Dodaj do ulubionych

Rośliny na ogródkową patelnię

12.05.11, 12:47
Jeśli macie już dość moich problemów ogrodowych, to powiedzcie ;)
W sumie powinnam mieć jeden wątek, ale co chwila pojawiają się nowe dramatyczne dylematy ;)
Dzisiejszy brzmi - jaka ładna roślina wytrzymuje życie na patelni? Mam taki bok ogródka, gdzie jest potwornie jasno i ciepło, nie wszystko chce tam rosnąć. Nie wyrosły mi na przykład w tym roku tulipany (a 2 lata tam były!). No i czy w ogóle jest sens sadzić coś w miejscu, gdzie są zakopane cebulki? A może te cebulki wykopać, wysuszyć i jesienią posadzić? I dlaczego one nie wyrosły, świnie jedne?
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:00
      A te tulipanowe cebulki, to świeże włożyłaś w ziemię jesienią? Jeżeli to te same, co już raz kwitnęły, to nic dziwnego, tulipany "zużywają" się przez wytworzenie kwiatów i uchodzą w zasadzie za roślinę jednoroczną. By wytworzyły się nowe cebulki nie można odcinać zielonych liści (z łodygą), aż same wyschną, bo z nich roślina czerpie energię i wodę do wytworzenia "córek". Poza tym tulipany rosną prawie wszędzie i lubią nawet słoneczne miejsca. Nie przepadają tylko, gdy im za mokro.
      • jul-kaa Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:11
        Cebulki siedzą w ziemi od trzech lat, dwa lata kwitły, w tym roku część w ogóle nie wyrosła, reszta wypuściła wątłe liście. Kwiatów brak.

        Mam jeszcze sporo innych cebulek (głównie szafirki i krokusy), wykopałam je tydzień temu, teraz leżą i nie wiem, czy je zakopać teraz, czy wysuszyć i jesienią.
        • pierwszalitera Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:44
          jul-kaa napisała:

          > Cebulki siedzą w ziemi od trzech lat, dwa lata kwitły, w tym roku część w ogóle
          > nie wyrosła, reszta wypuściła wątłe liście. Kwiatów brak.

          Z tych nic już nie będzie. Wyrzuć i zasadź jesienią nowe. Ja kupuję co roku nowe, u nas te sklepowe cebulki tanie są i dostaniesz je w supermarketach, przypuszczam więc, że one nadają się tylko na jeden rok. Gdybym chciała coś lepszego, znaczy na dłużej, to zapytałabym chyba jakiegoś ogrodnika z prawdziwego zdarzenia. W każadym razie nie wolno liści odcinać zbyt wcześnie, bo następnego roku nic nie wyjdzie. Odcina się tylko przekwitłą główkę kwiata, a reszta musi zżółknąć i zbrązowić się do smutnego końca. ;-)


          > Mam jeszcze sporo innych cebulek (głównie szafirki i krokusy), wykopałam je tyd
          > zień temu, teraz leżą i nie wiem, czy je zakopać teraz, czy wysuszyć i jesienią

          Krokusy mogłaś zostawić po prostu w ziemi, ale jak już wykopałaś, to najpierw lekko wysuszyć, potem pobcinać wszystkie łodygi i korzonki i przchowywać w chłodnym i dobrze wietrzonym miejscu, na przykład w piwnicy na regałach wyłożnych gazetą. Każda cebulka musi mieć jednak wystarczająco dużo miejsca, cebulki nie powinny leżeć na sobie. Uważać by nie pleśniały. Jak pokaże się pleśń, to nie ma co wysadzać, bo nic nie będzie. Problem w tym, że samodzielne hodowanie cebulek (i przesadzanie w inne miejsce) wcale nie jest łatwe i większość ludzi, których znam i którzy nie są hobby-ogrodnikami i chcą tylko trochę dekoracji wiosną, kupują późnym latem gotowe cebulki.
          • jul-kaa Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 14:15
            pierwszalitera napisała:
            > Krokusy mogłaś zostawić po prostu w ziemi,

            Nie mogłam, bo były na skalniaku, który właśnie zamienia się w ziołowy ogródek.

            Tulipanów nie ścinałam, oderwałam główki, a reszta schła sobie smutno. W ogóle w zeszłym roku nic nie robiliśmy w ogródku, w konkurencji na pilniejsze zadania wygrał noworodek ;)
      • kis-moho Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:44
        Ale tulipany przeciez nie sa jednoroczne? Ekspertem nie jestem, wrecz przeciwnie, ale pamietam, ze cebulki sie wykopywalo po tym, jak juz przekwitly i obumarly im liscie. Cebule trzymalismy na balkonie (chyba...) do jesieni, a wtedy wsadzalo sie je z powrotem. Kwitly przez lata.
        • pierwszalitera Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:48
          kis-moho napisała:

          > Ale tulipany przeciez nie sa jednoroczne? Ekspertem nie jestem, wrecz przeciwni
          > e, ale pamietam, ze cebulki sie wykopywalo po tym, jak juz przekwitly i obumarl
          > y im liscie. Cebule trzymalismy na balkonie (chyba...) do jesieni, a wtedy wsad
          > zalo sie je z powrotem. Kwitly przez lata.

          Dokładnie. Jak poczekasz do obumarcia liści, to masz roślinę wieloroczną, ale jeżeli chcesz mieć zawsze pokazowy i czysty ogródek, i obetniesz całość z liśćmi zaraz po przekwitnięciu kwiata, to będziesz miała roślinę jednoroczną.
    • teresa104 Cynie i rozmaryn uwielbiają słońce 12.05.11, 13:30
      A ja uwielbiam cynie i rozmaryn.
      • jul-kaa Re: Cynie i rozmaryn uwielbiają słońce 12.05.11, 13:37
        a CYNIA to jednoroczna?
        Bo ja w sumie chyba bym chciała coś wieloletniego...
        • teresa104 Nie lubisz co roku mieć czegoś innego? 12.05.11, 13:51
          Oto rezultat wyszukiwania "rośliny + lubiące słońce"

          Byliny:
          Achillea filipendulina – krwawnik wiązówkowaty
          Achillea millefolium – krwawnik pospolity
          Alyssum saxatile – smagliczka skalna
          Arabis caucasica – gęsiówka kaukaska
          Coreopsis lanceolata - nachyłek lancetowaty
          Echinacea purpurea – jeżówka purpurowa
          Heliopsis heliantoides – słoneczniczek szorstki
          Rudbeckia fulgida – rudbekia błyskolistna
          Sedum spectabile – rozchodnik okazały
          Solidago hybrida – nawłoć ogrodowa

          Jednoroczne:
          Tagetes – aksamitka (wszystkie gatunki i odmiany)
          Cosmos bipinnatus – kosmos podwójnie pierzasty

          Dwuletnie:
          Althaea rosea – malwa

          Bulwiaste:
          Dahlia × cultorum – dalia ogrodowa

          Pnącza:
          Clematis tangutica ‘Lambton Park’ – powojnik tangucki
          Clematis ‘Jackmanii’ – powojnik odmiana ‘Jackmanii’
          Clematis ‘Niobe’ – powojnik odmiana ‘Niobe’
          Fallopia aubertii – rdestówka Auberta
          Campsis radicans – milin amerykański

          Krzewy:
          Buddleja davidii – budleja Dawida (różne odmiany)
          Cytisus – żarnowiec
          Forsythia intermedia – forsycja pośrednia (różne odmiany)
          Magnolia ‘Susan’ – magnolia
          Potentilla fruticosa – pięciornik krzewiasty (różne odmiany)
          Spiraea japonica – tawuła japońska (różne odmiany)
          Tamarix gallica – tamaryszek francuski
          • jul-kaa Re: Nie lubisz co roku mieć czegoś innego? 12.05.11, 14:17
            No nie lubię. Ani tego kupować, ani sadzić. No i mam krótką pamięć ogrodową, więc jak mi po zimie coś wschodzi, rozwija się, zaczyna kwitnąć i pachnie, to jestem nieludzko szczęśliwa, bo to jest zawsze wielka niespodzianka :)
            W tym roku mam ze 3-4 takie rośliny, które są coraz większe i nie mam pojęcia czym są. Cyknę im potem zdjęcia i pokażę. Jedna wygląda jak pomidor albo inny kartofel ;)
            • jul-kaa Co to jest? 12.05.11, 19:12
              Wklejam rośliny, których nie potrafię zidentyfikować.

              1. Roboczo zwane ziemniakiem:
              https://images41.fotosik.pl/853/ce23fd4211d64431gen.jpg

              2. Stawiałam na czeremchę, ale na nią już chyba za późno, nie?
              https://images38.fotosik.pl/840/34f17942a8aa26cd.jpg

              3. Aksamitki? Ale skąd...?
              https://images38.fotosik.pl/840/dac3fe2aa8c20116.jpg
              • felisdomestica Re: Co to jest? 13.05.11, 02:08
                zdjęcia trudne do interpretacji :-).
                1. czy to kwitnie na fioletowo lub biało? Tak jak to?
                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/84/Dictamnus_albus.JPG
                2. Może żylistek?
                www.futuregardens.pl/zylistek-szorstki-plena.html
                albo jakiś jaśminowiec

                3. nie mam pojęcia. A to nie wrotycz?
                www.e-ogrody.pl/Ogrody/51,113393,4317240.html?i=3

                • jul-kaa Re: Co to jest? 13.05.11, 10:51
                  1. Nie mam pojęcia, jak to kwitnie, w zeszłym roku babcia przyniosła jakiegoś badyla i kazała posadzić. Ale wygląda na razie jak to, co zalinkowałaś. Śliczne :):)

                  2. Moim zdaniem żylistek (a kojarzę tę kuszczę z parków) ma większe te girlandki kwiatowe.

                  3. To trzecie to chyba nie wrotycz, bo zaczyna już kwitnąć, a wrotycz jeśli dobrze kojarzę, kwitnie jak jest wyższa. Moje ma jakieś 15-20m
                  • felisdomestica Re: Co to jest? 13.05.11, 14:23
                    To daj fotki jak ci te badylki zakwitną.
                    A propos dyptamu, to trzeba uważać, bo ma olejki eteryczne, które przeniesione na skórę i wystawione na słońce dają piękne poparzenia.
                    • jul-kaa Re: Co to jest? 13.05.11, 14:27
                      Dam, dam jak zakwitną.

                      A te olejki to gdzie ma? Kwiaty, liście?
                      • felisdomestica Re: Co to jest? 13.05.11, 20:17
                        W liściach. W kwiatach pewnie też, ale wystarczy dotknąć liści gołą skórą i wystawić ją na słońce. Dlatego należy sadzić ją z dala od przejść, tarasów itd. Roślina nie drażniona jest całkowicie niegroźna :-). I przepiękna.
                        Dyptam jesionolistny to inaczej tzw. krzew Mojżesza. Aczkolwiek historyjki o samozapłonie olejków eterycznych w upalne dni można między bajki włożyć.
                        • felisdomestica Re: Co to jest? 13.05.11, 20:19
                          W całej krasie tak wygląda :

                          lh6.ggpht.com/_7D1MyJsmqe4/SiveAAsm0CI/AAAAAAAAM34/0NNKIDoLo64/IMGP6770Dictamnus%20albus%20-%20dyptam%20jesionolistny.JPG
                  • fanaberia.fanaberia Re: Co to jest? 14.05.11, 18:46
                    Głosuję na dyptam, jaśminowiec i wrotycz. Chociaż to ostatnie pączki ma faktycznie bliższe aksamitkom.
          • felisdomestica Re: Nie lubisz co roku mieć czegoś innego? 12.05.11, 15:39
            Lubiące słońce tak, ale lubiące suszę to już niekoniecznie :-).
            • teresa104 Jeśli ma lubić słońce, suszę 12.05.11, 15:46
              i do tego przeżywać zimę bez szwanku, to nie wiem. Może żwirem wysypać, stado cermicznych gęsi ustawić łebkami w jedną stronę.
              • jul-kaa Re: Jeśli ma lubić słońce, suszę 12.05.11, 15:51
                Krasnale. Krasnale rozważam.
                • fanaberia.fanaberia Re: Jeśli ma lubić słońce, suszę 12.05.11, 16:10
                  > Krasnale. Krasnale rozważam.

                  Skoro ma być na słońce, suszę i wieczność, to może rozchodnik. Mało ambitnie, ale za to skutecznie. I nie pachnie. A krasnalom będzie przytulniej.
    • fanaberia.fanaberia Lawenda. 12.05.11, 13:53
      Słońco- i sucholubna, praktycznie bezobsługowa. I ślicznie pachnie. I ma cudny kolor. I można sobie naciąć i nasuszyć. I w ogóle ma same zalety. Poza taką jedną wadą, że u mnie kompletnie nie chce rosnąć.

      A tulipany mogły zgnić albo ktoś je pożarł. Ja bym zrobiła wykopki. Skoro w ogóle nie wzeszły, to bardziej już im nie zaszkodzisz. Gdyby cebule były zdrowe, a tylko za słabe do kwitnienia, wypuściłyby pędy. Chyba.
      Zastrzegam, że porady cebulowe zostały wzięte z głowy, czyli z niczego. Nie mam na ich poparcie żadnych naukowych teorii, tylko zdrowy (hehe) rozum.
      • pierwszalitera Re: Lawenda. 12.05.11, 14:11
        fanaberia.fanaberia napisała:

        Poza taką jed
        > ną wadą, że u mnie kompletnie nie chce rosnąć.

        Musisz przycinać. Dwa razy w roku. Pierwszy raz mocno na wiosnę, by roślina ładnie rosła i miała dużo kwiatów, drugi raz jesienią już tylko przekwitłe łodygi. No i chociaż lawenda jest odporna na niskie temperatury, to jednak jest rośliną śródziemnomorską, a polskie zimy są zwykle dłuższe i trzymają roślinę może trochę w szachu. Miejsce na zimowanie powinno być więc raczej zaciszne.
        • fanaberia.fanaberia Re: Lawenda. 12.05.11, 14:22
          > Musisz przycinać. Dwa razy w roku. Pierwszy raz mocno na wiosnę, by roślina ład
          > nie rosła i miała dużo kwiatów,

          Wiele bym dała, żeby na wiosnę mieć CO przycinać. Największy sukces w próbach prowadzonych od niepamiętnych czasów to utrzymanie krzaczków przez parę letnich miesięcy zeszłego roku. Opakowanie zimowe składało się z: za dużej donicy wiklinowej, przepuszczającej powietrze i światło agrowłókniny, pudła tekturowego wypchanego tekturowymi harmonijkami i ustawionego na paru warstwach tektury. Wiosną tradycyjnie przywitały mnie uschnięte badylki.

          Obiecywałam sobie, że to ostatnia z ostatnich prób. Ale pewnie w tym roku znowu nie dam rady nie kupić sadzonek. Do zwycięstwa. ;)

          Natomiast wszędzie tam, gdzie lawendę poleciłam i/lub podarowałam, rośnie jak chwast i trzeba ją przerzedzać. Kochany kwiatuszek.
          • jul-kaa Re: Lawenda. 12.05.11, 14:28
            To może dostań od kogoś albo ukradnij? Takie ponoć najlepiej rośnie ;)
            • pierwszalitera Re: Lawenda. 12.05.11, 14:44
              jul-kaa napisała:

              > To może dostań od kogoś albo ukradnij? Takie ponoć najlepiej rośnie ;)

              Coś w tym jest. Ja moją dostałam od teścia, a właściwie tylko ją u nas zapomniał, bo sam od kogoś dostał jako prezent reklamówkę, czy jakoś tak. ;-)
            • fanaberia.fanaberia Re: Lawenda. 12.05.11, 16:11
              > To może dostań od kogoś albo ukradnij?

              AAAAAWagon lawendy przyjmę.
          • pierwszalitera Re: Lawenda. 12.05.11, 14:40
            fanaberia.fanaberia napisała:

            > Natomiast wszędzie tam, gdzie lawendę poleciłam i/lub podarowałam, rośnie jak c
            > hwast i trzeba ją przerzedzać. Kochany kwiatuszek.

            Ha, ha, ha. Ja ją miałam na balkonie właśnie jako chwast. Pięknie było, bo można było zapominać o podlewaniu i jako jedyna przeżywała dłuższe letnie wyjazdy z domu. Do chwili kiedy przypodobała się na bazę wypadową małym, czarnym mrówkom, które kiedyś tam postanowiły ekspandować w kierunku zachodnim i regularnie przedzierały się długimi ścieżkami przez mieszkanie, a nawet zaczynały włazić do doniczek roślin pokojowych. Musiałam zlikwidować, w puste miejsce sypnęłam oregano i miętą, i trochę śródziemnomorskiego klimatu się ostało. Ale lawenda to nie jest. Chyba sobie znowu sprawię. :-)
      • jul-kaa Re: Lawenda. 12.05.11, 14:18
        Nie znoszę. Sorry, ale lawenda cuchnie :D:D

        A tulipany zaraz wykopię, wysuszę całe cebulowe tatałajstwo i posadzę jednak jesienią.
        • fanaberia.fanaberia Re: Lawenda. 12.05.11, 14:51
          > Nie znoszę.

          I cała piękna rada psu w odwłok.

          > A tulipany zaraz wykopię,

          Pooglądaj, czy nie są pogryzione.

          > wysuszę całe cebulowe tatałajstwo i posadzę jednak jesienią.

          Słusznie. I zgodnie z instrukcją obsługi. A cebulki mają małe łebki, więc może się nie pokumają, że maj to niezupełnie sierpień ;)
          • jul-kaa Re: Lawenda. 12.05.11, 15:36
            A tak w ogóle, to ogródek to wielce niewdzięczne stworzenie. Im mniej o niego dbam, tym jest ładniejszy - cały zeszły rok był busz nie do przebycia, nikt nawet trawy nie ścinał, a w tym jest tak ślicznie, że siedzę i się gapię jak sroka w gnat :)
        • fanaberia.fanaberia Pogarda dla lawendy 12.05.11, 16:22
          nie daje mi spokoju. Zastanowiłam się więc, co rośnie na południowym skraju lasu. Na żywym piachu. Otóż:
          - rozchodnik (pisałam już wyżej, wbrew pozorom serio)
          - macierzanka (pachnie, ale nie trzeba zaraz się w niej tarzać)
          - goździk (w lesie kartuzek, w ogródku im bardziej niepozorny, tym lepiej)
          - trawy przeróżne: www.ogrodytraw.eu/download/Trawy%20sucholubne.pdf

          I to bym sobie pomieszała. (Z lawendą. Rzecz jasna.)
          • jul-kaa Re: Pogarda dla lawendy 12.05.11, 16:33
            Nie gniewaj się na mnie :( Pogarda u mnie to rzecz nabyta, moja mama nie cierpi i mnie zaszczepiła silne obrzydzenie, więc nie wiem już nawet, czy to ja nie lubię, czy jednak ona. Podobnie było z kokosem, ale okazało się, że jednak lubię i to bardzo, choć mama na każde moje kokosowe ciasto kręci nosem.
            Może się wreszcie i w lawendowej kwestii odpępowię.

            Jeszcze kocanka na piachu rośnie, ale śmierdzi.
            • fanaberia.fanaberia Re: Pogarda dla lawendy 12.05.11, 21:55
              > Nie gniewaj się na mnie :(

              W łaskawości swojej osoby wybaczam. Bo nie wiesz, co czynisz. W dodatku obiecujesz poprawę :D

              A serio to długie lata żyłam w przeświadczeniu, że nie znoszę lawendy, bo z dzieciństwa miałam uraz do powąchanego gdzieś kiedyś "lawendowego" mydła. Koszmarny był to smród. Ubolewałam, bo pod względem estetyki krajobrazu lawendowe pole plasuje mi się w ścisłej czołówce. Wreszcie kiedyś ze zdumieniem odkryłam, że naturalny olejek pachnie przepięknie. Zapach rośliny, szczególnie suszu, jest faktycznie dość ostry i nawet jako fanka niekoniecznie lubię się nim długo inhalować.

              A tak w ogóle to właśnie wróciłam z wybiegu. Z przeglądu mijanych ogródków wynika, że zawsze i wszędzie urośnie też niezapominajka. Można by ją śmiało między te goździki i trawy.
              • jul-kaa Re: Pogarda dla lawendy 12.05.11, 22:04
                Niezapominajka i barwinek tworzą kobierzec w przeciwległym kącie, okalają powstającą rabatę z ziołami. Śliczne są :)

                Solennie obiecuję przyjrzeć się (przywąchać?) lawendzie w tę sobotę i rozważyć.
                • fanaberia.fanaberia Re: Pogarda dla lawendy 12.05.11, 22:54
                  > Solennie obiecuję przyjrzeć się (przywąchać?) lawendzie w tę sobotę i rozważyć.

                  Rozważ, rozważ. A później podchowaj, uznaj, że jednak nie, i wywal za płot. Wtedy ja ją sobie znajdę, przygarnę i może wreszcie będzie mi rosła ;D
                • fanaberia.fanaberia Re: Pogarda dla lawendy 13.05.11, 00:35
                  Jeszcze jeden pomysł. Jak będziesz się przywąchiwać i rozważać, to rozejrzyj się za lawendą francuską, czyli taką: kwiaty-ogrody.pl/?p=876
                  Ma słabszy zapach niż wąskolistna. Niestety również słabiej zimuje, ale skoro to takie słoneczne miejsce, to może dałaby radę z jakimś wspomagaczem.
        • plecha1 Re: Lawenda. 12.05.11, 16:38
          Dotarlo do mnie, ze prawie nie znam osob, ktorym lawenda bylaby obojetna. Albo kochaja zapach, albo krzywia sie z obrzydzenia :D
    • pierwszalitera Re: Rośliny na ogródkową patelnię 12.05.11, 13:54
      W bardzo słonecznym miejscu to ja bym posadziła lawendę. Za 2-3 lata masz tam prawdziwe, fantastycznie pachnące krzaczki.
    • fanaberia.fanaberia Re: Rośliny na ogródkową patelnię 13.05.11, 00:26
      Inne pomysły okołozielarskie: ogórecznik i/lub wiesiołek. Obydwa są dość odporne i tolerują słońce.

      W sumie nie został sprecyzowany docelowy wzrost obiektu. I nie wiem, czy róże się nadają. Bo w takim miejscu na pewno sprawdziłaby się rugosa, ale ona mocno się rozrasta. Chyba żeby strzyc, ale wtedy traci na urodzie. Można by też próbować dobrać jakąś słońcolubną odmianę niskich okrywowych. (A przy różach lawendę ]:->)
      • jul-kaa Re: Rośliny na ogródkową patelnię 13.05.11, 00:43
        Tam już są dwie róże, chyba pnące (tak, wiem, jestem zupełnym laikiem różanym/różowym, ale jeśli kiedykolwiek zakwitną, to obiecuję trzasnąć fotkę). W sumie rzeczywiście można zrobić różany boczek i walnąć jakąś niską okrywową. Tylko czy o takie róże nie trzeba jakoś specjalnie dbać? I czy taka róża budżetu mi nie zrujnuje?
        Dodam jeszcze, że jest to miejsce podpłotne.
        • fanaberia.fanaberia Re: Rośliny na ogródkową patelnię 13.05.11, 01:15
          > Tylko czy o takie róże nie trzeba jakoś specjalnie dbać?

          Okrywowe nie wymagają specjalnej pielęgnacji. To są takie, które sadzi się na kwietnikach parkowych i ulicznych. Radzą tam sobie bez nawożenia i z nieregularnym (o ile w ogóle) podlewaniem. Sugeruje się cięcie co kilka lat w miarę potrzeby.

          > I czy taka róża budżetu mi nie zrujnuje?

          Nie sądzę. Nie wiem, ile masz tam miejsca, ale np. taka róża: www.oczarjk.pl/index.php?act=203 dość mocno się z czasem rozrośnie, więc na powiedzmy 75 x 75 cm spokojnie wsadziłabym jeden krzew. Tu jest za 15 zł: www.futuregardens.pl/roze-okrywowe-mix-odmian.html
          Dawno nie kupowałam róż, ale myślę, że w sklepie naziemnym byłoby taniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka