sandaltree
15.06.11, 11:55
Ponieważ Lobbystki Wiedzą Wszystko, do tego są sektą, ale nade wszystko są odważne, mądre, wykształcone i doświadczone, postanowiłam dać się rzucić na żer.
Pamiętam, że któraś z Lobbystek miała dylemat odnośnie kontynuowania nauki - czy studia magisterskie czy angielski i otwierając się Stoff usłyszała dużo dobrych rad, no to pomyślałam, że też ryzykuję.
Mam już mgra z kierunku, o którym chcę zapomnieć (humanistyczno-niepraktyczny), chciałabym szybko stanąć zawodowo na nogi i chciałabym dorobić sobie jakieś kwalifikacje, mieszkam niby w dużym mieście, ale jakoś z pracą dla tych co wszystko i nic, a najlepiej to się znają na tym czego nikt nie potrzebuje, jest kiepsko.
Ponieważ goni mnie czas, myślę o czymś krótkim, ale dającym przynajmniej możliwość pracy w jakiejś nowej branży (potem mogę jeszcze się dokształcać, ale nieformalnie - sama w domu poprzez doświadczenie, etc.). Teraz jest dobry moment, żeby zapisać się na studia, trwa rekrutacja i muszę podjąć decyzję.
Sama myśle nad tymi studiami już kilka lat czas mija, ja nadal w dołku.
Postanowiłam, że choćby nie wiem co - na coś chcę teraz pójść, bo czas i tak minie, a ja z ręką w nocniku znowu się obudzę w październiku, kiedy będzie po rekrutacji.
Moje rozważania poszły tym tropem - nie mam zdolności sprzedażowych i mam mało pewności siebie, więc myślałam o studium tłumaczy ang. (ale ono nic nie daje jak się nie ma znajomych w branży i rynek podobno zatkany), psychologii czegośtam (HR, reklamy, ZZL, marketingu), tylko tu nie wiem czy rzeczywiście przyjmują do pracy ludzi tak z ulicy i to kogoś niemłodego i bez doświadczenia w tym kierunku? czy ta branża ma przyszłość?
Tu myślałam też o psychologii dla magistrów (jest 3-letnia w swps), tylko tu po pierwsze TRZY długie lata, a po drugie dylemat czy jest praca dla psychologów (jest to na pewno szersze niż tylko podyplomówka - bo można pracować w kilku miejscach na stanowisku psycholog), plusem jest to, że w trzy zamiast pięciu ma się jakiś zawód (obecne studia mi nie dają zawodu, więc mam kompleks, że jestem nikim;))
Moje doświadczenie zawodowe - głównie takie ni to ni sio - biuro, edukacja (też dorosłych), projekty UE. Chciałabym, żeby te nowe studia pomogły mi przeskoczyć do jakiejś innej branży, wyspecjalizować się w czymś.
Myślałam o kursach księgowości, etc. tylko mam wątpliwość co mi by to miało dać? jakąś pobieżną orientację, ale czy ktoś by mnie zatrudnił skoro są na rynku do zagospodarowania ludzie po Akademii Ekonomicznej albo księgowe z 30-letnim doświadczeniem? poza tym kurs jest krótki można robić niezależnie od podyplomówki.
Mam wrażenie, że robię jakiś błąd w tych wszystkich kalkulacjach - ale go nie widzę.
Mogłybyście pomóc? Nie obrażę się, piszcie szczerze:)