Dodaj do ulubionych

Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)?

19.11.12, 14:56
Wybaczcie że anonimowo, jakoś tak prościej.

W lipcu skończyłam studia, uznawane za prestiżowe i przyszłościowe, i bezskutecznie usiłuję znaleźć pracę. Ilość ofert z mojej branży jest śladowa, a dla kogoś bez doświadczenia bliska zera. Większość osób po moich studiach wybiera doktoraty, głównie za granicą (nie odpowiada mi to) albo kończy drugi kierunek (trochę za późno na taką decyzję). A ja ciągnę dorywczą pracę na 1/3 etatu, którą zaczęłam w czasie studiów, i najzwyczajniej w świecie nie wiem, co mogę i co chcę w życiu robić. Nie mam jakichś unikatowych umiejętności, studia nie dały mi żadnych uprawnień zawodowych , znam tylko bardzo dobrze angielski, doświadczenie zawodowe mizerne i niezwiązane z żadną sensowną branżą - typowo studenckie. I co z tego, że uważam, że jestem inteligentna i szybko się uczę, więc wszędzie sobie poradzę, skoro przełożyło się to na mniej niż 10 wysłanych cv i zerowy odzew? Nie mam naprawdę żadnych kosmicznych wymagań, wystarczy mi cokolwiek, lista rzeczy których nie chcę robić jest bardzo krótka - ale kiedy przychodzi do konkretnych aplikacji, to mam wrażenie że rzadko kiedy spełniam wymagania. Czy ja po prostu nie umiem szukać pracy?

Dodatkowo, co było do przewidzenia, czuję się jak śmieć. Tym bardziej, że przez pierwsze pół roku studia i praca zajmowały mi prawie 60 godzin tygodniowo (i byłam naprawdę z siebie dumna, jak dobrze udało mi się to zorganizować i mieć jeszcze czas wolny), teraz - kilkanaście. Siedzę w domu, gotuję obiadki, biorę pieniądze od rodziców (bez wyrzutów z ich strony, ale co z tego) i popłakuję po kątach, kiedy nikt nie widzi. Parę lat temu przeszłam porządny epizod depresyjny - myślę, że gdyby nie ułożone życie osobiste, teraz byłaby powtórka.

Co ja mam zrobić? Dobre rady mile widziane - jeśli w tej sytuacji można poradzić cokolwiek poza "rusz tyłek i przestań marudzić"...
Obserwuj wątek
    • maggianna Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 15:00
      A probowalas szukac napierw stazu - zeby zdobyc jakiekolwiek doswiadczenie w swojej dziedzinie i zeby bylo co do CV wpisac?
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:30
        Cały czas szukam - w tym roku pojawiły się dwie oferty, a jeszcze nie próbowałam dobijać się do firm, które oficjalnie nie szukają. Formalnie nie jestem bezrobotna, więc nie mogę próbować przez UP.
    • satia2004 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 15:10
      nick.pacynka napisała:
      > I co z tego,
      > że uważam, że jestem inteligentna i szybko się uczę, więc wszędzie sobie
      > poradzę, skoro przełożyło się to na mniej niż 10 wysłanych cv i zerowy odzew?
      > Nie mam naprawdę żadnych kosmicznych wymagań, wystarczy mi cokolwiek, lista
      > rzeczy których nie chcę robić jest bardzo krótka - ale kiedy przychodzi do
      > konkretnych aplikacji, to mam wrażenie że rzadko kiedy spełniam wymagania.

      Czy wysyłasz CV tylko na te ogłoszenia, gdzie spełniasz 100% wymagań? Jeżeli tak to zdecydowanie rozszerz zakres! Ogłoszenie o pracę to profil pracownika idealnego, lista życzeń pracodawcy często niemożliwa do spełnienia przez nikogo. Prowadziłam taką rekrutację - potrzebne była znajomość pewnego tematu + język rosyjski. Z góry było wiadomo, że szanse na znalezienie kogoś takiego były mniej niż minimalne (biorąc pod uwagę możliwe do zaoferowania wynagrodzenie wręcz zerowe). Oczywiście - błędem z drugiej strony jest wysyłanie CV gdzie popadnie ale jak spełniasz 80% wymagań to wysyłaj śmiało!
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 10:40
        Oczywiście że nie - ale ogłoszenia na które trafiam wymagają albo bardzo dobrej znajomości więcej niż jednego języka (uczyłam się dwóch innych, ale na poziomie gimnazjum i liceum, przy najlepszych chęciach nie mogę tego nazwać nawet komunikatywnym), albo studiów z zupełnie innej dziedziny niż moja, albo "dwuletniego doświadczenia w segmencie okulistycznym leków Rx popartego udokumentowanymi sukcesami sprzedażowymi". Umiejętności "miękkie" zazwyczaj spełniam, ale to co napisałam wyżej jest według mnie nie do przeskoczenia.
        • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:30
          Poszukaj koniecznie na Stoff wątków o samodzielnej nauce języków obcych, to możesz łatwo podciągnąć.
    • indigo-rose Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 16:00
      Kilka tygodni temu pomyślałabym, że to ja sama upiłam się, założyłam anonimowego nicka i napisałam tego posta.
      Startuj wszędzie tam, gdzie spełniasz większość wymagań. Nie zrażaj się absolutnie tym, że wymagana jest "dobra" albo "bardzo dobra" znajomość języka/komputera/czegokolwiek, a Ty masz zaledwie jakąkolwiek - tutaj najczęściej bardzo się nie doceniamy. Przykład ode mnie: złożyłam papiery na płatny staż z nauką francuskiego, po którym mogłabym liczyć na pracę z wymaganą "bardzo dobrą" znajomością tegoż języka. Na staż potrzebna była komunikatywna znajomość francuskiego, więc stwierdziłam, że moja powinna (chyba...) wystarczyć. Wyobraź sobie, jak się zdziwiłam, kiedy po całej rekrutacji zadzwonili z HR i zaproponowali mi tę pracę od razu. Jestem też praktycznie pewna, że masz wiele umiejętności, tylko nie uważasz ich za nic specjalnego (ja nie wpadłam na to, że znajomość komputera wpisuje się do CV) albo nie jesteś ich w pełni świadoma.
      No i 10 wysłanych CV od lipca to niewiele. Ja chyba tyle wysłałam przez połowę października, odkąd dowiedziałam się, że nici ze szkoły, do której się zapisałam, a uważam, że wysyłałam bardzo mało intensywnie. Wysyłaj, nie bój się. :)
    • genepi Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 16:27
      Ogarnąć sie możesz tylko ty sama. Zacznij od codziennej mantry "jestem ogarnięta, jestem zaradna".
      A potem wyślij cv nie tylko do firm, które się ogłaszają że kogoś szukają, ale także do takich, w których chciałabyś pracować. Nawet jeśli nie publikują ogłoszeń. Być może zastanawiają się nad zatrudnieniem kogoś i twoje dokumenty wpadną do nich we właściwym czasie.

      Płacz zostaw na inne okoliczności, mogę cię przytulić wirtualnie bo rozumiem że jest ci ciężko. Ale teraz działaj, bo tylko to przyniesie efekty.

      Jednej z forumowiczek poradziłam coaching w fundacji www.promocjakobiet.pl , może i dla ciebie znajdą się wartościowe warsztaty.



    • magdalaena1977 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 16:40
      Przytulam Cię i pocieszam - ja i wszyscy moi znajomi przechodziliśmy przez ten okres. Jesienią 2001 r. często spotykaliśmy się w domach (rodziców), siedzieliśmy dookoła stołu, piliśmy herbatę (rodziców) i narzekaliśmy na nasz marny los.
      W zasadzie nie znam nikogo, kto dostałby porządną pracę w zawodzie z dobrą pensją tuż po studiach. Wszyscy zaczynali od przypadkowych zajęć, pracy za darmo, umów śmieciowych.
      Z drugiej strony - po pewnym czasie wszyscy taką pracę znaleźli - jeśli jesteśmy gdzieś na mieście to rozmowa jest raczej o sukcesach, a płacenie za kawę to kwestia uprzejmości. Tylko te spotkania wypadają nam raz czy dwa razy do roku ...

      Ale merytorycznie - IMHO nie da się nic poradzić bez znajomości branży. Są takie, gdzie potrzebne są dodatkowe kursy, są takie gdzie najważniejsze są znajomości, czasami liczy się doświadczenie zdobywane choćby za darmo we własnej branży, albo jakakolwiek praca nawet niekoniecznie związana z zawodem.
      • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 18:14
        magdalaena1977 napisała:

        > Przytulam Cię i pocieszam - ja i wszyscy moi znajomi przechodziliśmy przez ten
        > okres. Jesienią 2001 r. często spotykaliśmy się w domach (rodziców), siedzieliś
        > my dookoła stołu, piliśmy herbatę (rodziców) i narzekaliśmy na nasz marny los.
        > W zasadzie nie znam nikogo, kto dostałby porządną pracę w zawodzie z dobrą pens
        > ją tuż po studiach. Wszyscy zaczynali od przypadkowych zajęć, pracy za darmo, u
        > mów śmieciowych.

        Cywilnoprawnych, ty akurat powinnaś umieć nazwać je poprawnie, bez emocjonalnej otoczki narzuconej przez związki zawodowe (nawiasem mówiąc, w dzisiejszych czasach głównie pilnujące "samych swoich" i nic więcej).

        > Ale merytorycznie - IMHO nie da się nic poradzić bez znajomości branży. Są taki
        > e, gdzie potrzebne są dodatkowe kursy, są takie gdzie najważniejsze są znajomoś
        > ci, czasami liczy się doświadczenie zdobywane choćby za darmo we własnej branży
        > , albo jakakolwiek praca nawet niekoniecznie związana z zawodem.

        Doświadczenie w branży warto zdobyć również pracując dorywczo.
        • pierwszalitera Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 18:40
          anna-pia napisała:

          > Cywilnoprawnych, ty akurat powinnaś umieć nazwać je poprawnie, bez emocj
          > onalnej otoczki narzuconej przez związki zawodowe (nawiasem mówiąc, w dzisiejsz
          > ych czasach głównie pilnujące "samych swoich" i nic więcej).

          Ale Magdalena ma na myśli te śmieciowe. Znaczy takie, które długoterminowo nie zapewniają ani dobrych zarobków, ani wystarczających zabezpieczeń socjalnych. Jeżeli na umowie cywilnoprawnej dobrze się zarabia i stać nas na rekompensowanie korzyści wynikających ze stałego zatrudnienia, i mamy w ten sposób zabezpieczenie w przypadku choroby, wychowania dzieci, czy innej fazy bezrobocia, oraz mamy do tego perspektywę rozwoju zawodowego/awansu bez konieczności wiązania się z przesiębiorstwem/placówką (nie w każdym zawodzie jest to możliwe), to trudno mówić o umowach śmieciowych.
          • jul-kaa Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 20:25
            pierwszalitera napisała:
            > Ale Magdalena ma na myśli te śmieciowe.

            To samo chciałam napisać...
            • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 20:44
              Umowy cywilnoprawne:
              www.prawo.egospodarka.pl/32163,Umowy-cywilnoprawne-zasady-zatrudniania,1,34,3.html
              Czy teraz jasne? Słowo "śmieciowe" to czysta demagogia.
              • satia2004 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:23
                anna-pia napisała:
                > Umowy cywilnoprawne:
                > rel="nofollow">www.prawo.egospodarka.pl/32163,Umowy-cywilnoprawne-zasady-zatrudniania,1,34,3.html
                > Czy teraz jasne? Słowo "śmieciowe" to czysta demagogia.

                Tekst, który podałaś akurat dowodzi czegoś zupełnie odmiennego. Wyraźnie jest tam napisane:
                'Na tym tle należy zaakcentować, iż osoby świadczące pracę w ramach stosunku pracy objęte są, poprzez przepisy Kodeksu pracy, normami gwarancyjnymi, zawierającymi określone, bezwzględne minima w zakresie: czasu pracy, urlopów, wynagrodzenia za pracę, bhp, świadczeń socjalnych, ułatwionego korzystania z drogi sądowej przed sądami pracy itp. Natomiast przepisy Kodeksu cywilnego, regulujące kwestie związane z umowami cywilnoprawnymi, takich gwarancji nie zawierają, chociaż na wielu płaszczyznach umowy te wykazują wiele podobieństw do umowy o pracę.'

                I dalszy cytat: 'odmienność w zakresie ubezpieczeń społecznych'. Tak - można sobie samemu zapłacić ale np. NFZ płacisz od średniej krajowej. Jak zarabiasz dużo powyżej to może i się opłaci ale nie świeżo upieczonemu absolwentowi zarabiającemu grosze.

                Także - w żadnym przypadku nie jest to demagogia!
              • indigo-rose Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:31
                Jeśli dostajesz na rękę tyle samo, ile dostałabyś z pensji minimalnej, a jeszcze musisz od tego zapłacić ~300 zł na NFZ, pomijając inne składki typu emerytalna, w dodatku w razie choroby nie dostajesz nic, to ciężko inaczej to nazwać.
              • agafka88 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:31
                anna-pia napisała:

                > Umowy cywilnoprawne:
                > rel="nofollow">www.prawo.egospodarka.pl/32163,Umowy-cywilnoprawne-zasady-zatrudniania,1,34,3.html
                > Czy teraz jasne? Słowo "śmieciowe" to czysta demagogia.

                Anno, już kilka razy Ci dziewczyny tłumaczyły. Dla Ciebie to nie jest umowa śmieciowa, bo daje Ci wymierne korzyści. Ja np. byłam zatrudniona przez bardzo krótki okres (na szczęście) w pewnym urzędzie. Pracowałam od 8 do 16, od poniedziałku do piątku, zasuwałam tak samo jak ludzie na etacie, a jednak miałam umowę zlecenie i marne pieniądze. Chcesz urlop? Pewnie, ale potrącimy ci z pensji... Co więcej, w tej samej instytucji niektóre osoby pracowały na takich zasadach cztery-pięć lat.

                Wielu moich znajomych też wylądowało zaraz po studiach na takich umowach i niestety dla nich, de facto pracujących na etacie te umowy są śmieciowe - praca jak na etacie albo i dłużej, zero urlopu i krótki okres wypowiedzenia. Niezbyt zachęcające i mobilizujące do pracy.

                Inną wartość takie umowy prezentują u przedstawicieli tzw. wolnych zawodów. Wtedy takie umowy mają wymierne korzyści. Jednak w sytuacji, kiedy nawet instytucje państwowe wykorzystują pracowników, których naprawdę powinni zatrudnić na etat, ciężko te umowy nazywać inaczej.
                • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:46
                  agafka88 napisała:

                  > Jednak w sytuacji, kiedy nawet instytucj
                  > e państwowe wykorzystują pracowników, których naprawdę powinni zatrudnić na eta
                  > t, ciężko te umowy nazywać inaczej.

                  To nie umowy są złe, tylko są źle wykorzystywane - niezgodnie z założeniem. To nie narzędzie jest złe, tylko jego użycie jest złe, niezgodne z duchem jego ustanowienia. To, co piszesz, jest bez sensu. Na tej zasadzie siekiera jest zła, bo można nią zabić.
                  • agafka88 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 10:12
                    anna-pia napisała:

                    > To nie umowy są złe, tylko są źle wykorzystywane - niezgodnie z założeniem. To
                    > nie narzędzie jest złe, tylko jego użycie jest złe, niezgodne z duchem jego ust
                    > anowienia. To, co piszesz, jest bez sensu. Na tej zasadzie siekiera jest zła, b
                    > o można nią zabić.

                    Jeżeli ktoś używa siekiery do rąbania drewna, to nazywasz siekierę narzędziem. Jeżeli ktoś używa siekiery do zabijania ludzi, to nazywasz siekierę narzędziem zbrodni.

                    Tak więc umowa zlecenie, w przypadku, gdy korzystają niej np. osoby wykonujące wolny zawód jest nazywana umową cywilnoprawną.
                    W przypadku, gdy umowa zlecenie jest wykorzystywana przez pracodawcę, którego pracownicy faktycznie pracują na etacie, a dostają umowę zlecenie może być nazywana umową śmieciową.
                    • veev Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 10:54

                      > Tak więc umowa zlecenie, w przypadku, gdy korzystają niej np. osoby wykonujące
                      > wolny zawód jest nazywana umową cywilnoprawną.
                      > W przypadku, gdy umowa zlecenie jest wykorzystywana przez pracodawcę, którego p
                      > racownicy faktycznie pracują na etacie, a dostają umowę zlecenie może być nazy
                      > wana umową śmieciową.

                      Dla mnie to jest jednak demagogia i pomieszanie pojęć, tzn. rozróżnienie na dwie kategorie z zupełnie innych bajek. Rozumiem doskonale, na czym polega problem ze "śmieciowością" umów cywilnoprawnych, ale w sumie równie dobrze można mówić o "śmieciowych etatach" (bo jak to jest etat za minimum krajowe, z nieopłaconymi nadgodzinami, w podłych warunkach, a składki ZUS pracodawca odprowadza albo nie, to jak to inaczej nazwać?). I o "śmieciowym życiu" w ogóle :/

                      I nie trzeba mi tłumaczyć, dlaczego nadużywanie umów cywilnoprawnych jest złe i dlaczego trzeba z tym walczyć. Tylko że mieszanie do tego ocen emocjonalnych i mocno negatywnie wartościujących powoduje, że ludzie zaczynają myśleć na zasadzie "umowy o dzieło/zlecenia to ZŁO, które trzeba zlikwidować" zamiast "wykorzystywanie pracowników przez pracodawców to ZŁO, które trzeba zlikwidować".

                      (Nie mówiąc już o takim absurdalnym skutku ubocznym, że pracujących na umowy cywilnoprawne zaczyna się uważać za pracowników gorszej kategorii albo za jakieś ofiary systemu, które koniecznie trzeba uszczęśliwiać na siłę, np. dokładaniem do tych umów ZUS-u, co jest próbą rozwiązywania problemu kompletnie od d... strony.)
                      • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 09:48
                        veev napisała:

                        > Dla mnie to jest jednak demagogia i pomieszanie pojęć, tzn. rozróżnienie na dwi
                        > e kategorie z zupełnie innych bajek. Rozumiem doskonale, na czym polega problem
                        > ze "śmieciowością" umów cywilnoprawnych, ale w sumie równie dobrze można mówić
                        > o "śmieciowych etatach" (bo jak to jest etat za minimum krajowe, z nieopłacony
                        > mi nadgodzinami, w podłych warunkach, a składki ZUS pracodawca odprowadza albo
                        > nie, to jak to inaczej nazwać?). I o "śmieciowym życiu" w ogóle :/
                        >
                        > I nie trzeba mi tłumaczyć, dlaczego nadużywanie umów cywilnoprawnych jest złe i
                        > dlaczego trzeba z tym walczyć. Tylko że mieszanie do tego ocen emocjonalnych i
                        > mocno negatywnie wartościujących powoduje, że ludzie zaczynają myśleć na zasad
                        > zie "umowy o dzieło/zlecenia to ZŁO, które trzeba zlikwidować" zamiast "wykorzy
                        > stywanie pracowników przez pracodawców to ZŁO, które trzeba zlikwidować".
                        >
                        > (Nie mówiąc już o takim absurdalnym skutku ubocznym, że pracujących na umowy cy
                        > wilnoprawne zaczyna się uważać za pracowników gorszej kategorii albo za jakieś
                        > ofiary systemu, które koniecznie trzeba uszczęśliwiać na siłę, np. dokładaniem
                        > do tych umów ZUS-u, co jest próbą rozwiązywania problemu kompletnie od d... str
                        > ony.)

                        Love it :)
                    • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 09:46
                      agafka88 napisała:

                      > anna-pia napisała:
                      >
                      > > To nie umowy są złe, tylko są źle wykorzystywane - niezgodnie z założenie
                      > m. To
                      > > nie narzędzie jest złe, tylko jego użycie jest złe, niezgodne z duchem je
                      > go ust
                      > > anowienia. To, co piszesz, jest bez sensu. Na tej zasadzie siekiera jest
                      > zła, b
                      > > o można nią zabić.
                      >
                      > Jeżeli ktoś używa siekiery do rąbania drewna, to nazywasz siekierę narzędziem.
                      > Jeżeli ktoś używa siekiery do zabijania ludzi, to nazywasz siekierę narzędziem
                      > zbrodni.

                      Tylko w postępowaniu karnym, jako jej konkretne zastosowanie. Co do formy fizycznej jest to cały czas to samo narzędzie, tylko użyte niezgodnie z przeznaczeniem.

                      > Tak więc umowa zlecenie, w przypadku, gdy korzystają niej np. osoby wykonujące
                      > wolny zawód jest nazywana umową cywilnoprawną.
                      > W przypadku, gdy umowa zlecenie jest wykorzystywana przez pracodawcę, którego p
                      > racownicy faktycznie pracują na etacie, a dostają umowę zlecenie może być nazy
                      > wana umową śmieciową.

                      Tylko że jej śmieciowość to wynik nieuczciwości zatrudniających, w tym urzędników państwowych. Ty chcesz pozbawić możliwości zawierania takich umów przez ludzi, którzy są z tego zadowoleni, dlatego, że oszuści używają jej w złym celu. To tak, jakbyś po jakimś morderstwie z użyciem siekiery nakazała wycofanie siekier ze sprzedaży. Pal licho, ze setkom tysięcy ludzi są one potrzebne. Tym samym sankcjonujesz nieuczciwość tych,. którzy wykorzystują swoją przewagę - uważasz, że urzędnicy/inni pracodawcy mogą być nieuczciwi? I że przestaną być, jeśli zabierze im się jedną z możliwości oszukiwania?
                      • jul-kaa Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 18:21
                        anna-pia napisała:
                        > Ty chcesz pozbawić możliwości zawierania takich umów przez ludz
                        > i, którzy są z tego zadowoleni, dlatego, że oszuści używają jej w złym celu.

                        Ależ co ty opowiadasz?! Kto chce pozbawić możliwości zawierania takich umów? Coś sobie wymyśliłaś i teraz z tym dyskutujesz...
                        • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.12.12, 12:18
                          Jak dobrze, że dopiero dziś tu zajrzałam, bo tak to miesiąc temu ręce by mi opadły, a tak to mam rozrywkę teraz. Przeczytaj jeszcze raz, i skup się na tym, co czytasz.
                  • jul-kaa Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:40
                    anna-pia napisała:
                    > Na tej zasadzie siekiera jest zła, b
                    > o można nią zabić.

                    Inaczej: Ty się burzysz przeciwko nazywaniu siekiery narzędziem zbrodni w momencie, kiedy została użyta do morderstwa. Postulujesz nazywanie jej narzędziem ogrodniczym (czy czym tam siekiera jest), bo sama rąbiesz nią drewno.

                    Chodzi nam właśnie o to, że kiedy pracownik jest ZMUSZANY do podpisywania niekorzystnej dla niego umowy cywilno-prawnej (gdy tak naprawdę pracuje na etat), to staje się ona umową śmieciową, podobnie jak siekiera użyta do zabicie staje się narzędziem zdrobni.
                    Jasno napisałam? Rozumiesz teraz?
                    • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 09:50
                      Narzędzie jest narzędziem niezależnie od zastosowania. Siekiera jest narzędziem zbrodni w pojęciu kk/kpk, fizycznie nigdy nie przestaje być siekierą, wszak kształtu nie zmienia po użyciu jej do morderstwa. Mieszasz określenie fizyczne narzędzia (siekiera) z określeniem z kpk (narzędzie zbrodni).
              • ederlezi1981 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 23:54
                >anna-pia napisała:
                >Słowo "śmieciowe" to czysta demagogia.
                Nie zgadzam się- to znaczy, może założenia były inne, ale w polskich realiach zlecenie i dzieło służą niemal wyłącznie do obniżania kosztów pracy i leżą w interesie pracodawcy, nie pracownika. Rozumiem, że są sytuacje, gdy zlecenie lub dzieło mają sens i powinny być stosowane.Zlecenie daje przynajmniej prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, dzieło nawet tego nie - można wpaśc w sytuację, w której zarabia się za mało, by mieć na opłacenie składki w NFZ i za dużo, by mieć szanse na opłacenie składki przez np. pomoc społeczną. Poza tym, jeśli chodzi o dzieła, to zdecydowanie nadużywa się tej formy umowy- stosując ja nawet tam, gdzie trudno mówić o jakimkolwiek dziele i bardziej stosowna byłaby umowa-zlecenie.
                No i jeszcze anegdota z życia wzięta: obecnie pracuję na etacie robiąc dokładnie to samo, co robiłam przez jakieś trzy-cztery lata na umowach o dzieło (gdzie przez pewien czas byłam w niesamowicie nieciekawej sytuacji życiowej i finansowej, podejrzewałam, że nie mam ubezpieczenia itd.)- oczywiście, zarabiam inne pieniądze, mam urlop, jakieś tam drobne świadczenia socjalne i przywileje (nie płacę kar w bibliotece). I uważam, że jest to głęboko niesprawiedliwe. Najlepsze w tym jest jednak to, że mój pracodawca, gdy postanowił mnie zatrudnić (do tego samego, co robiłam), wysłał mnie na badania, by sprawdzić, czy się nadaję (tak, wiem, biurokratyczny obowiązek- ale jednak zakrawający o absurd).
                A założycielce wątku życzę powodzenia :) Mów wszystkim, że szukasz pracy, wrzucaj info na fejsbuka i we wszystkie zakątki sieci- nic Cię to nie kosztuje, prócz czasu, a działa.
                • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:02
                  ederlezi1981 napisała:

                  > Nie zgadzam się- to znaczy, może założenia były inne, ale w polskich realiach z
                  > lecenie i dzieło służą niemal wyłącznie do obniżania kosztów pracy i leżą w int
                  > eresie pracodawcy, nie pracownika.

                  Uważasz, że pracownik jest zainteresowany podnoszeniem kosztów pracy? A pracodawca to taki wyzyskiwacz, który siedzi na pieniądzach?

                  Przeczytaj to:
                  wyborcza.biz/biznes/1,100896,12901287,Pokolenie_na_smieciowce__etat_dla_nierobow_.html
                  i zwróć uwagę na ten fragment:

                  ===
                  Anarcho: "Mam sporo znajomych, z którymi utrzymuję kontakt przez sieć, i przez ostatnie kilka lat nauczyłem się bezbłędnie odróżniać etatowców od cywili. Etatowiec przysyłał, a teraz wrzuca na FB, różne wygrzebane w sieci śmiesznostki-ciekawostki głównie w godzinach pracy, większość z nich po siedemnastej milknie (...); cywila na FB z kolei widać dopiero wieczorem. (...) Kodeks pracy produkuje nierobów, dlatego należy go zmienić radykalnie, pozbawić etatowców tej całej absurdalnej ochrony, która sprawia, że w momencie przejścia na czas nieokreślony pracodawca staje się zakładnikiem pracownika".

                  Niektórzy przedstawiali "etatowców" niemal jako życiowych nieudaczników. arosa29: " Na umowach śmieciowych zarabiam 0,5 mln rocznie i nie dostrzegam problemu. Życzę wszystkim etatowcom-urlopowiczom-schorowanym i zwolennikom urlopów macierzyńsko-wychowawczych trwających po 3 lata oraz składek emerytalnych, aby ich 8-godzinny dzień pracy etatowej czy innego chorobowego dał im tyle szczęścia, ile mnie daje mój 8-godzinny tydzień pracy za te śmieciowe zarobki".

                  W dyskusji wzięli udział pracodawcy. Oni skupiali się na kosztach działalności w Polsce. Nie brakowało analiz oceniających pracę w kontekście sytuacji gospodarczej: laissez.faire: "(...) To co zostało głupio i niesprawiedliwie nazwanym umową śmieciową jest często ostatnią nadzieją wielu ludzi na normalną uczciwą pracę. Zapomina się, że pracodawcy nie mają budżetów bez dna, a wysokość wynagrodzeń zależy także od ilości kapitału zaangażowanego w stworzenie jednego miejsca pracy, a nie od widzimisię zohydzonego, wyszydzonego pracodawcy, który jest błogosławieństwem dla rynku i ludzi",
                  ===

                  Rozumiem, że są sytuacje, gdy zlecenie lub d
                  > zieło mają sens i powinny być stosowane.Zlecenie daje przynajmniej prawo do ube
                  > zpieczenia zdrowotnego, dzieło nawet tego nie

                  I dobrze, ponieważ nabijanie kabzy ZUS-owi w przypadku, gdy ma się ubezpieczenie z innego źródła, jest głupotą. Nie pójdziesz do lekarza dwa razy z tym samym.

                  można wpaśc w sytuację, w które
                  > j zarabia się za mało, by mieć na opłacenie składki w NFZ i za dużo, by mieć sz
                  > anse na opłacenie składki przez np. pomoc społeczną. Poza tym, jeśli chodzi o d
                  > zieła, to zdecydowanie nadużywa się tej formy umowy- stosując ja nawet tam, gdz
                  > ie trudno mówić o jakimkolwiek dziele i bardziej stosowna byłaby umowa-zlecenie


                  I jeśli już, należałoby rozważyć taką zmianę, która uniemożliwiałaby nadużywanie tych umów, a nie je likwidować. Co mają zrobić ludzie, którzy z nich żyją zgodnie z założeniami tych umów? Na etat nie pójdą, więc co? Bezrobocie?
                  Oraz pomyśleć o obniżeniu kosztów umowy o pracę, to to przez te koszty pracodawcy szukają oszczędności. Jako studentka (lat temu kilkanaście) zmieniałam pracę, nowy pracodawca uparł się przy umowie o pracę, koszty umowy o pracę były dużo niższe niż teraz i zawierano ją standardowo. Teraz zwiększa się liczba ludzi na samozatrudnieniu (działalność gospodarcza) i umowach cywilnoprawnych właśnie ze względu na koszty umów o pracę.
              • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 16:47
                > Czy teraz jasne? Słowo "śmieciowe" to czysta demagogia.

                Zgadzam się z Tobą. Też nie znoszę tego określenia, szczególnie, jeśli wypowiadają się inni niż najbardziej zainteresowany. Chyba lepiej, żeby ludzie nawzajem szanowali swoją pracę i nie wtrącali się innym do stosunków zawodowych.
        • magdalaena1977 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 22:44
          anna-pia napisała:

          > magdalaena1977 napisała:

          > > Wszyscy zaczynali od przypadkowych zajęć, pracy za darmo, umów śmieciowych.
          >
          > Cywilnoprawnych, ty akurat powinnaś umieć nazwać je poprawnie,
          > bez emocjonalnej otoczki narzuconej przez związki zawodowe (nawiasem
          > mówiąc, w dzisiejszych czasach głównie pilnujące "samych swoich" i nic więcej).

          Ale ja wypowiadam się właśnie z emocjonalną otoczką na temat faktycznego wykonywania pracy podporządkowanej formalnie na podstawie umowy cywilnoprawnej.
          Zauważ, że w tym samym kontekście wymieniam bezpłatne staże. I nie miałam zamiaru obrażać osób, których powołaniem jest wolontariat ;-)

          Zresztą część znajomych z ówczesnej paczki bardzo sobie chwali jednoosobową działalność czy świadczenie usług i cierpi, kiedy zleceniodawca domaga się zawarcia umowy o pracę z jej dziwnymi obostrzeniami typu podpisywanie listy czy wysokie składki. I o takiej prawdziwej działalności wypowiadają się zupełnie inaczej niż o tamtych umowach.
          • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 20:02
            > I nie miałam zamiaru obrażać osób, których powołaniem jest wolontariat ;-)

            Ha, ha, ha. Naprawdę uważacie, że Ci wszyscy ludzie poświęcają x godzin dziennie po to, żeby pogorszyć swoją sytuację? Naprawdę uważacie, że walkę z tym procederem najlepiej zacząć od sugestii, że trzeba być frajerem, żeby to robić?
            Dziewczyny, jak Wam tak zależy, to twórzcie stanowiska pracy. Mówię całkiem serio.
            I nie, nie pracuję na takiej umowie. Jeśli uważacie, że jakaś praca jest poniżej Waszej godności, to nie róbcie tego, ale dajcie innym zarabiać, jak uważają za stosowne. Wstydzić się można, jak się kradnie, a nie, jak się nie ma opłacanych składek.
            Ja jakoś w tych dyskusjach o "szanowaniu się" nie widzę cienia współczucia ani solidarności z biedniejszymi.
            • turzyca Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 20:18
              pinupgirl_dg napisała:

              > > I nie miałam zamiaru obrażać osób, których powołaniem jest wolontariat ;
              > -)
              >
              > Ha, ha, ha. Naprawdę uważacie, że Ci wszyscy ludzie poświęcają x godzin dzienni
              > e po to, żeby pogorszyć swoją sytuację?

              Czy Ty na pewno odpowiadasz Magdalaenie? Bo o ile rozumialabym ten ton odpowiedzi na posty Anny-Pii, to dziwie sie w przypadku Magdalaeny. Jakos zupelnie nie widze w jej wypowiedziach tego, co jej zarzucasz.
              Ale oczywiscie umiejetnosc rozumienia tekstu mogla mi kompletnie zaniknac, wiec bede wdzieczna za lopatologiczne objasnienia.
              • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 20:27
                Odpowiadam ogólnie. Annie odpowiadałam, gdy pisała o smyczy i niewoli etatu. Uważam, że możemy to porozmawiać, nie obrażając się nawzajem. Jeśli ktoś ma dobrą pracę i chcę się tym pochwalić, to proszę bardzo, na pewno szczerze się ucieszę, ale niech nie pisze w ten sposób o pracy innych ludzi.
            • magdalaena1977 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:17
              pinupgirl_dg napisała:

              > > I nie miałam zamiaru obrażać osób, których powołaniem jest
              > > wolontariat ; -)
              >
              > Ha, ha, ha. Naprawdę uważacie, że Ci wszyscy ludzie poświęcają x godzin
              > dziennie po to, żeby pogorszyć swoją sytuację?

              Jacy wszyscy ludzie - wolontariusze? osoby pracujące na umowie zlecenia albo o dzieło? poszukujący pracy?

              > I nie, nie pracuję na takiej umowie. Jeśli uważacie, że jakaś praca jest poniże
              > j Waszej godności, to nie róbcie tego, ale dajcie innym zarabiać, jak uważają z
              > a stosowne.

              Pinup, gdzie Ty wyczytałaś w tym wątku coś o pracy poniżej godności?
              • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:27
                > Pinup, gdzie Ty wyczytałaś w tym wątku coś o pracy poniżej godności?

                Nie odpisywałam konkretnie do Ciebie, ale ja to czytam (między wierszami) już chyba w trzecim wątku. Może jestem przewrażliwiona, ale ja to tak widzę i jestem trochę uczulona na "umowy śmieciowe". Sam zainteresowany ocenia, co jest śmieciowe, a co nie i wszystko jedno, czy ma etat.
                • jul-kaa Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:31
                  No ale właśnie o zainteresowanych pisała Magdalaena, czyli o swoich znajomych. Ja pracuję na UoD i obecnie taka forma odpowiada mi najbardziej. Ale jeśli takie formy zatrudnienia proponuje się (a raczej narzuca!) tym, którzy tego nie chcą i którzy nie mają z tego żadnych profitów, a tylko straty, to owszem, są to umowy śmieciowe.
                  • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:53
                    > Ale jeśli taki
                    > e formy zatrudnienia proponuje się (a raczej narzuca!) tym, którzy tego nie chc
                    > ą i którzy nie mają z tego żadnych profitów, a tylko straty, to owszem, są to u
                    > mowy śmieciowe.

                    Nie znam nikogo, kto trzyma się pracy, która przynosi więcej strat, niż zysków. To jest właśnie to, o czym piszę, uważacie tych ludzi za jakichś niespełna rozumu, albo w najlepszym wypadku zmuszonych czy zmanipulowanych. Nikt nikomu pistoletu przy podpisywaniu umowy nie przykłada.
                    Owszem, znam wiele osób, które uważają, że zarabiają za mało, że praca jest stresująca, że chcieliby robić coś innego, na innych warunkach, że szef to wredna wesz (nie obrażając wszy), ale masochistów, którzy do pracy jeszcze dopłacają - nie. Jeśli macie więcej szczęścia i możecie przebierać, to ok, ale dużo osób ma do wyboru taką pracę lub bezrobocie i wybiera taką pracę, robią po swojemu bilans strat i zysków. Nie widzę w tym nic złego.
                    Możemy pogadać o tym, co zrobić, aby sytuacja na rynku pracy była lepsza, ale proszę, bez wartościowania.
                    Nie wspominając o tym, że w takich wypadkach, jak w tym wątku (osoba ma zapewnione utrzymanie, ale czuje, że brak jej doświadczenia) to może być dobry pomysł. Mało kto siedzi w niskopłatnej pracy całe życie, mało kto zaczyna od czegoś ekstra. Kursy językowe i inne proponowane tu rzeczy też kosztują, a nie każdy chce brać pieniądze od rodziców czy faceta.
                    • jul-kaa Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 22:06
                      pinupgirl_dg napisała:
                      > Nie znam nikogo, kto trzyma się pracy, która przynosi więcej strat, niż zysków.

                      Pinup, nie zrozumiałaś. Chodzi o to, że zarówno etat, jak i inne formy zatrudnienia mają swoje plusy i minusy. Mowa o sytuacji, w której tak naprawdę pracuje się na etat, a nie ma się żadnych "etatowych" profitów, czyli forma umowy nie daje żadnych zysków, a tylko straty.
                      Nie wymyślaj cudacznych rzeczy, jak uważanie kogokolwiek za niespełna rozumu. Sytuacja na rynku pracy jest trudna i jak ktoś ma do wyboru niepodpisanie żadnej umowy, albo umowę cywilnoprawną, to oczywiście wybierze to drugie i owszem, jest do tego zmuszony - sytuacją i brakiem alternatyw.
                      Nikt nie obraża ani nie wartościuje pracowników, to powstało wyłącznie w twojej głowie. Uważamy jedynie, że umowy cywilnoprawne bywają zwyczajnym oszustwem i naciągactwem - wtedy są umowami śmieciowymi. Jeśli obie strony są z takiej umowy zadowolone, to super, nikt sie tego nie czepnie, wierz mi.
                      • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 22:18
                        > Pinup, nie zrozumiałaś. Chodzi o to, że zarówno etat, jak i inne formy zatrudni
                        > enia mają swoje plusy i minusy. Mowa o sytuacji, w której tak naprawdę pracuje
                        > się na etat, a nie ma się żadnych "etatowych" profitów, czyli forma umowy nie d
                        > aje żadnych zysków, a tylko straty.

                        No to chyba inaczej to rozumiemy. Jeśli coś mi przynosi same straty, a żadnych zysków, to tego nie robię. Jeśli coś mi przynosi mniej profitów, niż komuś innemu, to się zastanawiam. Ale nie lubię, gdy ktoś np. zarabiający lepiej zarabiający i często nie mający pojęcia o moich problemach (patrz wątek o pracy brafiterki i niezbędnych, zdaniem niektórych, potrzebach), próbuje mnie pouczać i uszczęśliwiać na siłę. Umowy cywilnoprawne są używane do obchodzenia etatu, którego często bez nich i tak by nie było. Zrzędzenie tu nic nie pomoże. Ja znam i ludzi na etacie, którzy są wykorzystywani (i to, co na papierze, ma się luźno do sytuacji realnej), i ludzi pracujących na czarno, będących zadowolonych ze swojej pracy.
                        • pierwszalitera Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 00:11
                          pinupgirl_dg napisała:

                          > No to chyba inaczej to rozumiemy. Jeśli coś mi przynosi same straty, a żadnych
                          > zysków, to tego nie robię.

                          Więc widocznie jesteś w komfortowej sytuacji, w której możesz sobie na to pozwolić, ale jak ktoś ma do wyboru zamrzeć z głodu, albo pracować za grosze bez socjalnych zabezpieczeń, to wybierze na pewno to drugie. Każda, nawet marna praca, jest wtedy lepsza niż żadna praca. W wielu zawodach zresztą długie fazy bezrobocia nie wpływają korzystnie na zawodowe szanse, więc ludzie chwytają się czegokolwiek, by tylko nie mieć dziur w życiorysie. Co nie oznacza, że umowa na której się pracuje jest śmieciowa. Moim zdaniem wymyślasz tu jakieś sztuczne problemy i trudno zrozumieć z mętliku twojej wypowiedzi, o czym w ogóle chcesz rozmawiać.
                          • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 12:01
                            > Więc widocznie jesteś w komfortowej sytuacji, w której możesz sobie na to pozwo
                            > lić, ale jak ktoś ma do wyboru zamrzeć z głodu, albo pracować za grosze bez soc
                            > jalnych zabezpieczeń, to wybierze na pewno to drugie.

                            Akurat mi się zdarzało, że nie miałam co do gara włożyć i brać cokolwiek, dlatego się wypowiadam. Rozumiem, że zdaniem niektórych osób powinnam jednak honorowo głodować, zamiast dać się wykorzystywać. Nie miałam zamiaru. Wybierałam to, co _w_mojej_sytuacji_ było lepsze, jeśli ktoś bardzo chce ratować biednych, to niech sam zaproponuje coś. Gadanie o "umowach śmieciowych", o tym, że każdy powinien mieć etat i wakacje, niczego nie zmienia.
                            Poza tym my tu mówimy zdaje się głównie o ludziach zaczynających karierę po studiach, którzy do tej pory mieli zapewnione utrzymanie i nie grozi im widmo głodu.
                            • pierwszalitera Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 22:51
                              pinupgirl_dg napisała:

                              > Akurat mi się zdarzało, że nie miałam co do gara włożyć i brać cokolwiek, dlate
                              > go się wypowiadam. Rozumiem, że zdaniem niektórych osób powinnam jednak honorow
                              > o głodować, zamiast dać się wykorzystywać. Nie miałam zamiaru. Wybierałam to, c
                              > o _w_mojej_sytuacji_ było lepsze, jeśli ktoś bardzo chce ratować biednych, to n
                              > iech sam zaproponuje coś. Gadanie o "umowach śmieciowych", o tym, że każdy powi
                              > nien mieć etat i wakacje, niczego nie zmienia.

                              Nie rozumiem. Zdaniem jakich ludzi powinnaś honorowo głodować? I kto chce ratować biednych? Gdzie ty w nazwie umowa śmieciowa widzisz jakąś ideologię? Większość widzi to chyba pragmatycznie, znaczy praca na marnej umowie, bo lepszej nie ma. Na pewno nikt tu nie deskredytuje osoby, która do takiej pracy została przymuszona życiową sytuacją.


                              > Poza tym my tu mówimy zdaje się głównie o ludziach zaczynających karierę po stu
                              > diach, którzy do tej pory mieli zapewnione utrzymanie i nie grozi im widmo głod
                              > u.

                              Nie wiem skąd takie przekonanie. Często dorosłego życie nie zaczyna się tam gdzie mieszkają rodzcie, tylko w mieście studiów i czasem ludzie utrzymują się już nawet podczas studiów sami.
                              • edhelwen Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 22:59
                                Ale pacynka pracowała w czasie studiów tylko na 1/3 etatu i to nie miało szansy pokrywać jej wydatków. Teraz utrzymują ją też rodzice i chyba z dnia na dzień nie wyrzucą jej z domu.
                        • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:15
                          pinupgirl_dg napisała:

                          > Umowy cywilnoprawne są używane do obchodzenia etatu, którego
                          > często bez nich i tak by nie było.

                          IMO to bardzo ważne stwierdzenie.
                          Dla przykładu: dla "mojej" wspólnoty mieszkaniowej pracuje pani sprzątaczka, na umowę zlecenie. Pracuje tak dla kilku innych małych wspólnot, nikt etatu jej nie da (niby jaki? 1/8? Ona sama nie chce). Administrator ma działalność gospodarczą i też pracuje dla kilku wspólnot. Zniesienie umów zleceń spowoduje tylko to, że pani sprzątaczka będzie pracować na czarno, a administrator będzie mieć problem, jak to rozłożyć w czynszach.
                  • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:11
                    jul-kaa napisała:

                    > No ale właśnie o zainteresowanych pisała Magdalaena, czyli o swoich znajomych.
                    > Ja pracuję na UoD i obecnie taka forma odpowiada mi najbardziej. Ale jeśli taki
                    > e formy zatrudnienia proponuje się (a raczej narzuca!) tym, którzy tego nie chc
                    > ą i którzy nie mają z tego żadnych profitów, a tylko straty, to owszem, są to u
                    > mowy śmieciowe.

                    To jest to, co wcześniej pisała Veev - mieszasz pojęcie prawne z kc z określeniem emocjonalnym. UoD jest UoD, i albo jest korzystna dla obu stron, albo nie. Jak nie jest korzystna, to znaczy, że jest źle stosowana, i że następuje wykorzystywanie strony słabszej.
                • magdalaena1977 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 21:32
                  pinupgirl_dg napisała:

                  > Nie odpisywałam konkretnie do Ciebie, ale ja to czytam (między wierszami)
                  > już chyba w trzecim wątku.

                  Jeśli chodzi o mnie, to czytasz zupełnie błędnie. Więc następnym razem dopytaj się, zanim zaczniesz polemizować z czyimiś poglądami.

                  > Sam zainteresowany ocenia, co jest śmieciowe, a co nie i wszystko jedno, czy ma etat.

                  No więc ja właśnie pisałam o umowach z punktu widzenia mojej paczki absolwentów. I my postrzegaliśmy je jako gorsze, niepełne, niestabilne ... współczesne określenie "śmieciowa" pasuje jak ulał.
          • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:08
            magdalaena1977 napisała:

            > Ale ja wypowiadam się właśnie z emocjonalną otoczką na temat faktycznego wykony
            > wania pracy podporządkowanej formalnie na podstawie umowy cywilnoprawnej.
            > Zauważ, że w tym samym kontekście wymieniam bezpłatne staże. I nie miałam zamia
            > ru obrażać osób, których powołaniem jest wolontariat ;-)

            Jasne, dzięki :)

            > Zresztą część znajomych z ówczesnej paczki bardzo sobie chwali jednoosobową dzi
            > ałalność czy świadczenie usług i cierpi, kiedy zleceniodawca domaga się zawarci
            > a umowy o pracę z jej dziwnymi obostrzeniami typu podpisywanie listy czy wysoki
            > e składki.

            Otóż to, niestety.
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:04
        Tylko że ja nawet nie bardzo mam z kim ponarzekać - większość moich znajomych zaczęła doktoraty (tutaj lub za granicą), sporo kontynuuje drugie kierunki. Osoby będące w takiej sytuacji jak ja mogę policzyć na palcach jednej ręki.
        Nie mam nic przeciwko bylejakiej pracy, w tym momencie moim priorytetem jest zdobycie jakiegokolwiek doświadczenia i nauczenie się czegoś, a nie stabilizacja.

        Branża - ogólnie rzecz biorąc biomedyczna. Szczerze mówiąc to po prostu nie wiem, co jest potrzebne, możliwe że znajomości, których niestety nie mam.
        • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:21
          nick.pacynka napisała:

          > Branża - ogólnie rzecz biorąc biomedyczna. Szczerze mówiąc to po prostu nie wie
          > m, co jest potrzebne, możliwe że znajomości, których niestety nie mam.

          Ty sama może nie, ale może ktoś, kto w Google+ byłby w 4 kręgu znajomych, może mieć.

          Większe firmy mają strony, często zakładki z napisem "Kariera" - nawet jeśli akurat nic tam nie ma, warto napisać - do działu HR, do sekretariatów interesujących Cię działów (może być np. jeden mail z CV do kilku osób, co Ci szkodzi).
    • ankh_morkpork Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 18:32
      Rozpuść wici wśród krewnych i znajomych, poproś o to samo rodziców i TŻ-ta. Niech informują swoich krewnych i znajomych, że szukasz pracy lub stażu.

      Zorientuj się w swoim Urzędzie Pracy, czy masz szansę na jakiś staż lub szkolenia, są różne unijne programy.

      Dla zagospodarowania wolnego czasu zaangażuj się w jakiś wolontariat. To też można wpisać do CV.

      Cierpliwości i powodzenia :-)
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:09
        Wici poszły już dawno, póki co bez efektów. TŻ pracuje w IT (a też jest po typowo uniwersyteckim, mało przydatnym kierunku) i mocno mi doradza przebranżowienie się na jakąś mocno rozrośniętą branżę (finanse, outsorcing, it) - poważnie o tym myślę, tylko że nie mam żadnych podstaw w tym zakresie, musiałabym liczyć po prostu na łut szczęścia, że uda mi się załapać na cokolwiek i dużo nadrobić samej.
        • kocio-kocio Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 12:56
          A ja szukając pracy trafiam na setki ogłoszeń z przeróżnych firm farmaceutycznych...
          Gdzie Ty tych ogłoszeń szukasz?
          • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 16:30
            Ja też - tylko że bycie przedstawicielem handlowym znajduje się właśnie na tej krótkiej liście rzeczy, których nie chcę robić.
            • kis-moho Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 20:36
              nick.pacynka napisała:

              > Ja też - tylko że bycie przedstawicielem handlowym znajduje się właśnie na tej
              > krótkiej liście rzeczy, których nie chcę robić.

              Jestem z pokrewnej powiedzmy branży, i wcale się nie dziwię, że masz problem, w tej dziedzinie w ogóle nie jest łatwo ani szybko, a w PL tym bardziej. Po pierwsze uderzałabym do firm bezpośrednio, nie dopiero wtedy, kiedy coś ogłaszają. Wysłanie CV nigdy nie zaszkodzi, a część stanowisk jest obsadzana bez fanfar w gazetach czy necie. Po drugie - nie mogłabyś się zaczepić przy jakiejś firmie przy uczelni? Często działają tam jakieś serwisowe firmy (przynajmniej w Warszawie takie pamiętam, np. od syntezy starterów - jeżeli by to mieściłoby się w Twojej specjalizacji). Oni na pewno nie będą nic ogłaszać, warto się samemu zgłosić i przedstawić.
              I dodatkowo - nie zastanawiałaś się nad tymczasowym zajęciem typu dawanie korepetycji?
              • turzyca Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 13:29
                > Wysłanie CV nigdy nie zaszkodzi, a część stanowisk jest obsadzana bez fanfar w
                > gazetach czy necie.

                Skojarzenie dodatkowe: niektore firmy maja system rekrutacji przez polecenie - jesli jakis pracownik wrzuci do systemu cv znajomego, to ten bedzie szybciej zaproszony na rozmowe o prace niz gdyby sie sam zglosil. Wrzucajacy niczym nie ryzykuje, jesli znajomy sie nie sprawdzi. Moze warto popytac po znajomych, jak u nich w firmach wyglada?
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:14
        Aha, i na nic z UP raczej nie mam szans - mam umowę zlecenie i ubezpieczenie, więc formalnie nie jestem bezrobotna. Wiem że przy UP działa doradztwo zawodowe, tam powinno mi się udać zapisać.
    • caroline.1 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 19:17
      Dziewczyny napisały co nieco o samych poszukiwaniach pracy, ja dorzucę dwa słowa na temat "ogarnięcia się". Jakieś dwa lata temu byłam w podobnej sytuacji, podobny wątek na forum założyłam :) I oczywiście wymiana myśli pomogła.

      Podzielę się swoimi doświadczeniami - dwa lata temu, tuż przed obroną doktoratu i bez szans na etat na uczelni, bez żadnej pracy, nawet dorywczej czy ułamkowoetatowej, siedziałam w domu, gotowałam obiady i gapiłam się w monitor. Taka wegetacja nie trwała jakoś strasznie długo, może to były dwa-trzy tygodnie, kiedy jedyne, co zrobiłam w ciągu dnia, to jedzenie dla rodziny, telefon do przyjaciółki i obejrzenie połowy sezonu jakiegoś serialu. Kiedy po raz kolejny kładłam się spać późnym wieczorem zmęczona nie wiadomo czym, postanowiłam wziąć się w garść. Nastawiłam budzik na 6 i kiedy zadzwonił, wzięłam notes i zaczęłam zapisywać absolutnie WSZYSTKIE sprawy, które wymagały załatwienia (czasem już od paru lat). Na robienie spisu poświęciłam cały dzień, bo po pierwsze - wynotowywanie trwało praktycznie bez końca, po drugie - od razu starałam się znajdować dla wszystkiego miejsce w kalendarzu. Każdego dnia przeznaczyłam sobie trzy dopołudniowe godziny, z możliwością przedłużenie bądź skrócenia, na poszukiwanie pracy - wiadomo: prasówka, internet, dopracowywanie i wysyłanie CV. Potem - kolejne rzeczy z listy. M.in. zrobiłam takie porządki na strychu, że została obdarowana i biblioteka publiczna, i dom dziecka, i caritas, i nawet ja trochę zarobiłam, wynosząc kilkanaście książek do antykwariatu. Odłożyłam na bok te książki, na których czytanie do tej pory czasu nie było i tytuł po tytule, przeczytałam je. Poza tym odświeżyłam kilka znajomości, w tym rodzinnych :) Do tej pory wpadałam do babci na chwilę, góra na godzinę, teraz nic mnie nie goniło. Razem zrobiłyśmy porządki w szafach, potem w komórce :D

      Zaplanowałam i zrealizowałam też wiele innych zajęć. Oto wróciłam do porannego biegania i do wieczornego kolarstwa stacjonarnego przed telewizorem. Generalnie, starałam się, aby wszystko, co robię, pozostawiało po sobie jakiś konkretny ślad, np. w formie notatek (tak było np. kiedy zgłębiałam temat włosomaniactwa :P).

      Aha, oczywiście plan dnia ulegał NATYCHMIASTOWEJ modyfikacji, jeśli pojawiała się rozmowa/spotkanie w sprawie pracy.

      Żeby było jasne: nikogo nie namawiam, żeby planował sobie każdy dzień co do kwadransa. Ja po prostu dobrze w takim reżimie funkcjonuję, a wtedy bardzo mi było potrzebne zorganizowanie się i odzyskanie poczucia i wartości czasu. Nigdy wcześniej nie miałam ogromnej części dnia wyłącznie dla siebie i chyba niekoniecznie mi to służyło bez konkretnego planu zajęć.

      Z perspektywy czasu myślę, że mogłam te kilkanaście tygodni wykorzystać trochę inaczej, praktyczniej - np. zapisać się na kurs językowy albo zdobyć jakiekolwiek inne nowe praktyczne umiejętności. Niestety, dostanie się z marszu na jakikolwiek kurs w PUP nie było możliwe, a wiadomo, że nie miałam kasy na nic płatnego. Nie znaczy to, że jestem z siebie niezadowolona - bo owszem, jestem. Na strychu po mojej czystce jest do tej pory porządek, mam fajny kontakt z babcią i wogóle taką świadomość, że nie przeleżałam tego czasu na kanapie, nie przestałam nad garnkami w kuchni, tylko zrobiłam coś konkretnego dla siebie, i dla innych też.

      Hah, teraz zdałam sobie sprawę, że wiele z tych spraw do tej pory leżałoby odłogiem, gdybym wtedy się za nie nie zabrała. A jedna z odświeżonych znajomości przyniosła pracę dorywczą, którą zdarza mi się wykonywać do dziś.
    • mela1 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 19:42
      Czy w czasie studiów nie pracowałaś w żadnym miejscu, z którym mogłabyś wiązać chociaż bliską przyszłość? Czy nigdzie nie zrobiłaś dobrego wrażenia, nie poznałas nikogo, do kogo mogłabyś zadzwonić i zapytać? A tu gdzie pracujesz nie ma żadnych szans rozwoju?
      Sama wysyłałam mnóstwo CV - na ogłoszenia i bez ogłoszeń. Po prostu wynajdowałam większość firm z branży, o której myślałam i wysyłałam CV i maila. Tak znalazłam staż, który przerodził się w pracę na kilka lat i jedną pracę dorywczą. Kolejną dostałam "po znajomości". W poprzedniej pracy poznałam różnych ludzi, wiem, że byli zadowoleni ze współpracy i kiedy wyczułam moment, że jeden z nich może kogoś szukać, napisałam. Nie wszyscy, którzy szukają, zamieszczają ogłoszenia. Nie wiem, jaka branża, ale w mojej jednej i drugiej ogłoszenia to rzadkość albo formalność.
      Nie chcę się czepiać, bo zawsze zapala mi się czerwona lampka, że zaraz ja strace pracę i się załamię, ale dlaczego po przyszłościowym i prestiżowym kierunku nie ma żadnych możliwości? Czy on tylko uchodzi za przyszłościowy?

      Co do ogarnięcia się. Depresję miałam/mam. Wiele razy zdarzało mi się siedzieć na tyłku wiedząc, że trzeba się ruszyć, ale nie umiałam. I nie było siły, która by mnie do tego zmusiła. Zwolnili mnie z pracy (zwolnienia grupowe), ale uprosiłam, żebym mogła zostac na umowę śmieciową. I tak zostałam, pracy miałam coraz mniej, grosze nie pieniądze, a czułam się jak śmieć. Wszyscy mówili, żebym czegoś poszukała. Ale na mnie musi przyjść pora. Po prostu przyszedł moment, wpadłam na pomysł, napisałam do tego faceta na facebooku, a znaliśmy się tylko służbowo na pan/pani i zapytałam czy kogoś nie szuka. I w ciągu kilku dni zmieniłam zawód, branżę. Kiedy bałam się, że mnie zwolnią, kiedy mnie zwolnili, chciałam za wszelką cenę tam zostać, bo bałam się, że nie będe musiała wstać rano i nie pójdę do tego budynku, nie spotkam się ze znajomymi. A kiedy dojrzałam, upiekłam ciasto, przyniosłam i z radością oznajmiłam, że odchodzę. Może też musisz dojrzeć, a pomysł się znajdzie.
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 10:56
        Wcześniej byłam hostessą, teraz pracuję w handlu - oba zajęci typowo studenckie, niezbyt perspektywiczne. Tu gdzie pracuję nie mam żadnej możliwości awansu ani chociaż zwiększenia liczby godzin.
        A kierunek studiów - już się nauczyłam, że przyszłościowy oznacza "w przyszłości będzie praca", tylko że tak się mówi od dobrych dziesięciu lat, a zmian nie widać. Za granicą jest dużo lepiej rozwinięty, stąd wyjazdy większości znajomych - a ja z różnych względów chcę zostać tu, gdzie jestem.
    • anka_z_lasu Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 19:50
      Czyli nie znalazłaś pracy przez 3-4 miesiące nie mając zbyt wielkiego doświadczenia zawodowego? Rozumiem, że Cię to dołuje, ale obiektywnie rzecz biorąc jest to (niestety) najzupełniej NORMALNE. Zarówno ja jak i mąż będąc również po prestiżowej uczelni oraz posiadając kilkuletnie doświadczenie zawodowe zaliczaliśmy około półroczne okresy bezrobocia. Nasi znajomi mają podobne doświadczenia, to naprawdę ludzka rzecz (wszystko dzieje się w Warszawie).

      Teraz co do meritum. 10 CV na ten czas to jednak trochę mało. Ciężko doradzać nie znając branży/specjalności - albo za dużo ogłoszeń odrzucasz sądząc, ze nie spełniasz kryteriów albo sensownych ofert jest naprawdę tak mało. Piszesz że wystarczy cokolwiek i rozumiem, że w obecnej sytuacji weźmiesz niemal każdą pracę - ale zastanów się przynajmniej, czy lubisz pracę z ludźmi czy liczbami, ciszę i spokój czy bieganinę i ciągły zamęt, itp. Bo krótkofalowo będziesz mieć pracę ale długofalowo umęczysz się i zaraz będziesz szukać kolejnej.

      Co do samego CV. Piszesz o mizernym doświadczeniu - jakie ono było? Nawet prosta praca biurowa jest sygnałem, że masz jakieś podstawowe nawyki/umiejętności (odebrać poprawnie telefon, napisać oficjalnego maila, etc.). Więc jeśli masz taką na koncie, to ją wpisz i ładnie wypunktuj obowiązki. Nie zmyślając, ale pamiętając, że to samo można opisać w sposób bardziej lub mniej atrakcyjny ;) Zaznacz poziom znajomości języka, ewentualne certyfikaty/szkolenia/ciekawe umiejętności. A w ogóle, ważniejsze rzeczy pogrub/podkreśl, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś.

      I przede wszystkim, szukaj, próbuj i nie trać wiary!!! :)
    • amoureuse Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:08
      Rozumiem. Wirtualnie pocieszam. Też tak miałam, też przez to przechodziłam jeszcze rok temu i powiem Ci: da się z tego wyjść nawet przy zerowym doświadczeniu i kontaktach jeśli chodzi o załatwianie pracy. Po pierwsze: jak już dziewczyny pisały 10 CV to praktycznie nic. Po drugie: czy masz dobrze skonstruowane CV i LM? Po trzecie: czy jesteś przygotowana na ewentualną rozmowę o pracę? Wiesz, te wszystkie gierki pt. "Co chce pani robić za 5 lat" i "Czemu wybrała pani naszą firmę". Te pytania są trochę jak nowa matura: musisz wbić się w klucz.
      Może zgłoś się do jakiejś agencji pośredniczącej (polecam CPL, co prawda nie dostałam przez nich zatrudnienia, ale współpracę wspominam bardzo miło)?
    • virgaaurea Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 21:15
      po pierwsze - nie wiem, o jakie miasto chodzi, ale w wwie dla przykladu niestety dlugi czas poszukiwan w wieeeelu branzach jest zupelnie normalny; szacowalabym ze miedzy pol roku az do roku (aktywnego poszukiwania); dlatego ze jest kryzys i spowolnienie ekonomiczne, a nie dlatego, ze cos jest nie tak z Toba czy wieloma innymi kandydatami; w Hiszpanii wsrod mlodych ludzi bezrobocie powoli dobija 50% - myslisz, ze dlatego, ze oni sa nic nie warci i by sobie nie poradzili? nie, po prostu trafili na niezbyt sprzyjajace okolicznosci; jak smiec to sie moze czuc ktos kto kradnie albo rozmyslnie na gape jezdzi, a z Toba jest na razie wszystko dobrze;
      jest jak jest, nie zmienimy tego, pytanie, co z tym czasem zrobimy;
      po drugie - ja bym sobie wyznaczyla konkretne godziny np. 10/13 ktore przeznacze na szukanie pracy; czyli szukanie firm, szlifowanie cv, wysylanie; to podstawa, bez tego wiele sie nie zmieni; szukanie pracy to praca co najmniej na pol etatu, takie czasy;
      po trzecie - warto pomyslec, co bys chciala robic tak naprawde, docelowo (niekoniecznie zawodowo, ale kto wie, moze kiedys sie uda); w czym jestes dobra, co ci sprawia radosc? troche trudno pisac abstrakcyjnie, ale jak sobie na to pytanie odpowiesz, latwiej zaplanowac jakis pierwszy konkretny krok i tez przeznaczyc na to konkretny czas, chocby godzinke dziennie;
      po czwarte - jakkolwiek absurdalnie to brzmi, ale pomysl sobie, gdybys teraz miala taka na maxa angazujaca prace, to na co by ci najbardziej brakowalo czasu? na nauczenie sie portugalskiego, bo zawsze chcialas? poprawienie sylwetki na super hiper fajna na silowni, remont mieszkania, tak zeby wygladalo tak jak ty chcesz? jestem troche starsza niz Ty i dobrze widze (i zaluje, ze po studiach tego nie widzialam), ze jest masa rzeczy, ktore chce sie w zyciu zrobic, a na niektore mozna sobie pozwolic tylko w takich zyciowych przerwach typu nisko platna praca po studiach - korzystaj poki mozesz! mysle, ze poczujesz sie lepiej, kiedy bedziesz miala poczucie sensownie spedzanego czasu (przynajmniej u mnie to tak zawsze dzialalo, nawet jesli byl to zupelnie nieplatny wolontariat, ale bylam przekonana co do sensownosci tego, co robilam); cos podobnego pisala jedna z forumek wyzej o sprzataniu stryszku i czasie z babcia - takie podejscie naprawde dziala;
      po piate - aktywnosc fizyczna, warto sie trzymac jakiegos rytmu, codziennie, tez pomaga; zwlaszcza jak wyznaczysz sobie jakies cele; jesli jezdzisz na rowerze - sa bike maratony, jesli biegasz - biegi uliczne; mozesz zaplanowac ukonczenie czegos, zmusi cie to do regularnych przygotowan, a na samopoczucie tez dobrze dziala;
      po szoste - spedzaj czas z przyjaciolmi; mozesz im pomarudzic ale plakanie samotne w katku to kiepski pomysl;
      no i po ostatnie sciskam i trzymam kciuki:)
    • black_halo Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.11.12, 22:11
      Rozumiem cie bo tez przchodzilam przez bezrobocie, akurat byl rok 2009, ja poza Polska i prez dokladnie rok nie odbylam zadnej rozmowy. Prace jako pomoc kuchenna w restauracji wzielam ze spiewem na ustach.

      Na pocieszenie powiem tyle - wysylaj CV gdzie sie da jesli tylko spelniasz nawet czesc wymagan. Ja w pracuja w restauracji poszlam na rozmowe do jednej firmy, wtedy niestety nie bylo dla miejsca ale spodobalam sie na tyle, ze zaraz na poczatku 2011, rok po rozmowie, zadzwonili do mnie i powiedzili, ze moge zaczynac od najblizszego poniedzialku. Pracuje tam do dzisiaj i jest to swietne miejsce oraz praca dokladnie taka jakiej chcialalam.

      Rady co do aplikacji: najbardziej dziala pewnosc siebie ale nie nadmierna. Moze napisac w LM, ze z takich a takich powodow jestes idealna kandydatka na to stanowisku i chetnie o tym porozmawiasz na rozmowie. Jesli wysylasz aplikacje mailem to warto po tygodniu zadzwonic i zapytac na jakim etapie jest rekrutacja. Czesto i gesto CV przepada w stosie ofert ale jesli drzwonisz to osoba z HR musi je wygrzebac i przejrzec a to juz polowa sukcesu. Masz wieksze szanse na rozmowe.

      Na rozmiwie wiadomo - pewny krok, pewny uscisk dloni, codziennie przed lustrem powtarzaj sobie, ze jestes duper dobra w swojej dziedzinie.
    • tfu.tfu Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:05
      co do ogarnięcia, bo z szukaniem pracy nie poradzę :-(
      masz jakieś hobby? może to dziwnie zabrzmi, ale nawet bez etatu przestałam się czuć jak śmieć, gdy porządnie wzięłam się za robótki na drutach. a było to rok temu. (dziergam tak sobie od kilku lat, ale dopiero ten rok był przełomowy).
      po pierwsze: dzianie uspokaja i wycisza, bo angażujesz i ręce i umysł, po drugie gotowy wyrób napawa dumą, a tym samym daje pozytywnego kopa :-)
      po trzecie idą święta - czas prezentów: zawsze można kogoś bliskiego obdarować rękodziełem - z tym że dziewiarstwo to nie jest szczególnie tanie hobby ;-)
      po czwarte: zrobienie czegoś własnymi rękami daje ogromną satysfakcję, ja się przekonałam i założyłam bloga, na którym pokazuję, co robię. pozytywny odzew też dużo daje!
      a co do samego szukania pracy: wysyłaj wszędzie i spróbuj się dostać na staż przez UP. no i poszerz zakres poszukiwań do np. 60-100km od miejsca zamieszkania, bo a nuż?
      uściski!
      • nathd Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 11:42
        A może ten doktorat nie taki zły? :D Poważnie... (jeśli jest płatny)
        Sama byłam w podobnej sytuacji i z braku widoku na pracę zaczęłam doktorat (choć wydawało mi się to ostatnią rzeczą na świecie), na doktoracie dostałam fajną pracę, najpierw była "dorywcza", a teraz jest stała. Koleżanka podobnie, ona przerwała doktorat. Jak patrzę w przeszłość to widzę mnóstwo nie wykorzystanego czasu. Sama w tym roku "wzięłam się poważnie w garść". Po 8 latach wróciłam do prawka i zdałam :) Zapisałam się na siłownię i ćwiczę regularnie. Do tego chodzę na saunę, widuję się częściej ze znajomymi. Okazało się, że nadmiar czasu powodował, że na nic go nie miałam. Może właśnie potrzebujesz jakiejś rutyny?
        Co do poszukiwań pracy - może zapisz się na kurs językowy? Skro to da ci dodatkowe szanse. Albo zacznij od prac typu: dorywcza (barmanka, promocje, stoisko z biżuterią?) i w tym czasie szukaj wymarzonej pracy? Będziesz miała poczucie, że nie marnujesz czasu na "gotowanie obiadków" :)
        I spokojnie, 10 CV na miesiąc to mało.
        • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 16:52
          Myślałam o tym, ale doktorat na moim wydziale wymaga takiego stopnia zaangażowania, że trzeba być naprawdę przekonanym, że chce się to robić. I niestety wyklucza jakąkolwiek pracę, nawet dorywczą, siedzi się w labie na pełny etat (+ zajęcia + dydaktyka) za gołe stypendium doktoranckie.
          • botenloginjestwolny Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 23.11.12, 00:53
            Teraz różne polskie instytucje prowadzą tzw. Międzynarodowe Projekty Doktoranckie, siedzi się cały dzień w labie za gołe stypendium wynoszące ok. 3,5 tys. złotych ;) Na ogół też takie projekty prowadzą ludzie/instytucje na dobrym poziomie naukowym, co zwiększa szanse na kolejne osiągnięcia.
            Jest też np. konkurs grantowy NCN dla osób nieposiadających stopnia doktora, osób fizycznych niezatrudnionych w żadnej placówce, ale mających promesę zatrudnienia w przypadku uzyskania grantu. Chociaż może w Twoim przypadku stosowniejsze byłoby NCBiR - nie wiem, jaką dziedzinę reprezentujesz.
            • mszn Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 23.11.12, 08:42
              Chciałabym tylko zauważyć, że jeśli jedyną motywacją do robienia doktoratu miałoby być "bo stypendia były wysokie", "bo innej pracy nie było" (plus jeszcze "miałam niezłe oceny na studiach"), to lepiej się dziesięć razy zastanowić, bo szanse na to, że cała rzecz skończy się potężną frustracją, są spore.
              • yaga7 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 23.11.12, 08:47
                Różnie to bywa. U mnie niektórzy ludzie z podejściem "bo innej pracy nie było" doktoraty pokończyli, siedzą na uczelni. A niektórzy, którzy zaczęli robić doktorat z pasji, zrezygnowali, bo ich przerosła atmosfera na uczelni i papierkologia.
            • izas55 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 23.11.12, 10:43
              Owszem, granty dla nie-doktorów są, ale w konkursach , które się odbyły dostaje je około 10% aplikujących. Więc to nie jest tak, napisz grant to będziesz z niego miała pensję.
              • botenloginjestwolny Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 24.11.12, 01:57
                Jasne, tak samo jak wysyłanie CV nie gwarantuje znalezienia pracy.
                No i w kwestii doktoratu warto też polecić tekst kanoniczny :)
                pfg.blox.pl/2010/05/Po-co-doktorat.html
                • magdalaena1977 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 24.11.12, 10:35
                  Bardzo sensowny artykuł. Większość mojej paczki też miała takie fantazje doktoranckie i ja sama jestem bardzo zadowolona, że odpuściłam zaraz na wstępie. Osobom, które poświęciły na doktorat mnóstwo roboty, a potem okazało się, że nie mają czasu, żeby go dokończyć było naprawdę przykro.

                  A moim zdaniem doktorat nie poprawia w znaczący sposób pozycji zawodowej prawnika, oczywiście poza osobami pracującymi na uniwerkach i szkołach wyższych.
    • pitupitu10 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 18:42
      A ten angielski znasz dobrze w swojej dziedzinie? Jeśli tak, to może warto spróbować z tłumaczeniami albo korektą tłumaczeń? Specjaliści podobno zawsze w cenie. Mogłabyś na początek "podpiąć się" pod jakiegoś tłumacza z doświadczeniem (w sensie podwykonawstwa), żeby zobaczyć z czym to się je i czy sobie poradzisz.

      Z tego co wiem, status absolwenta przysługuje przez rok po skończeniu studiów. Absolwenci zwykle mogą korzystać ze staży uczelnianych. Podpytaj w akademickim biurze karier czy czymś takim czy nie mają jakichś ofert.
      • anna-pia Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 10:28
        pitupitu10 napisała:

        > A ten angielski znasz dobrze w swojej dziedzinie? Jeśli tak, to może warto spró
        > bować z tłumaczeniami albo korektą tłumaczeń? Specjaliści podobno zawsze w ceni
        > e. Mogłabyś na początek "podpiąć się" pod jakiegoś tłumacza z doświadczeniem (w
        > sensie podwykonawstwa), żeby zobaczyć z czym to się je i czy sobie poradzisz.

        Tłumaczenia odradzałabym, to wymaga inwestycji w oprogramowanie (takie najpopularniejsze w promocji to ok. 350 euro), które do niczego innego poza tłumaczeniem się nie nadaje, a po ~3 latach trzeba koniecznie aktualizować do najnowszej wersji (następne 300 euro). Natomiast korekta to co innego, tu można nawet średnio znać język obcy (i nie musi to być angielski), byleby znać swoją terminologię branżową. Korektor z wykształceniem specjalistycznym to ktoś, kogo się kocha i hołubi :) Trzeba poszukać po stronach www dużych biur tłumaczeń.
    • edhelwen Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.11.12, 23:02
      Wyluzuj, po roku się przyzwyczaisz ;)
      Ostatnio traktowałam pracę w hipermarkecie jako jedyną deskę ratunku (po wysłaniu bardzo wielu CV bez odzewu), co odradziło mi wiele osób (pracujący kiedyś lub obecnie w taki sposób, pracujący w innej branży, psychoterapeuta). Jestem na studiach, które prawdopodobnie dadzą mi niezłą pracę, ale na razie nie ma ofert dla studentów z tej branży, być może na zatrudnienie będę musiała czekać aż do dyplomu. Umiejętności i certyfikaty mam (zdobyte na poprzednim kierunku), ale nie mam doświadczenia (w pracy biurowej/papierkowej związanej z moim kierunkiem), może jeszcze paru umiejętności. Rada jaką otrzymałam: podnosić umiejętności i pracować nad sobą do momentu, aż zatrudnienie będzie bardziej prawdopodobne.
      Myślę, że szukając bezskutecznie pracy zaraz po studiach nie masz się co łamać, bo to jest naturalne, że nie możesz znaleźć.
      Nie napiszę "rusz tyłek i przestań marudzić", bo ja jakiś czas temu miałam przez podobną sytuację epizod depresyjny i zajęło mi dużo czasu to ruszenie tyłka :/
      Nie wiem ile masz lat, ale na moich studiach dla wielu osób jest do drugi/kolejny kierunek (w tym dla mnie). Są to studia inżynierskie, wymagające pewnych umiejętności, ale mając doświadczenie w studiowaniu można sobie poradzić. Nigdy nie jest za późno aby zacząć coś, co da ci pewniejszy chleb.
      • black_halo Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 23:32
        > Wyluzuj, po roku się przyzwyczaisz ;)
        > Ostatnio traktowałam pracę w hipermarkecie jako jedyną deskę ratunku (po wysłan
        > iu bardzo wielu CV bez odzewu),

        No wiec praca w hipermarkecie, zmywak czy sprzatanie to jest zawsze jakies doswiadczenie. A z mojego stosunkowo skromnego doswiadczenia pracowniczego - 5 pracodawcow w ciagu 5 lat (3 prace w zawodzie, 2 nie) wynika, ze jednak wielu potencjalnych pracodawcow patrzy czy czlowiek cos robil czy tylko siedzial na dupie na zasilku zaraz po studia. Inaczej jest kiedy specjalista szuka odpowiedniego stanowiska przez kilka a czasem kilkanascie miesiecy a inaczej jest po studiach kiedy doswiadczenia ma sie malo.

        Biorac cokolwiek czlowiek jest takze na lepszej pozycji w innych rozmowach bo juz nie wyglada na desperata a ludzie zawsze chca miec to czego miec nie moga. Wiec jesli gdzies tam powiesz, ze sie zastanowisz bo w sumie prace masz i jestes z niej zadowolona (nawet jesli nie jestes to o aktualnym pracodawcy musisz powiedziec pozytywnie) to zawsze twoje notowania wzrastaja.
        • edhelwen Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 23:39
          No właśnie ja teraz nie wiem... doświadczenie w pracy jako sprzedawca mam, ale widocznie za mało, aby dostać pracę w Galerii. Terapeutka mi mówi, że praca na kasie jest poniżej moich możliwości i może mi zaszkodzić w CV (sic). Osoby pracujące w taki sposób mówią, że praca jest ciężka i nieprzyjemna, do tego oczywiście są to umowy śmieciowe (np. umowa o dzieło). Pewnie na początku drogi zawodowej bym się nie zastanawiała, tylko brała taką pracę, ale teraz to na serio, nie wiem co robić.
          • edhelwen Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.11.12, 23:41
            A i jeszcze ;) Mając poniżej 26 lat można sobie pozwolić na umowę śmieciową, bo ma się ubezpieczenie np. przez rodziców. Po 26 r.ż. zostaje się na lodzie - umowa o dzieło nie daje żadnych świadczeń, a podpisując taką umowę trzeba wyrejestrować się z urzędu pracy, czyli zostaje się bez ubezpieczenia, bo ubezp. na własną rekę kosztuje kokosy w porównaniu z pensją na stanowisku typu kasjerka.
            • effuniak Umowa o dzieło - nie daje świadczeń 22.11.12, 06:19
              ale juz umowa zlecenie - jak najbardziej - przynajmniej jeśli chodzi o świadczenia zdrowotne , tyllko musi byc to zawarte w tejże umowie
          • black_halo Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 09:26
            Pracy na umowe zlecenie nie musisz zaraz wpisywac w CV. Kilka miesiecy to nie wieczonosc. Ja z jednej pracy wylecialam z hukiem po konflikcie z szefem i tez jej w CV nie wpisuje, niby 2 miesiace doswiadczenia ale mowie po prostu, ze pracowalam wtedy w roznych miejscach na zlecenie szukajac lepszej pracy i nikt sie nie czepia. W perspektywie 39 lat (tyle do emerytury, jesli nie podwyzsza wieku do 70ciu albo i wiecej to te dwa miesiace maja male znaczenie).

            Praca w galerii jest ciezka to fakt ale warto, naprawde warto poznac rozne stanowiska. Ma sie szersza perspektywe potem.
            • edhelwen Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 18:04
              " Praca w galerii jest ciezka to fakt ale warto, naprawde warto poznac rozne stanowiska. Ma sie szersza perspektywe potem."

              Ja miałam na myśli pracę na kasie w hipermarkecie ;) W galerii pracowałam i wiem jak to wygląda.
      • pinupgirl_dg Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 19:11
        A tak BTW z tą pracą w markecie też nie jest tak hop siup, też mi się wydawało, że taką pracę zawsze się znajdzie, ale na studiach szukałam roboty i zaczęłam od hipermarketów, jak szybkiego pewniaka i się przeliczyłam. Tak samo moja mama.
        Swoją drogą - niniejszym dołączam dziś do grona poszukujących pracy.
      • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 25.11.12, 21:10
        Nie chcę zaczynać kolejnych studiów. W tej chwili mnie po prostu na to nie stać, szczególnie jeśli drugi kierunek będzie płatny. Mam do spłacenia kredyt studencki, a chciałabym z różnych względów jak najszybciej uniezależnić się finansowo od rodziców (tym bardziej że od początku studiów mieszkam na drugim końcu Polski i już tu zostanę). Trochę żałuję, że nie zaczęłam drugiego kierunku dwa-trzy lata temu, ale nie wykluczam że kiedyś się jeszcze dokształcę - jak już będę wiedziała, co i po co, a nie kolejny "taki przyszłościowy kierunek".
    • paulinago Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 22.11.12, 18:52
      A co chciałabyś robić, gdybyś nie musiała pracować? A jeśli byś pracowała, to czym się zajmować? W czym jesteś dobra? Z kim chciałabyś pracować? Jakiego rodzaju aktywności sprawiają Ci największą satysfakcję?
    • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.12.12, 23:44
      pacynka melduje że zaczyna pracę z Nowym Rokiem :)

      Wysłanych CV dwadzieścia kilka, 2 zaproszenia na rozmowę, 2 przejścia do II etapu, 1 (póki co) propozycja pracy - chyba nie tak źle. Od razu się lepiej czuję, odzyskałam wiarę w siebie. W perspektywie święta bez marudzenia rodziców i stanik z pierwszej wypłaty, w nagrodę :)
      • kis-moho Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 19.12.12, 23:47
        W perspektywie święta bez marudzenia rodziców i sta
        > nik z pierwszej wypłaty, w nagrodę :)

        Gratulacje :o)
        Jak dostałam niedawno pracę, też kupiłam stanik. I Kieskę :o) W pełni się solidaryzuję.
        • indigo-rose Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.12.12, 07:33
          Ja też myślę, że kupię sobie na prezent poświąteczny (noworoczny?) jakiegoś ciucha i komplet bielizny. Chodzi za mną Tiramisu, ale jeszcze nawet nie mierzyłam, czy pasuje :D
      • zenobia44 Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.12.12, 01:16
        Jak tego dokonałaś?:)
        Już napisałam długi post o tym jakich (moich) błędów masz nie popełniać przy ustawianiu życia zawodowego, a patrzę autorko pacynko, że już masz pracę! Gratulacje:)
        Podziel się teraz swoim doświadczeniem:)
        • nick.pacynka Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 21.12.12, 16:42
          Dziękuję :) Właściwie to nie wiem, po prostu telefon w końcu zadzwonił, a ja w międzyczasie zmieniłam podejście na "jestem świetna, tylko oni o tym jeszcze nie wiedzą" i jakoś poszło. W tej firmie od początku miałam dobre przeczucia, case study też zrobiłam dobrze (mimo że mam z tym zerowe doświadczenie) i się udało :) Oczywiście związek z moją branżą zerowy, ale praca wydaje się być fajna i dość rozwojowa, mam nadzieję że będzie dobrze.
          A posta napisz, myślę że komuś innemu na pewno się przyda, a ja też chętnie poczytam :)
      • amoureuse Re: Jak znaleźć pracę (i się ogarnąć)? 20.12.12, 18:43
        Szczere gratulacje :) wiem, jak ciężko może być się podnieść z takiego dołka, życzę, żeby to była TA praca :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka