ciri1971
22.04.11, 21:01
Pamiętam, że był już wątek o bólach głowy, ale coś mnie dziś wyszukiwarka nie lubi, a potrzebuję...nie wiem czego, porady, pocieszenia?
Dziewczyny, mój 18-letni syn ostatnio ciągle narzeka na ból głowy. Zawsze miał do niego skłonności, ale teraz mam wrazenie, że jest częstszy. Ostatnio bolało go, kiedy w zeszłym tygodniu przez 3 dni bez przerwy wiał wiatr, uspokoiło się na parę dni, a teraz znowu. Lekarka kazała się nie przejmować, ewentualnie zaliczyć okulistę i laryngologa. Oczy ok, malutka wada bez wpływu na głowę, dno oka ok.
Nos ma rzeczywiście ostatnio mocno zatkany, z katarem lub bez, oddycha ustami, kicha przeraźliwie przeważnie rano. Laryngolog powiedział, że nie stwierdzi na 100 %, że boli od tego, ale możliwe, że tak i może po lekach przejdzie. Dostał coś na obkurczenie śluzówki, coś z loratadyną i steryd do nosa, dziś zaczyna kurację.
A ja już nie wyrabiam z nerwów. To, jakie mam wizje związanie z przyczyną bólu, możecie sobie wyobrazić:(. Laryngolog pocieszył mnie, że przeważnie bóle są niewiadomego pochodzenia i powodu nie znajdziemy. Pocieszam się, że dno oka jest ok i w ogole żadnych neurologicznych objawów nie ma.
Mnie w zasadzie nigdy głowa nie boli, a w każdym razie im jestem starsza, tym rzadziej, więc nie potrafię wczuć się w sytuację. Szkoda mi dzieciaka, bo widzę, że go ten ból też już wnerwia, chociaż w codziennym funkcjonowaniu aż tak nie przeszkadza (czasem łyknie jakiś apap). Mąż na mnie krzyczy, że panikuję i się trzęsę, a jak wspomniałam o neurologu, to zabił mnie wzrokiem (sam cierpi na migreny).
Okulistka powiedziała, że mu przejdzie.
No, to się wygadałam. Pocieszycie?:)