Dodaj do ulubionych

Lekarze obcokrajowcy

03.09.11, 10:02
Czy chodzicie do lekarzy obcokrajowców? Czy jeśli macie wybór, idziecie do tego ze swojsko brzmiącym nazwiskiem?
Obserwuj wątek
    • martulka_s Re: Lekarze obcokrajowcy 03.09.11, 11:43
      Ja chodzę do lekarza ginekologa-położnika pochodzącego z jednego z krajów afrykańskich. Kierowałam się opiniami o jego profesjonalizmie. Okazało się, że te opinie mają odzwierciedlenie w rzeczywistości a do tego pan doktor jest bardzo miłym, sympatycznym i ciepłym człowiekiem. Przyjmował poród mojego syna i zawsze będę mu wdzięczna, że zadzwonił do szpitala i przyjechał w środku nocy kiedy pojawiły się komplikacje.
    • kis-moho Re: Lekarze obcokrajowcy 03.09.11, 11:49
      Pamietam siostre przyjaciolki, ktora wlasnie przy porodzie trafila na lekarza obcokrajowca, ktory mowil doskonale po polsku, jednak z wyraznym akcentem. Podobno jego "a teraz pśij" bardzo rozluznilo atmosfere :o)
      U mnie pojecie obcokrajowca jest dosc wzgledne, bo mieszkam za granica, wiec wszyscy sa w pewnym sensie dla mnie obcokrajowcami, ale chodze akurat do obcokrajowca wsrod obcokrajowcow, bo moj lekarz rodzinny jest Rumunem. Jest mi szczerze mowiac wszystko jedno - on ma gabinet za rogiem, jest bardzo sympatyczny i kompetentny, wiec nie zwracam uwagi na to, skad jest.
    • magdalaena1977 Re: Lekarze obcokrajowcy 03.09.11, 13:03
      W mojej starej rejonowej przychodni było dwóch ginekologów i do "tego czarnego" były znacznie mniejszej kolejki.

      Ale byłam kiedyś badana w szpitalu przez lekarkę (o ciemniejszej skórze i ubraną w muzułmańską chustę), która nie mówiła dobrze po polsku i w pewnej chwili musiałam przejść na angielski. To nie była ważna wizyta, ale gdybym miała wybór, nie poszłabym do niej drugi raz. Tak samo, jak unikałam spowiedzi u księdza Gruzina, który był kiedyś u nas w parafii, bo facet średnio mówił po polsku i nie łapał co fikuśniejszych związków frazeologicznych.
      • zenobia44 Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 00:14
        Kiedyś miałam do czynienia z lekarzami pochodzącymi z krajów arabskich (? pewna nie jestem, wstyd powiedzieć, ale oceniłam po nazwisku i kraju pochodzenia, niech będzie, że stereotypy i przesądy) i byli milsi i wydawali się bardziej kompetentni niż reszta. Gdybym mogła to pewnie dałabym im szansę i spróbowała jeszcze się do nich zapisać. Jeden mówił z wyraźnym akcentem, a drugi dość dobrze, ale przeszliśmy na angielski, bo tak wyszło z kontekstu miłej rozmowy i już zostało. Chodzenia do lekarzy nie znoszę, wiec byłam akurat tymi miło zaskoczona.
        Koleżanka w szpitalu położniczym była u ginekologa czarnoskórego - był wg jej opinii bardzo troskliwy i wykazał nadzwyczajną troskę (tyle się słyszy o rzeźnikach przy porodzie). Kontakt z nim miała krótki, ale chwaliła sobie tę troskę i zainteresowanie jej losem. Jest też w okolicy ginekolog zza wschodniej granicy - ten podobno łasy na piniondz nawet w NFZowskim szpitalu (tego nie wiem z pierwszej ręki, być może to tylko plotki).
      • jul-kaa Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 09:48
        Ja się leczę praktycznie wyłącznie prywatnie i mam taką obserwację, że do lekarzy o niepolskich nazwiskach prawie zawsze są miejsca na "dziś". Mój ortopeda to Pers (sam tak siebie określa). Trafiłam do niego po kilku bardzo nieudanych wizytach u innych ortopedów. Na początku mówił po polsku fatalnie i bardzo mnie to irytowało. Ale leczył doskonale i był bardzo sympatyczny. Teraz mówi coraz lepiej, nadal leczy dobrze ;)
        Kiedyś byłam u ginekolog pochodzącej z Libanu i byłam bardzo niezadowolona z wizyty, pani doktor była nieuprzejma i opryskliwa, a co gorsza wg mnie niekompetentna.
        Byłam też u czarnoskórego ginekologa, który był bardzo sympatyczny, kompetentny i delikatny.

        Uważam, że lekarz leczący w Polsce powinien być w stanie bez problemu porozumieć się z pacjentem, ew. pacjent powinien być uprzedzany, że z lekarzem można się porozumieć w innym języku. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której pacjent nie wie, czy lekarz go zrozumiał i sam nie rozumie, co lekarz mówi.

        Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia, ważna szczególnie w przypadku np. ginekologów: Jak uważacie, czy bariera językowa i kulturowa może być przeszkodą w komunikacji i dobrym samopoczuciu?
        • chrrr Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 18:17
          Kompetentny ortopeda i ginekolog... Jul-kaa, powiedz, że mieszkasz gdzieś w Trójmieście :)
          Osobiście nigdy nie miałam kontaktu z lekarzem obcokrajowcem, albo zupełnie nie zwróciłam uwagi. Jakoś tylko Polacy i Polacy naokoło.
          Natomiast uważam, że bariera językowa mogłaby być dla mnie problemem, bo np za nic w świecie nie rozumiem jak ktoś mówi po polsku ze wschodnim akcentem. Ot, taki defekt. Nie sądzę żeby kultura miała duży wpływ, z założenia nie powinna go mieć w kontaktach z pacjentami. Fakt, że w praktyce różnie to bywa. Już bardziej światopogląd, zwłaszcza w ginekologii. Ale tu akurat pewnie bardziej nasi rodacy potrafią się popisać.
    • madzioreck Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 00:29
      "Chodzicie" to w moim przypadku za duże słowo - ale nie robi mi to różnicy :) Byłam raz na czyszczeniu kamienia nazębnego u stomatologa pochodzącego z Indii - lekarz jak lekarz, a do tego bardzo sympatyczny, delikatny, pokazał mi również, przy użyciu gigantycznej szczęki i szczoty do zębów, jak czyścić, żeby zapobiegać osadzaniu się kamienia.
      A lekarz, którego najmilej wspominam, ze wszystkich lekarzy, nie tylko obcokrajowców (poza stałą lekarką, pod której opieką byłam jako dziecko), to czarnoskóry (niestety nie wiem, jakiej był narodowości) pediatra ze szpitala, w którym lądowałam jako 3-4 latka. Facet miał tak niesamowite podejście do dzieciaków, że laliśmy po nogach, kiedy miał obchód - zawsze miał czas się powygłupiać, pożartować, pocieszyć - to było ważne, bo w tamtych czasach nie było tak, jak dziś, że rodzic jeśli chce, może być non-stop z dzieckiem, a ja bardzo źle znosiłam rozłąkę z rodzicami.
    • maith Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 01:39
      Nie miałam okazji, ale spodziewałabym się chyba, że będzie... lepiej :)
    • anna-pia Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 02:38
      Jak na razie nie miałam dylematu, a jeśli miałabym, to tylko taki, czy w razie konieczności dam sobie radę ze słownictwem medycznym po angielsku.
      Kiedyś musiałam w szpitalu latać od lekarza do lekarza, żeby któryś łaskawie mi powiedział, co się dzieje, dopiero Gruzin, jak to oni, ze 2 razy większy ode mnie (a taka znowu mała nie jestem), poświęcił mi czas i wszystko cierpliwie wyjaśnił. Po polsku mówił z leciutkim akcentem :)
    • ederlezi1981 Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 13:39
      Chyba nigdy nie byłam u lekarza-obcokrajowca.
      Sądzę, że nie miałabym problemu, może za wyjątkiem bariery językowej- to znaczy, jasne, mogłabym przejśc na angielski lub lamany polsko/rosyjski, gdyby tak miało byc łatwiej. Ale to ja, natomiast niekoniecznie inni pacjenci- i uważam, że podstawowej, komunikatynwej na tyle, by przeprowadzić badanie i przekazac pacjentowi zalecenia, należy wymagać. Lub pomocy tłumacza, np. pielegniarki.
    • black_halo Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 15:17
      Mieszkam poza Polska wiec na poczatku wszyscy lekarze byli obcokrajowcami. Dopoki mieszkalam w Polsce na lekarza z importu trafilam dwa razy - raz na ginekologa a raz na dentyste. Ginekolog bym swietny ale jak chcialam pol roku pozniej zapisac sie na druga wizyte to mi powiedzieli, ze przeniosl sie gdzies do prywatnej kliniki czemu w sumie sie nie dziwie bo swietny specjalista jest zawsze w cenie. Dentysta z kolei o malo co mnie nie uszkodzil bo przez caly zabieg wymiany plomby musialam tlumic smiech bo mi szczegollach opowiadal co teraz robi a jego akcent, no prostu wytrzymac sie nie dalo. Obie wizyty wspominam milo.

      na emigracji z kolei trafilam na dentystke polke i w ogole nie chce wspomnieniami wracac do tej przygody bo pani owa straszliwie mnie naciagnela - wtedy jeszcze nie mialam zielonego pojecia o obowiazujacych tu gdzie jestem stawkach, o tym, ze ubezpieczenie zwraca czesc wydanej sumy itd. Potem trafilam na belgijska denstystke, z ktora troche sie nie zrozumialam przez telefon i w drzwiach gabinetu powital mnie koles przebrany za pape smerfa. Okazalo sie, ze dentystka prowadzi takze gabinet dla dzieci i takie powitanie mi wyszykowalo ;P Ginekologa mam z polecenia szwagierki, bardzo mily pan, z doswiadczeniem, bardzo sobie chwale - nawet na poczatku tutaj po angielsku umial duzo wyjasnic.
      • jorenasul Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 18:36
        Trafiłam kiedyś przez zupełny przypadek na Hindusa ginekologa w przychodni, było to lata temu, bardzo dobrze wspominam - kompetentny, miły i bardzo delikatny
    • smallfemme Re: Lekarze obcokrajowcy 04.09.11, 19:48
      Mi się nie zdarzyło, ale jeździłam kiedyś z chłopem na nocny dyżur lekarski z powodu jakiegoś paskudnego zapalenia i trafiliśmy na obcokrajowca. Chłop jest mało rozmowny i używa dosyć specyficznego słownictwa z dużą ilością regionalizmów - nie był pewien czy dobrze wytłumaczył lekarzowi objawy. Łatwo określić temperaturę, ale duszący, gryzący, drapiący czy inny nietypowy ból gardła itp. bywa trudniej. Lekarz był Hindusem/Arabem, nie pamiętam, z dosyć mocnym akcentem. Poza wątpliwościami komunikacyjnymi wszystko przebiegło sympatycznie.
    • ananke666 Re: Lekarze obcokrajowcy 09.09.11, 11:33
      Ja nie, mój świętej pamięci pies tak :p W szczenięcym wieku z bardzo ciężkiej choroby wyciągnął go weterynarz Malijczyk, podobno bardzo sympatyczny i przejmujący się zwierzakami. I miał, a raczej ma, piękne imię - Idrissa.
      W znacznie starszym wieku weterynarzem był Japończyk.
      • zenobia44 Re: Lekarze obcokrajowcy 12.09.11, 19:03
        Mój pies też chodził w pewnym momencie do Japończyka (może tego samego). Wszystko było OK, no oprócz tego, że sam przypadek chorobowy beznadziejny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka