cie na razie stresować ;-). Niestety ostatnio jest duża ilość zakażeń prątkiem gruźlicy i to akurat jest prawdopodobne. Więc przede wszystkim prześwietlenie płuc. jeżeli byłaś szczepiona jako dziecko to próba tuberkulinowa wyjdzie ci raczej dodatnia więc się nie należy tym stresować.
                      Jeżeli będziesz potrzebowała informacji napisz na gazetowego
                      • tfu.tfu Re: Posiew. 17.03.11, 20:14
                        dzięki :) gruźlicę zasugerowała nomina, rak to już moja prywatna fobia, jestem w wieku, w jakim prawdopodobnie zachorowała moja matka (zmarła w wieku lat 42, ergo jak się tylko dopcham do onkologa, to poproszę o markery... w ogóle nie wiem, jak się do tego zabrać, szczerze mówiąc, bo w przypadku matki to wszystko poszło w 3 miesiące.)
                        jak tylko będę na chodzie, to się za to zabiorę.
                        dzięki wielkie :)
                        • maheda Badania genetyczne w kierunku raka 17.03.11, 20:24
                          To akurat wiem, bo mam niedawno za sobą.
                          Maszerujesz do szpitali onkologicznej, wydział genetyki, i prosisz o papiery do wypełnienia oraz umawiasz termin wizyty.
                          W międzyczasie idziesz do rodzinnego, tłumaczysz rodzinnemu, że jesteś obciążona genetycznie i w związku z czym prosisz o skierowanie na badania genetyczne do szpitala onkologicznego. Rodzinny wypisuje (w zeszłym roku musiało to być koniecznie na żółtej recepcie, nie wiem, jak jest teraz), a Ty z tym wszystkim idziesz do poradni, gdzie pobierają Ci krew do dwóch ampułek, a następnie czekasz prawie dwa miesiące na wyniki, w okresie tym siwiejąc skutecznie ze zmartwienia, a następnie okazuje się, że masz możliwość odmowy przyjęcia wyników do wiadomości, jakbyś tak nie chciała jednak znać wyników.

                          Trochę stresu jest... ale do przejścia.

                          Skierowanie na markery, to nie wiem, czy się da wydębić od rodzinnego... Pewnie raczej od onkologa. Prywatnie są dość drogie.
                          • tfu.tfu Re: Badania genetyczne w kierunku raka 17.03.11, 20:30
                            dzięki Marysiu! mnie już nic bardziej nie posiwi ;) poza tym, lepiej wiedzieć i się stresować, niż nie wiedzieć i też się stresować chyba? Jakoś się z tym wszystkim uwinę do maja może... Dzięki wielkie!!!
                            • edhelwen Re: Badania genetyczne w kierunku raka 17.03.11, 21:53
                              węzły chłonne niepowiększone?
                        • izas55 Re: Posiew. 17.03.11, 20:55
                          tfu.tfu napisała:

                          > dzięki :) gruźlicę zasugerowała nomina, rak to już moja prywatna fobia, jestem
                          > w wieku, w jakim prawdopodobnie zachorowała moja matka (zmarła w wieku lat 42,
                          > ergo jak się tylko dopcham do onkologa, to poproszę o markery... w ogóle nie wi
                          > em, jak się do tego zabrać, szczerze mówiąc, bo w przypadku matki to wszystko p
                          > oszło w 3 miesiące.)
                          > jak tylko będę na chodzie, to się za to zabiorę.
                          > dzięki wielkie :)

                          Nie jestem na 100% pewna ale wydaje mi się że do onkologa nie jest potrzebne skierowanie.
                          Tu jest lista przychodni w warszawie www.nfz-warszawa.pl/leczenie/IKTU302/IBUM402124000102/IMSC918123/index.html
                          Zadzwoń i się po prostu zapytaj. A ja się jeszcze skonsultuję z moją przyjaciółką z resztą też forumką, której mama była chora. W jej przypadku wszystko się szczęśliwe skończyło i jest OK od ponad 10 lat
                          • anka-ania Do onkologa na 100% nie potrzeba skierowania 17.03.11, 21:15
                            Oprócz tego do:
                            dermatologa
                            ginekologa i położnika
                            psychiatry
                            wenerologa
                            okulisty
                            dentysty
                            • maheda Re: Do onkologa na 100% nie potrzeba skierowania 17.03.11, 21:44
                              Możliwe.
                              Ale na badania genetyczne w lipcu ub.r. było mi potrzebne skierowanie od internisty.
                    • nomina Re: Posiew. 17.03.11, 22:25
                      Tfu.tfu, a może równolegle z gruźlicą sprawdzisz chlamydię pneumoniae? Ponoć nagminna. Tyle tylko, że po chlamie to się tak drastycznie nie chudnie...
                      • tfu.tfu Re: Posiew. 17.03.11, 23:17
                        sprawdzę wszystko, co się da, obiecuję. mam nadzieję, że w miarę szybko, choć jak zostanę bez ubezpieczenia i kasy, to znowu będzie kwasik... no cóż, też mam ścianę. od półtora roku. ychh
    • maheda Re: Co to za choroba? 17.03.11, 12:38
      Lata ostatnio taki wirus, co zaczyna się idento. Gorączka pojawia się dopiero na trzeci dzień.
      • teresa104 Jak to, na trzeci dzień? 17.03.11, 13:03
        To może być jeszcze gorzej? Chora ma inne plany na za trzy dni.

        Chora nigdy nie miała takiej choroby. Żeby choć glut z nosa, ból gardła, chora by wiedziała, co ma. Ale ból organizmu, zupełna utrata chęci na jedzenie, tego nie miała jak żyje.
        • maheda Re: Jak to, na trzeci dzień? 17.03.11, 13:16
          No, inna biała kobieta też nie wierzyła własnym oczom.
          Ani w ogóle niczemu.

          Ostatecznie trzeciego dnia się poddała i popełzła do lekarza. A jakie plany miała! :/
          • teresa104 I co ten lekarz zaordynował białej kobiecie? 17.03.11, 13:18
            Węgiel, płyny i wyleżenie się?
            • maheda Re: I co ten lekarz zaordynował białej kobiecie? 17.03.11, 13:34
              Antybiotyk, bo do tego wszystkiego doszło zapalenie zatok.
              Jakieś takie 2w1 się zrobiło.
              Wszystko przez tę rasę kaukaską :/ Kobieta powinna to natentychmiast zmienić na żółtą z okolic inuickich, byłaby pewnie odporniejsza.
              • teresa104 To ta chora jeszcze się nie kwalifikuje. 17.03.11, 14:02
                Zostało czekać. Dzień trzeci, jak historia pokazuje, może być kluczowy.
                • nomina Re: To ta chora jeszcze się nie kwalifikuje. 17.03.11, 14:31
                  Opcje zatrucia tudzież jakiegoś wirusa lubującego się w układzie pokarmowym już padły, więc dodam tylko, że jeśli ten ruch zwrotny treści żołądkowej będzie się powtarzał, wypadałoby uzupełnić sobie elektrolity - zaburzenia potasu i magnezu też dają niefajne objawy, nawet jak nic już nie ma. A z napojów polecałabym, jeśli chora nie ma nietolerancji, rumianek albo słabą, gorzką herbatkę, owocowe, z całą masą drażniących dodatków, mogą spowodować... dodatkowe odwrócenie standardowej trasy pokarmu :).
                  • teresa104 Mam Aspargin z przepisu lekarza, 17.03.11, 14:35
                    mogę zeżreć, jeśli można to gryźć - nic tak nie smuci jak całe pigułki w muszli klozetowej.
                    • tfu.tfu Re: Mam Aspargin z przepisu lekarza, 17.03.11, 14:43
                      mnie bardziej smuci cały posiłek ;) pigułki to zuo (konieczne czasem)
    • indigo-rose Re: Co to za choroba? 17.03.11, 12:47
      Brzmi jak grypa jelitowa, ostatnio krąży taka udająca zatrucie na początku. Lepiej idź do lekarza :)
    • koza-1985 Re: Co to za choroba? 17.03.11, 13:41
      nie wiem czy chorą pocieszy że inna biała kobieta rocznik 1985 w podobny sposób spędziła zeszły wtorek i środę, do Rygi nie jechała ale w drugą stronę owszem i to ....daleko.
      chora także cierpiała na paskudną gorączkę, zamiast ulotki z tamponów poradziła się wujka gugla który jej powiedział że jest źle. chora zaopatrzyła się w telefon do całodobowej przychodni, z wizyty nie skorzystała, sen pokrzyżowal plany.
      po dwóch dniach chora wykazała pierwszą chęc zjedzenia czegokolwiek i tak już zostało.

      izotoniczny płyn i banan przed dwa dni utrzymywały chorą przy życiu, chora w łazience urżądziła przytulny salon z poduszkami, laptopem i kocem bo chorej było strasznie zimno poza momentami kiedy było jej strasznie gorąco.

      trzymam kciuki ;)
      • kulka_kulkowa Uwaga, chyba nowa fala idzie 03.05.11, 12:41
        Mam od wczoraj to co koza i bardzo bardzo mi się to nie podoba.
        Też tak macie, że zawsze chorujecie w weekendy i święta państwowe?
        • szarsz Re: Uwaga, chyba nowa fala idzie 03.05.11, 19:53
          kulka_kulkowa napisała:

          > Mam od wczoraj to co koza i bardzo bardzo mi się to nie podoba.
          > Też tak macie, że zawsze chorujecie w weekendy i święta państwowe?


          Tak, ale wyłącznie w te, w które panuje piękna pogoda albo w te, w które zaplanowano imprezę pod dachem. A jeśli nie my, to już na pewno dzieci. W piątek po południu zaczynają, w niedzielę wieczorem kończą.
          • kulka_kulkowa Re: Uwaga, chyba nowa fala idzie 04.05.11, 16:20
            No, to mnie pocieszyłaś ;)
            Strach pomyśleć, co będzie, jak będziemy już mieli dzieci.


            A dziś już oczywiście jestem zdrowa i 5 kilo chudsza...

            szarsz napisała:
            A jeśli nie my, to już na pewno dzieci. W piątek po p
            > ołudniu zaczynają, w niedzielę wieczorem kończą.
    • teresa104 Chora odwołała noworodka 17.03.11, 17:50
      Temperaturę ma 37,6. Nie rzyga, nie wydala, nie je. Leży i rusza nogami, bo zdaje jej się, że kiedy rusza, to mniej bolą.

      Chora pyta, czy ta sukienka: butik.kasiazapala.com/sukienki/81-velour-dress.html ją uleczy, mimo dziwnego suwaka z tyłu.
      • izas55 Re: Chora odwołała noworodka 17.03.11, 17:57
        teresa104 napisała:

        > Chora pyta, czy ta sukienka: butik.kasiazapala.com/sukienki/81-velour-dress.html ją uleczy, mimo dziwnego suwaka z tyłu.

        Zdecydowanie mnie by uleczyła. Jakbym jeszcze miała figure jak chora.....
      • tfu.tfu Re: Chora odwołała noworodka 17.03.11, 17:57
        różowa, ewentualnie ;)
        • teresa104 W rozmiarze chorej jest 17.03.11, 18:14
          fioletowa, niebieska i szara. Nie ma niestety amarantowej. Niebieska odpada.
          • tfu.tfu Re: W rozmiarze chorej jest 17.03.11, 18:21
            to fiolecik. bo szarzyzny to już chyba dosyć, nie?
            a róż można w obuwiu na ten przykład ;) tudzież w torebce
          • mszn Re: W rozmiarze chorej jest 17.03.11, 18:22
            No to wiadomo, że fioletowa. I rajstopy amarantowe :)
            • kk345 Weź fioletową 17.03.11, 22:32
              a w mailu z zamówieniem poproś o przecenę towaru z powodu źle wszytego zamka- przez roztargnienie zapomnieli go dopasować kolorem do sukienki... 50% zniżki powinno być, jak nic.
          • teresa104 Lecznicza SUKIENKA 24.03.11, 12:21
            Choroba chorej przeszła. Przyszła lecznicza sukienka. Dla zainteresowanych opis.

            Na wymiary 91-71-101 (w biuście sobie dodałam, w tyłku odjęłam ze względu na estetykę liczb, w pasie mogę się i zassać, i nadąć) wzięłam 40, fiolet.

            Kształt sukienki - jakby na mnie szyta. W pasie trochę luzu, ale większe taliowanie byłoby ryzykowne. Materiał dość sztywny, suknia ma podszewkę. Oba te czynniki sprawiają, że nie widać wałków i wcinającej się bielizny.
            Kolor - nie spodziewałam się wiele po zdjęciach, więc rozczarowania nie czuję. Kolor porównałabym do owocowej zupy z wiśni zabielonej śmietaną, przyszarzony wrzos, co kto woli.
            Materiał nie ma połysku, nie łapie światła (na zdjęciu wygląda bogaciej, w rzeczywistości materia jest raczej dzienna niż wieczorowa).
            Z tyłu metalowy ekspres na szarej taśmie. Kontrowersyjna sprawa, ale niechaj tam.
            Długość przed kolano.
            Z tyłu rozpierdak, w którym ukazuje się podszewka, bardzo ładna co prawda, ale wolałabym nie.

            Zostawiam. Ma wady (ekspres, wyłażąca podszewka) ale dawno nie miałam na sobie kiecki, która byłaby dobra i w pasie, i w rzyci. Odwzoruję sobie i będę trzaskać sobie sukienki. Już bez tego dziwnego ekspresu i za kolano.
            • tfu.tfu Re: Lecznicza SUKIENKA 24.03.11, 12:49
              to cieszyć, że pasować :D
            • zmijunia.lbn Re: Lecznicza SUKIENKA 24.03.11, 23:03
              teresa104 napisała:

              > Z tyłu metalowy ekspres na szarej taśmie. Kontrowersyjna sprawa, ale niechaj ta
              > m.

              Wyobraziłam sobie ogromny nadruk przedstawiający przepiękną, imponującą lokomotywę i podążające za nią wagony :D
              • slotna Re: Lecznicza SUKIENKA 03.05.11, 12:51
                > Wyobraziłam sobie ogromny nadruk przedstawiający przepiękną, imponującą lokomot
                > ywę i podążające za nią wagony :D

                Taa, zawsze jak mowie, ze cos na ekspres, to moj chlop glupieje. Ostatnio wyobrazal sobie walizke z pociagiem. Trzeba by dopisac do watku z lodzianizmami ;)
      • koza-1985 Re: Chora odwołała noworodka 17.03.11, 18:10
        ojjjjj mnie uleczyłaby
      • mszn Re: Chora odwołała noworodka 17.03.11, 18:21
        Uleczy, ale pod warunkiem, że zmieści biust, nie gniotąc, i nie będzie wora w talii. Szanse chyba nie są zbyt wielkie. Ale jak zmieści i nie zgniecie, to chcę to zobaczyć.
        • teresa104 Na tyłku będzie opięta 17.03.11, 18:34
          w pasie będzie wór, w biuście będzie wór.

          Chorej jednak zdaje się, że ma podobne proporcje jak ta modelka, proporcje, bo nie wymiary.
          • izas55 Re: Na tyłku będzie opięta 17.03.11, 19:12
            Tam jest napisane że chora może sobie uszyć na wymiar
      • elftherinii Re: Chora odwołała noworodka 17.03.11, 21:06
        Ja rozumiem, że chora jest chora i potrzebuje specjalnych względów ale uprasza się chorą o niepodawanie takich linków gdyż skutkuje to natychmiastowym postanowieniem wydania pieniędzy (u innych-niechorych-czytelniczek forum.:)).

        Krawcowa mnie chyba zabije jak jej pokażę, które sukienki chcę:D (a ja z frakcji niesukienkowych. ale te są cudowne).
    • klymenystra Re: Co to za choroba? 17.03.11, 22:55
      Chora niech uważa z colą, bo jeśli to salmonella, to chora sobie zaszkodzi. Choc ja przy salmonelli miałam obiektywnie wysoką gorączkę - znaczy zimny okład z ręcznika parował po 5 minutach. Więc może to nie salmonella, ale lekarza bym odwiedziła na Twoim miejscu.
    • teresa104 Stan chorej się polepszył 18.03.11, 10:14
      Temperatura w normie, bóle ciała prawie ustąpiły. Została słabość, którą być może można przypisać niemal dwudniowemu głodowaniu. Chora zrobiła dwa wsady prania, ale nie ma siły wywiesić, siedzi i patrzy jak sterta "czarne" i sterta "pozostałe" moczy kanapę. Musi podjąć czynności, bo "białe" właśnie wiruje.
      • jul-kaa Re: Stan chorej się polepszył 18.03.11, 10:19
        Niech chora spojrzy przenikliwie na pranie i zacznie mamrotać pod nosem "niech się samo wiesza cholerstwo przebrzydłe". Niech powtarza coraz głośniej aż do krzyku (niezbyt głośnego, wszak chora jeszcze jest chora). Może usłucha. A jak nie, to kij mu w rękaw.
      • milstar Re: Stan chorej się polepszył 18.03.11, 14:12
        Zaraz, zaraz... czarne, pozostałe i białe to razem 3. Ta choroba polega chyba na mieszaniu cyferek, inne objawy, to objawy poboczne
        • jul-kaa Re: Stan chorej się polepszył 18.03.11, 14:18
          No dzie... Dwa zrobiła już (chora i pralka), a trzecie się robi właśnie. Nikt nie miesza cyferek ;)
        • teresa104 Co tu liczyć, skarpeta zginęła. 18.03.11, 14:45
          2 wsady dokonane ("zrobiła"), jeden w toku.

    • wodadobra Re: Co to za choroba? 18.03.11, 18:32
      U mnie ta choroba to kac ;-P
      Jesteś aby pewna czy nie zostałaś struta alkoholem? Jakieś wlewki, iniekcje, nacierania wbrew woli?
      • teresa104 Wciągałam białe. Wysmarkałam szare. 18.03.11, 19:17
        Wlewek, zastrzyków, nacierań, lewatyw nie pamiętam, ale to o niczym nie świadczy, zabawa mogła być tak dobra, że wspomnienia się zatarły.
        Z używek pamiętam tylko tę kredę.
    • fanaberia.fanaberia Re: Co to za choroba? 18.03.11, 20:37
      Naród z ulgą i radością wita doniesienia o powrocie byłej chorej do zdrowia. Aczkolwiek takoż była chora (biała, kobieta, etc., etc.) nie może się powstrzymać od konstruktywnej krytyki na następującą okoliczność:

      > Dojechawszy do rodzinnego miasta (20:00) udaje się jak zwykle do ulubionej knaj
      > pki celem zjedzenia rytualnych naleśników. Znajduje miejsce parkingowe przed sa
      > mym wejściem, stwierdza jednak, że nie dojdzie do drzwi. Czuje uogólniony ból c
      > ałego ciała, dreszcze, mdłości. Jedzie więc do domu.

      ŹLE!

      DOBRZE:

      > Dojechawszy do rodzinnego miasta (20:00) udaje się jak zwykle do ulubionej knaj
      > pki celem zjedzenia rytualnych naleśników. Znajduje miejsce parkingowe przed sa
      > mym wejściem, stwierdza jednak, że nie dojdzie do drzwi. Czuje uogólniony ból c
      > ałego ciała, dreszcze, mdłości. Wzywa więc taksówkę z dwoma kierowcami, z których jeden transportuje do domu chorą, a drugi samochód chorej.

      I żeby mi to było ostatni raz ;)
      • nomina Re: Co to za choroba? 24.03.11, 13:41
        Hi, hi, pomór jaki? Kolejna biała kobieta załapała wczoraj tę samą przypadłość. Wczoraj dreszcze i duża autonomia w działaniu ze strony układu pokarmowego, dzisiaj tak bardziej grypowo - mówicie, że jutro jest przełom?
        Czyli co - lecznicza sukienka teraz? Tereso, ona tak porządnie leczy :)? Bo ja nie lubię sukienek...
        • jul-kaa Re: Co to za choroba? 24.03.11, 13:49
          To jest moje miłe rotawirus, lekarz potwierdził. U nas przechorowali wszyscy (łącznie z teściową!), najlepiej zniósł roczny Jaś (szczepiony na paskudztwo), kiepsko mąż (w sumie 3 dni), ja średnio - jeden dzień, ale za to ekstremalnie i z bardzo wysoką gorączką.
          • nomina Re: Co to za choroba? 24.03.11, 16:15
            He, mam nadzieję, że moja immunologia nie będzie głupieć przy takim wirusie, bo jeśli taki duperel miałby też spowodować dodatkowe ogłupienie organizmu, to nawet bym się nie zmartwiła - po prostu już bym wybuchła śmiechem. Na razie dorwałam zatajniaczony słoik czarnego bzu domowej roboty i kuruję się tym plus colostrum i wit. C, tyle osiągając, że - odpukać - szlaki gastryczne nieco spokojniejsze. Czekam do jutra, jutro mam mnóstwo spraw i żaden rota mnie nie interesuje.
            • jul-kaa Re: Co to za choroba? 24.03.11, 16:43
              Nie wiem, co możesz brać, nam lekarz zalecił: nifuroksazyd 4x1, Orsalit 3x1, Enterol 2x1, Leremid w razie potrzeby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka