Dodaj do ulubionych

zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiazku

10.04.12, 16:12
zauroczenie kims innym niz partner, oczywiscie ;)
zdarzylo Wam sie?
jak sobie z tym radzicie?

chodzi mi o powazny, staly zwiazek, rowniez malzenstwo, ktorego wcale nie chce sie rozwalac, w ktorym jest sie szczesliwym.

i zauroczenie, ktore jest czyms wiecej, niz "milym flirtem z kolega z pracy". zauroczenie, ktoremu czlowiek nie chce sie poddac, a jednak jest. no zdarza sie.

mnie sie zdarzylo.
i nie wiem, jak sobie z tym poradzic.
nie wiem nawet do konca, co o tym myslec. wiem tylko, ze nie chce zmieniac swojego zycia, absolutnie nie chce konczyc swojego zwiazku, nie mam zadnych romantycznych "planow" zwiazanych z tym drugim mezczyzna, jestesmy przyjaciolmi.

mozna byc "tylko przyjaciolmi" w takiej sytuacji?
czy lepiej (dla mnie) wymiksowac sie z tego zupelnie?
przyznam szczerze, ze boje sie stracic przyjaciela, ale obecna sytuacja tez mi zupelnie nie odpowiada.
Obserwuj wątek
    • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 16:38
      Ja bym sie wymiksowała. Jak najszybciej...
      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 17:39
        no ja tez rozwazam wymiksowanie sie, ale nie chce tracic fajnego przyjaciela :(
        smutne to jakies.
        wolalabym sie odkochac i juz.
        da sie? ;)
        • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 17:52
          IMHO masz dwa wyjścia: skonsumować go albo odstawić (na dystans lub zupełnie zerwać relację). Niestety, w obu przypadkach raczej układ wam się popsuje. Ja bym wybrała małżeństwo i nie konsumowała, ale to JA, Ty musisz sama wybrać.
          • pinupgirl_dg Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 19:51
            Bez konsumpcji też pewnie przejdzie, a i sama konsumpcja nie gwarantuje, że to minie :).
            Ja bym się zdystansowała, nie tylko dla dobra swojego związku, ale też dla dobra samej znajomości. Z tego, co pisze autorka wątku, obiekt westchnień też jest w związku i też nie chce romansu, więc ewentualny bigos, wyrzuty czy niesmak po też źle wróżą tej przyjaźni. Ale to ja...
            • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 20:11
              Rzeczywiście: po konsumpcji w takich przypadkach najczęściej mija, ale nie jej, tylko jemu... To własnie miałam na myśli pisząc, że i tak wszystko się pokręci :(
              • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 21:20
                marciasek napisała:

                > Rzeczywiście: po konsumpcji w takich przypadkach najczęściej mija, ale nie jej,
                > tylko jemu...

                Niekoniecznie. Jak seks będzie do bani, co zdarza się wcale nie tak rzadko, to możemy mieć nawet uczucie pewnego zniesmaczenia, że dla tego byle numerku chciało nam się ryzykować. Tylko trzeba sobie uczciwie zdawać sprawę, że chodzi o seks. Kobiety mają skłonność do idealizowania i tłumaczenia sobie marnego seksu jakąś wyższą siłą. Wmawiamy sobie, w ramach samousprawiedliwienia, że skoro poszłyśmy z nim do łóżka i było tak sobie, czego przedtem nie "wyczułyśmy", to musimy go kochać, albo coś w tym stylu. Takie przypadki są beznadziejne, bo on wyciągnął już pragmatyczne i prawidłowe wnioski, skoro było w łóżku marnie, nie ma ochoty na powtórki, a my czepiamy się jakiejś metafizyki, której nigdy w tym nie było. ;-) Jeżeli seks był jednak dobry, to facetowi też tak szybko nie przechodzi.
            • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 09:39
              wiesz, ja tez mysle (coraz czesciej) o zdystansowaniu sie.
              ALE - z mojego doswiadczenia i obserwacji tez wynika, ze gdy o przyjazn przestajemy dbac (na przyklad przez zdystansowanie sie), to zaczyna sie ona rozmywac, niknac, ginac w oczach... czesto malo co z niej zostaje... oczywiscie sa wyjatki, ale jesli sobie odpuscimy, to mozemy przyjazn zupelnie stracic. czyli zdystansowanie sie tez - najprawdopodobniej - tez zle wrozy tej naszej dziwnej przyjazni...
              ... tak zle i tak niedobrze.
              gdzie sie nie odwrocic - doopa ;)
              • 100krotna Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 11:42
                Zaprzyjaźnij się z mężem :) Serio serio

                Sama piszesz, że wasza przyjaźń z tamtym facetem jest dziwna. Zresztą, z tego, co piszesz, on Cię chyba nie traktuje jak przyjaciółki, nie? Ot, miła, seksowna koleżanka...

                Moim zdaniem, nie istnieje taka czysta, pełna przyjaźń między facetem a kobietą, taka z pełnym zrozumieniem, gotowością do pomocy w każdej sytuacji, , rozmową na każdy temat - ale bez erotycznych podtekstów, bez potrzeby bliskości fizycznej... No chyba, że z bratem - ale do brata zawsze można się przytulić, bez drugiego dna :)

                A jeżeli tego pełnego zrozumienia i gotowości do pomocy nie ma między wami, to to nie jest przyjaźń tylko zwykłe koleżeństwo i trochę hormonów. Ale dla zwykłego kolegowania się nie warto zaryzykować związku. Zresztą, bez konsumpcji, twój "przyjaciel" zostanie miłym wspomnieniem, będziesz mogła z łezką w oku i sentymentem kiedyś pomyśleć, że był taki, ach, jaki seksowny, ach, jak was do siebie ciągnęło i że jakbyś chciała to sama nie wiesz, jakby to się mogło skończyć... A potem westchniesz, pocałujesz męża w łysinkę i stwierdzisz, że to właśnie ta stara zrzęda jest twoim ukochanym i dobrze, że jesteście razem ;)

                Chyba, że ustaliliście z mężem, że dopuszczacie seks na boku i nie wpłynie to na wasze relacje?
                • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 17:37
                  moj partner jest moim przyjacielem :)
                  moze bez lysinki, ale takim na cale zycie. nie mam zamiaru "wymieniac go na nowszy model" (ani na zaden inny), mam zamiar sie przy nim zestarzec i mysle, ze bedzie nam bardzo dobrze razem.

                  a moja "druga" przyjazn jest dziwna, bo dolaczyla do niej erotyczna atmosfera i to ja jakos psuje.
                  uwazamy sie nawzajem za bardzo interesujacych ludzi i szkoda by nam bylo konczyc ta znajomosc przez seksualne napiecie miedzy nami. ale moze nie da sie inaczej? sama nie wiem, szukam odpowiedzi na to pytanie.

                  na pewno nie chce dla tej znajomosci ryzykowac swojego zwiazku.
                  on zreszta swojego tez nie.
                  moze marzy nam sie cos niemozliwego?
                  • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 18:44
                    > a moja "druga" przyjazn jest dziwna, bo dolaczyla do niej erotyczna atmosfera i
                    > to ja jakos psuje.

                    Eee, chyba odwrotnie: najpierw był erotyzm ;) Pozwól, że zacytuję:
                    Ja mialam ochote na seks od pierwszej chwili, gdy go zobaczylam - takie erotyczne zauroczenie. nie mielismy wtedy ze soba zadnego styku zawodowego. potem zaczelismy pracowac nad wspolnym projektem, polubilismy sie, zaprzyjaznilismy sie, ja sie nagle zorientowalam, ze sie zakochalam (ochote na seks nadal mialam).

                    A jeśli to szło w takiej kolejności to ja bym się mocno zastanowiła, na ile ta przyjaźń jest przyjaźnią, a na ile zakochaniem. No, wiesz: uważasz relację za cenną, bo idealizujesz faceta i chcesz, żeby był przy Tobie. Ale czy na pewno jest Ci on potrzebny? Do czego? Ludzi, którzy myślą podobnie do Ciebie, czytają te same książki i miło się z nimi spędza czas jest sporo i naprawdę nie musisz przyjaźnić się akurat z tym egzemplarzem, zwłaszcza, że zagraża twojemu (i swojemu) związkowi...
                    • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 21:24
                      najpierw byl erotyzm z mojej strony, ale gdyby nie bylo sympatii, to erotyzm by nie mial znaczenia. wiem, przezylam ;) wczesniej jeden facet tez zrobil na mnie podobne wrazenie, ale byl przy blizszym poznaniu tak niesympatyczny, ze ten erotyzm nic nie znaczyl. po prostu facet mnie kompletnie nie interesowal, chociaz pociagal mnei niesamowicie.

                      i oczywiscie ten konkretny facet pewnie do niczego nie jest mi potrzebny ;) ale jest, heh. i prosze, nie piszcie mi, ze "idealizuje" tego faceta. mam juz swoje lata i dobrze zdaje sobie sprawe, ze przenoszenie faktu, ze swietnie sie z nim czuje, spotykajac sie od czasu do czasu na neutralnym gruncie nijak sie nie ma do zycia razem i dopasowania w wlasnie w zyciu codziennym. nie mam zreszta zadnych powaznych planow zwiazanych z tym panem, nie wyobrazam sobie zycia z nim, nie wyobrazam sobie zerwania swojego zwiazku.

                      fakt, troche sie czuje jak nastolatka - przez takie idiotyczne uczucia jak "nieszczesliwa milosc", ale poza tym nie ma w moim sposobie myslenia nic nastoletniego ;) decyzje tez staram sie podejmowac dorosle (mam nadzieje, ze mi sie uda).
                      • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 21:59
                        sagan137 napisała:

                        ale
                        > jest, heh. i prosze, nie piszcie mi, ze "idealizuje" tego faceta. mam juz swoj
                        > e lata i dobrze zdaje sobie sprawe, ze przenoszenie faktu, ze swietnie sie z ni
                        > m czuje, spotykajac sie od czasu do czasu na neutralnym gruncie nijak sie nie m
                        > a do zycia razem i dopasowania w wlasnie w zyciu codziennym. nie mam zreszta za
                        > dnych powaznych planow zwiazanych z tym panem, nie wyobrazam sobie zycia z nim,
                        > nie wyobrazam sobie zerwania swojego zwiazku.

                        Ale wiesz, idealizowanie nie ma nic wspólnego z wiekiem i nie oznacza też, że widzisz faceta tylko w różowych kolorach. Jednak w trakcie feromonowego odurzenia widzimy tą inną osobę trochę inaczej, jej zalety stają się dla nas ważniejsze od jej wad. Trudno jest wtedy spojrzeć trzeźwo na sytuację. Ale dla mnie sprawa stała się jasna od kiedy napisałaś wyraźnie, że chodzi o seks. To wbrew pozorom wcale nie ułatwia sytuacji, pociąg seksualny, to olbrzymia siła i przeciwstawianie się jej może być tak samo obciążające jak złamane serce. Wiele osób tego nie rozumie, bo pewnie nigdy tego nie przeżyło i zachowanie moralnych zasad bez większych rozterek jest dla nich prostą sprawą. Ale podobnie jak ze złamanego serca można się wyleczyć, tak i pożądanie też przechodzi. Ale przebywanie z tym facetem na pewno nie pomaga. Wydaje mi się, że nie masz większego wyjścia, będziesz musiała z tego kontaktu zrezygnować, tylko pewnie nie dojrzałaś jeszcze do decyzji i jesteś jeszcze w fazie odrzucającej rzeczywistość. ;-)
                        Albo (zaraz mnie zadziobią) idź na żywioł, ale z regułami, znaczy tylko seks, żadnych uczuciowych zobowiązań i oczekiwań. Nigdy nie wiesz, czy nie będziesz kiedyś żałować, że nie skorzystałaś z tej wyjątkowej erotycznej sytuacji ulegając społecznym przymusom. Tak samo jak nie należy idealizować zauroczenia, tak samo nie powinno idealizować się stałego związku. Wierna musisz być też sama sobie i to, że masz seks z innym facetem nie oznacza, że twój stały związek nie może trwać. Wierność jest przereklamowana i nic czyni automatycznie jeszcze szczęśliwego małżeństwa. Ale moje zdanie, chociaż wielokrotnie praktykowane w narodzie, w teorii nie jest zbyt popularne, a nawet potępiane. To moim zdaniem takie trochę życzeniowe myślenie z perspektywy osoby niezaangażowanej, gdy znajdziemy się sami w podobnej sytuacji okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. ;-)
                        • pinupgirl_dg Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 00:23
                          > To moim zdaniem takie trochę życzeniowe myślenie z perspektywy osoby
                          > niezaangażowanej, gdy znajdziemy się sami w podobnej sytuacji okazuje się, że
                          > to wcale nie jest takie proste.

                          Ależ ja wiem, że to nie jest proste, z tego powodu nie idę do sklepu, nie kupuje czekoladek, nie rozpakowuje ich, nie kładę na talerzu i nie wącham z postanowieniem, że ich nie zjem ;). Czasami bywa, że sytuacja się wymknie spod kontroli i nikt nie mówi, że jest łatwo. To, czy warto się "męczyć" czy nie to już wybór Sagan, żadna z nas tej decyzji za nią nie podejmie.
                          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 11:12
                            > Ależ ja wiem, że to nie jest proste, z tego powodu nie idę do sklepu, nie kupuj
                            > e czekoladek, nie rozpakowuje ich, nie kładę na talerzu i nie wącham z postanow
                            > ieniem, że ich nie zjem ;).

                            heh, w zasadzie to samo powiedzial mi ten facet - ze jestem jak miseczka slodyczy, ktorej trudno sie oprzec... w stosunku do jedzenia (nie tylko slodyczy, generalnie lubie jesc) postepuje dokladnie tak samo - nie kusze sie, jak nie mam, to nie zjem!
                            ... chyba musze tak samo zachowywac sie i w sprawach poza-jedzeniowych, co? konsekwentnie tym razem.
                            • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 14:53
                              sagan137 napisała:

                              > heh, w zasadzie to samo powiedzial mi ten facet - ze jestem jak miseczka slodyc
                              > zy, ktorej trudno sie oprzec...

                              Kochaniutka, ty mu się trafiłaś jak mięsko, co samo przypełzało do piaskownicy, jeżeli znasz ten stary przedszkolny dowcip. ;-) Jesteś mu właściwie zbędna, ale jakoś tam miło się zrobiło, więc on trochę skorzystał. Ale tylko troszkę, bo tak naprawdę wcale na ciebie nie miał ochoty. Z moich doświadczeń z mężczyznami wynika, a nie należę do zbyt konserwatywnych kobiet, że jeżeli facet kobietę namiętnie pożąda, a ta wysyła wyraźne sygnały, że ma problemy by się oprzeć, to on raczej nie zrezygnuje tak łatwo i na pewno nie będzie robił wykładów o moralności i niemożliwych romansach. Oni wolą później sypać sobie popiół na głowę i podejmować "męskie" decyzje o powrotach do jednak lepszych, stałych partnerek. ;-) Ale zrezygnować z możliwości wyjątkowego, walącego na łopatki kosmicznego seksu przez wielkie S? Never! To nawet nie moje osobiste przeżycia, ja mam wielu męskich przyjaciół w wieku, w którym przeszło się już co nieco. Więc tak naprawdę nie jesteś w ogóle silną seksualną pokusą, tylko łaskoczesz mu ego i potwierdzasz jego męskość. Faceci uwielbiają seks, lubią o nim myśleć, o nim gadać, nim się otaczać, czuć jego stymulujące działanie, lubią, gdy podnosi im się testosteron, to daje siłę, pewność siebie i poczucie samca alfa. A jak jeszcze ten seks sam przyłazi, to jeszcze fajniej. Ale taki seks emocjonalnie wiele im nie znaczy. Być może wynagradzasz mu nawet jakieś porażki, pozwalasz zapomnieć o słabej pozycji, o problemach, czy coś w tym stylu. Nie liczysz się więc jako osoba, kobieta, którą on jest zafascynowany i pożąda dla jej osobowości i wyjątkowego erotyzmu, tylko jako stymulująca zabawka. Sama napisałaś, że byłaś zauroczona w nim od początku, a on to tylko wyczuł i dlatego szukał twojej bliskości. Być może jestem zbyt surowa w mojej ocenie, ale takie myślenie pomaga w odkochaniu się. W każdym razie mnie by pomogło, bo ja nie mam zapędów do cierpiętnic i jak się zauroczę, to chcę być dla tego faceta absolutnym numerem jeden. To on ma krążyć wokół mnie jak ćma wokół lampy, nie odwrotnie. Nie zadaję się z dupkiem potrafiącym oprzeć się mojej sztuce uwodzenia i który nie jest przekonany, że będę najlepszym seksem jego życia, a tylko jakimś tam cukiereczkiem. ;-)
                              • fanaberia.fanaberia Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 15:20
                                pierwszalitera napisała:

                                Od:
                                > Kochaniutka, ty mu się trafiłaś jak mięsko, co samo przypełzało do piaskownicy,
                                > jeżeli znasz ten stary przedszkolny dowcip. ;-)

                                Aż do:
                                > Nie zadaję się z dupkiem
                                > potrafiącym oprzeć się mojej sztuce uwodzenia i który nie jest przekonany,
                                > że będę najlepszym seksem jego życia, a tylko jakimś tam cukiereczkiem. ;-)

                                Tak właśnie.


                                > sagan137 napisała:
                                >
                                > > heh, w zasadzie to samo powiedzial mi ten facet - ze jestem jak miseczka
                                > > slodyczy, ktorej trudno sie oprzec...

                                Z trudem, ledwo-ledwo, ale jednak się opiera? Staraj się bardziej, może przestanie ;)
                              • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 20:28
                                haha, czyli uwazasz, ze gdyby on tez byl mna naprawde zainteresowany, to probowalby sie ze mna przespac przy pierwszej nadazajacej sie okazji, potem ewentualnie zalowal, uwazalby to za "blad", twierdzil, ze to sie wiecej nie powtorzy, przy kolejnej okazji probowalby mnie znowu zaciagnac do lozka, znowu by biadoli, ze to blad i ze nie ma ochoty na romans? :)

                                a poniewaz tego nie robi, to mu raczej na moich wdziekach nie zalezy?
                                okrutna diagnoza ;)

                                ja mam wrazenie, ze nasze zauroczenie bylo od poczatku wzajemne, ale ja slabo wyczuwam takie rzeczy, wiec moge sie mylic. on twierdzi, ze bylo, ale - jak napisalas - moze tylko mydli mi oczy, zeby polaskotac swoje ego...

                                gdybym uwierzyla w Twoja opowiesc, to niewatpliwie ulatwiloby mi to odkochanie sie :) bo ja tez lubie byc ta powalajaca na lopatki, heh.
                                • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 21:56
                                  sagan137 napisała:

                                  > haha, czyli uwazasz, ze gdyby on tez byl mna naprawde zainteresowany, to probow
                                  > alby sie ze mna przespac przy pierwszej nadazajacej sie okazji, potem ewentualn
                                  > ie zalowal, uwazalby to za "blad", twierdzil, ze to sie wiecej nie powtorzy, pr
                                  > zy kolejnej okazji probowalby mnie znowu zaciagnac do lozka, znowu by biadoli,
                                  > ze to blad i ze nie ma ochoty na romans? :)
                                  >
                                  > a poniewaz tego nie robi, to mu raczej na moich wdziekach nie zalezy?
                                  > okrutna diagnoza ;)

                                  No niestety. Gdyby za tobą szalał, gdybyś była jego erotycznym snem, gdyby był na ciebie "chory", to by właśnie tak było. Ale tak nie jest, więc jesteś tylko jedną z wielu kobiet, które go w ciągu jego życia erotycznie stymulują. Niczym wyjątkowym. A dla przygody z dolnej lub średniej półki nie warto ani ryzykować dobrego stałego związku, ani wzdychać po nocach. Jak szaleć to na najwyższym poziomie. ;-) I nie bądź naiwna. Naprawdę wydaje ci się, że faceci mówią nam całą prawdę o swoich uczuciach i chęciach? Ten facet jest w stałym związku, więc dobrze wie, czego oczekują kobiety i co należy im mówić. Pisałaś, że masz pewne doświadczenie, a okazuje się, że jednak idealizujesz. ;-)
                                  • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 22:43
                                    > No niestety. Gdyby za tobą szalał, gdybyś była jego erotycznym snem, gdyby był
                                    > na ciebie "chory", to by właśnie tak było. Ale tak nie jest, więc jesteś tylko
                                    > jedną z wielu kobiet, które go w ciągu jego życia erotycznie stymulują. Niczym
                                    > wyjątkowym.

                                    naprawde taka istotna jest roznica w tym, KIEDY facet twierdzi, ze nie chce romansu - przed, czy po wciagnieciu kobiety do lozka?
                                    "przed" oznacza, ze tak naprawde to nie ma wielkiej ochoty na "konsumpcje"?
                                    "po" moze byc traktowane jako szczere wyznanie?
                                    a moze jako sygnal, ze jednak nie byl to "najlepszy seks jego zycia"? ;)
                                    a jesli tak, to kiedy takie stwierdzenie jest (mniej-wiecej) szczere?
                                    jesli ekscesy typu "to blad, ale znowu to zrobilismy" sie powtarzaja?
                                    a moze nigdy nie jest szczere? lol
                                    JA nie mam pojecia...
                                    moze jednak bardzo naiwna jestem?...

                                    nie twierdze, ze nie idealizuje zachowan tego faceta, tylko ze nie idealizuje go calego, jako osoby. na pewno pewne rzeczy widze "przez rozowe okulary" - moze nawet bardziej, niz mi sie wydaje, co usiluje mi wlasnie tutaj konkretnie wytlumaczyc PLitera ;)
                                    • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 22:58
                                      sagan137 napisała:

                                      > naprawde taka istotna jest roznica w tym, KIEDY facet twierdzi, ze nie chce rom
                                      > ansu - przed, czy po wciagnieciu kobiety do lozka?
                                      > "przed" oznacza, ze tak naprawde to nie ma wielkiej ochoty na "konsumpcje"?
                                      > "po" moze byc traktowane jako szczere wyznanie?

                                      Ty nie bardzo rozumiesz, co ja chcę ci przekazać. Co za różnica, kiedy on mówi, że nie chce romansu? On nie chce romansu, więc nie chce i ciebie. Gdyby powiedział ci, że nie chce romansu dopiero po konsumpcji, to miałybyś przynajmniej dowód, że uważał cię za wartą grzechu, ale on nawet tego nie uważa. Orientuj się nie na jego słowach, tylko na czynach i co oznacza to dla ciebie, bo on na pewno nie zrezygnował z romansu, by pokazać ci swoją szlachetność i moralność. A że błędy się zdarzają? O matko jedyna! A co robicie? Całujcie się w toalecie? ;-) I to ma być wielka namiętność? To już nawet porządnego seksu z przyzwoitym orgazmem w hotelu nie jesteś warta? ;-)
                                      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 11:25
                                        > Ty nie bardzo rozumiesz, co ja chcę ci przekazać. Co za różnica, kiedy on mówi,
                                        > że nie chce romansu? On nie chce romansu, więc nie chce i ciebie. Gdyby
                                        > powiedział ci, że nie chce romansu dopiero po konsumpcji, to miałybyś
                                        > przynajmniej dowód, że uważał cię za wartą grzechu, ale on nawet tego nie
                                        > uważa. Orientuj się nie na jego słowach, tylko na czynach i co oznacza to dla
                                        > ciebie, bo on na pewno nie zrezygnował z romansu, by pokazać ci swoją
                                        > szlachetność i moralność.

                                        no dobra, czekaj. abstrahujac od mojej konkretnej sytuacji - bo przeciez nikt nie wie, o co facetowi chodzi, oprocz niego samego. chcesz powiedziec, ze nie wierzysz, ze faceci sa w stanie zrezygnowac w pokusy, nawet wielkiej, na rzecz swojego stalego zwiazku? oczywiscie mowiac generalnie, bo wyjatki sie zdarzajac.
                                        ze nawet, jesli ktos ich zauroczy, zaczaruje itp itd, to nie beda "uciekac", zeby uchronic swoj staly zwiazek? ja wolalbym, moze naiwnie, wierzyc, ze jest sporo takich mezczyzn ;) ze nawet "wielka namietnosc" moze ulec przed przyzwoitoscia i miloscia do stalej partnerki. wiadomo, ze istnieje stereotyp, ze facet mysli wylacznie penisem (i co 3 minuty o seksie) i ze "penis w erekcji nie ma sumienia", ale nie sadzisz, ze jest on krzywdzacy dla mezczyzn? ze owszem, zdarzaja sie osoby, czy sytuacje, gdzie jest to prawda, ale duzo czesciej mezczyzni potrafia jednak byc wierni swojemu sumieniu (i stalej partnerce)?

                                        a moze znowu idealizuje?
                                        • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 13:30
                                          sagan137 napisała:

                                          > no dobra, czekaj. abstrahujac od mojej konkretnej sytuacji - bo przeciez nikt n
                                          > ie wie, o co facetowi chodzi, oprocz niego samego. chcesz powiedziec, ze nie wi
                                          > erzysz, ze faceci sa w stanie zrezygnowac w pokusy, nawet wielkiej, na rzecz sw
                                          > ojego stalego zwiazku? oczywiscie mowiac generalnie, bo wyjatki sie zdarzajac.
                                          > ze nawet, jesli ktos ich zauroczy, zaczaruje itp itd, to nie beda "uciekac", ze
                                          > by uchronic swoj staly zwiazek? ja wolalbym, moze naiwnie, wierzyc, ze jest spo
                                          > ro takich mezczyzn ;) ze nawet "wielka namietnosc" moze ulec przed przyzwoitosc
                                          > ia i miloscia do stalej partnerki.

                                          Wybacz, ale ten twój przyjaciel nie należy do tych szlachetnych mężczyzn. Po prostu dlatego, bo on dobrze wie, że to co dzieje się między wami, czyli te "błędy", podchodzą dla jego partnerki (gdyby o tym wiedziała) już pod kategorię zdrady. Dla większości kobiet podchodzą (lektura forum się przydaje). Więc nie doszukuj się w nim czegoś nadzwyczajnego, bo on zachowuje się zupełnie pospolicie. Korzysta z okazji, ale nie czuje się pokuszony twoją siłą rażenia na tyle, by skonsumować resztę i jeszcze się przed tobą wykazać, czyli zadbać o to, by i tobie było dobrze. Jeżeli facet jest jakąś kobietą seksualnie zafascynowany, to zrobienie jej dobrze w łóżku jest jego priorytetem. Ja wcale nie myślę też, że wszyscy faceci myślą penisem, ale ponieważ facetom trudno jest tego penisa często opanować, ci którzy chcą go trzymać na wodzy, nie ściskają się z koleżankami z pracy.
                                          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 14:17
                                            kurcze, ja mam wrazenie, czytajac Twoje slowa, ze ten facet okazalby sie "lepszym", gdyby zaciagnal mnie do lozka przy pierwszej nadarzajacej sie okazji, a potem ewentualnie zalowal...

                                            ok, rozumiem, ze z Twoich doswiadczen wynika, ze jemu niezbyt na mnie zalezy. a jak zachowuje sie porzadny facet, ktoremu przytrafia sie bardzo silna fascynacja kims, w sytuacji gdy jest w stalym zwiazku? po prostu "odchodzi" ze sceny i nie szuka probelmow? bo jakos to wszystko niespojnie brzmi - cokolwiek "moj facet" zrobi/nie zrobi, wniosek jest jeden - kawal drania z niego, w dodatku zupelnie mna nie zainteresowanego... ;) auc!

                                            • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 22:43
                                              sagan137 napisała:

                                              > kurcze, ja mam wrazenie, czytajac Twoje slowa, ze ten facet okazalby sie "lepsz
                                              > ym", gdyby zaciagnal mnie do lozka przy pierwszej nadarzajacej sie okazji, a po
                                              > tem ewentualnie zalowal...
                                              >
                                              > ok, rozumiem, ze z Twoich doswiadczen wynika, ze jemu niezbyt na mnie zalezy. a
                                              > jak zachowuje sie porzadny facet, ktoremu przytrafia sie bardzo silna fascynac
                                              > ja kims, w sytuacji gdy jest w stalym zwiazku? po prostu "odchodzi" ze sceny i
                                              > nie szuka probelmow? bo jakos to wszystko niespojnie brzmi - cokolwiek "moj fac
                                              > et" zrobi/nie zrobi, wniosek jest jeden - kawal drania z niego, w dodatku zupel
                                              > nie mna nie zainteresowanego... ;) auc!
                                              >

                                              Myślenie o nim jak o draniu jest dla Ciebie lepsze. Naprawdę nie ma znaczenie czy ten facet jest porządny, ja go tu nie oceniam moralnie, tylko opisuję jakie konsekwencje dla ciebie ma jego zachowanie. I podobnie jak fanaberia.fanaberia uważam, że facet ma ochotę na seks i nawet szybko by skonsumował, on nie ma jednak ochoty na romans z tobą. Romans to coś więcej niż szybki numerek po pracy, romansem by cię przecież dowartościował, bo to byłoby potwierdzenie romantycznego związku między wami, ale on tego nie chce. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że nie pociągasz go dostateczenie? Może nie jesteś mu warta ryzyka? A może dlatego, że obawia się roszczeń z twojej strony, nie wiadomo przecież co ci przyjdzie do głowy, jak seksualny związek zrobi się oficjalny. Kobiety mają skłonność do zakochywania się w facetach, z którymi sypiają i jeszcze zrobiłabyś mu problemy. I może właśnie na takie komplikacje nie ma ochoty. Więc niby się opiera, mówi, że to dla dobra jego stałego związku (ha, ha, ha)), a korzysta z każdej okazji. Widzi przecież, że nie rezygnujesz, więc po co on ma to kończyć? Kto wie na co pójdziesz, jak wystarczająco długo cię popodkręca? ;-) Ale oficjalnie romansu nie ma i nie będzie. ;-) W moich oczach wiele mu nie znaczysz i nie wierzyłabym jego słowom. Jego charakter i stosunek do swojej stałej laski są tu bez znaczenia, dla ciebie on nie jest dobry.
                                              • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 17.04.12, 10:39
                                                > W moich oczach wiele mu nie znaczysz i nie wierzyłabym jego słowom. Jego charakter i stosun
                                                > ek do swojej stałej laski są tu bez znaczenia, dla ciebie on nie jest dobry.

                                                brutalnie, ale moze masz racje?
                                                troche trudno mi zaakceptowac, ze tak bardzo sie moglam pomylic w ocenie czlowieka.
                                                • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 17.04.12, 11:49
                                                  sagan137 napisała:

                                                  > troche trudno mi zaakceptowac, ze tak bardzo sie moglam pomylic w ocenie czlowi
                                                  > eka.

                                                  Nie bardzo wiem, co tu jest do zaakceptowania. Ważniejsze jest dla ciebie utrzymanie twojej wewnętrznej wizji świata, czy jesteś raczej zainteresowana własnym szczęściem? Bo na razie widzę tylko to pierwsze. Napisałaś też w innym poście coś takiego : nigdy o tym w ten sposob nie myslalam. jak ja pomagam ludziom, to dlatego, zeby im pomoc wlasnie, a nie zeby ulepszac swoj wlasny wizerunek w ich oczach. ja bardzo czesto przekladam swoje motywy na innych ludzi, hehe, nie dopatruje sie "drugiego dna". moze powinnam zaczac?
                                                  Przekładnie na innych swoich motywów, obojętnie czy chodzi o te szlachetne, czy o wredności, jest największym błędem, jaki można zrobić w stosunkach międzyludzkich. Tu nie chodzi o wartościowanie, czy motywy innych ludzi są gorsze, czy lepsze od naszych, tylko o zdawanie sobie sprawy, że najczęściej są inne, bo powstają z różnych (innych) osobistych doświadczeń życiowych i innej socjalizacji. Postrzeganie świata to sprawa bardzo indywidualna i każdy widzi go naprawdę całkiem inaczej. Twój facet coś ci tam więc mówi, a ty interpretujesz to sobie po swojemu, tak by najlepiej pasowało ci do twojej wizji świata. Jego prawda może być jednak zupełnie inna. Poza tym wszyscy wiedzą, że na wojnie i w miłości wszelkie chwyty są dozwolone, więc nie oczekuj z założenia od niego szczerości. Na etapie głębokiego wzajemnego zaufania jeszcze długo nie jesteście. Akurat teraz powinnaś być bardzo ostrożna, bo sprawy sercowo-romantyczne potrafią mocno zaboleć, jeżeli jesteśmy zbyt naiwni.
                                        • fanaberia.fanaberia Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 22:11
                                          sagan137 napisała:

                                          > no dobra, czekaj. abstrahujac od mojej konkretnej sytuacji - bo przeciez nikt n
                                          > ie wie, o co facetowi chodzi, oprocz niego samego. chcesz powiedziec, ze nie wi
                                          > erzysz, ze faceci sa w stanie zrezygnowac w pokusy, nawet wielkiej, na rzecz sw
                                          > ojego stalego zwiazku? oczywiscie mowiac generalnie, bo wyjatki sie zdarzajac.
                                          > ze nawet, jesli ktos ich zauroczy, zaczaruje itp itd, to nie beda "uciekac", ze
                                          > by uchronic swoj staly zwiazek?

                                          Ale przecież z tego, co piszesz, nijak nie wynika, żeby Twój obiekt rezygnował z pokusy i uciekał. Wręcz przeciwnie. Przecież ma świadomość, że w Tobie kipią emocje, pod których wpływem możesz w każdej chwili "stracić głowę". Mile mu to łechce ego. Bo zresztą komu by nie?
                                          Mówi Ci też to, co chcesz słyszeć. Zapewnia, że nie chce romansu - tym chętniej będziesz przebywać w jego towarzystwie. I tym mniej skrępowania będziesz odczuwać, na więcej sobie pozwolisz. Bo skoro sobie "obiecaliście", to jesteś "bezpieczna" - czy nie tak to działa? Przecież gdyby Ci powiedział wprost, że miałby ochotę na numerek na boku, ale nic poza tym, to w najlepszym razie przestałabyś z nim rozmawiać :)
                                          Wydaje mi się, że są dwie drogi - albo zdecydować się na seks ze wszystkimi potencjalnymi konsekwencjami emocjonalnymi i związkowymi (i tu mi kaktus, jeśli pan ucieknie ;)), albo przekierować energię na coś pożytecznego, na przykład mycie okien czy strzyżenie trawnika ;) Wyjście nr 1 praktycznie gwarantuje szybkie rozładowanie napięcia, ale trudno zgadnąć, w którą stronę komu pójdzie dalej. I kto jeszcze niepotrzebnie dowie się za dużo i pokaleczy tą wiedzą. Wyjście nr 2 jest obarczone znacznie mniejszym ryzykiem. Jedyne, które widzę, to to, że obiekt odstawiony na boczny tor zapała gorętszym uczuciem :)

                                          > a moze znowu idealizuje?

                                          No, trochę ;) I w dodatku całkiem niepotrzebnie utrudniasz sobie życie myląc zauroczenie z przyjaźnią.
                          • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 13:59
                            pinupgirl_dg napisała:

                            > Ależ ja wiem, że to nie jest proste, z tego powodu nie idę do sklepu, nie kupuj
                            > e czekoladek, nie rozpakowuje ich, nie kładę na talerzu i nie wącham z postanow
                            > ieniem, że ich nie zjem ;).

                            Bardzo dobre. :-) Ja w sumie też jestem z tych, którzy albo te czekoladki kupują ze wszystkimi konsekwencjami tycia i rozstrojenia żołądka i wtedy nie żalę się nad sobą, albo omijam je obojętnym wzrokiem na półce, informując się ewentualnie tylko o stanie rynku i podziwiając ładne opakowanie. Ze słodyczami trzeba uważać, szczupła linia też jest wiele warta. ;-)
                        • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 11:45
                          wiesz, nie sadze, abym byla gotowa na taki "zimny" romans bez zbednego balastu uczuciowego. w koncu sie w facecie zakochalam i romans moze jeszcze to uczucie zaognic, a naprawde nie chcialabym spieprzyc swojego zwiazku :(

                          poza tym on bardzo kategorycznie twierdzi, ze romansu nie chce i nie bedzie mial, wiec w sumie jestem "bezpieczna" ;) jakies chwile zapomnienia, ktore nam sie zdarzyly, nazywa "wielkim bledem, ktory nie moze sie powtorzyc". tak wiec ta droge mamy zamknieta, nawet jesli bym chciala (a nie pisze, ze tak jest, napisalam dlaczego powyzej).

                          te feromony sa straszne ;) bleh
                          masz racje, pociag seksualny moze byc bardzo silny i moze bardzo zaburzac jasnosc myslenia. i nie ulatwia sytuacji. chyba pora na abstynencje. jest dokladnie tak, jak napisalas - mam wrazenie, ze to bedzie dobra decyzja (dla mnie), ale jeszcze wierze, ze uda sie inaczej, jeszcze zaklinam rzeczywistosc... ale powoli dostrzegam i inne mozliwosci i zaczynam sie do nich mentalnie przyzwyczajac (bardzo powoli). piszcie do mnie jeszcze, mam wrazenie, ze mi to (rowniez powoli, ale nieublaganie) otwiera oczy.
                          • pinupgirl_dg Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 12:50
                            Słuchaj, może obiekt westchnień jednak wcale nie wie, jak zawrócił Ci w głowie. Może dla niego ten flirt wprowadza ożywczy powiew w pracownicze życie i gra z Tobą niczym James Bond z Moneypenny zakładając, że obie strony się dobrze bawią i wszystko jest pod kontrolą, bo ma chłodniejszą krew, niż Ty.
                            • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 20:32
                              nie wiem, na ile on wie JAK zawrocil mi w glowie (do zakochania mu sie nie przyznalam :P). natomiast zapytalam go wprost, czy sie ze mna bawi i uwaza to za "flirt biurowy", stwierdzil ze nie. rozmowa przebiegala w taki sposob, ze raczej byla to szczera wypowiedz, ale pewnosci miec nie moge, oczywiscie.

                              ja tez nie mam pojecia, na ile JA zawrocilam mu w glowie, moze wcale? moge tylko zgadywac i ufac badz nie jego slowom.
                              • anne_stesia Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 20:38
                                Z uwagą przyczytuję się tej dyskusji i pozwolę sobie się wtrącić w końcu.

                                > rozmowa przebiegala w taki sposob, ze raczej
                                > byla to szczera wypowiedz, ale pewnosci miec nie moge, oczywiscie.

                                Widzisz... niektórzy umieją kłamać. Wiem to po sobie, bo sama to potrafię kiedy trzeba, często też ponieważ przewiduję co mogę usłyszeć, umiem sobie przygotować odpowiedź, doproacować, czasem sobie imaginuję jaką będę miała reakcję niewerbalną. Da się przygotować kłamstwo tak, że nikt nie pozna, że to nieprawda. A pytanie "czy traktujesz mnie jak zabawkę" nie jest z tych, które są trudne do przewidzenia, więc facet przeciętnie inteligentny przygotuje sobie na nie odpowiedź, jeśli tylko mu zależy na tym, żebyś myślała to co on chce Ci powiedzieć.
                                • zooba Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 21:25
                                  Pytanie czy uważa cię za biurowy romans nie z rodzaju tych, których nie ma sensu zadawać. Naprawdę myślisz, że jakikolwiek facet odpowiedziałby twierdząco? Zwłaszcza widząc jak blisko jest od złapania zdobyczy?
                                  Teresa pisała o przyjaciołach, którzy z braku konsumpcji się odkolegowywali - bardzo dobry test przyjaźni damsko-męskiej (u mnie zawsze oblany).
                              • pinupgirl_dg Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 20:47
                                > nie wiem, na ile on wie JAK zawrocil mi w glowie (do zakochania mu sie nie przy
                                > znalam :P). natomiast zapytalam go wprost, czy sie ze mna bawi i uwaza to za "f
                                > lirt biurowy", stwierdzil ze nie. rozmowa przebiegala w taki sposob, ze raczej
                                > byla to szczera wypowiedz, ale pewnosci miec nie moge, oczywiscie.

                                Nie chodzi mi o to, że Cię traktuje jak zabawkę (chociaż taka myśl bardzo pomaga w odkochaniu, więc lepiej tego się trzymajmy :) ), on Cię może naprawdę bardzo lubić, ale nie podejrzewa, że swoim zachowaniem, miseczką słodyczy i innymi, naprawdę miesza Ci w życiu. W takie sytuacji lepiej to ukrócić, jeśli jest Twoim przyjacielem, to zrozumie, że nie masz ochoty na flirty. Możesz z nim pogadać (ale raczej w stylu pierwszej wersji mamymisi2005, nie tej drugiej), albo zebrać się w sobie i nie odbijać piłeczki przez jakiś czas.
                                • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 11:30
                                  > Możesz z nim pogadać(ale raczej w stylu pierwszej wersji mamymisi2005, nie tej
                                  > drugiej), albo zebrać się w sobie i nie odbijać piłeczki przez jakiś czas.

                                  wiesz, ale my gadalismy o tym... i staramy sie zachowywac "bardzo przyzwoicie". ale sam kontakt nie wplywa, przynajmniej na mnie, dobrze. i zastanawiam sie, czy nie lepiej w ogole zerwac kontakty (chocby na jakis czas). tylko to trudne jest, bo boje sie stracic przyjaciela. pileczki staram sie nie odbijac (oboje sie staramy).
                                  • 100krotna Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 13:31
                                    sagan137 napisała:
                                    > wiesz, ale my gadalismy o tym... i staramy sie zachowywac "bardzo przyzwoicie"

                                    To się nie starajcie, tylko zachowujcie, bez roztrząsania tego. Albo ograniczcie kontakty.

                                    Będzie brutalnie.
                                    Napisałaś gdzieś, że nie chcesz się męczyć, ale jakoś Ci nie wierzę, mam wrażenie, że sama szukasz wrażeń.
                                    Powtarzasz ciągle "nie chcę stracić przyjaciela" chociaż nie jesteś pewna, czy z jego strony to przyjaźń, a po sobie widzisz, że igrasz z ogniem. (Swoją drogą, nie wierzę, że twój związek na tym nie traci. Ja bardzo bym teraz nie chciała być na miejscu twojego partnera )

                                    W najgorszym scenariuszu, przez własne emocje stracisz:
                                    a) "przyjaźń" (nie nazwałabym tego przyjaźnią, ale to moje osobiste zdanie, wybacz cynizm)
                                    b) własny związek
                                    c) opcjonalnie: jego związek
                                    d) szacunek do siebie
                                    e) najesz się wstydu albo popsujesz sobie relacje w miejscu pracy. Nie tylko relacje z tym panem.

                                    Dlatego, moja rada jest jedna - odkręcaj to wszystko szybciutko, kontakty ogranicz do służbowych, zadbaj o własny związek, żeby było w nim tak gorąco, żebyś nie czuła potrzeby przyjaźni z innymi panami.
                                    Jeśli z twoim obiektem erotycznym łączy was naprawdę przyjaźń - to facet to zrozumie i być może kiedyś wrócicie do takich niegroźnych relacji. A jeśli to jakiś inny pokręcony typ związku flirciarsko-erotyczno-służbowego - to chyba nie warto ryzykować całego swojego poukładanego życia dla niego.
                                    Jestem młoda i głupia, ale tak to widzę.

                                    PS. Czy twoja praca jest nudna? Bo może wystarczy na jakiś czas podkręcić obroty i zaangażować się w pracę - żeby nie myśleć i "zająć się czymś pożytecznym".
                                    To razem z dbaniem o własny związek może Ci pomóc wybić sobie erotycznie stymulowane przyjaźnie z głowy - nie będzie już na nie miejsca w twoim życiu, jeżeli wystarczająco się zaangażujesz we własne sprawy. A jak to nie pomoże, to jeszcze się zapisz na jazdę konną/taniec/kurs nurkowania/fotografię/kurs szycia/coś innego, co uwielbiasz i skup się na tym ;) I jeszcze korzyści z tego wyniesiesz ;)
                                    • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 17.04.12, 10:35
                                      nie, moja praca nie jest nuda.
                                      ale akurat jestem w srodku projektu, ktory - choc bardzo potrzebny - specjalnie interesujacy i inspirujacy nie jest, wiec moge go wykonywac niejako "na boku" i bez specjalnego wysilku umyslowego i mam za duzo czasu na glupie mysli :(

                                      i tez myslalam o tym, zeby sobie dolozyc nowe zajecia, nowe wyzwania... zeby nie miec czasu na idiotyzmy...
                                      ... wszystko rozbija sie (jeszcze) o to, ze ja pewnie wciaz mam jakas tam ochote na te idiotyzmy.
                                      cholera, sama dochodze do beznadziejnych sla siebie wnioskow. boli.
                                  • madzioreck Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 14:38
                                    i zastanawiam sie, c
                                    > zy nie lepiej w ogole zerwac kontakty (chocby na jakis czas). tylko to trudne j
                                    > est, bo boje sie stracic przyjaciela.

                                    No więc my Ci tłumaczymy, że na razie ta relacja nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. Jeśli nie chcesz spalić za sobą mostu, to po prostu powiedz mu szczerze, że chcesz ucięcia kontaktów, dopóki to nie wystygnie. Jak ma być z tego kiedyś przyjaźń, to będzie - facet zrozumie. A jeśli nie, to dylemat się w ogóle rozwiąże.
              • grecz Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 11:56
                Wg mnie więcej zyskasz dystansując się...Konsumując stracisz prędzej czy później i przyjaciela, i związek; dystansując - zatrzymasz na pewno związek. A kto wie, z czasem może i przyjaciel znowu stanie się przyjacielem.
                Ryzykowałabym tylko w sytuacji, gdy Ty i przyjaciel byście źle czyli się w swych związkach i konsumując się nawzajem ;) jednocześnie zakończyli swe związki.
    • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 16:46
      To zależy jakim jesteś typem człowieka. Bo co oznacza "nie chce zmieniac swoj
      > ego zycia, absolutnie nie chce konczyc swojego zwiazku, nie mam zadnych romanty
      > cznych "planow" zwiazanych z tym drugim mezczyzną"? Znaczy to, że wyrwałabyś się dla zasady temu przyjacielowi z ramion nawet po dwóch kieliszkach szampana, czy należysz raczej do osób, które decydują w trakcie? W pierwszym przypadku wszystko jest dobrze, w drugim jednak nie rób sobie złudnych nadziei. Nie dasz rady się oprzeć i narobisz bigosu. Najgorsze jest jeszcze to, że to czego mieć nie można, wydaje się nam szczególnie atrakcjyne, więc będziesz intymne sytuacje prowokować, bezwiednie, ale jednak. Więc zagrożenie jest stosunkowo duże, że jednak coś w waszym przyjacielskim stosunku się zmieni. Lepiej zachować dystans i oziębić nieco kontakty. W zauroczeniu chodzi też zwykle seks, więc spróbuj tego kolegi nie idealizować, po kilku miesiącach romansu i tak by ci minęło. ;-) A poza tym, romas z kolegą z pracy? Bardzo niebezpieczne. Może mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje.
      • sagan137 bigos 10.04.12, 17:38
        no atmosfera miedzy nami juz jest dosc erotycznie naladowana...
        zadne z nas nie chce romansu (oboje jestesmy w stalych zwiazkach), ale oboje czujemy do siebie spory pociag i zadne z nas nie potrafi sie oprzec "drobnym" prowokacjom...

        kolegi nie idealizuje - swietnie sobie zdaje sprawe, ze to "nie ten jedyny", ze to jedynie chwilowe zauroczenie i kiedys tam minie ;) ale KIEDY??? i JAK sie odkochac jak najpredzej, ma ktos rozsadny pomysl?

        przy okazji naprawde sie lubimy i szkoda byloby zniszczyc nasza przyjazn przez jakies idiotyczne "fatalne zauroczenie"...
        • edhelwen Re: bigos 10.04.12, 17:54
          Bardziej się dla Ciebie liczy przyjaźń z kolegą z pracy czy spokój w dobrym związku?
          Zauroczenie to nic złego i się zdarza. Warto jednak w porę otrzeźwieć. Przechodziłam coś takiego jakiś czas temu, teraz widzę jak bardzo byłam głupia i jak mało warte było to, dla czego mogłam rozwalić swój związek. Tyle, że to nie był dobry kolega, tylko facet którego widywałam raz na jakiś czas.
          Nie myśl o nim, staraj się dystansować (łatwo powiedzieć, hehe ;) ). Nie wyobrażaj sobie nic związanego z erotyzmem :P Nawet jakby stosunki między wami miałyby się ochłodzić.
          • sagan137 Re: bigos 11.04.12, 09:35
            > Bardziej się dla Ciebie liczy przyjaźń z kolegą z pracy czy spokój w dobrym
            > związku?

            wydaje mi sie, ze w pierwszym poscie odpowiedzialam na to pytanie :)
            nie mam najmniejszego zamiaru zniszczyc swojego zwiazku!
            wiem, ze wiazanie jakichkolwiek nadziei z kolega jest bez sensu.
            wiem, ze nie jest on tym "jednym, jedynym", mam swiadomosc, ze to zwykle zauroczenie i kiedys minie.

            jednoczesnie wiem, ze to fajna, wartosciowa osoba, na ktorej mi zalezy. zalezy mi na naszej znajomosci i na naszej przyjazni. jesli musialabym wybierac, to oczywiscie wybralabym zwiazek. ale nie chce wybierac. musze? nie wiem - tak sie pytam, jestem zagubiona w tej sytuacji, zdarza mi sie cos takiego pierwszy raz.

            > Zauroczenie to nic złego i się zdarza. Warto jednak w porę otrzeźwieć.

            ale jak? ;)
        • sagan137 Re: bigos 10.04.12, 18:16
          aha, odkad nam sie "seks" przyplatal, to nasze stosunki sa dosc dziwne, bo nie bardzo wiemy, jak sobie z tym poradzic. powtarzamy sobie, ze mozemy wciaz byc przyjaciolmi, ale (na razie) to nie jest to samo. da sie w ogole utrzymac przyjazn w takim przypadku? (oboje wiemy o swoim "zafascynowaniu" soba, ja ma wrazenie, ze moje jest wieksze, niz kolegi...)
    • teresa104 Byyłooo 10.04.12, 20:48
      Wchodzi się w związki na pewnych warunkach. Jeśli jednym z nich jest łóżkowa wierność to elementarna międzyludzka przyzwoitość zaleca jej dochować. Jeżeli mamy gdzieś i wierność, i przyzwoitość, a naszemu partnerowi nadal na tym zależy, to nasze drogi i tak niebawem się rozejdą.

      Czy ja bym chciała, żeby mój partner wkładał innej pani? Nie. Z różnych powodów nie, a większość tych powodów jest pragmatycznych. Mnie ta zasada też więc dotyczy. Dlatego choć podobają mi się różni mężczyźni, ja różnym też, to wolę to nieskonsumowanie, często, przypuszczam, bardziej satysfakcjonujące od konsumpcji, niż uleganie zauroczeniom.

      A przyjaciel to w moim odczuciu ktoś inny, niż tylko niedoszły kochanek. Nie mam zresztą wśród nie tylko przyjaciół, ale nawet kolegów, ani jednego niedoszłego, jakoś oni po niedojściu poznikali z horyzontu.

      Mnie to poza tym zupełnie nie chce się już w to bawić. Taka stara się zrobiłam, o.
      • genepi Re: Byyłooo 10.04.12, 20:59
        Może po prostu nie musisz szukać bo niczego ci nie brakuje w obecnym związku. Ktoś gdzieś powiedział że jeśli ludzie są ze sobą blisko to nie da się miedzy nich włozyć drugiego człowieka. Skoro Sagan spotkało tak mocne zauroczenie to znaczy że ma wypełnić jakąś lukę w bieżącym związku. Tak myślę. Ale ja też jestem zasadnicza w temacie związków jak Teresa, więc dla mnie zauroczenia powinny pozostać na etapie och ach w zarodku.
        • pierwszalitera Re: Byyłooo 10.04.12, 21:27
          genepi napisał:

          > Może po prostu nie musisz szukać bo niczego ci nie brakuje w obecnym związku. K
          > toś gdzieś powiedział że jeśli ludzie są ze sobą blisko to nie da się miedzy ni
          > ch włozyć drugiego człowieka. Skoro Sagan spotkało tak mocne zauroczenie to zna
          > czy że ma wypełnić jakąś lukę w bieżącym związku.

          Tak wcale być nie musi. Sagan napisała wyraźnie, że chodzi o erotykę, a ta zdarza się po po prostu tak, bez żadnej miłości, bo z miłością najczęściej nie ma nic wspólnego. Zresztą związek, w którym wszystko jest gorące i namiętne przez wiele, wiele lat nie istnieje i zawsze można reagować na bodźce z zewnątrz. Moim zdaniem niezdrowe jest, gdy wszyscy faceci opórcz naszego partnera przestają na zawsze dla nas erotycznie istnieć. Tylko pomiędzy reakcją na kogoś, a realizacją tej zachcianki jest spora różnica.
      • ciociazlarada Re: Byyłooo 10.04.12, 21:08
        teresa104 napisała:

        > A przyjaciel to w moim odczuciu ktoś inny, niż tylko niedoszły kochanek. Nie ma
        > m zresztą wśród nie tylko przyjaciół, ale nawet kolegów, ani jednego niedoszłeg
        > o, jakoś oni po niedojściu poznikali z horyzontu.

        To jest bardzo mądre i sama się tego trzymam. Mam tylko jednego niedoszłego kolegę, ale to jest specyficzny okaz mebla, co pod regułę nie podpada.
        Właśnie również zaobserwowałam, że tacy niedoszli, nie tyle co po opadnięciu majtek, a różowych okularów, okazują się zwykle kiepściutcy.
      • sagan137 Re: Byyłooo 11.04.12, 09:31
        Teresa, ja nie pisalam o konsumpcji, ale pytalam, jak sobie poradzic z tym zauroczeniem.
        nie chce tracic przyjaciela. chetnie bym sie zakochania i "zaerotyzowania" pozbyla, ale nie wiem, jak. to znaczy nie wiem, jak to zrobic i jednoczesnie zostac przyjaciolmi. moze sie nie da. pewnie najlepiej poczekac i zobaczyc, co rozwoj wypadkow przyniesie, ale ja niecierpliwa jestem ;)
        • effka454 Re: Byyłooo 11.04.12, 15:32
          sagan137 napisała:

          > Teresa, ja nie pisalam o konsumpcji, ale pytalam, jak sobie poradzic z tym zaur
          > oczeniem.
          > nie chce tracic przyjaciela. chetnie bym sie zakochania i "zaerotyzowania" pozb
          > yla, ale nie wiem, jak. to znaczy nie wiem, jak to zrobic i jednoczesnie zostac
          > przyjaciolmi. moze sie nie da. pewnie najlepiej poczekac i zobaczyc, co rozwoj
          > wypadkow przyniesie, ale ja niecierpliwa jestem ;)

          Hmm, a jakby tak usiąść i sobie wyobrazić jak on wstaje rano w powyciąganej piżamie i drapie się za przeproszeniem po przyrodzeniu... jak wyciska sobie przed lustrem wągry na nosie... jak upycha brudne skarpety między oparciem a siedziskiem w fotelu... jak wyjada paluchem prosto ze słoika majonez do kawałka urwanej kiełbasy, bo mu się nie chce zrobić kanapki... Nie wiem co jeszcze ;)

          A przy okazji spróbuj go poobserwować, kiedy masz pewność, że on tego nie widzi (najlepiej kiedy jest pewny, że nikt go nie widzi), ludzie wtedy robią najgłupsze rzeczy ;P
          • sagan137 Re: Byyłooo 11.04.12, 17:01
            > Hmm, a jakby tak usiąść i sobie wyobrazić jak on wstaje rano w powyciąganej piżamie
            > i drapie się za przeproszeniem po przyrodzeniu... [...] Nie wiem co jeszcze ;)

            haha :) on podobno sypia bez pizamy, wiec wole sobie punktu pierwszego nie wyobrazac, bo od razu mam kosmate mysli...
            a reszta? specjalnie mi nie przeszkadza. ja jestem dosc tolerancyjna osoba, jesli chodzi o detale i jesli calosc mi odpowiada (a mam spore wymagania w pewnych dziedzinach), to reszta mnie nie razi. takie "obrzydzanie sobie" osoby na mnie nie dziala. zreszta uwazam mojego znajomego za osobe niezwykle interesujaca, bardzo mi imponuje w paru rzeczach, przy okazji jest mily i pomocny. ma sporo zalet :) takich, ktore - w moich oczach - kasuja wiele wad (a tez je ma, rzecz jasna).

            > A przy okazji spróbuj go poobserwować, kiedy masz pewność, że on tego nie widzi
            > (najlepiej kiedy jest pewny, że nikt go nie widzi), ludzie wtedy robią najgłupsze rzeczy ;P

            nie mam raczej okazji obserwowac go, gdy mysli, ze nikt go nie widzi.
            czasem obserwuje go, gdy on nie wie, ze na niego patrze (ale rzadko). nic zniechecajacego nie zauwazylam do tej pory, wrecz przeciwnie ;)
            • effka454 Re: Byyłooo 12.04.12, 09:30
              Oczywiście moje rozważania były czysto teoretyczne ;), tak zresztą jak większość tutaj wypisywanych przez dziewczyny. Nikt nie da ci jednoznacznej odpowiedzi, jak się odkochać, bo na każdego co innego działa. I w zasadzie, moim zdaniem, takie gdybanie nie ma zbyt wiele sensu. To ty sama musisz sobie odpowiedzieć czego chcesz, wiedząc że nie można mieć wszystkiego :P Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, zresztą zgadzając się z przed- i po-mówczyniami, że mając udany związek z partnerem, którego uważam za tego jedynego, na pewno nie wchodziłabym w żadne "niedopowiedzenia".
              Ale ja to ja, jak czegoś mieć nie mogę to się tym nie zajmuję, nie zachwycam i przechodzę dalej. Najwyżej rzewnie westchnę, że szkoda, ale cóż nie wszystko można mieć... :)
              • sagan137 Re: Byyłooo 12.04.12, 11:21
                no ja na pewno chce miec swoj obecny zwiazek (bez dwoch zdan!)
                i chcialabym zatrzymac swojego przyjaciela, ale coraz wyrazniej widze, ze chyba sie nie da...
                ... a skoro pierwsze zdanie jest najwazniejsze, to z drugim musze sobie jakos poradzic. dam rade, prawda?
    • ciociazlarada Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 10.04.12, 21:15
      Jeżeli Twój związek uważasz za dobry, dobrze Ci w nim, na partnerze Ci zależy, a zdradzanie go jest wbrew Twoim zasadom to:

      - odpuścić;
      - zaprzyjaźnić się z drugą połową zauroczenia, a obiekt poznać ze swoim chłopem. W działaniach porównawczych pewnie przejdzie Ci od razu;
      - nie gadać o tym z obiektem, uważam, że bardzo źle zrobiliście podejmując temat;
      - można powiedzieć swojemu, ale to w zależności od sytuacji;
      - zachowywać się normalnie, nie szukać kontaktu ale i nie unikać. Samo przejdzie.
      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 09:41
        > Jeżeli Twój związek uważasz za dobry, dobrze Ci w nim, na partnerze Ci zależy,
        > a zdradzanie go jest wbrew Twoim zasadom to:

        heh, a jesli zdradzanie nie byloby wbrew moim zasadom ;)

        > - nie gadać o tym z obiektem, uważam, że bardzo źle zrobiliście podejmując
        > temat

        moze i zle sie stalo, ale mleko juz sie wylalo.
        kilka razy zabrnelismy w takie sytuacje, ze zostawienie tego bez rozmowy (i bez decyzji "nie chcemy romansu") wydawalo sie niemozliwe.
        • pierwszalitera Romans? 11.04.12, 11:28
          sagan137 napisała:

          > heh, a jesli zdradzanie nie byloby wbrew moim zasadom ;)

          Czyli chciałabyś mieć wszystko. Udany związek ze stałym partnerem, fajnego przyjaciela w pracy i do tego erotyczną z nim przygodę. W porządku, ale do czegoś takiego trzeba mieć nerwy, zupełnie niezależnie od moralnej oceny takiego układu, bo to emocjonalnie wcale nie jest proste i oznaczałoby jeszcze więcej wzlotów i upadków. Będziesz się męczyć, jeszcze bardziej niż teraz. Przejdzie ci może po jakiś kilku miesiącach, bo tyle mniej więcej trwa pierwsza gorąca, hormonalna faza między ludźmi, może element skrytości przedłuży to trochę, więc maksymalnie 2 lata. Później zaczyna się widzieć nieco trzeźwiej i łatwiej jest z seksu zrezygnować. A to i tak nie będzie to samo, co zakochanie pomiędzy osobami wolnymi. Pomimo tego, że sama masz stałego partnera będziesz się pytała, dlaczego po gorącym seksie z tobą wraca do swojej laski? Dlaczego nie szaleje za tobą, jak szaleć powinien? Dlaczego nie rzuci wszystkiego dla ciebie, dlaczego nie pyta, czy chcesz być z nim na zawsze, nawet, gdy wiesz, że twoja odpowiedź byłaby nie. Już teraz masz problemy by zachować chłodną głowę, konsumpcja wcale w tym nie pomoże. A i przyjaźń możesz wtedy zapomnieć. To se już ne wraci. Prawdopodobnie po zakończeniu tej afery sama nie będziesz jej już z tym facetem chciała, bo to co było między wami będzie wam ciągle jakoś przeszkadzć - wspomnienie seksu, uczucie winy, może nawet niesmak. A on jest w pracy, czyli zawsze blisko ciebie i to jest dla mnie główny problem. Romanse w pracy, to najgorsze, co możemy zrobić. Gdy miłość mija, to najwspanialsi ludzie potrafią być wredni, zupełnie niekalkulowane ryzyko mogące mieć nieprzyjemny wpływ na twoją zawodową karierę i życiowe plany.
          A skoro podjęliście już "decyzję", że nie chcecie romansu, to oboje ten romans dopuszczacie i czekacie tylko na dogodny moment usprawiedliwiający słabość. Ty też stawiając twoje pytanie na forum oczekujesz moim zdaniem rozgrzeszenia, bo dobrze wiesz, że na zakochanie, czy zauroczenie nie ma żadnego lekarstwa oprócz czasu. To wie się już w wieku lat 12, gdy zauraczamy się po raz pierwszy. Możesz się w to rzucić jak chcesz, coś takiego robi cała masa całkiem normalnych ludzi, natura ludzka nie jest monogamiczna, dlatego obrzuciliśmy seks takimi surowymi regułami społecznymi, ale seksu nie da się oddzielić od emocji i to będzie tylko w chwilach uniesienia fajne, poza nimi będzie cię gryzło i męczyło jeszcze więcej niż teraz. To taka reguła, najczęściej nie można mieć nieba bez piekła, już teraz masz tego mały przedsmak i płacisz za erotyczną stymulację.
          • sagan137 Re: Romans? 11.04.12, 17:22
            fajnie piszesz, PLitero. duzo w tym racji. chce miec ciastko i zjesc ciastko.

            na szczescie przynajmniej w pracy sytuacja wyglada lepiej, niz prorokujesz. w zasadzie juz teraz na gruncie zawodowym nie mamy ze soba nic wspolnego, jesli nie chcemy, to nie widujemy sie wcale w pracy (chyba, ze przez przypadek w stolowce). gdybym chciala, to urwanie kompletnie kontaktu z nim w robocie nie wymagaloby w zasadzie zadnego wysilku. nie ma miedzy nami (i nie bedzie) zadnej zaleznosci sluzbowej. jesli chcemy, mozemy sie zobaczyc ze soba w 5 minut, ale mozemy sie tez miesiacami nie widywac i nie miec ze soba nic wspolnego.

            i nie, raczej nie szukam na forum rozgrzeszenia, daleko mi do tego :(
            szukam bardziej rady, rozmowy, jakis doswiadczen. jestem z tym problemem sama, nie mam z kim pogadac, rozne emocje sie we mnie kotluja, poszukuja ujscia. czasem dobrze przeczytac, co mysla o danej sytuacji osoby zupelnie z nia nie zwiazane. nawet, jak maja bardzo negatywne zdanie. ja sobie zdaje sprawe, ze za pare lat bede sie z siebie smiala i bede wiedziala, zo WTEDY (czyli teraz) powinnam zrobic, ale teraz - nie wiem. dlatego pytam, czytam, mysle, analizuje.

            nie wiem, co z tego wyniknie.
            ale jest mi ciezko. najchetniej uwolnilabym sie od tego uczucia, ale nie wiem jak. nawet nie wiem, jak to przyspieszyc (a bardzo bym chciala).
            najbardziej przeszkadza mi fakt, ze faceta naprawde polubilam i jestem na siebie wsciekla, ze sie w nim zakochalam (i w dodatku on w jakims tam stopniu odwzajemnia moja fascynacje, choc na pewno nie az tak, jak ja). mialam kiedys dawno podobne zauroczenie pewnym facetem, ale byl przy okazji takim beznadziejnym doopkiem, ze w zasadzie od razu mi przeszlo i nigdy nie traktowalam tego jako czegokolwiek innego, jak wyniku reakcji chemicznej ;)
    • ko_kartka Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 00:00
      A ja się zapytam: a co w takim zauroczeniu jest złego? No co?

      Ja tam uczuciowa jestem (hłe, hłe) i miewam szalenie często takie zauroczenia. Będąc w związku, mniej lub bardziej szczęśliwym - bo to nie od tego u mnie zależy, bynajmniej. Tyle że nieśmiała jestem i niezbyt atrakcyjna, więc do konsumpcji nigdy nie dochodzi, a zauroczenie po jakimś czasie odchodzi, pozostawiając siakiś takiś koleżeński sentyment do obiektu. I jest fajnie: motylki w brzuchu są, życie za rzyć chce się łapać bardziej niż zwykle, a jednocześnie niczego nie ryzykuję. Jak dla mnie: takie zauroczenie ma same plusy. A konsumpcja to tylko wszystko by popsuła, mam tu spore doświadczenie, pomimo nieśmiałości. Stara jestem i zużyta, to wolę atmosferę erotyczną chłonąć niż niepewnej konsumpcji się oddawać...
      • ko_kartka Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 00:04
        Aha, może jeszcze powinnam dodać, że "stały" partner stoi cały czas obok, emocjonalnie nieuszkodzony. Bo bezpieczeństwo emocjonalne to jest dla mnie szalenie ważne i jeśli zaryzykowałabym skonsumowanie zwykłego zauroczenia (czy nawet niezwykłego, wsio rawno), to musiałabym być naćpana. Odróżniam zauroczenie od miłości wiekuistej, w skład której skarpety brudne, jako i kosz róż wchodzą.

        Ale jak mówię, stara jestem, to i tak plotę se przy makramce.
      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 09:28
        > A ja się zapytam: a co w takim zauroczeniu jest złego? No co?

        > I jest fajnie: motylki w brzuchu są, życie za rzyć chce się łapać bardziej niż
        > zwykle, a jednocześnie niczego nie ryzykuję. Jak dla mnie: takie zauroczenie ma
        > same plusy.

        wedlug mnie w zauroczeniu nie ma niczego "moralnie" zlego ;) zdarza sie, na ogol jest poza nasza kontrola (tzn fakt, ze sie w kims zakochalo).

        natomiast w moim konkretnym przypadku nie ma zadnych (chyba?) pozytywow tego zauroczenia - zadnych motyli nie czuje, psychicznie czuje sie wrecz fatalnie (fizycznie tez nie najlepiej). ja chyba jestem jakas dziwna, ale nie sprawia mi przyjemnosci i nie poprawia mi humoru takie "nieszczesliwe" zauroczenie. bez szansy na rozwoj sytuacji (bo zadne z nas tego nie chce), z ciaglym niepokojem - kiedy mi przejdzie??? ze swiadomoscia, ze nic z tego nie bedzie. z zalem, ze moje uczcia nie sa odwzajemnione i jednoczesna wiedza, ze to najlepsze wyjscie z sytuacji. z tesknota (niezaspokojana) za dana osoba i z tesknota, zeby wreszcie sie z tej fury frustrujacych uczuc wymiksowac...
        no dla mnie to raczej koszmar, wszelkie negatywne strony nieszczesliwego zakochania, bez zadnych dobrych stron zauroczenia ;) chyba straszna pesymistka jestem, skoto tak do tego podchodze, ale tak mam. probuje siebie sama "przekonac" do dobrych stron, ale nie wychodzi.

        mecze sie...
        • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 10:31
          Z tego, co piszesz, wynika, że wg Twojej oceny on ma ochotę na seks, a Ty się zakochałaś - tak?
          Jeśli tak, to tym bardziej odpuść sobie. Dla własnego dobra.

          Pisałaś gdzieś wyżej co byśmy powiedziały, gdyby zdrada nie była wbrew Twoim zasadom. Ja bym się zapytała co na to Twój mąż? Bo jeśli i on ma takie zasady, to może powinniście szczerze sobie porozmawiać, dać przyzwolenie na boki i... hulaj dusza piekła nie ma. Widziałam już takie związki. Szczęśliwe. No dobra, jeden taki związek ;) Tylko, że to ma szanse powodzenia wyłącznie wtedy, kiedy oboje podchodzą do tematu tak samo i wiedzą, co robi druga strona. Jeśli Twój mąż nie toleruje zdrady, to... go nie zdradzaj. Chyba, że istotnie, jak już ktoś wcześniej sugerował, nie jest to małżeństwo szczęśliwe. Ale i wtedy JA uważam zdradę za... zdradę. Czyli oszustwo, zło. Jeśli w małżeństwie czegoś brakuje to najpierw pasowałoby o nie powalczyć, potem - jeśli się nie uda - rozejść się, a dopiero potem wymienić partnera na nowy model. Decyzja o wstąpieniu w związek małżeński to poważna decyzja która zobowiązuje do odpowiedzialności za dwa życia. Trzeba być konsekwentnym...
          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 17:08
            > Z tego, co piszesz, wynika, że wg Twojej oceny on ma ochotę na seks, a Ty się zakochałaś -
            > tak?

            nie. ja mialam ochote na seks od pierwszej chwili, gdy go zobaczylam - takie erotyczne zauroczenie. nie mielismy wtedy ze soba zadnego styku zawodowego. potem zaczelismy pracowac nad wspolnym projektem, polubilismy sie, zaprzyjaznilismy sie, ja sie nagle zorientowalam, ze sie zakochalam (ochote na seks nadal mialam). potem sie okazalo (z jego relacji, wiec wiem tylko to, co mi powiedzial, oczywiscie), ze on tez polubil mnie troche za bardzo i na seks tez mialby ochote (ale oboje jestesmy w stalych zwiazkach i nie chcemy nic w nich zmieniac, ani nic krecic "na boku").

            tak, zdrada to zdrada. oboje o tym wiemy i tego nie chcemy.
            ale chcielibysmy zostac przyjaciolmi. da sie?
            ja sama nie wiem, czasem napiecie miedzy nami jest takie, ze oboje sie musimy na jakis czas odizolowac od siebie. nie wiem, czy to ma sens, dlatego rozwazam urwanie tej znajomosci. ale mi szkoda, bo osoba jest naprawde fajna i wartosciowa i bardzo lubie z nim czas spedzac.

            wiem, ze za jakis czas (oby ja najszybciej) emocje mi przejda, bede na to patrzyla z chlodniejszej perspektywy i wtedy WSZYSTKO bedzie wydawac sie jasne i bede wiedziala dokladnie, jaka decyzja jest sluszna i co powinnam byla zrobic. ale teraz nie wiem. dlatego glosno sie zastanawiam na forum, czytam Wasze wypowiedzi, mysle o nich.
            • kis-moho Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 14.04.12, 21:41
              nie. ja mialam ochote na seks od pierwszej chwili, gdy go zobaczylam - takie er
              > otyczne zauroczenie. nie mielismy wtedy ze soba zadnego styku zawodowego. potem
              > zaczelismy pracowac nad wspolnym projektem, polubilismy sie, zaprzyjaznilismy
              > sie, ja sie nagle zorientowalam, ze sie zakochalam (ochote na seks nadal mialam
              > ). potem sie okazalo (z jego relacji, wiec wiem tylko to, co mi powiedzial, ocz
              > ywiscie), ze on tez polubil mnie troche za bardzo i na seks tez mialby ochote

              Ja bym tak nie dramatyzowała z tym zakochaniem - gość Ci się podoba, pewnie jest miły i kształtny, i masz na niego ochotę, to się zdarza. Ale żeby się w kimś zakochać, to chyba trzeba go nieco dłużej i lepiej znać?
              Albo ja niekochliwa jestem, taką możliwość też dopuszczam :o)
              • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 14.04.12, 22:26
                Żeby kogoś pokochać - owszem, trzeba sie poznać itd. Do zakochania wystarczy jedno spojrzenie ;)
              • madzioreck Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 14.04.12, 22:31
                A tam, ja się w małżonku strasznie szybko zakochałam - a tu nie wiemy chyba, ile czasu się autorka znała z tym facetem.
                • kis-moho Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 14.04.12, 22:47
                  madzioreck napisała:

                  > A tam, ja się w małżonku strasznie szybko zakochałam - a tu nie wiemy chyba, il
                  > e czasu się autorka znała z tym facetem.

                  Pewnie to kwestia definicji, można się zakochać, pokochać, zapałać miłością aż po grób i tak dalej, każdy rozumie przez to coś innego. Ja tylko przestrzegam przed nazywaniem motylków w brzuchu i ochoty na seks miłością, bo waga problem nagle zupełnie niepotrzebnie rośnie. Bo co innego nieszczęśliwe zauroczenie, a co innego złamane serce, prawda?
                  Mi do zakochania potrzeba było co najmniej kilkuset przegadanych godzin, wspólnej zmiany koła na rumuńskich bezdrożach i dwóch wspólnie przechorowanych gryp żołądkowych. Dopiero potem mogę myśleć o zakochiwaniu się - ale może faktycznie jestem nieczuła ;o)
                  • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 11:16
                    > Ja tylko przestrzegam przed nazywaniem motylków w brzuchu i ochoty na seks
                    > miłością, bo waga problem nagle zupełnie niepotrzebnie rośnie. Bo co innego
                    > nieszczęśliwe zauroczenie, a co innego złamane serce, prawda?

                    zgodze sie i nie zgodze sie ;)
                    na pewno nie nazywam mojego zauroczenia miloscia. jestem pewna, ze tego faceta nie kocham, nie jestem nawet blisko. natomiast dla mnie zakochanie to cos zupelnie innego, niz milosc (choc moze sie w milosc przerodzic). a niezczesliwe zauroczenie/zakochanie ma - dla mnie - wiele wspolnego ze zlamanym sercem. bo ja sie wlasnie tak teraz czuje - jakbym miala polamane serce, choc to "tylko" nieszczesliwe zauroczenie ;)

                    > Mi do zakochania potrzeba było co najmniej kilkuset przegadanych godzin,
                    > wspólnej zmiany koła na rumuńskich bezdrożach i dwóch wspólnie
                    > przechorowanych gryp zołądkowych. Dopiero potem mogę myśleć o
                    > zakochiwaniu się - ale może faktycznie jestem nieczuła ;o)

                    dla mnie to bardzo fajny opis MILOSCI, ale absolutnie nie zakochania :)
                    jak pisaly dziewczyny wczesniej - zakochac mozna sie w 5 sekund, heh, czasem chemia jest tak silna, ze odbiera rozum (slynny piorun sycylijski ;)). zeby kogos pokochac, trzeba czasu i wspolnych doswiadczen.
                    • kis-moho Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 11:35
                      > dla mnie to bardzo fajny opis MILOSCI, ale absolutnie nie zakochania :)
                      > jak pisaly dziewczyny wczesniej - zakochac mozna sie w 5 sekund, heh, czasem ch
                      > emia jest tak silna, ze odbiera rozum (slynny piorun sycylijski ;)). zeby kogos
                      > pokochac, trzeba czasu i wspolnych doswiadczen.

                      OK, jak zwał, tak zwał, mi chodzi tylko o to, żeby było jasne, że to tylko zauroczenie/zakochanie, żadne pokrewieństwa dusz. Oczywiście nie sprawia to, że motylki są mniej fajne, a rozstania mniej bolesne, ale warto sobie zdać sprawę z tego, czym jest stawka w grze, i na tej podstawie podejmować decyzje. Ty musisz sama wiedzieć, co dla Ciebie najlepsze, ale rób to ze świadomością, że jest to pan, który ładnie wygląda i dobrze się z nim rozmawia, ewentualnie robi inne rzeczy, a nie Twoja druga połówka.
                      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 12:05
                        > OK, jak zwał, tak zwał, mi chodzi tylko o to, żeby było jasne, że to [u]tylko[/
                        > u] zauroczenie/zakochanie, żadne pokrewieństwa dusz.

                        tak! 100% zgody. wydaje mi sie, ze juz to napisalam, ale powtorze. ja WIEM, ze to nie jest ten "jeden jedyny", ja NIE mam absolutnie zludzen, ze zwiazek z tym czlowiekiem bylby czyms wyjatkowym, ja NIE chce sie z nim wiazac romantycznie. nie chce konczyc swojego stalego zwiazku! to moze byc - wedlug mnie - pokrewienstwo dusz, ale ja nie wierze, ze takie cos zdarza sie "jeden jedyny raz w zyciu". ja mysle, ze jest wiele osob, z ktorymi jestem "pokrewna dusza", co nie zmienia faktu, ze takie pokrewienstwo nie ma w tym momencie dla mnie znaczenia - jestem w zwiazku, w ktorym chce byc i juz :)

                        > Ty musisz sama wiedzieć, co dla Ciebie najlepsze, ale rób to ze świadomością,
                        > że jest to pan, który ładnie wygląda i dobrze się z nim rozmawia, ewentualnie
                        > robi inne rzeczy, a nie Twoja druga połówka.

                        tak, wiem o tym. i ja nie probuje podjac decyzji "ten pan", czy moj staly partner, bo nigdy takich watpliwosci nie mialam - nie oddam mojego partnera :)
                        ja probuje podjac decyzje, czy probowac ocalic przyjazn z tym facetem, pomimo naszego zauroczenia, czy zdecydowac sie na uciecie znajomosci totalnie (zeby nie miec i pokus i zeby wczesniej mi "przeszlo"). obie sytuacje maja plusy i minusy i dlatego sie miotam... szkoda mi naszej przyjazni, ale i szkoda mi siebie - przeczytaj opis Epistilbit, ja sie wlasnie tak czuje przez wiekszosc czasu...

                        a tak na marginesie... ten facet wcale jakos specjalnie dobrze nie wyglada. mam wrazenie, ze widzialam go wiele razy i nigdy nie zwrocilam uwagi...
                        ... dopoki nie znalazl sie raz, przypadkiem, na tyle blisko, zeby chemia, feromony, czy co tam to jest, zaczely dzialac ;) po pierwszym takim "spotkaniu" nawet nie pamietalam jego twarzy, hehe, ale jak spotkalismy sie znowu, tym razem "twarza w twarz", to po doznaniach fizycznych (swoich) od razu go zydentyfikowalam...
                        • kis-moho Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 12:22
                          > tak, wiem o tym. i ja nie probuje podjac decyzji "ten pan", czy moj staly partn
                          > er, bo nigdy takich watpliwosci nie mialam - nie oddam mojego partnera :)
                          > ja probuje podjac decyzje, czy probowac ocalic przyjazn z tym facetem

                          To mam w takim razie jeszcze dwa pytania. Po pierwsze, gdyby Twój partner wiedział o sprawie, czy Twoje dalsze kontakty z panem nr. 2 by go zraniły? A po drugie, na czym polega Wasza przyjaźń, po odjęciu feromonów? Nie musisz oczywiście tego pisać publicznie na forum, ale zastanów się w miarę możliwości na zimno, czy ta gra jest warta świeczki.
                          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 12:54
                            > Po pierwsze, gdyby Twój partner wiedział o sprawie, czy Twoje dalsze kontakty z
                            > panem nr. 2 by go zraniły?

                            no nie ma co ukrywac - gdyby moj partner znal CALA prawde, to pewnie czulby sie zraniony. kto by nie byl, wiedzac, ze jego partner(ka) jest zauroczony kims innym? nawet jesli nie ma zadnych planow w stosunku do tej osoby?
                            gdyby wiedzial tylko o stanie, do ktorego STARAM sie doprowadzic, czyli o naszej "czystej" przyjazni, to nie bylb zraniony. on wie o istnieniu tego faceta, o tym ze sie bardzo lubimy i ze nawiazuje sie miedzy nami przyjazn. o zauroczeniu nie ma pojecia i mam nadzieje, ze nie bedzie mial.

                            > A po drugie, na czym polega Wasza przyjaźń, po odjęciu feromonów? Nie musisz
                            > oczywiście tego pisać publicznie na forum, ale zastanów się w miarę możliwości
                            > na zimno, czy ta gra jest warta świeczki.

                            wlasnie w tym caly problem... ja bym oddala BARDZO duzo, zeby sie tych cholernych feromonow pozbyc! zeby zawezic to wylacznie do przyjazni, czy chocby bliskiego kolezenstwa. od feromonow sie zaczelo, ale potem okazalo sie, ze to tylko "przystawka", bo NAPRAWDE bardzo sie polubilismy - na ludzkim poziomie - i mysle, ze mamy szanse byc dobrymi przyjaciolmi. dlatego tak mi zal tej znajomosci :( gdybym mogla cofnac czas, to pokierowalabym cala znajomoscia inaczej, bez najmniejszego sladu flirtu, czy "zmyslowosci", wlasnie po to, zeby zaatrzymac przyjazn, a zdusic w zarodku zauroczenie. nawet oboje o tym rozmawialismy, zeby "zaczac od poczatku", ale nie bardzo wyobrazam sobie cos takiego w praktyce. a zaczac totalnie od nowa niestety nie da sie, wiec staramy sie ratowac sytuacje teraz. nie wiem, czy sie uda, zobaczymy.

                            wiem, ze moglabym sobie to przemyslec sama, ale jesli napisze na forum, moze ktos odpowie cos, co mi pozwoli inaczej spojrzec na sytuacje? znalezc inne rozwiazanie? podjac jakas decyzje? chetnie pogadam jeszcze :) moze masz nowe pytania? ;) i jakies wnioski? rady? slowa pociechy albo ochrzan?... trudno mi z cala sytuacja, bo nie mam z kim o tym w realu pogadac. moj partner jest moim najlepszym przyjacielem, ale tym obarczac go nie moge. a inne bliskie mi osoby, z roznych powodow, nie nadaja sie raczej do takiej rozmowy rowniez. dlatego szukam kogos w siecie...
                        • ciociazlarada Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 12:56
                          sagan137 napisała:

                          > ja probuje podjac decyzje, czy probowac ocalic przyjazn z tym facetem, pomimo n
                          > aszego zauroczenia

                          Może moje wymagania/oczekiwania względem przyjaciół są nieco inne, ale głównym problemem dla mnie jest to, że ja żadnej przyjaźni między wami nie widzę. On: ot, połechtany zainteresowaniem, ale playing hard to get; Ty: zagrania jak typowy cock teaser.

                          Gdzie Ty tam widzisz przyjaźń, w tej różowej mgle feromonów? Możesz na nim naprawdę polegać, czy też "rozumie Cię"? Pomógł Ci w trudnej sytuacji (chociażby takiej jak ta, odsuwając się w cień!), czy też może "prowadzicie rozmowy pokrewnych dusz"? Może warto się zastanowić co rozumiesz przez "przyjaźń" i czego od niej wymagasz, bo w tym wątku opisujesz wiele rzeczy, ale zdrowej, umacniającej, trwałej przyjaźni niestety nie.
                          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 13:40
                            kurcze, troche okrutny post... to znaczy - okrutna dla mnie ocena sytuacji, bo ja to widze inaczej, ale moze spojrzenie z boku jest prawdziwsze :( i, oczywiscie, sama o to prosilam. wiec mam. (nie chce absolutnie powiedziec, ze Ty jestes okrutna, po prostu piszesz, co myslisz i bardzo dobrze!)

                            > Może moje wymagania/oczekiwania względem przyjaciół są nieco inne, ale
                            > głównym problemem dla mnie jest to, że ja żadnej przyjaźni między wami nie
                            > widzę.

                            moze i masz racje? to jest na pewno poczatek przyjazni dopiero, cos co mogloby sie fajnie rozwinac. tak mi mowi moja ocena sytuacji. ale moze jestem zupelnie zidiociala? moze to tylko wyobrazenia o tym, co mogloby byc, a co nie ma szans tak naprawde? bo zle zaczelismy, albo moze nigdy tam nic wiecej nie bylo?

                            > On: ot, połechtany zainteresowaniem, ale playing hard to get;

                            nie. pewnie trudno mi bedzie Was przekonac, ale naprawde nie sadze, ze to akurat ta opcja. moze inne, tez niepochlebne dla niego rzeczy, ale akurat to nie.

                            > Ty: zagrania jak typowy cock teaser.

                            ? a ktore moje zagrania sa takie typowe? znowu - moze naiwna jestem, ale zeby az tak zle oceniac sytuacje, zeby tych moich "typowych" zachowan nie widziec?

                            > Gdzie Ty tam widzisz przyjaźń, w tej różowej mgle feromonów? Możesz na nim
                            > naprawdę polegać, czy też "rozumie Cię"?

                            nie mam pojecia, czy mnie rozumie, raczej sie ze swoich uczuc nie "spowiadam".
                            moge na nim polegac w drobnych rzeczych, ktore "wyprobowalismy" (na przyklad w pracy), w duzych rzeczach nie mam doswiadczenia. a nie, mielismy jedna sytuacje kryzysowa i rzeczywiscie zachowal sie wtedy "jak prawdziwy przyjaciel".

                            > Pomógł Ci w trudnej sytuacji (chociażby takiej jak ta, odsuwając się w cień!)

                            akurat to (odsuwanie sie w cien) zrobil juz raz, dokladnie z tego powodu - zaczelo byc za bardzo feromonowo miedzy nami. jestem pewna, ze gdybym tylko poprosila, to by sie znowu usunal w cien (czasem robi to sam z siebie na jakis czas). problem w tym, ze ja nie wiem, czego chce.
                            pomogl mi ze 2 razy w trudnej sytuacji pracowej, w prywatnych nie prosilam o pomoc.

                            > Może warto się zastanowić co rozumiesz przez "przyjaźń" i czego od niej
                            > wymagasz, bo w tym wątku opisujesz wiele rzeczy, ale zdrowej, umacniającej,
                            > trwałej przyjaźni niestety nie.

                            to bardzo dobre pytanie, dobrze, ze je zadalas.
                            juz sie zaczelam nad tym powaznie zastanawiac. na pewno chcialabym, zeby miedzy nami taka przyjazn byla, moze jest mozliwa w przyszlosci. ale czy jest teraz - musze to wszystko przemyslec. dzieki, czasem "okrutne diagnozy" tez bardzo pomagaja, moze bedzie tak i tym razem ;)
                            • 100krotna Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 14:13
                              Podam alternatywną ocenę sytuacji, może Ci pomoże.

                              > moze i masz racje? to jest na pewno poczatek przyjazni dopiero, cos co mogloby
                              > sie fajnie rozwinac. tak mi mowi moja ocena sytuacji. ale moze jestem zupelnie
                              > zidiociala? moze to tylko wyobrazenia o tym, co mogloby byc, a co nie ma szans
                              > tak naprawde? bo zle zaczelismy, albo moze nigdy tam nic wiecej nie bylo?


                              Albo albo. Albo z tego mógłby być całkiem fajny związek (nie do zrealizowania w obecnej sytuacji) albo całą ocenę opierasz na własnych wyobrażeniach. Tak czy tak, wyjście z sytuacji jest obecnie jedno: uciąć znajomość.


                              > nie mam pojecia, czy mnie rozumie, raczej sie ze swoich uczuc nie "spowiadam".
                              > moge na nim polegac w drobnych rzeczych, ktore "wyprobowalismy" (na przyklad w
                              > pracy), w duzych rzeczach nie mam doswiadczenia. a nie, mielismy jedna sytuacj
                              > e kryzysowa i rzeczywiscie zachowal sie wtedy "jak prawdziwy przyjaciel".


                              Albo jak koleś, który chce być bohaterem w oczach wpatrzonej w niego koleżanki.


                              > akurat to (odsuwanie sie w cien) zrobil juz raz, dokladnie z tego powodu - zacz
                              > elo byc za bardzo feromonowo miedzy nami. jestem pewna, ze gdybym tylko poprosi
                              > la, to by sie znowu usunal w cien (czasem robi to sam z siebie na jakis czas).


                              Albo pomyślał, że chwila tęsknoty tylko Cię nakręci, że niepewność nakręca flirt. Odsuwanie-przyciąganie-trzymanie w niepewności-kuszenie. Potraktował Cię jak zabawkę.


                              jestem pewna, ze gdybym tylko poprosi
                              > la, to by sie znowu usunal w cien (czasem robi to sam z siebie na jakis czas).
                              > problem w tym, ze ja nie wiem, czego chce.


                              No to Ty teraz zechciej się zachować jak jego przyjaciółka (którą przecież jesteś?) i bez proszenia odsuń się w cień, mając na uwadze wasze obydwa związki i wiedzę, że nic dobrego z waszego flirtu nie wyniknie


                              > pomogl mi ze 2 razy w trudnej sytuacji pracowej, w prywatnych nie prosilam o po
                              > moc.


                              Bo myśli, że coś za coś i tez mu pomożesz kiedyś w trudnej sytuacji pracowej. Albo może akurat było to też potrzebne do realizacji jego celów.
                              Nawet się nie waż prosić o pomoc w trudnej sytuacji prywatnej...
                              • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 17.04.12, 10:32
                                > Podam alternatywną ocenę sytuacji, może Ci pomoże.

                                ok, rozumiem, co sie starasz zrobic :) niektore z rzeczy, o ktorych wspominasz ponizej mogla byc prawda, ale niektore wydaja mi sie bardzo nierealne - te skomentuje ;) tak, wiem, ze ja siedzie w tym po uszy i pewnie nie oceniam calej sytuacji obiektywnie, ale tez tylko ja znam osobiscie osobe, o ktorej rozmawiamy...


                                > > nie mam pojecia, czy mnie rozumie, raczej sie ze swoich uczuc nie "spowiadam".
                                > > moge na nim polegac w drobnych rzeczych, ktore "wyprobowalismy" (na przyklad
                                > w pracy), w duzych rzeczach nie mam doswiadczenia. a nie, mielismy jedna sytuacj
                                > > e kryzysowa i rzeczywiscie zachowal sie wtedy "jak prawdziwy przyjaciel".
                                >

                                >
                                > Albo jak koleś, który chce być bohaterem w oczach wpatrzonej w niego koleżanki.

                                nigdy o tym w ten sposob nie myslalam. jak ja pomagam ludziom, to dlatego, zeby im pomoc wlasnie, a nie zeby ulepszac swoj wlasny wizerunek w ich oczach. ja bardzo czesto przekladam swoje motywy na innych ludzi, hehe, nie dopatruje sie "drugiego dna". moze powinnam zaczac?

                                > Albo pomyślał, że chwila tęsknoty tylko Cię nakręci, że niepewność nakręca flirt.
                                > Odsuwanie-przyciąganie-trzymanie w niepewności-kuszenie. Potraktował Cię jak
                                > zabawkę.

                                wiem, ze to naiwne, ale naprawde nie sadze, zeby tak bylo. jego zachowanie wygladalo na naturalnie szczere, pare rzeczy daje mi niemalze pewnosc, ze tutaj nie masz racji. choc nie upieram sie, oczywiscie...

                                > No to Ty teraz zechciej się zachować jak jego przyjaciółka (którą przecież jesteś?) i bez
                                > proszenia odsuń się w cień, mając na uwadze wasze obydwa związki i wiedzę, że nic
                                > dobrego z waszego flirtu nie wyniknie

                                hehe, wlasnie usiluje to robic... choc nie jest mi latwo, bo jestem osoba bezposrednia i impulsywna. nie widzielismy sie jednak od miesiaca (ale znikomy kontakt mamy) i pewnie jeszcze troche tak zostanie (choc nic nie uzganialismy ze soba).

                                > Nawet się nie waż prosić o pomoc w trudnej sytuacji prywatnej...

                                aye aye sir!
                                to jest - m'am! :)
                            • ciociazlarada Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 14:42
                              sagan137 napisała:

                              > > Ty: zagrania jak typowy cock teaser.

                              Niby "uciekasz" i bronisz cnoty, ale na tyle powoli i ślamazarnie, żeby w razie czego można było Cię złapać.

                              Słuchaj, ja byłam w takich sytuacjach nie raz. Raz na przykład mój związek był kiepski, więc zdecydowałam się na bardzo udany romans, który przewietrzył mi szafę. Drugi raz, mój związek był/jest bardzo udany, jestem z kimś kogo kocham i niczego mi nie brakuje. Rozpoznałam więc sytuację z daleka i powiedziałam mojemu partnerowi: "słuchaj, czuję się pogubiona, mieszkamy daleko od siebie i jeden koleżka zawraca mi w głowie, źle się z tym czuję. Przepraszam Cię, utnę to w ciągu tygodnia, ale czy możemy spędzać razem więcej czasu?" Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Bez strat i scen, mam i dobrego kolegę, i udany związek. Tyle, że uczciwie ciachnęłam sytuację w zarodku, postawiłam sprawę jasno i dotrzymałam terminu:) Zadbałam również o to, żebyśmy się wszyscy w czwórkę znali i lubili:)
                            • anne_stesia Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 22:22
                              Czy nie jest też trochę tak, że ponieważ brakuje Ci większej ilości bliskich osób wokół Ciebie to trochę obniżasz kryteria "przyjaźni"? I traktujesz faceta, z którym fajnie Ci się rozmawia i jest Ci miło, a do tego kiedyś wyświadczył Ci jakąś przysługę, jak przyjaciela?
                              Dla mnie przyjaźń to znacznie więcej, do tego przyjaźnie w pracy są dość... ryzykowne. Podobnie jak na studiach, czy w szkole. Niby wtedy najwięcej przyjaźni się zawiązuje, ale jeszcze więcej znajomości nie przetrwało w tym okresie prób.
                              W pracy o przyjaźń bardzo trudno, zwłaszcza damsko-męską i ja bym była ostrożniejsza w nazywaniu kogoś przyjacielem - to jest już czas, kiedy ludzie są w związkach, są doroślejsi i często mają dość sztywne priorytety w życiu, a przyjaźń wymaga pewnego idealizmu i wiary w ludzi, którą zatraca się z chwilą przejścia w dorosłe życie. Tak mi się wydaje, niekoniecznie tak musi być, ja bym po prostu miała więcej nieufności w nawiązywaniu bliższych relacji z osobami z pracy. Zwłaszcza gdyby to był mężczyzna.
                              W całej reszcie zgadzam się z dziewczynami, które pisały o tym, że facet Cię zwodzi i tylko dodatkowo ośmiela mówiąc, że wcale nie chce romansu. Uczciwy facet, który od początku wie, że nie chce romansu i wystawiania swojego związku na próbę, nie będzie kontynuował takiej znajomości, w której jest narażony na kuszenie. Na pewno nie będzie kokietował i nazywał kobiety miseczką słodyczy. Fuj porównanie tak w ogóle, jakieś takie filmowo-amantowe mi się wydaje.
        • 100krotna Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 11:55
          Ma wrażenie, że lubisz się męczyć i czuć rozdarta i dlatego się zadręczasz. Że mimo wszystko, to jest dla Ciebie miłe uczucie, a tutaj szukasz rozgrzeszenia dla swojego męczenia.
          A jeśli jest miłe - to nasze rady nic nie pomogą i tak zrobisz, to na co będziesz mieć ochotę. Tylko oszacuj najpierw ryzyko ;)

          Ja bym odcięła te kontakty, nie udając, że jest między wami "przyjaźń" i że wzajemne podkręcanie atmosfery uprawiacie w jakimś wyższym celu. Bo cel może być jeden - łożko. A co myślę o łóżku, napisałam już gdzieś w wyższych partiach drzewka.
          Jak to zrobić? W ten sam sposób, w jaki starałabyś się pozbyć niewygodnego adoratora: staraj się z nim nie zostawać sam na sam, nie kontaktuj w sprawach innych niż zawodowe, nie rób aluzji, nie szukaj bliskości, na jego sygnały reaguj chłodno. Da się, miałam taką sytuację.
          • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 17:32
            > Ma wrażenie, że lubisz się męczyć i czuć rozdarta i dlatego się zadręczasz. Że
            > mimo wszystko, to jest dla Ciebie miłe uczucie, a tutaj szukasz rozgrzeszenia dla swojego
            > męczenia.

            cholera, nie! :)
            jesli CHCE sie tak meczyc, to zupelnie podswiadomie! naprawde czuje sie z tym okropnie i chce, zeby sie wreszcie skonczylo!

            > Ja bym odcięła te kontakty, nie udając, że jest między wami "przyjaźń" i że wzajemne
            > podkręcanie atmosfery uprawiacie w jakimś wyższym celu.

            naprawde myslisz, ze tak jest? :(
            probuje tak teraz patrzec z boku na nasze stosunki i rozkladac je na "przyjazn" i "podkrecanie atmosfery". i mam wrazenie, ze OBIE czesci sa obecne. nie ukrywam, jest sporo erotyzmu w naszych kontaktach, na pewno to lozko kreci nam sie po glowach.
            ale jest tez bardzo duzo swietnych, ludzkich stosunkow. mozemy gadac bez konca o interesujacych nas rzeczach (kiedy to przez mysl nam nie przejda nawet zadne aluzje, w ogole o tym nie myslimy). czytamy podobne ksiazki (ale muzyki sluchamy zupelnie innej ;)), mamy podobne spojrzenie na wiele waznych i podstawowych spraw. az czasem sie glupio czujemy, bo bardzo rzadko mozemy sie o jakies rzeczy pospierac, bo na ogol odpowiedz drugiej osoby jest "mysle tak samo!". az tandetne to sie wydaje ;) oczywiscie nie zgadzamy sie we wszystkim, sporo rzeczy nas w sobie drazni, ale pryncypia mamy podobne. i nie sadze, zebysmy to sobie wymyslili, bo chcemy sie ze soba przespac... dlatego mi tego szkoda.

            > Jak to zrobić? W ten sam sposób, w jaki starałabyś się pozbyć niewygodnego ador
            > atora: [...]

            oczywiscie wiem, jak to zrobic. problem w tym, ze nie wiem, czy CHCE to zrobic.
            on tez wie, jak to zrobic. jak sie zorientowalismy, jak sie sprawy rozwijaja miedzy nami, to probowalismy przestac sie kontaktowac. niedlugo wytrzymalismy, niestety.
        • ko_kartka Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 22:12
          sagan137 napisała:

          > no dla mnie to raczej koszmar, wszelkie negatywne strony nieszczesliwego zakoch
          > ania, bez zadnych dobrych stron zauroczenia ;) chyba straszna pesymistka jestem
          > , skoto tak do tego podchodze, ale tak mam. probuje siebie sama "przekonac" do
          > dobrych stron, ale nie wychodzi.
          >
          > mecze sie...

          Ja też jestem pesymistką :) Wiem również, co to znaczy takie koszmarne zauroczenie - i tu jest jedno spore "ale". Koszmar zauroczenia zaczyna się wtedy, gdy stały związek nie spełnia swojej roli, jest frustrujący w jakikolwiek sposób. Nie oceniam, ale może warto podejść od tzw. "d... strony" i zastanowić się nad emocjami w stałym związku. Niespełnienie? Albo wszystko niby jest idealnie, ale jednak odczuwasz braki?

          Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli w stałym związku emocjonalne potrzeby są zaspokajane, to takie zauroczenia przebiegają z maleńkim poczuciem winy (bo myśli i marzenia kierują się ku obiektowi, ku któremu nie powinny), ale jednak dość spokojnie.

          No albo... Brak tu zdrowego egoizmu. U Ciebie. Nie potrafisz się cieszyć czymś, co niby nie jest w porządku, ale w zasadzie nikomu krzywdy nie wyrządza - bo czujesz się winna, że grzeszysz myślą. Ani mową, ni uczynkiem, tylko myślą. Tak nie powinnaś się czuć, każdy ma prawo do swojego intymnego świata wewnętrznego i nawet najbliższa osoba, za którą w ogień byś skoczyła, nie ma prawa żądać w niego wglądu.
          • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 22:42
            ko_kartka napisała:

            > Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli w stałym związku emocjonalne potrzeby s
            > ą zaspokajane, to takie zauroczenia przebiegają z maleńkim poczuciem winy (bo m
            > yśli i marzenia kierują się ku obiektowi, ku któremu nie powinny), ale jednak d
            > ość spokojnie.

            To trochę jedzie stereotypem. ;-) Faceci zdradzają dla seksu, a kobiety z powodu niespełnionych emocji. ;-) Według moich doświadczeń guzik prawda. ;-) Kobieta może mieć ochotę na świeży seks, a facet potrzebować czułości i potwierdzenia. Nie szukałabym też błędów w stałym związku. Zresztą partnerów idealnych nie ma i "udoskonalanie" czegoś, co z założenia nie może być doskonałe, może skończyć się fiaskiem i rozbiciem całkiem dobrego małżeństwa. Nie można mieć bowiem wszystkiego. Jeżeli podoba nam się w naszym stałym partnerze na przykład akurat to, że działa na nas uspokajająco, co ważne nam jest 360 dni w roku, to nie możemy wymagać, że będzie z nami także skakał z lampy, co chcemy robić tylko 6 dni w roku.
            • ko_kartka Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 00:52
              pierwszalitera napisała:

              >
              > To trochę jedzie stereotypem. ;-) Faceci zdradzają dla seksu, a kobiety z powod
              > u niespełnionych emocji. ;-)

              No nic nie poradzę, że u mnie to tak jakoś stereotypowo przebiega :) Aczkolwiek nie twierdzę bynajmniej, że kobiety nie mogą zdradzać, bo brakuje im TYLKO seksu w związku. Nawet bardzo mogą, ale to właśnie są braki w związku. No. Seks jest dla mnie ważny, więc jeśli związałam się na stałe z kimś, to z powodu seksu jednakowo, jak i z powodu poczucia bezpieczeństwa czy uspokojenia. I jeśli teraz ten seks szwankuje, a naprawić od razu nie lzia, to mogę i zdradzać dla seksu - ale wciąż dlatego, że mi tego w związku brakuje. Natomiast zauroczenie (tutaj seks jest dla mnie warunkiem sine non qua zauroczenia, prosta jestem emocjonalnie) nie musi być od razu koszmarem, jeśli związek mnie zaspokaja emocjonalnie (no, tu nie oddzielam emocji od seksu, prawda - po prostu, fajny seks=fajne emocje, niefajny seks=niezaspokojone emocje).

              Według moich doświadczeń guzik prawda. ;-)
              > Kobieta może mieć ochotę na świeży seks, a facet potrzebować czułości i potwier
              > dzenia. Nie szukałabym też błędów w stałym związku. Zresztą partnerów idealnych
              > nie ma i "udoskonalanie" czegoś, co z założenia nie może być doskonałe, może s
              > kończyć się fiaskiem i rozbiciem całkiem dobrego małżeństwa.

              Sooooo true. No i co z tego? Związku rozbijać nie trzeba, ale koszmarów zauroczenia przeżywać takoż nie trzeba. Koszmar wynika IMO właśnie z tego frustrującego poczucia, że przechodzi mi koło nosa okazja na dopełnienie braków w istniejącym związku. Bo do tego, że małżeństwo/długoletni związek nie spełnia wszystkich wyidealizowanych oczekiwań i obietnic wiecznego szczęścia, to trzeba mieć doświadczenie w takim związku. Ty je masz, ja (nie chwaląc się) je mam, aczkolwiek czas u mnie ma takie samo znaczenie, jak intensywność (i tu nie ma się rzeczywiście czym chwalić, no).

              Nie można mieć bow
              > iem wszystkiego. Jeżeli podoba nam się w naszym stałym partnerze na przykład ak
              > urat to, że działa na nas uspokajająco, co ważne nam jest 360 dni w roku, to ni
              > e możemy wymagać, że będzie z nami także skakał z lampy, co chcemy robić tylko
              > 6 dni w roku.

              A to tylko w roku przestępczym, nota bene. Tylko to raczej nie jest tak, że wybieramy sobie na stałego partnera kogoś, kto ma JEDNĄ cechę nam odpowiadającą, nieprawdaż? Całokształt się liczy, w którym dostrzegamy wady, ale w ramach kompromisu z rzeczywistością uczymy się z nimi żyć.
              • ko_kartka Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 00:55
                ko_kartka napisała:

                > Natomiast zauroczenie (tuta
                > j seks jest dla mnie warunkiem sine non qua zauroczenia, prosta jestem emocjona
                > lnie) nie musi być od razu koszmarem, jeśli związek mnie zaspokaja emocjonalnie

                Doprecyzowując: seks w sensie seksualności, atmosfery nabrzmiałej od latających wkoło feromonów i hormonów, a nie w sensie konsumpcji.
    • mamamisi2005 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 15:31
      kiedys miałam taka relacje i powiedziałam otwarcie delikwentowi, ze coraz bardziej podoba mi sie jako facet, ale z różnych powodów (wymieniłam) nie chcę, zeby to się rozwinęło w bardziej intymny układ damsko-męski
      przyznanie sie do zauroczenia było tylko wypowiedzeniem na głos tego, co i tak czulismy, ale sprawa została postawiona jasno i to było bardzo ok
      znajomość nieco się rozluźniła, ale przetrwała, czasami nasze fale nadal wchodzą w interferencje, ale to jest po prostu miłe, a nie niepokojące
      • ansil Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 18:59
        o to to! wlasnie chcialam napisac ze najlepiej z tym "uroczajacym" pogadac. no bo jak to przyjaciel to chyba mozna, nie?

        po drugie, nawet jesli wasze realcje nie przeszly na kolejny etap to dobrze by sie postawic w roli meza rowniez.. ja bym bardzo nie chciala, zeby moj mauż takie rozterki jak Ty przezywal i sama bym na to tez nie pozwolila. Ale moje zasady moralne wykluczaja zdrade- dla mnie zdrada=koniec zwiazku, obojetnie czy bym zdradzila, czy byla zdradzoną..
        • pierwszalitera Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 19:38
          ansil napisała:

          > po drugie, nawet jesli wasze realcje nie przeszly na kolejny etap to dobrze by
          > sie postawic w roli meza rowniez.. ja bym bardzo nie chciala, zeby moj mauż tak
          > ie rozterki jak Ty przezywal i sama bym na to tez nie pozwolila. Ale moje zasad
          > y moralne wykluczaja zdrade- dla mnie zdrada=koniec zwiazku, obojetnie czy bym
          > zdradzila, czy byla zdradzoną..

          Ani dobrymi chęciami, ani surowymi regułami w związku nie zapobiegniesz, że twój partner w kimś się nie zauroczy i nie będzie przeżywał podobnych rozterek. Pożądać kogoś, zdawać sobie sprawę z ambiwalencji i odczuwać emocjonalną huśtawkę z tego powodu, to jeszcze długo nie oznacza zdradzać. Nie widzę więc powodu, by stawiać się w roli męża. Na razie nic mu nie ubyło. I rezygnacja ze zdrady dla zasady nie oznacza też, że problem będzie z głowy.
          • marciasek Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 19:45
            pierwszalitera napisała:

            > rezygnacja ze zdrady dla zasady
            > nie oznacza też, że problem będzie z głowy.

            Tak, przyznaję, że ten ostatni argument daje do myślenia...
            • ansil Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 13:34
              a ja nie zrozumialam.. i poprosze o rozwiniecie..
        • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 21:16
          > o to to! wlasnie chcialam napisac ze najlepiej z tym "uroczajacym" pogadac. no
          > bo jak to przyjaciel to chyba mozna, nie?

          wspominalam juz, ze o tym rozmawialismy. i nawet probowalismy "zerwac stosunki", ale nam sie nie udalo. jak niby taka rozmowa ma pomoc na "oduroczenie sie"?

          po co mam partnerowi o tym mowic? zeby mu bylo przykro? zeby mial rozterki, czy sobie potrafie z zauroczeniem poradzic? czemu i on ma przechodzic przez pieklo? wystarczy, ze ja sie czuje okropnie. przeciez to zauroczenie nie jest moja wina, nie chcialam go, nie prowokowalam, po prostu sie stalo. chetnie bym sie go pozbyla! nie mam zamiaru sie mu "poddawac", czy zmieniac moj zwiazek ze wzgledu na to zakochanie, wiec po co obarczac tym partnera? gdyby jemu sie cos takiego przytrafilo (z podobnymi decyzjami, co z tym zrobic), to ja nie chcialabym o tym wiedziec. oczywiscie nie byloby mi milo, ale nie moglabym partnera winic, ze ktos go zauroczyl - na to sie nie ma wplywu przeciez. na swoje zachowanie i trzymanie sie na wodze - tak, ale na sam fakt zauroczenia - nie. przynajmniej wedlug mnie.
          • mszn Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 21:37
            > przeciez to zauroczenie nie jest moja wina, nie chcialam go, nie prowokowalam, po prostu sie stalo.

            No jak nie, jak tak. Jeśli zaczynasz coś do kogoś czuć i widzisz, że robi się niebezpiecznie, i zamiast trzymania gościa w bezpiecznej odległości zaczynasz się bawić w "przyjaźń", "mi z nim po prostu dobrze" i "próbowaliśmy zerwać znajomość, ale nam się nie udało" - to to jest właśnie to prowokowanie. Naprawdę najmniej bolesnym i ryzykownym sposobem na pozbycie się zauroczenia jest odstawienie bodźców. Za rok czy pół będziecie tymi samymi ludźmi, jak już Wam przejdzie, będzie można się przyjaźnić. Skoro to taka wspaniała przyjaźń, to możesz chyba się trochę poświęcić, żeby dać jej szansę faktycznie być przyjaźnią?
            • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 11:17
              moze masz racje? :(
              moze i moja wina, ze tak to sie ciagnie bez sensu.
              na razie trudno mi zniesc mysl o "odstawieniu bodzcow", ale powoli zaczynam sie do tej mysli przyzwyczajac.
              chociaz... wiem, ze to moze byc zaklinanie rzeczywistosci, ale: jak przstalismy sie kontaktowac, to czulam sie naprawde okropnie. a gdy probowalismy sie po prostu przyjaznic i trzymac emocje na wodze, nadal czulam sie zle, ale LEPIEJ. wiesz o co mi chodzi? dlatego (chyba?) myslalam, ze pozostanie w kontakcie to lepsze (dla mnie) wyjscie, niz zupelne zerwanie stosunkow.

              teraz juz nie jestem taka pewna. moze rzeczywiscie powinnismy odposcic na pare miesiecy i zobaczyc, jak sprawa sie rozwinie? tylko potrzebowalabym czegos, co mnie zaabsorbuje na tyle, zeby odciagnac moje mysli od tej sprawy ;) jestem osoba bardzo impulsywna i trudno mi sie powstrzymac przed robieniem rzeczy (najrozniejszych).
          • ansil Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 13:30
            sagan137 napisała:


            > po co mam partnerowi o tym mowic?

            ejej, ja nie napisalam, ze masz mu mowic, tylko, ze masz sie w jego sytuacji postawic- co by czul jakby.. o jakby np przeczytal ten watek ;)

            ludziom, ktorzy zdradza partnera, a nie chca konca zwiazku nigdy bym nie poradzila zwierzac sie z tego partnerowi, wiec tu analogicznie..
            dzielenie sie tak "wiedza" z partnerem nie przynosi nic dobrego.. zadnej ze stron..
            • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 20:34
              ok, zle zrozumialam :)

              mam nadzieje, ze moj partner nigdy sie nie zorientuje, co sie dzieje/dzialo. zdaje sobie sprawe, jak przykro by mu bylo, gdyby sie dowiedzial :(

          • mamamisi2005 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 13:50
            > wspominalam juz, ze o tym rozmawialismy. i nawet probowalismy "zerwac stosunki"
            > , ale nam sie nie udalo. jak niby taka rozmowa ma pomoc na "oduroczenie sie"?

            taka rozmowa nie ma zadnych wlasciwosci magicznych
            ale jesli faktycznie nie chcesz czegos i to mowisz i ta druga strona te nie chce i to mowi to oczyszcza atmosfere, wowczas nie ma flirtowania, nie ma erotycznej atmosfery
            gorzej jesli mowisz "nie chce", a tak naprawde chcesz, swiadomie czy podswiadomie, wtedy tylko podkrecasz temp wprowadzajac aspekt zakazanego owocu
            mowiac o swoijej erotycznej fascynacji powiedzialam raczej "wiesz stary, krecisz mnie coraz bardziej i to ani troche mi sie nie podoba, jestem tym zaniepokojona, nic fajnego z tego nie bedzie", a nie "rozgrzewasz mnie do czerwonosci, snisz mi sie po nocach, masturbujac sie mam cie przed oczami... ale nie !!! nie moge dopuscic, aby cos z tego sie spełniło, co za koszmar rozdarcia" ;)
        • pinupgirl_dg Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 11.04.12, 21:32
          > po drugie, nawet jesli wasze realcje nie przeszly na kolejny etap to dobrze by
          > sie postawic w roli meza rowniez.. ja bym bardzo nie chciala, zeby moj mauż tak
          > ie rozterki jak Ty przezywal

          A ja się z Tobą zgodzę. Też byłoby mi przykro, gdyby mój M. zastanawiał się, czy skonsumować, czy nie, względnie jak ocalić tę przyjaźń ryzykując że coś się wydarzy itd itd. Wolałabym, żeby mi otwarcie powiedział, jak się ma sytuacja, a najbardziej, żeby się z takiego układu wymiksował. Dla mnie zdrada to jeszcze nie musi być koniec, chociaż nie chciałabym być zdradzona ani zdradzić, z tego też powodu uważam nawet na moje kumpelskie relacje. Chociaż w tej kwestii siły woli mi nie brak, to a) po co ryzykować b) kręcenie za plecami z kolegami, nawet bez finału też mi nie pasuje c) mam tak mało czasu, że ledwo na mój związek go starcza i d) jak będę potrzebować adrenaliny, to zapiszę się na wymarzony kurs wspinaczki.
    • maith Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 02:04
      Ja nie wiem, czego Ty od nas oczekujesz. Ale jak widać, nie da się wytłumaczyć ćmie, że lecąc do ognia może stracić skrzydełka.
      W takiej sytuacji decydujesz, który związek jest dla Ciebie ważniejszy. Jak ten pierwszy, to drugi przerywasz/dystansujesz się. Jak ten drugi, to zmieniasz faceta. I tyle.

      Zauroczenie Ci się przytrafiło, trudno. Ale co z nim zrobisz, jak widzisz, co się dzieje, to już wyłącznie Twoja decyzja.
      I nie, zauroczenia same nie przechodzą, a już nie, jak akurat rosną i uparcie nie chcą przejść. Nie przy Twoim podejściu. Takie dramatyczne rozdarcia działają tylko podsycająco.

      A to, czy facet, z którym jesteście w erotycznym zauroczeniu naprawdę jest Twoim przyjacielem, to się akurat w tej sytuacji na pewno nie dowiesz.
      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 10:14
        > Ja nie wiem, czego Ty od nas oczekujesz. Ale jak widać, nie da się wytłumaczyć
        > ćmie, że lecąc do ognia może stracić skrzydełka.

        Maith, wlasnie takie roznorodnych, czasem i bardzo krytycznych odpowiedzi oczekuje :) ja sobie zdaje sprawe, ze w tym momencie nie jestem "emocjonalnie" 100% sprawna i ze sama najprawdopodobniej dobrych decyzji nie podejme. ale "zidiocialam" tylko po czesci, bo racjonalna czesc mnie CHCE podjac dobra decyzje. do tego potrzebuje pomocy - mam nadzieje, ze uda nam sie wspolnie zawrocic ta oglupiala cme ;)

        > I nie, zauroczenia same nie przechodzą, a już nie, jak akurat rosną i uparcie n
        > ie chcą przejść. Nie przy Twoim podejściu. Takie dramatyczne rozdarcia działają
        > tylko podsycająco.

        tego (chyba?) jeszcze nikt nie napisal. naprawde tak jest? mnie sie wydawalo, moze blednie, ze to samo przejdzie. moze masz racje, moze przejdzie, jesli zredukuje sie bodzce do minimum (albo wrecz wyeliminuje)?
    • aankaa Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 12:24
      1) jeśli facet jest prawdziwym przyjacielem nie wciągałby siebie i Ciebie w taką sytuację
      2) macie stałych partnerów
      3) nawet "czysty seks" bez zobowiązań - w Twoim przypadku raczej niemożliwe, za bardzo się w facecie zadurzyłaś - zepsuje to co między wami jest
      4) nie romansuje się w miejscu pracy - zawsze wyjdzie na światło dzienne i przyjemne to nie będzie
      5) no i jak poczują się wasi partnerzy ?

    • madzioreck Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 12.04.12, 22:20
      Jeśli zależy Ci na swoim związku, to według mnie taka sytuacja jest do natychmiastowego ucięcia. Na-tych-mia-sto-we-go.
      Przeczytałam cały wątek, o ile dobrze zrozumiałam, to nie jest facet, z którymś znasz się ileś tam czasu, byliście przyjaciółmi, a nagle nastąpiło zauroczenie. Jeśli zrozumiałam dobrze, to daruj sobie na razie nazywanie przyjaźnią tego typu relacji - czy jest przyjaźń, to się przekonasz dopiero wtedy, kiedy to wszystko wygaśnie.
    • szarlotka021 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 13.04.12, 22:32

      Łatwo jest oceniać innych, to prawda... Często do końca nie wiemy jak zachowalibyśmy się w danej sytuacji, która na pozór może wydawać się czarna lub biała. Odpowiedz sobie, jednak, na pytania:
      1. Czego tak naprawdę chcesz w życiu?
      2. Co byś czuła gdyby to Twój mąż był na Twoim miejscu? Czy wtedy dopuszczałabyś rozterki swojego męża i usprawiedliwiłabyś jego wahania, czy też chciałabyś aby uciął ten temat?
      3. Czy po paru tygodniach lub miesiącach znajomości można nazwać kogoś przyjacielem i wierzyć w każde jego słowo? Czym tak naprawdę jest przyjaźń?

      Można tworzyć więcej pytań, ale tak naprawdę jesteś już dorosła i sama musisz określić na czym i na kim Ci zależy. Każdy ma swój własny system wartości.
    • epistilbit Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 14.04.12, 22:56
      Jakoś to było, że piłka w grze, a bramki są dwie :)
      tu są tak
      bramka nr 1 będzie romans
      bramka nr 2 nie będzie romansu a będziecie się męczyć
      znam, przeżywa(ła)m
      najlepsze co można zrobić to zmienić pracę
      i przestać
      inaczej nieugaszony ogień co się tli będzie na przemian cię ranił, gasił i otumaniał.
      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 11:35
        > najlepsze co można zrobić to zmienić pracę
        > i przestać
        > inaczej nieugaszony ogień co się tli będzie na przemian cię ranił, gasił i
        > otumaniał.

        pracy absolutnie nie zmienie, nie ma szans (za dlugo sie meczylam, zeby miec to, co mam). on tez nie (podobna sytuacja). pisalam natomiast, ze bardzo latwo byloby mi uciac wszelkie kontakty z nim w pracy - w zasadzie spotykamy sie, bo chcemy. przypadkowe spotkania (nieplanowane) sa bardzo rzadkie i mozna je wyeliminosc do minimum. tak wiec to nie jest problemem. chyba, ze problemem jest sama swiadomosc, ze ta osoba pracuje w tym samym miejscu ;)

        przestanie caly czas chodzi mi po glowie, tylko nie mam (jeszcze?) odwagi tego zrobic...

        natomiast zdanie o ogniu BARDZO pasuje do mojego obecnego stanu ducha. widze, ze nie rozumiesz - jak wywnioskowalam z Twojego postu, pewnie z wlasnego doswiadczenia...
        dzieki za rady :)
        • epistilbit Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 20:28
          Ja tak zmieniam pracę od prawie roku :)
          więc wiem. I tak sobie wiszę w próżni, kocham - nie kocham, chce - nie chcę. A wystarczyłby jeden gest, a bym poszła zanim hen....ale on skubany tego gestu nie robi...
    • diuszesa Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 01:13
      Tak jak napisała wcześniej Madzioreck - to, czy to jest przyjaźń, tego się w sytuacji mocno erotycznej nigdy nie dowiesz. Dopóki jesteście z tym sami, nie dowiecie się.
      Dlatego proponuję: powiedz mu, że go lubisz; że fajnie się z nim gada itp. i możecie spotkać się raz na jakiś czas i chętnie go poznasz ze swoim partnerem. I ciekawe, co on na to powie. Niezależnie od tego, czy się zgodzi czy nie, być może perspektywa ich wspólnego funkcjonowania jakoś Cię ochłodzi. (Oczywiście, jeśli chcesz się odkochać, to lepiej dla Ciebie będzie, jeśli on się wystraszy ;-)
    • maheda Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 15.04.12, 23:22
      > mozna byc "tylko przyjaciolmi" w takiej sytuacji?

      Nie można.

      > czy lepiej (dla mnie) wymiksowac sie z tego zupelnie?

      Tak, zdecydowanie lepiej. Im szybciej, tym lepiej.

      > przyznam szczerze, ze boje sie stracic przyjaciela, ale obecna sytuacja tez mi
      > zupelnie nie odpowiada.

      Dla mnie to raczej nie jest przyjaciel. Przyjaciel by raczej powiedział "sorry, nie podobasz mi się w ten sposób" nawet, gdyby umierał z seksualnego pociągu do Ciebie. Żebyś się nie męczyła.
      • kaat24 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 16.04.12, 08:38
        starasz się jakoś nam wytłumaczyć swój stan, swoje emocje i udokumentować sensownie własne podejście...pod nazwą "uratować przyjaźń" ale tak jakoś miedzy wierszami mam wrażenie , ze się sama oszukujesz. generalnie nakręciłaś się sytuacją na maxa, cieszy Cię to zainteresowanie, spotakania niby przypadkowe, podminowana atmosfera. a wyobraźnia działa, działa i podsuwa scenariusze a Ty utwierdzasz się w przekoananiu jakby to było fajnie i po przyjacielsku

        myśle, że powinnaś się ostudzić (zaprzestać konatktów) a po jakimś czasie ponownie zanalizować sytuację. ważne żebyś nie konsultowała się ze swoim przjeacielem w tych decyzjach- sądzę że to bardziej potęguje Twój stan niż go uspokaja.

      • sagan137 Re: zauroczenie kims, gdy jest sie w stalym zwiaz 17.04.12, 10:42
        > Dla mnie to raczej nie jest przyjaciel. Przyjaciel by raczej powiedział "sorry,
        > nie podobasz mi się w ten sposób" nawet, gdyby umierał z seksualnego po
        > ciągu do Ciebie. Żebyś się nie męczyła.

        heh, ale on dokladnie to zrobil. powiedzialm mi, ze nie jest mna zupelnie zainteresowany i w zasadzie urwalismy kontakty na pare miesiecy. potem jakos znowu pociagnelo nas ku sobie i czasami atmosfera robi sie, hm, dziwna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka